Czerwony śnieg

Okładka książki Czerwony śnieg
Ian R. MacLeod Wydawnictwo: Mag Seria: Uczta Wyobraźni horror
384 str. 6 godz. 24 min.
Kategoria:
horror
Format:
papier
Seria:
Uczta Wyobraźni
Tytuł oryginału:
Red Snow
Data wydania:
2018-02-23
Data 1. wyd. pol.:
2018-02-23
Data 1. wydania:
2017-04-07
Liczba stron:
384
Czas czytania
6 godz. 24 min.
Język:
polski
ISBN:
9788374809016
Tłumacz:
Wojciech Próchniewicz
Średnia ocen

6,5 6,5 / 10

Oceń książkę
i
Dodaj do biblioteczki
Reklama

Kup Czerwony śnieg w ulubionej księgarnii

Porównywarka z najlepszymi ofertami księgarń
W naszej porównywarce znajdziesz książki, e-booki i audiobooki z najpopularniejszych księgarń internetowych. Niektórzy partnerzy przygotowują dla użytkowników naszego serwisu specjalne rabaty, dlatego warto kupować książki przez lubimyczytać.pl.
Oferty są prezentowane w trzech kategoriach: „Oferta dnia” (promocje partnerów),„Polecane księgarnie” (sprawdzeni partnerzy handlowi, z którymi współpracujemy na podstawie umów) oraz „Pozostałe”. W każdej kategorii kolejność prezentacji zależy od ceny produktu przekazanej przez księgarnie lub dostawcę porównywarki.
Lubimyczytać.pl nie prowadzi sprzedaży i nie uczestniczy w procesie zakupowym po przekierowaniu na stronę sklepu. Mimo że dokładamy starań, aby wszystkie linki i informacje były aktualne, nie mamy wpływu na ewentualne nieścisłości cenowe, błędne przekierowania lub zmiany w ofertach księgarni. Jeśli zauważysz nieprawidłowość, prosimy o zgłoszenie jej na adres: admin@lubimyczytac.pl. Dzięki Twojej informacji możemy jeszcze lepiej dbać o jakość działania naszej porównywarki.
Ładowanie Szukamy ofert...

Polecane przez redakcję

Opinia społeczności i

Czerwony śnieg



książek na półce przeczytane 439 napisanych opinii 286

Oceny książki Czerwony śnieg

Średnia ocen
6,5 / 10
405 ocen
Twoja ocena
0 / 10

OPINIE i DYSKUSJE o książce Czerwony śnieg

avatar
716
295

Na półkach:

Lubię MacLeoda. Cenię go szczególnie za swobodę w poruszaniu się po epokach historycznych, za ich plastyczny i sugestywny opis. Ta powieść jednak nie jest dobra. Zresztą, komu temat wampirów zrobił dobrze?

Lubię MacLeoda. Cenię go szczególnie za swobodę w poruszaniu się po epokach historycznych, za ich plastyczny i sugestywny opis. Ta powieść jednak nie jest dobra. Zresztą, komu temat wampirów zrobił dobrze?

Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

avatar
60
60

Na półkach:

W literaturze „horrorowej” istnieje swoiste przesycenie motywem wampiryzmu. Wielu autorów „zabija się”, żeby stworzyć nowy oryginalny model krwiopijcy, który wyróżniałby jego pomysł na tle bogatego dorobku innych pisarzy. Jedni, jak Bram Stoker postawili na klasykę, inni bardziej współcześni jak Jay Kristoff wybrali brutalną akcje, a jeszcze inni jak Brian Lumley windują wampiryzm w pozaziemskie rejony. Ian MacLeod w swoim dziele stawia na bardziej tradycyjne podejście, ale dodaje do niego swój własny sznyt, który sprawia, że nakreślony przez niego obraz wydaje się być jeszcze bardziej mroczny i nieszczęśliwy niż wszystkie inne.
Wampiryzm w wydaniu brytyjczyka nie jest przedstawiony jako dar nadludzkiej siły, błogosławieństwo wiecznej młodości czy choroba blokująca dostęp do światła słonecznego. MacLeod przedstawia wampiryzm w roli strasznej, wiecznie nienasyconej klątwy, która odbiera charakter, zmysły, a nawet odziera z człowieczeństwa. Powyższe przekleństwo przedstawia jednak jako koszmar dziejący się na jawie, który nęci, wywołuje pragnienia, mami władzą i możliwościami, ale nie daje żadnego wytchnienia, spokoju czy spełnienia. Wampiryzm w Czerwonym śniegu jest kwintesencją zezwierzęcenia, zatracania się w czeluściach szaleństwa i najmocniejszych halucynacji.
Proza Macloeda jest przy tym mocno oniryczna, przypomina majaki czy poruszanie w gęstej niczym mleko mgle. Brytyjczyk nie odsuwa w cień mitów i legend związanych z krwiopijcami, ale traktuje je trochę po macoszemu. Światło słoneczne wciąż jest wrogiem nieumarłych, a srebro jest równie skuteczne jak w przypadku wilkołaków. Nowością wydaje się być motyw narkotyzowania się postaci celem powstrzymania się od żądzy mordu, który można traktować zarówno dosłownie jak i metaforycznie.
Czy zatem Czerwony śnieg jest dobrą książką? Według mnie ma potencjał, piękny język i niezły mroczny klimat, szczególnie gdy maluje świat na tle wydarzeń historycznych. Wydaje się jednak utworem trochę przekombinowanym. Autor zbyt mocno skupił się na próbie uchwycenia pierwotnego wydźwięku wampirzego wynaturzenia. Dodatkowo, w mojej mocno subiektywnej opinii, nie poradził sobie z nastrojeniem czytelnika na właściwe wibracje, przerzucając historię z postaci na postać. Z jednej strony uchwycił potworność, swoistą wieczność przekleństwa, a z drugiej strony stworzył powieść wewnątrz powieści, która nie wszystkich przykuje do stron powieści.

