Nasza strona internetowa wykorzystuje cookies (pol.: ciasteczka)

W celu sprawnego i szybkiego działania serwisu, zapewnienia wygody podczas jego przeglądania, dostosowywania funkcjonalności do indywidualnych potrzeb użytkowników, a także w celach statystycznych oraz reklamowych, używamy informacji zapisanych za pomocą cookies. Korzystanie z serwisu jest równoznaczne ze zgodą użytkownika na stosowanie plików cookies. Więcej informacji znajdziesz tutaj.
majeczka241 
status: Czytelnik, ostatnio widziany 1 dzień temu
Teraz czytam
  • Jak kamień w wodę
    Jak kamień w wodę
    Autor:
    Tylko ode mnie zależy twój los. Gdy w środku nocy usłyszysz szmer za oknami, to będę ja, i gdy w słońcu nagle pochłonie cię cień, to też będę ja. Nie uciekniesz przede mną. Kiedy Kornelia zaczyna otr...
    czytelników: 480 | opinie: 56 | ocena: 7,35 (160 głosów)

Pokaż biblioteczkę
Aktywności (z ostatnich 3 miesięcy)
2018-02-19 20:29:40
Dodał książkę na półkę: Przeczytane

Wydawać by się mogło, że już nic nie zakłóci szczęścia Alicji. Ma piękny odnowiony dom, wspaniałego mężczyznę, dzieci, które kochają ją ponad wszystko i cudownych przyjaciół, którzy bez względu na sytuację zawsze wyciągną pomocną dłoń. Niestety tak jak w życiu los bywa przewrotny. Nie chce ułatwić nikomu i nawet bohaterce wciąż podrzuca liczne kłody i zmartwienia. A to adopcja Michałka,... Wydawać by się mogło, że już nic nie zakłóci szczęścia Alicji. Ma piękny odnowiony dom, wspaniałego mężczyznę, dzieci, które kochają ją ponad wszystko i cudownych przyjaciół, którzy bez względu na sytuację zawsze wyciągną pomocną dłoń. Niestety tak jak w życiu los bywa przewrotny. Nie chce ułatwić nikomu i nawet bohaterce wciąż podrzuca liczne kłody i zmartwienia. A to adopcja Michałka, sekrety sprzed lat, które trzeba rozwiązać, a to pamiętnik dziadka, który skrywa miejsce ukrycia dokumentów.


Dużo się dzieje, już myślimy, że w świecie bohaterki będzie szczęśliwie, lecz tuż za rogiem czujemy rozczarowanie, gdy kolejny raz trudności spływają na Alicję. Jedno trzeba jej przyznać. Mimo, że los jej nie szczędzi zmartwień i przeciwności to stawia wszystkiemu czoło. Ma wokół cudownych ludzi, którzy w imię przyjaźni, miłości staną za nią murem. I to mi się najbardziej w tej powieści podoba. Te więzi jakie łączą postacie jest piękne, mimo, że nie są ze sobą spokrewnieni mogą na siebie liczyć, polegać. Gdy jednemu coś się dzieje zaraz wszyscy się zbierają, by udzielić pomocy.

Co jeszcze w powieści mi się podoba? A to, że jest lekka, przyjemna, nastraja, odpręża i przenosi do malowniczego krajobrazu. Sama chciałabym zamieszkać w takiej okolicy, gdzie nie ma wyścigów szczurów, czas biegnie wolniej. Słychać jedynie śpiew ptaków, szum lasu, śmiech bawiących się dzieci. Spokojne życie wśród natury i ukochanych osób.

Trzeba przyznać, że kontynuacja losów postaci wciągnęła mnie jeszcze bardziej w ich wspólny świat. Zdarza się czasami, że druga część nie jest już tak świetna jak poprzednia, ale tutaj nic się takiego nie dzieje. Jest wręcz lepsza! Pełna emocji, sekretów, zdarzeń, które nie raz wywrócą rzeczywistość bohaterów do góry nogami. Towarzyszymy bohaterom na każdym kroku. Kolejny raz z ogromnymi wypiekami na twarzy przeżywamy wydarzenia jakie mają miejsce w powieści. Kibicujemy z całego serca, by historia Alicji i innych dobiegła szczęśliwego końca. Stopniowo odkrywamy tajemnice, jak po nitce do kłębka. Jednak ostatecznie wszystko się nie wyjaśnia. Są jeszcze sprawy, które nie zostały domknięte i mam nadzieję, że szybko uzyskam odpowiedź na moje pytania, które ciągle zadaje. Co będzie dalej?

Autorka z precyzją przeplata wszystkie wątki, są ze sobą spójne, czytelne. Czytelnik bez problemu odnajdzie się w powieści. Z bohaterami można łatwo się utożsamić, ich wydarzenia obserwuje się z szerokim uśmiechem na ustach, wiarą w dobro i szczęśliwe zakończenie. Książka idealna na wszystkie pory roku. Zawsze znajdzie lekarstwo, by człowiek poczuł się odprężony i spokojny. Gorąco polecam.

pokaż więcej

 
2018-02-18 21:11:41
Dodał książkę na półkę: Przeczytane
Autor:

Jestem ogromną fanką książek romantycznych. Gdzie dwoje osób - które różnią się cechami charakteru, upodobaniami, nawykami - połączy nić miłości. Nie dopuszczają tej myśli, że może ich połączyć uczucie, jednak w głębi czują, że coś nieuchronnego się dzieje i niebawem w ich życiu nastąpi wiele zmian. Czy na dobre? Uwielbiam zatracać się w świecie, gdzie emocje otulają mnie niczym ciepła kołdra,... Jestem ogromną fanką książek romantycznych. Gdzie dwoje osób - które różnią się cechami charakteru, upodobaniami, nawykami - połączy nić miłości. Nie dopuszczają tej myśli, że może ich połączyć uczucie, jednak w głębi czują, że coś nieuchronnego się dzieje i niebawem w ich życiu nastąpi wiele zmian. Czy na dobre? Uwielbiam zatracać się w świecie, gdzie emocje otulają mnie niczym ciepła kołdra, fabuła pobudza wyobraźnię, zabawne wydarzenia wywołują szeroki uśmiech na twarzy, a smutne- dają nadzieję, że po burzy zawsze wstanie słońce.


Evę i Lucasa różni bardzo wiele. Jednak pewnego dnia ich drogi się krzyżują. Śnieżyca więzi ich oboje w pięknym apartamencie. Przez kilka dni będą musieli ze sobą przebywać. Niestety nie będzie to takie łatwe. Ona optymistyczna, patrząca z ufnością na świat i on zamknięty w sobie facet, ponury, zgorzkniały. Co z tego wyjdzie?

Sięgając po książkę Sarah Morgan oczekiwałam pięknej historii, która naładuje mnie pozytywną energią, poruszy serducho, wzruszy i taka właśnie była! Mimo, że opowieść była dość płytka, zakończenie przewidywalne, to z przyjemnością lekturę przeczytałam. Urzekła mnie, zachwyciła swoją prostotą, fabułą, bohaterami i klimatem świątecznym. Powieść pozwoliła mi na moment zapomnieć o otaczającej rzeczywistości, przeniosła mnie w urokliwy, świąteczny klimat, którego w tym roku ciągle mi za mało.

Książkę bardzo szybko się czyta. Jest lekka, przyjemna, nieskomplikowana. Napisana prostym językiem. Bohaterów bardzo polubiłam. Z Evą mogłam się utożsamić, podobnie myślimy, postrzegamy otaczający świat. Jesteśmy ufne i buzia ani na moment nam się nie zamyka. Lucas to natomiast osoba z mroczną duszą, skrywa pewną tajemnicę, którą nie chce wyjawić. A do tego zmaga się z bolesną przeszłością, która odcisnęła piętno w sercu, ucieka przed wszystkim i woli zaszywać się w swojej pracowni niż wyściubiać nos ze swojej samotni. Eva również skrywa w sobie ból z którym nie potrafi sobie nadal poradzić. Ich drogi pewnego dnia się połączą, co z tego wyjdzie musicie przekonać się sami.

Jedynym minusem powieści jest fakt, że nie widać wyraźnego rozgraniczenia opowieści z perspektywy Evy czy Lucasa. Czytając historię odbierało mi to odrobinę przyjemności czytania, bo przeskakiwałam z jednego wątku do drugiego, przeszkadzało mi to, ale nie na tyle, by książkę skreślić. Gdyby została nieco bardziej dopracowana byłaby wspaniała. Co do reszty nie mam zastrzeżeń. To była naprawdę miła lektura, która nie tylko mnie nastroiła pozytywnie, ale pozwoliła odstresować się i zapomnieć o studenckich obowiązkach.

