Opinie użytkownika

Filtruj:
Wybierz
Sortuj:
Wybierz

Na półkach:

Obniżyłam opinie o jedną gwiazdkę, bo im więcej czasu mija, tym mniej mi się podoba. A właściwie w ogóle. Zacznijmy od opisu z tylnej okładki, który obiecuje kompletnie co innego niż znajdziemy w środku książki. Bohaterowie są niezwykle naiwni tak samo jak fabuła. Szkoda tracić czasu.

Obniżyłam opinie o jedną gwiazdkę, bo im więcej czasu mija, tym mniej mi się podoba. A właściwie w ogóle. Zacznijmy od opisu z tylnej okładki, który obiecuje kompletnie co innego niż znajdziemy w środku książki. Bohaterowie są niezwykle naiwni tak samo jak fabuła. Szkoda tracić czasu.

Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to


Na półkach:

Tę książkę widywało się swego czasu niemal wszędzie. Jak zwykle największy hype już przeszedł zanim dostałam ją w swoje ręce. Od początku mnie interesowała, ale nie na tyle, żeby rzucić wszystko i od razu ją zamawiać. Potem kupiłam egzemplarz swojej przyjaciółce i przy okazji sobie. Wow, jaka to jest dobra i mądra historia! Główny bohater Junjae cierpi na aleksytymię, co sprawia, że nie przeżywa żadnych emocji. Od początku swojego życia uznawany jest w najlepszym razie są dziwaka. Jego mama i babcia starają się tłumaczyć mu emocje posługując się schematami i tłumacząc, jak powinien się zachowywać w danej sytuacji. Co jakiś czas w życiu bohatera zachodzą incydenty, jak Junjae nazywa pewne istotne wydarzenia ze swojego życia. W pewnym momencie spotyka Gona. Przebywanie w jego obecności jest niczym obcowanie z bombą. Nigdy nie wiadomo co sprawi, że straci nad sobą panowanie. Ciekawym jest obserwować swoisty kontrast pomiędzy tymi dwoma bohaterami. Po jednej stronie nie mamy emocji, a po drugiej doświadczamy ich aż w nadmiarze. Autorka w posłowiu wyjaśnia, jaki był cel stworzenia takiej opowieści. Przypadłość głównego bohatera jest tylko środkiem przekazu choć trzeba przyznać, że to główne przyciąga do książki. "Almond" to opowieść o relacjach, o niebezpieczeństwach wynikających z nadmiernego okazywania emocji bądź ich braku. O społecznej alienacji. O szansach i przywilejach wynikających z pochodzenia. Maksimum treści zawarte w zaledwie dwustu stronach

Tę książkę widywało się swego czasu niemal wszędzie. Jak zwykle największy hype już przeszedł zanim dostałam ją w swoje ręce. Od początku mnie interesowała, ale nie na tyle, żeby rzucić wszystko i od razu ją zamawiać. Potem kupiłam egzemplarz swojej przyjaciółce i przy okazji sobie. Wow, jaka to jest dobra i mądra historia! Główny bohater Junjae cierpi na aleksytymię, co...

więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to


Na półkach:

Ta książka przyciąga uwagę przede wszystkim tytułem. Od razu człowiek się zastanawia, jaką historię skrywa tak zatytułowana książka. Mam słabość do uroczych romansów i ta książka właśnie taka jest - urocza. Choć nie brakuje w niej poważniejszych wątków. Liczyłam na to, że dostanę lekką i zabawną opowieść. Nie pomyliłam się. Nie liczyłam natomiast, że tak bardzo mnie wciągnie. To opowieść o nastolatkach i choć sama dawno nią już nie jestem, bawiłam się świetnie. Choć muszę przyznać, niektóre typowe szkolne zagrania sprawiały, że przewracałam oczami. Cóż, nastoletnie lata rządzą się swoimi prawami. Nie jestem również osobą, która ucieka na wzmiankę o wattpadzie. Tak samo jak wszędzie, można tam znaleźć dobre i średniej jakości historie. Podoba mi się relacja głównych bohaterów, czyli Aleca i Riley. Jest taka naturalna. Ogólnie bohaterowie są super. Spodobało mi się poczucie humoru autorki i przede wszystkim to, że wyszło jej wykreowanie najlepszej przyjaciółki Riley. Zazwyczaj są one moim największym koszmarem w książkach.

Ta książka przyciąga uwagę przede wszystkim tytułem. Od razu człowiek się zastanawia, jaką historię skrywa tak zatytułowana książka. Mam słabość do uroczych romansów i ta książka właśnie taka jest - urocza. Choć nie brakuje w niej poważniejszych wątków. Liczyłam na to, że dostanę lekką i zabawną opowieść. Nie pomyliłam się. Nie liczyłam natomiast, że tak bardzo mnie...

więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to


Na półkach:

Moje pierwsze spotkanie z prozą Małeckiego. Mam na półce dość sporo jego książek i na pewno za dużo nawet jeśli chce się dać kredyt zaufania jakiemuś autorowi. Kurczę, intuicja mnie nie zawiodła. Słyszałam, że proza Małeckiego może się przejeść i że jego książki bywają bardzo podobne pod pewnymi względami. Cóż, to będę w stanie ocenić za jakiś czas. "Święto ognia", cóż to była za literacka uczta! Już sam opis zachwyca, a kiedy przewróci się pierwszą stronę... Jedną z trzech głównych bohaterów i zarazem narratorów jest cierpiąca na porażenie mózgowe Anastazja. Narrację dzieli ze swoim ojcem i starszą siostrą. Jakub Małecki zaprasza nas do dość hermetycznego świata. Anastazja obserwuje świat przez okno, Łucja (starsza siostra) jest baletnicą, a Leopold (ojciec) łączy opiekę nad niepełnosprawną córką z własną działalnością. Małecki opisuje bardzo dość zwyczajne życie swoich bohaterów, ale robi to w taki sposób, że nie można się oderwać od lektury. Ta opowieść trąciła strunę mojej duszy i złamała serce.

