1991monika 
booksandcatslover.blogspot.com, instagram.com/books.and.cats.lover
status: Czytelnik, ostatnio widziany 19 godzin temu
Aktywności (z ostatnich 3 miesięcy)
2019-01-17 15:16:32
Dodał książkę na półkę: Przeczytane, Przeczytane 2019
Cykl: Departament Q (tom 2)

Przed dwudziestoma laty brutalnie zamordowano rodzeństwo, które uczęszczało do elitarnej szkoły z internatem. Jeden z kilku podejrzanych przyznał się do winy, został skazany i obecnie odsiaduje wyroku. Sprawa ta w tajemniczych okolicznościach ląduje na biurku Carla Mørcka. Kilka poszlak oraz nowe dowody sprawiają, że podkomisarz angażuje się w tę sprawę. Razem ze swoim asystentem Assadem oraz... Przed dwudziestoma laty brutalnie zamordowano rodzeństwo, które uczęszczało do elitarnej szkoły z internatem. Jeden z kilku podejrzanych przyznał się do winy, został skazany i obecnie odsiaduje wyroku. Sprawa ta w tajemniczych okolicznościach ląduje na biurku Carla Mørcka. Kilka poszlak oraz nowe dowody sprawiają, że podkomisarz angażuje się w tę sprawę. Razem ze swoim asystentem Assadem oraz Rose pracują nad rozwiązaniem tej sprawy.

„Zabójcy bażantów” to drugi tom serii o Departamencie Q. Tę serię poznaję niestety zupełnie nie po kolei, bo najpierw obejrzałam filmy na podstawie dwóch pierwszych części, a potem sięgnęłam po najnowsze tomy, by następnie wrócić do tych pierwszych. Do sięgnięcia po te książki, skłoniły mnie filmy, które zrobiły na mnie bardzo dobre wrażenie. Książki wypadają zdecydowanie lepiej, choć muszę przyznać, że drugi tom w porównaniu z pierwszym wypada trochę gorzej i takie same odczucia miałam wobec ekranizacji.

W tej pozycji występuje narracja trzecioosobowa. Większość wydarzeń poznajemy poprzez kolejne etapy śledztwa Carla Mørcka, ale przeplatają się one z fragmentami dotyczącymi życia oraz planów Kimmie. We fragmentach dotyczących kobiety zdarzają się również retrospekcje, przybliżające czytelnikowi jej przeszłość. Muszę przyznać, że z zaciekawieniem śledziłam te fragmenty. Głównie ze względu na to, że autor dość dobrze zaprezentował jej psychikę, jej sposób myślenia, a także co ją doprowadziło do obecnej sytuacji.

W „Zabójcach bażantów” ponownie spotykamy się z bohaterami, których miałam już okazję polubić w poprzednich książkach autora. W tej części do załogi Departamentu Q dołącza Rose, która okazuje się bardzo pomocna, ale jest również stanowcza i nie przebiera w słowach nawet wobec swojego przełożonego. Cenię w książkach humor, a tutaj jest go całkiem sporo w dialogach Carla, Assada i Rose.

W tej książce Jussi Adler-Olsen porusza tematy przemocy, wychowywania się w domu, w którym nie okazywało się uczuć, a także pokazuje świat pełen wykorzystywania wpływów wynikających z wysokiej pozycji społecznej, w którym szantaże i zastraszanie są na porządku dziennym. W tej części mniej wciągające dla mnie było samo śledztwo, a bardziej interesowała mnie psychika złoczyńców. Dodatkowo bardzo nie lubię czytać, ani słyszeć o przemocy wobec zwierząt, jaką jest trzymanie ich w skandalicznych warunkach, czy urządzanie bezsensownych polowań dla przyjemności. Trochę naciągany był dla mnie również fakt, że Kimmie czekała tak długo na wcielenie swojej zemsty w życie.

Podsumowując, „Zabójcy bażantów” to dobry kryminał, choć na tle innych książek, w moim odczuciu wypada słabiej. Nie zmienia to jednak faktu, że polubiłam załogę Departamentu Q i z wielką chęcią dalej będę sięgać po książki z tej serii.

pokaż więcej

 
2019-01-15 15:21:56
Dodał książkę na półkę: Przeczytane, Przeczytane 2019
Autor:

Koroner bada przyczyny i okoliczności śmierci, czas zgonu, a także określa, jakim narzędziem mogły zostać zadane obrażenia. Jego praca jest bardzo ważna dla dalszego śledztwa, poszukiwania zabójcy. Czytamy o nich w każdym kryminale i pojawiają się w serialach o tej tematyce. Jednak zawsze wtedy są zepchnięci na dalszy plan. Zastanawialiście się kiedyś jak dokładnie wygląda jego praca? Od czego... Koroner bada przyczyny i okoliczności śmierci, czas zgonu, a także określa, jakim narzędziem mogły zostać zadane obrażenia. Jego praca jest bardzo ważna dla dalszego śledztwa, poszukiwania zabójcy. Czytamy o nich w każdym kryminale i pojawiają się w serialach o tej tematyce. Jednak zawsze wtedy są zepchnięci na dalszy plan. Zastanawialiście się kiedyś jak dokładnie wygląda jego praca? Od czego zaczyna i jakie są kolejne etapy?


W „Sprawie dla koronera” zostały opisane najciekawsze przypadki, z jakimi zetknął się w czasie swojej kariery Ken Holmes, koroner z Kalifornii. Autor opisał tu jego karierę na zawodową na przestrzeni blisko czterdziestu lat. Zawód ten niewątpliwie wymaga stalowych nerwów.

Bateson umieścił tu najbardziej interesujące przypadki, z jakimi Holmes zetknął się w swojej karierze. Niewątpliwie jest to człowiek, który wiele widział, a każda z tych rzeczy odcisnęła piętno na jego psychice. Zostały tu opisane sprawy Tupaca Shakura, Jerry’ego Garcii, Jima i Artiego Mitchellów, czy „Mordercy ze szlaku”. Każdy przypadek zawiera sporo szczegółów sposób tak, aby czytelnik mógł się dowiedzieć, np. po czym poznać, że mamy do czynienia z zabójstwem, a nie ze śmiercią naturalną.

Książka została napisana językiem prostym, więc lektura dla każdego będzie zrozumiała. Uważam jednak, że nie jest to pozycja dla osób wrażliwych, które np. nie lubią w kryminałach rozlewu krwi i brutalności. Znajdziemy tu rzeczowe opisy, które zwyczajnie niektórych mogą brzydzić. Z kolei inne mogą szokować jak np. fakt, że Holmes miał do czynienia ze zwłokami dziecka w zamrażarce.