Dużo osób polecało mi książki Sarah Morgan, ale nigdy nie były mi one po drodze. Po przeczytaniu tej historii zapragnęłam zapoznać się ze wszystkimi jej pozycjami. Czasami potrzebuje takich powieści, gdzie jest miłość, uczucie, bohaterzy, którzy zaciekawią swoją osobowością, charakterem i w historiach autorki na pewno te cechy znajdę. Niedawno zakupiłam Bezsenność na Manhattanie i zamierzam w najbliższym czasie zatracić się w opowieści. Gorąco polecam.

pokaż więcej

 
2018-02-05 19:40:44
Zagłosował w plebiscycie "Książka Roku 2017 lubimyczytać.pl"
Jakie książki były najlepsze i najpopularniejsze w roku 2017? Zagłosuj w Plebiscycie i wybierz Książki Roku 2017. Książki, Autorzy i Wydawnictwa czekają na głosy swoich czytelników. Zapraszamy!
 
2018-02-02 18:47:05
Dodał książkę na półkę: Przeczytane
Cykl: Wędrowcy (tom 3)

W końcu doczekałam się ostatniej części przygód Anny i Leo. Po prawie rocznym zastoju mogłam wreszcie poznać dalsze losy moich ukochanych bohaterów. Autorka doskonale potrafi budować napięcie i oczekiwanie, dlatego gdy upragniona książka trafiła w moje ręce wszystko odstawiłam na bok, by bez reszty zatopić się w historii. Jak oceniam finał opowieści? Czy spełniła moje oczekiwania? Czy warto... W końcu doczekałam się ostatniej części przygód Anny i Leo. Po prawie rocznym zastoju mogłam wreszcie poznać dalsze losy moich ukochanych bohaterów. Autorka doskonale potrafi budować napięcie i oczekiwanie, dlatego gdy upragniona książka trafiła w moje ręce wszystko odstawiłam na bok, by bez reszty zatopić się w historii. Jak oceniam finał opowieści? Czy spełniła moje oczekiwania? Czy warto było na nią czekać?

W życiu Anny i Leo nigdy nie może być spokojnie. Gdy już wydaje się, że będą w końcu szczęśliwi paskudny los daje o sobie znać i raz za razem podrzuca im liczne kłody pod nogi. Tym razem celem podróży jest odnalezienie Księgi i zrozumienie tego, co w sobie zawiera. Do tego każdego dnia Anna odkrywa coraz to nowsze moce, przy wszystkim wspiera ją ukochany Leo. Niebezpieczeństwo zbliża się wielkimi krokami. Co się stanie z bohaterami? Dlaczego plemię Habattum chce przejąć władzę nad Wędrowcami?

Ale po kolei. Na początku trudno mi było odnaleźć się w powieści. Wydarzenia z wcześniejszych części zatarły się w pamięci, nie potrafiłam wczuć się w fabułę, przypomnieć sobie na jakim etapie historia się zakończyła ale gdy w końcu odpowiednie klocki trafiły na swoje miejsce- popłynęłam i to jak! Nie potrafiłam oderwać się od lektury. W głowie miałam jedną tylko myśl, poznać zakończenie. Obowiązki, nauka odeszły w niepamięć. Liczyli się dla mnie tylko bohaterowie i ich świat.

Autorka kolejny raz zagwarantuje istny rollercoaster. Od początku rzuca na głęboką wodę, szokuje, zadziwia, podnosi ciśnienie. Nie raz zagryzałam zęby, gdy wydarzenia nie szły po mojej myśli, wyłam do poduszki i z zapartym tchem obserwowałam rozwój całej akcji. Tu nie ma czasu na nudę! Augusta wodzi nas za nos. Nie pozwala nam tak szybko dowiedzieć się jakie sytuacje czyhają za rogiem na postacie, podrzuca im liczne kłody pod nogi. Emocje sięgają zenitu. Niczego nie można być pewnym. Ciekawość wzrasta z każdym rozdziałem.

Kolejny raz możemy spotkać starych bohaterów, ale nie zabraknie też i nowych, których polubimy albo nie. Każdy z nic jest ciekawie wykreowany, są barwni, charakterystyczni i na długo zapadają w pamięci. Nie raz namieszają w historii. Podniosą włoski na karku, zszokują i wbiją w fotel. W tej części bardziej polubiłam Leo. Wcześniej niezbyt za nim przepadałam. Nie robiłam nad nim żadnych ochów i achów, po prostu go znosiłam. Teraz spojrzałam na jego postać przychylniejszym okiem. Dał się poznać z zupełnie innej strony, tej lepszej, która sprawiła, że bohater poruszył moje serducho. Co do reszty postaci, nie mam żadnych zastrzeżeń. Wszystkich uwielbiam! Widać ile autorka włożyła pracy, by powstało tak genialne zakończenie losów Wędrowców.

Co jeszcze w trawie piszczy? Sam fakt, że pisarka zarysowuje nam całkowicie historię powstania plemienia Eperu, Habbatum i Batawe. We wcześniejszych tomach otrzymaliśmy niewielki zarys kim są, co oni oznaczają i co sprawia, że się im znamiona zmieniają. Do tego opowieść zawiera dużo ciekawych rad, morałów, które można później przełożyć na swoje życie. Autorka mnie nie zawiodła. I to było doskonałe dopełnienie całości. Gorąco polecam.

pokaż więcej

 
2018-01-17 19:31:09
Dodał książkę na półkę: Przeczytane
Cykl: Willa pod Kasztanem (tom 1)

Uwielbiam pióro Krysi. Zawsze w jej powieściach odnajdę ukojenie, bardzo mądre słowa, które dają mentalnego kopa i nakazują pozytywne myślenie o życiu, ładują dobrą energią, wzbudzają wiele emocji, a także otulają człowieka niczym ciepła, puchową kołdrą, w której można się zaszyć przed całym światem i na spokojnie wyciszyć. Sięgając po jej najnowszą książkę ,,Światło w Cichą Noc'' pragnęłam... Uwielbiam pióro Krysi. Zawsze w jej powieściach odnajdę ukojenie, bardzo mądre słowa, które dają mentalnego kopa i nakazują pozytywne myślenie o życiu, ładują dobrą energią, wzbudzają wiele emocji, a także otulają człowieka niczym ciepła, puchową kołdrą, w której można się zaszyć przed całym światem i na spokojnie wyciszyć. Sięgając po jej najnowszą książkę ,,Światło w Cichą Noc'' pragnęłam znaleźć przyjemną świąteczną atmosferę, puszysty, biały śnieg, którego w tym roku szczególnie mi zabrakło na święta, pozytywne emocje pokrzepiające serce. Wszystko to otrzymałam, ale... No właśnie. Było jakieś ale, które sprawiło, że nie do końca zakochałam się w historii, a bardzo na to liczyłam.

Antek Milewski po wielu latach wraca do rodzinnego domu. Po gorzkich przeżyciach jakich doświadczył, chce zacząć wszystko od nowa. Niestety po przekroczeniu progu na nowo powracają do niego bolesne wspomnienia, o których chciałby raz na zawsze zapomnieć. Po drugiej stronie płotu stoi domek jednorodzinny, w którym nigdy nie spędza się Świąt Bożego Narodzenia. Tragiczne wydarzenia odebrały radość i szczęście z tego szczególnego dnia. Los jednak jest czasami przewrotny i zamiast uciekać kolejny raz rodzina stanie przed trudnym zadaniem zorganizowania prawdziwej Wigilii. Czy im się uda?

Książka niestety mnie nie urzekła jak na początku tego oczekiwałam. Opowieść nie była zła, ale przeczytałam ją bez większego zachwytu jak było w przypadkach wcześniejszych powieści autorki. Zabrakło mi tu magii, historii, która roztrzaska serducho na milion kawałeczków. Była miła, przyjemna, pozwoliła na chwilę zapomnieć o obowiązkach, uciekającym czasie, ale pragnęłam czegoś więcej. Lektura jest dość schematyczna i przewidywalna, nie trudno zgadnąć jak opowieść dobiegnie końca, była jednak idealną odskocznią od bardziej wymagających opowieści, którymi aktualnie się zajmuje.