Moje pierwsze spotkanie z prozą Małeckiego. Mam na półce dość sporo jego książek i na pewno za dużo nawet jeśli chce się dać kredyt zaufania jakiemuś autorowi. Kurczę, intuicja mnie nie zawiodła. Słyszałam, że proza Małeckiego może się przejeść i że jego książki bywają bardzo podobne pod pewnymi względami. Cóż, to będę w stanie ocenić za jakiś czas. "Święto...

więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to


Na półkach:

Trochę się bałam sięgać po tę książkę. Adam Faber kojarzy mi się raczej z autorem, który tworzy dla młodszej młodzieży. I choć czasem sięgam po książki dla dzieci, to tym razem na taką literaturę nie miałam ochoty. Ostatecznie przekonały mnie pozytywne opinie na bookstagramie. Ta książka wciąga od pierwszej strony. Pierwszy tom serii dumnie zapowiadający "Sagę rodziny Bies" opowiada historię tytułowych Biesów, głównie dwójki nastolatków, Saturnina i Dragomiry. Sat przygotowuje się do dość istotnego rodzinnego rytuału, zwanego Czarodzielnicą, po którym zostanie uznany za pełnoprawnego czarodzieja. Draga zaś na jednej z imprez poznaje tajemniczego chłopaka. Za rogiem jednak czają się o wiele większe kłopoty, z którymi będą musieli sobie poradzić. Co mogę powiedzieć ponadto, że jestem oczarowana? Bohaterami, klimatem, sposobem prowadzenia fabuły, akcją... Na zakończeniu prawie płakałam. Czytanie zajęło mi trochę, ale co rusz wracałam do niej myślami. Co jakiś czas trafiałam na fragment, który zaznaczałam zakładką indeksującą. Na mojej twarzy pojawiał się też uśmiech za sprawą głównie babki Agrei, która ma specyficzny sposób bycia, ale jest cudowna. Gdziekolwiek się pojawia, kradnie show i robi to w naprawdę zabawny i ujmujący sposób. Zawsze zwracam uwagę na system magiczny i zasady obowiązujące w danym świecie i bardzo przypadło mi do gustu przedstawienie magii przez autora. Czekam na kontynuację.

Trochę się bałam sięgać po tę książkę. Adam Faber kojarzy mi się raczej z autorem, który tworzy dla młodszej młodzieży. I choć czasem sięgam po książki dla dzieci, to tym razem na taką literaturę nie miałam ochoty. Ostatecznie przekonały mnie pozytywne opinie na bookstagramie. Ta książka wciąga od pierwszej strony. Pierwszy tom serii dumnie zapowiadający "Sagę rodziny...

więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to


Na półkach:

Czempioni Regent's Park to gwiazdy brytyjskiego wywiadu. Ludzie, którzy wyrobili sobie nazwiska a nawet zbudowali kariery. Członkowie Kulawych Koni nie są jednak jednymi z nich. Już nie.

Zesłani do Slough House za pijaństwo, pozostawienie w metrze tajnych dokumentów czy pomylenie kolorów ubioru śledzonej osoby, zajmują się przekładaniem papierów i nie są dopuszczani do żadnych działań w terenie. I nawet nie próbują wrócić do czynnej służby. Przynajmniej dopóki w internecie nie pojawia się nagranie, na którym pewni ludzie głoszą, że za czterdzieści osiem godzin zetną komuś głowę.

Zaczyna się wyścig z czasem. Z jednej strony zaczynają działać wciąż świecące gwiazdy Regent's Park, a z drugiej załoga ze Slough House też chce mieć coś do powiedzenia i nie dopuścić do morderstwa.

Opis brzmiał fenomenalnie i choć ta książka nie wyskakiwała z lodówki, cieszyła się pewnym zainteresowaniem. Byłam bardzo podekscytowana, kiedy dostałam przesyłkę. Zaczęłam czytać i... zaczęłam się nudzić. Książka liczy sobie niewiele ponad 400 stron i pierwsze jakieś 150 było dla mnie nudne. Niby mamy przedstawionych bohaterów i ich grzeszki, opisy życia w Slough House, to wszystko było dla mnie przedstawione tak bez polotu.

Chyba moje odczucia mogę zrzucić na karb tego, że spodziewałam się nieco czego innego. Może więcej humoru,bo akcja przeprowadzana przez "pariasów" brytyjskiego wywiadu aż się prosi. Nie o czarną komedię pomyłek, ale nie coś poważnego na 100 procent. Autor jednak wykorzystał fakt, że jego bohaterowie są dobrze wyszkoleni, tylko po drodze powinęła im się noga. Pracę w Slough House traktują jak zło konieczne, więc nie wahają się, kiedy widzą choć cień szansy na odwrócenie złej passy.

Kiedy przeglądałam recenzje Kulawych Koni, ktoś stwierdził, że ta książka posiada humorystyczne fragmenty. Cóż... ja sobie humor w książkach bardzo cenię i zawsze zwracam na niego uwagę, a tutaj nic takiego nie wychwyciłam. Cóż, być może mamy po prostu inną definicję zabawnych fragmentów.

Druga połowa książki na szczęście ratuje sytuację. Coś zaczyna się w końcu dziać, akcja nabiera tempa i nawet wciągnęłam się na tyle, żeby przeczytać 3/4 książki w jeden deszczowy dzień. To była miła odmiana po wstępie, po którym nie miałam za bardzo ochoty sięgać po "Kulawe Konie" w każdej wolnej chwili. Słabym punktem moim zdaniem są bohaterowie. Z żadnym z nich się nie związałam ani żadnemu nie kibicowałam. Co więcej niestety, wszyscy zlewali mi się w jedną masę. Może tylko Jackson Lamb jest jakiś, ale i tak nie budzi pozytywnych uczuć. Bo i nie jest pozytywną postacią, ale brak mu charyzmy i charakteru, które są dość ważne przy kreacji jednego z bądź co bądź ważniejszych bohaterów.

Kurczę, to nie jest zła książka. Fabule nie można niczego zarzucić, zakończenie też jest w porządku, jednak nie sięgnę po kolejne tomy. Po prostu nie ma tego czegoś. A mogło być tak dobrze, pomysł był oryginalny.

Czempioni Regent's Park to gwiazdy brytyjskiego wywiadu. Ludzie, którzy wyrobili sobie nazwiska a nawet zbudowali kariery. Członkowie Kulawych Koni nie są jednak jednymi z nich. Już nie.