Od dawna fascynowała mnie psychika mordercy. Zastanawiało mnie, co musi mieć w głowie osoba, które ucieka się do przestępstwa. I sięgałam po lektury związane z taką tematyką. Natomiast „Sprawa dla koronera” to spojrzenie z drugiej strony. Muszę przyznać, że ta lektura była dla mnie fascynująca, ponieważ wiele się z niej dowiedziałam o pracy w tym zawodzie. Uważam, że dla osób lubiących taką tematykę ta lektura będzie strzałem w dziesiątkę.

pokaż więcej

 
2019-01-13 15:46:05
Dodał książkę na półkę: Przeczytane, Przeczytane 2019
Autor:
Cykl: Kwartet szetlandzki (tom 2)

Pewnego letniego dnia na Szetlandach artystka Bella Sinclair organizuje przyjęcie, podczas którego prezentuje obrazy swoje oraz Fran Hunter. W trakcie wydarzenia pewien nikomu nieznany Anglik wybucha płaczem i twierdzi, że nie wie kim jest, ani jak się tu znalazł. Następnego dnia Kenny znajduje jego zwłoki powieszone w hangarze łodziowym na przystani. Widok jest bardzo nietypowy, ponieważ... Pewnego letniego dnia na Szetlandach artystka Bella Sinclair organizuje przyjęcie, podczas którego prezentuje obrazy swoje oraz Fran Hunter. W trakcie wydarzenia pewien nikomu nieznany Anglik wybucha płaczem i twierdzi, że nie wie kim jest, ani jak się tu znalazł. Następnego dnia Kenny znajduje jego zwłoki powieszone w hangarze łodziowym na przystani. Widok jest bardzo nietypowy, ponieważ mężczyzna ma na twarzy maskę klauna. Jimmy Perez stara się rozwiązać tę sprawę.

„Biel nocy” to drugi tom serii „Kwartet szetlandzki”. Cleeves w poprzedniej książce pokazała, że nie zawsze w kryminale musi być mnóstwo rozlewu krwi, przemocy, czy brutalności, aby była to dobra lektura. „Czerń kruka” to pozycja, która zrobiła na mnie dobre wrażenie i nie mogłam dać czekać kolejnej części zbyt długo na swoją kolej, ponieważ chciałam sprawdzić jak autorka wypadnie tym razem.

Akcja „Bieli nocy” dzieje się kilka miesięcy po wydarzeniach toczących się w poprzednim tomie. Tym razem cała historia rozgrywa się latem, kiedy na Szetlandach występują tak zwane białe noce. Jest to zjawisko, kiedy nocą nie zapadają całkowite ciemności, w związku z czym dzień miesza się z nocą. Muszę przyznać, iż ciekawym pomysłem było wykorzystanie t tego zabiegu w książce, ponieważ pomogło utworzyć klimat pełen tajemniczości oraz stworzyć atmosferę, w której nic nie jest takie jak się wydaje.

W tej części ponownie spotykamy się z niektórymi bohaterami poznanymi w pierwszym tomie. Tą książką Cleeves utwierdziła mnie w tym, że potrafi kreować postaci rzeczywiste, z którymi można się utożsamić, ponieważ nie są przerysowani i borykają się ze zwyczajnymi problemami. Bohaterowie wiodą spokojne życie, gdzie każdy zna każdego, jednak tajemnice z przeszłości doganiają ich w najmniej odpowiednim momencie.

Zazwyczaj wolę kryminały, w których dużo się dzieje, co chwilę pojawiają się kolejne zwłoki, a akcja ciągle przyspiesza. Cóż, tutaj otrzymałam zupełne przeciwieństwo i okazało się, że w tym przypadku bardzo mi się to spodobało. Cały urok „Bieli nocy” polega na tym niespiesznym tempie, w czasie którego poznajemy bliżej życie mieszkańców. Ta książka to doskonały przykład, że nie zawsze musi być mnóstwo rozlewu krwi, aby było ciekawie i aby czytelnik nie mógł się oderwać od lektury.

„Biel nocy” to powieść, którą czyta się szybko, ponieważ wciąga od samego początku, a klimat małej, zamkniętej społeczności oddziałuje na wyobraźnię czytelnika. Polubiłam styl Cleeves, dzięki dwóm pierwszym tomom serii „Kwartet szetlandzki” i z niecierpliwością wyczekuję kolejnego!

pokaż więcej

 
2019-01-09 14:58:20
Dodał książkę na półkę: Przeczytane, Przeczytane 2019
Cykl: Departament Q (tom 1)

Na pokładzie promu kursującego między Rødby a Puttgarden w 2002 roku znika młoda parlamentarzystka, Merete Lynggaard. Nie ma żadnych śladów uprowadzenia, ani świadków zdarzenia. Policja po przeprowadzeniu śledztwa, uznaje, że kobieta musiała wypaść za burtę i utonąć. W 2007 roku zostaje powołany Departament Q, który ma się zajmować nierozwiązanymi sprawami sprzed lat. Jego dowódcą zostaje Carl... Na pokładzie promu kursującego między Rødby a Puttgarden w 2002 roku znika młoda parlamentarzystka, Merete Lynggaard. Nie ma żadnych śladów uprowadzenia, ani świadków zdarzenia. Policja po przeprowadzeniu śledztwa, uznaje, że kobieta musiała wypaść za burtę i utonąć. W 2007 roku zostaje powołany Departament Q, który ma się zajmować nierozwiązanymi sprawami sprzed lat. Jego dowódcą zostaje Carl Mørck, a pierwszą sprawą, którą ma zamiar rozwiązać jest zaginięcie Merete. Czy uda mu się dowiedzieć, co naprawdę spotkało tę kobietę?

Jussi Adler-Olsen urodził się w Kopenhadze jako Carl Valdemar Henry Adler-Olsen. Zanim został pisarzem, pracował m.in. jako redaktor, tłumacz, dramaturg, wydawca komiksów, kompozytor i dziennikarz. Karierę pisarską rozpoczął od samodzielnych powieści, a następnie rozpoczął serię o Departamencie Q. Po przeczytaniu czwartego oraz piątego tomu, a także obejrzeniu ekranizacji „Kobiety w klatce”, przyszedł czas, aby zapoznać się z początkowymi książkami cyklu.

Styl autora jest mi już znany, więc wiedziałam, czego się spodziewać. Występuje tutaj narracja trzecioosobowa oraz liczne retrospekcje. Wydarzenia teraźniejsze opisują postępy w śledztwie czynione przez Departament Q, natomiast zostały również wplecione fragmenty z wydarzeń sprzed pięciu lat, kiedy to zniknęła Merete Lynggaard. Te krótkie fragmenty odsłaniają przed czytelnikiem stopniowo dramatyczne wydarzenia ukazujące, co się z nią działo po zniknięciu z promu.

