majeczka241 
status: Czytelnik, ostatnio widziany 2 dni temu
Teraz czytam
  • Jak kamień w wodę
    Jak kamień w wodę
    Autor:
    Tylko ode mnie zależy twój los. Gdy w środku nocy usłyszysz szmer za oknami, to będę ja, i gdy w słońcu nagle pochłonie cię cień, to też będę ja. Nie uciekniesz przede mną. Kiedy Kornelia zaczyna otr...
    czytelników: 606 | opinie: 68 | ocena: 7,24 (234 głosy)

Pokaż biblioteczkę
Aktywności (z ostatnich 3 miesięcy)
2018-12-14 18:43:35
Dodał książkę na półkę: Przeczytane

,, Nie trać ani chwili, bo później właśnie tej chwili może ci zabraknąć, aby zawalczyć o szczęście''.

Sięgnęłam po książkę z czystej ciekawości. Zaintrygowała mnie nie tylko okładką ale też i samym opisem. Chciałam poznać jaką tajemnicę, sekret skrywa w sobie opisania historia. Czy mnie zaskoczy, sprawi, że nie będę mogła doczekać się kontynuacji losów bohaterów, jakie wywoła we mnie emocje i...
,, Nie trać ani chwili, bo później właśnie tej chwili może ci zabraknąć, aby zawalczyć o szczęście''.

Sięgnęłam po książkę z czystej ciekawości. Zaintrygowała mnie nie tylko okładką ale też i samym opisem. Chciałam poznać jaką tajemnicę, sekret skrywa w sobie opisania historia. Czy mnie zaskoczy, sprawi, że nie będę mogła doczekać się kontynuacji losów bohaterów, jakie wywoła we mnie emocje i czy poruszy serce do szybszego bicia. Zabierając się za pochłanianie książki miałam duże oczekiwania. Niektórym oczekiwaniom lektura sprostała, ale przy reszcie trochę poległa.

,, Doceń to, co los ci daje, bo gdyby mocniej z ciebie zachichotał, pokazałby ci figę z makiem (...)".

Życie Magdy pewnego dnia wywróciło się do góry nogami. W trudnym dla siebie okresie otrzymuje list od znienawidzonego dziadka, by spełniła ostatnią jego wolę i wysłuchała go. Bohaterka z wahaniem i mieszaniną uczuć postanawia wrócić do rodzinnego miasta, z którego przed laty uciekła. Nie wie jednak, że to, co zdąży usłyszeć wiele zmieni w jej życiu.

,, (...) przeszłość wpływa na teraźniejszość. Ale jej nie tworzy. Tworzysz ją ty. Tylko ty. Swoim zachowaniem, słowami i myślami. Tymi ostatnimi najbardziej''.

Najpierw zaczniemy od minusów, by dojść do przyjemniejszych zdań czyli plusów. Momentami opowieść wydawała się sztuczna, napompowana zbędnymi informacjami, które patrząc na całokształt historii nie za wiele wnosiły do opowieści. Niektóre wątki bym pominęła, a jeśli już to bardziej rozbudowała. Czuć było te niewielkie niedociągnięcia, które powodowały, że nie mogłam płynnie brnąć przez historię. W niektórych sytuacjach brakowało mi głębszych emocji, które wzbudziłyby we mnie jakieś reakcje. Zamiast przeżywać, leniwie przewracałam kartki, by dotrzeć do opowieści dziadka Magdy.

,, Życie pisze tak różne scenariusze... (...). Czasami nie wiemy, do czego możemy posunąć się w imię miłości''.

A teraz nie przedłużając przejdziemy do plusów. Na pewno krótkie rozdziały są tego typu plusami. Lekturę czytało się przyjemnie. Treść mimo, że zawiera w sobie trudne tematy napisana jest z lekkością, dość ciekawie. Przeszłość odciska piętno na życiu, umyśle, na duszy i to od nas zależy czy będzie miała wpływ na naszą teraźniejszość i przyszłość. Bo jeśli damy dojść do głosu demonom, one spowodują ogromny zamęt i długo nie będziemy w stanie uwolnić się spod ich macek, pójść naprzód nie oglądając się za siebie. Najbardziej ze wszystkich postaci zainteresował mnie dziadek dziewczyny. Na jego opowieści zawsze czekałam z mieszaniną strachu i ekscytacji, co tym razem opowie i jaki pozostawi po sobie zamęt. Również polubiłam Marylę, postać, która i w moim życiu, by się przydała. Potrafi doradzić, gdy świat się wali, pocieszyć, dać światełko nadziei, emanuje ciepłem i cieszy się z życia takim jakim jest, gdzie mi czasami tego brakuje. W historii pojawiają się również kłamstwa, które wiele zmienią w życiu bohaterów. Podoba mi się, że autorka przedstawiła tu, iż zawsze warto dawać drugą szansę, nawet jeśli kłamstwo zadało ogromny ból, nie przekreślać wszystkiego na gorąco tylko przyjrzeć się sytuacji, zajrzeć w oczy kłamcy i poszukać w nich prawdy.

,, Bo czasami trzeba odpuścić. Trzeba przestać myśleć i skupiać się na tym, na czym nam zależy. Czasami wtedy wszystko zaczyna się układać dokładnie tak, jakbyśmy tego chcieli''.

Podsumowując książka nie była ani zła, ani dobra. Przeciętna. Mam nadzieję, że w kolejnej części historia bardziej mi się spodoba aniżeli w pierwszej. To moje pierwsze spotkanie z twórczością autorki. Myślę, że im dalej w las tym będzie lepiej, dlatego z chęcią sięgnę po wcześniejsze książki pisarki i przekonam się czy inna fabuła jej powieści mi się spodoba. Zachęcam do przeczytania ,,Sekrety i kłamstwa'' i wyrobienia sobie o niej opinii. Może dla was opowieść będzie ciekawsza niż dla mnie?

