-
Artykuły
Od królewskich dworów do Hollywood
LubimyCzytać1 -
Artykuły
Crime Story: pierwsze takie wydarzenie autorskie w Polsce
LubimyCzytać2 -
Artykuły
Wielkanoc z książką i nie tylko – czytelnicze oraz kreatywne pomysły na prezent
LubimyCzytać4 -
Artykuły
Wielka Wiosenna Wyprzedaż w Matras.pl: tysiące książek nawet 80% taniej
LubimyCzytać2
Biblioteczka
Recenzja: http://www.blairczyta.pl/2018/04/58-sarah-j-maas-korona-w-mroku.html
Druga część przygód młodej zabójczyni. Celaena Sardothien zostaje obrończynią znienawidzonego króla. Na jego życzenie musi pozbywać się osób, które zagrażają jego władzy. Na pozór dziewczyna zdaje się być wierna królowi - przynajmniej tak sadzi jej najbliższe otoczenie. Kobieta ma jednak swój plan, który stopniowo realizuje...
Fabuła
Kontynuacja "Szklanego Tronu" jest spójna z pierwszą częścią. Akcja głównie rozgrywa się w zamku króla i jego otoczeniu. Widziałam wiele opinii twierdzących, że jest to najsłabsza część cyklu. faktem jest, że czytałam ją jakieś półtora miesiąca, ale myślę, że było to bardziej uwarunkowane tym, co działo się w moim życiu. Książka jednak faktycznie jest dosyć nierówna - ma swoje lepsze i słabsze momenty. Chwilami akcja dzieje się szybko, natomiast niektóre momenty są zbyt długie i chaotyczne, przez co nie miałam problemu, by po kilku stronach ją odłożyć. Na szczęście na koniec faktycznie ponownie nabiera tempa i zaczyna się wiele dziać, zaś samo zakończenie pozostawia nadzieję, że w kolejnym tomie będzie zdecydowanie lepiej.
Bohaterowie
Nadal głównie toczy się wszystko wokół Celaeny, Chaola oraz Doriana. Mam poczucie, że w pewnym momencie ta trójka zaczyna tworzyć jakiś dziwny trójkąt miłosny. Irytująca jest płynna zmienność głównej bohaterki, która wydaje się, że z chwili na chwilę potrafi miłość zamienić w nienawiść i vice versa. Uczucia mimo że opisywane jako głębokie sprawiają jednak wrażenie bardzo płytkich i powierzchownych. Bohaterka nie pozostawia miejsca na kompromisy i nie widzi nic poza własnym dobrem. Na szczęście to również zaczyna ewoluować, co daje nadzieję, że w kolejnych tomach będzie mniej irytująca. Pod koniec tej części, mimo mojego braku zrozumienia dla niektórych decyzji dziewczyny, zaczynałam ją nawet lubić.
Podobnie są skonstruowane pozostałe postaci. Nie do końca rozumiem, jaki był zamysł autorki, ale mam poczucie, że każdy z bohaterów nadal jest chaotyczny i chwilami mocno niespójny. Autorka z jednej strony przedstawia Chaola i Doriana jako postaci niemalże idealne, by za chwilę zupełnie zatrzeć to wrażenie jakąś idiotyczną i zupełnie niezrozumiałą decyzją czy zachowaniem. Te częste zmiany nieco mąciły mi w głowie i trudno mi było poczuć jedność z którymś z bohaterów. Pod koniec nawet pomyślałam, że chyba przydałoby się odświeżenie i wprowadzenie zupełnie nowych osób, co mam nadzieję nastąpi właśnie w kolejnych częściach.
Świat przedstawiony
Już po "Dworach" mam słabość do świata wykreowanego przez Maas - pełnego magii, nieludzkich istot, demonów i potworów a także przyrody i stworzeń, które są w niej ukryte. W cyklu o Celaenie również pojawiają się fae, magia i demony. Z tym światem, który odciąga nas od codzienności przeplatają się w tym tomie liczne intrygi polityczne, które mają miejsce na dworze króla. Co więcej czytelnikowi zostaje przybliżona historia zniknięcia magii, a co za tym idzie również zarysowuje się główny wątek, który najprawdopodobniej będzie osią dla kolejnych części cyklu.
