Malgorzata Nowak 
38 lat, status: Czytelnik, ostatnio widziany 2 tygodnie temu
Teraz czytam
  • Autopsja
    Autopsja
    Autor:
    Lekarz sądowy, Maura Isles, sądziła, że w pracy nic jej już nie zaskoczy. Gdy zapakowana w plastikowy worek piękna kobieta otwiera nagle oczy, problemy spiętrzają się w lawinę. Przewieziona do szpital...
    czytelników: 6806 | opinie: 322 | ocena: 7,68 (3558 głosów) | inne wydania: 1
  • Święty Chaos
    Święty Chaos
    Autor:
    Filmowe obrazy masakry amerykańskiego oddziału najemników w Faludży błyskawicznie obiegły świat i wstrząsnęły opinią publiczną. Autorka tego przekazu, Jamy Ulan, z pochodzenia polska Tatarka, komandos...
    czytelników: 330 | opinie: 23 | ocena: 5,82 (131 głosów) | inne wydania: 1
  • Złodzieje nieba
    Złodzieje nieba
    Autor:
    Michael St. Pierre, genialny włamywacz, z miłości do kobiety, zrywa z przestępczą przeszłością. Ta sama miłość w niedługim czasie zmusza go do złamania przysięgi. Zdesperowany chorobą żony, przyjmuje...
    czytelników: 394 | opinie: 30 | ocena: 6,81 (201 głosów) | inne wydania: 1

Pokaż biblioteczkę
Aktywności (z ostatnich 3 miesięcy)
2018-11-22 21:55:23
Dodał książkę na półkę: Przeczytane, 2018, Posiadam