Carl Mørck to policjant po przejściach. Zmaga się z problemami zarówno związanymi z pracą jak i w życiu osobistym. Niedawno podczas jednej z akcji z udziałem Mørcka doszło do tragedii, z którą nie jest w stanie sobie poradzić. Jakby tego było mało, mimo iż rozstał się z żoną to ona nie chce dać mu rozwodu, a także Carl zmaga się z wychowywaniem jej syna. Mimo, że po przeniesieniu do Departamentu Q, początkowo sprawia wrażenie leniwego, później daje się poznać z lepszej strony. Natomiast zdecydowanie od razu polubiłam tajemniczego Assada. Jest on Syryjczykiem, który początkowo ma tylko parzyć kawę swojemu przełożonemu. Szybko się okazuje, że jest nadzwyczaj spostrzegawczy, inteligentny, a jego pomoc w rozwiązywanej sprawie jest nieoceniona.

„Kobieta w klatce” to kryminał z bardzo ciekawym pomysłem na zemstę oprawcy Merete. Muszę przyznać, że nie spotkałam się wcześniej z takimi metodami tortur i były one dla mnie wstrząsające. Nie wyobrażam sobie jak można przez tyle czasu znosić takie okrucieństwa. Jest to również książka, w której napięcie zostało dobrze zbudowane i czyta się ją naprawdę szybko. Jedyne do czego mogę się przyczepić to to, że z pewnością łatwo odgadnąć, kto stoi za tym, co spotkało zaginioną. Nie zmienia to jednak faktu, że bardzo lubię serię o Departamencie Q.

pokaż więcej

 
2019-01-07 14:44:57
Dodał książkę na półkę: Przeczytane, Przeczytane 2019
Cykl: Każdego dnia (tom 1) | Seria: #GOYOUNG
 
2019-01-07 14:42:47
Dodał książkę na półkę: Przeczytane, Przeczytane 2019
Autor:
Cykl: Kwartet szetlandzki (tom 1)

Pewien zimowy styczniowy poranek na Szetlandach odmienia spokojne dotąd życia mieszkańców. Fran Hunter wracając do domu, znajduje w śniegu ciało nastolatki. Wydarzenie wstrząsa mieszkańcami całej wyspy, a wszyscy niemal jednogłośnie obarczają winą miejscowego samotnika Magnusa Taita. Detektyw Jimmy Perez razem z kolegami ze Szkocji rozpoczynają śledztwo w tej sprawie, ponieważ aby kogoś... Pewien zimowy styczniowy poranek na Szetlandach odmienia spokojne dotąd życia mieszkańców. Fran Hunter wracając do domu, znajduje w śniegu ciało nastolatki. Wydarzenie wstrząsa mieszkańcami całej wyspy, a wszyscy niemal jednogłośnie obarczają winą miejscowego samotnika Magnusa Taita. Detektyw Jimmy Perez razem z kolegami ze Szkocji rozpoczynają śledztwo w tej sprawie, ponieważ aby kogoś skazać, potrzeba dowodów.

Ann Cleeves dorastala na wsi w Herefordshire, a później w North Devon. Za swoje kryminały zebrała szereg nagród, a w 2017 roku otrzymała Złoty Sztylet od Stowarzyszenia Pisarzy Literatury Kryminalnej, które jest najwyższym tego typu wyróżnieniem w Wielkiej Brytanii. Jej książki zostały przetłumaczone na 20 języków i doczekały się kilku ekranizacji. Bardzo lubię klimat małych, zamkniętych społeczności, więc nie mogłam się doczekać lektury „Czerni kruka”, będącego pierwszym tomem serii „Kwartet szetlandzki”.

Cleeves świetnie przedstawiła tu niewielkie środowisko ludzi. Z całą pewnością pomocne były jej własne doświadczenia, które pozwoliły jej tak realnie przybliżyć czytelnikowi wzajemne relacje i zależności międzyludzkie w takiej grupie osób. Mieszkańcy opisywanej szetlandzkiej wyspy czuli się bardzo bezpiecznie, każdy każdego znał i wszyscy wszystko o sobie wiedzieli. W związku z tym nie czuli potrzeby zamykania na noc drzwi, czy surowego nadzorowania godzin powrotów swoich dzieci. Nie widzieli zagrożeń wśród siebie, jedyne na co kazali uważać swoim pociechom było nie podchodzenie zbyt blisko do krawędzi klifu.

Autorka stopniowo budowała tutaj napięcie. Znajdziemy tu sporo opisów, które uważam, że w tym przypadku są potrzebne, aby dobrze przedstawić mieszkańców wyspy, a także, aby bohaterowie wydawali się realni. Wbrew pozorom ich życie nie jest sielanką i spotykają się z problemami jak każdy, np. ciężka choroba bliskiej osoby. Zazwyczaj wolę, kiedy w kryminałach akcja ze strony na stronę przyspiesza, ale tutaj było to potrzebne, aby stworzyć klimat pełen niepokoju, podejrzeń i lęku.

„Czerń kruka” to kryminał, który zasługuje na uwagę ze względu na dobrze stworzony klimat oraz kreację bohaterów. Niektóre rzeczy byłam w stanie przewidzieć i z pewnością niektórych mogą przynudzać liczne opisy, nie zmienia to jednak faktu, że mi ta lektura się podobała i cieszę się, że mogę od razu sięgnąć po drugi tom.

pokaż więcej

 
2019-01-03 08:42:30
Dodał książkę na półkę: Przeczytane, Przeczytane 2019

W warszawskim klubie Casablanca ginie syn adwokata. Nie ma wątpliwości, że było to morderstwo. Kto mógł chcieć śmierci tego młodego mężczyzny? Policjanci prowadzący tę sprawę łączą ją z wydarzeniami z przed ośmiu lat. Czy wyjaśnienie skrywanych przez lata tajemnic przybliży Agatę Górską i Sławka Tomczyka do rozwiązania tej sprawy?

„Zapłata” to pierwszy tom cyklu o starszej aspirant Agacie...
W warszawskim klubie Casablanca ginie syn adwokata. Nie ma wątpliwości, że było to morderstwo. Kto mógł chcieć śmierci tego młodego mężczyzny? Policjanci prowadzący tę sprawę łączą ją z wydarzeniami z przed ośmiu lat. Czy wyjaśnienie skrywanych przez lata tajemnic przybliży Agatę Górską i Sławka Tomczyka do rozwiązania tej sprawy?

