Lubimyczytać.pl Sp. z o.o
http://lubimyczytac.pl/aktualnosci/11024/hanna-kowalewska-odpowiedziala-na-wasze-pytania

Hanna Kowalewska odpowiedziała na Wasze pytania!

3 wartościowy tekst

W Waszym imieniu zadaliśmy Hannie Kowalewskiej kilka pytań. Pisarka powiedziała: „Takie pytania to ja lubię! Przyjemnie się na nie odpowiadało. Bardzo Wszystkim dziękuję”. Przeczytajcie jej odpowiedzi i sprawdźcie, kto wygrał książki!

Autorka bestsellerowej serii o Zawrociu, poetka, a także autorka dramatów, słuchowisk i scenariuszy filmowych. Hanna Kowalewska od lat czaruje nas swoim pięknym stylem i iście poetyckim klimatem. Pisarka ukończyła filologię polską na UMCS w Lublinie i Studium Scenariuszowe w łódzkiej PWSFTviT. Jej książka Tego lata w Zawrociu zdobyła pierwszą nagrodę w konkursie na powieść polską zorganizowanym przez Zysk i S-ka Wydawnictwo oraz Świat Książki, stając się w ten sposób bestsellerem 1998 roku. Powieść została również przetłumaczona na język włoski i niemiecki.  Pisarka kontynuowała serię w: Górze śpiących wężyMasce ArlekinaInnej wersji życiaPrzelocie bocianów i Czterech rzęsach nietoperza.

Jej powieść Julita i huśtawki została uznana za Książkę Roku przez „Magazyn Literacki Książki”. Autorka wydała również kilka tomików wierszy, zbiór opowiadań i dwie powieści dla młodzieży. Czytelnicy cenią jej książki zwłaszcza za piękny, wysmakowany styl oraz poetycki klimat. Prywatnie pisarka jest miłośniczką warszawskiego osiedla Kamionek. Odpoczywa, fotografując i malując.

Drugi tom jej cyklu o Jantarni Zanim odfrunę ukaże się 31 października nakładem Wydawnictwa Literackiego i pod patronatem serwisu lubimyczytac.pl.

Czy łatwiej pisze się dla dorosłych, czy dla młodzieży? Renax

Dla dorosłych, przynajmniej tak jest u mnie. Czytelnicy cyklu powieściowego dla młodzieży „Letnia Akademia Uczuć” dotąd pytają, czy nie myślę o kontynuacji. A minęło już ponad dziesięć lat od wydania drugiego tomu. Piszą w tej sprawie mejle i pytają za pomocą Messengera. Chcieliby wiedzieć, co dalej. Niestety, nie mam wokół siebie nastolatków, a więc też inspiracji. Nie wiem, czym oni teraz żyją, jak ze sobą rozmawiają i o czym. Emocje i uczucia są niezmienne, ale dekoracje, mody, gadżety przeciwnie. To można oczywiście wszystko poznać, ale jest jeszcze kilka innych rzeczy, które mnie zniechęcają. Przy pisaniu dla młodzieży trzeba mocno filtrować swoje pomysły i słowa, by zostały te, które potrafią dotrzeć do młodych i są im potrzebne. Książka dla młodzieży to więcej ograniczeń dla pisarza.

Na Pani profilu na portalu lubimyczytac.pl można znaleźć informację, że Pani marzeniem jest zobaczyć wszystkie morza świata. Które już Pani widziała i jak wiele jeszcze ich brakuje do zrealizowania tego marzenia? Dlaczego akurat morza? Klaudia

Widziałam Morze Czarne, Północne, Śródziemnomorskie i Bałtyk. Skromniutko. Pewnie byłoby tych mórz więcej, gdyby były już urządzenia do teleportacji. Choroba lokomocyjna i nocny tryb życia utrudniają dalekie podróże. Tak więc marzę dalej, a tęsknotę za morzem zaspokajam wyprawami do Jastarni, bo tam mogę dojechać pociągiem. Dlaczego morze? Bo kiedyś zakochałam się w Morzu Czarnym. Dowodem na tę miłość jest powieść „Anna i wodorosty”, czyli pierwsza część „Letniej Akademii Uczuć”. Dla mnie morze jest jak wielkie wodne zwierzę, potężny cudowny organizm. Jak jestem nad morzem, to nikogo i niczego więcej nie potrzebuję. Morze wymywa ze mnie wszystkie życiowe złogi. Pisanie o Jantarni, morzu, piasku to odprysk tego mego dawnego zakochania, które co roku utrwalam nad Bałtykiem.

W jakim miejscu przywołanym w Pani książkach chciałaby się Pani znaleźć i dlaczego? (konkretna miejscowość, ulica, jakiś zakątek) marlenap1

Chciałabym się czasami znaleźć w Rodzinnym, peerelowskim miasteczku opisanym w „Julicie i huśtawkach”, poleżeć z Kolim na kopce siana w letni wieczór i czekać z nim na Metkę, Jeszcze bardziej chciałabym zanurzyć się w kamiennej wannie z uzdrawiającą wodą, którą Julita podarowała Bazylemu. Dobrze byłoby ruszyć nocnymi ścieżkami z Bazylim, który prowadził równie dziki żywot, jak Weronika w Jantarni. Do tego miasteczka już nie wrócę. A do Jantarni i Zawrocia, w których też chciałabym się znaleźć, mogę wrócić w wyobraźni.