Badania m.in. CBOS-u wykazują, że w rankingu zaufania społecznego straż pożarna to najlepiej oceniana instytucja, dla której zaufanie deklaruje ponad 87% społeczeństwa. Według doniesień prasowych na tak wysoką ocenę pracy strażaków składa się m.in. dobra organizacja pracy, sprawność, poświęcenie dla innych ludzi, skuteczność i szybkość działania.
„Strażacy. Tam, gdzie zaczyna się bohaterstwo”...
Badania m.in. CBOS-u wykazują, że w rankingu zaufania społecznego straż pożarna to najlepiej oceniana instytucja, dla której zaufanie deklaruje ponad 87% społeczeństwa. Według doniesień prasowych na tak wysoką ocenę pracy strażaków składa się m.in. dobra organizacja pracy, sprawność, poświęcenie dla innych ludzi, skuteczność i szybkość działania.
„Strażacy. Tam, gdzie zaczyna się bohaterstwo” autorstwa Joanny i Rafała Pasztelańskich, to zbiór reportaży pozwalających zapoznać się czytelnikowi z najbardziej znanymi akcjami polskiej straży pożarnej.
Książka jest podzielona na rozdziały „W ogniu”, „W wodzie”, „Pod gruzami”, „Na trasie” i „W świat”. Nie lada gratką jest również kilkudziesięciu stronnicowy słownik terminów pożarniczych. Dzięki niemu, niektóre zwroty używane przez strażaków stają się bardziej zrozumiałe. Każdy z rozdziałów składa się z jednego lub dwóch reportaży dotyczących niezwykle medialnych wydarzeń. Czytelnik może się zapoznać m.in z akcją gaszenia wielkiego pożaru lasów w Kuźni Raciborskiej w 1992r. Pożaru, który zaczął się od pojedynczej iskry wystrzelonej spod kół hamującego w środku lasu pociągu. W ciągu godziny objął we władanie 80ha lasu. W sumie pożar pochłonął ponad 9000ha lasu i niestety życie dwóch strażaków. Ten pożar wskazał jak ważna jest koordynacja działań, jeśli w akcji bierze udział ponad 10 tyś osób. Akcja ta obnażyła również koszmarne braki w finansowaniu straży pożarnej i „dosprzętowieniu”. Wątek finansowania będzie się zresztą przewijał przez wszystkie reportaże. Najlepiej oddają to słowa bryg. Charuka, jednego z bohaterów reportażu o pożarze w Kuźni Raciborskiej „Jesteśmy zawsze najniżej na tej drabince, piątą służbą WSWiA, jeśli chodzi o podwyżki, sprzęt etc. (…) Kiedyś obiecano, że to się zmieni, ale tak jak mówię „obiecać to nie grzech”, i do dzisiaj bez zmian.”
Młodzi ludzie z pokolenia lat 80 i 90 na pewno znają zespół Golden Life, a młodsi zapewne znają utwór „24.11.1994” nagrany przez nich w hołdzie dla ofiar pożaru w hali widowiskowej Stoczni Gdańskiej. Ten tragiczny pożar zabrał życie 7 osobom, rannych było ponad 300. Wiele z nich zostało poparzonych, niektórzy będą oszpeceniu już do końca życia. Mimo zabezpieczenia koncertów przez strażaków, nie pomyślano o najważniejszej kwestii: wyjściach ewakuacyjnych – większość była tego feralnego dnia zamknięta na kłódki. Ten sam problem powtórzy się również kilka lat później, kiedy zawali się Hala Międzynarodowych Targów Katowickich – tu też część drzwi ewakuacyjnych będzie zamknięta. W akcji w hali strażacy musieli nie tylko opanować pożar, ale i spróbować wyciągnąć spanikowanych, tratujących się wzajemnie nastolatków z płonącej pułapki.
Każdego roku, kiedy w czasie wiosennych roztopów, bądź po długotrwałych letnich opadach, kiedy podnosi się poziom rzek, wszystkie stacje telewizyjne przypominają rok 1997 i „Powódź stulecia”. Cytując asp. sztab Kaptura ”Z powodzią się nie walczy, ludziom trzeba pomagać, żeby oni nie ucierpieli, trzeba spokojnie poczekać, aż woda opadnie. Wody się nie wypije. Kiedy jest jej dużo, trzeba czasu. Żywioły rządzą się swoimi prawami (…) zazwyczaj ogień jest przewidywalny, woda trochę mniej.”
