1991monika 
booksandcatslover.blogspot.com, instagram.com/books.and.cats.lover
status: Czytelnik, ostatnio widziany 1 dzień temu
Aktywności (z ostatnich 3 miesięcy)
2018-08-17 15:00:46
Dodał książkę na półkę: Przeczytane, Przeczytane 2018
Autor:
Cykl: O Chłopcach (tom 1)

Lara Jean chodzi do liceum i właśnie spada na nią mnóstwo obowiązków, ponieważ jej starsza siostra Margot wyjeżdża na studia do Szkocji. W związku z tym dziewczyna musi zająć się domem, młodszą siostrą Kitty oraz tatą. Nastolatka ma ciekawy sposób radzenia sobie z nieszczęśliwą miłością – pisze listy do swoich ukochanych, po czym chowa je w pudełku na kapelusze. Obecnie posiada pięć takich... Lara Jean chodzi do liceum i właśnie spada na nią mnóstwo obowiązków, ponieważ jej starsza siostra Margot wyjeżdża na studia do Szkocji. W związku z tym dziewczyna musi zająć się domem, młodszą siostrą Kitty oraz tatą. Nastolatka ma ciekawy sposób radzenia sobie z nieszczęśliwą miłością – pisze listy do swoich ukochanych, po czym chowa je w pudełku na kapelusze. Obecnie posiada pięć takich listów i miały one nigdy nie ujrzeć światła dziennego, jednak trafiają do adresatów, a jednym z nich jest były chłopak jej siostry.

Nie miałam do tej pory styczności z twórczością Jenny Han, więc nie do końca wiedziałam, czego się spodziewać. Od pewnego czasu „Do wszystkich chłopców, których kochałam” pojawiała się bardzo często w mediach, zarówno za sprawą nowego wydania przez Wydawnictwo Kobiece jak i za sprawą serialu na Netflixie. Lubię lekkie książki młodzieżowe, a po opisie uznałam, że zapowiada się całkiem dobrze, więc postanowiłam sprawdzić wokół, czego tyle szumu.

Styl autorki jest lekki, pomysł na fabułę ciekawy, a rozdziały są krótkie więc książkę czytało mi się bardzo szybko. Występuje tutaj narracja pierwszoosobowa z perspektywy Lary Jean, dzięki czemu czytelnik jest w stanie lepiej zrozumieć jej problemy, postępowanie oraz emocje. Warto też wspomnieć, że w całej tej historii jest sporo humoru, zarówno sytuacyjnego jak i w dialogach. Cała historia może się wydać dość banalna i często przewidywalna, ale ma w sobie coś, co sprawia, że się ją pochłania.

Główna bohaterka jak to zwykle bywa w tego typu historiach nie jest prymuską, nie jest najładniejszą dziewczyną w szkole, ani nie należy do grona popularnych osób w szkole. Właściwie nie wyróżnia się z tłumu, jednak bardzo szybko ją polubiłam. Myślę, że to taka zwyczajna dziewczyna, z którą wiele osób może się utożsamić. Zresztą wszystkie siostry, bo zarówno Margot jak i Kitty pokazały swoje mocne charaktery i równie szybko je polubiłam. Odrobinę zaskakującą postacią był dla mnie Peter, ale nie chcę się rozwodzić o tym dlaczego tak uważam, ponieważ mogłabym wtedy zdradzić zbyt wiele z fabuły.

„Do wszystkich chłopców, których kochałam” to lekka i przyjemna książka młodzieżowa. Z całą pewnością nie jest to lektura ambitna i należy do niej zasiąść z nastawieniem, że sprawdzi się jako chwila relaksu w letni wieczór. Raczej polecam ją młodzieży, bo starszy czytelnik może zauważać w zachowaniach bohaterów „dziecinne” postępowania i irytować się ich naiwnością. Biorąc to pod uwagę, ja z tą książką miło spędziłam czas i chętnie sięgnę, zarówno po kolejną część jak i obejrzę serial

pokaż więcej

 
2018-08-16 08:54:53
Dodał książkę na półkę: Przeczytane, Przeczytane 2018

Jeden sms z informacją o czekającej na odbiór paczce całkowicie zmienił życie Tesy. Kobieta niczego nie zamawiała, na nic nie czekała, więc była przekonana, że to zwykła pomyłka. Ciekawość jednak zwyciężyła i kobieta postanawia się odebrać tajemniczą przesyłką. Niestety zapoczątkowało to całą lawinę wydarzeń, od których nie można uciec, a konsekwencje mogą okazać się tragiczne…

Nie wiem, czy...
Jeden sms z informacją o czekającej na odbiór paczce całkowicie zmienił życie Tesy. Kobieta niczego nie zamawiała, na nic nie czekała, więc była przekonana, że to zwykła pomyłka. Ciekawość jednak zwyciężyła i kobieta postanawia się odebrać tajemniczą przesyłką. Niestety zapoczątkowało to całą lawinę wydarzeń, od których nie można uciec, a konsekwencje mogą okazać się tragiczne…

Nie wiem, czy istnieje osoba, która nie słyszałaby o twórczości Remigiusza Mroza. Choć nie przeczytałam wszystkich jego książek to zdecydowanie należę do grona jego fanów i jest to jeden z moich ulubionych polskich autorów . Zwykle niecierpliwie wyczekuję nowych książek Mroza, jeśli tylko zainteresują mnie swoim opisem. Tak też było z „Hashtagiem” – oczekiwania miałam spore. Czy i tym razem się nie zawiodłam?

W książce została zastosowana narracja pierwszoosobowa z perspektywy Tesy, która przeplata się z narracją trzecioosobową opisującą działania Architekta. Muszę przyznać, że taki sposób przedstawienia fabuły mi odpowiadał, ponieważ z jednej strony pozwolił czytelnikowi lepiej się wczuć w emocje. Zaś z drugiej intrygował, ponieważ przedstawiał szczątkowe informacje przerywane w odpowiednich momentach tak, aby podsycić ciekawość.

Muszę przyznać, że mimo powyższego, czegoś mi w tej książce zabrakło. Książka składa się z trzech części i szczególnie czytanie pierwszej z nich bardzo mi się dłużyło. Niby od razu zaczęły się pojawiać niewiadome, ale zdecydowanie było tego zbyt mało, wydarzenia posuwały się w zbyt dla mnie wolnym tempie i ta część mnie trochę nużyła. W drugiej było lepiej, a zakończenie zawarte w trzeciej sprawiło, że moja ocena tej pozycji się podniosła. Dla mnie okazało się ono zaskakujące. Remigiusz Mróz przyzwyczaił mnie do tego, że jego książki wbijają w fotel i nie można się od nich oderwać. Tymczasem zaczynając lekturę „Hashtag” z napięciem czekałam, kiedy nadejdzie jakiś spektakularny moment i muszę przyznać, że jestem trochę rozczarowana zbyt długim oczekiwaniem na to.

