Najzimniejszy dotyk Isabel Sterling 6,8

ocenił(a) na 529 tyg. temu Choć tej książki raczej nie nazwałabym wybitnie dobrą ani emocjonującą, to bardzo dobrze mi się ją czytało. Wciągnęła mnie już od pierwszych stron, a potem spędziłam z nią kilka naprawdę miłych godzin. Moje serduszko trzepotało, a w pewnym momencie nawet wstrzymywałam oddech i niecierpliwie czekałam na rozwój wydarzeń. W sumie jest to jedna z tych książek, gdzie wszystko się ładnie układa, ale zostało jeszcze 100 stron i wszystko może się zmienić. Pod koniec miałam w głowie wielki znak zapytania, bo wydawało mi się, że zostało do opowiedzenia jeszcze tak wiele treści, a niewiele stron.
To, co mi się tutaj bardzo podobało, to wpasowanie istot paranormalnych i magii w ludzki świat. Choć trochę mi smutno, że pozostałe stworzenia nie dostały zbyt wiele lub nawet żadnego czasu na scenie, to pocieszam się faktem, że wampiry były naprawdę super. Całkiem podobało mi się nieco świeże podejście do tematu i zrezygnowanie z niektórych przekonań na ich temat, a stworzenie nowych. Motyw z używaniem przymusu, a więc swego rodzaju odbieraniem wolnej woli, dla mnie super. Myślę, że w tym kontekście naprawdę ma sens i dobrze pasuje do świata przedstawionego.
Wątek romantyczny był naprawdę miły. Choć na początku trochę kręciłam na niego nosem, bo miałam wrażenie, że Elise nie tyle kochała samą Claire, co bardziej możliwość chwytania ją za dłoń. W sumie, nie tylko mi się tak wydawało. Ale potem ich relacja zaczeła się ładnie rozwijać. Po drodze było trochę zgrzytów, niedopowiedzeń i problemów. Ale potem, gdy wszystko zaczęło się ładnie układać, moje serduszko trzepotało z radości. Myślę, że dziewczyny miały całkiem dobre podstawy, aby zbudować trwały związek. Tylko mogłyby trochę bardziej sobie ufać i mieć mniej tajemnic.
Jeśli chodzi o wątek kryminalny, który przecież stanowił bardzo ważną część tej historii, był według mnie świetny. Śledziłam go z zainteresowaniem i tak naprawdę nie wiedziałam, jak się on potoczy. Być może tylko mi się wydaje, ale mam wrażenie, że jako czytelnik dostałam trochę zbyt mało informacji, aby samodzielne wpaść na trop mordercy. Dostałam kilka drobnych wskazówek, ale główny złol dostał trochę za mało czasu na stronach, abym była w stanie go w ogóle wyczuć. Dlatego zaskoczyła mnie jego tożsamość. W sumie było to dość logiczne i puzzle do siebie pasowały. Jednak niestety widać, że ta książka to przede wszystkim romans młodzieżowy, a nie kryminał.
Choć nie do końca jestem fanką zakończeń otwartych, to było w porządku. Słodko-gorzkie, ale pozostawiające nadzieję. Szczerze mówiąc, to jestem ciekawa, jak ta historia potoczyłaby się dalej. Jakie przygody czekałyby na Elise i Claire.