,, Będziesz szczęśliwa, jeśli wyciągniesz do tego szczęścia rękę. Bo jak inaczej ono ma do ciebie przyjść? Szczęście nie zjawia się nieproszone. Musisz się na nie otworzyć''.

pokaż więcej

 
2018-11-26 11:36:26
Dodał książkę na półkę: Przeczytane
Autor:
Cykl: Maggie O'Dell (tom 3) | Seria: Z zimną krwią

Wszystko, co dobre musi się kiedyś skończyć. Nie wiedziałam jednak, że tak szybko do tego dojdzie. Sięgnęłam po kolejną książkę Kavy gdyż wcześniejsze, mimo małym mankamentów, podobały mi się. Jednak ta część nie trafiła w ogóle w moje gusta, nie podobała mi się. Pierwsza trzymająca w napięciu, podnosząca ciśnienie. Druga nieco słabsza ale i tak mocna. A trzecia... trzecia to klops.

Dla mnie...
Wszystko, co dobre musi się kiedyś skończyć. Nie wiedziałam jednak, że tak szybko do tego dojdzie. Sięgnęłam po kolejną książkę Kavy gdyż wcześniejsze, mimo małym mankamentów, podobały mi się. Jednak ta część nie trafiła w ogóle w moje gusta, nie podobała mi się. Pierwsza trzymająca w napięciu, podnosząca ciśnienie. Druga nieco słabsza ale i tak mocna. A trzecia... trzecia to klops.

Dla mnie nie wypał. Przez pół książki nic się nie działo. Więcej znajdziecie na blogu: https://czytamybokochamy.blogspot.com/2018/11/owca-dusz-ksiazka-to-klops.html

pokaż więcej

 
2018-11-21 09:46:59
Dodał książkę na półkę: Przeczytane
Autor:
Cykl: Ryder Creed (tom 4)

To moje drugie spotkanie z twórczością Alex Kavy i muszę przyznać, że bardzo udane. Nie sądziłam, że przypadnie mi do gustu, do takiego stopnia, iż będę chciała zdobyć wszystkie powieści autorki, które do tej pory napisała. Czytając jej najnowszą powieść czułam się jakbym oglądała dobry serial kryminalny. Z przejęciem obserwowałam rozgrywające się wydarzenia, od nitki do kłębka starałam się... To moje drugie spotkanie z twórczością Alex Kavy i muszę przyznać, że bardzo udane. Nie sądziłam, że przypadnie mi do gustu, do takiego stopnia, iż będę chciała zdobyć wszystkie powieści autorki, które do tej pory napisała. Czytając jej najnowszą powieść czułam się jakbym oglądała dobry serial kryminalny. Z przejęciem obserwowałam rozgrywające się wydarzenia, od nitki do kłębka starałam się wyjaśnić wszystkie zdarzenia jakie miały miejsce, poszlaki, zrozumieć postępowanie mordercy i odgadnąć przeróżne zagadki.


Na początku byłam nastawiona do lektury sceptycznie. W ,,Przedsmaku zła'' od razu zostałam rzucona na głęboką wodę. Trupy, rozlew krwi, mrożące krew w żyłach opisy, adrenalina, akcja zwalniająca, by po chwili gwałtownie przyspieszyć. A tu tego nie nie otrzymałam. Byłam dość rozczarowana, ale dałam szansę powieści. A nuż mi się spodoba. I tak się stało, ale z czasem, gdy zrozumiałam jej przesłanie. Tutaj autorka nie skupiła się stricke na scenach, które podnoszą włoski na karku, budzą niesmak. Autorka pokazała jak trudne jest życie po zaginięciu bliskiej osoby, jak zwykłe funkcjonowanie sprawia wszystkim trudność. Ta świadomość, że gdzieś tam ukochana osoba może być i czeka na pomoc spędza sen z powiek. Nie posiadanie żadnych dowodów poświadczających śmierć bliskiej osoby, życie w ciągłej nadziei, że powróci szczęśliwie do domu. Trudno przejść nad tym do porządku dziennego, gdyż wciąż istnieje choćby cień nadziei, że ukochana osoba wciąż żyje.


Podobało mi się również to, że autorka przedstawiła mi świat, gdzie psy stanowią kluczową rolę. Że to nie tylko cudowni przyjaciele, ale też doskonali pomocnicy przy wielu zadaniach jak znalezienie osoby, narkotyków czy chociażby nieżyjącej osoby. Pierwszy raz mogłam zobaczyć tę rzeczywistość z punktu czytelnika, dzięki czemu jeszcze bardziej zaangażowałam się w czytaną lekturę, by poznać czy czworonogom uda się naprowadzić policjantów na właściwy trop .



Podsumowując cieszę się, że nie zrezygnowałam z lektury mimo, że nastawiłam się na mrożące krew w żyłach opisy i rozlew krwi. Bardzo dobrze się bawiłam, z niecierpliwością obserwowałam toczące się wydarzenia, brałam czynny udział w sprawach śledczych, towarzyszyłam bohaterom na każdym kroku. Przeplatające się historie sprawiają, że do samego końca nie jesteśmy pewni, co dalej się wydarzy i to bardzo mi się podoba w takiego typu powieściach, że nie wiadomo jak dalsze sprawy się potoczą. A do tego pokazanie świata zarówno psów tropiących, jak również handlu ludźmi tworzą niezwykłą mieszaninę powieści od której nie sposób się oderwać. Gorąco polecam.

pokaż więcej

 
2018-11-18 13:04:42
Dodał książkę na półkę: Przeczytane
Autor:
Cykl: Wiślański Cykl (tom 5)

Wiecie co jest najgorsze w cyklach książek? To, że za szybko się kończą. Dosłownie. Człowiek na dobre zadomowi się w świecie bohaterów, w rzeczywistości, którą stworzyła autorka, a tu nagle trzeba się ze wszystkim na dobre pożegnać. I to jest trudne, bo w tym wykreowanym świecie chciałoby się wciąż przebywać bez końca.