W czasie powodzi w 1997r, strażacy są na pierwszej linii frontu, ewakuują ludzi z zalanych terenów, dostarczają wodę i prowiant do tych, którzy nie chcą się ewakuować, niosą pomoc. Walczą, aby ocalić siedziby ludzkie. Pamiętam, jak kilka dni po tym jak zeszła „wielka woda” jechałam przez Wrocław. Na budynkach wciąż była widoczna „linia” do której sięgała woda. Aktualnie odwiedzający Wrocław mogą zobaczyć na niektórych budynkach tabliczki, wskazujące dokąd sięgała woda w czasie powodzi. I znowu, po raz kolejny „procedury postępowania” pisane są na bieżąco, bo wcześniej nie było takiej konieczności.
W rozdziale „Pod gruzami” czytelnik ma możliwość zapoznania się z dwiema katastrofami lądowymi – zawalnie się wieżowca w Gdańsku i hali Międzynarodowych Targów Katowickich.
Zawalenie się wieżowca w Gdańsku na skutek wybuchu gazu spowodowanego przez głupotę jednego z mieszkańców bloku, spowodowało, że strażacy musieli się zmierzyć z nieczęsto spotykanym w u nas zjawiskiem pogrzebania ludzi pod gruzami. Strażacy musieli przedzierać się przez zgliszcza, w poszukiwaniu ocalałych. Ze względu na wielkość szczelin często musieli się przedzierać przez zawały bez sprzętu ochronnego, ze względu na ich gabaryty.
Zawalenie się hali Międzynarodowych Targów Katowickich pod wpływem naporu śniegu było jednym z najtragiczniejszych wydarzeń na Śląsku. Strażacy byli pierwsi na miejscu, dniami i nocami walczyli o wyciągnięcie spod gruzów ocalałych. Przeciwko sobie mieli czas i mróz, który tamtego roku nie odpuszczał. Temperatury spadały do -20st C. Pierwsze godziny po zawalaniu się hali to ciągły chaos, ocalali próbowali wrócić „do środka” po swoje rzeczy, przypadkowe osoby chciały pomóc w akcji ratowniczej, a zamiast pomagać bardziej przeszkadzały. I znowu procedury tworzone na bieżąco, bo nie było wcześniej takiej sytuacji. Do dzisiaj pamiętam pokazywane w telewizji sceny z akcji ratowniczej i mój podziw dla tych ludzi, którzy robili wszystko, żeby ocalić uwięzionych pod gruzami…i śniegiem.
Rozdział „Na trasie” to dwa reportaże o katastrofach w ruchu lądowym: katastrofy drogowej w Kokoszkach i katastrofy kolejowej pod Szczekocinami. W obu tych katastrofach strażacy musieli się zmierzyć nie tylko z koniecznością wycinania ludzi z pojazdów, ale z koordynacją akcją ratowniczą i segregacją poszkodowanych.
Ostatni rozdział „ W świat” to opis kilku akcji poza granicami Polski, w których brali udział polscy strażacy.
„Strażacy” ukazują bohaterstwo osób służących w Państwowej Straży Pożarnej, Ochotniczej Straży Pożarnej czy Zakładowej Straży Pożarnej, w sumie około 140 tysięcy osób. Często anonimowi pełnią służbę dzień i noc. Czasami są wzywani do przysłowiowego „kotka na drzewie” czy gniazda szerszeni, ale znacznie częściej muszą narażać swoje życie ratując innych z płonących budynków, zmiażdżonych pojazdów czy zawalonych budynków. Zawsze na służbie, często niedofinansowani.
Książkę serdecznie chciałabym wszystkim polecić a zwłaszcza decydentom z MSWiA.
A strażakom chciałabym życzyć jak najwięcej czasu na ćwiczeniach i „nudy” w remizach, zamiast narażania swojego życia. Od siebie mogę tylko powiedzieć tym dzielnym ludziom – dziękuję.