Powieść czytało się bardzo szybko. Jest lekka, przyjemna, napisana prostym językiem. Zawiera w sobie wiele ciekawych morałów, które można później przekładać na swoje życie. Do tego pokazuje, że święta nie zawsze są piękne, kolorowe i wesołe. Zdarzają się sytuacje, zdarzenia, które odciskają piętno w sercach i pozostawiają ogromny ból, które odbierają radość z wyczekiwania na ten szczególny czas. Wtedy pragnie się być jak najdalej od smutku i łez, ucieka się od tego złego, by nie czuć ogromnej pustki. Pokazuje również siłę jaka drzemie w bohaterach mimo, że nie są do końca przekonani czy dadzą radę spełnić to, co sobie zaplanowali.

Co do samych bohaterów- mam mieszane uczucia. Z jednej strony bardzo ich polubiłam, z drugiej trochę mnie denerwowali, ale w ostatecznym rozrachunku są w porządku. Ciekawa jestem jak ich wspólne losy dalej się potoczą. Mam niewielki niedosyt i chciałabym więcej. Może moje odczucia zmienią się z kolejnym tomem. Bardziej mnie do siebie przekona. Historia była ciekawa, jednak zabrakło mi tu tego zapalnika, który sprawiłby bym się lekturą zachwycała.

Jeśli chodzi o tematykę świąt nie trzeba czytać opowieści w tym konkretnym czasie. Klimat jest o tyle dobry, że w każdej chwili będziemy marzyć o świętach, spędzaniu ich z bliskimi, prezentach i całej wrzawie, która się wiąże z przygotowaniami do tego szczególnego wydarzenia. Polecam waszej uwadze tą konkretną historię, na pewno zaskarbi wasze serca.

pokaż więcej

 
2018-01-07 19:10:43
Dodał książkę na półkę: Przeczytane
Autor:
Cykl: Wiślański Cykl (tom 1)

Sprzedał jej sen. Cudowny, wieczny sen...

Od dłuższego czasu nie mogłam sobie poradzić z zastojem czytelniczym. Nie chciałam niczego czytać, gdy zaczynałam czytać, po paru stronach odkładałam wybraną pozycję z powrotem na półkę nie potrafiąc się w ogóle wciągnąć. Z pomocą przyszła mi wznowiona i ulepszona książka Hanny Greń pt.: ,,Uśpione królowe''. Pozwoliła mi oderwać się od szarej...
Sprzedał jej sen. Cudowny, wieczny sen...

Od dłuższego czasu nie mogłam sobie poradzić z zastojem czytelniczym. Nie chciałam niczego czytać, gdy zaczynałam czytać, po paru stronach odkładałam wybraną pozycję z powrotem na półkę nie potrafiąc się w ogóle wciągnąć. Z pomocą przyszła mi wznowiona i ulepszona książka Hanny Greń pt.: ,,Uśpione królowe''. Pozwoliła mi oderwać się od szarej rzeczywistości, zapomnieć o rozterkach, smutkach. Wciągnęła w świat bohaterów, których podziwiam i bardzo sobie cenię. Cieszę się, że mogłam znowu zagościć w życiu postaci, którzy zaskarbili sobie moje serce już na samym początku.

Raz do roku młoda kobieta trafia w ręce seryjnego zabójcy, któremu nadano przydomek Sprzedawca snów. Każda z jego ofiar różni się niemal wszystkim, od charakteru po wygląd. Ich wybór wydaje się przypadkowy. Nadkomisarz Konrad Procner i komisarz Marcin Cieślar starają się za wszelką cenę odnaleźć zabójcę, niestety nie jest to takie łatwe. Oprócz tajemniczych listów, które pozostawia przy swoich ofiarach z niczym nie da się go utożsamić. Jest nieuchwytny, a wszystkie możliwe ślady nie ułatwiają w rozwiązaniu zagadki. Któregoś dnia mężczyźni poznają niezwykłe kobiety- Zenę i Petrę. Jak się później okazuje obie są w jakimś stopniu związane ze sprawą Sprzedawcy snów...

Niektórzy z was zapewne wiedzą, że ,,Uśpione królowe'' nazywały się kiedyś ,,Cień sprzedawcy snów''. Autorka postanowiła wznowić dla nas opowieść i nieco ją ulepszyć, co moim zdaniem wyszło jej genialnie! Niektóre wątki, które wcześniej nie zostały w pełni poprowadzone, teraz rzucają inne światło na wiele spraw. Możemy lepiej zrozumieć, co kieruje postępowaniem bohaterów i samego mordercy. Do tego powieść doczekała się solidnej korekty i redakcji, co się chwali. Podoba mi się to, że pod względem zewnętrznym- okładka- oraz wewnętrznym- sama opowieść zostały poprawione. W historię wiślaną tchnięto życie!

Książka zyskała wiele zalet. Czytanie sprawia jeszcze większą frajdę, wydarzenia są spójne i nie sprawiają większej trudności. Co do bohaterów otrzymali nowe życie. Ich historia została ponownie opowiedziana. Zena, Petra, Konrad i Marcin. Wybuchowa ekipa przy której nie sposób się nudzić. Wciągają nas w swój świat, razem z nimi krok po kroku analizujemy wszystkie wydarzenia, szukamy prawdy i pobudek, jakimi kieruje się morderca. Wcielamy się w policjantów i rozwiązujemy zagadki. Autorka wodzi nas za nos, nie odkrywa przed nami wszystkich kart, tylko stopniowo naprowadza ku prawdziwe. Niczego nie można być pewnym. Dodatkowym plusem książki Hani są fragmenty opisywane przez samego mordercę. Możemy poznać jego myśl, co nim kieruje i dlaczego się tak zachowuje. Ja nieraz przez te wszystkie opisy miałam gęsią skórkę. A do tego otrzymamy wartką akcję, adrenalinę, przeróżne emocje, które wciągną od początku do końca.

W powieści nie brakuje też humoru, który stał się charakterystyczny dla powieści Hani. Gdyby tego zabrakło, historia straciłaby swój blask, byłaby nijaka, a dzięki temu jest żywa, świetna. Czytając opowieść na przerwach powstrzymywałam się, by nie wybuchnąć głośnym śmiechem. Jeśli mieliście okazję czytać późniejsze książki autorki, nie mając wglądu do ,,Uśpione królowe'' to nie martwcie się! Teraz będziecie mogli poznać początki i to jak cała ekipa się poznała. Gorąco polecam.

pokaż więcej

 
2017-12-31 11:32:36
Dodał książkę na półkę: Przeczytane
Cykl: Z popiołów (tom 1)

,, Serce człowieka jest lekkomyślne i nieodpowiedzialne. Pełne uniesień gna w stronę przepaści, nie bacząc na konsekwencje, jakie niesie ze sobą miłość''.

Pewnych rozdziałów nie jesteśmy w stanie zamknąć od tak i o nich zapomnieć. Ciągną się one w nieskończoność, mimo że już dawno powinniśmy ze wszystkim skończyć i rozpocząć nowy etap w życiu. Niestety nie zawsze jesteśmy w stanie stawić...
,, Serce człowieka jest lekkomyślne i nieodpowiedzialne. Pełne uniesień gna w stronę przepaści, nie bacząc na konsekwencje, jakie niesie ze sobą miłość''.

Pewnych rozdziałów nie jesteśmy w stanie zamknąć od tak i o nich zapomnieć. Ciągną się one w nieskończoność, mimo że już dawno powinniśmy ze wszystkim skończyć i rozpocząć nowy etap w życiu. Niestety nie zawsze jesteśmy w stanie stawić czoło przeszłości i zmierzyć się z jej skutkami. Paraliżuje nas strach, bezsilność, niemoc. Zastygamy w bezruchu, niezdolni do wykonania kolejnego kroku. Jak sobie z tym poradzić? Nie wystarczy jednak ucieczka od problemów, bo pomimo odległości i upływu czasu przeszłość nie daje o sobie zapomnieć, wciąż powraca jak bumerang i uderza w podświadomość z nową siłą i mocą.

,,Dochodzę do wniosku, że na świecie istnieją dwa typy ludzi: tacy, którzy doszczętnie rujnują komuś życie, i tacy, którzy nadają mu sens.''

Sara i Michał zmagają się z przeszłością, która odcisnęła swe piętno w ich sercach. Każdy radzi sobie z nimi na swój sposób. Pewnego dnia ich wspólne drogi się krzyżują. Stopniowo uczą się o sobie nawzajem. Co z tego wyjdzie?

,, (...) W życiu nie ma miejsca na poprawki. To nie brudnopis, w którym można eksperymentować bez żadnych konsekwencji. Każde zdanie, rysunek, a nawet kleks zajmuje odpowiednie miejsce w sercu człowieka i nie da się go zasłonić czymś innym''.