„Zapłata” to pierwszy tom cyklu o starszej aspirant Agacie Górskiej i komisarzu Sławku Tomczyku. Do tej pory czytałam tylko „Kiedyś Cię odnajdę” Małgorzaty Rogali, ale ta książka podobała mi się na tyle, że wiedziałam, że za jakiś czas znowu sięgnę po jej twórczość. Stało się tak przy okazji wznowienia wydania początkowej powieści serii. Czy i tym razem się nie zawiodłam?

Styl autorki jest lekki i nie znajdziemy w tej książce zbędnych opisów, dzięki czemu czyta się ją naprawdę szybko. Dobrym posunięciem było wprowadzenie do tej powieści kilku retrospekcji, które pozwoliły czytelnikowi poznać pewne wydarzenia z przed dwudziestu oraz z przed ośmiu lat. Oprócz tego Rogala urozmaiciła cały tekst krótkimi fragmentami opisującymi myśli lub planowanie dalszych działań mordercy. Na uwagę zasługuje również nietypowe narzędzie zbrodni, które mnie zaskoczyło. Wydawało się niezwykle wyszukaną metodą.

Mocną stroną „Zapłaty” są bohaterowie. Zarówno Agata jak i Sławek sprawiają wrażenie bardzo realnych postaci. Autorka dobrze dopracowała tę część swojej powieści, ponieważ te osoby od razu zyskały moją sympatię. Nie są przerysowani, tylko tacy zwyczajni i borykają się z różnymi problemami osobistymi. Rogala zdecydowanie nie ułatwiła im prowadzenia śledztwa, kiedy się okazało, że oboje są w nie zaangażowani emocjonalnie. Oprócz wątku kryminalnego, mamy tutaj również wątki obyczajowy i romantyczny, ale na szczęście są one na dalszym planie.

„Zapłata” to kryminał, w którym udało mi się przewidzieć, kto jest mordercą. Choć muszę przyznać, że autorka starała się czytelnika mylić. Nie znajdziemy tu również brutalnych opisów, czy mnóstwa trupów, ale cała historia była wciągająca i nie mogłam się od niej oderwać dopóki nie poznałam zakończenia. Na pewno sięgnę po kolejne tomy.

pokaż więcej

 
2018-12-31 17:36:30
Dodał książkę na półkę: Przeczytane, Przeczytane 2018

Alison próbuje poradzić sobie z niedawną separacją i rozpadającym się małżeństwem. Przyjaciele namawiają ją do pójścia na randkę z mężczyzną poznanym na portalu randkowym. Wydawać by się mogło, że to będzie sobotni wieczór jak każdy inny. Jednak, kiedy kobieta budzi się w niedzielę rano, odkrywa, że nic nie jest takie jak dawniej. Na głowie ma guza, na dłoniach zaschniętą krew, a kiedy patrzy... Alison próbuje poradzić sobie z niedawną separacją i rozpadającym się małżeństwem. Przyjaciele namawiają ją do pójścia na randkę z mężczyzną poznanym na portalu randkowym. Wydawać by się mogło, że to będzie sobotni wieczór jak każdy inny. Jednak, kiedy kobieta budzi się w niedzielę rano, odkrywa, że nic nie jest takie jak dawniej. Na głowie ma guza, na dłoniach zaschniętą krew, a kiedy patrzy w lustro, nie rozpoznaje własnej twarzy. Czy kobiecie grozi niebezpieczeństwo?

Louise Jensen już jako dziecko marzyła by zostać pisarką, a w wieku trzydziestu lat postanowiła to urzeczywistnić. Jej debiutancka powieść „Siostry” stała się bestsellerem i utrzymywała się na pierwszym miejscu listy najlepiej sprzedających się książek w Wielkiej Brytanii przez pięć tygodni. W 2016 roku powieść „Siostry” została nominowana do nagrody Goodreads Awards w kategorii Debiut Roku. Już od jakiegoś czasu miałam chęć przeczytać jakąś książkę Jensen i w końcu mój wybór padł na tę najnowszą.

Autorka zdecydowała się tutaj na narracją pierwszoosobową. W moim odczuciu było to dobre posunięcie, ponieważ dzięki temu podczas lektury przeżywałam razem z główną bohaterką lęk, zdezorientowanie, niepokój, czy bezradność. Wpływanie na emocje lub odczucia czytelnika wymaga umiejętności i doceniam ten aspekt w książkach. Styl autorki jest lekki, teoretycznie książkę czyta się dość szybko ze względu na prosty język.

Muszę jednak przyznać, że mam pewne zarzuty, co do fabuły. Początek książki trochę mnie wynudził ze względu na przydługie opisy, które nie wiele wnosiły do całej historii. Później, kiedy akcja trochę się rozwinęła, było o wiele lepiej – nie mogłam się wręcz oderwać. Jedną rzecz przewidziałam już na samym początku i potem potwierdziło się moje przypuszczenie, ale co do reszty, ciągle zmieniałam zdanie. Uważam więc, że Jensen całkiem nieźle podsuwała mylne tropy i wodziła czytelnika za nos.

Ciekawym wątkiem, z którym ja nieczęsto spotykam się w literaturze, było poruszenie zagadnienia prozopagnozji. Jest to zaburzenie polegające na braku umiejętności rozpoznawania twarzy, nawet członków rodziny, czy przyjaciół. Nie znam nikogo, kto cierpiałby na to zaburzenie, ale nie jestem w stanie wyobrazić sobie jak dezorientujące musi być życie ze ślepotą twarzy.

„Randka” to całkiem niezły thriller psychologiczny. Pomijając przydługi początek, pełen zbyt dużej ilości opisów to ciekawa i wciągająca lektura, której zakończenie z pewnością zaskoczy wielu czytelników. Sięgnięcie po powieść Jensen było dobrą decyzją i koniecznie muszę nadrobić jej poprzednie książki.

pokaż więcej

 
2018-12-28 10:51:40
Dodał książkę na półkę: Przeczytane, Przeczytane 2018
Cykl: Klątwa przeznaczenia (tom 2)

Były Mistrz Walk i jego ukochana uciekli ze Związku, aby rozpocząć nowe życie na śnieżnej Północy. Nie jest to jednak takie proste, ponieważ na drodze do spełnienia ich marzeń, staje Przeznaczenie. Severo, aby uratować Ariadnę, zawiera krwawy pakt, którego stawką jest osiem milionów dusz. Oprócz tego kochankowie muszą się zmierzyć z Mrokiem, który uwalnia się z więzienia z chęcią zemsty i... Były Mistrz Walk i jego ukochana uciekli ze Związku, aby rozpocząć nowe życie na śnieżnej Północy. Nie jest to jednak takie proste, ponieważ na drodze do spełnienia ich marzeń, staje Przeznaczenie. Severo, aby uratować Ariadnę, zawiera krwawy pakt, którego stawką jest osiem milionów dusz. Oprócz tego kochankowie muszą się zmierzyć z Mrokiem, który uwalnia się z więzienia z chęcią zemsty i zmiany Losu Kontynentu. Czy będzie im dane żyć długo i szczęśliwie?