Zesłani do Slough House za pijaństwo, pozostawienie w metrze tajnych dokumentów czy pomylenie kolorów ubioru śledzonej osoby, zajmują się przekładaniem papierów i nie są dopuszczani do...

więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to


Na półkach:

Pierwsza komedia kryminalna z jaką miałam do czynienia. To było ciekawe doświadczenie, aczkolwiek raczej nie zostanie moim ulubionym gatunkiem. Jednak muszę przyznać, że bawiłam się nieźle. Co się stanie, kiedy w poniedziałek rano grupa pracowników Majreksu będzie musiała zmierzyć się ze śmiercią kolegi? Który, delikatnie mówiąc, nie był zbyt lubiany? Autorka postawiła na humor postaci, które zachowują się zupełnie nieadekwatnie do sytuacji. Po biurowcu kręci się policja, a pracownicy myślą o opóźnieniu produkcji, zupełnie spychając śmierć kolegi z pracy na liście priorytetów. Mało tego, otwarcie przyznają, że z denatem ciężko się pracowało i nikt go nie lubił. Fabuła jest wypełniona absurdalnym zachowaniem bohaterów, które co rusz rozbawia. Trudno bowiem sobie wyobrazić sytuację z firmy w bardziej krzywym zwierciadle. Polecam na poprawę humoru.

Pierwsza komedia kryminalna z jaką miałam do czynienia. To było ciekawe doświadczenie, aczkolwiek raczej nie zostanie moim ulubionym gatunkiem. Jednak muszę przyznać, że bawiłam się nieźle. Co się stanie, kiedy w poniedziałek rano grupa pracowników Majreksu będzie musiała zmierzyć się ze śmiercią kolegi? Który, delikatnie mówiąc, nie był zbyt lubiany? Autorka postawiła na...

więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to


Na półkach:

Pola Roxa po raz kolejny zaskakuje. "Osaczoną" przeczytałam w jeden dzień, "Rezydentkę" podobnie. Autorka po raz drugi nie zawiodła, prowadząc wartką i angażującą akcję. Któż by się spodziewał zobaczyć martwą kobietę po obudzeniu się w pokoju hotelowym? Z zapartym tchem śledziłam losy głównej bohaterki i byłam ciekawa, jak wyplącze się z tej sytuacji. Pola Roxa znowu zaskakuje, udowadniając, że literatura kobieca to wcale nie tylko nudne i sztampowe romanse. Jej bohaterki są charakterne, zaciekłe, umieją o siebie walczyć. Oczywistym plusem dla mnie jest umieszczenie części akcji w słonecznej Grecji. Aż można się poczuć jak na wakacjach.

Pola Roxa po raz kolejny zaskakuje. "Osaczoną" przeczytałam w jeden dzień, "Rezydentkę" podobnie. Autorka po raz drugi nie zawiodła, prowadząc wartką i angażującą akcję. Któż by się spodziewał zobaczyć martwą kobietę po obudzeniu się w pokoju hotelowym? Z zapartym tchem śledziłam losy głównej bohaterki i byłam ciekawa, jak wyplącze się z tej sytuacji. Pola Roxa znowu...

więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to


Na półkach:

Trochę się bałam tej książki. Mnie nie tak łatwo odstraszyć. Ale to książka Moniki i jeszcze żadna od niej mnie nie zawiodła. Poza tym słyszałam same dobre rzeczy. Tematyka jest niezwykle kontrowersyjna. Ksiądz traktujący bardzo luźno śluby czystości... Właściwie to mało powiedziane.

Zaczyna się jak rasowy erotyk - pracownica nocnego klubu ze striptizem spotyka tajemniczego i bogatego mężczyznę, który natychmiast wpada jej w oko. Później narracja przeskakuje na jej z pozoru idealną siostrę i tak autorka opowiada nam swoją historię poprzez narrację pięciu wydawałoby się, bardzo różnych od siebie kobiet. Wszystkie jednak mają coś wspólnego i połączą ich wydarzenia w Piwnicznej, gdzie rozgrywa się akcja.

Przyznam, nie przepadłam w fabule od razu. Szczególnie, że Sandra nie jest łatwą bohaterką do polubienia. Ma pretensje do całego świata za to, że musiała wrócić na prowincję z córeczką. Chociaż przemocowy partner nie traktował jej dobrze, z rozrzewnieniem wspomina życie w luksusie, jakiego doświadczyła w Warszawie.

Jest też on - Hiszpan polskiego pochodzenia, skrywający pod koloratką swoje rozbuchane żądze. Ksiądz Javier Arevalo od razu zwraca uwagę płci pięknej. I nic w tym dziwnego, skoro dość oryginalnie interpretuje służbę Bogu i parafiankom. A wtłoczone w społeczne ramy kobiety zajmujące się domem i wychowywaniem dzieci aż lgną do męskiej adoracji. Cóż, ta książka to nie tylko odważne sceny. Jest w niej zdecydowanie więcej, jednak to już trzeba odkryć na własną rękę. Nie domyśliłam się zakończenia ani rozwoju wydarzeń. Czekam na kolejne książki Moniki.

Trochę się bałam tej książki. Mnie nie tak łatwo odstraszyć. Ale to książka Moniki i jeszcze żadna od niej mnie nie zawiodła. Poza tym słyszałam same dobre rzeczy. Tematyka jest niezwykle kontrowersyjna. Ksiądz traktujący bardzo luźno śluby czystości... Właściwie to mało powiedziane.

Zaczyna się jak rasowy erotyk - pracownica nocnego klubu ze striptizem spotyka...

więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to


Na półkach:

Po ostatnich wydarzeniach Hannah chciałaby tylko w spokoju przeżyć ostatni rok szkolny i budować związek z Morgan. Jednak łowcy czarownic nie śpią. I planują kolejne ruchy...

Hannah dużo straciła, ale wyszła cało z niemałych tarapatów. Dostaje szansę, aby znaleźć się w centrum wydarzeń. Mimo własnych problemów chce działać i pomóc powstrzymać łowców. Gra toczy się nie tylko o życie wiedźm, ale również o ich magię.

Tak samo jak w przypadku Te wiedźmy nie płoną, drugą część czytało mi się fantastycznie i bardzo szybko. Oba tomy są bardzo równe według mnie. Szczególne podoba mi się rozłożenie akcji. Dużo się dzieje się od początku do końca i nie występują w tych książkach żadne momenty przestoju. Po prostu cały czas się dzieje, od początku do końca. I te książki też nie są grube, więc i na pewno objętość nie jest tutaj bez znaczenia.

Przyznam, że miałam cichą nadzieję na więcej magii i to dostałam. Właściwie wątek magii a raczej małego z nią problemu wysuwa się na pierwszy plan. Bardzo podoba mi się również takie skonfrontowanie w pewnym momencie tradycyjnego podejścia do magii i zasad narzuconych kiedyś przez radę z potrzebą zmian.

"Czy zabicie ludzi, którzy chcą nas zabić, uczyni nas złymi?"

Zakończenie było bardzo dobre. Myślę, że bardzo fajnie domyka tę historię. Szczególnie ten fragment Osiem miesięcy później był satysfakcjonujący.