W literaturze „horrorowej” istnieje swoiste przesycenie motywem wampiryzmu. Wielu autorów „zabija się”, żeby stworzyć nowy oryginalny model krwiopijcy, który wyróżniałby jego pomysł na tle bogatego dorobku innych pisarzy. Jedni, jak Bram Stoker postawili na klasykę, inni bardziej współcześni jak Jay Kristoff wybrali brutalną akcje, a jeszcze inni jak Brian Lumley windują...

więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

avatar
576
76

Na półkach:

Nie do końca pojmuję to zakończenie, które przedstawił nam autor.Wydaje się nie spójne z tą całą podróżą poprzez wieki. Przez to zakończenie losy głównego bohatera wydają się nie mieć sensu.

Nie do końca pojmuję to zakończenie, które przedstawił nam autor.Wydaje się nie spójne z tą całą podróżą poprzez wieki. Przez to zakończenie losy głównego bohatera wydają się nie mieć sensu.

Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

Poznaj innych czytelników

1566 użytkowników ma tytuł Czerwony śnieg na półkach głównych
  • 1 009
  • 541
  • 16
315 użytkowników ma tytuł Czerwony śnieg na półkach dodatkowych
  • 178
  • 32
  • 24
  • 23
  • 23
  • 22
  • 13

Inne książki autora

Okładka książki Made To Order: Robots and Revolution Brooke Bolander, John Chu, Daryl Gregory, Peter F. Hamilton, Rich Larson, Ken Liu, Ian R. MacLeod, Annalee Newitz, Tochi Onyebuchi, Suzanne Palmer, Sarah Pinsker, Vina Jie-Min Prasad, Alastair Reynolds, Kelly Robson, Sofia Samatar, Peter Watts
Ocena 3,0
Made To Order: Robots and Revolution Brooke Bolander, John Chu, Daryl Gregory, Peter F. Hamilton, Rich Larson, Ken Liu, Ian R. MacLeod, Annalee Newitz, Tochi Onyebuchi, Suzanne Palmer, Sarah Pinsker, Vina Jie-Min Prasad, Alastair Reynolds, Kelly Robson, Sofia Samatar, Peter Watts
Ian R. MacLeod
Ian R. MacLeod
Ian R. MacLeod (ur. 1956 Solihull, Wielka Brytania) – brytyjski pisarz science-fiction i fantasy. Zdobywca nagród Hugo, Nebula, Locusa oraz World Fantasy Award, głównie za krótsze formy. Ian R. MacLeod urodził się i większość ze swych czterdziestu kilku lat przeżył w okolicach Birmingham w Wielkiej Brytanii. Pochodzi ze starego szkockiego klanu MacLeodów. Jest autorem powieści The Great Wheel, która otrzymała nagrodę Locusa, a jego opowiadania, publikowane w Interzone, Asimov’s Science Fiction oraz Fantasy and Science Fiction ukazały się także w licznych antologiach i zostały przetłumaczone na j. niemiecki, francuski, japoński, polski. Jego mikropowieść historyczna zatytułowana The Summer Isles zdobyła World Fantasy Award. Wieki światła zostały nagrodzone SF Site Award dla najlepszej książki fantastycznej roku. Zaś ich druga część House of Storms jest nominowana do tegorocznej nagrody Hugo. Kilkukrotnie nominowany był do nagrody Word Fantasy Award, Locus Award, British SF Award, Seiun Award, Hugo, Nebula i wielu innych. MacLeod jest jednym z najwszechstronniejszych i najtrudniejszych do sklasyfikowania autorów fantastyki. Pisze horrory, utwory fantasy i science fiction. Uważany za jednego z największych stylistów na polu fantastyki, bywa często porównywany do Margaret Atwood, Gene Wolfe’a i Luciusa Sheparda. Sam autor wśród swoich literackich mistrzów wymienia F. Scotta Fitzgeralda, Marcela Prousta, Johna Updike’a i Charlesa Dickensa. I właśnie ten ostatni wywarł ogromny wpływ na Wieki światła. Z kart książki pobrzmiewają echa jednego z największych dzieł Dickensa – Wielkich nadziei. Inspirujac się dziełem mistrza, a także utworami George’a Orwella czy Aldousa Huxleya, MacLeod tworzy niepokojący i pasjonujący obraz osobliwej wiktoriańskiej epoki, różniącej się od tej dobrze nam znanej obecnością mrocznej magii i jeszcze mroczniejszych tajemnic. Soczysty, nastrojowy, liryczny i skomplikowany utwór, który utwierdza reputację MacLeoda jako jednego z najlepszych pisarzy gatunku z początku XXI stulecia.
Zobacz stronę autora