Beata Szymanowska zwana przez wszystkich Tulą, w różnych odstępach czasu...
Wiecie co jest najgorsze w cyklach książek? To, że za szybko się kończą. Dosłownie. Człowiek na dobre zadomowi się w świecie bohaterów, w rzeczywistości, którą stworzyła autorka, a tu nagle trzeba się ze wszystkim na dobre pożegnać. I to jest trudne, bo w tym wykreowanym świecie chciałoby się wciąż przebywać bez końca.

Beata Szymanowska zwana przez wszystkich Tulą, w różnych odstępach czasu przypadkowo odnajduje zwłoki kilku osób. Policyjni śledczy starają się rozwikłać zagadkę tych wszystkich zbrodni. Czy Tula rzeczywiście ma życiowego pecha, że na swojej drodze spotyka zwłoki, czy może jest z nimi w jakiś sposób uwikłana?

Za, co kocham twórczość Hani? Za poczucie humoru, za łączenie wątków kryminalnych z obyczajowymi, za barwnych, żywych bohaterów i za to, że nigdy nie wiadomo, kto jest potencjalnym mordercą. Zawsze próbowałam to odgadnąć, już myślałam, że odpowiedź mam na wyciągnięcie ręki, że już mam oprawcę w garści, aż tu nagle autorka zmienia wydarzenia i wszystko leci jak domek z kart. Nieźle wodzi za nos, podrzuca mylne tropy i do samego końca nie odkrywa wszystkich asów z rękawa. Do tego podnosi ciśnienie, akcja nabiera szybkiego tempa, nie sposób oderwać się od lektury do samego końca.

Podoba mi się w książkach Hani to, że pisze lekkim, prostym z dozą humoru językiem. Dobrze pochłania się jej lekturę, nic nigdy nie zgrzyta w wydarzeniach, fabuła ma ręce i nogi, każda historia bohatera zawsze zostaje opisana i nie ma takiego zdziwienia, że ktoś wyskoczył nam jak królik z kapelusza, bo wcześniej nic o nim nie było słychać. Są emocje, akcja, która często zaskakuje, zadziwia. A oprócz trupów, krwi i policyjnego śledztwa znaleźć można w książce to ile ktoś jest w stanie zrobić, by ochronić swoją rodzinę przed cierpieniem, jak podejrzenia sprawiają fizyczny ból i ile jesteśmy w stanie poświęcić, by przeszłość nie zaważyła na teraźniejszość. Również autorka skupiła się na pięknej więzi matki z córką, jak jedna i druga stara się ochronić siebie nawzajem.

Bohaterzy są prawdziwi, popełniają błędy, mylą się, są tacy jak my. Z przyjemnością obserwowałam ich poczynania, razem z nimi przeżywałam wszystkie wydarzenia jakie miały miejsce, razem z nimi przeprowadzałam policyjne śledztwo i sama starałam się odgadnąć, kto jest mordercą, jaki ma motyw i co nim kieruje. Na pewno nie raz będę powracać do wiślańskiego cyklu, bo bez Konrada, Marcina, Petry i wielu innych nic już nie będzie takie samo. Gorąco polecam.

pokaż więcej

 
2018-11-13 19:23:06
Dodał książkę na półkę: Przeczytane
Cykl: Czerwona Królowa (tom 4)

Cykl Czerwona królowa jest jedną z najlepszych serii fantastycznych, które miałam okazję przeczytać w tym roku. Akcja, wojna, miłość, która rzucana jest na ogrom przeszkód, walka o władzę, nadprzyrodzone moce, ogromna siła drzemiąca w bohaterach i wiele innych. Tym razem tomiszcze przygód postaci zawierało 700 stron. Jednych ta niezła ciegiełka mogła przestraszyć. Mnie niezmiernie uradowała,... Cykl Czerwona królowa jest jedną z najlepszych serii fantastycznych, które miałam okazję przeczytać w tym roku. Akcja, wojna, miłość, która rzucana jest na ogrom przeszkód, walka o władzę, nadprzyrodzone moce, ogromna siła drzemiąca w bohaterach i wiele innych. Tym razem tomiszcze przygód postaci zawierało 700 stron. Jednych ta niezła ciegiełka mogła przestraszyć. Mnie niezmiernie uradowała, gdyż mogłam o wiele dłużej spędzić w magicznym świecie, który urzekł, zachwycił mnie od samego początku.

Kiedy Mare Barrow odkryła swoje niezwykłe zdolności, przekonała się, że Srebrni nie są niezwyciężeni, że da się ich w jakiś sposób pokonać, postanowiła walczyć o swoje prawa w tym niełatwym świecie. Nie wiedziała jednak, że ta walka będzie dla niej ogromnym poświęceniem, że ta wojna przeleje wiele krwi - czerwonej i srebrnej - królestwa powoli powstają przeciw sobie.

Dynamika akcji może i nie była zbyt płynna, wartka, ale to nie spowodowało, że źle odebrałam całą opowieść. Wprost przeciwnie. Podobało mi się to, że autorka pozwoliła mi nie tylko poznać dalsze losy mojej ukochanej bohaterki Mare, ale także zajrzeć do podświadomości Iris oraz Evangeline, o czym myślały, co czuły w zaistniałych wydarzeniach, jakie emocje im towarzyszyły. To, że mogłam głębiej wejść w świat z którym ani na moment nie chciałam się rozstawać. Przeżywać wszystkimi zmysłami zdarzenia jakie miały miejsce w powieści. Być jedną z nich. Srebrną, Czerwoną, a zarazem Nową, być przy ich boku, obserwować z wypiekami na twarzy walki i czynnie w nich uczestniczyć.