Według Pani kontynuację losów bohaterów pisze się łatwiej czy trudniej niż część pierwszą? Anne_Joy

To zależy. Niby przy kontynuacji autor ma przynajmniej częściowo wykreowanych bohaterów i powieściowy świat, ale to też oznacza, że wkracza do określonego już świata i to go na różne sposoby ogranicza. Przy tworzeniu kolejnych książek o Zawrociu przyjęłam zasadę, by pisać je tak, żeby każdą książkę można było przeczytać jako część cyklu, ale także jako osobną powieść, bez znajomości poprzednich. A to znaczy, że musiałam bardzo uważać przy wprowadzaniu bohaterów, by nie nudzić tych, którzy ich już znają, ale nie dezorientować tych, którzy nie przeczytali poprzednich powieści cyklu. To działało do „Przelotu bocianów”, a przy „Czterech rzęsach nietoperza” już było naprawdę trudno się tego trzymać. Przy pisaniu cyklu o Jantarni odstąpiłam od tej zasady, i dlatego warto przypomnieć sobie „Tam, gdzie nie sięga już cień” przed lekturą „Zanim odfrunę”. Choć sądzę, że jeśli czytelnik zabłądzi do drugiej części Jantarni bez czytania pierwszej, to szybko wszystko stanie się dla niego jasne. Mam już nawet potwierdzenie tego – jedna z recenzji pod okładką na portalu Empik.pl zaczyna się od zapewnienia, że można tę powieść potraktować jako osobną książkę.

Pytanie, na które zawsze chciała Pani odpowiedzieć, a którego nikt nigdy Pani nie zadał. Anne_Joy

Nie mam takiego wymarzonego pytania, na które czekam od lat. Ale teraz chętnie bym usłyszała pytanie, dlaczego „Zanim odfrunę” ma taką metafizyczną, malarską, a przede wszystkim zupełnie inną okładkę niż poprzednie moje książki. To by mi pozwoliło opowiedzieć o jednym z wątków powieści, a także o Monce, matce Inki, głównej bohaterki. Była malarką i pełną pasji życia młodą kobietą. Umarła, gdy Inka miała cztery lata. Zostawiła dla córki listy z namalowanymi obrazkami. To były rysunki i listy dla dziecka, ale Inka zobaczyła je dwadzieścia lat później, bo ludzie, którzy się nią zajęli po śmierci Monki, ukryli przeszłość przed Inką. I właśnie do tych rysunkowych listów Monki nawiązuje okładka. Monka to zresztą, obok Weroniki, ulubiona moja bohaterka. Intryguje mnie dalej, choć tyle o niej już napisałam.

W książce „Inna wersja życia” bohaterka stwierdza: „Wszystko było przeczekiwaniem, a ja myślałam, że jest życiem”. Jak odróżnić owo przeczekiwanie od życia? Jolanta

Myślę, że coraz więcej ludzi jest w trybie przeczekiwania. Życie jest wtedy, gdy kochamy, działamy, przyjaźnimy się, mamy pasje, komunikujemy się z przyrodą. I to wszystko realizujemy tu i teraz. W przeczekiwaniu odkładamy wszystko na potem. Mrzonki, plany, zamiary nie zmieniają się w coś realnego. Głównymi stwierdzeniami są: „jutro”, później”, „to nie ten czas”, „trzeba jeszcze poczekać”. W trybie przeczekiwania kupujemy sobie piękną sukienkę, ale jej nie zakładamy, bo jest przeznaczona na jakąś szczególną okazję, która nigdy nie nadchodzi. W trybie przeczekiwania zadowalamy się byle czym, bo przecież to prawdziwe, wymarzone ma do nas jeszcze przyjść. W trybie przeczekiwania możemy być bardzo aktywni, ale są to chaotyczne ruchy topielca, nic dobrego z tego nie wynika, toniemy. Zwykle czujemy, że coś z naszym życiem jest nie tak, ale trudno nam porzucić przyzwyczajenia leniwego zazwyczaj przeczekiwania. Bo prawdziwe życie wymaga od nas zaangażowania, pasji, dawania czegoś z siebie innym i światu.

Które spotkanie autorskie było dla Pani najtrudniejsze i dlaczego to? triste

Miałam kiedyś spotkanie dwa tygodnie po nagłej śmierci bardzo bliskiej mi osoby. Zaczytałam tę śmierć. Dwa tygodnie nie robiłam nic innego, tylko przewracałam kartki kolejnych książek. A potem wyruszyłam na dawno umówione spotkanie z czytelnikami. Wszystko było dobrze do momentu, gdy ktoś zadał pytanie, które dowierciło się do tych wszystkich zaczytanych emocji. „Czy ma Pani jakieś wielkie marzenie?” Miałam, chciałam, by ta osoba żyła. Poczułam, że jak jeszcze przez sekundę będę o tym myśleć, popłyną te wszystkie łzy, których dotąd nie wypłakałam. Przez pół minuty stawiałam tym łzom tamę, a potem poprosiłam nieswoim głosem o następne pytanie. To było spotkanie, na którym było dużo ludzi. Część z nich zauważyło, że coś się stało. Nie wiedzieli tylko co.

