-
Artykuły
Wielka Wiosenna Wyprzedaż w Matras.pl: tysiące książek nawet 80% taniej
LubimyCzytać1 -
Artykuły
Jon Frederickson i jego książka „Kłamstwa, którymi żyjemy”, czyli o poznaniu samych siebie oczami psychoterapeuty
LubimyCzytać1 -
Artykuły
Jon Frederickson i jego książka „Kłamstwa, którymi żyjemy”, czyli o poznaniu samych siebie oczami psychoterapeuty
LubimyCzytać1 -
Artykuły
Czytelnicy wybrali Książki Roku 2025. Oto zwycięzcy
LubimyCzytać92
Biblioteczka
2026-03-14
Jedyną znaną mi dotychczas w całości pozycją, jeśli idzie o twróczość pana Jarosława, był jego "Pan Lodowego Ogrodu" (dla wielu klasyka współczesnej polskiej fantastyki". "Hel3" jakoś mnie wiele lat później, nie zachwycił i póki co jpozostaje w stanie spoczynku, odłożony na lepszy dzień. Odnalazłwszy przypadkiem w domu, kupiony kiedyś i zapomniany zbiór opowiadań, postanowiłem przekonać się jak "idzie mu" z krótszą, krótką formą.
I trzeba, muszę powiedzieć, że ogólnie...
Bardzo dobrze. Czego tu nie ma. Poczynając od kapelana wojskowego niemal rodem ze Szwejka (którego autor zresztą kilkakrotnie wspomina) i jego spotkania z "Terminatorem" oraz co z tego wyszło, poprzez korporacyjne zombie voo-doo, czy krótsze opowiastki chociażby o ryzku związanym z samoobroną (własną, nie chodzi o partię) czy jak smakuje zemsta po seczuańsku, czy przypadkowym spotkaniu w Wenecji z legendarnym Casanovą, na alternatywnych wersjach historii z Syberią w tle, opowieści kata z czasów Wielkiej Rewolucji (francuskiej) czy najlepszych, najmocniejszych "Farewell Blues" czy"Weekend w Spestreku" kończąc... Wow. Dzieje się. Niektóre krótsze, niektóre dłuższe, niektóre z przymrużeniem oka, poczuciem humoru, inne poważniejsze, mroczne, nie pozostawiające złudzeń raczej co do opinii autora (którą podzielam) o ludzkości, ludziach i naszych skłonnościach. Jest tu troche momentami z Haska, ale znacznie więcej klimatów rodem z Poe'go , Kafki, Machiavellego, Orwella i pewnie wielu innych. Jest przeważnie mrocznie, brzydko, świat ponury, zwichrowany, pełen różnego rodzaju kreatur i absurdów. Podobały mi się na swoj sposób prawie wszystkie, choć to o Mikołajach jest nieco zbyt jak na autora i resztę pozytywne ;) Najbardziej zaś wspomniane dwa dłuższe, naprawdę świetne, mocne...
Po lekturze "Weekend w Spetsreku" aż spojrzałem na datę wydania, bo można by pomyśleć, że autor widząc co się dzieje, jeśli idzie o np tzw "wake culture" i niby-lewicowych wojowników poprawności politycznej z USA napisał je kilka miesięcy temu, podczas gdy minęło pewnie z dobre 20 lat. Oprócz pisania panu Jarosławowi nie brakuję również jak się okazuję, talentu do przewidywania trendów w geo (i nie tylko) poliytyce, jak rownież jeśli idzie o nasze codzienne życie jak i... Przyszłości. Co również zwróciło moją uwagę w przypadku wspomnianego "Hel3"
Nie są one przesadnie czy w ogóle optymistyczne, wręcz przeciwnie, ale jeśli ktoś generalnie nie ma złudzeń co do świata, ludzkości, względnie chce się ich pozbawić,nawet jeśli na chwilę... Tylko ze względu (jak dla mnie) na wspomniane dwa, warto przeczytać pozostałe. Pan Jarosław jest jak dla mnie zdecydowaniem jednym z ciekawszych współczesnych autorów fantastycznych. Zdecydowanie polecam.