Po ostatnich wydarzeniach Hannah chciałaby tylko w spokoju przeżyć ostatni rok szkolny i budować związek z Morgan. Jednak łowcy czarownic nie śpią. I planują kolejne ruchy...

Hannah dużo straciła, ale wyszła cało z niemałych tarapatów. Dostaje szansę, aby znaleźć się w centrum wydarzeń. Mimo własnych problemów chce działać i pomóc powstrzymać łowców. Gra toczy się nie...

więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to


Na półkach: ,

Cała recenzja: https://bo-w-nich-jest-caly-swiat.blogspot.com/2021/03/opowiesc-podrecznej-margaret-atwood.html

Na początku trudno było mi wgryźć się w fabułę książki. Musiałam przywyknąć do ciągłych dygresji Fredy, gdyż często nagle odpływała myślami, głównie do swojego dawnego życia. Trudno się dziwić, poza myśleniem nie miała zbyt wiele do roboty. Mnie najbardziej podczas lektury uderzył zakaz czytania. Taka codzienność musiałaby być istnym piekłem.

"Staram się zbyt wiele nie myśleć. Jak wszystko inne, tak samo myśl musi być racjonowana. O wielu sprawach nie da się myśleć. Myślenie może zmniejszyć moje szanse, a ja chcę przetrwać. Wiem, dlaczego akwarela przedstawiająca niebieskie irysy nie ma szkła, dlaczego okno otwiera się tylko częściowo i dlaczego szyby w nim są nietłukące. Nie chodzi o ucieczkę. I tak nie uciekłoby się zbyt daleko. Chodzi o te inne ucieczki, które człowiek znajduje w sobie, jeśli tylko ma coś ostrego."

Wiedziałam wcześniej o czym jest Opowieść Podręcznej i myślałam, że mi to wystarczy. Nie oglądałam też serialu (jeszcze), więc cała moja wiedza o anty-utopijnej wizji stworzonej przez Atwood opierała się o podstawowe informacje nabyte podczas natykania się na recenzje tej książki. I może powinno tak zostać, bo trudno sobie wyobrazić gorszy obraz przyszłości dla kobiet.

"Podchodzi do zlewu, spłukuje ręce pod kranem i wyciera je w ścierkę do naczyń. Ścierka jest biała w niebieskie paski, taka sama jak przedtem. Czasem te przebłyski normalności uderzają mnie znienadzka, jakby z zasadzki. Nagłe przypomnienie tego, co zwykłe, codzienne, jest jak kopniak. Widzę ścierkę, wyjętą z kontekstu, wstrzymuję oddech. Dla niektórych pod pewnymi względami nie tak wiele się zmieniło."

Natykałam się na opinie, które bardzo krytykują narrację w Opowieści Podręcznej. Dla mnie to ona właśnie sprawia, że ta książka jest tak niepokojąca i przerażająca. Obserwujemy codzienność oczami Fredy i wiemy tylko to, co ona. A główna bohaterka została brutalnie wyrwana ze swojego życia i zmuszona do poddania się reżimowi Gileadu. Nie wie, czy żyją jej bliscy, nie docierają do niej żadne wiadomości z zewnątrz. Wie tylko tyle, że gdzieś toczy się wojna, ale i to może być propagandą podaną w celu stłumienia ewentualnego buntu. Rozumiem, skąd te głosy, bo czytelnik musi ułożyć sobie obraz świata z domysłów i z opowieści Fredy. Ale kurczę, sam sposób napisania tej książki to mistrzostwo świata.

Cała recenzja: https://bo-w-nich-jest-caly-swiat.blogspot.com/2021/03/opowiesc-podrecznej-margaret-atwood.html

Na początku trudno było mi wgryźć się w fabułę książki. Musiałam przywyknąć do ciągłych dygresji Fredy, gdyż często nagle odpływała myślami, głównie do swojego dawnego życia. Trudno się dziwić, poza myśleniem nie miała zbyt wiele do roboty. Mnie najbardziej...

więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to


Na półkach:

Cała recenzja: https://bo-w-nich-jest-caly-swiat.blogspot.com/2020/04/nareszcie-sie-doczekaam-co-mysle-o.html

Po pijackim wybryku na weselu Julka i Jeremi mają ciche dni. Janson nadal przygotowuje kobietę do wyprawy, owszem, ale stosunki między nimi stają się dość napięte. Kiedy postanawiają wyruszyć w Tatry, podejmą decyzję, która może skomplikować ich interesy. Czy planowana wyprawa się uda? Czy książka Julki zapewni jej bezpieczną posadę? Jak potoczy się relacja naszej niezdobyte bohaterki i JJ-a?

Opis jest więcej niż skąpy, ale to jest drugi tom serii i na tym muszę poprzestać, jeśli nie chcę wam nic zdradzić. Tym razem dostajemy w łapki więcej treści, jednakże na tych ponad trzystu stronach dzieje się sporo i chcę, żebyście mogli w pełni cieszyć się lekturą.

Ciężko było czekać na przesyłkę od autorki, ale na szczęście mogliśmy śledzić początkowe rozdziały na Wattpadzie. Pierwszy tom czytałam w lutym, więc i tak mam szczęście, bo czekałam na kontynuację stosunkowo mało. W recenzji pierwszego tomu pisałam, że zdążyłam się przywiązać do Jansona i Julki i pewnie w jakimś stopniu wpłynęło to na moje rozemocjonowanie podczas lektury. Zbliża się wyprawa a wokół naszej dwójki tyle się dzieje...

Tę książkę się po prostu pożera. Melissa Darwood niezwykle umiejętnie dozuje napięcie co sprawia, że od tej opowieści nie sposób się oderwać. Mam wrażenie, że druga część jest zabawniejsza od pierwszej. Oczywiście, Julka wciąż rzuca tekstami, które rozbrajają, ale poznajemy drugą twarz Jeremiego. Otóż okazuje się, że nasz szorstki i niedostępny Iceman ma poczucie humoru. Uwierzcie mi, chcecie poznać flirciarskie oblicze Jansona. Moje serce topiło się jak masło.