Mimo, że książka nie wyróżnia się niczym szczególnym, powiela tematy, które już zostały wcześniej napisane to jednak ma coś w sobie, że czytelnik pozostaje w opowieści i pochłonie jeden rozdział za drugim. Tak było ze mną. Nim się obejrzałam połknęłam całą książkę. I muszę wam powiedzieć, że wciąż mi mało. Chciałabym więcej. Moja ciekawość nie została w pełni zaspokojona. Opowieści się nie czyta wręcz pochłania jednym tchem. Nie potrafiłam się od niej oderwać. Nie wiem jak to się stało, ale autorka swoim piórem mnie oczarowała, zachwyciła, uwiodła, chwyciła za nos tak mocno, że nie mogłam przestać czytać opowieści do samego końca. Mimo, że historia nie zaskakuje, to swoją magią, prostym językiem, ciekawie przedstawionym światem sprawia, że czytelnik zamiast odłożyć książkę z powrotem na półkę zasiada na kanapie i zatraca się w fabule.

,,Czasami diabeł przybiera postać anioła tylko po to, żeby zwabić człowieka w sam środek piekła.''

Szczególnie zachwycili mnie bohaterowie. Czytając miałam wrażenie jakbym czytała o samej sobie i moim ukochanym. Oboje zostaliśmy w pewien sposób pokiereszowani przez życie i gdyby nie przypadek nasze drogi nigdy nie przecięłyby się. Uśmiech nie schodził mi z twarzy, gdy Sara i Michał stopniowo zaczęli zbliżać się do siebie, ufać sobie nawzajem, odkrywając wewnętrzną siłę. Do tego Sarę pokochałam za to, że tak samo jak ja kocha książki i tak samo marzy o tym, by uczestniczyć w procesie ich powstawania. Powieści dla niej jak i dla mnie są niczym wrota do innych światów gdzie można zapomnieć o bólu, smutkach. Stać się kimś zupełnie innym. I obie kochamy wąchać książki! To ewidentnie moja bratnia dusza i gdyby istniała naprawdę chętnie bym się z nią zaprzyjaźniła. Podoba mi się w niej również to, że pomimo tego, co przeżyła potrafiła odnaleźć w sobie ogromną siłę, determinację i nie poddaje się, gdy los kolejny raz podrzuca jej kłody pod nogi.

,,To naturalne, że ludzie popełniają błędy i upadają. Czasami wystarczy odnaleźć w sobie odrobinę siły, podnieść się i iść dalej. Ale czasami trzeba wziąć do ręki zapałki, podpalić całe dotychczasowe życie i spokojnie zaczekać, aż spłonie. A kiedy zostanie po nim jedynie garść popiołu, zacząć budować wszystko od nowa.''

Plusem całej opowieści jest fakt, że historia jest poprowadzona z dwóch różnych perspektyw, które tworzą cudną całość. Możemy widzieć wydarzenia oczami Sary jak również Michała, co bardziej urozmaica i uzupełnia niektóre sprawy. Możemy poznać ich myśli, przeżycia, emocje jakie im towarzyszą. Poznać ich przeszłość, która odcisnęła swe piętno w ich sercach. Stają się nam bliżsi, utożsamiamy się z nimi, odczuwamy to, co sami przeżyli i to jest piękne.

,,Ludzkie serce czasami zapomina, jakie potrafi być silne. Dlatego od czasu do czasu trzeba mu o tym przypomnieć.''

Historia jest mądra, porusza aktualne i ważne tematy, a do tego jest lekka, przyjemnie się ją czyta. Przemoc czy ta fizyczna czy psychiczna potrafią pozostawić w człowieku wiele blizn. Sprawia, że zamykamy się przed światem, nie wpuszczamy nikogo za szczelnie postawiony mur, by nie pozwolić się znowu skrzywdzić. Wydarzenia uczą jak nie rezygnować z własnego ,,ja'', jak się nie poddawać, a walczyć o własne szczęście. Również pokazuje, że na świecie są ludzie, którzy wyciągną pomocną dłoń, gdy ty znajdziesz się na dnie. Gorąco polecam.

pokaż więcej

 
2017-12-22 18:30:22
Dodał książkę na półkę: Przeczytane

Coraz bliżej święta! W oczekiwaniu na śnieg i pierwszą gwiazdkę przyszedł czas na świąteczne, ciepłe opowieści! W moje ręce - nie tak dawno - wpadła książka pt.: ,,Pensjonat pod świerkiem''.To zbiór opowiadań, akcja których przenosi się do oddalonego, małego ale bardzo przytulnego zakątku, gdzie czas biegnie w zwolnionym tempie, a problemy odchodzą precz jak za dotknięciem czarodziejskiej... Coraz bliżej święta! W oczekiwaniu na śnieg i pierwszą gwiazdkę przyszedł czas na świąteczne, ciepłe opowieści! W moje ręce - nie tak dawno - wpadła książka pt.: ,,Pensjonat pod świerkiem''.To zbiór opowiadań, akcja których przenosi się do oddalonego, małego ale bardzo przytulnego zakątku, gdzie czas biegnie w zwolnionym tempie, a problemy odchodzą precz jak za dotknięciem czarodziejskiej różdżki.

Zainteresowałam się lekturą, gdyż w środku znajdują się historie moich ulubionych autorów, a także za to, że posiada piękną, klimatyczną okładkę, która przyciąga wzrok. Już sam jej widok skłania do tego, by zagłębić się w czeluściach historii, którą ma nam do przekazania. Podoba mi się fakt, że każdy z pisarzy otrzymał swoje pięć minut i pole do popisu. Dzięki temu mogłam poznać różne opowieści, wydarzenia z nimi związane i poznać powody, dla których każdy z bohaterów ląduje w pensjonacie. Czego tam szukają i czy znajdują rozwiązanie na trapiące ich dylematy.

Sięgając po książkę w głowie miałam myśl, by się przy niej odprężyć, zrelaksować, zostawić za sobą wszystko, co złe, smutne. I tak się stało. Historie dają nadzieję, ładują pozytywną energią, pokrzepiają serce i zranioną duszę. Niektóre z nich są ciepłe, przyjemne, otulają niczym ciepła kołderka. Czytając w powietrzu czuć goździki, smakowite potrawy, a w tle słychać kolędy. Klimat świąteczny pochłania nas do reszty. Ale, dla odmiany, niektóre historie rzucają zupełnie inne światło na okres świąteczny, w pierwszej chwili potrafią zaskoczyć, ponieważ niewiele w nich z klimatu świąt. Ale jak się później okazuje są wspaniałym zabiegiem dającym równowagę całości historii.

Jedynie, co w całej lekturze mi się nie podobało to, to że historie są niebywale krótkie. Chętnie poznałabym dalsze losy każdych z bohaterów. Czy ich życie w końcu się unormowało, czy zrealizowali wszystko, co sobie postanowili. Wcześniej jeszcze miałam uwagi wobec opowieści pana Adriana, które nijak nie pasowały mi do całej otoczki, ale z czasem dostrzegłam jego potencjał. W życiu zdarzają się różne sytuacje. Niespodziewane zwroty akcji, które mimo niedowierzaniu mogą się spełnić. I to właśnie przedstawił pan Adrian, wywołując gęsią skórkę. To sprawiło, że zbiór wyróżnia się na tle innych i może wiele osób zaciekawić.

W ostateczności z książki jestem bardzo zadowolona. Dzięki niej mogłam poznać pióro kilku autorów, z którymi wcześniej nie miałam styczności. I na pewno kiedyś z przyjemnością poznam ich inne dzieła. Jeśli szukacie lekkiej i przyjemnej opowieści, która nie tylko wzbudza rozmaite emocje, ale też wywołuje gęsią skórkę to ,,Pensjonat pod świerkiem'' będzie idealnym wyborem. Gorąco polecam.

pokaż więcej

 
2017-12-19 19:16:09
Dodał książkę na półkę: Przeczytane

Czy uciekanie w wir pracy, by zapomnieć o traumatycznych przeżyciach jest dobrym rozwiązaniem? Ale, co zrobić gdy znikąd pomocy? Jak poradzić sobie z przeszłością, która łamie serce, wyciska łzy i odbiera chęci do życia? Jak uciszyć poczucie winy, mimo nie było się niczym winnym? Dlaczego los sobie z nas kpi i podrzuca liczne kłody pod nogi? Te i inne pytania zadawałam sobie podczas czytania... Czy uciekanie w wir pracy, by zapomnieć o traumatycznych przeżyciach jest dobrym rozwiązaniem? Ale, co zrobić gdy znikąd pomocy? Jak poradzić sobie z przeszłością, która łamie serce, wyciska łzy i odbiera chęci do życia? Jak uciszyć poczucie winy, mimo nie było się niczym winnym? Dlaczego los sobie z nas kpi i podrzuca liczne kłody pod nogi? Te i inne pytania zadawałam sobie podczas czytania książki. Czy odnalazłam na nie odpowiedź?