W tej książce Remigiusz Mróz mocno skupia się na zaburzeniach psychicznych oraz na pokazaniu jak wielką rolę w obecnych czasach odgrywają portale społecznościowe oraz Internet. Główna bohaterka zmaga się z nadwagą, co między innymi doprowadziło do tego, że targnęła się na swoje życie. Oprócz tego autor stara się tu przybliżyć problem fugi dysocjacyjnej, która wpływa na problemy z pamiętaniem pewnych wydarzeń ze swojego życia. Muszę przyznać, że podczas tej lektury miałam zagwozdkę, ponieważ parę faktów sobie przeczyło i ciężko było mi ocenić, co jest prawdą, a co kłamstwem i autor umiejętnie mnie zmylił, ponieważ jak napisałam powyżej, nie udało mi się przewidzieć zakończenia.

Podsumowując, w moim odczuciu „Hashtag” nie jest złą książką, a moje niewielkie rozczarowanie wynikało z tego, że od tego autora oczekuję więcej. Z całą pewnością, jeśli tylko opisy kolejnych książek autora mnie zachęcą to dalej będę sięgać po jego twórczość. Moim zdaniem „Hashtag” jest całkiem niezłym thrillerem psychologicznym, który porusza interesującą tematykę, a do tego posiada trudne do przewidzenia zakończenie. Więc, jeśli komuś nie przeszkadza powolne rozkręcanie się akcji to myślę, że warto po nią sięgnąć. Warto również po nią sięgnąć, żeby samemu sobie wyrobić opinię.

pokaż więcej

 
2018-08-11 19:08:35
Dodał książkę na półkę: Przeczytane, Przeczytane 2018

Kirke to córka Heliosa i okeanidy Perseidy. Niestety los nie był dla niej łaskawy, ponieważ zdecydowanie odstaje ona od swojej boskiej rodziny. Jest pozbawiona nadnaturalnych zdolności i jedyne, czym się różni od śmiertelników to nieśmiertelność. Z tego też powodu nimfa jest wyśmiewana. Osamotniona i niechciana postanawia znaleźć szczęście, gdzie indziej i dzięki temu odkrywa swoje moce,... Kirke to córka Heliosa i okeanidy Perseidy. Niestety los nie był dla niej łaskawy, ponieważ zdecydowanie odstaje ona od swojej boskiej rodziny. Jest pozbawiona nadnaturalnych zdolności i jedyne, czym się różni od śmiertelników to nieśmiertelność. Z tego też powodu nimfa jest wyśmiewana. Osamotniona i niechciana postanawia znaleźć szczęście, gdzie indziej i dzięki temu odkrywa swoje moce, które… mogą zagrozić jej rodzinie. Z tego też powodu zostaje wygnana. Czy poradzi sobie sama oraz czy zemści się za wszystkie upokorzenia jakich doznała?

Madeline Miller ukończyła filologię klasyczną na Uniwersytecie Browna. Zajmowała się nauczaniem greki i łaciny, by porzucić to zajęcie na rzecz pisania. Za swoją debiutancką powieść „Achilles” zdobyła nagrodę Orange Prize. Jej książki zostały przetłumaczone na aż 28 języków. W przypadku tej książki pierwsze co przyciągnęło moją uwagę to oczywiście wygląd – to zdecydowanie jedna z najpiękniej wydanych książek, jakie posiadam. Ale opis również mnie zainteresował. Co prawda ostatni raz z mitologią miałam do czynienia w szkole, ale pamiętam, że bardzo lubiłam tę tematykę, więc to również skłoniło mnie do sięgnięcia po tę książkę.

Decydując się na przeczytanie tej pozycji nie spodziewajcie się tego, co usłyszeliście w szkole na temat mitologii, bo to jak tutaj został przedstawiony ten świat znacznie się od tego różni. Z całą pewnością postaci oraz wydarzenia zostały opisane w sposób interesujący. Natomiast jednak nie traktowałabym jej oczywiście jako podręcznika, z którego wyczerpię ten temat, ponieważ autorka przede wszystkim skupia się tu na Kirke, jej problemach i z całą pewnością dodała wiele od siebie.

Główna bohaterka to postać ciekawa, której od początku kibicowałam. Bo przecież jaka była jej wina w tym, że nie przejawiała posiadania specjalnych mocy? A z tego powodu niestety wiele wycierpiała i trzymałam za nią kciuki, żeby zaznała w końcu szczęścia. Droga do tego była długa i pełna nieoczekiwanych wydarzeń. Mi Kirke wydawała się pełna empatii, np. z tego powodu, że bardzo interesował ją temat śmiertelników i od Prometeusza próbowała się czegoś na ich temat dowiedzieć. Ta postać w trakcie tej historii przechodzi pewną przemianę i takie bohaterki zdecydowanie zyskują moją sympatię. W tej powieści pojawia się wielu postaci, które poznaliśmy właśnie w latach szkolnych takie jak wcześniej wspomniany Prometeusz, Dedal i Ikar, Minotaur, czy Atena.

Muszę przyznać, że chętnie przeniosłam się do mitologicznego świata pełnego bogów. Pomysł autorki, aby wykorzystać ten motyw uważam za świetny. Jednak trzeba mieć na uwadze mimo, iż przygody głównej bohaterki są interesujące i wciągające od samego początku to jednak momentami akcja toczy się bardzo powoli, a książka zawiera sporo opisów, przez co zapewne może niektórym może być ciężko przebrnąć.

„Kirke” to niesamowita książka, która mnie oczarowała – zarówno wspaniałym sposobem wydania jak i tym, że dzięki niej odbyłam podróż w głąb mitologii greckiej. W bardzo przystępny sposób nawiązuje do różnych mitów, a przy okazji opowiada inną historię, która pokazuje, że nie wolno się poddawać i trzeba walczyć o swoje.

pokaż więcej

 
2018-08-09 13:42:56
Dodał książkę na półkę: Przeczytane, Przeczytane 2018

Barbara to kobieta, która po wydarzeniach z przeszłości, obecnie nie wierzy w miłość. Jest singielką, która wyglądem nie wyróżnia się z tłumu i za to bardzo dobrze zna się na komputerach, ponieważ ukończyła informatykę. Jedynym mężczyzną w jej życiu jest kot – Puszysław.
Jacek to mężczyzna, który ma okropnego pecha i nie potrafi żadnej pracy utrzymać na dłużej. Nie narzeka jednak na powodzenie...
Barbara to kobieta, która po wydarzeniach z przeszłości, obecnie nie wierzy w miłość. Jest singielką, która wyglądem nie wyróżnia się z tłumu i za to bardzo dobrze zna się na komputerach, ponieważ ukończyła informatykę. Jedynym mężczyzną w jej życiu jest kot – Puszysław.
Jacek to mężczyzna, który ma okropnego pecha i nie potrafi żadnej pracy utrzymać na dłużej. Nie narzeka jednak na powodzenie u kobiet.
Poznają się w biurze matrymonialnym, w którym oboje rozpoczynają pracę. Wydaje im się, że ich obowiązki będą proste, a przychodzenie do biura będzie przyjemnością. Niestety szybko się przekonują, że ich szefowa jest dość nerwowa i wyładowuje się na nich, więc z pewnością nie będą się tu nudzić.

