-
Artykuły
„Odpowiedź kryje się w tobie” – Katarzyna Wolwowicz zdradza, jak ją odnaleźć
LubimyCzytać1 -
Artykuły
Nowa karkonoska powieść Sławka Gortycha! „ŚWIĘTO KARKONOSZY”- już wkrótce! KONKURS
LubimyCzytać101 -
Artykuły
Wielkanocna chwila odpoczynku z literaturą – okazje na ebooki do -95% i ranking top tytułów
LubimyCzytać2 -
Artykuły
Nie żyje Wiesław Myśliwski. Autor „Kamienia na kamieniu” i „Traktatu o łuskaniu fasoli” miał 94 lata
LubimyCzytać54
Biblioteczka
2023-04-12
2022-11-02
Pomysł był, ale wykonanie zawiodło- tak mogę w skrócie podsumować "Martwy sad".
Zaczęło się naprawdę dobrze: makabryczne zabójstwo, dużo krwi, morderca szepczący głównemu bohaterowi do ucha tajemniczy tekst. A potem pojawiła się... Paulina. Wątek romansu Marcina i Pauliny przywodził mi na myśl seriale typu "Zbuntownay anioł". Niby się nienawidzą, ale jednak raz-dwa między nimi zaiskrzyło i wylądowali razem w łóżku.
Styl słabiutki, dla mnie toporny, pełen powtórzeń w zdaniach. Powtórzenia czasami są ok, budują atmosferę, ale w tym przypadku wyraźnie były to błędy stylistyczne, wynikające z (mimo wszystko) ograniczonego warsztatu autora.
Poza warsztatem, leży i kwiczy również wiedza na temat (nazwę to ogólnikowo) procedur. Rozumiem, że gdyby kryminały pisano trzymając się litery prawa, to byłyby nudne jak akta sądowe. Mimo to prychnęłam, jak przeczytałam o techniku schodzącym do studni, żeby wyjąć z niej trupa. Tak bez zdjęć, bez oględzin prokuratora i lekarza medycyny sądowej.
Pomysł był, ale wykonanie zawiodło- tak mogę w skrócie podsumować "Martwy sad".
Zaczęło się naprawdę dobrze: makabryczne zabójstwo, dużo krwi, morderca szepczący głównemu bohaterowi do ucha tajemniczy tekst. A potem pojawiła się... Paulina. Wątek romansu Marcina i Pauliny przywodził mi na myśl seriale typu "Zbuntownay anioł". Niby się nienawidzą, ale jednak raz-dwa między...
2020-12-30
2020-12-27
2020-12-23
2020-12-20
2020-11-29
2020-11-26
2020-11-25
2020-11-22
2020-11-16
2020-11-11
2020-11-05
2020-10-25
2020-10-19
Sięgając po "Niewidzialnego strażnika" oczekiwałam czegoś na kształt "Ciszy białego miasta", przesyconego hiszpańskim folklorem, z niezwykłymi postaciami śledczych. Dostałam taki misz-masz kryminału, obyczajówki, z elementami nadprzyrodzonymi, wobec czego mam wrażenie, że nie wszystko trzyma się tu kupy.
Czytając jakąkolwiek książkę chcę mieć świadomość, że dany wątek został wprowadzony celowo i nie jest obojętny dla fabuły. W "Niewidzialnym strażniku" śmiało można byłoby wyrzucić sporo kwestii, które dla fabuły i rozwiązania kryminalnej zagadki nic nie wnoszą, a pewne rzeczy rozwiązać fabularnie zupełnie inaczej.
Książka jest źle napisana (lub przetłumaczona) również od strony technicznej. Niespodziewane zmiany miejsca akcji, co wynika z nieoddzielenia kolejnych akapitów choćby pustą linią sprawiają, że momentami się gubiłam, bo oto właśnie główna bohaterka kończy dialog z inną osobą w jednym miejscu, aby w następnej linijce przemierzać już korytarz instytutu medycyny sądowej. Zauważyłam również chaos w zaimkach. "Jej" raz dotyczyło Amai, aby zaraz w kolejnym zdaniu "jej" odnosiło się do matki lub siostry Amai.
Co dalej zwróciło moją uwagę? Mało realistyczne dialogi. Momentami odpowiedzi po 1-2 słowa, które zaraz przemieniają się w rozbudowaną, długą wypowiedź na kilkanaście linijek, jakby nagle wszyscy stali się elokwentni i wygadani.
Sama główna bohaterka na tle śledczych znanych z innych kryminałów wypada dosyć przeciętnie, żeby nie powiedzieć blado. Trudno powiedzieć, że ma w sobie coś niezwykłego, co wyróżniałoby ją spośród jej kolegów z zespołu. Nudna postać, o której prawdopodobnie za kilka tygodni zupełnie zapomnę.
Podsumowując: pierwszy tom przeczytany, ale nie czuję się zachęcona, żeby przeczytać kolejne.
Sięgając po "Niewidzialnego strażnika" oczekiwałam czegoś na kształt "Ciszy białego miasta", przesyconego hiszpańskim folklorem, z niezwykłymi postaciami śledczych. Dostałam taki misz-masz kryminału, obyczajówki, z elementami nadprzyrodzonymi, wobec czego mam wrażenie, że nie wszystko trzyma się tu kupy.
Czytając jakąkolwiek książkę chcę mieć świadomość, że dany wątek...
2020-10-08
Po długiej przerwie wróciłam do czytania kryminałów i nie był to udany powrót. Wątkowi zbrodni brakowało czegoś odkrywczego, główna bohaterka niesamowicie irytująca. Dodatkowo nie mogę przeboleć tego, że:
- akcja dzieje się w 1996, a w jednej ze scen jest rozmowa o ustawie o świadku koronnym (ustawa uchwalona dopiero rok później, weszła w życie w 1998),
- bohater z obciętymi uszami prowadzi dialog z policjantką.
Po długiej przerwie wróciłam do czytania kryminałów i nie był to udany powrót. Wątkowi zbrodni brakowało czegoś odkrywczego, główna bohaterka niesamowicie irytująca. Dodatkowo nie mogę przeboleć tego, że:
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to- akcja dzieje się w 1996, a w jednej ze scen jest rozmowa o ustawie o świadku koronnym (ustawa uchwalona dopiero rok później, weszła w życie w 1998),
- bohater z...