Wielkie wesele o którym będą mówić przez wiele miesięcy, przystojny mąż i perspektywa zamieszkania w dużym mieście napawa Monikę szczęściem. Niestety los nie jest dla niej łaskawy. Wszystko się zmienia po tragicznej stracie.

Od jakiegoś czasu miałam ochotę by sięgnąć po powieści autorki Agnieszki Lis, jednak nigdy nie było ku temu okazji. A to studia, obowiązki domowe, praktyki. Zapomniałam o ,,Pozytywce'', a ona czekała na godny moment, by o sobie przypomnieć. I w końcu nadarzyła się ku temu okazja. Wzięłam się za czytanie, przepadłam w odmętach historii. Zostałam wciągnięta w świat- który wykreowała autorka- na wiele godzin, a od powieści nikt nie był w stanie mnie oderwać.

Na początku jednak nie było tak kolorowo. Wszyscy bohaterowie doprowadzali mnie do szewskiej pasji. Od głównej bohaterki na teściowej kończąc. Miałam ochotę wejść do powieści i mocno potrząsnąć postaciami, by się opamiętali i zaczęli prawidłowo działać, myśleć. Po iluś tam stronach chciałam już lekturę odłożyć z powrotem na półkę lecz ciekawość nad tym, co wydarzy się dalej wzięła górę nad zniechęceniem do postępowania bohaterów. I dobrze, że nie zrezygnowałam z czytania, bo później połknęłam lekturę w okamgnieniu. Tak się wciągnęłam, że nie mogłam przestać. Patrząc teraz z perspektywy czasu myślę, że postępowanie postaci było zamierzone, miało nas to uświadomić, pozwolić spojrzeć inaczej na wiele spraw, na to, co nas otacza. Celowo nas denerwowali, byśmy mogli zrozumieć co czują, o czym myślą, czego pragną. Dzięki temu zajrzeliśmy do ich podświadomości, lepiej ich poznaliśmy.

Nie lubię zbyt przesłodzonych, uroczych historii. Raz na jakiś czas z przyjemnością je przeczytam, ale nie cały czas. Uwielbiam powieści, które są prawdziwe, charakterne, takie o których zawsze będzie się pamiętać. Do tego jeśli postacie są barwne, nieprzerysowane, niedoskonałe, które popełniają błędy tak jak my, możemy się łatwo z nimi utożsamić sprawiają, że bardziej zapałamy do nich sympatią niż do plastikowych, nierzeczywistych bohaterów. Fajnie jeśli postać jest doskonała, wręcz idealna, potrafi sobie ze wszystkim poradzić, jednak w prawdziwym życiu wydaje się to nierealne, sztuczne.

Powiedziałam, co mi się nie podobało, teraz pora na wydarzenia, które były ewidentnie na plus, co sprawiło, że opowieść pokochałam całym serduszkiem. Podobało mi się w powieści właśnie to, że Monika nie była wywyższona na piedestał, jest pokazana jak nie radzi sobie sama ze sobą, jak nie potrafi poradzić sobie ze stratą. Do tego pokazanie depresji, braku chęci do życia, po karanie siebie ciężką pracą jest genialnym pomysłem na przeprowadzenie fabuły. Zdarza się, że osoba, która nie ma możliwości otrzymania pomocy ze strony najbliższych, sama musi poradzić sobie z bólem i ogromną stratą. Działa mechanicznie, wykańcza się psychicznie i fizycznie, zatraca się w pracy, odcina od wszystkiego i wszystkich. Siebie niszczy wewnętrznie, mało je, przemęcza się, ciągle chce być doskonała, bo to jej kara za to, co się wydarzyło.

Monika wywołała we mnie wiele emocji i nie potrafię ostatecznie stwierdzić czy ją uwielbiam czy raczej nienawidzę. Nie potrafię tego ocenić, co przewyższa jedno od drugiego. Z jednej strony rozumiem jej postępowanie, z drugiej się z nią nie zgadzam, nie popieram tego, co robi. Wiem jedno wyklucza drugie, ale naprawdę nie wiem, co mam sądzić o bohaterce. Nie wiem, co bym zrobiła w sytuacji w jakiej znalazła się Monika. Którą drogą bym podążyła. Pozwoliła się zatracić żałobie, czy raczej popadła w wir pracy, by choć na moment zapomnieć o bólu, cierpieniu i ogromnej stracie.

Ta powieść daje do myślenia. Sprawia, że czytelnik całym sobą przeżywa to, co dzieje się w opowieści. Raz się cieszy, raz raduje, raz smuci, a raz złości. Momentami ma się ochotę wyrzucić lekturę za okno, gdy postacie doprowadzają do szewskiej pasji, a raz chce się je przytulić do piersi i oznajmić, że wszystko będzie dobrze.

,,Pozytywka'' na długo zapadnie mi w pamięci. Lekturę się nie czyta, a wręcz połyka, chwyta w oblepiające macki i nie pozwala się od niej oderwać. Jest prawdziwa, łatwo się z nią utożsamić, chwyta za serce, doprowadza do łez, odciska piętno w podświadomości i długo się o niej nie zapomni. Gorąco polecam!

pokaż więcej

 
2017-12-10 11:42:37
Dodał książkę na półkę: Przeczytane
Cykl: Saga bałkańska (tom 3)

Bośnia i Hercegowina- państwo w którym ludzie różnego wyznania i pochodzenia żyli w zgodzie, harmonii. Nigdy nie było żadnej nienawiści, pogardy, mieszkańcy byli szczęśliwi, potrafili kochać i być dla siebie życzliwi. Niestety po wybuchu wojny wszystko się zmieniło. Już nie było wieloletniej przyjaźni, wesołych rozmów na błahe tematy, teraz liczyła się walka na śmierć i życie. Zniknęło... Bośnia i Hercegowina- państwo w którym ludzie różnego wyznania i pochodzenia żyli w zgodzie, harmonii. Nigdy nie było żadnej nienawiści, pogardy, mieszkańcy byli szczęśliwi, potrafili kochać i być dla siebie życzliwi. Niestety po wybuchu wojny wszystko się zmieniło. Już nie było wieloletniej przyjaźni, wesołych rozmów na błahe tematy, teraz liczyła się walka na śmierć i życie. Zniknęło współczucie, chęć pomocy, to wszystko zastąpiło chęć mordu, unicestwienia tych, którzy przyczynili się do wojny, a także szukanie wyjścia z całej sytuacji. Ginęli bliscy, rodzina, sąsiedzi- niewinni ludzie, którzy nie zasłużyli na tak okrutną śmierć. Przez te kilka lat mieszkańcy żyli w strachu, niepewności, co przyniesie następny dzień. Gdy w końcu wojna dobiegła końca, a ci, którzy pozostali w zrujnowanym państwie starali się na nowo odbudować to, co zostało im odebrane. Jednak strach, ból i blizny na sercu zasiały ziarnko niepewności, że piekło jeszcze kiedyś powróci. Czy da się zapomnieć o tym wszystkim? Czy powróci życie, gdzie wszyscy żyli w zgodzie?

Tragiczne wydarzenia dobiegły końca, życie zaczyna powoli powracać do Sarajewa. Jasmina odnalazła Dragana. Szczęśliwy koniec? Nie... to dopiero początek. Olija nie chce dopuścić do ponownego zbliżenia ukochanych, kolejny raz los nie będzie łaskawy. Wiele przeszkód stanie na drodze bohaterom, czy uda im się przezwyciężyć to, co zgotowało im życie?