„Korona przeznaczenia” to drugi i ostatni tom serii. Polecam czytać te książki we właściwej kolejności, bo wydarzenia są ze sobą mocno powiązane. Po przeczytaniu „Klątwy przeznaczenia”, wyczekiwałam kolejnej części z dwóch powodów. Pierwszym była ciekawość – koniecznie chciałam jak najszybciej poznać dalsze losy bohaterów. Zaś drugim jest fakt, że mam przyjemność patronować tej pozycji, za co bardzo dziękuję autorkom.

Ariadna to młodziutka dziewczyna, która może momentami wydawać się zbyt naiwna i trochę irytować. Jednak w obliczu tego, ile przygód spotyka tutaj naszych bohaterów, ja tego nie odbierałam w taki sposób. Wykazywała się również sporą odwagą, co sprawiało, że zyskała moją sympatię. Natomiast Severo, pokazuje w tej części, że dla ukochanej jest zrobić wszystko i jest gotów ponieść każdą ofiarę. Liczy się dla niego tylko Ariadna i przedkłada jej życie nad życie innych, czyniąc w ten sposób rzeczy nie do końca chwalebne. Mimo pojawiającego się między bohaterami dystansu, kibicowałam im i pragnęłam, aby wszystko dobrze się skończyło. Czy tak było? Musicie to sprawdzić sami ;)

„Korona przeznaczenia” to ponownie bardzo obszerna lektura. Jednak styl autorek jest lekki i czyta się ją naprawdę dobrze. Oprócz tego, nie ma tu zbędnych opisów. Pojawiają się tu za to elementy, które sprawiają, że książkę ciężko odłożyć dopóki nie pozna się jej zakończenia. Mamy tutaj jeszcze więcej bohaterów, magii, walk i mnóstwo zwrotów akcji. Na tych prawie 800 stronach, autorki nie raz mnie zaskoczyły tym, w jaką stronę poprowadziły fabułę.

Tym, co również mi się podobało, a zabrakło tego w pierwszym tomie jest parę dodatków, które się tu pojawiły. Na początku książki znajdziemy mapę, a ja akurat lubię ten element w książkach. Oprócz tego na końcu znajdziemy spis bohaterów, co pozwoli przypomnieć sobie, kim jest dana postać lub uniknąć ich mylenia. I coś, co było dla mnie kolejnym zaskoczeniem, czyli fragment „Zapisane w toni”.

„Korona przeznaczenia” to książka z ciekawą fabułą, mnóstwem czarów i wartką akcją. Zdecydowanie podczas tej lektury nie można się nudzić. Przeczytajcie tę serię, bo polscy autorzy swoimi umiejętnościami zdecydowanie dorównują autorom zagranicznym i zawsze warto samemu wyrobić sobie opinię.

pokaż więcej

 
2018-12-27 14:03:14
Dodał książkę na półkę: Przeczytane, Przeczytane 2018

„Zakochane Zakopane” to konkurs, w którym do wygrania było siedem podwójnych zaproszeń dla zakochanych na tygodniowy pobyt w Willi pod Jodłami w Zakopanem. Zwycięzcy to nie tylko pary, ale także koleżanki z pracy, a także rodzina z nastoletnim synem. Niektórzy z nich często bywają w podobnych miejscach i świetnie jeżdżą na nartach, a dla innych to szansa na wyrwanie się z szarej... „Zakochane Zakopane” to konkurs, w którym do wygrania było siedem podwójnych zaproszeń dla zakochanych na tygodniowy pobyt w Willi pod Jodłami w Zakopanem. Zwycięzcy to nie tylko pary, ale także koleżanki z pracy, a także rodzina z nastoletnim synem. Niektórzy z nich często bywają w podobnych miejscach i świetnie jeżdżą na nartach, a dla innych to szansa na wyrwanie się z szarej rzeczywistości. Czy uczestnicy pobytu znajdą szczęście oraz miłość?

Ci którzy są tu ze mną dłużej, na pewno już dobrze wiedzą, że lubię świąteczne książki. W tym roku Wydawnictwo Filia wydało kolejną świąteczną antologię (wcześniej ukazały się „Cicha 5”, „Siedem życzeń” oraz „Księgarenka przy ulicy Wiśniowej”). Znajdziemy tu siedem opowiadań – część z nazwisk widniejących na okładce było mi znane, a część nie, więc to również bardzo dobra okazja, aby poznać twórczość tych autorek i sprawdzić, czy odpowiada mi ich styl.

Każde opowiadanie porusza zupełnie inne problemy i przedstawia bardzo różne od siebie postaci, a także inne rodzaje miłości. Niektórzy bohaterowie to małżeństwa po przejściach, inni to stare panny, rozwodnicy lub wdowcy. Choć historie są bardzo różne, nie znajdziemy tu dwóch podobnych do siebie postaci i bardzo podobała mi się ta różnorodność. Nie mogę tu przy okazji nie wspomnieć o Majce z opowiadania „Małe kłamstewka” – dawno żadna bohaterka nie irytowała mnie tak bardzo jak ona. Miałam ochotę nią potrząsnąć i przemówić jej do rozumu.

W każdej z tych historii znajdziemy inny rodzaj uczuć. Niektóre dopiero się rozwijają i są dość nieśmiałe, zaś inne po przejściach, które trzeba na nowo poskładać. Najbardziej podobały mi się dwa opowiadania. Pierwszym jest „Wymarzony upominek” Krystyny Mirek, w którym autorka zestawiła ze sobą historie dwóch rodzin – zamożnej, w której brakuje uczuć i zrozumienia z taką, która się kocha i trzyma razem, mimo przeciwności losu i braku góry pieniędzy. Podobał mi się morał zawarty w tej historii i muszę przyznać, że mnie poruszyła. Drugą opowieścią, która bardzo przypadła mi do gustu jest „Kocham cię, kochanie moje” Magdaleny Witkiewicz. Ta historia najbardziej ujęła mnie swoim ciepłem.

Zanim sięgnęłam po tę lekturę, najbardziej intrygowało mnie opowiadanie „Idealna para” Magdy Stachuli. Do tej pory autorkę kojarzyłam z thrillerami i byłam ciekawa jak sobie poradziła ze świątecznym opowiadaniem o miłości. Miłym zaskoczeniem był fakt, że opisana przez nią historia to dalsze losy bohaterów znanych czytelnikom z „Idealnej”.

