Nasza strona internetowa wykorzystuje cookies (pol.: ciasteczka)

W celu sprawnego i szybkiego działania serwisu, zapewnienia wygody podczas jego przeglądania, dostosowywania funkcjonalności do indywidualnych potrzeb użytkowników, a także w celach statystycznych oraz reklamowych, używamy informacji zapisanych za pomocą cookies. Korzystanie z serwisu jest równoznaczne ze zgodą użytkownika na stosowanie plików cookies. Więcej informacji znajdziesz tutaj.

Przepychankom nie ma końca - recenzja gry planszowej Achaja

Przepychankom nie ma końca - recenzja gry planszowej Achaja
8 wartościowy tekst

Słowo klucz – pasja. Jak zwykł mawiać jeden z moim dawnych przyjaciół – życie bez zainteresowań nie ma sensu. Utkwiła mi ta myśl już lata temu i ciągle ją przywołuję, kiedy akurat lenistwo przykuje mnie do kanapy. Jeszcze parę lat temu głównym źródłem entuzjazmu i umysłowej wolności były dla mnie książki – jak pewnie dla wielu z Was. W przerwach uzupełniałem chwile komputerem i solidną dawką pomniejszych drobiazgów. Jednak kiedyś tam na nasz polski rynek wkroczył nowy bohater od „marnotrawienia” czasu. Oklejony logami różnych wydawnictw wpakował się do sklepów mniejszych i większych. I ja po niego sięgnąłem, niestety na tyle mocno uchyliłem drzwi pokoju, że teraz zaczyna brakować miejsca na rzeczy inne niż planszówki. Minęło trochę czasu od moich pierwszych tytułów i wydaje mi się, że na dziś dzień znaczna większość wnikliwego społeczeństwa wie, gdzie szukać gier planszowych. Z kolei Ci, co nie wiedzą, gdy usłyszą słówko, nie przestają zadawać pytań.

Słowo klucz – stereotypy. Nie jestem obieżyświatem i planszówki rozgrywam głównie w towarzystwie miejscowych ciekawskich. Poznałem ich na tyle dużo, że jedną prawidłowość byłbym w stanie wyłuskać. Gry planszowe to na dzień dzisiejszy coś zupełnie innego niż leciwy Monopol, Scrabble czy Chińczyk. Choć uwielbienie do tych tytułów mam wielkie, to jednak pudła ciążące na sklepowych półkach to dziś coś zupełnie innego. Ogrom możliwości, barwność obrazów, świat, przygoda, wyzwanie i mechanika...to wszystko pomieszczone, de facto, na małej przestrzeni – powala. W efekcie te wszystkie mylne opinie o nowoczesnych planszówkach wyrzucam do śmietnika niemal natychmiast. Zaraz po tym, jak siądziemy na krzesłach, i po godzinie zmagań okazuje się, że aby wygrać, nie wystarczy dobrze rzucić kostką czy wyciągnąć silniejszą kartę. Co to, to nie.

Słowo klucz – wyobraźnia. Jeśli ktoś nie do końca zorientował się jeszcze, co ten tekst łączy z literaturą, spieszę z małym wyjaśnieniem. To, co dla mnie wiąże nowoczesne gry planszowe z dobrą książką, to właśnie dumanie i fantazjowanie. Co prawda, o ile w przypadku literatury wyobraźnia ma kolosalne znaczenie i gładko splata się w jedną całość, z grami jest nieco inaczej. Nie chcę prawić morałów i stawiać poważnych tez, jak to umysł kształtuje rozgrywkę, a w oczach widać eksplozję bliżej nieokreślonych barw. Rzeczywistość jest bardziej przyziemna. Planszówki to genialna rozrywka, która spośród wielu zalet stawia gdzieś na przedzie rozum i imaginację. To wspólna cecha z ukochanymi przez nas książkami. A po za tym to hobby równie absorbujące i ciekawe, namawiające do kolekcjonerstwa, przykuwające do wygodnego fotela... i tak dalej, i tak dalej...