pokaż więcej

 
2018-11-19 14:35:11
Dodał książkę na półkę: Przeczytane, 2018, Posiadam

„Czarownice nie płoną” to drugi po „Zanim pozwolę ci wejść” tytuł powieści Jenny Blackhurst wydany w Polsce w tym roku.

Powieść napisana w dość modnej konwencji, czyli historii przedstawionej przez pryzmat głównych bohaterek, bo w tej powieści główne skrzypce grają kobiety.
Imogen Reid jest psychologiem, specjalizującym się w pomaganiu dzieciom i młodzieży z radzeniem sobie w trudnych...
„Czarownice nie płoną” to drugi po „Zanim pozwolę ci wejść” tytuł powieści Jenny Blackhurst wydany w Polsce w tym roku.

Powieść napisana w dość modnej konwencji, czyli historii przedstawionej przez pryzmat głównych bohaterek, bo w tej powieści główne skrzypce grają kobiety.
Imogen Reid jest psychologiem, specjalizującym się w pomaganiu dzieciom i młodzieży z radzeniem sobie w trudnych momentach ich życia. Na skutek małego skandalu, który prawie nie zakończył jej kariery zawodowej na zawsze, Imogen zmienia pracę i przenosi się wraz z mężem z Londynu do Lichoty. Lichota jest rodzinną miejscowością Imogen, a wspomnienia z nią związane nie należą do miłych. Wkrótce po przyjeździe do Lichoty, Imogen spotyka Ellie Atkinson, dziewczynkę, z którą los zetknie ją niejednokrotnie. Ellie jest zamkniętą w sobie, inteligentną jedenastlatką. Po pożarze jej rodzinnego domu, w którym zginęła jej cała rodzina mieszka z rodziną zastępczą. Jako że jako jedyna przeżyła pożar, lokalni plotkarze uważają dziewczynkę za czarownicę. Wokół Ellie dzieją się dziwne rzeczy, zwłaszcza kiedy jest zestresowana. W miasteczku dochodzi do dziwnych, trudnych do wytłumaczenia zdarzeń, podobnie w domu zastępczym i w szkole, do której Ellie uczęszcza.
Cała intryga opiera się za zagadce, czy Ellie rzeczywiście jest czarownicą, czy ktoś umiejętnie nią manipuluje, żeby uwierzyła w swoją moc.