Kiedy tylko dowiedziałam się, że ukaże się kolejna książka Magdaleny Witkiewicz oraz Alka Rogozińskiego, od razu wpisałam ją na moją listę ‘must read’. Po genialnym „Pudełku z marzeniami” wiedziałam, że połączenie humoru zawartego w komediach kryminalnych Rogozińskiego w połączeniu z ciepłem zawartym w powieściach Magdaleny Witkiewicz, będzie tym, co idealnie wpisuje się w mój czytelniczy gust.

To, co cenię w takich historiach to bohaterowie z krwi i kości. Basia i Jacek nie są pozbawieni bagażu doświadczeń, ani ich życie nie jest usłane samymi sukcesami, dzięki czemu momentalnie zyskali moją sympatię. Może niektóre sytuacje były odrobinę podkoloryzowane i przesadzone, ale przy takiej dawce humoru w niczym to nie przeszkadzało. Kolejnym bohaterem, który zdobył moją sympatię to oczywiście Puszysław – odgrywa tu nie małą rolę, a autorzy w moim odczuciu dobrze oddali typowe dla kotów zachowania.

„Biuro M.” to książka, której akcja rozgrywa się w Miasteczku. Zapewne, jeśli czytaliście „Pudełko…” lub twórczość Witkiewicz nie jest Wam obca to możecie kojarzyć już tę miejscowość z wcześniejszych powieści. To, co podoba mi się w niej najbardziej to oczywiście to, że zawiera mnóstwu humoru, który ja uwielbiam. Czytając tę lekturę wybuchy śmiechu co kilka stron gwarantowane! Kolejnym atutem jest to, że opisuje zwyczajne sytuacje, które mogą się przydarzyć każdemu.

Podsumowując jest to książka lekka, pełna ciepła, którą dosłownie się pochłania. Uważam, że idealnie sprawdzi się jako lektura na upalne, letnie dni, ponieważ jest niewymagająca i można się przy niej zrelaksować. Kolejne książki napisane wspólnie przez Magdalenę Witkiewicz oraz Alka Rogozińskiego mogę czytać w ciemno i oczywiście czekam na nie z niecierpliwością!

pokaż więcej

 
2018-08-07 12:07:54
Dodał książkę na półkę: Przeczytane, Przeczytane 2018
Autor:

Lara wiedzie niemal idealne życie. Ma czułego i dbającego o nią męża Massimo, wspaniałego syna Sandro, a do tego mieszkają w pięknym domu i żyją w dostatku. Ale czy może być aż tak idealnie? Kobieta zna tajemnicę męża i jest to coś, czego nie może wyjawić. Inaczej zrujnowałaby jego pozycję. Jednak ma to swoje konsekwencje i sprawia, że kobieta jest w potrzasku.
Maggie wyszła za Nico, brata...
Lara wiedzie niemal idealne życie. Ma czułego i dbającego o nią męża Massimo, wspaniałego syna Sandro, a do tego mieszkają w pięknym domu i żyją w dostatku. Ale czy może być aż tak idealnie? Kobieta zna tajemnicę męża i jest to coś, czego nie może wyjawić. Inaczej zrujnowałaby jego pozycję. Jednak ma to swoje konsekwencje i sprawia, że kobieta jest w potrzasku.
Maggie wyszła za Nico, brata Massimo i zamieszkują obok nich, a także na wprost matki braci. Początki ich małżeństwa są trudne, ponieważ oboje posiadają dzieci z poprzednich małżeństw. Jednak największym problemem okazuje się znalezienie przez kobietę na strychu przedmiotu, który odkrywa nieznaną nikomu tajemnicę pierwszej żony jej męża. Czy zdecyduje się ją ujawnić, czy wybierze życie w kłamstwie?

Kerry Fisher jest angielską pisarką, która wychowała się w Peterborough i ukończyła studia filologiczne. Pracowała jako nauczycielka, dziennikarka, recenzentka oraz zbierała winogrona. Ukończyła kurs pisania na University of California, a następnie zaczęła pisać powieści. Nie słyszałam wcześniej o tej autorce, ale opis mnie zainteresował, ponieważ lubię, kiedy w historii o pozornej idealności kryją się jakieś tajemnice.

Styl autorki przypadł mi do gustu, ponieważ doceniam pisanie w lekki sposób o trudnych tematach. Mamy tutaj do czynienia z narracją pierwszoosobową z perspektywy dwóch bohaterek – Maggie i Lary. Taki sposób przedstawienia całej historii pozwolił na lepsze zrozumienie emocji bohaterek, a także na spojrzenie na dane wydarzenia z dwóch różnych perspektyw.

Maggie i Lara to zupełne przeciwieństwa, jednak łączy je to, że obie są drugimi żonami braci Farinellich. Różnią się prawie we wszystkim, a Lara wręcz twierdzi, że nigdy by się nie zaprzyjaźniły, gdyby nie weszły do tej rodziny. Lara to kobieta, która wydaje się być zadbana, dobrze zorganizowana i sprawia wrażenie, że idealnie radzi sobie z prowadzeniem domu oraz wychowywaniem syna. Jednak nic bardziej mylnego. Przez lata małżeństwa zmieniła się w cichą, skrytą osobę, która przestała walczyć o swoje marzenia, potrzeby na rzecz zachcianek tyranizującego ją męża. Natomiast Maggie to kobieta, która pochodzi z biednej rodziny, jest trochę otyła, ale jednocześnie starająca się rozwiązywać problemy i nie dać sobie wejść na głowę.

Podobała mi się atmosfera, która towarzyszyła czytaniu tej książki, pełna niepokoju, napięcia i oczekiwania na dalszy rozwój wydarzeń. Wydarzenia z perspektywy Lary trochę mi przypominały mi pewien thriller psychologiczny, który bardzo dobrze wspominam. Moim zdaniem autorka bardzo dobrze poradziła sobie z kreacją bohaterów i nie mam tu na myśli tylko wyżej opisywanych drugich żon, ale także Massima, Anny, czy Francesci. Fisher w tej powieści porusza tematy takie jak przemoc domowa, cierpienie nastolatki ze stratą matki, a także to do czego mogą doprowadzić rodzinne sekrety ukrywane za zasłoną pozorów.

„Żyłam w ten sposób już tak długo, że punkt, który na moim barometrze życiowym oznaczał „normalnie”, u każdego innego prawdopodobnie wskazywałby konieczność natychmiastowej wizyty u psychoanalityka.”