Czytelnicy tej książki przeczytali również

Matka Edenu Chris Beckett
Matka Edenu
Chris Beckett
Ludzkość rozpowszechniła się na Edenie, samotnej, ciemnej planecie, tworząc odrębne społeczności. Pewnego dnia młoda Gwiazdeczka Strumyk spotyka przystojnego mężczyznę zza drugiej strony Stawu i postanawia stać się jego domową, czyli żoną. Nie wie jeszcze, że jej ukochany jest synem naczelnika, co wkrótce uczyni ją Matką Edenu, kobietą noszącą pierścień Gali, matki wszystkich mieszkańców planety. Kiedy kupowałam „Matkę Edenu” Chrisa Becketta wiedziałam, że jest tomem drugim i że prawdopodobnie nie będę kupować tomu pierwszego z bardzo prostego powodu: te książki zostały wydane w ramach Uczty Wyobraźni, ta nieczęsto ma dodruki, a nakład „Ciemnego Edenu”, czyli części pierwszej, już dawno nie jest dostępny. Co oznacza konieczność kupowania go po zawyżonych cenach, a na to ochoty nie miałam. Dowiedziałam się jednak, że tom drugi rozgrywa się kilkaset lat po wydarzeniach z tomu pierwszego, w związku z czym można tę historię czytać odrębnie… i cóż, tak właśnie zrobiłam. Trochę nie tak, jak powinnam, ale czasem bywa. I mimo tego, że nie czytałam tej serii od początku to absolutnie nie żałuję tego, że po tę książkę sięgnęłam. „Matka Edenu” to fantastyka socjologiczna, która być może (jak niesie wieść recenzencka) jest gorsza od tomu pierwszego, ale uważam, że w dalszym ciągu jest solidną historią, którą warto poznać. Dla mnie to przykład książki, która łączy w sobie typowo przygodowe, rozrywkowe tropy z odrobiną czegoś więcej. Autor, który jest byłym brytyjskim pracownikiem społecznym, komentuje w swojej powieści funkcjonowanie społeczeństwa, analizując też rozwój całkiem ciekawego hipotetycznego przypadku odizolowanej społeczności, która nie pamięta już Ziemi i nie ma z nią kontaktu, ale przekazuje skrawki wiedzy z pokolenia na pokolenie. Nie jest to być może coś najbardziej nowatorskiego, poznałam już trochę tego typu historii, ale moim zdaniem Beckett wykonał swoją pracę jako pisarza całkiem zgrabnie. Moim zdaniem to po prostu solidnie napisana historia, z dobrym tempem i interesującym podejściem do tematu. Trochę boli mnie to, że jednak nie poznałam tomu pierwszego i raczej nie trafi on zbyt szybko w moje ręce (nie sądzę, by Mag posłuchał mnie, jeśli chodzi o dodruk…),ponieważ jednak czułam się momentami nieco zagubiona i na pewno przyswojenie historii przyszłoby mi łatwiej, gdybym czytała historię tak jak się to powinno robić, ale, tak czy siak, cieszę się, że w ogóle mogłam się z twórczością Becketta spotkać, bo to naprawdę było miłe spotkanie. Co pewnie dla niektórych może być istotne: choć do science-fiction to jednak autor nie skupia się szczególnie na technologiach. To powieść, która ma momentami klimat fantasy, bo ludzie przybyli na Eden po prostu cofnęli się, jeśli chodzi o rozwój cywilizacji, więc można odnieść wrażenie, że wszystko rozgrywa się dawnych, a nie przyszyłych czasach. Książek z Uczty Wyobraźni często się boję, przez wzgląd na liczbę absurdy, które często się w nich pojawiają. Na szczęście dla mnie „Matka Edenu” okazała się dość klasycznym science-fiction, które robi to, czego od tej literatury oczekuje: łączy rozrywkę ze wcale nie głupim komentarzem co do naszej rzeczywistości i hipotetycznych zdarzeń, które mogą się nam kiedyś przytrafić. Także jeśli ktoś właśnie tego szuka, myślę, że warto dać jej szansę, nawet bez znajomości trudno dostępnego obecnie tomu pierwszego.
