Wywiad z Agnieszką Fulińską i Aleksandrą Klęczar – autorkami serii „Dzieci Dwóch Światów”

LubimyCzytać
26.03.2020

Pieczątka patronatu lubimyczytać.pl„Śpiący rycerze” to drugi tom serii „Dzieci Dwóch Światów” autorstwa Agnieszki Fulińskiej i Aleksandry Klęczar, wydany przez Wydawnictwo Galeria Książki. Kontynuacja „Mysiej Wieży” to nowe przygody Hanki i Igora oraz nowa porcja słowiańskich legend. Akcja przenosi się znad jeziora Gopło do Zakopanego. Jak twierdzą autorki, „co dwie głowy, to nie jedna”, więc razem opowiedzą o serii i swoich inspiracjach.

Wywiad z Agnieszką Fulińską i Aleksandrą Klęczar – autorkami serii „Dzieci Dwóch Światów”

Okładka książki [Opis wydawcy] Hanka i Igor spotykają się ponownie, tym razem podczas ferii zimowych. Oboje są uczestnikami obozu na Podhalu, zorganizowanego przez ojca Igora pod patronatem mistrza Twardowskiego. Na obozie pojawiają się też inne dzieci Dwóch Światów, nie wszystkie w pełni świadome swego dziedzictwa. 

Guślarze ujawniają, że przed bohaterami stoi nowe zadanie: muszą zdobyć magiczny klejnot znajdujący się na jednym z tatrzańskich szczytów. Ale jak tego dokonać w środku zimy, kiedy wszędzie leży mnóstwo śniegu i nie da się wyjść na szlak? Czy śpiący rycerze spod Giewontu pomogą w poszukiwaniach? A może będzie to zupełnie kto inny? Na dodatek jest poważny problem: już od jakiegoś czasu nie ma kontaktu z mistrzem Twardowskim, co bardzo niepokoi jego wiernego koguta. Trzeba koniecznie odnaleźć czarodzieja, bo bez niego magia nie działa tak, jak powinna. 

Pojawia się też pytanie: gdzie tak naprawdę są Popiel i Dragomira?

Skąd wziął się pomysł na serię „Dzieci Dwóch Światów”?

Agnieszka Fulińska: W dużej mierze z próby zmierzenia się z polską tradycją legendarną w powieściowym formacie, zbliżonym do tego, jaki pokazują książki Ricka Riordana i seria polecanych przez niego powieści. Chciałyśmy przekonać się, czy to, co mamy – czyli późne literackie opracowania legend i mitów – da się zaadaptować dla młodzieży w sposób, który nie będzie nudnym przerabianiem szkolnych lektur.

Od początku założeniem było, że nie sięgamy bezpośrednio do tej niewielkiej wiedzy, jaką posiadamy o bogach i wierzeniach słowiańskich, ale do pomniejszych magiczno-mitycznych stworzeń.

Aleksandra KlęczarW moim przypadku dodatkowym czynnikiem była również ogromna sympatia, jaką żywię jako czytelniczka do literatury dla młodzieży. Chęć zmierzenia się z pisaniem dla młodego czytelnika, bardzo przecież wymagającego, po części właśnie wiązała się z moimi doświadczeniami jako odbiorcy takich tekstów.

Zdjęcie Aleksandry Klęczar i Agnieszki Fulińskiej

Z jakich źródeł czerpały panie wiedzę?

A.F.: Inspiracją są dla nas w największym stopniu literackie przetworzenia – głównie romantyczne – mitów i legend, ponieważ tak naprawdę o mitologii słowiańskiej wiemy bardzo niewiele. To, co znamy, to nierzadko wymysły średniowiecznych kronikarzy, natomiast nasze wyobrażenia o dawnej Słowiańszczyźnie w dużej mierze ukształtowali Adam Mickiewicz i Juliusz Słowacki, za romantykami zaś poszli inni pisarze. W „Śpiących rycerzach” źródłem inspiracji są też twórcy (bo nie tylko pisarze) młodopolscy, mocno związani z Tatrami.

