„To imię kształtuje los człowieka”. Rozmowa z Shin Kyung-Sook

Grzegorz Przepiórka
17.12.2020

Główna bohaterka świeżo wydanej przez Kwiaty Orientu powieści pt. „Dworska tancerka” nosi wiele imion: Seo Yeoryeong, Jinjin, Srebrny Dzwonek, Ri Jin. Może to rekompensata od losu za to, że do piątego roku życia nie znała swojego imienia, nazywano ją po prostu „dzieckiem”, a może coś więcej... Może na imię musimy zapracować, by nabrało znaczenia? Z autorką książki, koreańską pisarką Shin Kyung-Sook, rozmawia Grzegorz Przepiórka.

„To imię kształtuje los człowieka”. Rozmowa z Shin Kyung-Sook

[Opis wydawcy] Od razu zwrócicie na nią uwagę. I nie będziecie mogli oderwać od niej wzroku. Kim jest kobieta na nabrzeżu w porcie w Jemulpo, ubrana w błękitną suknię i trzymająca w ręce kapelusz ozdobiony wzorami róż? Narzeczoną francuskiego konsula? Pierwszą Koreanką, która przemierzy ocean i zamieszka w Paryżu? Najlepszą dworską tancerką, której Taniec Wilgi porusza serca nie tylko króla? Sierotą wychowywaną w pałacu królowej? Opowieść o Ri Jin fascynuje, bo jej losy nierozerwalnie łączą się z historią Korei, która pod koniec XIX wieku zaczęła otwierać się na świat, zdana na łaskę wielkich mocarstw i targana wewnętrznymi konfliktami. Ale i porusza emocje, bo jej bohaterka boleśnie się przekona, że serce zapłaci cierpieniem, gdy zbyt późno się obudzi. Podążałem krok w krok za Ri Jin, cieszyłem się z nią, wzruszałem, cierpiałem. Odkrywałem z nią dziewiętnastowieczny Paryż i przemierzałem komnaty królewskiego pałacu państwa Joseon. Wsłuchiwałem się w dźwięki fletu daegeum, na którym tak pięknie grał Kang Yeon, ten drugi... To proza wrażliwa na piękno sztuki, muzyki i przyrody, oszczędna w słowach, a przy tym buzująca tłumionymi, silnymi uczuciami. Jestem pewien, że każdy mocno przeżyje spotkanie z Dworską tancerką. Wciąż o niej myślę...
Dariusz Mieczysław Mól, Twój styl

Grzegorz Przepiórka: Pisanie książek to bardzo statyczne zajęcie, wymagające skupienia, wielogodzinnego przesiadywania za biurkiem. Czy w pani życiu – życiu pisarki – jest/było miejsce na taniec?

Shin Kyung-Sook: Nie zdarzyło się, żebym miała czas na naukę tańca. Może nie potrzebowałam tego. Aby rozruszać ciało od długiego pisania, uprawiam jogę. Prawie od dwudziestu już lat ćwiczę codziennie od 9:30 do 11 rano jogę w studio. Teraz ze względu na COVID-19 praktykuję jogę w domu, ponieważ wszelkie studia czy siłownie są zamknięte.

Co łączy taniec i literaturę? Poza tym, że pisarki niekiedy piszą książki, w których bohaterkami są tancerki.

Nigdy nie wydawało mi się, że literaturę i taniec coś łączy. Raczej uważam, że bardziej niż posiadanie wspólnych cech, mają wiele różnic – taniec składa się z ruchów ciała i rąk, a literatura używa języka umysłu. Ale czy to właśnie nie jest bardziej intrygujące – że właśnie mają mniej wspólnego niż więcej?

Shin Kyung-Sook

Ri Jin, główna bohaterka książki, jest dworską tancerką w Joseon, w Paryżu tańczy walca, ale również podpatruje tancerki wywijające kankana w Moulin Rouge. Całe taneczne spektrum. Taniec to jeden z języków, jakim przemawia świat. Co, według pani, współczesny taniec mówi o dzisiejszym świecie?

W momencie kiedy nowoczesność zaczęła dominować nad tańcem i sztuką, znaczenie sztuki i tworzenie każdego dzieła stało się głębokie i różnorodne. Nowoczesność nie jest ujęta w jednej sieci znaczeń. Jedna z nieżyjących niemieckich tancerek, Pina Bausch, powiedziała kiedyś: „Język jest ograniczony, więc tańczę”. Zgodnie z tymi słowami też uważam, że nowoczesny taniec odgrywa wizualną rolę w uchwyceniu znaczenia współczesnego świata.

Reklama

Czy „Taniec wilgi” to literacka fikcja, czy ma swoje źródło w tradycji? Na czym polegała specyfika i funkcja dworskiego tańca koreańskiego?