Cała recenzja: https://bo-w-nich-jest-caly-swiat.blogspot.com/2020/04/nareszcie-sie-doczekaam-co-mysle-o.html

Po pijackim wybryku na weselu Julka i Jeremi mają ciche dni. Janson nadal przygotowuje kobietę do wyprawy, owszem, ale stosunki między nimi stają się dość napięte. Kiedy postanawiają wyruszyć w Tatry, podejmą decyzję, która może skomplikować ich interesy. Czy...

więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

Okładka książki Ostatnia godzina Anna Bartłomiejczyk, Marta Gajewska
Ocena 5,8
Ostatnia godzina Anna Bartłomiejczyk, Marta Gajewska

Na półkach: ,

Cała recenzja: https://bo-w-nich-jest-caly-swiat.blogspot.com/2020/04/ostatnia-godzina-anna-bartomiejczyk-i.html

Po Ostatnią godzinę sięgnęłam nie tylko z ciekawości, jak Ani i Marcie wyszedł debiut. Tę historię poznałam na Wattpadzie i już wtedy śledziłam z ogromnym zainteresowaniem każdy dodawany rozdział. Od tamtej pory minęło chyba już kilka lat, a ja powoli pogodziłam się z tym, że nigdy nie dowiem się, jak ta opowieść się zakończy. My life is complete now.

Dziewczyny postanowiły zająć się tematyką końca świata. Jest to pomysł o tyle oryginalny, że wiele tytułów opowiada już o świecie po apokalipsie, a mało traktuje o tym, jak do niej w ogóle doszło. Przynajmniej ja się z takowymi nie spotkałam. Myślę, że umiejscowienie akcji w samym epicentrum zdarzeń prowadzących do końca świata jaki znamy jest bardzo trudne. Ania i Marta miały ograniczone z góry pole manewru, ale dały radę. Tak, niesamowicie mi się podobało.

Już kiedy Ostatnia godzina była publikowana na Wattpadzie jako Dies Irae, styl dziewczyn był bardzo przyjemny do czytania. Od tamtej pory na pewno skille Ani i Marty się poprawiły i teraz wszystko czyta się naprawdę bardzo przyjemnie. Zakładam że jedna, druga i dziesiąta korekta też nieco tu pomogły, ale jest naprawdę dobrze.

Jeśli ktoś by mnie zapytał, czy według mnie dobra książka stoi bardziej bohaterami czy akcją i kreacją świata, to chyba mimo wszystko wskazałabym bohaterów. Żeby już nie rozwodzić się nad każdym z osobna, powiem, że naprawdę podobało mi się, że każdy z nich ma swój charakter i historię, przez co można lepiej zrozumieć ich motywację. Kiedy czytałam Ostatnią godzinę jeszcze jako Dies Irae, to szczególnie ukochałam sobie Alexa i tak już zostało.

Cała recenzja: https://bo-w-nich-jest-caly-swiat.blogspot.com/2020/04/ostatnia-godzina-anna-bartomiejczyk-i.html

Po Ostatnią godzinę sięgnęłam nie tylko z ciekawości, jak Ani i Marcie wyszedł debiut. Tę historię poznałam na Wattpadzie i już wtedy śledziłam z ogromnym zainteresowaniem każdy dodawany rozdział. Od tamtej pory minęło chyba już kilka lat, a ja powoli pogodziłam...

więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to


Na półkach:

Cała recenzja: https://bo-w-nich-jest-caly-swiat.blogspot.com/2020/02/nikt-do-tej-pory-z-taka-czuoscia-nie.html

Podczas wystawiania "Króla Leara" na scenie na zawał serca umiera wybitny aktor, Arthur Leander. Były paparazzi, Jeevan Chaudhary, który teraz aspiruje do zostania ratownikiem medycznym, rusza mu na pomoc. Dramatowi na scenie przygląda się dziecięca aktorka, Kirsten Raymonde. Po nieudanej akcji ratowniczej Jeevan odbiera telefon od swojego przyjaciela, który pracuje w szpitalu i ostrzega go o wybuchu epidemii gruzińskiej grypy. W bardzo krótkim czasie wirus rozprzestrzenia się na cały świat. Szpitale są przepełnione, komunikacja zamiera, autostrady się zapychają, kiedy ludzie próbują podejmować jakiekolwiek działania. Jednak nie ma gdzie uciec.

Kilkanaście lat później obserwujemy nową rzeczywistość. Garstka ludzi, którym udało się przeżyć, organizuje się w małe grupki a niektórzy wędrują, przeszukując opuszczone domy. Jedną z ocalałych jest Kirsten, która podróżuje od miejsca do miejsca z Podróżującą Symfonią. To mała grupa artystów, którzy przynoszą napotkanym wytchnienie przez granie koncertów i wystawianie sztuk Szekspira. Można powiedzieć, że w tej swoistej rutynie odnaleźli spokój. Lecz kiedy docierają do St. Deborah i stają oko w oko z samozwańczym prorokiem, krucha odbudowana rzeczywistość znowu zostaje zachwiana.

"Patrzyłem na mój zniszczony dom i starałem się wymazać z pamięci słodycz życia na Ziemi."

Zacznę od tego, że Stacja Jedenaście, chociaż należy do gatunku post-apo, nie jest typową książką z tego rodzaju. Nie mamy tutaj żadnego wybranego bohatera, który zbawi świat. Nie jest też szczególnie brutalna (walki pomiędzy ocaleńcami oczywiście się zdarzają). Emily St. John Mandel skupia się na opisie nowej rzeczywistości. Głównie śledzimy wędrówkę Podróżującej Symfonii i zaglądamy do przeszłości by dowiedzieć się, jak do tej zagłady w ogóle doszło.

Kiedy przeczytałam kilka pierwszych stron to byłam pewna, że ta historia mnie zasmuci i że jakiś czas po jej przeczytaniu będę chodziła przygnębiona i w dodatku z kacem książkowym. Cytując klasyka: "Nic bardziej mylnego". Bardziej od smutku spomiędzy kart Stacji Jedenaście wyziera nostalgia i tęsknota za przeminioną cywilizacją. Bohaterowie tej powieści pamiętają czasy dobrobytu, kiedy po przekręceniu kurka z kranu leciała gorąca woda, a po uruchomieniu samochodu w niedługim czasie można było dogodnie się przemieszczać. Na świecie pojawia się już nowe pokolenie, które z niedowierzaniem kręci głową, kiedy słyszy o elektryczności i o wzbijaniu się w przestworza wielkich maszyn.

"Tytania mówiła teraz bardziej do siebie, jakby zapomniała o Oberonie. Jej głos niósł się daleko nad cichą widownią, nad sekcją smyczków czekającą na swoje wejście.
- Wskutek nieładu tego pory roku zmieniły kolej.
Na wszystkich trzech autach pysznił się napis PODRÓŻUJĄCA SYMFONIA, ale pierwsze miało jeszcze jedną, dodatkową linijkę: Samo przetrwane nie wystarcza."