Saga Bałkańska zniszczyła mnie fizycznie jak i psychicznie. Przy żadnej serii nie wypłakałam tylu łez jak w tej historii, żadna nie wywołała tyle emocji począwszy od bólu, smutku, a kończąc na szczęściu i wierze, że wszystko zakończy się dobrze. Nigdy tak bardzo nie przeżywałam opowieści jak w przypadku tego, co działo się w tej serii. Zaciskałam zęby ze złości, gdy wydarzenia biegły nie po mojej myśli, płakałam gdy ludzie ginęli jedno po drugim, cieszyłam się, jeśli komuś udało się przeżyć i z niepewnością spoglądałam na to, co dalej się wydarzy. Dzięki autorce potrafiłam sobie wyobrazić całą scenerię, te piekło, którego doświadczyli bohaterowie, szeroko otwartymi oczami obserwowałam klatka po klatce jak państwo zostaje równane z ziemią, czułam wszystkimi zmysłami to, co inni przeżywali. Agnieszka z doskonałą precyzją przedstawiła tą ogromną tragedię, emocje jakie miały miejsce podczas wojny, pozwoliła zajrzeć w ten niedostępny dla mnie świat.

W ostatniej części sagi najciężej było mi się odnaleźć w fabule. Wydarzenia zatarły się w pamięci, nie potrafiłam skojarzyć sytuacji jakie miały miejsce wcześniej, ale gdy wszystkie puzzle trafiły na właściwe miejsce zaczęłam płynąć przez odmęty opowieści. Jaką drogą najlepiej podążyć? Posłuchać podszeptów serca, czy lepiej pokierować się rozumem? Jaką decyzję podjąć, by później jej nie żałować? Rozterki, niewiedza, niepewność jak postąpić. Komu ulec, kto zwycięży?

Przez niemal całą książkę miałam ochotę zajrzeć na ostatnią stronę. Poznać jak historia dobiegnie końca. Co Jasmina postanowi. Czy pokieruje się głosem serca czy bardziej rozumem. Jaką drogą podąży? Czy będzie w końcu szczęśliwa? Walczyłam ze sobą, ze swoją pokusą zajrzenia na tyły książki. Nie chciałam odbierać sobie magii jaką wywołała książka. Emocje sięgały zenitu. Nie potrafiłam ani na moment oderwać się od lektury, oczarowała mnie i usidliła w swej mocy. Sprawiła, że wyłączyłam się na wszystko, a otworzyłam na to, co autorka chciała mi przekazać.

Myśl, że niebawem się ta historia zakończy powstrzymywała mnie przed szybkim zakończeniem opowieści, za bardzo się zżyłam z bohaterami, utożsamiłam, byłam ich częścią, a gdy zamknęłam wrota tamtejszego świata, moja cząstka pozostała wraz z postaciami. Ja chce, by Dragan i Jasmina powrócili, za mało mi ich, ich przeżyć, rozterek, emocji. Do teraz mi smutno, że opowieść dobiegła końca, bo ja mogłabym w niej trwać i trwać bez końca.

Autorka kolejny raz utrzymała wysoki poziom powieści. Nie spoczęła na laurach, historia od początku do końca trzyma w napięciu, są zaskakujące zwroty akcji, adrenalina, zgrzytanie zębów, niepewność jak potoczą się dalsze losy bohaterów. Dzieje się bardzo dużo, nie ma czasu na nudę, wydarzenia biegną w bardzo zastraszającym tempie porywając czytelnika w niezwykłą przygodę pełną napięcia, walki o szczęście, o dawną miłość. Widać ile autorka poświęciła czasu na napisanie całej sagi. Wszystko spójnie zostało skonstruowane, logicznie, przyjemnie, a do tego ciekawie dzięki czemu czytelnik spędził niezapomniane chwile w powieści. Doskonale wplotła tło historyczne w życie dwojga bohaterów, których oddzieliła wojna. Co do postaci bardzo znienawidziłam Oliję. Na początku zapałałam do niej sympatią, ale z każdą nową powieścią, sympatia zaczęła przeradzać się w złość i nienawiść do bohaterki. Z jednej strony rozumiałam jej postępowanie, z drugiej miałam ochotę udusić ją gołymi rękami za to jak mieszała w życiu Jasminy i Dragana.

Jeśli chodzi o te dwie postacie również można zauważyć ich wewnętrzną zmianę po tragicznych przeżyciach. Jak proza życia zniszczyła ich marzenia, wyobrażenie na temat świata czy ludzi. To jest straszne, a zarazem piękne. Jeśli poszukujecie trzymających w napięciu, bardzo emocjonalnych historii, pełną zwrotów akcji w niesamowitej scenerii to saga bałkańska jest właśnie dla ciebie. Gorąco polecam.

pokaż więcej

 
2017-12-05 18:16:34
Dodał książkę na półkę: Przeczytane

Autorka od samego początku zachwyciła mnie swoją serią Dimily. Intrygująca tematyka, ciekawie zarysowani bohaterowie, burza emocji, niezdecydowanie, wiele obaw, a do tego miłość, która nie powinna się zdarzyć. Wydarzenia przeżywałam z ogromnymi wypiekami na twarzy i szalejącym sercem w piersi. Historia zaciekawiła mnie dlatego, że jeszcze w literaturze się z taką fabułą nigdy nie spotkałam.... Autorka od samego początku zachwyciła mnie swoją serią Dimily. Intrygująca tematyka, ciekawie zarysowani bohaterowie, burza emocji, niezdecydowanie, wiele obaw, a do tego miłość, która nie powinna się zdarzyć. Wydarzenia przeżywałam z ogromnymi wypiekami na twarzy i szalejącym sercem w piersi. Historia zaciekawiła mnie dlatego, że jeszcze w literaturze się z taką fabułą nigdy nie spotkałam. Tym bardziej autorka trafiła w mój gust czytelniczy. Potrafiła mnie wciągnąć w swój wykreowany świat i sprawić, że długo nie chciałam się z nim rozstawać. Kiedy usłyszałam o zapowiedzi jej najnowszej książki nie wahałam się ani przez chwilę i o nią poprosiłam nastawiając się na prawdziwą ucztę czytelniczą. Poprzeczkę postawiłam autorce bardzo wysoko, byłam pewna, że bez problemu ją przeskoczy, zaskoczy swoją opowieścią. Jednak zbyt prędko pośpieszyłam się z zachwytami.

Jeszcze rok temu między Jadenem a MacKenzie układało się bardzo dobrze. Wszystko się jednak zmieniło po tragicznym wypadku samochodowym jego rodziców. Dziewczyna odwróciła się od niego z obawy, że niestosownie się zachowa, że po wypadku już nigdy nie będzie tak samo jak było wcześniej, przestała się z nim kontaktować, omijała go na szkolnym korytarzu. Jednak z czasem dopadły ją wyrzuty sumienia, że zostawiła go w tak trudnym momencie, ale jak się przełamać i do niego zagadać po tylu miesiącach?

Myślę, że gdybym nie miała zbyt dużych oczekiwań wobec lektury inaczej bym do niej podeszła. Niestety z tego właśnei powodu mam mieszane uczucia względem opowieści. Z jednej strony bardzo mi się podobała, szybko się ją czytało, ciekawie obserwowało się rozwój wydarzeń, do tego bohaterowie byli bardziej wyraziści, barwni, bardziej charakterni niż ci których mogliśmy poznać w serii Dimily. Niestety tym razem zabrakło mi tych emocji jakie otrzymałam wcześniej. Pojawia się tutaj smutek, żal, poczucie winy, jednak nie poruszyły mnie one do głębi jak tego na początku oczekiwałam. Zabrakło mi tu tego pazura autorki, którym mogliśmy delektować się we wcześniejszej serii.

Plusem ,,Wróć, jeśli masz odwagę'' są na pewno bohaterowie. Tu trzeba przyznać, że autorka mocno się postarała. Do tego jej styl opowiadania jest bardziej przemyślany, dopracowany. Dzięki niemu powieść jest spójna. W książce znaleźć można również różne dylematy, życiowe rozterki, ból po stracie osoby, która zmieniła codzienność głównej bohaterki i jej rodziny, żałoba, a także starania o odbudowanie relacji z osobami, które się wcześniej odsunęło na boczny tor. Ważne tematy o których warto pamiętać. Jednak gdyby autorka skupiła się na jednej rzeczy myślę, że o wiele lepiej, by wypadła w moich oczach. Moim zdaniem działo się zbyt dużo, a można było to inaczej pokierować. Bardziej urozmaicić, zaciekawić, przedstawić to wszystko pod innym kątem. Zdarzały się momenty nudne, nieciekawe. Gdyby się je wyrzuciło czytelnik bardziej zżyłby się z bohaterami, bardziej przeżywałby to, co się wokół nich dzieje.