Taniec wilgi to bardzo tradycyjny, znany taniec koreański. Został nazwany na cześć śpiewu wilg siedzących na gałęzi wierzby w wiosenny poranek. To taniec wykonywany dla długowieczności królowej dworu lub króla. Większość koreańskich tańców dworskich było tworzonych specjalnie na uczty dworskie i miały za zadanie zachęcać do świętowania, do zabawy.

Życie Ri Jin jest mocno zdeterminowane koreańskim prawem. Jak wygląda sytuacja kobiet w Korei ponad 100 lat później?

Obecnie życie koreańskich kobiet jest zupełnie inne niż wtedy, kiedy żyła Rijin. Dziś współczesne Koreanki są niezależne i poszukują wolności osobistej.

Czy to za sprawą jej czarnych oczu? Jej czerwonych ust? A może jej cery jaśniejącej takim samym blaskiem co oczy? Twarz Jin przypominała kwiat. Jej brwi układały się w kształcie regularnych łuków, gęste brwi otaczały czarne, głębokie, lśniące źrenice. Zachwyt budziły jej różowe policzki, jasne i subtelne dłonie, kształtne piersi i biodra, nieskazitelne czoło, smukły nos, drobne nadgarstki i wąska szyja. Czerń była czernią, czerwień czerwienią. Smukłość była smukłością, jasność jasnością. Kształtność była kształtnością. Jin włożyła na głowę barwną koronę, ozdobioną kwiatami lotosu. Była gotowa do występu. Pozostałe tancerki jeszcze się szykowały i w pospiesznej krzątaninie wzbijały tumany drobnego kurzu. Żółta barwa stroju, kreująca wyobrażenie wilgi, podkreślała jasną karnację Jin, dodawała jej blasku. Czerwony pas, przewiązany wokół jej piersi, uwydatniał jej filigranową kibić. Jin wsunęła dłonie w długie, kolorowe rękawy hansam, rozłożyła szeroko ramiona, by sprawdzić ich ułożenie i wygładzić załamania materiału. A potem skierowała wzrok na dwór.

„Dworska tancerka”, Shin Kyung-Sook

„Dworska tancerka” ukazuje się w Polsce w szczególnym momencie, kiedy kobiety wzmogły walkę o swoje prawa. Co według pani w tej powieści może stanowić dla Polek przesłanie?

Ri Jin jest kobietą wolną, oczytaną i głodną wiedzy. Ważne są dla niej prawa i jej swoboda. Dla pisarza to zaszczyt, jeśli poprzez dzieło opisujące przygody bohaterki, która żyła sto lat temu, może pomóc uświadomić ludziom, jak ważna jest wolność i swoboda osobista. Jak cenne są nasze prawa i że nie wolno ich nam odbierać.

Ri Jin jest nie tylko doskonałą tancerką, ale i obserwatorką. Gdyby dziś przyglądała się Korei, to na co przede wszystkim zwróciłaby uwagę?

Świetne pytanie – jestem mile zaskoczona. Myślę, że byłaby zainteresowana bardzo życiem obcokrajowców w Korei. A to ze względu na to, że kiedy Ri Jin była w Paryżu, sama doświadczyła samotności i pewnego rodzaju dyskryminacji. Chciałaby zobaczyć, jak żyje się dziś innym w Korei.

Shin Kyung-Sook

Reklama

Zastanawiam się, jak Ri Jin dzisiaj czułaby się we Francji. Czy byłaby mniej samotna? Czy miałaby poczucie wolności i równości? Jak opisałaby ten kraj w liście do królowej?

Myślę, że jeśli dziś pojechałaby do Paryża, to mogłaby swobodnie tańczyć i zostałaby drugą Piną. Jeśli dziś napisałaby list do królowej, to wspomniałaby cudowne jedzenie francuskie, szczególnie świeże bułki, które Francuzi tak chętnie jedzą na śniadanie. Na pewno napisałaby o wyjątkowym winie.

Collin spojrzał na Jin i szeroko się uśmiechnął. Jin skierowała wzrok na dwa obrazy zawieszone na ścianach sali. Wpatrywała się w nie uważnie, więc Collin pospieszył z wyjaśnieniem. – Pierwszy obraz to „Dworzec Saint-Lazare” Claude Moneta, właściwie fotografia tego obrazu, sam ją zrobiłem. Drugi obraz jest kopią dzieła Seurata „Niedzielne popołudnie na wyspie Grande Jatte”.

Claude Monet. Dworzec Saint-Lazare. Seurat. Niedzielne popołudnie na wyspie Grande Jatte. Jin zatopiła spojrzenie w obrazach. Mogłoby się wydawać, że usiłuje zapamiętać słowa Collina. Tak więc wygląda kraj tego kulturalnego, uprzejmego dyplomaty… Tam powstają książki, jakie zobaczyła w bibliotece. Tam powstaje muzyka, której nie sposób zapomnieć. Tam powstają takie obrazy. Stolicą jest Paryż.