Podsumowując, „Posłuszna żona” to bardzo dobra powieść, którą ciężko odłożyć dopóki nie pozna się jej zakończenia. Świetnie wykreowani bohaterowie, ciekawa fabuła oraz poruszenie trudnych tematów sprawiło, że książka zapadnie mi w pamięci.

pokaż więcej

 
2018-08-05 13:19:52
Dodał książkę na półkę: Przeczytane, Przeczytane 2018

Alice to zabiegana i dobrze zorganizowana matka dwójki dzieci. Wszystko planuje i jest przezorna, np. w samochodzie zawsze wozi wielorazowe torby na zakupy. Oprócz tego pracuje jako dentystka, aby utrzymać całą rodzinę. Kobieta jednak po pracy nie ma dla siebie chwili wytchnienia, tylko rzuca się w wir obowiązków domowych. Pewnego razu na wyjeździe służbowym zalicza wpadkę w postaci urwanego... Alice to zabiegana i dobrze zorganizowana matka dwójki dzieci. Wszystko planuje i jest przezorna, np. w samochodzie zawsze wozi wielorazowe torby na zakupy. Oprócz tego pracuje jako dentystka, aby utrzymać całą rodzinę. Kobieta jednak po pracy nie ma dla siebie chwili wytchnienia, tylko rzuca się w wir obowiązków domowych. Pewnego razu na wyjeździe służbowym zalicza wpadkę w postaci urwanego filmu. Po tym zdarzeniu daje się namówić swojej siostrze Melissie, z którą od lat jest skłócona, na wyjazd do spa. Jednak po przybyciu na miejsce, okazuje się, że siostra zaplanowała im wyjazd na obóz przetrwania dla wikingów znajdujący się na odludziu.

Helen Russell jest brytyjską dziennikarką oraz autorką międzynarodowych bestsellerów. Zaczynała karierę pisząc dla the „Sunday Times”, później przeniosła się do „Take a Break”, a potem do „Marie Claire”. Obecnie mieszka w Danii i jest skandynawską korespondentką „Guardiana” oraz pisze felietony dla „The Telegraph”. Natomiast „Nie ma mowy!” jest jej debiutancką powieścią. Nie słyszałam wcześniej o tej autorce, natomiast opis książki mnie zainteresował i postanowiłam sprawdzić, czy przypadnie mi do gustu.

Zacznę od tego, że styl autorki jest niezwykle lekki i bardzo mi się podoba. Przede wszystkim zawiera mnóstwo humoru, zarówno sytuacyjnego jak i w dialogach. Cenię sobie ten aspekt w książkach. Ważne, żeby lektura wywoływała emocje, wtedy od razu w moich oczach rośnie jej ocena. „Nie ma mowy!”, mimo swojej lekkości, potrafi zarówno rozbawić jak i wzruszyć, bo omawia również problemy, z którymi zmagają się bohaterki.

Alice i Melissa, choć są siostrami, znacznie się od siebie różnią. Pierwsza z nich i zarazem starsza z sióstr ma wszystko dokładnie wyliczone (np. ilu pacjentów tygodniowo jest w stanie przyjąć) oraz zaplanowane (np. mimo swojej pracy na pełen etat, świetnie daje sobie radę z zapamiętywaniem dodatkowych zajęć swoich dzieci oraz godzin, kiedy należy je odebrać). W jej życiu nie ma miejsca na niespodzianki. Natomiast młodsza kobieta jest spontaniczna i żyje z dnia na dzień w pogoni za tym, co ją uszczęśliwia. Obie kobiety bardzo polubiłam – choć tak od siebie różne, wydały mi się zwyczajnie realne, nie bez wad, z problemami, które mogą dotknąć każdego.

„Nie ma mowy!” to w moim odczuciu świetny debiut i bardzo chętnie sięgnę po inne książki autorki. Ta książka opowiada o zwyczajnym życiu, pełnym radości i problemów oraz o tym, co jest w nim tak naprawdę ważne. Jest to historia pełna ciepła, a jej lekkość i mnóstwo humoru, sprawiają, że jest to książka idealna na lato!

pokaż więcej

 
2018-08-02 12:16:20
Dodał książkę na półkę: Przeczytane, Przeczytane 2018

Paryż, dzielnica Montmartre. Bastet – kotka, która pragnie komunikować się z ludźmi. Pitagoras – niezwykły i nietypowy kot, który na czubku głowy posiada wejście na klucz USB. Umożliwia mu on łączenie się z Internetem, dzięki czemu zdobywa ogromną wiedzę. Koty codziennie się spotykają i nawiązują relację, mimo, że w otaczającym ich świecie sprawy zaczynają się komplikować.

Bernard Werber jest...
Paryż, dzielnica Montmartre. Bastet – kotka, która pragnie komunikować się z ludźmi. Pitagoras – niezwykły i nietypowy kot, który na czubku głowy posiada wejście na klucz USB. Umożliwia mu on łączenie się z Internetem, dzięki czemu zdobywa ogromną wiedzę. Koty codziennie się spotykają i nawiązują relację, mimo, że w otaczającym ich świecie sprawy zaczynają się komplikować.

Bernard Werber jest jednym z najpopularniejszych współczesnych pisarzy francuskich. Studiował prawo oraz kryminologię w Tuluzie. Pisarz otrzymał nagrodę dla najlepszego młodego reportera fundacji News. Do tej pory słyszałam wiele dobrego o twórczości Werbera, jednak nie miałam wcześniej okazji sprawdzić, czy przypadnie mi ona do gustu. Kiedy więc otrzymałam propozycję przeczytania „Jutro należy do kotów”, nie wahałam się, ani chwili. Bardzo lubię książki z tego gatunku, jednak przeważył fakt intrygującej fabuły, w której to koty odgrywają główną rolę.

Muszę przyznać, że styl autora jest specyficzny i oryginalny. Ciężko było mi się przestawić na narrację pierwszoosobową z perspektywy kotki. Jednak bardzo spodobał mi się ten zabieg. Jestem kociarą, sama mam w domu kota i wyobrażam sobie, że gdyby mój kot mógłby mi coś opowiedzieć to wyglądało by to właśnie tak. Chodzi mi o to, że sposób myślenia oraz zachowania głównych bohaterów tej książki zostały przedstawione dość realnie. Wyobrażam sobie, że gdybyśmy mogli wiedzieć jak postrzegają nas koty to jest duże prawdopodobieństwo, że mogłoby to wyglądać dokładnie tak jak przedstawił to Werber. Widać, że pisała tę książkę osoba, która posiada sporą wiedzę o tych zwierzętach.

Mimo, że książka opiewa na niespełna 300 stron to początkowo akcja toczy się dość powoli, jednak mi to w niczym nie przeszkadzało, ponieważ z ciekawością zagłębiałam się w ten koci świat, pełen filozoficznych rozważań. Niech Was nie zmyli opis tej książki, ponieważ jest to lektura skłaniająca do myślenia, która porusza trudne tematy, takie jak przemoc, istnienie duszy, a także to, że człowiek jest dla siebie największym zagrożeniem i niesie dla siebie zagładę.