Jedyną znaną mi dotychczas w całości pozycją, jeśli idzie o twróczość pana Jarosława, był jego "Pan Lodowego Ogrodu" (dla wielu klasyka współczesnej polskiej fantastyki". "Hel3" jakoś mnie wiele lat później, nie zachwycił i póki co jpozostaje w stanie spoczynku, odłożony na lepszy dzień. Odnalazłwszy przypadkiem w domu, kupiony kiedyś i zapomniany zbiór opowiadań,...
więcej mniej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to2026-01-15
Czytałem swego czasu w oryginale. Teraz po kilku latach sięgnąłem dla przypomnienia po wydanie w naszym języku. Nadal jak dla mnie wyróżnia się na tle różnego rodzaju fantastycznego grafomaństwa jakie niestety często pojawia na rynku. Ciekawa konstrukcja i pomysły, a do tego przyzwoicie co najmniej i klimatycznie napisana. Polecam
Czytałem swego czasu w oryginale. Teraz po kilku latach sięgnąłem dla przypomnienia po wydanie w naszym języku. Nadal jak dla mnie wyróżnia się na tle różnego rodzaju fantastycznego grafomaństwa jakie niestety często pojawia na rynku. Ciekawa konstrukcja i pomysły, a do tego przyzwoicie co najmniej i klimatycznie napisana. Polecam
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toZaczytywałem się jako nastolatek, niedawno wróciłem po latach z ciekawości jak wytrzymała próbę czasu, już jako nie tylko człowiek starszy ale i bardziej oczytany i... Sentyment jakiś tam pozostał. co do oceny, myśle, że zależy od tego czego się ktoś po przygodach Conana spodziewa... Jeśli pięknym, bogatym językiem napisanej, a zarazem pełnej ciekawych pomysłów,misternie skonstruowanego świata i intryg powieści fantasy, typu tych autorstwa chociażby Sandersona, Rothfuss'a, Eriksona.czy nawet naszego Sapkowskiego...Raczej się rozczaruję. Zupełnie inna zarówno"bajka"jak i półka. Prosty język, sporo akcji, rachu-ciachu, tu coś ukraść, tu jakiś czarnoksieżnik, względnie potwór czy inny nieumarły. Czyta się szybko i nawet przyjemnie, pod warunkiem, że człowiek na Kroma, nie spodziewa zbyt wiele.
Zaczytywałem się jako nastolatek, niedawno wróciłem po latach z ciekawości jak wytrzymała próbę czasu, już jako nie tylko człowiek starszy ale i bardziej oczytany i... Sentyment jakiś tam pozostał. co do oceny, myśle, że zależy od tego czego się ktoś po przygodach Conana spodziewa... Jeśli pięknym, bogatym językiem napisanej, a zarazem pełnej ciekawych pomysłów,misternie...
więcej mniej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to
Na książkę trafiłem przypadkiem, w trakcie wizyty u znajomych. Siegnąłem zaciekawiony okładką pomimo znanego powiedzenie by na jej podstawie nie oceniać książki ;) I zaciekawił mnie opis.
„...Głównym bohaterem książki jest Kane, nieśmiertelny rudobrody wojownik-czarodziej, który od wieków podróżuje po świecie, wszczynając wojny i mordując tych, którzy mieli pecha stanąć mu na drodze..."
Jako nastolatek zaczytywałem się przygodami Conana autorstwa Roberta E. Howarda... Zwykle, w większości książek z gatunku fantasy, główny bohater, to postać mniej lub bardziej heroiczna i opowiadająca raczej po stronie tzw. Dobra, walczącaca w trakcie swych przygód z różnego rodzaju władcami ciemności, demonami, smokami, ratująca przy okazji księżniczki w opałach, względnie zagrożone królestwa, lub czasem nawet cały wszechwświat.
Tymczasem wnisokując z opisu z tyłu, zerbanych przygód Kane'a (uwaga spojler - zbieżność imion nie przypadkowa) główny bohater to zło wcielone, morderca, zdaniem niektórych wręcz demon - którego pasjami są zagłada, kąpiele we krwi, i wszelkiego rodzaju tego typu zajęcia. A zatem dość nietypowo i zarazem ciekawie. Zwykle autorzy starają się by czytelnicy w mniejszym lub większym stopniu utożsamiali się z i przywiązywali do ich bohaterów, a w tym przypadku wydało mi sie to raczej trudne, jeśli nie jest się, absolutnym psychopatą. Więc chociażby z tego względu zdecydowałem, jak to się mówi, zerknąć.