A.K.: Takie literackie i legendarne raczej niż mitologiczne inspiracje wymagają od nas, jako autorek, sporej dodatkowej roboty: zazwyczaj okazuje się, że posiadana wiedza nie wystarcza i że w poszukiwaniu pomysłów trzeba przekopać się przez mnóstwo książek. Zbiorki legend, baśni, zapomniane dzieła literackie, jak wierszowany opis atrakcji Tatr z połowy XIX wieku – w tych rzadko czytanych książkach często kryją się prawdziwe skarby.

Kim są główni bohaterowie serii?

A.K.: Igor i Hanka są bardzo zwyczajni: chodzą do różnych szkół, kłócą się z rodzicami, lepiej lub gorzej dogadują z rodzeństwem, mają swoje problemy, swoje przeżycia, pasje i zainteresowania. Z drugiej strony bywają również niezwykli.

Niektórzy z bohaterów okazują się dziećmi niekoniecznie zwyczajnych rodziców, inni od dzieciństwa mają świadomość życia w świecie, w którym magia i niezwykłe zjawiska są jak najbardziej realne, jeszcze inni zostają niespodziewanie wrzuceni w wir zdarzeń podważających wszystko to, co dotąd wiedzieli o otaczającej ich rzeczywistości. Na dodatek dorośli w ich otoczeniu – zarówno rodzice, krewni, jak i opiekunowie oraz pomocnicy towarzyszący młodym bohaterom w przygodach – nie zawsze radzą sobie ze wszystkimi sytuacjami. Igorowi, Hance i ich przyjaciołom nieraz przychodzi ratować swoich opiekunów i rodzinę z rozmaitych kłopotów.

A.F.: Chciałabym powiedzieć po conradowsku: „jednymi z nas”. To zwykłe dzieciaki, mimo że mają czasem dziwne rodziny lub życiorysy. Niemniej zależało nam na tym, żeby miały też zwykłe zainteresowania i problemy, a także różnorodne sytuacje rodzinne. Dzięki temu każdy będzie mógł się gdzieś wśród tych bohaterów odnaleźć.

Reklama

Z którymi bohaterami książki identyfikują się panie najbardziej?

A.F.: Piszę rozdziały Igora, więc z pewnością ma on sporo ze mnie, aczkolwiek w szkole podstawowej byłam chłopczycą, jak Hanka. Igor jest mi też bliski przez związek z tradycyjnym Krakowem, ale to raczej było tak, że umieściłam bohatera w warunkach, które były mi dobrze znane.

W drugim tomie najbliższy jest mi Giuseppe.

A.K.: Pod wieloma względami szczególnie bliskie są mi bohaterki serii: Hanka, uparta i często pozbawiona wyczucia czy dyplomatycznych zdolności, obciążona przez rodziców sporą odpowiedzialnością Julka, spokojna, ale obdarzona bezbłędnym zmysłem etycznym Alina. Bardzo mi zależało, żeby postacie dziewczyn w tej serii były różne, żeby nie wpisywały się w proste podziały na dobre i złe, grzeczne i niegrzeczne, chłopczyce i księżniczki. To samo zresztą tyczy się dorosłych bohaterów i bohaterek – nawet czarne charaktery może jeszcze spotkać nieoczekiwana przemiana…

„Śpiący rycerze” to drugi tom serii o Hance i Igorze. Z czym tym razem zmierzą się bohaterowie?

A.F.: Głównie z tym, że wszystko idzie nie tak. Żadne plany nie wychodzą, magiczna pomoc zawodzi, a pojawienie się nowych kolegów niekoniecznie jest na rękę dzieciakom, które już zdążyły się ze sobą zaprzyjaźnić. W związku z tym oprócz „poważnych” przeciwników, zarówno tych znanych już z „Mysiej Wieży”, jak i nowych, bohaterowie będą musieli zmierzyć się z własnymi uprzedzeniami, nieumiejętnością współpracy, nieufnością wobec nowych.