Autorka tworzy mocno zarysowane postacie, które się kocha albo nienawidzi. Są barwne, charakterne, przebojowe, z krwi i kości. Łatwo się z nimi utożsamić i mimo, że postaci w każdej serii było od groma, nigdy nie pogubiłam się w fabule, co jest na plus, bo nie przepadam zbytnio za mnogością bohaterów. Od samego początku stałam za Mare murem, kibicowałam jej z całego serca, by jej historia zakończyła się pomyślnie, tak jak ona tego pragnęła. Co do reszty postaci, moje nastawienie do nich zmieniało się z każdym kolejnym tomem, gdy mogłam ich bliżej poznać. Evangeline nie polubiłam od pierwszego tomu, ale gdy autorka pozwoliła mi zajrzeć do jej podświadomości spojrzałam na nią przychylniejszym okiem i w jakiś sposób polubiłam, mimo że denerwowała mnie często swoją postawą i wyższością.

Pisarka stworzyła bogaty, rozbudowany świat, w którym żyją dwie rasy - czerwone i srebrne- które od kilkunastu lat toczą między sobą wojnę. Trzeba przyznać, że autorka doskonale, w moim odczuciu, przedstawiła ten niezwykły, brutalny świat do którego z przyjemnością wpadłam. Ma niezwykłą wyobraźnię, pomysłowość jak połączyć ze sobą skomplikowane wątki, by dopiero przy finiszu doszły do kulminacyjnego starcia. Byłam nieco zawiedziona otwartym zakończeniem, ale po zastanowieniu stwierdziłam, że inaczej nie dało się tego zakończenia poprowadzić i w ostateczności się z nim pogodziłam. Niemniej jednak jest to mój ukochany cykl do którego będę na pewno często powracać. Gorąco polecam.

pokaż więcej

 
2018-11-03 17:59:37
Dodał książkę na półkę: Przeczytane

,,Pasja jest dla człowieka gwarancją wolności. Świat cię zawiedzie, ludzie opuszczą, a pasja zawsze będzie ci towarzyszyć na każdym kroku. Będzie wierna''.


Twórczość Ilony poznałam w chwili gdy przebojowo stawiała pierwsze kroki w świecie literatury. Już wtedy widziałam w jej stylu ogromny potencjał i warsztat pisarski. Wiedziałam, że zajdzie daleko i nie raz usłyszę o niej wiele dobrego....
,,Pasja jest dla człowieka gwarancją wolności. Świat cię zawiedzie, ludzie opuszczą, a pasja zawsze będzie ci towarzyszyć na każdym kroku. Będzie wierna''.


Twórczość Ilony poznałam w chwili gdy przebojowo stawiała pierwsze kroki w świecie literatury. Już wtedy widziałam w jej stylu ogromny potencjał i warsztat pisarski. Wiedziałam, że zajdzie daleko i nie raz usłyszę o niej wiele dobrego. Każda z jej książek mocno na mnie wpłynęła, wzbudziła wiele emocji, skłoniła do refleksji, do zastanowienia się nad tym, co w życiu jest najważniejsze. Każda opowieść znalazła miejsce w mym sercu. Uwielbiam powracać do tych historii, które mnie poruszyły, wzruszyły, naładowały pozytywną energią. Nie myślcie sobie tylko, że Ilona pisze tylko ckliwe, cukierkowe opowieści. Ona w swoich powieściach pokazuje życie- nieubarwione, te pozytywne jak i negatywne chwile, które czasami przytłaczają swoim ciężarem. Złość, gniew i parszywy los, który wciąż podrzuca liczne kłody pod nogi nie ułatwiając niczego. Ale również miłość, prawdziwych przyjaciół na których można polegać, a także to, że po każdej burzy wschodzi słońce.



,,Nikt z nas nie potrzebuje skrzydeł, by latać, tylko ludzi, dzięki którym nigdy się nie upadnie. To dzięki nim łatwiej jest postawić pierwszy krok, poskromić strach, wypełnić miłością pustkę, która powstaje wskutek złych wyborów, życiowych upadków, niespełnionych nadziei''.



Często na wszystko narzekamy, szukamy dziury w całym, wyolbrzymiamy każdą rzecz, wyklinamy wszystkich i wszystko za stan w którym się znaleźliśmy. Ale nie dostrzegamy tego, co mamy. Rodzinę, przyjaciół na których możemy liczyć, zdrowie, marzenia, które z łatwością możemy zrealizować. Nie potrafimy cieszyć się z tych drobnych rzeczy, które posiadamy. Wciąż chcemy więcej i więcej nie dostrzegając niczego wokół. Ilona w swojej powieści pokazuje ludzi, którzy mimo swej niepełnosprawności potrafią cieszyć się z każdej chwili, każdego drobnego gestu, uwagi jaki im się poświęci. Nikogo nie obwiniają za swój los, nie szukają wymówek, nie przeklinają Boga za to, co ich spotkało. I to jest piękne. Powinniśmy się od nich tej radości uczyć, dostrzegać zalety, a nie same wady. Autorka przedstawia tutaj również to, że nie powinniśmy się bać takich osób mimo, że czasami nie wiemy jak w stosunku się do nich zwracać. Ta powieść ukazuje niezwykłe piękno jakie płynie w tych osobach, a do tego zmienia postrzeganie na wiele spraw.



,,Życie to żywa scena, po której przechadzają się różni aktorzy i grają w różnych sztukach. Czasami wbrew własnej woli, zaskoczeni przez splot sytuacji''.



Ta opowieść jest zupełnie inna niż wcześniejsze powieści autorki. Czuć w niej niezwykłą głębię, emocje, które splatają się w misterną sieć, ogromne wyczucie, delikatność, niezwykłą dojrzałość. Tę historię się wręcz pochłania, przeżywa wszystkimi zmysłami, niejednokrotnie doprowadza do wzruszeń i trafia głęboko do serca. Jeszcze długo po skończeniu lektury opowieść trzyma w swoich szponach nie pozwalając na długo o sobie zapomnieć. Obok tej powieści nie można przejść obojętnie.