„Jutro należy do kotów” to w moim odczuciu bardzo dobra pozycja z ciekawą i oryginalną fabułą. Osobiście nie czytałam jeszcze niczego podobnego i jestem zachwycona takim przedstawieniem kociego punktu widzenia oraz tym, że akcja została osadzona w miejscu, które bardzo lubię.

pokaż więcej

 
2018-07-31 14:25:40
Dodał książkę na półkę: Przeczytane, Przeczytane 2018

Adam z utęsknieniem wyczekuje swoich osiemnastych urodzin, kiedy to będzie mógł się usamodzielnić. Chłopak nie zaznał dotychczas zbyt wiele szczęścia. Obecnie po tragicznej śmierci matki, znajduje się w domu tymczasowym. Poznał tutaj piękną dziewczynę, która odmieniła jego życie. Jednak nie wiedział, że ona także skrywa bolesną tajemnicę, którą do tej pory z nikim się nie dzieliła.

Agata...
Adam z utęsknieniem wyczekuje swoich osiemnastych urodzin, kiedy to będzie mógł się usamodzielnić. Chłopak nie zaznał dotychczas zbyt wiele szczęścia. Obecnie po tragicznej śmierci matki, znajduje się w domu tymczasowym. Poznał tutaj piękną dziewczynę, która odmieniła jego życie. Jednak nie wiedział, że ona także skrywa bolesną tajemnicę, którą do tej pory z nikim się nie dzieliła.

Agata Czykierda-Grabowska jest absolwentką Akademii Pedagogiki Specjalnej w Warszawie. Od kilku lat pisze książki z gatunku New Adult. Jej druga książka, czyli „Jak powietrze” wydana w 2016 roku była nominowana w plebiscycie Książka Roku 2016 organizowanym przez Lubimy Czytać. Do tej pory czytałam dwie publikacje autorki i bardzo mi się podobały, więc nie pozwoliłam najnowszej czekać zbyt długo na swoją kolej, ponieważ byłam bardzo jej ciekawa!

Styl autorki był mi już znany, więc nie było dla mnie zaskoczeniem, że nie została podana nazwa miejscowości, w której rozgrywają się wydarzenia. Będąc na dwóch spotkaniach autorskich wiem, że jest to celowy zabieg, który ma na celu, żeby opisywane miejsca znaleźć czytelnik mógł przypisać np. swojej okolicy. Zdumiało mnie jednak to, że przez całą książkę nie poznajemy imienia głównej bohaterki, która pełni również rolę narratorki w tej powieści. To taka dziewczyna, z którą można się utożsamić lub znaleźć wśród swoich znajomych. Bohaterowie zostali tutaj dobrze wykreowani, ponieważ nie są pozbawieni wad, każde z nich ma swój własny bagaż doświadczeń, ale mimo tego są pełni empatii i życzliwości dla drugiej osoby.

Mimo, że książkę czyta się szybko i w moim odczuciu jest napisana lekkim językiem, przyjemnym w odbiorze to porusza niezwykle trudne tematy. „Adam” to historia o przemocy braku poczucia bezpieczeństwa, lęku, osamotnieniu. Życie bohaterów nie jest usłane różami, ale właśnie to jest ogromna zaleta tej książki – bo czyje życie takie jest? Ta lektura jest niezwykle mocna i zupełnie inna w swoim przekazie niż poprzednie opowieści autorki, które czytałam. Z pewnością na długo zapadnie mi w pamięci.

Ciekawym pomysłem, który przypadł mi do gustu było wplatanie baśni w tę opowieść. Jedna opowiadała o ptaku, który potrafił się zamieniać w chłopca, a druga o dziewczynie, której serce czuło zbyt mocno. Proste historie, których przekaz bardzo mi się podobał i pasował do całej historii.

„Adam” to poruszająca historia pełna bólu, cierpienia, realizmu, zupełnie inna niż te, które dotychczas wyszły z pod pióra Agaty Czykierdy-Grabowskiej. Uważam, że to bardzo dobra książka, którą warto przeczytać, szczególnie jeśli lubi się ten gatunek i oczekuje się czegoś więcej niż schematycznej historii miłosnej.

pokaż więcej

 
2018-07-26 14:51:14
Dodał książkę na półkę: Przeczytane, Przeczytane 2018

Zastanawialiście się kiedyś kim tak naprawdę są policjanci? Jak wygląda ich życie? Codziennie podejmują ryzyko, którego stawka może być bardzo wysoka. Zawsze są pierwsi na miejscu zbrodni, a to co tam zastają, często mrozi krew w żyłach. To od nich zależy to jak dalej sprawy się potoczą, a ich reakcje muszą być błyskawiczne.

Katarzyna Puzyńska z wykształcenia jest psychologiem. Natomiast...
Zastanawialiście się kiedyś kim tak naprawdę są policjanci? Jak wygląda ich życie? Codziennie podejmują ryzyko, którego stawka może być bardzo wysoka. Zawsze są pierwsi na miejscu zbrodni, a to co tam zastają, często mrozi krew w żyłach. To od nich zależy to jak dalej sprawy się potoczą, a ich reakcje muszą być błyskawiczne.

Katarzyna Puzyńska z wykształcenia jest psychologiem. Natomiast obecnie jest znana z z sagi o Lipowie, która jak dotąd składa się z dziewięciu tomów. W swoich kryminałach mocno rozwija warstwę obyczajową oraz psychologiczną. Podczas pracy nad swoimi powieściami wielokrotnie współpracowała z policjantami. Od zawsze najchętniej czytam kryminały i thrillery, jednak fikcja literacka to zupełnie coś innego i kiedy tylko dowiedziałam się o tej książce, od razu wiedziałam, że muszę ją przeczytać!

"Policjanci. Ulica" to zbiór siedmiu wywiadów z funkcjonariuszami, którzy różnią się stanowiskami, stażem pracy oraz oddziałem (drogówka, prewencja, ogniwa patrolowo-interwencyjne). Pytania nie są może zbyt wyszukane, raczej takie, które po prostu ciekawią przeciętną osobę nie mającej pojęcia jak wygląda praca policjanta. Pytania również się powtarzają, ale to ze względu na to, że mimo tego odpowiedzi zupełnie się od siebie różniły.

"-Bo z reguły ludzie kłamią?

-Oczywiście. wszyscy kłamią. Nawet niewinni."

Ta książka pomaga nabrać świadomości, że policjantem się jest zawsze i jest to służba, a nie praca od godziny 8 do 16, bo jest to praca o różnych porach oraz jeśli sytuacja tego wymaga trwa o wiele dłużej niż 8 godzin. Bardzo podobało mi się to, że dzięki tej lekturze zobaczyłam różne punkty widzenia. Szkoda tylko, że autorka w tej książce przeprowadziła rozmowę z tylko jedną kobietą. Dzięki tej pozycji dowiadujemy się wielu ciekawostek o procedurach, jakie jest zdanie rozmówców o pracy kobiet w policji, czy też o bezpośredniej z nimi współpracy. Zostało tu opisanych wiele tragicznych sytuacji, ale także sporo zabawnych.