Książka przypomina nieco, wspomniane przygody Conana, chociaż autorowi brakuję nieco moim zdaniem do talentu pana Howarda. Są momenty lepsze, lepiej napisaen, są momenty słabsze, gdzie czytanie raczej męczy. Pomysłów panu Wagnerowi nie brakuję, nie chę zbytnio spojlerować, ale dość z początku przewidywalna i wydawałoby sie prosta historia naszego anty-herosa, szybko zaczyna "wzbogacać" się o coraz to nowe wątki i elementy. Momentami nasuwały mi się skojarzenia z popularnymi swego czasu, wśród niektórych (uwaga spojler0 - programami o starożytnych kosmitach...
W skrócie... Bardzo nierówne, brak jakiejś głębi, i to zarówno jeśli idzie o bohatera/ów, do tego momentami tak napisane, że aż ciężko się czyta. Nie wiem czy to wina tłumaczenia, czy taki autor ma styl, ale parę razy odniosłem wrażenie, jakby pisałoją kilka osób. Doczytałem do końca pierwszej części/nowelki (duże, zebrane wydanie polskie), ale dalej jakoś mnie nie ciągnie. Szkoda czasu jak dla mnie. Tye jest lepszych ksiązek z tego gatunku.
Na książkę trafiłem przypadkiem, w trakcie wizyty u znajomych. Siegnąłem zaciekawiony okładką pomimo znanego powiedzenie by na jej podstawie nie oceniać książki ;) I zaciekawił mnie opis.
„...Głównym bohaterem książki jest Kane, nieśmiertelny rudobrody wojownik-czarodziej, który od wieków podróżuje po świecie, wszczynając wojny i mordując tych, którzy mieli pecha stanąć...
Patrick O'Brian -
"Dowódca Sophie"
"Kapitan"
"HMS Surprise"
"Dowództwo na Mauritiusie"
"Zapomniana Wyspa"
"Wojenny losy"
"Mat lekarza pokladowego"
"Jońska misja"
"Port zdrady"
"Pan i władca. Na krańcu świata"
Tomy 1-10
Opisywałem wcześniej niektóre poszczególne tomy, części, ale lepiej, szybciej i prościej podsumować bardziej całościowo. Ksiązek jest więcej, zdaje się około 20-tu, niestety nie wszystkie zdaje się zostały przetłumaczone na j.polski, do nie wszystkich mam, miałem dostęp.
Seria marynistyczno-przygodowa znana z dogłębnie zbadanego i szczegółowego przedstawienia życia na początku XIX wieku, a także z autentycznego i sugestywnego języka, opisująca przygody sympatycznego choć momentami niefrasobliwego kapitana Jacka Aubrey'a i jego irlandzkiego przyjaciela doktora Maturina. Świetnie napisana, to nie tylko opis życia na morzu, bitew (przedstawionych szczegółowo i ze znajomością rzeczy, od nazewnictwo poprzez znajomość taktyki, strategii, historii)... Pojawiają się również inne wątki, romanse obu przyjaciół, wątek szpiegowski w przypadku tego drugiego, a w tle czasy wojen napoleońskich i późniejsze, przy czym przygody obejmują swym zasięgiem – w zależności od tomu, niemal cały świat. Poczynając od Europy, poprzez obie Ameryki, jak również bliski i daleki Wschód.
Obok serii autorstwa C.S. Forestera opisującej przygody niejakiego Horatio Hornblowera, chyba najlepsza tego typu literatura. Do tego dość zróżnicowana (w zależności od tomu) tematycznie, w niektórych częściach przeważa akcja na morzu, w innych autor skupia się bardziej bądź to na przygodach doktora Maturina (związanych z pracą dla wywiadu marynarki) bądź życiu osobistym głównego bohatera. Podobnie zresztą, choć w o wiele mniejszym stopniu jest w przypadku książek wspomnianego C.S. Forestera. I podobnie jak w jego przypadku, mam wrażenie, pan O'Brian, tworząc postać Jacka Aubreya, opierał na życiorysach takich „tytanów” jak Nelson czy Cochrane.
Świetna rozrywka, porcja marynistyki, przygody, z historią w tle. Polecam.