Refleksje
W książkach Maas jest dla mnie coś naprawdę dziwnego. Przyciągają mnie jakoś magicznie do siebie, mimo że mam wobec nich wiele krytycznych uwag. A jednak chyba nie jestem w stanie się od nich oderwać i z chęcią sięgnę po kolejne. Nie mogę powiedzieć, że są znakomite, ani że ich nie polecam. Są jednak bardzo nierówne i trudno mi określić, czym to jest spowodowane. Na pewno mają w sobie coś magicznego a sam świat stworzony przez autorkę jest intrygujący. Gorzej jednak z bohaterami, u których irytujące zachowania przeplatają się z ciekawością i chęcią lepszego ich poznania. Jedno jest pewne - drugi tom jest lepszy od pierwszego. A to daje nadzieję na to, że kolejne będą jeszcze lepsze i choćby z tego powodu warto po nie sięgnąć.
Recenzja: http://www.blairczyta.pl/2018/04/58-sarah-j-maas-korona-w-mroku.html
Druga część przygód młodej zabójczyni. Celaena Sardothien zostaje obrończynią znienawidzonego króla. Na jego życzenie musi pozbywać się osób, które zagrażają jego władzy. Na pozór dziewczyna zdaje się być wierna królowi - przynajmniej tak sadzi jej najbliższe otoczenie. Kobieta ma jednak swój...
Recenzja: http://www.blairczyta.pl/2018/03/56-sarah-j-maas-szklany-tron.html
Z twórczością autorki nie polubiłam się od razu. Pierwszą pozycją, jaką poznałam z jej dorobku, jest seria Dworów. Po wielkich zachwytach po prostu musiałam po nią sięgnąć, by przekonać się na własnej skórze, skąd tak wiele pozytywnych opinii. Niestety, "Dwór Cierni i Róż" bardzo mnie rozczarował. Na szczęście nawyk kończenia zaczętej serii popchnął mnie w ramiona drugiego tomu, który rzeczywiście okazał się fenomenalny i szybko zapomniałam o wcześniejszym zawodzie.
Po zakończeniu Dworów tęskniłam za tym klimatem, dlatego decyzja o przeczytaniu "Szklanego Tronu" zapadła szybko. W tym wypadku również opinie są bardzo podzielone - od nienawiści po miłość. Opinie na temat pierwszego tomu nie zachęcały, jednak tym razem moje zaskoczenie było pozytywne. Być może dlatego, że również oczekiwania nie były zbyt wysokie.
Fabuła
Celaena Sardothien jest znaną, doskonale wyszkoloną i świetną w swoim fachu zabójczynią. Zdradzona dziewczyna trafia jednak do kopalni soli, w której ma odbyć dożywotnią karę. Większość nie przeżywa tam nawet roku, dlatego gdy młoda wojowniczka otrzymuje propozycję wzięcia udziału w królewskim turnieju i zostania obrończynią znienawidzonego króla, mimo moralnych oporów przystaje na propozycję. Tym bardziej, że nagrodą po czteroletniej służbie ma być odzyskanie upragnionej wolności. Razem z księciem Dorianem i kapitanem królewskiej straży - Chaolem, udaje się na dwór, by tam przygotowywać się do turnieju. Jednak podczas jego trwania niespodziewanie uczestnicy zaczynają ginąć w brutalnych okolicznościach. Dla dziewczyny rozpoczyna się wyścig z czasem, by ocalić swoje życie...
Przygody Celaeny wciągnęły mnie niemalże od pierwszej strony. Akcja cały czas nabierała dynamiki i nie miałam czasu się nudzić. Całość pierwszej części zbudowana była na osi turnieju, jednak dużo działo się również poza nim - intrygi, wątki uczuciowe i dramaty przeplatały się z osobistymi historiami bohaterów, ich przeszłością oraz tajemnicami.