Służba wymaga od policjanta wielu wyrzeczeń i tak naprawdę musi jej podporządkować całe życie. Ciężko jest im zaplanować coś w życiu prywatnym, bo zawsze może wydarzyć się coś nieprzewidzianego. Jak zostało podkreślone w rozmowach, nie powinno się ich oceniać przez pryzmat nagłaśnianych bardzo negatywnych sytuacji. Warto docenić ich trud i wysiłek w to co robią dla pozostałych ludzi.

"Lekiem dla duszy na wyjazd do zgonu jest uśmiech dziecka. Na każdy wypadek jest przytulenie żony."

"Policjanci. Ulica" to ciekawa pozycja, która dostarczy wielu istotnych informacji oraz przedstawi poglądy policjantów na różne tematy. Myślę, że warto ją przeczytać i spojrzeć na pewne rzeczy ich oczami. Dodatkowo kupując tę książkę wspiera się Fundację Pomocy Wdowom i Sierotom Po Poległych Policjantach.

pokaż więcej

 
2018-07-24 14:56:12
Dodał książkę na półkę: Przeczytane, Przeczytane 2018
Autor:

Na plaży na Wyspie Harris zostaje wyrzucony mężczyzna, który nie pamięta, kim jest, ani co się z nim stało. Okazuje się, że nazywa się Neal Maclean, a oprócz tego dowiaduje się także, że przybył tu pisać książkę ale poza tym w miejscu swojego zamieszkania nie znajduje zbyt wielu rzeczy, które pomogłyby mu się czegoś o sobie dowiedzieć.
Na Wyspie Flannana ponad sto lat temu w tajemniczych...
Na plaży na Wyspie Harris zostaje wyrzucony mężczyzna, który nie pamięta, kim jest, ani co się z nim stało. Okazuje się, że nazywa się Neal Maclean, a oprócz tego dowiaduje się także, że przybył tu pisać książkę ale poza tym w miejscu swojego zamieszkania nie znajduje zbyt wielu rzeczy, które pomogłyby mu się czegoś o sobie dowiedzieć.
Na Wyspie Flannana ponad sto lat temu w tajemniczych okolicznościach zaginęło trzech latarników i dotychczas nie udało się wyjaśnić tej sprawy. Tymczasem zostają tu znalezione zwłoki zamordowanego mężczyzny, a policja podejrzewa Macleana. On sam nie jest pewien swojej niewinności, ponieważ nic pamięta.
W Edynburgu Karen Flemming od dwóch lat nie potrafi się pogodzić z samobójstwem ojca. Niespodziewanie od swojego ojca chrzestnego, który pracował z jej tatą, otrzymuje list po przeczytaniu, którego w dziewczynie rodzi się nadzieja, że mężczyzna wciąż żyje.

Peter May jest pisarzem oraz scenarzystą urodzonym w Glasgow. Zanim jednak zaczął pisać książki, był dziennikarzem odnoszącym sukcesy, ponieważ w wieku 21 lat zdobył tytuł Szkockiego Dziennikarza Roku. Napisał łącznie ponad dwadzieścia powieści kryminalnych, za które zdobył liczne nagrody takie jak Prix Intramuros, Cezam Prix Litteraire Inter CE, a także Prix des Lecteurs. Do tej pory był mi znany tylko z „Na gigancie”, która zrobiła na mnie dobre wrażenie, więc kiedy na naszym rynku pojawiła się jego nowa powieść, postanowiłam po nią sięgnąć.

Styl autora jest lekki i przyjemny w odbiorze, a to w sporej części za sprawą niezwykle malowniczych opisów miejsc. Są napisane w taki sposób, że oczyma wyobraźni widziałam te piękne widoki, a także mam ochotę je odwiedzić. Tę książkę czytało mi się również dobrze za sprawą wciągającej fabuły. Po powyższym opisie można odnieść wrażenie, że te sprawy są od siebie zupełnie oderwane, ale autor tak poprowadził wydarzenia, że z czasem wszystko staje się dla czytelnika jasne, a jednocześnie jest jeszcze bardziej zaintrygowany rozwiązaniem całej zagadki.

„Mówi się, że wszyscy stanowimy sumę naszej pamięci. To ona decyduje o tym, kim jesteśmy. Zabierz człowiekowi jego pamięć, a stanie się pusty w środku. Jak komputer bez oprogramowania.”

Na początku książki uderzyła mnie bezmyślność Neala. Logicznym wydawało by się w jego sytuacji zgłoszenie się na policję, a on jednak tego nie robi i postanawia działać na własną rękę. Miałam problem z poczuciem sympatii dla w moim odczuciu bezmyślnego zachowania. Natomiast jeśli chodzi o Karen to początkowo sądziłam, że przechodzi przez okres buntu typowego dla nastolatki. Szybko jednak okazało się, że za jej zachowaniem stoi coś więcej, a dziewczyna jest zdeterminowana, by poznać prawdę i kibicowałam jej.

Peter May w tej książce pokazuje, że ludzie posiadający władzę bywają zaślepieni pieniędzmi i nie cofną się przed niczym, aby dopiąć swego. Myśl o bogactwie potrafi sprawić, że nie istotne będą wyniki badań, czy tak małe stworzenia jak pszczoły, których wyginięcie miałoby tragiczne skutki dla ludzkości.

„Na szlaku trumien” to bardzo dobry thriller. Trzyma w napięciu, posiada wielowątkową fabułę, nie sposób się przy nim nudzić, a do tego porusza ciekawy temat. Dobrze spędziłam przy nim czas i z pewnością za jakiś czas znowu sięgnę po jakąś książkę tego autora. Polecam!

pokaż więcej

 
2018-07-20 14:43:52
Dodał książkę na półkę: Przeczytane, Przeczytane 2018
Cykl: Świat Verity (tom 2)

Minęło 6 miesięcy odkąd Kate pożegnała się z Augustem. W tym czasie wiele się zmieniło. Dziewczyna poluje na potwory w Dobrobycie, a chłopak został przywódcą oddziałów OSF. W tym czasie jednak z mroku wyłonił się nowy rodzaj potwora, który żywi się chaosem i ma zgubny wpływ na ludzi. Kate go spotkała, a spotkanie to było dla niej fatalne w skutkach. Teraz dziewczyna podąża jego śladem, aby go... Minęło 6 miesięcy odkąd Kate pożegnała się z Augustem. W tym czasie wiele się zmieniło. Dziewczyna poluje na potwory w Dobrobycie, a chłopak został przywódcą oddziałów OSF. W tym czasie jednak z mroku wyłonił się nowy rodzaj potwora, który żywi się chaosem i ma zgubny wpływ na ludzi. Kate go spotkała, a spotkanie to było dla niej fatalne w skutkach. Teraz dziewczyna podąża jego śladem, aby go unicestwić, a jej droga ponownie przecina się z Augustem Flynnem.