Cała recenzja: https://bo-w-nich-jest-caly-swiat.blogspot.com/2020/02/nikt-do-tej-pory-z-taka-czuoscia-nie.html

Podczas wystawiania "Króla Leara" na scenie na zawał serca umiera wybitny aktor, Arthur Leander. Były paparazzi, Jeevan Chaudhary, który teraz aspiruje do zostania ratownikiem medycznym, rusza mu na pomoc. Dramatowi na scenie przygląda się dziecięca aktorka,...

więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to


Na półkach:

Cała recenzja: https://bo-w-nich-jest-caly-swiat.blogspot.com/2020/02/niezdobyta-melissy-darwood-nie-do-konca.html

Okładka sugeruje, że będziemy mieć do czynienia ze zwykłym romansem. Jak ja się cieszę, że się myliłam! Nie jest tutaj tak gorąco jak w Gordianie (odniosłam się do tego erotyku, ponieważ nic więcej od tej autorki nie czytałam). Melissa Darwood zaserwowała nam całą jedną scenę seksu (napisaną całkiem dobrze). Dostajemy za to naturalnie rodzącą się relację. Julka i Jeremi przechodzą na "ty" dopiero po dwusetnej stronie. Nie myślcie sobie, że przez to książka jest nudna, bo ja (Nie)zdobytą wprost pochłaniałam. Cenię sobie inteligentnych bohaterów, którzy mają swoją historię i charakter. Julka i Jeremi są właśnie tacy. Dodatkowo autorka obdarzyła swoją główną bohaterkę nienachalnym poczuciem humoru. To moim zdaniem dość ważne, bo to właśnie Julka opowiada nam swoją historię.

Melissa Darwood nie tylko sprawia, że pracująca sobie w wygodnych warunkach Julia zderza się z bardzo aktywnym trybem życia Jansona, ale przybliża nieco temat himalaizmu takim laikom jak ja. Oczywiście autorka musiała sama zasięgnąć języka, gdyż jej bohaterka przed rozpoczęciem poszukiwań odpowiedniej osoby do artykułu także bliżej zapoznaje się z tematem. Przyznam, że uderzył mnie opis śmiecenia przez wspinaczy. Uderzył i zasmucił zarazem, bo żaden teren nie pozostaje już dziki i dziewiczy po odkryciu przez człowieka. Nigdy nie pomyślałam o tak przyziemnej sprawie, kiedy myślałam o ludziach zdobywających szczyty. To przecież logiczne, że himalaiści muszą coś jeść i się załatwiać.

Gdy przeczytałam pierwsze dziesięć stron, to wiedziałam, że jestem kupiona. Julka jest tak fantastyczną bohaterką. Jej teksty o związkach i facetach mnie rozbrajały. To, co mi się w niej najbardziej podoba to to, że jest konsekwentna. Uznała, że z Jeremim będą ją łączyć stosunki tylko zawodowe i tego się trzyma. Bardzo brakuje bohaterek, które nie dają się się od razu zaciągnąć do łóżka. Może trochę za dużo narzekała, bo wiedziała, na co cię pisze, ale szybko brała się w garść i to też było super.

Już pisałam na Instagramie, że polubiliśmy się z Jeremim. Cóż, to mało powiedziane. Z tak dobrze wykreowanym męskim bohaterem dawno nie miałam do czynienia. Melissa Darwood porównała go do Keanu Reevesa, co pobudziło moją wyobraźnię, ale nie wygląd jest tutaj najważniejszy. Janson żyje skromnie, ciężko pracuje i przede wszystkim ma ogromną pasję o której mówi w taki sposób, że ja mu totalnie wierzę. Totalnie wierzę, że alpinizm to jego życie.

Cała recenzja: https://bo-w-nich-jest-caly-swiat.blogspot.com/2020/02/niezdobyta-melissy-darwood-nie-do-konca.html

Okładka sugeruje, że będziemy mieć do czynienia ze zwykłym romansem. Jak ja się cieszę, że się myliłam! Nie jest tutaj tak gorąco jak w Gordianie (odniosłam się do tego erotyku, ponieważ nic więcej od tej autorki nie czytałam). Melissa Darwood zaserwowała nam...

więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to


Na półkach:

Cała recenzja: https://bo-w-nich-jest-caly-swiat.blogspot.com/2020/01/o-jednej-z-najlepszych-wampirycznych.html

Karl, to ty? To pytanie pada ze starych ulic miast czy ze ścian rozpadającego się rodzinnego domu Haupmannów. Karl stał się cieniem samego siebie, istotą tragiczną. Nienawidzi swojej egzystencji, ale nie ma na tyle odwagi, aby zakończyć swoją tułaczkę. Równolegle do historii Haupmanna poznajemy dwie inne, o których może nie będę za dużo mówić, żebyście sami mogli cieszyć się tą niesamowitą opowieścią.

- Ja jestem - powiedziała głosem, który prawie nie opuszczał jej pokiereszowanych ust - esencją koszmarów. Jestem strachem na wróble o północy i pustym spojrzeniem trupa w kostnicy. Jeśli patrzycie na mnie i nie czujecie strachu, jesteście martwi za życia.

Czerwony śnieg to wielowymiarowa opowieść, w której wampiryzm spełnia w głównej mierze symboliczną rolę. Ian R. McLeod tak naprawdę snuje opowieść o utraconym człowieczeństwie, o poszukiwaniu własnego miejsca i o rewolucji, która zaczyna się od pojedynczej iskry... Dawno tak długo i z taką lubością nie delektowałam się lekturą, jak w przypadku Czerwonego śniegu. W ogóle to pobiłam rekord, bo czytałam tę książeczkę (dawno też nie czytałam tak cienkiej książki) przez prawie dwa tygodnie. Jednak nie żałuję czasu z nią spędzonego ani trochę.

Może dość już o stronie fabularnej Czerwonego śniegu. Nie mogę nie wspomnieć o stylu autora, który fenomenalnie przedstawił tłumacz. Czytanie każdego zdania było dla mnie wielką przyjemnością. Uwielbiam poznawać książki, w których delektuję się treścią i słowem, a powieść Iana R. McLeoda to prawdziwa perła swojego gatunku. Jeśli już sięgam po literaturę grozy, to szukam czegoś więcej, drugiego dna. Moim zdaniem akurat ten typ literatury wcale nie ma tylko straszyć.