Panuje społeczne przekonanie, że osoby które same mają ze sobą problemy, zostają psychologami. I taka właśnie jest postać Imogen. Psycholog próbuje pomóc innym, jednocześnie zmagając się ze swoimi demonami przeszłości. Demonami, które mają wpływ na całej jej życie, zarówno zawodowe jak i osobiste.
Natomiast Ellie jest typową nastolatką szukającą akceptacji rówieśników i uwagi dorosłych. Bycie „innym” nie ułatwia nawiązywania znajomości, wręcz przeciwnie, taka osoba może łatwo stać się ofiarą, tak właśnie jest w przypadku Ellie.

W tle głównego wątku powieści pojawia się niezwykle ważny temat przemocy psychicznej. Taka przemoc nie zostawia fizycznych śladów, nie ma po niej siniaków czy podbitego oka, zostawia natomiast głęboko poranioną duszę i zmienia człowieka czasami bezpowrotnie.

„Czarownice nie płoną” to inteligentny thriller psychologiczny. Dobra lektura na jesienne wieczory.

pokaż więcej

 
2018-11-05 21:39:17
Dodał książkę na półkę: Przeczytane, 2018

„Fashionistki zrzucają czadory. Moje odkrywanie Iranu” autorstwa Aleksandry Chrobak zabiera nas w podróż do Iranu, pachnącego suszonymi różami, herbatą oraz... smogiem.
Sięgnęłam po tę książkę z czystej ciekawości: jak teraz wygląda Persja pod rządami fundamentalistów religijnych. Czy Iran „od środka” wygląda inaczej niż znany nam jego obraz z telewizyjnych migawek z wieców poparcia dla...
„Fashionistki zrzucają czadory. Moje odkrywanie Iranu” autorstwa Aleksandry Chrobak zabiera nas w podróż do Iranu, pachnącego suszonymi różami, herbatą oraz... smogiem.
Sięgnęłam po tę książkę z czystej ciekawości: jak teraz wygląda Persja pod rządami fundamentalistów religijnych. Czy Iran „od środka” wygląda inaczej niż znany nam jego obraz z telewizyjnych migawek z wieców poparcia dla władzy? Okazuje się, że tak. Chrobak próbuje odczarować stereotyp Iranu jako kraju rządzonego przez fanatyków religijnych, w którym odziane w czarne czadory są stłamszone przez mężczyzn, a technika jest sto lat za Zachodem (Europy i nie tylko).
Pierwszym zaskoczeniem była opisywana przez autorkę niezwykła gościnność Irańczyków.
Jeśli myśleliście, że staropolskie „Gość w dom, Bóg w dom” czasami osiąga poziom przesady, to w Iranie osiągnął poziom absurdu. Goście, zwłaszcza z zagranicy, mogą się bardzo zdziwić na zapewnienia świeżo poznanych Irańczyków o ich dozgonnej przyjaźni, a jeszcze bardziej gdy w trakcie zakupów sprzedawca odmówi przyjęcia zapłaty z zakupy, twierdząc że to „prezent”. Jeszcze bardziej mogą się zdziwić irańscy sprzedawcy, gdy gość nieświadomy kultury odwiedzanego kraju, powie po prostu „dziękuję” i opuści sklep/stragan bez płacenia. Niestety wraz z coraz większym otwarciem Iranu na szeroko rozumiany Zachód przybywa turystów co wpływa na zmianę zwyczajów sklepikarzy, oraz ich zachowanie w stosunku do klienta. Nie wszędzie można porozumieć się o angielsku, a jeśli nawet sprzedawca zna podstawy pozwalające na podanie ceny, nie pozwalają one na przeniesienie na angielski kwiecistej mowy Irańczyków, a szkoda.
Drugim i chyba największym zaskoczeniem było zachowanie się irańskich kobiet. Jak się okazuje, kobiety w Iranie cieszą się dużo większą swobodą niż ich siostry w wierze w Emiratach czy Arabii Saudyjskiej. Czador przechodzi dużą metamorfozę, nie jest już czarny (choć ten kolor nadal wybierają konserwatywne matrony) lecz jasny, nierzadko wzorzysty. W dużych miastach dziewczęta pozwalają sobie na bardzo odważne „upinanie” go na czubku głowy. Iranki w miejscach publicznych nadal muszą ubierać się skromnie, zgodnie z nakazami mułłów, ale w zaciszu domowym - pełna rewia mody. Cytując autorkę „Nie da się siłą wyegzekwować od wszystkich islamskiego stroju, szczególnie gdy go nie popierają. Partyzantka fashionistek dała owoce w postaci depenalizacji mody. Reżim ustąpił. Walka o rząd dusz nowego pokolenia obywateli trwa.” Irańskie Fashionistki nie różnią się w najmniejszym stopniu od naszych rodzimych i nie tylko gwiazd Instagrama. Prowokują obcisłym strojem i krzykliwym makijażem, wyznaczają nowe trendy mody. Młodzież zafascynowana jest tymi samymi trendami i markami co ich rówieśnicy na „zgniłym Zachodzie”. Adidas, Gucci czy Louis Vuitton to marki pożądane niezależnie od szerokość geograficznej, zwłaszcza wśród aspirującej „klasy średniej”. Jeśli cię nie stać na oryginały, w teherańskich sklepach i bazarach zaopatrzysz się w lepsze bądź gorsze podróbki. Witamy w Iranie, tu prawa własności intelektualnej są traktowane z dużą swobodą.
Autorka przybliża nie tylko nowe trendy modowe, ale również trendy żywieniowe. Wciąż prym wiedzie tradycyjna kuchnia, ale w większych miastach fast-food’y i stylizowane restauracje robią zawrotną karierę. Pamiętacie słynne zdjęcie z otwarcia pierwszego McDonald’sa w Polsce w Warszawie, gdzie na otwarciu byli wszyscy ówcześni celebryci i znani politycy? Tak teraz wygląda Iran.
Czytając „Fashionistki...” uświadomiłam sobie, że część przemian opisywanych przez autorkę, które aktualnie zachodzą w Iranie, to te same przemiany jakie zachodziły w Polsce na przełomie lat 80-tych i 90-tych XXw.
„Fashionistki zrzucają czadory. Moje odkrywanie Iranu” to wbrew tytułowi opowieść nie tylko o modzie, nie jest to też typowa książka podróżnicza, nie jest to też reportaż. Ta pozycja nie daje się zaszufladkować do żadnej kategorii i właśnie dlatego tak dobrze się ją czyta. Aleksandra Chrobak ma lekkie pióro i niezwykłą umiejętność plastycznych opisów. Czytelnik z łatwością przenosi się do opisywanych przez nią miejsc, niemal czuje smak opisywanych potraw i zapach bazarów. Jest to pozycja dla osób ciekawych świata, chcących poznać egzotyczny kraj bez czytania „nadętych i suchych” przewodników.
Autorka zachęciła mnie nie odwiedzenia Iranu, odczarowując moje wyobrażenie o tym kraju.
Na pewno kiedyś tam pojadę