,,Jutro wolne jest od porażek i błędów, niesie nadzieję i szansę na nowy start. To jest istotą życia... Zawsze można zacząć od nowa i niczego więcej nie żałować''.



Nie wiem czy ktoś zwrócił uwagę, ale podoba mi się również w powieściach Ilony to, że zawsze stara się wpleść do wydarzeń temat wojny. Że takie sytuacje miały kiedyś miejsce, nie były tylko fikcją, że trzeba o tych zdarzeniach pamiętać i cieszyć się życiem, brać je garściami, bo kiedyś ludzie musieli walczyć o życie, o wolność, o nadzieję na lepszą przyszłość. Teraz mamy wszystkiego pod dostatkiem, jednak i tak zdarza się nam narzekać, chcemy wciąż coraz więcej przestając cieszyć się z tego, co mamy.



„Bo my przecież jesteśmy jak te latawce. Nieustannie podrywają się do lotu, bujają w obłokach, są podziwiane… ale wystarczy jedno pociągnięcie sznurka, by ot tak, spadły na ziemię. Z nami jest identycznie. Możemy dosłownie wszystko, ale czasem wystarczy jedna chwila, by nam zabrano ostatnie nadzieje. Jednak wciąż próbujemy wzbić się do lotu, bo nie da się nas pokonać.”



Książka niesie ogromne przesłanie, magię, która otula człowieka niczym kokon, swoją historią tak wciąga, że do samego końca nie jesteśmy w stanie się od niej oderwać. Przedstawia przeróżne emocje od nienawiści po siłę ogromnej przyjaźni, uśmiechu i radości. Epicentrum powieści osadzone jest w teatrze do którego z przyjemnością trafiłam. Czułam się jakbym tam była i brała czynny udział w rozgrywających się wydarzeniach. To historia po którą powinien sięgnąć każdy i przekonać się o tej niezwykłej, pięknej powieści, która pozostaje w sercu na długo. Gorąco polecam.

pokaż więcej

 
2018-10-25 21:29:52
Dodał książkę na półkę: Przeczytane
Autor:
Cykl: Stracone dusze (tom 1)

Rzadko sięgam po kryminały. Strasznie ciężko mnie zaciekawić daną historią i wciągnąć w wykreowany świat. Opowieść musi być naprawdę mocna, dobrze skonstruowana mająca ręce i nogi, trzymająca w napięciu, a do tego musi być nieprzewidywalna, przy której będę dobrze się bawić odkrywając kolejne fragmenty powieści. Do tego powinna wzbudzać wiele emocji, podnosić ciśnienie, być takim pożeraczem... Rzadko sięgam po kryminały. Strasznie ciężko mnie zaciekawić daną historią i wciągnąć w wykreowany świat. Opowieść musi być naprawdę mocna, dobrze skonstruowana mająca ręce i nogi, trzymająca w napięciu, a do tego musi być nieprzewidywalna, przy której będę dobrze się bawić odkrywając kolejne fragmenty powieści. Do tego powinna wzbudzać wiele emocji, podnosić ciśnienie, być takim pożeraczem czasu, który od samego początku wessie mnie w historię i nie pozwoli się od niej oderwać aż do samego końca.


W niewielkim nadmorskim miasteczku bardzo wiele się dzieje mimo, że z pozoru życie mieszkańców wydaje się spokojne. Na światło dzienne wychodzą kolejne szokujące sytuacje, które wiele zmienią w codzienności bohaterów, a do tego brutalne mordy sprawiają, że już nikt nie czuje się bezpiecznie.


Autorkę znam z zupełnie innego, mocnego gatunku, który porusza ważne tematy, często kontrowersyjne o których stale warto pamiętać. Sięgając po ,,Diabelski młyn'' nie wiedziałam czego się spodziewać, nie znałam jeszcze jej twórczości pod tym kątem, dlatego z duszą na ramieniu zabrałam się za czytanie. Na początku miałam małe opory. Wiele wątków, postaci, historii, które się przeplatały. Nie potrafiłam się połapać, kto tym razem gra pierwsze skrzypce, kogo poznaje, kto przedstawia mi swoje wydarzenia. Z czasem wszystko zaczęło się klarownie łączyć, wzbudzać grozę, podnosić włoski na karku, pobudzać wyobraźnię. Opowieść była niczym puzzle, z początku osobne elementy wnosiły nowe światło do historii powieści, jednak później gdy te elementy zaczęły do siebie pasować, stworzyły brutalny, ale prawdziwy obraz społeczeństwa.


Tu nie znajdziemy pozytywnych postaci, którym od samego początku będziemy kibicować. Tutaj poznajemy ludzi, którzy na pierwszy rzut oka wydają się mili, dobrzy, przyjacielscy, jednak zgłębiając się głębiej dostrzegamy w nich rysy, to jak każdy z nich skrywa ciemną stronę, którą odziera ich z niewinności. Są tu zdrady, kłamstwa, handel żywym towarem, brutalne morderstwa, zmuszanie do uprawiania seksu i wiele innych. Czytając ma się wrażenie jakby opowieść miała swoje miejsce w rzeczywistości, emocje są tak namacalne, historie tak prawdziwe, tak autentyczne i tak wyśmienicie nakreślone, że do teraz zbieram szczękę z podłogi. Nie sądziłam, że aż tak zostanę wciągnięta w wykreowany świat, że będę go przeżywać do takiego stopnia, iż z nadmiaru wrażeń rozboli mnie głowa. Autorka nikogo nie szczędzi, rzuca bohaterom liczne kłody pod nogi, sprawdza ich wytrzymałość, ile potrafią znieść i czy są silni w tej drodze jaką sobie obrali. Do tego jestem zachwycona tym, że niczego nie można być pewnym, tutaj nie wiadomo, co czai się za rogiem, więc nieraz fabuła potrafi zaskoczyć.


