Nasza strona internetowa wykorzystuje cookies (pol.: ciasteczka)

W celu sprawnego i szybkiego działania serwisu, zapewnienia wygody podczas jego przeglądania, dostosowywania funkcjonalności do indywidualnych potrzeb użytkowników, a także w celach statystycznych oraz reklamowych, używamy informacji zapisanych za pomocą cookies. Korzystanie z serwisu jest równoznaczne ze zgodą użytkownika na stosowanie plików cookies. Więcej informacji znajdziesz tutaj.

Strefa przejścia. O końcu postkomunizmu

Tłumaczenie: Michał Sutowski.
Książka jest przypisana do serii/cyklu "Idee". Edytuj książkę, aby zweryfikować serię/cykl.
Wydawnictwo: Krytyka Polityczna
7,5 (4 ocen i 1 opinia) Zobacz oceny
10
0
9
0
8
2
7
2
6
0
5
0
4
0
3
0
2
0
1
0
szczegółowe informacje
tytuł oryginału
Zone des Übergangs: vom Ende des Postkommunismus
data wydania
ISBN
9788362467433
liczba stron
192
słowa kluczowe
Politologia, postkomunizm
język
polski
dodał
Fox Mulder

Dwadzieścia lat po upadku komunizmu tęsknota za przeszłością zastępuje nam wiarę w przyszłość, kulturowa tożsamość wypiera historyczną pamięć, a społeczeństwo – przestaje istnieć. Manipulujemy historią, z której nic nie rozumiemy, i wierzymy, że żyjemy w najlepszym z możliwych światów. Kościół staje się przedsiębiorstwem, rockowi anarchiści – religijnymi fanatykami, a bohaterscy dysydenci...

Dwadzieścia lat po upadku komunizmu tęsknota za przeszłością zastępuje nam wiarę w przyszłość, kulturowa tożsamość wypiera historyczną pamięć, a społeczeństwo – przestaje istnieć. Manipulujemy historią, z której nic nie rozumiemy, i wierzymy, że żyjemy w najlepszym z możliwych światów. Kościół staje się przedsiębiorstwem, rockowi anarchiści – religijnymi fanatykami, a bohaterscy dysydenci zblazowanymi cynikami. Czy demokratyczny potencjał rewolucji roku 1989 został zmarnowany? Czy o to chodziło zrewoltowanym narodom Europy Wschodniej – o nadrobienie zaległości wobec Zachodu i prawo pobierania u niego nauk?

Czym jest postkomunizm? Przedsionkiem kapitalizmu i demokracji dla dawnych ofiar sowietyzmu? A może kondycją całego świata, który po upadku bloku wschodniego zapomniał nie tylko, czym był komunizm, ale także solidarność, konflikt społeczny, klasa i społeczeństwo?

 

źródło opisu: http://sklep.krytykapolityczna.pl/sklep/catalog/pr...(?)

źródło okładki: http://sklep.krytykapolityczna.pl/sklep/catalog/pr...»

pokaż więcej

Brak materiałów.
książek: 323
Grzegorz Skwarliński | 2013-09-16
Na półkach: Przeczytane, Posiadam

Boris Buden – chorwacki filozof, kulturoznawca i publicysta, tłumacz pism Zygmunta Freuda, działacz pokojowy.

Ja, rocznik 1970, pamiętam czasy realnego socjalizmu w polskiej specyficznej odmianie. Nie był to okres największej indoktrynacji tylko „błogie” czasy Gierka i późniejszy kryzys. Czas nieudanych reform i transformacja ustrojowa przypadły w wieku mojego dorastania. W wieku kształtowania się osobowości i poglądów społeczno-politycznych. Książka Borisa Budena Strefa przejścia wzbudziła we mnie zainteresowanie nie tylko z powodów, które można nazwać sentymentalnymi, ale także z chęci głębszego poznania i zrozumienia procesu przemian. Procesu, który zaczął się akurat w momencie, kiedy wkroczyłem w dorosłe życie (matura).