„Zakochane Zakopane” to zbiór ciepłych opowieści w sam raz na długie zimowe wieczory. Niektóre historie są zabawne, a inne zmuszają do refleksji. Z całą pewnością każdy znajdzie tu coś dla siebie!

pokaż więcej

 
2018-12-24 14:00:53
Dodał książkę na półkę: Przeczytane, Przeczytane 2018

Niewielki pensjonat Evergreen Inn znajdujący się w Vermont to miejsce, które krzyżuje ze sobą drogi różnych bohaterów. Część planowała spędzić tu Święta, a część została zmuszona błagać o wolny pokój, ponieważ ze względu na śnieżycę, drogi zostały pozamykane i udaremniło im to dalszą podróż. Molly przybywa do pensjonatu napisać książkę, ponieważ terminy ją gonią, ale poznaje tu przystojnego... Niewielki pensjonat Evergreen Inn znajdujący się w Vermont to miejsce, które krzyżuje ze sobą drogi różnych bohaterów. Część planowała spędzić tu Święta, a część została zmuszona błagać o wolny pokój, ponieważ ze względu na śnieżycę, drogi zostały pozamykane i udaremniło im to dalszą podróż. Molly przybywa do pensjonatu napisać książkę, ponieważ terminy ją gonią, ale poznaje tu przystojnego mężczyznę z dwoma córkami, które jej to uniemożliwiają. Hannah z rodzicami oraz przyjaciółką przybyła tu na swój ślub. Zaś Jeanne i Tim borykają się z kłopotami finansowymi i wszystko wskazuje na to, że po Świętach będą zmuszeni sprzedać to malownicze miejsce.

Colleen Wright wychowała się w zaśnieżonych miesteczkach w Michigan, gdzie uwielbiała czytać książki przy kominku. Obecnie mieszka oraz pracuje na Brooklynie. Nigdy wcześniej nie słyszałam o tej autorce, a natrafiłam na nią podczas poszukiwań świątecznej lektury. Opis obiecujący wielowątkową fabułę oraz piękna i klimatyczna okładka, przykuły moją uwagę i postanowiłam sięgnąć po tę książkę.

Styl Colleen Wright jest lekki, książkę czyta się bardzo szybko. Autorka postawiła tu na narrację trzecioosobową. Rozdziały są krótkie i przeplatają się na zmianę – w istotnym momencie Wright postanawia przerwać i rozpocząć kolejny rozdział z wątkiem innych bohaterów. Dzięki temu ciężko było odłożyć tę lekturę, chociaż jestem pewna, że większości czytelników uda się trafnie przewidzieć zakończenie każdego wątku.

Każda z postaci jest na innym etapie życia i zmaga się z jakimś problemem. Molly goni termin oddania książki, a także doskwiera jej samotność po śmierci mamy. Marcus wciąż próbuje się mierzyć z samodzielnym wychowywaniem dwóch córek. Hannah zostaje porzucona. Zaś Jeanne i Tim to małżeństwo z wieloletnim stażem, które oprócz kłopotów finansowych musi popracować nad wzajemnym zrozumieniem. Oczywiście to nie wszyscy bohaterowie, ale ich wątki podobały mi się najbardziej. Mam pewne zastrzeżenia, że Hannah bardzo szybko poradziła sobie z cierpieniem po tym, co ją spotkało. Jednak cała akcja książki rozgrywa się w ciągu około 48 godzin, więc biorąc poprawkę na to, nie za bardzo widzę możliwość rozwinięcia bardziej tego wątku w tak krótkim czasie. Najbardziej urzekł mnie wątek Molly i Marcusa oraz dziewczynek.

Tym, co szczególnie zwróciło moją uwagę i bardzo mi się spodobało są opisy wprowadzające w świąteczny klimat. Mam na myśli, zarówno charakterystykę ozdób ręcznie wykonanych prze Jeanne jak i każdej rzeczy, którą kupiła z myślą o wystroju pensjonatu. Ale oprócz dekoracji nie mogę nie wspomnieć o opisach aromatycznych potraw i słodkości, od których można zgłodnieć!

„Miłość na Gwiazdkę” to ciepła opowieść o miłości, samotności, życzliwości wobec drugiego człowieka, a także stawianiu czoła przeciwnościom losu. Choć historie rozgrywające się na kartach tej powieści są do bólu przewidywalne to dokładnie takiej lektury potrzebowałam w tym przedświątecznym okresie, a gdyby Evergreen Inn istniało naprawdę to z przyjemnością bym się tam wybrała!

pokaż więcej

 
2018-12-20 09:11:04
Dodał książkę na półkę: Przeczytane, Przeczytane 2018

Joanna Harding pewnego dnia budzi się w szpitalu. Okazuje się, że upadła ze schodów i uderzyła się w głowę, czego konsekwencją jest częściowa amnezja. Polega ona na tym, że kobieta nie pamięta nic, co wydarzyło się w ciągu ostatniego roku. Kobieta ma pięćdziesiąt pięć lat, kochającego męża oraz dwójkę dzieci, którzy początkowo starają się ją wspierać w powrocie do zdrowia. Jednak Joanna ma... Joanna Harding pewnego dnia budzi się w szpitalu. Okazuje się, że upadła ze schodów i uderzyła się w głowę, czego konsekwencją jest częściowa amnezja. Polega ona na tym, że kobieta nie pamięta nic, co wydarzyło się w ciągu ostatniego roku. Kobieta ma pięćdziesiąt pięć lat, kochającego męża oraz dwójkę dzieci, którzy początkowo starają się ją wspierać w powrocie do zdrowia. Jednak Joanna ma wątpliwości odnośnie tego, czy czegoś przed nią nie ukrywają.



"Blisko mnie" to debiutancka powieść Amandy Reynolds. Autorka twierdzi, że dość późno zaczęła pisać, ponieważ czekała na odpowiedni moment, w którym poczuje, że ma właściwą historię do opowiedzenia. Obecnie zajmuje się ona pisaniem oraz jest mentorką początkujących pisarzy. Do thrillerów nie trzeba mnie namawiać - opis tej książki wydał mi się interesujący, więc postanowiłam dać jej szansę.



Styl Amandy Reynolds jest lekki, książkę czyta się naprawdę szybko. Każdy rozdział zaczyna się od zaznaczenia, który to dzień po upadku głównej bohaterki ze schodów oraz zawiera retrospekcje. Pozwala to czytelnikowi poznać wydarzenia, których nie pamięta Joanna. Są one przekazywane stopniowo, zaczynając od tych najstarszych. Początkowo sprawiło to, że książka mnie wciągnęła od pierwszej strony i jak najszybciej chciałam się dowiedzieć, co rodzina ukrywa przez kobietą. Jednak im dalej, czytałam tę książkę, tym bardziej zaczęła mnie nudzić. Zabrakło mi tu napięcia, moim zdaniem cała ta historia została za bardzo rozwleczona.