Słowo klucz – monotonia. Gry planszowe są obecnie popularne, choć mogły i powinny być znacznie bardziej. W sieci nietrudno znaleźć wzmiankę o korzyściach płynących z uczestniczenia w zabawie kostką czy innym ustrojstwem w gronie znajomych. Powielić powszechne slogany jest łatwo i pewnie kilka, drogą przypadku, świeci w akapitach powyżej. Jednak do wszystkich tych, którym nie udało się, jak dotąd, potknąć o rozrzucone truizmy, kieruję ciche ogłoszenie. Zabawa z kawałkiem kartonu i dodatkowymi elementami to całkiem niezły sposób na spędzanie czasu. Bez względu na wiek, poglądy i upodobania w morzu nowoczesnych gier można bez większego trudu wyłowić coś dla siebie. Z pewnością.

Słowo klucz – ACHAJA. Nareszcie docieramy do sprawy delikatnie ważniejszej niż wcześniejsze nagabywanie. Mniej więcej w połowie maja bieżącego roku ufundowany został pewien projekt. Niewykluczone, że wśród czytających ten tekst jest ktoś, kto własnoręcznie dołożył cegiełkę do osiągniętego sukcesu. A już na pewno wielu z Was kojarzy powieść „Achaja” i trzyma ją w domowej biblioteczce lub na zgrabnym czytniku. Choć saga zdecydowanie bardziej przywodzi na myśl popularne książki, to obecnie znalazła też swoje miejsce w świecie gier planszowych. Na dniach pojawi się w sklepach i będzie można zaciągnąć ją w swe domowe zacisze.

Akcja przyciągnęła wiele par oczu, a zebrany fundusz znacznie przekroczył oczekiwaną pulę. Finalnie gra trafiła już do części osób i niektórzy ogrywają ją wespół z kompanami. I ja miałem szansę i olbrzymią przyjemność sprawdzić jak „Achaja” wygląda i sprawdza się praktyce. Głównie ze względu na zbyt krótki czas nie czuję się na siłach, by wystawić jej konkretną ocenę. Co jednak mogę zrobić? Spróbować wcisnąć poniżej kilka spostrzeżeń i wniosków.

I tak na przykład, z rzeczy widocznych gołym okiem, warto wspomnieć o wykonaniu. Piękne pudełko, komplet barwnych elementów, począwszy od wypraski, kończąc na pomniejszych znacznikach i kostkach. Wszystko wykonane estetycznie, zdecydowanie przyciąga oko. O gustach się nie dyskutuje, jednak co do ślicznego wykonania nie mam wątpliwości, jest dobrze.

 

Dla tych z nas, którzy gier na co dzień nie szukają, zapewne ważnym elementem będzie tak zwany próg wejścia. Czyli innymi słowy: coś w rodzaju poziomu skomplikowania gry. Ja instrukcji wysłuchałem z ust trzecich i nie trwało to długo. Szereg zasad jest krótki, a trudność niewielka. Przeciętny poziom percepcji powinien swobodnie wystarczyć do pojęcia praw rządzących Achają. Co wcale nie musi oznaczać, że początkujący gracz odniesie sukces zaraz w pierwszej turze.

A co z samą rozgrywką? Słowo klucz: interakcja. Przepychankom nie ma końca. Całość opiera się na wywieraniu presji i walce z rywalami. To gra o pokaźnym ładunku wzajemnej interakcji. Ponieważ głównym celem są punkty zwycięstwa zdobywane za kontrolę na obszarach świata Achai... znaczniki i kostki rywali to główny obiekt naszych zainteresowań. Jak system działa w praktyce? Nieustanne akcje i reakcje, uzupełniane częstym zdziwieniem, przechwałkami i wzmożonym szantażem. Ogólnie - o sielankę i spokój nieco tu ciężko.

Tedy czy jest coś, co razi mnie w oczy? Z pewnością klimat, który ucierpiał dość znacznie. Wygląd i wykonanie walczą dzielnie o utrzymanie tematu. Poparte fabularnymi wstawkami z instrukcji ładnie zamykają całokształt. Lecz patrząc na tytuł, chciałoby się więcej. Akcji, przygody, książek przelanych na planszę. To nie tak. Ostatecznie „Achaja” to nie gra przygodowa, a jednak taktyczna. Kawał fajnej strategii, o niezłym potencjale. A ten, polecam sprawdzić osobiście, by wykształcić trafną opinię.