„Dworska tancerka”, Shin Kyung-Sook

„Wszystko przez te plotki, co wciąż krążą po stolicy i mydlą ludziom oczy, że cudzoziemcy porywają koreańskie dzieci”. Plotka wywołuje rozruchy w państwie Joseon, przez plotkę nieomal traci życie główna bohaterka. Plotka jako narzędzie polityczne w „Dworskiej tancerce” jest niczym fake news współcześnie, a ludzie wydają się niezmiennie łatwowierni. Czy to przez lęk, wobec którego jesteśmy bezbronni?

Jeśli nie chcemy wpaść w pułapkę fake newsów, musimy nauczyć się odróżniać fakty od kłamstw i musimy umieć je dokładnie analizować. Jednak rozwój mediów, a w szczególności mediów społecznościowych, sprawił, że taka analiza jest niezwykle trudna dla ludzi. Łatwo wpadamy w pułapkę i przestajemy widzieć prawdę. Wierzymy tylko w to, co chcemy wierzyć i widzimy tylko to, co chcemy widzieć. Nasze życie stopniowo zaczyna odbiegać od prawdy.

„Osoba samotna powita obecność dziecka, jak wita się ciepły powiew wiatru”. „Czasami jedno życzliwe słowo może obudzić miłość jak ziemię budzi nasienie”. „Rozkładała szeroko palce, po czym je zwijała, więc jej dłonie przypominały raz liście rabarbaru, raz skalny kryształ”. Przytaczam kilka fragmentów, które nadają pani prozie liryczny charakter. W jaki sposób chroni pani wrażliwość spojrzenia, wrażliwość języka przed niewrażliwością świata?

Ta wrażliwość spojrzenia i języka to chyba dzięki temu, że do 16. roku życia dorastałam na wsi i mogłam czytać wiele poezji i książek. Czytałam nieraz 2 książki dziennie. Moja rodzina wspierała mnie bardzo w tym czytaniu. Zawsze był czas na literaturę.

„To imię kształtuje los człowieka” – czytamy w powieści. Jednocześnie intrygujące jest, że główna bohaterka w zasadzie nie ma imienia, a jednocześnie nosi ich wiele. W jaki sposób imię kształtuje los człowieka?

Ri Jin, która nie miała imienia, otrzymała właśnie takie imię i mogła żyć jako Ri Jin. Ciężko pracowała na to, by to imię nabrało znaczenia. Każdy chyba chce, żeby jego imię było dobrze kojarzone. Dlatego musimy tak żyć, żeby nasze imię przywoływało same dobre rzeczy na myśl. Na imię musimy zapracować.

Reklama

Dla bohaterek „Dworskiej tancerki” istotne znaczenie ma lektura książek. Czyta pani Seo, czyta Ri Jin, czyta królowa. To nie przypadek, prawda?

Uważam, że jedna książka opisuje jeden świat. Bohaterki w „Dworskiej tancerce” żyją w feudalnej epoce sprzed 100 lat, ale marzą o wolności i niezależności. Dlatego sprawiałam, że dużo czytają.

A jakie lektury na panią miały największy wpływ? Czy podobnie jak główna bohaterka przeżyła pani zauroczenie literaturą francuską?

Dorastałam na wsi, gdzie nie było łatwo dostać książki. Nie mogłam sobie tak zwyczajnie wybrać tego, co chciałam. Czytanie jednak było moim ulubionym zajęciem i dlatego postanowiłam zostać pisarką. Ri Jin czyta literaturę francuską, ponieważ przeniosła się z państwa Choeson do nowoczesnego Paryża. Lubię literaturę francuską, ale bardziej wolę rosyjską, niemiecką czy amerykańską. Bardzo lubię książki oparte na faktach, historii.

Przytaczam myśl głównej bohaterki, w której tli się świadomość, że można przybliżyć kraj za pomocą literatury. Fragment historii Korei poznajemy właśnie dzięki „Dworskiej tancerce”. A czy spotkała się pani z tłumaczeniami polskich książek na język koreański? Jeśli zaś tak, to jakie na pani wywarły wrażenie?

O Polsce, Polakach i historii Polski dowiedziałam się z książek. Ostatnio czytałam książki Olgi Tokarczuk: „Prowadź swój pług przez kości umarłych” i „Prawiek i inne czasy”. Literatura na najwyższym poziomie. Teraz czytam Bruno Schulza – „Sklepy cynamonowe”. Nie ma aż tak dużo tłumaczeń na koreański literatury polskiej, więc staram się czytać wszystko.

Książkę „Dworska tancerka” Shin Kyung-Sook można już kupić online

Reklama

komentarze [5]

Sortuj:
311
32
18.12.2020 17:09

Książka z motywem tańca? To musi być coś!


3777
197
18.12.2020 10:52

Bardzo interesujący wywiad. Książka okładką i tytułem zwraca uwagę.


632
73
17.12.2020 15:31

Na pewno sięgnę po tę książkę.


4124
3884
17.12.2020 13:33

Nie wiem,czy to książka dla mnie.


206
0
17.12.2020 09:55

Zapraszam do dyskusji.


zgłoś błąd