Patrick O'Brian -
"Dowódca Sophie"
"Kapitan"
"HMS Surprise"
"Dowództwo na Mauritiusie"
"Zapomniana Wyspa"
"Wojenny losy"
"Mat lekarza pokladowego"
"Jońska misja"
"Port zdrady"
"Pan i władca. Na krańcu świata"
Tomy 1-10
Opisywałem wcześniej niektóre poszczególne tomy, części, ale lepiej, szybciej i prościej podsumować bardziej całościowo. Ksiązek jest więcej, zdaje się...
Nieco mniej znany cykl/seria autora "Belariady" Davida Eddingsa, jednego z moich ulubionych autorów fantasy z dawnych lat. Zaczytywałem się obydwoma będąc nastolatkiem. Wróciłem po latach z ciekawości jak odbiorę go, jako dorosły, w dodatku o wiele bardziej oczytany czlowiek. Źle nie jest... Ciekawa historia, pomysły, zakony rycerskie, różnego rodzaju bogowie, starsi i młodsi, intrygi kościelno/polityczne, magia, trolle i przed wszystkim – jak to u niego – zróznicowane i barwne postaci, bohaterowie. Poczynając od drobnego złodziejaszka, poprzez samych rycerzy w tym głównego bohatera, na różnego rodzaju spotykanych przez nichprzyjaciół. Nie ma zbyt wiele przemocy, czy różnego rodzaju wątpliwych scen (jak chociażby u Ziemiańskiego) - typowe można by powiedzieć, ale przyjemnie napisane High Fantasy, mające w dodatku , podobnie jak "Belgariada", kontynuuacje. Teoretycznie dla ludzi w każdym wieku, ale praktycznie raczej dla młodszych czytelników (nastolatków i tzw young adult). Ewentualnie dla ludzi mniej obeznanych z gatunkiem, lub też właśnie szukających takiej właśnie, lżejszej nieco, łatwiejszej i przyjemniejszej lektury. Starszego, względnie bardziej doświadczonego czytelnika, aczkolwiek czyta się przyjemnie, może razić nieco język, względnie momentami "naiwność" typowa dla tego podgatunku. (high fantasy) Bohaterom niezależnie od różnych przeciwności, wszystko się udaję, mało kto ginie, a jeśli już to przeważnie ci źli. Czarne jest czarne, a białe, białe. I wszystko jasne.
Sentyment pozostał, nadal szybko i z przyjemnością się czyta, pomimo, że któryś tam raz, ale widać różnicę w porównaniu z bardziej "dorosłymi" pozycjami z tego gatunku (Rothfus, Sanderson, Erikson, Sapkowski itp)
Dam 7/10 jeśli idzie o ten podgatunek, rodzaj fantasy.
Nieco mniej znany cykl/seria autora "Belariady" Davida Eddingsa, jednego z moich ulubionych autorów fantasy z dawnych lat. Zaczytywałem się obydwoma będąc nastolatkiem. Wróciłem po latach z ciekawości jak odbiorę go, jako dorosły, w dodatku o wiele bardziej oczytany czlowiek. Źle nie jest... Ciekawa historia, pomysły, zakony rycerskie, różnego rodzaju bogowie, starsi i...
więcej mniej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to2021-04-07
Zaczyna się przyjemnie, od wspomnień autora z czasów dzieciństwa i wczesnej młodości, o jego pierwszych kontaktach ze zwierzętami, czy to jeśli idzie o uratowanego, rannego wróbla, psa, czy początkach "kociarstwa". Potem jest jeszcze ciekawiej. Trochę o badaniach naukowych i przy okazji zwierzętach, a dalej gdy autor przechodzi do zagadanień związanych ze swą pracą i Arktyką, robi się naprawdę ciekawie. Poza swoimi doświadczeniami i przygodami, sporo miejsca i czasu poświęca żyjacym tam przedstawicielom fauny, a także historii opisywanych miejsc, wspomina zaangażowanych w różnego rodzaju odkrycia, ekspedycje ludzi. Wszystko to ze sporą znajomością tematu, obszernie (aż za barzo może momentami) w dodatku "okraszone" sporą liczbą współczesnych bądź archiwalnych fotografii. Momentami, zwłaszcza tak "na oko" pośrodku książki nieco pana Mikołaja ponosi zapał i nieco się robi chaotycznie i może za bardzo miejscami obszernie, ale nie wpływa to znacząco na ogólne wrażenie, ocenę książki. Bardzo ciekawa i przyjemna lektura. Polecam
Zaczyna się przyjemnie, od wspomnień autora z czasów dzieciństwa i wczesnej młodości, o jego pierwszych kontaktach ze zwierzętami, czy to jeśli idzie o uratowanego, rannego wróbla, psa, czy początkach "kociarstwa". Potem jest jeszcze ciekawiej. Trochę o badaniach naukowych i przy okazji zwierzętach, a dalej gdy autor przechodzi do zagadanień związanych ze swą pracą i...