Nie mogę się doczekać kontynuacji, mimo, że większość wątków zostało zakończonych, to jeszcze nie wszystko jest jasne. I jeśli autorka utrzyma tak wysoki poziom historii jak było w tym przypadku, to myślę, że będzie to moja ulubiona seria z tego gatunku. Jeśli lubicie mocne opowieści, które poruszają tematy tabu, zawierają w sobie brutalne sceny pełne krwi, a do tego potrafią wzbudzić wiele skrajnych emocji to ,,Diabelski młyn'' będzie dla was odpowiedni. Gorąco polecam!

pokaż więcej

 
2018-10-02 18:20:08
Dodał książkę na półkę: Przeczytane
Autor:

W życiu każdy przybiera różne maski. Z obawy, że nasze prawdziwe ,,ja'' nie spodoba się społeczeństwu. Wolimy udawać kogoś kim nie jesteśmy, bo tak jest łatwiej. Wchodzimy w rolę kogoś, kogo sobie stworzyliśmy. Piękniejszego, odważniejszego, nie bojącego się wyzwań. Granica między rzeczywistością, a tym światem stworzonym przez człowieka jest bardzo cienka. Łatwo się w nim zatracić i zagubić.

...
W życiu każdy przybiera różne maski. Z obawy, że nasze prawdziwe ,,ja'' nie spodoba się społeczeństwu. Wolimy udawać kogoś kim nie jesteśmy, bo tak jest łatwiej. Wchodzimy w rolę kogoś, kogo sobie stworzyliśmy. Piękniejszego, odważniejszego, nie bojącego się wyzwań. Granica między rzeczywistością, a tym światem stworzonym przez człowieka jest bardzo cienka. Łatwo się w nim zatracić i zagubić.

Claire pracuje dla kancelarii prawnej specjalizującej się w sprawach rozwodowych. Jej zadaniem jest sprawdzanie czy żonaci mężczyźni są wierni swoim kobietom, zdobywanie niezbitych dowodów ich winy lub ich braku. To ona wykłada karty, ona dyktuje jak cała gra się potoczy. Jednak i jej życie zaczyna się gmatwać, gdy poznaje Patricka Foglera, a ona sama zostaje wciągnięta w sprawę o morderstwo.

Powiem wam szczerze, że na początku chciałam wyrzucić książkę przez okno. Gdy przeczytałam kilkanaście rozdziałów, nie byłam w ogóle przekonana do lektury. Wplatanie scenek teatralnych wydało mi się głupim i kiczowatym zabiegiem zainteresowania czytelników opowieścią. One powodowały, że wybijałam się z rytmu czytania i potęgowały moją irytację. Nie byłam przekonana do tak poprowadzonej historii z odgrywaniem scenek niczym z dramatów, które w liceum trzeba było na siłę przeczytać. ,,W żywe oczy'' była przeze mnie prawie spisana na straty. Czytałam ją od tak, leniwie z przeświadczeniem, że po kolejnym rozdziale odkładam ją na półkę i już nigdy do niej nie wracam. Jednak po pierwszym chaosie, niezrozumieniu fabuły, nastał przełom i zaczęło się coś dziać, a moja ciekawość zaczęła wzrastać w miarę pochłaniania powieści.

Wszystko zaczęło klarownie się układać, puzzle trafiły na właściwe miejsce, niektóre zabiegi wykorzystane w powieści zaczęły rozjaśniać niezrozumiałe na początku sytuacje, dlaczego tak, a nie inaczej została poprowadzona fabuła. Jednak nie wszystko zostaje wyłożone na stół. Autor nieźle pociąga za sznureczki, nie łatwo odgadnąć, co wydarzy się dalej i do samego końca trzyma w niepewności. Powoduje mętlik w głowie, skłania do myślenia, momentami szokuje, a już z pewnością przeraża to, co siedzi w głowie głównej bohaterki. Historię widzimy jej oczami. Nie jesteśmy pewni czy to, co dzieje się wokół jest prawdą czy fikcją stworzoną przez jej wyobraźnię. Raz jej wierzymy, a raz patrzymy na nią nieufnie.

Do Claire nie zapałałam zbytnią sympatią. Momentami jej zachowanie doprowadzało mnie do szewskiej pasji. Wyidealizowane gesty, słowa, mimika, postawa, przekształcanie spotkań w scenki wyjęte niczym ze światowego teatru. Wszystko takie sztuczne, przerysowane, nieprawdziwe, bycie ciągle w centrum uwagi. Z czasem zrozumiałam dlaczego postać została tak przedstawiona i zaczęłam spoglądać na nią przychylniejszym okiem. Autor chciał tą postacią wywołać w czytelniku skrajne emocje i muszę powiedzieć, że mu się to udało. Do końca nie wiadomo, czy to, co się wydarzyło było tylko stworzone przez wyobraźnię bohaterki czy miało miejsce naprawdę. Ja sama gubiłam się w tym świecie, raz Claire wierzyłam i w duchu ją broniłam, a raz patrzyłam na nią nieufnie i spisywałam ją na straty.

Książka trzymała mnie w swoich szponach do samego końca i cieszę się, że tak szybko nie zrezygnowałam z lektury, bo zapewniła mi niezapomniane chwile i emocje. Czyta się ją jednym tchem, przez kolejne rozdziały przelatuje się w okamgnieniu, ciekawość nad poprowadzeniem fabuły bierze górę. Czy mieliśmy rację względem bohaterki, czy jednak nie. Podoba mi się to, że historia została tak doskonale spleciona, tak poprowadzona, że nie mogłam odłożyć książki ani na chwilę nim nie poznam prawdy. Ciekawy styl autora, do tego tak zgrabnie nami manipuluje, wodzi nas za nos, nie wyjawia wszystkich asów, akcja nie stoi w miejscu, ciągle posuwa się do przodu, sprawia, że lektura pozostaje w umyśle czytelnika na bardzo długo. Gorąco polecam.

pokaż więcej

 
2018-09-29 13:12:50
Dodał książkę na półkę: Przeczytane
Cykl: Kiss River (tom 3) | Seria: Kobiety to czytają!