Co ciekawe, wśród zatrzęsienia gier, które obecnie można kupić na polskim rynku, „Achaja” to nie jedyna pozycja związana z literaturą. Dobrych tytułów jest znacznie więcej. Nie sposób wybrać te najlepsze, choć kilka bardziej znanych wymienić jest łatwo. Tak dla przykładu: „Gra o Tron”, „Robinson Crusoe”, „Pan Lodowego Ogrodu”, seria ze Świata Dysku, „Horror w Arkham”, „Posiadłość Szaleństwa” i inne...

Zatem jeśli coś miałoby przyciągnąć Was do sięgnięcia po dobrą planszówkę, to może akurat znajome uniwersum...

Liczba nowoczesnych planszówek wzrasta w zastraszającym tempie. Z samolubnego punktu widzenia nie dostrzegam przeciwwskazań przesiadywania przy stole z kawałkiem kartonu. Z mniej samolubnego zaś - dostrzegam, ale niewiele. Moim zdaniem spróbować warto, a premiera „Achai” to całkiem niezły powód, by zacząć.

Serwis lubimyczytać.pl objął grę „Achaja” swoim patronatem medialnym.

 

Piotr Jagielski - wielki entuzjasta gier planszowych, karcianych i wszelkich peryferiów z tej gałęzi rozrywki. Od kilku długich lat regularnie ogrywa tytuły mniejsze i większe. Prowadzi młodą stronę www.turlnij.pl, gdzie stara się dostarczać materiały przyjemne w odbiorze oraz ogólnie trudno dostępne. W celu zmarnotrawienia odrobiny czasu, zajrzyj na www.facebook.com/turlnij oraz na stronę oficjalną Turlnij.

Powiązane treści:
"Achaja" - gra planszowa. Ruszyła zbiórka na wspieram.to

Dokładnie rok temu podczas kampanii gry planszowej "Pan Lodowego Ogrodu" organizatorzy złożyli wszystkim wspierającym obietnicę stworzenia w ciągu 12 miesięcy gry planszowej na podstawie książki Andrzeja Ziemiańskiego pt. „Achaja”. Dzisiaj RedImp zaczął się z tej obietnicy wywiązywać!



więcej
Znowu ten cholerny zły los - recenzja Wiedźmina. Gry przygodowej

Nie minął tydzień i zasiedliśmy do rozgrywki. 4 osoby z różnym doświadczeniem planszówkowym, o różnych zainteresowaniach. Ja osobiście nie jestem wielkim fanem prozy Andrzeja Sapkowskiego, ale przeczytałem i doceniam. Inni przy stole przeczytali więcej, lubią bardziej, inni wcale, więc nie wiedzą czy lubią. Dosyć demokratyczny skład.



więcej
Literatura na planszy

Choć gry planszowe to wynalazek stary jak świat, nie sposób nie zauważyć, że w ostatnich latach przeżywają istny renesans. Powstają gry coraz ciekawsze, coraz bardziej kolorowe, a ich pudełka są coraz cięższe. Twórcy gier zaś poszukują inspiracji niemal wszędzie – także w literaturze.



więcej

Pokaż wszystkie varia
Komentarze
Autor:  LubimyCzytać |  wypowiedzi: 6  [pokaż ostatnią] Odpowiedź
książek: 1288
LubimyCzytać
01-10-2015 14:07
Zapraszamy do dyskusji.
książek: 298
miharu
01-10-2015 21:50
A są karty przygód z opisem "A teraz Achaję gwałci taki to a taki"? A może jakiś ekwipunek dla postaci, zbroja o nazwie Obcieram Sutki Achai? ;)
Podejrzewam, że gra musi, po prostu musi być lepsza od książki, bo gorsze nic być nie może. ;)
książek: 90
Drwal
02-10-2015 15:05
W punkt! Tak głupiej książki nie zmęczyłem dawno. W kółko tylko niczym nieuzasadniona przemoc + prymitywny seks. Promowanie tego typu czytadeł to psucie polskiej fantastyki.
Użytkownicy oznaczyli ten post jako spam
książek: 960
BlueSugar
02-10-2015 09:04
To jednak ta planszówka wyszła? Koniec świata...

Nie uwierzę w to, że zebrała aż tyle funduszy. Ta książka nie ma super hiper rozbudowanego świata jak niektóre uniwersum książek z gatunku fantastyki (Ziemiański i Pratchett wrzucani do jednego wora, Borze, widzisz i nie szumisz...), poza tym faktycznie brakuje tu kart o znęcaniu się nad główną bohaterką, oczywiście opisanych tak, by gracz płci...
To jednak ta planszówka wyszła? Koniec świata...