więcej mniej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to2021-03-15
David Attenborough to (gdyby ktoś nie wiedział) - brytyjski biolog, dziennikarz telewizyjny, pisarz, narrator, podróżnik i wielki propagator i popularyzator nauki, a zwłaszcza wiedzy przyrodniczej – na którego to popularnych i wielokrotnie nagradzanych programach (min Emmy) dosłownie wychowały się całe pokolenia wielbicieli przyrody i przygody na całym świecie. Za swą działalność naukową nagrodzony przez Królową tytułem szlacheckim, Orderem Imperium Brytyjskiego, członek Royal Society.
Jako wielbiciel zarówno tematyki, jak i samego sir Richarda, z którego to udziałem (osobistym czy chociażby te w których jest „tylko” narratorem) programy bardzo lubię, gdy tylko trafiła się okazja, sięgnąłem z ciekawością i entuzjazmem po jego książkę. I zdecydowanie nie żałuję. Jeśli ktoś jest w odpowiednim wieku i pamięta z dzieciństwa programy typu „Pieprz i wanilia” czy „Z kamerą wśród zwierząt” , względnie książki niejakiego Szklarskiego Alfreda o przygodach Tomka Wilmowskiego...Ta autorstwa sir Davida, to zdecydowanie coś dla Was, coś co na pewno przypadnie Wam do gustu. Bo jest tu sporo i przygody, rodem z programów czy książki Tony'ego Halika (Pieprz i wanilia), jest też sporo o zwierzętach, które to autor na zlecenie, przy współpracy z londyńskim Zoo i BBC wyruszał w różne odległe i niedostępne zakątki chwytać (żywe) i przy okazji filmować. I o tym właśnie, czyli początkach swej pracy w telewizji i kilku pierwszych wyprawach min do (wówczas) Gujany Brytyjskiej, Indonezji czy Paragwaju w swej książce opowiada. Powstała na podstawie czynionych przez autora ze swych podróży notatek daje nam nie tylko możliwość poznać młodego wówczas bo ledwie niespełna 30 letniego autora, ale jest zarazem swoistym wehikułem czasu dzięki któremu możemy cofnąć się w czasie o ponad 50 lat, do często nieistniejącego już dziś, mocno zmienionego od tamtej pory świata. Na dodatek „okraszona” mnóstwem klimatycznych czarno-białych fotografii.
Reasumując... Bardzo przyjemna rzecz, nawet jeśli ktoś ze względu na wiek wspomnianych programów i osób, jak Tony Halik, Elżbieta Dzikowska czy państwo Gucwińscy nie zna, pamięta, ale... Interesuje światem, przyrodą i przygodą i chciałby coś na ten, a przy okazji autora temat poczytać. Nie jest to książka z gatunku popularno-naukowych, czy też typowo podróżnicza, ani też wspomnienia... Coś pomiędzy. Wszystkiego po trochu. W skrócie... Gdyby Tomek Wilmowski nie był postacią fikcyjną, urodził nieco później i poza dostarczaniem zwierząt do ogrodów zoologicznych nawiązał przy okazji współpracę z BBC czy inną stacją telewizyjną, mógłby taką właśnie książkę, na podstawie swych notatek z podróży, wspomnień napisać. Przyjemna i ciekawa lektura, zdecydowanie polecam.