Katrina - awatar Katrina
oceniła na82 lata temu
Stulecie przemocy Lavie Tidhar
Stulecie przemocy
Lavie Tidhar
Drugie spotkanie z autorem wypadło lepiej, niż poprzednie, choć liczyłam na więcej, czytając opinie porównujące “Osamę” i “Stulecie przemocy”. “Stulecie...” jest na pewno mniej oniryczne, bardziej umiejscowione w czasie i przestrzeni, z konkretnymi bohaterami, a przez to lepiej się podąża za fabułą. Równocześnie autor nie szczędzi czytelnikowi nagłych skoków czasowych, więc losy postaci poznajemy w dość poszatkowany sposób, jednak nie stanowi to większego problemu. Powieść jest napisana w stylu, który lubię nazywać literackim - z pięknie wyważonymi zdaniami, przemyślanymi opisami i oszczędnymi, ale znaczącymi dialogami. Równocześnie porusza temat, który nie jest lekki. Autor prowadzi czytelnika przez kolejne konflikty zbrojne XX i XXI wieku, przywołując (mimo gatunku s-f) także historyczne postaci i wydarzenia. Trochę w alternatywnej rzeczywistości, z obecnością bohaterów wykraczających poza ludzką miarę, choć w swej istocie bardzo ludzkich, przy okazji zaznajamia czytelnika z wieloma mniej lub bardziej powszechnymi faktami na temat losu nazistowskich zbrodniarzy czy działalności amerykańskich służb wywiadowczych. Ponieważ nie lubię nawiązywania w książkach do superbohaterów komiksowych, to miałam w pewnym momencie ochotę porzucić lekturę. Zatrzymała mnie szczera ciekawość, co odnajdę na końcu powieści, ponieważ już od pierwszych stron zarysowana zostaje zagadka, której elementy są powoli i umiejętnie wplatane w kolejne rozdziały aż do finału. Zakończenie jednak, podobnie jak w przypadku “Osamy”, rozczarowało mnie i pozostawiło niedosyt treści oraz sensu. Czuję też, że na tym zakończę przygodę z tym autorem.
aredhela - awatar aredhela
oceniła na61 rok temu
Kroniki marsjańskie. Człowiek ilustrowany. Złociste jabłka słońca Ray Bradbury
Kroniki marsjańskie. Człowiek ilustrowany. Złociste jabłka słońca
Ray Bradbury
Niniejszy zbiór to takie science-fiction, w którym “science” nie jest paradoksalnie pierwszorzędnym elementem. Stanowi właściwie sztafaż - pełen umowności i nielogiczności - dla opowiedzenia czysto ludzkich, często obyczajowych historii. Historii, w którym gatunek ludzki odbija się jak w lustrze - zdanie, które idealnie pasuje do pierwszej części tego omnibusa czyli “Kronik Marsjańskich”. “Kroniki” mówią o ludziach stopniowo zasiedlających Marsa. Jednakże Mars jest już zamieszkany i sprawa wcale nie wydaje się taka prosta. Same koncept kolonizowania planety to wyłącznie tło, bo gdyby brać to na poważnie, wszystko jest pełne absurdu i nielogiczności, które ciężko byłoby naukowo obronić nawet w czasach Bradburego. Rzekłbym, że te opowieści mają wręcz charakter bajkowy, a jak każdej bajce przystało oczywiście kończy się to pewnym morałem. Jakim, nie będę zdradzał. Choć czyta się to dosyć dziwnie, możemy przyzwyczaić się do konwencji i poczucia humoru autora. Motywem przewodnim całego zbioru jest pycha człowieka, przewijają się również wątki rasizmu oraz katastrofy nuklearnej. Szczególnie tym dwóm ostatnim nie ma co się dziwić zważając na czas, w którym przyszło żyć Bradburemu. Opowiadania w tym tomie najczęściej są bardzo