„Mroczny duet” to drugi i ostatni tom serii „Świat Verity”. Wcześniej nie znałam twórczości tej autorki, jednak teraz po lekturze tych dwóch książek, jestem pewna, że sięgnę również po inne.

Zacznę od bohaterów. Kate przez te długie miesiące z całą pewnością nie próżnowała. Podoba mi się jej silny charakter i determinacja, aby walczyć z potworami. Nie przejmuje się niebezpieczeństwem, a jej cel jest jasny i tylko to się dla niej liczy. Natomiast August po wydarzeniach kończących pierwszy tom uległ przemianie. Wydaje się, że przestało mu zależeć ma jego człowieczeństwie i stara się zachowywać jak na Sunaja przystało. Jednak czy aby na pewno dawny August zniknął?

Oprócz tego pojawiają się nowe postacie takie jak nowy potwór, o którym nie chce zbyt dużo pisać, bo z pewnością większą przyjemność przyniesie czytelnikowi poznawanie go podczas lektury. Jedyne co mogę zdradzić to to, że z pewnością wnosi wiele do fabuły. Pojawia się tutaj także Alice i trochę żałuję, że jej wątek nie został bardziej rozwinięty i autorka poświęciła jej w moim odczuciu zbyt mało uwagi.

To czego z całą pewnością nie można odmówić Schwab to niczym nieograniczona wyobraźnia. Świat Verity jest świetnie dopracowany w każdym detalu i jestem pod ogromnym wrażeniem wszystkich szczegółów dotyczących nazw, czy specyfikacji potworów. Przepadłam w tym świecie!

„Mroczny duet” to dość dobra kontynuacja, choć tom pierwszy podobał mi się odrobinę bardziej. Niemniej jednak styl autorki oraz ciągła akcja sprawiły, że wciągnęłam się w nią bez reszty. Do tego wszystkiego dochodzi jeszcze świetne zakończenie, które sprawi, że na długo nie zapomnicie o tej serii. Fanom fantastyki z całą pewnością przypadnie do gustu. Polecam!

pokaż więcej

 
2018-07-18 08:25:36
Dodał książkę na półkę: Przeczytane, Przeczytane 2018

Stefania Trocka to dwudziestoczteroletnia kobieta, która wiele już w swoim życiu osiągnęła. Skończyła studia dziennikarskie z wyróżnieniem, ma wymarzoną pracę w kobiecym piśmie, a oprócz tego jest autorką popularnych książek dla młodzieży. Posiada mieszkanie w centrum Warszawy, dobry samochód, a także drogie ubrania. Wydawać by się mogło, że ma wszystko, jednak ma również spory bagaż... Stefania Trocka to dwudziestoczteroletnia kobieta, która wiele już w swoim życiu osiągnęła. Skończyła studia dziennikarskie z wyróżnieniem, ma wymarzoną pracę w kobiecym piśmie, a oprócz tego jest autorką popularnych książek dla młodzieży. Posiada mieszkanie w centrum Warszawy, dobry samochód, a także drogie ubrania. Wydawać by się mogło, że ma wszystko, jednak ma również spory bagaż doświadczeń, z którym musi się zmierzyć. Kiedy kilka lat temu wyjechała z rodzinnej Drzewicy, długo zmagała się z traumą, teraz jednak musi się z nią zmierzyć, ponieważ otrzymuje zaproszenie na ślub kuzynki.

Z twórczością Anny Szafrańskiej do tej pory spotkałam się tylko przy okazji lektury „Dziewczyny ze złotej klatki”. Pozycja ta zrobiła na mnie bardzo dobre wrażenie. Wiedziałam, że kwestią czasu jest tylko aż sięgnę po kolejną książkę tej autorki i tym razem mój wybór padł na tę najnowszą.

Zacznę od tego, że bardzo polubiłam styl autorki. Przedstawiona historia jest lekka, a przy tym zawiera mnóstwo humoru. Nie dajmy jednak się zwieźć, bo mimo tego, że książka praktycznie czyta się sama to porusza także trudniejsze tematy. Autorka zdecydowała się tu ukazać ból po stracie bliskich osób, osamotnienie z nim związane, a także trudności związane z mierzeniem się ze swoją przeszłością. Anna Szafrańska w tej lekko ponad 300-stronicowej opowieści zawarła tak wiele rzeczy, że z pewnością nie da się przy niej nudzić!

Główną bohaterkę, Stefanię, polubiłam niemal od samego początku, choć wciąż nie mogę się nadziwić jak tak młoda osoba tak szybko stała się tak majętna będąc dziennikarką. To jednak jedyna rzecz, która wydała mi się mocno przerysowana. Oprócz tego Stefcia, wciąż pamiętając jak się sparzyła w przeszłości, ma problemy z zaufaniem, ale mimo tego powoli pozwala sobie na zburzenie muru, który wybudowała lata temu. Podobała mi się przemiana jaką zaobserwowałam w bohaterce na kartach tej powieści. Kolejnymi postaciami, które były zyskały moją sympatię były Beata, czyli osoba, która przed laty pomogła Stefanii się pozbierać oraz jej babcia, osoba niezwykle mądra i serdeczna. Natomiast, jeśli chodzi o Michała to co więcej mogę o nim napisać, poza tym, że został ukazany jako ideał?

Przyznaję, że historia jest dość schematyczna. Myślę, że raczej niewiele osób będzie zaskoczonych rozwojem wydarzeń. Jednak kompletnie mi to nie przeszkadzało, ponieważ uważam, że jest to lektura idealna na letnie wieczory - pełna ciepła i bardzo zabawna. Zakończenie, także nie należy do najbardziej wyszukanych, jednak z całą pewnością sprawi, że będziecie wyczekiwać kolejnej części tak samo jak ja!

pokaż więcej

 
2018-07-15 15:36:09
Dodał książkę na półkę: Przeczytane, Przeczytane 2018
Cykl: Dekada (tom 2)

Początek lat 90. Śledztwo w sprawie zabójstwa pewnej młodej dziewczyny utknęło do czasu, aż policjanci łączą to wydarzenie z zaginięciem Wiktora Grandowskiego. Mężczyzna jest dziennikarzem z dość idealistycznymi poglądami – chciał za wszelką cenę ukazywać ludziom prawdę, nawet kosztem, np. utraty pracy. Komu zależało na jego zniknięciu?

„Na tropie” to drugi tom serii „Dekada”. Pierwszy tom...
Początek lat 90. Śledztwo w sprawie zabójstwa pewnej młodej dziewczyny utknęło do czasu, aż policjanci łączą to wydarzenie z zaginięciem Wiktora Grandowskiego. Mężczyzna jest dziennikarzem z dość idealistycznymi poglądami – chciał za wszelką cenę ukazywać ludziom prawdę, nawet kosztem, np. utraty pracy. Komu zależało na jego zniknięciu?