Bohaterowie
W tej części prym wiodą trzy postaci: Celaena, książę Dorian i Chaol, jego najlepszy przyjaciel. Główna bohaterka początkowo jest bardzo irytująca. Jej zachowania rozkapryszonej księżniczki zupełnie nie pasowały mi do wizerunku śmiertelnie groźnej kobiety, której obawiają się nawet najsilniejsi władcy. Brakowało mi spójności tej postaci i długi czas nie byłam w stanie poczuć do niej sympatii. Jednak wraz z rozwojem wydarzeń przyzwyczaiłam się do tej postaci i chyba odpuściłam jej wszystkie niedoskonałości.
Jeśli zaś chodzi o męskie postaci, to najbardziej polubiłam wycofanego i pozornie twardego Chaola, który w moim poczuciu był najbardziej konsekwentnie zbudowanym bohaterem. Dorian przy nim był zdecydowanie bardziej chwiejny, przez co chwilami kojarzył się z rozkapryszonym księciem, zaś w innych momentach widać w nim dojrzałego mężczyznę. Póki co zabrakło mi jednak tak wyrazistej postaci, jaką w Dworach był Rhys. Na szczęście kolejne tomy nadal przede mną, więc jeszcze nie wszystko stracone.
Refleksje
Po dotychczasowych opiniach spodziewałam się zachwytu. Póki co dostałam jednak bardzo przyjemną, ale nie powalającą na kolana fantastykę. Pierwszy tom jest bardzo wypośrodkowany - mnie ani nie znudził, ani nie powalił. Z całą pewnością zachęca jednak do dalszego czytania serii.
Na pewno na wyróżnienie zasługuje świat stworzony przez pisarkę. Łatwo pogubić się w jego polityce i topografii, jednak mimo tej złożoności autorka buduje go spójnie i w rezultacie staje się on bliski czytelnikowi.
Liczę na to, że kolejne tomy wzbudzą u mnie więcej emocji a sama Maas, podobnie jak w przypadku Dworów, pozytywnie mnie rozczaruje.
Recenzja: http://www.blairczyta.pl/2018/03/56-sarah-j-maas-szklany-tron.html
Z twórczością autorki nie polubiłam się od razu. Pierwszą pozycją, jaką poznałam z jej dorobku, jest seria Dworów. Po wielkich zachwytach po prostu musiałam po nią sięgnąć, by przekonać się na własnej skórze, skąd tak wiele pozytywnych opinii. Niestety, "Dwór Cierni i Róż" bardzo mnie rozczarował....
Link do recenzji: http://www.blairczyta.pl/2018/02/54-przedpremierowo-c-j-tudor-kredziarz.html
"Kredziarz" - tytuł, który zaintrygował mnie od samego początku. To jeden z tych momentów, w którym po zobaczeniu okładki nie mogłam się oprzeć przeczytaniu tej pozycji. Zapowiedź mrocznej historii jeszcze bardziej podsyciła moje oczekiwania.
Fabuła
Jest rok 1986. Dwunastoletni Eddie planuje spędzić wakacje z przyjaciółmi. Beztroski czas zamienia się jednak w koszmar, który z każdym kolejnym wydarzeniem jeszcze się pogłębia. Zachęcony przez tajemniczego nieznajomego Eddie zaczyna komunikować się z przyjaciółmi poprzez znaki rysowane kredą. Te jednak prowadzą do ciała dziewczynki a nad miastem zaczyna wisieć chmura śmierci.
Rozdziały przedstawiające początki historii paczki młodocianych przyjaciół przeplatają się z opowieścią dorosłego Edda, którego wciąż prześladują cienie przeszłości. Trzydzieści lat po traumatycznych wydarzeniach mężczyzna dostaje tajemniczą przesyłkę z narysowanym kredą ludzikiem z pętlą na szyi. Eddie ponownie musi zmierzyć się z demonami przeszłości...
Bohaterowie
Bohaterów "Kredziarza" poznajemy w chwili, w której ich życie jeszcze jest beztroskie. Chłopcy niczym nie różnią się od swoich rówieśników - unikają silniejszych starszych kolegów, pragną przeżywać przygody i snują wakacyjne plany.