A.K.: Gdy chodzi o przeciwników i pomocników bohaterów, to będą oni tym razem bardzo zróżnicowani. Igor, Hanka i reszta dzieciaków napotkają zarówno złowrogie postacie z literackiej i legendarnej tradycji, jak i tych, którzy zostawili szczególny ślad w kulturze Tatr i Zakopanego.

Jakie legendarne postaci spotkamy w drugim tomie serii?

A.F.: Wymienienie wszystkich byłoby zbytnim spojlerem, ale możemy powiedzieć, że będą to przede wszystkim postacie – legendarne i historyczne – związane z Tatrami. Wśród tych drugich na przykład najsłynniejszy zakopiański bajarz, Sabała. Pojawia się też ważny przeciwnik z „zupełnie innej bajki”, którego tożsamość poznamy jednak dopiero w trzecim tomie.

A.K.: Podpowiedzmy może, że folklor gór – nie tylko tych polskich! – ma w tym tomie szczególne znaczenie, choć pojawią się również i tropy krakowskie, znane z poprzedniego tomu serii.

Reklama

Czy mają panie ulubiony mit lub polską legendę?

A.F.: Może nie tyle legendy, ile te opowieści o wszystkich zaludniających nasz fantastyczny świat stworach: rusałki, dziwożony, beboki, licha, leszy, latawce… Wiele z tych stworzeń wcale nie było z natury złośliwymi czy nieprzyjaznymi ludziom, raczej psotnymi i bardzo człowiekowi bliskimi. Jest to bardzo bogaty i bardzo ciekawy świat.

A.K.: Osobiście ogromnie lubię śląskie opowieści o utopcach. Pokazują one baśniowy świat, który z jednej strony jest obok nas, bardzo blisko. Utopiec może wybrać się na podmiejską potańcówkę, zalecać się do miejscowej dziewczyny, płatać złośliwe psikusy swym ludzkim sąsiadom – z drugiej jednak pozostaje obcy i nieraz bardzo groźny. Spryt ludzi często pokonuje magię wodnych stworów – ale przecież nie zawsze tak się dzieje.

Skąd czerpią panie inspirację do pisania książek?

A.F.: Mogę się przyznać, że do części przygód dzieciaków na wykopaliskach w pierwszym tomie inspirację stanowiły moje własne doświadczenia z pierwszego zetknięcia z archeologią na praktykach roku zerowego. Natomiast w innym moim pisaniu pomysły pojawiają się z absolutnie dowolnych stron: doniesień prasowych, naukowych kwerend archiwalnych, czasem z piosenki czy obrazu.

A.K.: W „Śpiących rycerzach” wyraźnie widać, że inspiruje nas literatura, ale nie tylko: sporą częścią pomysłu była chęć ogrania w powieściach dla młodzieży specyfiki lokalnych tradycji różnych miejsc w Polsce. Gopło i Kruszwica w tomie pierwszym, Tatry w tomie drugim, w obydwu także przewijający się Kraków – to nie tylko miejsca akcji, ale także ważne składowe wydarzeń, decydujące o tym, z kim bohaterowie się spotkają, co będą robić, z jakimi sytuacjami przyjdzie im się mierzyć. Ta lokalność również wydaje mi się ważną inspiracją. Czekam, aż będę mieć okazję szerzej odwołać się do tradycji Górnego Śląska, z którego i ja, i Hanka pochodzimy.

Są panie również tłumaczkami, m.in. książek Ricka Riordana. Czy inspirowały się panie bohaterami jego książek przy pisaniu Mysiej Wieży i Śpiących rycerzy?