Ciężko było mi polubić bohaterów. Od początku mąż Joanny wzbudzał moje podejrzenia i uważam, że gdyby mu naprawdę na niej zależało to zachowywałby się względem niej zupełnie inaczej. Przede wszystkim wspierałby ją i szukał rozwiązań, które pomogą jej odzyskać pamięć. Dziwna i nie zrozumiała początkowo była dla mnie relacja głównej bohaterki z dziećmi. Rzadko się widywali, a także od początku było widać, że coś przez nią ukrywają. Co do samej Joanny to mimo, że jej współczułam to trochę irytowało mnie, że nie potrafi wziąć się w garść.



Opis książki brzmiał zachęcająco i choć motyw z amnezją nie jest niczym oryginalnym to spodziewałam się po tej lekturze czegoś więcej. Uważam, że można było trochę skrócić tę książkę na rzecz płynniejszej akcji. Natomiast sądzę, że mimo moich odczuć ta książka może się wielu osobom spodobać, które będzie satysfakcjonowała lektura z bardzo dużą ilością opisów.

pokaż więcej

 
2018-12-17 12:49:08
Dodał książkę na półkę: Przeczytane, Przeczytane 2018
Autor:

Gabinet to jedyne pomieszczenie w domu dziadków, do którego Ola i Eryk nie mogą wchodzić. Już raz złamali ten zakaz, a jedna z książek, którą tam znaleźli, dosłownie wciągnęła ich do środka. Kiedy Eryk wybiera się z rodzicami do Paryża, Ola przebywa w tym czasie u dziadków. Dziewczyna postanawia wybrać się do tego samego miejsca, co brat i w tym celu ponownie udaje się do gabinetu dziadka.... Gabinet to jedyne pomieszczenie w domu dziadków, do którego Ola i Eryk nie mogą wchodzić. Już raz złamali ten zakaz, a jedna z książek, którą tam znaleźli, dosłownie wciągnęła ich do środka. Kiedy Eryk wybiera się z rodzicami do Paryża, Ola przebywa w tym czasie u dziadków. Dziewczyna postanawia wybrać się do tego samego miejsca, co brat i w tym celu ponownie udaje się do gabinetu dziadka. Znajduje tam książkę z kobietą z probówką na okładce i po chwili przenosi się do czasów, kiedy Maria Skłodowska ma zaledwie kilka lat.

„Mania Skłodowska” to druga książka z serii o wielkich Polakach. Poprzednia, „Adaś Mickiewicz. Łobuz i mistrz” wywarła na mnie bardzo pozytywne wrażenie, więc wiedziałam, że jak tylko pojawi się kolejna powieść z tego cyklu to bez wahania po nią sięgnę.

Tym razem autor postanowił nieco przybliżyć życiorys noblistki Marii Skłodowskiej-Curie. Czy to możliwe, że ta utalentowana chemiczka była uparciuszką? Czy w ogóle lubiła się uczyć? Skworz postanowił przedstawić nam jej historię od najmłodszych lat. Dzięki temu czytelnik razem z bohaterami obserwuje, na przykład w co bawiła się ona z rodzeństwem i zauważa, że była zwyczajną osobą taką jak każdy z nas. Była nie pozbawiona wad, czy problemów, a mimo to osiągnęła wielki sukces. Myślę, że to dość ważne, aby uświadamiać takie rzeczy najmłodszym.

Książka jest napisana prostym językiem, zawierającym mnóstwo humoru. Cała historia jest opowiedziana w formie kolejnych przygód, co niewątpliwie nie pozwoli się nudzić, czy oderwać od lektury dopóki nie pozna się końca. Głównym odbiorcą tej książki są dzieci i sądzę, że ten element jest bardzo istotny. Dzięki niemu, młody czytelnik zniechęcony z różnych powodów do książek, przez tę przebrnie z wielką przyjemnością. A oprócz ciekawych przygód, wyniesie z tej lektury również pewną wiedzę, która przekazana w taki sposób na pewno zostanie przyswojona dużo szybciej i chętniej niż z podręczników szkolnych.

„Mania Skłodowska” składa się z krótkich rozdziałów, została napisana dużą czcionką, a także nie jest zbyt obszerna, więc czyta się ją naprawdę szybko. Do tego warto wspomnieć, że jest naprawdę pięknie wydana i w sposób przyciągający wzrok – szczególnie dzieci. Książka jest kolorowa i zawiera mnóstwo wspaniałych ilustracji.

Mimo, iż wyżej pisałam, że książka skierowana jest głównie do młodszego czytelnika to mi również się bardzo podobała. Uważam, że takie książki są potrzebne, bo w przyjemny sposób przekazują trochę wiedzy, a są przy tym również rozrywką. Nie pozostaje mi nic innego jak wyczekiwać kolejnych części serii o wciągających książkach!

pokaż więcej

 
2018-12-13 14:07:03
Dodał książkę na półkę: Przeczytane, Przeczytane 2018
Cykl: Dekada (tom 3)

Rok 1993. Czterech mężczyzn napada konwój z pieniędzmi i porywa kasjerkę oraz strażnika. Sprawa jest mocno nagłaśniana przez media i zostaje okrzyknięta „napadem stulecia”. Policjanci robią, co mogą, ale mają bardzo niewiele. Gdy odnajdują zwłoki zgwałconej oraz zamordowanej kasjerki, naciski, aby śledztwo ruszyło do przodu, stają się jeszcze większe. Czy Harry i Katia ujmą sprawców oraz wyjdą... Rok 1993. Czterech mężczyzn napada konwój z pieniędzmi i porywa kasjerkę oraz strażnika. Sprawa jest mocno nagłaśniana przez media i zostaje okrzyknięta „napadem stulecia”. Policjanci robią, co mogą, ale mają bardzo niewiele. Gdy odnajdują zwłoki zgwałconej oraz zamordowanej kasjerki, naciski, aby śledztwo ruszyło do przodu, stają się jeszcze większe. Czy Harry i Katia ujmą sprawców oraz wyjdą z tego cali?

„Fatum” to trzeci tom serii „Dekada”. Pierwsza część była dobra, druga lepsza, a trzecia podoba mi się najbardziej! Napad, na którym opiera się fabuła najnowszej książki Larka, zdarzył się naprawdę. Miało to miejsce 10 sierpnia 1993 roku. Napadnięto na konwój pieniędzy Swarzędzkiej Fabryki Mebli i skradziono ponad pięć miliardów dolarów. Bardzo lubię, kiedy do kryminałów autorzy przemycają rzeczywiste wydarzenia.