Książka, pomijając pewną historię zawartą we wstępie, zaczyna się od zdefiniowania pojęcia, kto to taki demokrata trzeźwy, a kto naiwny. Autor identyfikuje się w tych rozważaniach ze słoweńskim filozofem Radko Rikiem (notabene jest to część dająca dużo do myślenia w kontekście polskiej sceny politycznej). Dalej czekają na czytelnika nie mniej ciekawe rozważania. Rozważania o manipulacji, jakiej się dopuszczono wobec ludzi, którzy w trakcie rewolucji 1989-1990 dowiedli swojej dojrzałości politycznej, którzy niemal gołymi rękami pokonali totalitarne monstrum. Tych ludzi nagle nazywa się dziećmi, a dzieci oczywiście muszą się uczyć. Tylko czego? Okazuje się, że... demokracji. Rozważania o końcu społeczeństwa, czyli przemianie powodującej kruszenie się solidarności obywatelskiej. Coraz liczniejsze wirtualne wspólnoty nie są w stanie zastąpić dawnej zbiorowości i solidarności. Poza tym są obciążone poważną wadą – przekształcają świat w symulakrum, świat pozoru.

Sporo miejsca zostało poświęcone powtórnemu nawróceniu. Okazuje się, że kraje socjalistyczne nie zniosły religii, tylko przesunęły ją do prywatnej sfery Kościoła i życia jednostek. Po obaleniu komunizmu w większości z tych krajów Bóg nagle pojawił się w życiu publicznym, w mediach, szkołach, wojsku, partiach politycznych, parlamentach, na scenie artystycznej i kulturalnej, a także na rynku (zgodnie z maksymą, że wszystko można sprzedać). Równocześnie Bóg został niejako na nowo odkryty. Według mnie, autor nie analizuje – niestety – szerzej zaistniałej sytuacji. Polskiego Kościoła nie udało się, mimo starań, całkowicie wypchnąć ze sfery publicznej (oparł się niejako władzy i był ostoją dla opozycji). Po 1989 w Polsce zjawisko powtórnego nawrócenia nie było więc mocno zauważalne. Wiara weszła wprawdzie szerzej w obieg publiczny, ale nie przełożyło się to nijak na liczbę wiernych. Trzeba przyznać, że polski Kościół nie potrafi do dziś odnaleźć się w nowej sytuacji.

Esej skupia się na krajach Europy Wschodniej i Środkowej (trudno powiedzieć, czy to zaleta, czy wada). Krajach, w których można było zaznać namiastki demokracji, szczególnie w schyłkowym okresie istnienia. Przyczyn takiego stanu autor upatruje w bliskości liberalnych państw kapitalistycznych. Społeczeństwa w krajach leżących niejako na „peryferiach” cywilizacji zachodniej już nie miały tak „błogo”. Komunizm często przybierał tam mocno wypaczone ideologicznie formy (np. reżim Pol Pota w Kambodży/Kampuczy).

Buden trafnie rozpoznaje aktualne problemy z jakimi borykają się państwa postsocjalistyczne (ze szczególnym uwzględnieniem krajów powstałych po rozpadzie Jugosławii). Próbuje odpowiedzieć, czym właściwie jest tytułowa strefa przejścia. Czy to tylko jakiś określony punkt w historii, czy może proces rozciągnięty w czasie? Może swoisty wstęp do kapitalizmu w liberalnym wydaniu? Może ideologiczna przemiana, w dodatku odbita w krzywym zwierciadle zachodnich demokracji? Być może nawet wszystko razem wzięte. Lektura książki powoduje, że na usta ciśnie się pytanie, czy przypadkiem stan zwany postkomunizmem nie jest tylko domeną państw postsocjalistycznych. Czy przypadkiem nie dotyczy całego demokratycznego świata?

W opisywanym wydawnictwie brakuje mi nieco rozważań o terminologii. Według mnie, określenie „postkomunizm” nie jest odpowiednie, choć jest powszechnie i jednoznacznie rozumiane. Definicyjny komunizm w zasadzie nie istniał jako ustrój państwowy. Możemy mówić o dyktaturze proletariatu, totalitaryzmie, socjalizmie, o komunizmie – nie sadzę. Jednak tematyka eseju nie bardzo przystaje do tego, aby roztrząsać jeszcze nieścisłości nazewnictwa. „Wada” więc nie ma większego znaczenia dla lektury.


recenzja ukazała się pierwotnie na portalu Wywrota.pl

Pokaż wszystkie opinie o tej książce
Trwa wyszukiwanie najtańszych ofert.
Moja Biblioteczka
Jeżeli chcesz dodać książkę do biblioteczki, wybierz półkę, oceń lub napisz opinię.
Przeczytane
loading

Opinie czytelników


O książce:
Juiceman

Uwielbiam soki i koktajle. Nie wyobrażam sobie innego poranku w pracy niż ten, kiedy to po pobudzającej kawie sięgam po przygotowany wcześniej w domo...

zgłoś błąd zgłoś błąd