Pomimo braku większych emocji i tych wszystkich wydarzeń jakie miały miejsce tematyka została fajnie poprowadzona. Pióro autorki jest lekkie, przyjemne i bardzo szybko się czyta. Gdyby historia zostałaby troszeczkę pozmieniana myślę, że inaczej bym książkę oceniła. Bo opowieść ma swój potencjał, dużo osób się nią zachwyci. Autorkę dalej mocno cenię i mam nadzieję, że kolejne powieści będą jeszcze lepsze od poprzednich. Polecam.

pokaż więcej

 
2017-12-04 18:30:12
Dodał książkę na półkę: Przeczytane

,,Miłość rządzi się swoimi prawami. Ta prawdziwa przetrwa wszystkie burze.''

Stary, drewniany dom usytuowany na końcu małej mieściny. Otoczony pięknym ogrodem, pełen róż, orchideii, tulipanów cieszących oko nie tylko domowników, ale i okolicznych mieszkańców. Te miejsce to cudowna ostoja od ulicznego zgiełku, wyścigu szczurów. W nim odnaleźć można ciepło, miłość, bezpieczeństwo, spokój,...
,,Miłość rządzi się swoimi prawami. Ta prawdziwa przetrwa wszystkie burze.''

Stary, drewniany dom usytuowany na końcu małej mieściny. Otoczony pięknym ogrodem, pełen róż, orchideii, tulipanów cieszących oko nie tylko domowników, ale i okolicznych mieszkańców. Te miejsce to cudowna ostoja od ulicznego zgiełku, wyścigu szczurów. W nim odnaleźć można ciepło, miłość, bezpieczeństwo, spokój, wyciszenie oraz brak poczucia gonitwy za tym, co niemożliwe. Oprócz magii i otaczającego piękna dom skrywa tajemnicę, która wywróci życie bohaterów do góry nogami.

,,Są w naszym życiu sprawy, które nigdy nie dadzą nam spokoju. Ale trzeba żyć dalej. Najlepiej jak się potrafi, bo innego życia nie będzie.''

Dużo lektur przenosi mnie do cudownego świata z którego nie chcę się nigdy wydostać. W tej innej rzeczywistości mogę stać się zupełnie nową osobą, przeżyć coś niemożliwego, czego nie zrealizuję w prawdziwym życiu. Książki są dla mnie drzwiami do czegoś nieznanego, ale zarazem niebezpiecznego, pięknego, zaskakującego, prawdziwego. Zawsze zapewnią mi przyjemną przygodę po niezwykłych światach, przedstawią ciekawych i barwnych bohaterów, z którymi nie rozstaje się nawet po zakończeniu lektury.

,,Miłość przybiera różne maski. Każdy z nas marzy o wielkiej, spełnionej miłości z tą jedyną osobą, która przejdzie z nami przez życie, trzymając nas za rękę. Jest też miłość zawiedziona, przynosząca człowiekowi wielki zawód i ból, z którym walczy się potem przez lata. Do tego można dodać miłość bezgraniczną, którą najwyraźniej widać w miłości matki do dziecka, chociaż, jak pokazuje życie, i ten rodzaj miłości może być fałszywy.A co z miłością szaloną, która niesie ze sobą niszczącą siłę? Czy to w ogóle jest miłość? Czy może szalona chęć posiadania drugiej osoby? Jedno jest pewne... Kiedyś się o nas upomni.''

Tak było w przypadku ,,Powrotu do starego domu". Z tej niezwykłej historii długo nie chciałam zrezygnować, delektowałam się przepięknym krajobrazem, który powstał w mojej wyobraźni, towarzyszyłam bohaterom na każdym kroku, w dobrych jak i w złych chwilach. Dzięki autorce czułam się jakbym tam z nimi była, jakbym brała czynny udział w opowiadanej historii, w jej epicentrum. To sprawiło, że książkę pokochałam całym sercem.

,,Strach to wytwór naszych myśli. Sami wywołujemy swój strach, ponieważ nie radzimy sobie z tym, co obce i nieznane.Odwaga to nic innego jak panowanie nad nim. Nigdy nie odkładaj niczego na później, nie uciekaj przed trudnościami, które stawia przed tobą życie. Ucieczka nic nie da, tylko jeszcze bardziej pogłębi twój strach.''

Piękna, klimatyczna i bardzo ciepła opowieść, dająca nadzieję na lepsze jutro i to, że ludzie potrafią wyciągnąć pomocną dłoń gdy los nieustannie podrzuca postaciom kłody pod nogi. Potrafi rozbawić, wzruszyć, doprowadzić do łez i nie tylko. To historia do której będzie się powracać z przyjemnością i szerokim uśmiechem na ustach. W książce odnaleźć można wiele ciekawych porad, mądrości, cytatów, które można wykorzystać w codzienności, jako życiowe motto, które będzie nam towarzyszyć. Z przyjemnością zatraciłam się w tej magicznej opowieści. Otuliła mnie niczym ciepłą kołdrą. Naładowana wiarą w ludzi dowodzi, że nie wszyscy są źli czy podli. Odprężyła mnie, oderwała od szarej rzeczywistości. Czułam wszystkimi zmysłami to, co z taką dokładnością opisywała autorka. W wyobraźni powstał cały krajobraz i długo z tego świata nie chciałam wychodzić, bo w nim było mi tak sielsko, przyjemnie i beztrosko. Czasami tak się zatraciłam w opowieści, że zapomniałam o wszystkich i wszystkim. A gdy już musiałam lekturę odłożyć na później, czułam jak mnie do siebie przyzywa, by znowu zatopić się w niej na dobre, zostawić za sobą smutki, żale. Otworzyć się na ciepło, które chcę mi przekazać.

,,Każdy z nas potrzebuje do życia drugiego człowieka. Może to być nasza miłość, nasz przyjaciel albo zupełnie ktoś obcy, kto jednak poda serdeczną dłoń. Nigdy nie odtrącaj od siebie innych ludzi, bo zawsze przyjdzie taki moment, że będziesz ich potrzebować.''

Nie myślcie, że w opowieści są same ochy i achy. Są też rozterki, niewiadome, ból rozrywający serce, cierpienie, ogromny żal do zmarnowanych lat, depresja, chęć odnalezienia siebie na nowo i wiele innych. Postać Alicji bardzo mi się spodobała. Czułam jakby autorka właśnie pisała o mnie, o zakompleksionej, niewierzącej w własne możliwości i niezasługującej na szczęście i miłość Magdzie, która pomimo młodego wieku wiele wycierpiała. Czytając przeżywałam to, co bohaterka, złościłam się, miałam łzy w oczach, cieszyłam się i wzruszałam. To opowieść, która zapada w pamięci na długo. Przypomina, że warto dbać o bliskich, bo gdy ich zabraknie w życiu, będziemy się czuć źle i bardzo samotnie. A dzięki nim wszystko wydaje się prostsze, bo można na kimś polegać, porządnie skrytykuje, ale nigdy nie przestanie kochać choćby nie wiem co. Autorka tą historią skradła moje serce i nie mogę się doczekać aż zatopię się w drugiej części. Gorąco polecam.

pokaż więcej

 
2017-12-04 18:02:54
Dodał książkę na półkę: Przeczytane

Dwa odrębne światy, miłość, która nigdy nie powinna mieć miejsca, inne poglądy, obyczaje, tradycje. Piękne Indie, które zapierają dech w piersi wspaniałym krajobrazem, egzotyzmem, smakiem, zapachem. Do tego lekka, przyjemna, ciepła, pokrzepiająca, dająca nadzieję na lepsze jutro opowieść idealna na zimowe wieczory.

Autorka coraz bardziej zachwyca mnie pomysłowością swoich kolejnych historii....
Dwa odrębne światy, miłość, która nigdy nie powinna mieć miejsca, inne poglądy, obyczaje, tradycje. Piękne Indie, które zapierają dech w piersi wspaniałym krajobrazem, egzotyzmem, smakiem, zapachem. Do tego lekka, przyjemna, ciepła, pokrzepiająca, dająca nadzieję na lepsze jutro opowieść idealna na zimowe wieczory.

Autorka coraz bardziej zachwyca mnie pomysłowością swoich kolejnych historii. Za każdym razem zaskakuje swoją bogatą wiedzą i rozeznaniem na różne tematy, niesamowitą wyobraźnią. Trzeba się wiele natrudzić, by z taką precyzją i dokładnością przedstawić czytelnikowi świat do którego nie ma zbyt łatwego dostępu. Potrafi świetnie zarysować fabułę, zaciekawić, utrzymać uwagę osoby czytającej na swojej historii, oczarować, zachwycić. Jednak w tym krajobrazie można również dostrzec brutalność, biedę, problemy społeczne i polityczne, głód, a także nie do przyjęcia obyczaje, tradycje, wierzenia, które szokują, doprowadzają do łez.