Gdyby Pani mogła, którą postać literacką wykreśliłaby z cudzego dzieła? triste

Żadnej. Złych książek nie chce mi się czytać, a w dobrych są zwykle interesujące postacie. Ze swoich też bym nikogo nie wykreśliła – jak w życiu są bohaterowie udani i nie. Przekonałam się zresztą, że bohater potrafi zaskoczyć. Gdy skończyłam pierwszą część „Letniej Akademii Uczuć”, najmniej udany wydawał mi się Wiesio. Stworzyłam go, bo w powieści nie mogli być tylko sami fajni i mili. Pisało mi się o Wiesiu-gburze opornie. A potem okazało się, że czytelnicy go kochają, a drugą część stworzyłam przede wszystkim ze względu na Wiesia. Jego wątek rozrósł się niemal do głównego. I z jaką przyjemnością o nim pisałam! W cyklu o Zawrociu taką postacią, która się pięknie przemieniła, jest Zygmunt. Odpoczywam przy pisaniu o nim, bo to są najczęściej fragmenty komiczne albo tragikomiczne.

W jakich warunkach najlepiej się Pani pracuje? Jak nastraja się Pani do pisania? triste

Muszę mieć bardzo cieplarniane warunki, by zacząć pisać. Rozprasza mnie przewiew powietrza, zimno zamraża myśli, podobnie źle na mnie działają hałas, niewygoda. Kiedyś pisałam tylko w łóżku, teraz zdarza mi się czasami okupować z laptopem wielki fotel. Do tego mnóstwo poduszek. Pewnie dlatego pomysły zazwyczaj przychodzą do mnie, gdy zasypiam albo się budzę.

Czy jest jakaś osoba, na przykład inny pisarz, a może członek rodziny, który inspiruje Panią w codziennym życiu lub podczas tworzenia książek? marlenap1

Kiedyś był ktoś niezwykle dla mnie inspirujący, ale już nie żyje. Choć inspiracja trwa, bo przecież mam tego kogoś w pamięci. Seria o Jantarni wiele tej osobie zawdzięcza. Źródeł inspiracji jest zwykle w życiu pisarzy wiele i trudno je śledzić. To są tajemne przepływy. Czasami widzę to wyraźnie, częściej nie. Powieściowy świat lepi się w mojej wyobraźni z odprysków rzeczywistości, z wrażeń czasami bardzo ulotnych, ze wszystkiego, co kiedykolwiek wpadło mi do głowy i do duszy.

Nagrody za najciekawsze pytania otrzymują: merlenap1, triste i Anne-Joy.


Pokaż wszystkie aktualności
Komentarze
Autor:  LubimyCzytać |  wypowiedzi: 8  [pokaż ostatnią] Odpowiedź
książek: 252
marlenap1
30-10-2018 14:40
O, jak miło! :) Pojawiły się moje pytania, a w dodatku zostałam nagrodzona książką :) dziękuję :) generalnie ciekawy wywiad, dowiedziałam się wiele o autorce, nie mogę się doczekać przeczytania książki :)
książek: 6696
allison
30-10-2018 15:13
Hanna Kowalewska należy do moich ulubionych pisarek. Kiedyś zauroczyła mnie cyklem o Zawrociu (chociaż nie wszystkie tomy uważam za jednakowo udane).

Gratuluję nagrodzonym autorom pytań - czasem odnoszę wrażenie, że są one lepsze niż w tzw. profesjonalnych wywiadach:)

A książkę "Zanim odfrunę" polecam z czystym sumieniem.
książek: 0
Kimi
30-10-2018 17:56
Według mnie najciekawsze pytanie zadała Jolanta.
książek: 2168
Renax
31-10-2018 06:35
Dziękuję za mądrą odpowiedź na moje pytanie.
książek: 342
KatarzynaKK
31-10-2018 09:35
Na tyle spodobał mi się ten wywiad z autorką i jej odpowiedzi, że "Tam gdzie nie sięga już cień" czeka już w kolejce do przeczytania :-) A przyznać muszę, że jeszcze literatury pani Hanny Kowalewskiej nie znam.
książek: 6696
allison
02-11-2018 15:58
Nie znasz? To czytaj, jak najprędzej:) Polecam też z całego serca książkę Julita i huśtawki Julita i huśtawki
Użytkownicy oznaczyli ten post jako spam
Aby napisać wypowiedź musisz być zalogowany. Logowanie

Opinie czytelników


O książce:
Wigilia Dnia Zmarłych

Wigilia Dnia Zmarłych jest pierwszą książką Filipa Zająca. Co mówi opis? Czy prawdziwa miłość we współczesnym świecie ma jeszcze rację bytu? Czy odda...

zgłoś błąd zgłoś błąd