Bardzo długo trzeba tu siedzieć. Bardzo długo musi tu czekać niewolnik, sługa, pan, osoba, wyznawca, drapieżnik, klient, wierny i gość. Tyle ofiar, tyle kontynentów, tyle stuleci. I wszystko to w oczekiwaniu na powrót tej jednej wytęsknionej twarzy.

Mój zachwyt zapewne wynika też z faktu, że uwielbiam powieści o wampirach. Mam wielki sentyment do sagi Zmierzch, serię o wampirach z Morganville zapewne przeczytam co najmniej jeszcze jeden raz w życiu, a Wywiad z wampirem uważam za arcydzieło. Jeśli usłyszę, że w jakieś książce występuje postać wampira, to zapewne będę chciała się zapoznać z tą historią.

Cała recenzja: https://bo-w-nich-jest-caly-swiat.blogspot.com/2020/01/o-jednej-z-najlepszych-wampirycznych.html

Karl, to ty? To pytanie pada ze starych ulic miast czy ze ścian rozpadającego się rodzinnego domu Haupmannów. Karl stał się cieniem samego siebie, istotą tragiczną. Nienawidzi swojej egzystencji, ale nie ma na tyle odwagi, aby zakończyć swoją tułaczkę. Równolegle...

więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to


Na półkach:

Cała recenzja: https://bo-w-nich-jest-caly-swiat.blogspot.com/2019/11/ostatnia-spowiedz-tom-i-nina-reichter.html

Ally nie rozpoznaje w nim popularnego piosenkarza. Na początku Bradin jest ostrożny w kontakcie z nią, natomiast z czasem coraz bardzie się rozluźnia. Ściąga nawet ogromne przeciwsłoneczne okulary, za którymi niejako chowa się przed światem. Obojgu już dawno tak dobrze się nie rozmawiało z drugą osobą. Kiedy już przyszło im się rozstać, Bradin zostawił jej numer telefonu.

Tak zaczyna się ich znajomość. Chociaż dzieli ich wiele kilometrów, to przez sms-y i rozmowy telefoniczne mówią sobie naprawdę wiele i stają się sobie coraz bliżsi. Im dalej w las, tym trudniej przychodzi Bradinowi na myśl, że będzie musiał powiedzieć Ally prawdę. Dziewczyna też ma swoje tajemnice i przede wszystkim jest uwikłana w związek, którego tak naprawdę nie chce i z którego trudno jest się jej wyplątać. Jak dalej potoczy się ich relacja?

"Starała się odtworzyć jak najwięcej z tych wspomnień, by zapamiętać je dokładnie. Zapamiętać każdą sekundę, każdy dźwięk, delikatny zapach jego perfum. Zapamiętać i zamknąć szczelnie gdzieś w sobie, bo podjęła decyzję. Żadne z tych zdarzeń już się nie powtórzy i żadne z tych nieprawdopodobnych uczuć już nigdy nie będzie mogło jej ogarnąć. Nie wiedziała, co chce napisać, kiedy wzięła do ręki długopis i czystą kartkę papieru, a pojedyncze słowa zaczęły tworzyć się z koślawych liter. Słone krople skapywały raz po raz i natychmiast wsiąkały w biały papier. Pytasz, dlaczego płaczę? Nie pytaj. Popatrz w moje oczy. A jeśli zobaczysz tam siebie, po prostu odejdź."

Jak pewnie już doskonale wiecie, pierwotnie Ostatnia Spowiedź było tworzonym na Wattpadzie fanfiction o Tokio Hotel. Pierwotne przeznaczenie tej historii (czyli jak zgaduję publikacja w odcinkach, bo tak się chyba nadal publikuje i publikowało fanfiki) bardzo mocno odbija się na całej jej konstrukcji. Chodzi mi o częste stosowanie zwrotów akcji, które mają na celu zachęcić do dalszego czytania. Użyłabym tutaj określenia "manipulowanie emocjami", ale chyba jednak byłoby to za mocno podkreślone. Wiecie, wszystko gra, ale nagle coś się wydarza, któraś z postaci coś powie i robi się dramat. I właśnie z takich mini-dramatów w głównej mierze składa się Ostatnia spowiedź. Oczywiście to sprawiło, że nie mogłam przestać czytać. Czy mi to przeszkadza? W ogóle, bo ta historia wyszła spod ręki Niny Reichter a ona ma niezwykle piękny styl pisania. Jeśli czytaliście jakąkolwiek książkę spod pióra tej pani, to sami doskonale o tym wiecie.

Cała recenzja: https://bo-w-nich-jest-caly-swiat.blogspot.com/2019/11/ostatnia-spowiedz-tom-i-nina-reichter.html

Ally nie rozpoznaje w nim popularnego piosenkarza. Na początku Bradin jest ostrożny w kontakcie z nią, natomiast z czasem coraz bardzie się rozluźnia. Ściąga nawet ogromne przeciwsłoneczne okulary, za którymi niejako chowa się przed światem. Obojgu już dawno tak...

więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to


Na półkach:

Cała recenzja: https://bo-w-nich-jest-caly-swiat.blogspot.com/2019/08/oszukana-magda-stachula.html

Pierwsza sygnał nakazujący mi podwoić czujność pojawił się wtedy, kiedy Lena nie chciała pojawić się na zdjęciu na rodzinnej imprezie Nikodema. Główna bohaterka musi być czujna przy matce swojego chłopaka. Kobieta jest w stosunku do niej bardzo podejrzliwa. Uważa, że dziewczyna wykorzystuje jej syna, żyjąc na jego rachunek i nie szukając pracy.

Co doprowadziło Lenę do obecnej sytuacji? Czy Nikodem jest tylko bezinteresownym mężczyzną z dobrym sercem? Jak potoczy się ta historia?

Jeśli chodzi o samą konstrukcję powieści, to nic na tym polu mnie nie zaskoczyło. Tak jak w przypadku poprzednich książek Magdy Stachuli mamy tutaj do czynienia z kilkuosobową narracją. Nie będzie zaskoczeniem, ze w końcu wszystkie osoby, które opowiadają nam tę historię ze swojego punktu widzenia mają ze sobą coś wspólnego.

Można by się było zastanawiać, co może zaskakiwać w książkach Stachuli, skoro konstrukcja powieści nie stanowi dla nas żadnej tajemnicy. Uważam, że argumentem przemawiającym za tym, żeby po książki pani Magdy jednak sięgać, jest to, że ona po prostu umie opowiedzieć każdą kolejną ze swoich historii. Owszem, Oszukana wciąga piekielnie i to jest jeden z największych plusów. Książki tego typu służą w głównej mierze rozrywce. Autorka ponadto ma pełną kontrolę nad fabułą powieści. Mam wrażenie, że każde zdanie w Oszukanej jest bardzo przemyślane, przez co z zapartym tchem śledzi się fabułę i nie można się od niej oderwać.