A.F.: Inspiracją nie byli bohaterowie czy pomysły, ale pewien typ konstrukcji świata i fabuły. Cykle powieściowe Riordana są znakomicie stworzone, toteż bliski kontakt z jego powieściami pomógł zrozumieć, jak działają pewne mechanizmy literackie, pewne formuły, które w literaturze młodzieżowej są istotne. To bardziej jak nauka rzemiosła.

A.K.: Cenię postacie Ricka Riordana między innymi za to, że są bardzo różnorodne – reprezentują różne charaktery, pochodzenie, wywodzą się z rozmaitych rodzin, środowisk i kultur, różny miewają stosunek do życia. Reprezentują wszelkie możliwe typy nastolatków i ich problemy, dzięki czemu każdy czytelnik znajdzie wśród nich postać w szczególny sposób ważną czy mocno przemawiającą do jego lub jej indywidualnej wrażliwości. To była dla mnie może najważniejsza lekcja wyciągnięta z lektury jego książek: nie uciekać w pisaniu dla nastolatków od tworzenia postaci różnorodnych i zróżnicowanych.

Reklama

Co jest najbardziej fascynującego w pisaniu książek dla dzieci i młodzieży?

A.F.: To samo, co w każdym innym pisaniu książek: tworzenie jakiegoś świata. W „Dzieciach Dwóch Światów” to, jak działa magia, kto jest magiczny i dlaczego, co mogą stworzenia magiczne, a co guślarze czy też potomkowie istot nadprzyrodzonych, jest szczegółowo przemyślane, choć w drugim tomie pewne elementy tego planu dopiero powoli zaczynają się ujawniać. Rola literatury romantycznej nie jest też wyłącznie inspiracyjna…

A.K.: Ja uwielbiam tworzyć postacie: zastanawiać się nad nimi, rozpisywać ich biografie – których szczegóły niekoniecznie trafiają do powieści, ale ja czuję, że muszę je znać! – zastanawiać się nad cechami i motywacjami, które niekoniecznie ujawnimy czytelnikom, ale które są ważne dla nas przy kreowaniu i opisywaniu bohaterów. Kogo Julka śledzi na Instagramie? Czy Leszek ma choć jednego prawdziwego przyjaciela? Czy Alina lubi matematykę?

Jak wygląda praca dwóch autorek przy pisaniu jednej książki?

A.F.: Narratorami jest przemiennie dwójka bohaterów, co bardzo ułatwia sprawę, bo po prostu piszemy swoje rozdziały. Ja pisałam oba prologi, Ola – obie bajki w drugim tomie. Poza tym ogólną fabułę mamy w głowie, ustalamy, co konkretnie się wydarzy w kolejnych rozdziałach – i piszemy. Staramy się, żeby wszystko się fabularnie i chronologicznie składało, czasem jednak dopiero redaktorka zauważy pewne nieciągłości fabularne… (Bardzo dziękujemy!).

A.K.: Z mojego doświadczenia wynika, że żeby napisać razem powieść, trzeba rozmawiać, rozmawiać i jeszcze raz rozmawiać. Robimy to nie tylko po to, by ustalać szczegóły dalszej fabuły – często problemy, które wydają się jednej z nas nie do rozwiązania, znikają, kiedy przedyskutuje się je ze współautorką. Co dwie głowy, w końcu, to nie jedna, każdy smok to wam powie!

Czy zdradzą panie swoje plany pisarskie na najbliższą przyszłość?

A.F.: Między innymi kontynuacja serii „Dzieci Dwóch Światów”. Trzeci tom będzie miał tytuł „Smocza Jama” i zamknie część wątków serii. Następnie w planach jest druga trylogia, wchodząca szerzej w konteksty słowiańskie i europejskie.

Artykuł sponsorowany, materiały wydawnictwa

#czytamwdomu #kupujeksiazki

Reklama

komentarze [1]

Sortuj:
Dodaj wypowiedź

Aby napisać wypowiedź musisz być zalogowany.

2552
4
26.03.2020 13:29

Zapraszamy do dyskusji.


zgłoś błąd