Autorka zarysowuje portret każdego z nich, co pozwala czytelnikowi na lepsze zrozumienie ich późniejszych zachować. Eddie z jednej strony jest postacią, która trzyma się trochę na uboczu paczki, z drugiej zaś odgrywa główną rolę powieści. To on staje się świadkiem przerażającego wypadku, który wpłynie na życie zarówno jego, jak i kolegów. Gruby Gav jest jedną z dominujących postaci. Egoistycznemu nastolatkowi łatwo jednak przychodzi rola lidera grupy. Hoppo odgrywa rolę "tego miłego", który niezależnie od sytuacji stara się rozładowywać napięcia powstające w grupie, zaś Mickey jest uparty i złośliwy. Do męskiej bandy przynależy również Nicky - śliczna dziewczynka, która umiejętnościami i zachowaniem nie odstaje od chłopców.
Poza osobowością i charakterem, wraz z rozwojem wydarzeń poznajemy również środowisko, w którym chłopcy żyją - ich otoczenie, rodziny, sposoby funkcjonowania czy doświadczenia, które dopełniają całości portretów psychologicznych postaci.
Bohaterowie są jednocześnie intrygujący i odpychający. Napięcie, które panuje w książce sprawia, że trudno się od niej oderwać, nawet w chwilach, gdy pozornie niewiele się dzieje. Jest to zasługa właśnie sposobu nakreślenia postaci, które z każda stroną poznajemy coraz lepiej.
Narracja
Sposób narracji kojarzy mi się z Camillą Lackberg. Przeplatanie wydarzeń, które dzieli upływ czasu zdecydowanie sprawdza się w przypadku kryminałów. Z każdym kolejnym rozdziałem narasta groza i tajemnica. Klimatem natomiast mi osobiście książka kojarzy się ze Stranger Things czy "To" Kinga. Senne miasteczko otoczone lasami, lata 80-te i chłopcy jeżdżący na rowerach - to wszystko sprawiło, że przed oczami mam kadry z wyżej wymienionych produkcji. Ja akurat lubię taki klimat, dlatego z przyjemnością w nim osiadłam na czas lektury.
Mroczna strona "Kredziarza" przywołała mi w pamięci stare horrory z dzieciństwa - postać tytułowa przypomniała mi o Freddym Kruegerze z "Koszmaru z ulicy Wiązów", mimo że w rzeczywistości nie ma z nim praktycznie nic wspólnego. Wyobrażałam sobie jednak tę postać jako bohatera łypiącego okiem spod podobnego kapelusza z lekkim ironicznym uśmiechem na twarzy. W moim umyśle Kredziarz stał się postacią, która pojawia się nagle i już samą swoją obecnością wzbudza niepokój.
Refleksje
Książka pokazuje, jak drobne z pozoru decyzje potrafią zmienić całe życie. Efekt motyla oraz uprzedzenia i plotki mogą w jednej sekundzie nieodwracalnie zmienić bieg wydarzeń. Przeżycia z dzieciństwa kształtują losy i relacje bohaterów już na zawsze i mają swoje konsekwencje w ich dorosłym życiu.
Jak na debiut autorki jestem pod ogromnym wrażeniem. treść bardzo dobrze wyważona i ciekawa. Mimo powolnego budowania napięcia Tudor zaintrygowała mnie już od pierwszej strony. Przyznaję jednak, że czuję lekki niedosyt, ponieważ przepiękna minimalistyczna okładka sprawiła, że miałam nadzieję na mocną dawkę horroru. Tymczasem dostałam po prostu bardzo dobry thriller, który jednak nie zasiał we mnie strachu.
Warto raz jeszcze podkreślić świetną oprawę graficzną - piękna, zaskakująca okładka, na grzbiecie pozbawiona nawet tytułu, przez co już na pierwszy rzut oka wyróżnia się na półce. Jak widać i w tym wypadku mniej znaczy więcej.
Z niecierpliwością czekam na kolejne propozycje od tej debiutantki, a tymczasem książkę polecam każdemu fanowi thrillerów - warto zapamiętać to nazwisko.