David Attenborough to (gdyby ktoś nie wiedział) - brytyjski biolog, dziennikarz telewizyjny, pisarz, narrator, podróżnik i wielki propagator i popularyzator nauki, a zwłaszcza wiedzy przyrodniczej – na którego to popularnych i wielokrotnie nagradzanych programach (min Emmy) dosłownie wychowały się całe pokolenia wielbicieli przyrody i przygody na całym świecie. Za swą...
więcej mniej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to
Zbiór wspomniany, polecany gdzieś... Zerknąłem z ciekawości i moją uwagę zwróciła (wbrew popularnemu powiedzeniu, ostrzeżeniu)- okładka, nawiązująca stylistycznie do książek Terry'ego Pratchett'a, być może autorstwa tego samego artysty, celowo lub nie (mam wrażenie, że tak). A, że wspomnianego pana, jego książek i poczucia humoru jestem wielkim fanem, zachęcony spojrzałem na listę autorów i...
Widząc na niej naziwska takie jak między innymi - Terry Prathett, Jerome K. Jerome, G.K Chesterton , Ray Bradbury, Philip K. Dick , Mark Twain, Gene Wolfe, Orson Welles, Tom Sharpe, A.A. Milne , Peter Sellers, Woody Allen... Pierwsze co przyszło mi do głowy to – "No, no nieźle!". Drugie – "Milne? Sellers... Woody Allen, że jak?" I tym bardziej zaintrygowany co autor Kubusia Puchatka, znany aktor (Różowa Pantera) i jeszcze bardziej znany reżyser mają wspólnego z a) w przypadku Milne'go z fantastyką, a dwóch pozostałych z pisaniem w ogóle. Wrażenia...
Nie oceniaj książki po okładce, względnie po nazwiskach, można by powiedzieć. Nie powiem, że całkowita strata czasu, czy dno, bo jest sporo ciekawych, fajnych (mniej lub bardziej humorystycznych) opowiadań. Zwariowana historia o kurczakach autorstwa Pratchetta, kipna z utopijnych rojeń kawiarnianych komunistów pana Jerome K. Jerome'a, tekst o kulisach wielkich produkcji filmowych i ich związkach z alkoholizmem autorstwa Bradbury'ego, ciekawa historia wilkołaka odmiennej płci Beagle'a, dość mocno w jego stylu to o wojnie z Froolami spod pióra Dick'a, absoulutnie masakryczne/mega szydercze "Dzieje stworzenia" autorstwa Milligana, specyficzny romans średniowieczny Maka Twaina, alternatywna wersja historii z Churchilem, Hitlerem i Goeringiem w rolach głównych napisana przez Gena Wolfe'a, krótki tekst Wells'a o morderczych truflach i ich wpływie na pokój światowy, historia o gwałcie (nie dosłownie) na Shrlocku Holmesie powstała w umyśle wspomnianego już twórcy Puchatka, A.A.Milne'go, czy kilka jeszcze dość niezłych...
W skrócie, kilka fajnych, kilka calkiem niezłych, niestety reszta, jak dla mnie – poziomem, względnie tematyką nie dość, że odstaje od reszty, ale wręcz ma mało wspólnego albo z fantastyką, albo co gorsza humorem, albo jednym i drugim. I tak wracamy znowu do wspominanej już okładki i moich podejrzeń, że jej podobieństwo do popularnych na całym świecie ksiązek autorstwa Pratchetta, jak i "wykorzystanie" jego i innych autorów nazwisk, było w dużej mierze, zabiegiem nie dość, że celowym, to jeszcze czysto marketingowym. W skrócie, zebrać trochę, różnych tematycznie i jeśli idzie o poziom opowiadań, sugerując mnóstwo humoru i ogólnie świetną rozrywkę i sprzedać, wcisnąć spragnionym tego typu lektury czytelnikom.
Jeśli macie możliwość jak ja pożyczyć, to ze względu na wspomnianych kilka/naście dobrych lub przyzwoitych, ciekawych tekstów, można. Ale kupić bym nie kupił, ani nikomu nie polecił.
Zbiór wspomniany, polecany gdzieś... Zerknąłem z ciekawości i moją uwagę zwróciła (wbrew popularnemu powiedzeniu, ostrzeżeniu)- okładka, nawiązująca stylistycznie do książek Terry'ego Pratchett'a, być może autorstwa tego samego artysty, celowo lub nie (mam wrażenie, że tak). A, że wspomnianego pana, jego książek i poczucia humoru jestem wielkim fanem, zachęcony spojrzałem...
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to