pokaż więcej

 
2018-10-28 19:09:26
Dodał książkę na półkę: Przeczytane, 2018, Posiadam

„Karminowe serce” autorstwa Doroty Gąsiorowskiej to siódma jest powieść w dorobku pisarki.
Podobnie jak w poprzednich powieściach autorstwa Gąsiorowskiej, główna bohaterka ucieka na prowincję żeby zacząć życie od nowa. Uporać się z przeszłością i zbudować sobie nową przyszłość. Ten scenariusz realizuje bohaterka „Karminowego serca” – Laura Adamowicz. Warszawska graficzka kupuje mały domek w...
„Karminowe serce” autorstwa Doroty Gąsiorowskiej to siódma jest powieść w dorobku pisarki.
Podobnie jak w poprzednich powieściach autorstwa Gąsiorowskiej, główna bohaterka ucieka na prowincję żeby zacząć życie od nowa. Uporać się z przeszłością i zbudować sobie nową przyszłość. Ten scenariusz realizuje bohaterka „Karminowego serca” – Laura Adamowicz. Warszawska graficzka kupuje mały domek w podkrakowskiej Bukowej Górze, do którego przenosi się, aby uciec przed bolesnymi wspomnieniami. Laura chce wyleczyć złamane serce, nawet nie podejrzewa jak atmosfera miasteczka i ciepło jego mieszkańców wpłyną na jej dalsze życie. Po przyjeździe do Bukowej Góry Laura poznaje Michałka, dziecko z zespołem Downa, a poprzez niego jego matkę Hanię i dziadków Rozalię i Gabriela. Rozalia i Gabriel są właścicielami lokalnej manufaktury czekolady „Złote serce”, wokół której toczy się życie towarzyskie miasteczka. Ze „Złotym sercem” wiąże się romantyczna historia założycieli, oraz przesąd dotyczący własnoręcznie zrobionego czekoladowego serca. Jaka to historia i przesąd – tego dowie się czytelnik po lekturze „Karminowego serca” – warto.
Podobnie jak w poprzednich powieściach Gąsiorowska nie boi się podnosić społecznie ważnych tematów: odrzucenia dziecka przez rodzica, dlatego że nie jest idealne, że urodziło się z wadą genetyczną, jak to miało miejsce w przypadku Michałka, syna Hani. Michałek urodził się z zespołem Downa, jego ojciec nie potrafił się z tym pogodzić i odszedł. Agnieszka, mama Jarka, przyjaciela Michałka, przez lata ukrywała kto jest jego ojcem i jak doszło do jego poczęcia. Trudny temat wykorzystywania seksualnego uczennicy przez nauczyciela. Wykorzystywania pozycji społecznej w celu „wybielenia się”. Problem alkoholizmu i jego wpływu na ludzi nim dotkniętych jak to miało miejsce w przypadku Jolki. Bohaterowie drugoplanowi grają ważną rolę w historii Laury i tworzą ciekawy klimat powieści.
Tło powieści tworzy urocza wieś w okolicznościach pięknej polskiej jesieni, następnie szarugi jesiennej i mroźnej, śnieżnej zimy wszystko skąpane w zapachu gorącej czekolady serwowanej w „Złotym sercu” i kawy parzonej w kuchni Laury.
„Karminowe serce” to urocza powieść na długie jesienne wieczory. Czytelnik znajdzie tu humor i wzruszenie w odpowiednich dawkach. A jeśli tak jak ja jesteście „koneserami” czekolady, to jest to pozycja obowiązkowa.

pokaż więcej

 
Moja biblioteczka
34 21 143
Porównaj książki w Waszych biblioteczkach.
Sprawdź oceny wspólnych książek.
Tyle książek ma ten użytkownik w swojej biblioteczce.
Tyle opinii dodał ten użytkownik.
Tyle plusów otrzymał ten użytkownik za swoje wypowiedzi.
zgłoś błąd zgłoś błąd