Angielka i Radżputan. Fotografka, która pragnie osiągnąć sukces po zrobieniu zdjęć królewskiej rodzinie i pięknym krajobrazom, oraz brat władzy, który woli czuć wiatr we włosach, wolność niż przesiadywać na dworze. Pewnego dnia ich drogi się krzyżują. Ich serca zaczynają równo bić, jednak ich miłość nigdy nie powinna mieć miejsca. Ona jest wdówką, które w Indiach palą żywcem za przeżycie męża, a on kiedyś może zasiąść na tronie i potrzebuje kobiety szlachetnie urodzonej. Co z tego wyjdzie?

Książkę czułam całą sobą, smak, zapach, dotyk- wszystkimi zmysłami. Otula, oczarowuje, przepełnia swoją magią. Opowieść porusza również tematy dość trudne, które wywołują sprzeczne emocje. Wydarzenia obserwuje się z wypiekami na twarzy i szybko bijącym sercem w piersi. Towarzyszy się bohaterom na każdym kroku, możemy poznać ich myśli, przeżycia, doznania, co czują i jak radzą sobie w sytuacjach, gdy cały świat jest przeciwko ich miłości i szczęściu. Postacie są bardzo żywe, prawdziwe, łatwo się z nimi utożsamić. Eliza stała się moją bratnią duszą, powierniczką, osobą, która zupełnie jak ja boi się odtrącenia, nękają ją obawy przed powiedzeniem za dużo, przed zranieniem.

Czy możemy zmienić swoje przeznaczenie? Czy jest tego jakaś reguła? O czym świadczy? Czy ma się nad nim jakąkolwiek kontrolę, tak jak nad losem? Długo zastanawiałam się nad tym stwierdzeniem, a jak to wynikło w powieści musicie przekonać się sami. Od początku do końca opowieść porywa nas w niesamowity świat Indii. Intryg, szokujących wierzeń, walki o szczęście. Autorka z precyzją przeplata wydarzenia, że do samego końca nie jesteśmy pewni jak historia dobiegnie końca. Do tego jest bardzo ciepła, przyjemna, podnosząca na duchu, mądra, wzruszająca aż łezka zakręci się w oku. Do tego niesamowicie przedstawiona historia Indii to istna wisienka na torcie. Za to uwielbiam autorkę. Książka idealna na zimowe wieczory przy lampce wina. Gorąco polecam.

pokaż więcej

 
2017-11-25 11:29:11
Dodał książkę na półkę: Przeczytane

Poszukujecie ciepłej uroczej, a zarazem bardzo mądrej, wartościowej opowieści z morałem? Jeśli tak to gorąco zachęcam was do sięgnięcia po najnowszą książkę, dobrze wam znanego autora, Bruce'a Camerona pt.: ,,Psiego najlepszego''. To świetna książka na zimowe wieczory pod ciepłym kocem z gorącą herbatą w ręku. Opowieść rozgrzewa serce, uśmierza smutki, rozczula. Nie tylko przyciąga wzrok... Poszukujecie ciepłej uroczej, a zarazem bardzo mądrej, wartościowej opowieści z morałem? Jeśli tak to gorąco zachęcam was do sięgnięcia po najnowszą książkę, dobrze wam znanego autora, Bruce'a Camerona pt.: ,,Psiego najlepszego''. To świetna książka na zimowe wieczory pod ciepłym kocem z gorącą herbatą w ręku. Opowieść rozgrzewa serce, uśmierza smutki, rozczula. Nie tylko przyciąga wzrok cudowną okładką, ale też bogatym i słodkim wnętrzem. Oprócz uroku znaleźć tam można życiowe problemy, dylematy, samotność, a nawet miłość.

Pewnego dnia Joshowi zostaje podrzucona ciężarna suczka. Mężczyzna nie wie, co ma zrobić z nią zrobić, jak odpowiednio zająć się nią, gdyż nigdy nie miał okazji mieć czworonożnego pupila. Lucy to piękna sunia, mądra, ciepła i wierna. Ona jak i grono szczeniąt otworzą oczy bohaterowi. Jednak nie obejdzie się bez życiowych problemów. Jaki będzie koniec tej historii?

Wcześniejsza powieść autora nie przypadła mi do gustu. Byłam nią nawet rozczarowana. Jednak po tylu pozytywnych recenzjach, jakie otrzymała "Psiego najlepszego" postanowiłam spróbować przygody z tym autorem ponownie. Miałam nadzieję, że pierwsze złe wrażenie zostanie zatarte. Uwielbiam psy, te duże czy małe. Od dziecka byłam z nimi ogromnie związana, zawsze mogłam się im wyżalić, wygadać, co mnie trapi, one nigdy nie potępiały za błędy. Spoglądały w moje oczy z miłością i zrozumieniem. Nie tylko potrafiły przegonić burzowe chmury, ale także prosić się o przytulanie, gdy ogarniał smutek. Sięgając po ,,Był sobie pies'' chciałam zajrzeć do świata czworonoga, poznać jego emocje, odczucia, jak postrzega to, co go otacza. Mimo, że temat ciekawy to słabo przedstawiony. Pomimo morału, tego dlaczego psy przychodzą na świat zabrakło mi emocji, tego zapalnika, który spowodowałby, że zostanę w historii na dłużej. Nie potrafiłam oddać powagi sytuacji, gdy tego było trzeba. Żadna struna w mym sercu nie została poruszona, bym przychylniej spojrzała na opowiadaną opowieść. Do tego zbyt prosty język, zupełnie wyjęty z innej bajki odebrał mi chęć przyjemnego zagłębiania się w lekturę. Bardziej zachwyciłam się ekranizacją powieści. Tu, co chwilę płakałam z radości czy ogromnego smutku. Historia została lepiej przedstawiona, klarownie dzięki czemu potrafiłam się w nią wczuć całym sercem i popłynąć zatracając się w jej magii. A bardzo rzadko się to zdarza, by film bardziej mnie zachwycił niż książka.

Ale wracając do najnowszej pozycji autora. ,,Psiego najlepszego'' to zupełnie inna opowieść. Przedstawiona z perspektywy osamotnionego mężczyzny, który pewnego dnia otrzymuje nieoczekiwany prezent. To zmienia wszystko. Możemy ujrzeć wewnętrzną przemianę Josha, emocje jakie nim targają, dylematy, co powinien zrobić w zaistniałej sytuacji. Oprócz aktualnych problemów, możemy poznać przeszłość bohatera, zobaczyć, co sprawiło, że stał się taką zamkniętą, wycofaną osobą lubiącą siedzieć we czterech ścianach. Również dzięki powieści zauważyć można jak ogromną siłę na życie człowieka wywiera pies i odwrotnie. Wiele można się od nich nauczyć, a dzięki książce lepiej poznać ich potrzeby i to jak powinniśmy się nimi odpowiednio zajmować.

Jest uroczo, słodko, zabawnie ale nie zabraknie też gorzkich i trudnych chwil z którymi będzie się musiał zmierzyć nasz bohater, by uzyskać spokój i upragnione szczęście. Autor nie raz podrzuci postaci kłody pod nogi, wystawi jego cierpliwość na próbę. Ogromnie się cieszę, że ta lektura powstała i nie raz z przyjemnością będę do niej powracać. Nie tylko wzruszyła, poruszyła serducho, ale też wiele nauczyła. Zwierzęta, a w szczególności psy wnoszą wiele radości do naszego życia i one jako jedyne potrafią bezgranicznie kogoś pokochać. Zrobimy dla nich wszystko, by mieli szczęśliwe pieskie życie pełne miłości, szczęścia.

Podsumowując książka wzrusza, bawi, a także wiele naucza. Nie raz łza zakręci się w oku, a szeroki uśmiech na twarzy długo nam będzie towarzyszył nawet po skończeniu lektury. Naładuje pozytywną energią, ukoi smutki, da nadzieję na lepsze jutro, odgoni burzliwe chmury. Idealna powieść nie tylko pod choinkę! Gorąco polecam.

pokaż więcej

 
Moja biblioteczka
354 314 3741
Porównaj książki w Waszych biblioteczkach.
Sprawdź oceny wspólnych książek.
Tyle książek ma ten użytkownik w swojej biblioteczce.
Tyle opinii dodał ten użytkownik.
Tyle plusów otrzymał ten użytkownik za swoje wypowiedzi.
Znajomi (30)

Ulubione cytaty (8)
lista cytatów
zgłoś błąd zgłoś błąd