Tragedia dotyka całą rodzinę. Pojawia się ból, niedowierzanie, złość i nienawiść. W sercu i umyśle powstaje czarna dziura, która pochłania wszystko to, co dobre pozostawiając tylko to, co złe. Osoba, która do tego wszystkiego doprowadziła trafia za kratki, ale już nigdy nie powrócą chwile, które bezpowrotnie się utraciło. Każdego dnia bolesne wspomnienia o krzywdzie powracają jak bumerang... Tragedia dotyka całą rodzinę. Pojawia się ból, niedowierzanie, złość i nienawiść. W sercu i umyśle powstaje czarna dziura, która pochłania wszystko to, co dobre pozostawiając tylko to, co złe. Osoba, która do tego wszystkiego doprowadziła trafia za kratki, ale już nigdy nie powrócą chwile, które bezpowrotnie się utraciło. Każdego dnia bolesne wspomnienia o krzywdzie powracają jak bumerang siejąc w życiu kolejne spustoszenie. Gdy morderca ma wyjść na wolność wcześniej, po swojej resocjalizacji, pragniesz za wszelką cenę go w nim pozostawić. Nie potrafisz wyobrazić sobie, by ten zepsuty człowiek wyszedł na wolność, gdy twoja bliska osoba już nigdy nie będzie mogła do ciebie wrócić. Ale czy warto do tego dążyć? Może lepiej przebaczyć? Może jednak ta osoba żałowała tego co zrobiła? Zmieniła się przez te ostatnie lata? A ty, co byś zrobiła? Zażarcie walczyła, by oprawca pozostał w więzieniu czy mu jednak przebaczyła?

Wydawać, by się mogło, że wszystko powoli wraca do normy. Mimo bólu po stracie bliskiego członka rodziny, domownicy na swój sposób są szczęśliwi. Niestety w życiu Licey nie jest zbyt kolorowo. Wciąż pod nogami ma liczne kłody, wystawiana jest na próbę czy poradzi sobie w różnych sytuacjach w jakich osadza ją autorka. Sprawdza jej wytrzymałość nie tylko fizyczną, ale też i psychiczną. Jak poradzi sobie w zaistniałych sytuacjach? Jakie podejmie decyzje gdy kolejny raz nie pójdzie jej coś na rękę? Czy będzie w stanie wybaczyć osobie, która zabiła jej matkę czy raczej za wszelką cenę będzie próbowała go zatrzymać w więzieniu?

Licey nie wierzy w siebie, boi się prawdziwego ,,ja'', w swoim zachowaniu i postępowaniu wciąż dopatruje się swojej matki, nie akceptuje tego, co robi. Żyje w cieniu własnej rodzicielki. Podoba mi się to jak autorka przedstawiła dziewczynę, jak postrzega samą siebie, jak pragnie nie iść śladami swojej mamy. Co odczuwa, co myśli, jakie emocje jej towarzyszą za każdym razem, gdy musi podjąć trudną decyzję. Razem z nią kroczymy po cienkim lodzie, gdy się zawahamy, utoniemy. Towarzyszymy bohaterce na każdym kroku.

Książka utkana z sieci. Osobno stanowią sporo zawirowań, przeciwności, tajemnic które przed końcem tworzą spójną i logiczną całość. Nowi jak i starzy bohaterowie, ciekawe wątki, które rzucają inne światło na opowieść. Wszystko wraca na odpowiednie miejsce.

Ta historia jest bardzo głęboka i taka prawdziwa. Powieść o osobach, które przeżyły ogromny cios, ale dzięki pomocy wielu osób potrafiące cieszyć się z każdego dnia. To nie tylko opowieść o stracie, bólu, braku wiary w podejmowanych decyzjach ale też o miłości, przyjaźni, walce, chęci zrozumienia tego, co się wydarzyło i ogromnej sile rodziny.

Podsumowując cieszę się, że mogłam zapoznać się z całym cyklem Kiss River. To było dla mnie niesamowite przeżycie. Każdą z historii czytałam z wypiekami na twarzy i burzą emocji. Wniosły do mojego świata nie tylko radość, ale i zrozumienie, skłoniły do ogromnych przemyśleń. Nie raz na pewno powrócę do tego cudownego cyklu. Gorąco go wam polecam.

pokaż więcej

 
2018-09-18 12:51:18
Dodał książkę na półkę: Przeczytane

,,W życiu można żałować wielu rzeczy (...). Złych wyborów, lekkomyślnie wydanych pieniędzy. Ale jednego się nie powinno.

- Czego? (...)

- To oczywiste. Miłości''.

Książki to moja odskocznia od szarej rzeczywistości, są lekarstwem na każde zło, przyjacielem, na którego zawsze mogę liczyć, przy którym nigdy się nie zawiodę. Dlatego tak bardzo kocham zatracać się w ich magii. Pozwalają mi...
,,W życiu można żałować wielu rzeczy (...). Złych wyborów, lekkomyślnie wydanych pieniędzy. Ale jednego się nie powinno.

- Czego? (...)

- To oczywiste. Miłości''.

Książki to moja odskocznia od szarej rzeczywistości, są lekarstwem na każde zło, przyjacielem, na którego zawsze mogę liczyć, przy którym nigdy się nie zawiodę. Dlatego tak bardzo kocham zatracać się w ich magii. Pozwalają mi przeżyć coś niesamowitego, przenoszą do urokliwych miejsc, o których nigdy mi się nie śniło.Taką niezwykłą historią, która otuliła mnie niczym ciepły koc, była książka Klaudii Kopiasz pt.: ,,Smak szczęścia''. Jest to kontynuacja losów Mii i Willa, których mogliśmy poznać w poprzedniej części ,,Zapach szczęścia''.