Styl autora jest lekki. Mimo, że pisze o napadzie, trupach i innych mało przyjemnych rzeczach, książkę czyta się naprawdę szybko. Po przeczytaniu tych trzech części „Dekady”, muszę przyznać, że zaobserwowałam sporą zmianę na plus w stylu autora. O ile, w poprzednich częściach występowało sporo wulgaryzmów, tutaj uważam, że zostało to odpowiednio wyważone. Miałam również zastrzeżenia, np. odnośnie schematyczności i braku elementów zaskoczenia, a tutaj zdecydowanie autor odbiegł od schematów.

Ta książka wydaje mi się być najbardziej dopracowaną częścią. Dobrze zbudowane napięcie, które sprawia, że ciężko odłożyć książkę dopóki nie pozna się zakończenia. Wartka i zarazem nieprzekombinowana akcja, którą ciężko przewidzieć. A także niepowtarzalny klimat lat dziewięćdziesiątych. Bardzo lubię czytać o latach mojego dzieciństwa i uważam, że autor świetnie mnie do nich z powrotem przenosi. W tej części ponownie zetkniemy się z licznymi nawiązaniami do utworów muzycznych, np. Franka Sinatry czy zespołu Hey.

Bohaterowie, których wykreował Larek w „Fatum” są rzeczywiści, przez co już w poprzednich częściach zyskali moją sympatię. Ale tutaj dalej zmagają się z różnymi problemami i nie są przerysowani. Mają swoje potrzeby, a także zdarza im się pomylić. Z dużym zainteresowaniem śledziłam ich dalsze losy i postępy w śledztwie, jednocześnie kibicując im, aby rozwiązali zagadkę.


„Fatum” to dobrze skonstruowany kryminał, który każdy miłośnik gatunku powinien przeczytać. Niepowtarzalny klimat lat dziewięćdziesiątych, dobrze skonstruowani bohaterowie i wartka akcja to elementy, które powinny wystarczyć, aby zachęcić do sięgnięcia po tę pozycję.

pokaż więcej

 
2018-12-10 14:18:14
Dodał książkę na półkę: Przeczytane, Przeczytane 2018

Joachim ma osiemdziesiąt pięć lat i jest wolontariuszem w jednym ze szpitali położniczych. Jego praca polega na pomocy w przetrwaniu wcześniakom ich najtrudniejszych chwil. Dokonuje tego poprzeć przytulanie, głaskanie oraz… opowiadanie historii swojego życia. Choć mężczyzna codziennie czyni wiele dobrego to w głębi serca żyje wydarzeniami z przed lat, kiedy to jako dwudziestoparolatek zakochał... Joachim ma osiemdziesiąt pięć lat i jest wolontariuszem w jednym ze szpitali położniczych. Jego praca polega na pomocy w przetrwaniu wcześniakom ich najtrudniejszych chwil. Dokonuje tego poprzeć przytulanie, głaskanie oraz… opowiadanie historii swojego życia. Choć mężczyzna codziennie czyni wiele dobrego to w głębi serca żyje wydarzeniami z przed lat, kiedy to jako dwudziestoparolatek zakochał się w Helenie.

Natasza Socha jest dziennikarką oraz felietonistką. Ma na swoim koncie ponad dwadzieścia książek, które zbierają naprawdę dobre opinie. Ja do tej pory przeczytałam tylko jedną książkę tej autorki, ale w poszukiwaniu świątecznych lektur postanowiłam sięgnąć po kolejną.

Poza powyższymi powodami, po „Pokój kołysanek” sięgnęłam również ze względu na intrygujący opis opisanej historii, która jest oparta na faktach. Autorka zainspirowała się historią Davida Deutchmana, który będąc emerytowanym nauczycielem, w 2005 roku odbywał rehabilitacje w jednym ze szpitali w Atlancie. Któregoś razu po skończonych zabiegach, zatrzymał się na oddziale dziecięcym przy noworodkach i… zapytał o wolontariat. Został zatrudniony i od tamtego czasu cały czas pracuje z dziećmi, a jego obowiązki to przytulanie, głaskanie i mówienie do maluchów. Po przeczytaniu tej informacji uznałam, ze ta książka musi zawierać piękną historię!

Styl Nataszy Sochy jest lekki. Mimo poruszania trudnych tematów, książkę czyta się naprawdę szybko, ale to zapewne dlatego, że naprawdę wciąga od samego początku. Akcja książki dzieje się od 1. do 24. grudnia, jednak w każdym rozdziale znajdziemy retrospekcje, która pozwalają czytelnikowi cofnąć się w czasie razem z bohaterami do ważnych wydarzeń z przeszłości. Wyczekiwałam tych fragmentów, bo były przerywane w takich momentach, aby podsycić ciekawość czytelnika i sprawić, że ciężko odłożyć lekturę bez poznania dalszych części historii.

Szkoda było mi głównego bohatera. Joachim jest staruszkiem, który czyni mnóstwo dobra, samemu będąc nieszczęśliwym. Co takiego mogło spotkać go w przeszłości, że tak cierpi? Albo co gorsze, czy możliwe jest, że osoba tak szlachetna, mogła sama dopuścić się jakiegoś złego uczynku, którego konsekwencje ponosi do dziś? Ciężko było mi przyjąć taką wersję i bardzo kibicowałam mu, aby uspokoił swoje sumienie i ponownie zaznał szczęścia.

Postaci w tej książce jest niewiele, ale są dobrze wykreowane. Mimo, że pełnią role drugoplanowe to w ciekawy sposób uzupełniają całą historię. Pani Maria, pielęgniarka sprawiająca wrażenie surowej i oschłej, która czasem przysłuchuje się opowieściom Joachima. Czy takie zachowanie nie jest spowodowane tragicznymi wydarzeniami z przeszłości i nie jest barierą przed dalszym cierpieniem? Kolejną interesującą bohaterką jest Marta. Kobieta, która po porodzie razem z dzieckiem w ciężkim stanie znajduje się w szpitalu.

„Pokój kołysanek” to trochę smutna i nostalgiczna opowieść. Czytanie o dzieciach, które są małe i słabe, a ich stan jest ciężki, może wywołać nie jedną łzę. Sięgając po nią trzeba się liczyć z tym, że będzie emocjonalnie, ale i ciepło zarazem. Jedna z lepszych świątecznych książek, jakie czytałam!

pokaż więcej

 
Moja biblioteczka
268 223 2299
Porównaj książki w Waszych biblioteczkach.
Sprawdź oceny wspólnych książek.
Tyle książek ma ten użytkownik w swojej biblioteczce.
Tyle opinii dodał ten użytkownik.
Tyle plusów otrzymał ten użytkownik za swoje wypowiedzi.
Znajomi (39)

Ulubieni autorzy (1)
Lista ulubionych autorów
zgłoś błąd zgłoś błąd