-
Artykuły
„Nasze ciało to mapa lęków, której umysł nie potrafi ukryć” – wywiad z Sebastianem Fitzkiem, autorem thrillera „Mimika”
Marcin Waincetel2 -
Artykuły
Kalafiory, czarownice i zbrodnia w rezydencji. Sprawdź, co kryje się w tych książkach Nowości pod patronatem Lubimyczytać.
LubimyCzytać1 -
Artykuły
Z czego żyje pisarz?
Orbitowski24 -
Artykuły
Czytamy w weekend. Książki Roku 2025. 20 marca 2026
LubimyCzytać342
Biblioteczka
Piękna.
Nie zjeżdża na sąsiednie pasy w próbie zdobycia historycznych, fantastycznych albo filozoficznych ixpeków.
Jest baśnią konsekwentnie ze swoim morałem, miękką umownością, rozmachem. Nie boi się budzić ze snu do snu. Zwierzęco. Dobrze. Nie bełkocze psychologią, nie osadza w kontekstach. Ma takie momenty, które zostają na zawsze (na przykład kiedyś... "nie pamiętam w czym ale był taki kawałek o stawaniu się lasem").
To jest świetne, że jest.
Piękna.
Nie zjeżdża na sąsiednie pasy w próbie zdobycia historycznych, fantastycznych albo filozoficznych ixpeków.
Jest baśnią konsekwentnie ze swoim morałem, miękką umownością, rozmachem. Nie boi się budzić ze snu do snu. Zwierzęco. Dobrze. Nie bełkocze psychologią, nie osadza w kontekstach. Ma takie momenty, które zostają na zawsze (na przykład kiedyś... "nie...
Homo faber zblendowany z amatorskim, smutnym porno bez filtra. Specyficzne doświadczenie. Wcale niezłe.
Homo faber zblendowany z amatorskim, smutnym porno bez filtra. Specyficzne doświadczenie. Wcale niezłe.
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to2024-11-17
Lepiej napisany niż sobie to z początku uświadamiałam. Zostaje. Kiedy wraca to wrażeniem niewygody, napięcia, które nie wynikają z samej treści tylko z powodu prostego zabiegu jaki został w niej zastosowany.
Na całą pierwszą część powieści rozpisana jest metafora, która przetyka wszystkie wydarzenia swoim natrętnym powrotem (ropiejąca rana, jej ewolucja, konstatacja -niemal obojętna-konsekwencji jakie za sobą niesie pogarszanie się stanu miejscowego, w końcu nietrwałe szaleństwo sprowadzone gorączką i toksynami).
To jest sprytne, proste i gdyby poprowadzone inaczej (mniej beznamiętnie) mogłoby być nawet prostackim- ale ten niemal obojętny stosunek do zniszczenia jakie zachodzi w żywym organizmie- przede wszystkim we własnym (!) organizmie - daje niesamowity efekt.
Do tego od strony stylistycznej- bezwzględna dbałości o zachowanie wyblakłego charakteru opisu wydarzeń i postaci. Pojedyncze emocje, intensywne ale zwiewne, wyłącznie irytacja, obrzydzenie.
Bezimienność, uporządkowanie, beznamiętny stosunek do ludzi, wydarzeń, własnego mięsa.
Pierwsza część to coś o bezwładzie obojętności
która jest najbardziej jałowym byciem.
Którą akceptuje się w sobie z uwagi na okoliczności.
(I tu -obstawanie przy powściągliwym zaproszeniu do rozważań - to nie archaizm tylko dobry wybór, który może zapewnić tekstowi przetrwanie)
To jest cholernie subtelne - to, jak udało się w tej pierwszej części oddać zjawisko świadomego pomijania, pomiędzy percepcją-a reakcją, wyniku asocjacji. Tak możesz też Ty, Twoja Babcia, ten gość z psem po drugiej stronie ulicy, ci co przyjdą, albo my-jak tam pójdziemy. Ale tak serio. Naprawdę. Tak możesz.
F'ckin good.
O drugiej części myślę mniej, prawie jej nie pamiętam- co nie znaczy, że jest niepotrzebna. Pewnie jest - ale nie pamiętam dlaczego :)
Lepiej napisany niż sobie to z początku uświadamiałam. Zostaje. Kiedy wraca to wrażeniem niewygody, napięcia, które nie wynikają z samej treści tylko z powodu prostego zabiegu jaki został w niej zastosowany.
Na całą pierwszą część powieści rozpisana jest metafora, która przetyka wszystkie wydarzenia swoim natrętnym powrotem (ropiejąca rana, jej ewolucja, konstatacja...
Mega zabawna, często nadmiernie faktograficzna częściej laminująca anegdotą tych, których pewnie warto zachować w dostępnej pamięci. Rébuffatów z Łodzi, Cassinów z Krakowa, Knezów i Dibonów z Częstochowy.
Mega zabawna, często nadmiernie faktograficzna częściej laminująca anegdotą tych, których pewnie warto zachować w dostępnej pamięci. Rébuffatów z Łodzi, Cassinów z Krakowa, Knezów i Dibonów z Częstochowy.
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to
Takich książek już raczej nie będzie.
Takich wspinów też nie.
Dużo subtelnych rzeczy udało się w niej zapisać.
Szkoda, żeś się tak wykopyrtnął i że Cię chyba koledzy nie bardzo lubili (hipoteza robocza).
Takich książek już raczej nie będzie.
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toTakich wspinów też nie.
Dużo subtelnych rzeczy udało się w niej zapisać.
Szkoda, żeś się tak wykopyrtnął i że Cię chyba koledzy nie bardzo lubili (hipoteza robocza).