„Na tropie” to drugi tom serii „Dekada”. Pierwszy tom przeczytałam całkiem niedawno i byłam ciekawa tajemniczego zniknięcia, które nie zostało wyjaśnione, a także na okładce znajdziemy opis „Zbrodnia, korupcja i porwanie”, który mnie zaintrygował na tyle, że od razu zabrałam się za kolejną część.

W tej książce autor pozwala czytelnikowi poznać Harry’ego, czyli Tomasza Harweja. Ta postać intrygowała mnie już w pierwszym tomie, natomiast tutaj po większej ilości informacji o nim, szybko zyskał moją sympatię. Policjant jest po rozwodzie, a z żoną oraz nastoletnią córką nie utrzymuje kontaktu. Nie stroni od alkoholu oraz kobiet, ale jest za to bardzo skuteczny w swojej pracy. Nie przebiera w środkach i zawsze, jeśli jego poprzednikowi nie udało się czegoś wyciągnąć na przesłuchaniu, on tego dokona. I w tym momencie muszę wspomnieć, że podobało mi się to, że autor nie oszczędzał opisów metod stosowanych przez Harweja.

„Na tropie” jest książką wielowątkową. Głównym wątkiem jest kwestia zaginięcia dziennikarza, ale przeplata się on z przemocą domową w pewnej rodzinie oraz z pisaniem opowiadania przez pewnego dziennikarza na podstawie notatek policjanta. Larek ukazuje tu także świat gangsterów, a także ich układów z policjantami. W tej książce dzieje się wiele i akcja przyspiesza ze strony na stronę. Bardzo byłam ciekawa jak potoczą się dalej wydarzenia, a zakończenie sprawiło, że chcę kolejną część na już!

Fani klasyków zarówno filmowych takich jak „Psy”, czy muzycznych z pewnością zostaną mile zaskoczeni, ponieważ tutaj podobnie jak w pierwszej części autor licznie nawiązuje do kultowych dzieł. Dodatkowo na samym końcu książki w „Od autora” znajdziemy informację, że część opisywanych wydarzeń zdarzyła się naprawdę. Jak dla mnie obie powyższe rzeczy są na plus dla tej książki. To, że coś miało miejsce dodaje dreszczyku emocji, a nawiązania do starych hitów są miłe i znajme dla kogoś, kto tak jak ja urodził się na początku lat 90. lub wcześniej.

„Na tropie” to bardzo dobry kryminał, od którego ciężko się oderwać i nie sposób się przy nim nudzić. Akcja została przemyślana i dopracowana w najmniejszym szczególe. Myślę, że fani gatunku powinni zapoznać się z twórczością Michała Larka, a mi pozostaje czekać na premierę trzeciego tomu „Dekady”.

pokaż więcej

 
2018-07-05 21:50:05
Ma nowego znajomego: Ver-reads
 
2018-07-05 13:07:11
Dodał książkę na półkę: Przeczytane, Przeczytane 2018
Cykl: Dekada (tom 1)

Pewnego październikowego dnia 1992 roku zostają znalezione zwłoki atrakcyjnie ubranej kobiety. Zeznania świadków nie na wiele się przydają – wprowadzają jedynie poszlakę w postaci odjeżdżającego żuka. Sprawą zajmuje się Harry, czyli komisarz nie stroniący od alkoholu, kobiet, czy nieczystych zagrywek. Jego partnerką zostaje Katia Domagała, która właśnie przybyła na ich posterunek. Pierwsze... Pewnego październikowego dnia 1992 roku zostają znalezione zwłoki atrakcyjnie ubranej kobiety. Zeznania świadków nie na wiele się przydają – wprowadzają jedynie poszlakę w postaci odjeżdżającego żuka. Sprawą zajmuje się Harry, czyli komisarz nie stroniący od alkoholu, kobiet, czy nieczystych zagrywek. Jego partnerką zostaje Katia Domagała, która właśnie przybyła na ich posterunek. Pierwsze podejrzenie pada na mężczyznę z okolicy, który nie dawno wyszedł z więzienia po tym jak odsiedział wyrok za gwałt. Czy to na pewno słuszny trop?

Michał Larek jest pisarzem, wykładowcą, a także prowadzi kursy storytellingu w szkole kreatywnego pisania Maszynadopisania.pl. W 2014 roku wydał reportaż o Edmundzie Kolanowskim pt. „Martwe ciała”, a w 2016 roku ukazała się jego pierwsza powieść kryminalna „Mężczyzna w białych butach”. Już od pewnego czasu miałam chęć zapoznać się z twórczością Larka i akurat nadarzyła się okazja nabycia książek przy niedawnej premierze „Na tropie”.

Zacznę od tego, że książkę czyta się bardzo szybko, zarówno dzięki, krótkim rozdziałom jak i dzięki temu, że akcja szybko nabiera tempa by zwolnić dopiero na ostatnich stronach po wyjaśnieniu sprawy. Jak dla mnie to duży plus, bo od dobrego kryminału oczekuję tego, że nie będę się nudzić, a tutaj co chwilę przybywa coraz to więcej ofiar, a poszukiwany mężczyzna wydaje się być nieuchwytny. Książkę praktycznie pochłonęłam, ale zabrakło mi tu elementów zaskoczenia. Śledztwo i pościg za podejrzanym przebiegały dość schematycznie, poprawnie.

Bohaterowie przypadli mi do gustu. Ani Harry, ani Katia z pewnością nie są nijacy. Są bardzo wyrazistymi postaciami z pewnym bagażem doświadczeń, który mam nadzieję, że w kolejnych częściach zostanie bardziej przedstawiony czytelnikom. Autor najbardziej jednak skupił się na oprawcy i myślę, że z psychologicznego punktu widzenia fanom gatunku z pewnością ten aspekt przypadnie do gustu. Muszę tutaj jednak uprzedzić, że książka momentami bywa mocno wulgarna, ale nie chcę tego rozwijać, bo musiałabym zdradzić trochę z jej treści.

Podsumowując „Furia” to całkiem niezły kryminał. Książkę pochłania się błyskawicznie, jednak ja czytam dużo książek tego gatunku i zabrakło mi tu czegoś bardziej spektakularnego. Niebawem mam zamiar zabrać się za tom drugi i sprawdzić, czy autor utrzyma poziom, czy może będzie jeszcze lepiej.

pokaż więcej

 
Moja biblioteczka
215 171 1606
Porównaj książki w Waszych biblioteczkach.
Sprawdź oceny wspólnych książek.
Tyle książek ma ten użytkownik w swojej biblioteczce.
Tyle opinii dodał ten użytkownik.
Tyle plusów otrzymał ten użytkownik za swoje wypowiedzi.
Znajomi (32)

Ulubieni autorzy (1)
Lista ulubionych autorów
zgłoś błąd zgłoś błąd