,,Uświadomiłaś mi wtedy, że aby korzystać z życia, należy być nie tylko jego bacznym obserwatorem, ale przede wszystkim aktywnym uczestnikiem. Patrząc na coś z boku, nie jesteśmy w stanie tego przeżyć, doznać''.

William- ze zgorzkniałego, smutnego człowieka, widzącego świat w pesymistycznych barwach staje się wesołym, radosnym, uśmiechniętym i cieszącym się każdą chwilą facetem. Zaczyna na nowo odnajdywać sens życia, szczęście nie tylko w swojej pracy, ale i w postrzeganiu otaczającej rzeczywistości. Dzięki Mii wszystko się zmieniło.

Mia- wygrywa walkę z chorobą dzięki mężczyźnie, który zawrócił jej w głowie. Postanawia przyjechać do niego do Londynu. Los jednak nie chce, by tak łatwo te dwie dusze się połączyły. Mia widzi jak Will całuje się z inną. Jej serce pęka na pół. Od tamtej pory nie chce mieć z nim nic do czynienia.
,,Niektóre wina przypominają piosenki - lekkie, przyjemne choć na krótko zapadające w pamięć. Inne są jak utwory Bacha - głębokie, nieprzewidywalne, poruszające czułą strunę w sercu''.

Tak zostałam wciągnięta w historię, że nim się obejrzałam już ją skończyłam. Nie mogłam się od niej oderwać. Tak bardzo byłam ciekawa, co wydarzy się dalej, jakie przeszkody jeszcze czekają na bohaterów, czy zdarzy się ten wyczekiwany happy end. Autorka otuliła mnie słowami, pięknymi emocjami, które wylewały się z każdej strony, wspaniałymi krajobrazami, które zapierały dech. Otuliła delikatną lecz mocną historią o miłości, która przepełnia serce pozytywną energią i wiarą w to, że wszystko ułoży się dobrze, nawet jeśli zło przyćmiewa dobro.

,,Tak... Każda chwila, każde słowo (...) odchodzą do przeszłości. Nie da się zatrzymać czasu, ale można zachować w sobie żywe obrazy. Wspomnienia czyjegoś uśmiechu, spojrzenia. To właśnie pamięć innych ludzi ocala nas od zapomnienia''.

Podoba mi się, że w powieści Klaudii możemy powrócić do wspaniałego Zakynthos, a także zawitać do urokliwych Włoch. Pochłaniając kolejne strony można sobie te wszystkie krajobrazy w głowie wyobrazić. Chłonęłam ich cudowny widok, czułam zapachy wspaniałych potraw, aż miałam ochotę sięgnąć po jeden specjał, by napawać się jego smakiem i aromatem przy wytwornym winie. Spacerowałam romantycznymi zaułkami, wokół widziałam pary zakochanych. Teraz sama nie wiem, które miejsce wolałabym odwiedzić. Włochy czy raczej piękny Zakynthos. Oba miejsca mają w sobie wiele magii, uroku, cudownego klimatu, który wręcz chce się zobaczyć na własne oczy.

,,(...) z gotowaniem jest jak z miłością. Trzeba umieć się w nim zatracić''.

Opowieść wciąga, wzrusza, pobudza zmysły, urzeka swoim pięknem i prostotą. Mówi o niezwykłej sile miłości, ale też o tym, że jeśli przytrafi się nam szczęście warto jest je pielęgnować i dbać o nie. Że warto walczyć i nie poddawać się gdy kolejny raz los sobie z nas zakpi. Cieszyć się tym, co się ma i niczego nie żałować. Książkę czyta się jednym tchem, jest lekka, przyjemna, idealna na lato, zachwyca, fascynuje. Przy zakończeniu byłam nieco zła na Klaudię. Wylałam przez nią łzy, ale mimo tego cieszyłam się, że tak poprowadziła fabułę.

„Pamiętasz, jak rozmawialiśmy wtedy o milczeniu, słowach? Powiedziałaś, że mają one potężną moc uzdrawiania, ranienia, podnoszenia na duchu, tworzenia obrazów w głowie, może nawet samej rzeczywistości. Wiesz, dodam jeszcze, że słowa potrafią być jak ciepły koc, który otula nas w listopadowy wieczór lub jak ulubiona, choć stara już piosenka, o której nie umiemy zapomnieć''.

Najbardziej ze wszystkich postaci pokochałam Miriam. To wspaniała kobieta, która doradzi zawsze dobrą radą, wesprze. Nigdy nie rzuca słów na wiatr, jej morały zawsze są głębokie, prawdziwe, życiowe, mają w sobie niezwykłą moc w to, że życie stoi przed nami otworem i trzeba z niego czerpać garściami. Podsumowując książka była dla mnie niezwykłą przygodą. Na początku przyznam się szczerze miałam problemy z wciągnięciem się w historie, gdyż niektóre wydarzenia zacierały się w pamięci, nie pamiętałam, co działo się wcześniej, ale z czasem brakujące puzzle trafiły na właściwe miejsce. Cieszę się, że mogłam przeczytać ,,Smak szczęścia''. To najlepsza książka na lato. Lekka, przyjemna, pokazująca siłę miłości, prawdziwe emocje, cudowne krajobrazy Zakynthos i Włoch. Gorąco polecam.

pokaż więcej

 
Moja biblioteczka
395 353 4337
Porównaj książki w Waszych biblioteczkach.
Sprawdź oceny wspólnych książek.
Tyle książek ma ten użytkownik w swojej biblioteczce.
Tyle opinii dodał ten użytkownik.
Tyle plusów otrzymał ten użytkownik za swoje wypowiedzi.
Znajomi (31)

Ulubione cytaty (8)
lista cytatów
zgłoś błąd zgłoś błąd