Nie uwierzę w to, że zebrała aż tyle funduszy. Ta książka nie ma super hiper rozbudowanego świata jak niektóre uniwersum książek z gatunku fantastyki (Ziemiański i Pratchett wrzucani do jednego wora, Borze, widzisz i nie szumisz...), poza tym faktycznie brakuje tu kart o znęcaniu się nad główną bohaterką, oczywiście opisanych tak, by gracz płci męskiej miał niejednoznaczne skojarzenia. Obowiązkowo także karty z gołą Achają z wypiętym tyłkiem (na którym ma wypalone znamię), Achaja w "mundurze" czyli mini ledwo zasłaniającej tyłek (noszona bez majtek czy czegoś majtkopodobnego) i zbroi obcierającej sutki, Achaja z torturowanym biustem, Achaja - niewolnica, która traci dziewictwo "bo jej wszystko jedno", mimo iż nadal jest księżniczką itp. Z tego, co czytałam "Pomnik Cesarzowej Achai" ma jeszcze bardziej porypany świat. Skoro "Achaja" osiągnęła taki "sukces", to teraz trzeba spróbować z "Pomnikiem..." by hajs się zgadzał. To, co o tym myślę zobrazuje poniższy komentarz:

I don't want to live on this planet anymore.
pokaż więcej
książek: 276
Daniel
03-10-2015 17:45
Muszę przyznać, że recenzja mało przydatna. Strasznie dużo waty słownej, a o samej grze dowiadujemy się nadzwyczaj mało. Może jednak było usiąść spędzić nad grą jeszcze trochę czasu, zamiast od razu pisać recenzję? ;-P
książek: 297
Stress
14-11-2015 19:10
Ziemiańskiego lubię - nawet bardzo - "Achaję" oraz (wciąż jeszcze nie wszystkie tomy) "Pomnika Cesarzowej Achai" - jeszcze bardziej (przepraszam Panie Andrzeju ;) ). Nie śmiałbym twierdzić, że to arcydzieło na miarę Największych Arcydzieł, ale wracam do nich często, bo - jak wspomniałem wyżej - lubię je. Przemocy "nieuzasadnionej" jakoś w nich nie dostrzegam, a pojęcia "nieuzasadniony... Ziemiańskiego lubię - nawet bardzo - "Achaję" oraz (wciąż jeszcze nie wszystkie tomy) "Pomnika Cesarzowej Achai" - jeszcze bardziej (przepraszam Panie Andrzeju ;) ). Nie śmiałbym twierdzić, że to arcydzieło na miarę Największych Arcydzieł, ale wracam do nich często, bo - jak wspomniałem wyżej - lubię je. Przemocy "nieuzasadnionej" jakoś w nich nie dostrzegam, a pojęcia "nieuzasadniony seks" nie rozumiem - to dla mnie oksymoron ;)

Co do gry - bo rzecz tyczy recenzji gry planszowej "Achaja" - to zgadzam się (bardzo częściowo!) z opinią p. Daniela - mało jest w niej "Achai", to znaczy mało w niej jest o samej grze. Jednak jej przydatność (onej recenzji) oceniam zgoła odmiennie, niż mój szanowny adwersarz. Owa "wata słowna", to jeden z bardziej zgrabnych peanów na cześć nowoczesnych gier planszowych, jakie ostatnio czytałem. To czego mi zabrakło, to wzmianka o "Zakonie Krańca Świata", który także doczekał się całkiem niezłego zplanszowania.
Panie Piotrze! Skoro wspomina Pan o "Panu Lodowego Ogrodu", jak mógł Pan pominąć "Zakon"? :)
pokaż więcej
Aby napisać wypowiedź musisz być zalogowany. Logowanie

Opinie czytelników


O książce:
Houston, mamy problem

Książka bardzo fajnie napisana. Z niesamowicie dobrym humorem, wyczuciem jak i zakończeniem. Czyta się bardzo dobrze i szybko. Czytając o życiu Jeremiasza i jego podejściu do kobiet można naprawdę dobrze się bawić. Bardzo dobra, lekka książka, do przeczytania dla każdego.

zgłoś błąd zgłoś błąd