W Oszukanej bardzo podobało mi się również to, że cała fabuła jest bardzo logiczna. Ta historia mogłaby spotkać każdą dziewczynę i to jest naprawdę przerażające. Nie ma tu miejsca na wybuchy i żadne akcje, których nie dałoby się wytłumaczyć. Nie wiem z czego to wynika, ale wyjątkowo mocno przeżywałam tę historię. Bardzo mocno kibicowałam Lenie. Ona jest zwykłą dziewczyną, której przydarzyło się coś złego i chciałam, żeby się jej ułożyło.

Cała recenzja: https://bo-w-nich-jest-caly-swiat.blogspot.com/2019/08/oszukana-magda-stachula.html

Pierwsza sygnał nakazujący mi podwoić czujność pojawił się wtedy, kiedy Lena nie chciała pojawić się na zdjęciu na rodzinnej imprezie Nikodema. Główna bohaterka musi być czujna przy matce swojego chłopaka. Kobieta jest w stosunku do niej bardzo podejrzliwa. Uważa, że...

więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to


Na półkach:

Cała recenzja: https://bo-w-nich-jest-caly-swiat.blogspot.com/2019/05/to-co-zakazane-tabitha-suzuma-recenzja.html

Tabitha Suzuma zdecydowała się opowiedzieć nam tę historię z dwóch punktów widzenia - Lochana i Mai. Ich pierwszoosobowa narracja idealnie się uzupełnia. Nie jest spoilerem, że nasi główni bohaterowie są dla siebie kimś więcej niż tylko rodzeństwem. Autorka skupiła się na tym, jak do tego uczucia w ogóle doszło.

Już na samym początku wspomniałam o porównaniu tej książki do Kwiatów na poddaszu. Cóż, jeśli pozna się te dwie historie, to ciężko byłoby ich nie porównywać. W obu powieściach występuje wątek związku pomiędzy bratem i siostrą. U Virginii Andrews to uczucie zaczyna się tak samo, czyli od przejęcia roli rodziców nad młodszym rodzeństwem. Cathy i Chris byli także odizolowani od innych ludzi i moim zdaniem to uczucie da się wytłumaczyć.

Myślę, że z biegiem czasu coraz mniej rzeczy nas szokuje, jest coraz mniej tabu. Związki kazirodcze wciąż do tego tabu należą i mało twórców je porusza. Zgaduję, że nie zajmują się tym tematem bo jest niezwykle trudny i delikatny. Bardzo łatwo byłoby przesadzić i przedstawić takie relacje jako wynaturzone czy wręcz obrzydliwe.

Uważam, że Tabitha Suzuma poradziła sobie z opowiedzeniem tej historii fenomenalnie. Opisała relacje Mai i Lochana z niezwykłą empatią i delikatnością. Sprawiła, że ich związek nie wydaje się obrzydliwy ani nie uczyniła z niego sensacji. Co więcej, przedstawiła myśli bohaterów w taki sposób, że przede wszystkim się tę miłość rozumie. Lochanowi i Mai zostało odebrane dzieciństwo, tak samo jak bohaterom Kwiatów na poddaszu. Oni byli tak zajęci zajmowaniem się domem i dziećmi, że nie mieli możliwości zawiązać zdrowych relacji z ludźmi spoza swojej rodziny.

Cała recenzja: https://bo-w-nich-jest-caly-swiat.blogspot.com/2019/05/to-co-zakazane-tabitha-suzuma-recenzja.html

Tabitha Suzuma zdecydowała się opowiedzieć nam tę historię z dwóch punktów widzenia - Lochana i Mai. Ich pierwszoosobowa narracja idealnie się uzupełnia. Nie jest spoilerem, że nasi główni bohaterowie są dla siebie kimś więcej niż tylko rodzeństwem. Autorka...

więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to


Na półkach:

Cała recenzja: https://bo-w-nich-jest-caly-swiat.blogspot.com/2019/05/zapomniane-cat-patrick-szukaam-tej.html

Moja (myślę, że mogę to tak określić) mała obsesja na punkcie tej książki wzięła się chyba z tematu, jaki porusza. Nigdy wcześniej nie spotkałam się głównym bohaterem, który pamięta swoją przyszłość, za to przeszłość pozostaje dla tej osoby tajemnicą. Zwykle jeśli w popkulturze pojawia się wątek przewidywania przyszłości, to raczej chodzi o to, że ktoś ma taką zdolność i nie traci przy tym swoich wspomnień.

Odniosę się do pytania z tytułu posta: czy było warto? Cóż, zważywszy na to, że ta książka kosztowała mnie całe 10 zł, to jak najbardziej. Jeśli zaś mam ocenić treść, to spodziewałam się więcej, ale i nie jestem zawiedziona. Może myślałam, że opowieść Cat Patrick nie będzie typową młodzieżówką i że dostanę trochę więcej, ale z tym nie mam wielkich problemów.

Myślę też, że wcale by nie zaszkodziło, gdyby Zapomniane była trochę grubsza i gdyby autorka nieco rozwinęła przedstawiony świat. Opowieść Cat Patrick jest debiutem i moim zdaniem autorka poradziła sobie z przedstawieniem swojego pomysłu bardzo dobrze. Mamy do czynienia z pierwszoosobową narracją a z takim sposobem opowiadania historii trzeba uważać. London jest fajną bohaterką i oglądanie świata jej oczami jest ciekawym doświadczeniem i przede wszystkim nie jest męczące.

Bardzo mi się podoba przedstawienie wątku romantycznego pomiędzy bohaterami. To uczucie jest takie słodkie i niewinne, a London i Luke poznają się właściwie od nowa każdego dnia. Teraz na myśl nasuwa mi się film Pięćdziesiąt pierwszych randek, gdzie był podobny motyw.

Cała recenzja: https://bo-w-nich-jest-caly-swiat.blogspot.com/2019/05/zapomniane-cat-patrick-szukaam-tej.html

Moja (myślę, że mogę to tak określić) mała obsesja na punkcie tej książki wzięła się chyba z tematu, jaki porusza. Nigdy wcześniej nie spotkałam się głównym bohaterem, który pamięta swoją przyszłość, za to przeszłość pozostaje dla tej osoby tajemnicą. Zwykle jeśli...

więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to