krótkie, melancholijne, pozostawiając czytelnika z nutą refleksji. Przykładowo, “Sawanna” opowiada o wpływie technologii na człowieka i relacje międzyludzkie - dość prorocze. “Kalejdoskop” - o tym jak myślimy o swoim życiu w obliczu nieuchronnej śmierci. “Na Wozie” - pobrzmiewają tu echa wojny atomowej i segregacji rasowej. Są też opowiadania kompletnie nijakie i absurdalne, na przykład “Długi Deszcz” - naiwne o ludziach stąpających po deszczowej i burzowej planecie Wenus. Wiadomo, że nie ma nawet najmniejszych szans dla człowieka ani takiej technologii, by przebywać na tej straszliwie nieprzyjaznej planecie i zakładać tam ludzkie bazy. Podsumowując, całkiem ciekawy i sympatyczny zbiór, ale nierówny, pełen króciutkich tekstów z jakimś morałem jednakże w żaden sposób nie wybitny szczególnie dla współczesnego czytelnika. Niemniej zachęca do sprawdzenia innych tekstów Bradburego.
Witcher-Dunyain - awatar Witcher-Dunyain
ocenił na66 miesięcy temu
Wrota Obelisków Nora K. Jemisin
Wrota Obelisków
Nora K. Jemisin
Hmm. Pierwszy tom nawet pozytywnie mnie zaskoczył, ale teraz zaczynam mieć problem z całą trylogią. Nadal podtrzymuję zdanie, że oparcie mocy bohaterów na geologii i górnictwie (jako osoba wykształcona w tym kierunku powiem, że nazwy kamieni, skał i formacji geologicznych są prawdziwe :p) jest czymś ciekawym i świeżym. Podobnie jak przy opinii o pierwszym tomie zostaję przy tym, że świat jest przedstawiony dość pobieżnie. Jest ogromny (skala planety),ale niestety w ogóle tego nie czuć — tak samo jak upływu czasu w powieści. Trochę mi to przeszkadza. Lubię znać uniwersum i zasady, jakie nim rządzą, z drugiej strony może nie jest to aż tak istotne dla tej historii. Tom drugi pokazuje nam też, co się działo z córką głównej bohaterki. A skoro przy bohaterach jesteśmy — główna bohaterka zrobiła się strasznie irytująca. Mam wrażenie, że wiecznie narzeka, ciągle drama i mrok, a z drugiej strony gdzieś w głębi siebie uważa się za… hmm… może najlepszą? Serio, mam z nią teraz problem. Nie wiem czy wcześniej tego nie dostrzeglem czy teraz się taka zrobila... Jest jeszcze coś, co mocno trafiło mnie na ostatnich stronach. Bohaterowie korzystają z wychodka, ale znają pojęcie ropy naftowej. (Edit: Po ukonczeniu serii już to tak nie gryzie i ma sens) Wspominałem przy okazji pierwszego tomu, że nazwa szóstego zmysłu trochę mi nie pasuje i teraz wiem dlaczego. Słowo „Sejszeć” to chyba kręgosłup tej książki. Serio zaczynam mieć go dość. Jak ktoś się zastanawia, jak brzmi język polski dla obcokrajowców, to niech przeczyta tę pozycję. Z narracją też zaczynam mieć problem. O ile za pierwszym razem była czymś nowym i mnie zaciekawiła, tak teraz zaczynam ją postrzegać jak niekontrolowany wylew myśli autorki. Waham się między 5 a 6. Książka jest w sumie dobra, czyta się szybko, ale rozumiem, że część czytelników może się od niej całkowicie odbić. Nadal uważam też, że po nagrodzie Hugo oczekuje się czegoś więcej. Opinia może się jeszcze zmienić, gdy przeczytam ostatni tom. Edit. 27.01.2026 - Po ukończeniu trzeciego tomu dam jednak 7 wszystkim trzem częściom. Ale podtrzymuję powyższe i ten tom podobał mi się najmniej oraz czytało mi się go najgorzej.
hatake_18 - awatar hatake_18
ocenił na72 miesiące temu

Cytaty z książki Czerwony śnieg

Więcej
Ian R. MacLeod Czerwony śnieg Zobacz więcej
Więcej