Link do recenzji: http://www.blairczyta.pl/2018/02/54-przedpremierowo-c-j-tudor-kredziarz.html
"Kredziarz" - tytuł, który zaintrygował mnie od samego początku. To jeden z tych momentów, w którym po zobaczeniu okładki nie mogłam się oprzeć przeczytaniu tej pozycji. Zapowiedź mrocznej historii jeszcze bardziej podsyciła moje oczekiwania.
Fabuła
Jest rok 1986. Dwunastoletni...
2018-01-26
Recenzja: http://www.blairczyta.pl/2018/05/59-thomas-erikson-otoczeni-przez.html
Thomas Erikson zasłynął książką "Otoczeni przez idiotów". Niedawno w Polsce miał premierę jego kolejny poradnik, w którym ten szwedzki coach przestrzega przed działaniem psychopatów i wskazuje, jak się uchronić przed ich manipulacjami.
Pokładałam duże nadzieje w tej pozycji, tym bardziej, że psychologia jest mi bardzo bliska. Niestety już od pierwszych stron bardzo się zawiodłam, a z każdą kolejną było tylko gorzej. Mówiąc wprost - mimo że książka nie jest gruba, to okrutnie mnie zmęczyła.
Koncepcja
Erikson swoje wywody opiera na tej samej teorii, co poradnik dotyczących idiotów, czyli na koncepcji Williama Moultona Marsyona, zakładającej istnienie czterech głównych kolorów osobowości (używając skrótu myślowego), czyli model Extend DISC, który opisał twórca opisał w 1927 roku w książce "Emocje normalnych ludzi". Najprościej mówiąc czerwony typ odpowiada dominacji, żółty - inspiracji, zielony - stabilności i niebieski - zdolnościom analitycznym. Oczywiście jest to duże uproszczenie, bo człowiek jest istotą złożoną i często kolory przenikają się, jednak według autora niemalże zawsze dominuje jeden lub dwa z nich.
Rozczarowanie
W tego typu książkach liczę na naprawdę rzetelne informacje. Wiedziałam, że nie jest to pozycja stricte naukowa, ale jednocześnie w jakimś stopniu na taką się kreuje, dlatego miałam nadzieję, że dowiem się z niej czegoś nowego, ciekawego. A jednym z moich podstawowych pytań było to, co odpowiada za to, że psychopaci nie odczuwają emocji. Liczyłam na to, że przeczytam jakieś teorie lub hipotezy na ten temat, ale on jakby w ogóle nie zaistniał w świecie autora (mimo że stwierdzenie, iż psychopaci rzeczywiście nie odczuwają emocji jak pozostali ludzie pojawiało się w książce kilka razy). Temat ten, w moim poczuciu kluczowy dla tego rodzaju literatury, nie został jednak rozwinięty. Zatem pierwsze rozczarowanie - książka nie tylko nie przyniosła odpowiedzi (co mnie nie dziwi) na tak postawione pytanie, ale nawet nie podjęła próby zmierzenia się z tym zagadnieniem.
Druga ważna kwestia - brak bibliografii. Owszem, pojawiają się pojedyncze pozycje w przypisach, jednak znowu - w takiej książce zdecydowanie na końcu powinna się pojawić szczegółowa bibliografia. Co więcej, powinny zostać zawarte w niej również dane do statystyk, bo pisanie o tym, ze w naszym otoczeniu, co któraś osoba jest psychopatą jest dla mnie równie wiarygodne, co stwierdzenie "według badań amerykańskich naukowców...", czyli nic. Brak bibliografii, odniesień do statystyk czy innych ważnych kwestii poruszanych przez Eriksona powoduje, że staje się on dla mnie niewiarygodną osobą a już na pewno nie spowoduje, że potraktuję poważnie jego teorie.
Język
Kolejna kwestia, która niezwykle mnie irytowała, to język. Oczywiście nie wykluczam, że jest to kwestia tłumaczenia (nie sięgałam po oryginał), ale nawet jeśli, to wpływa na obraz całości. Język jest prosty, nawet zbyt prosty. Po pierwsze pojawia się w nim mnóstwo uproszczeń, schematów myślowych i stereotypów. Po drugie, irytują mnie ironiczne zwroty, zwracanie się do czytelnika jak do osoby mało inteligentnej, np. "mężulek", "facet", "zamknąć dziób" i inne.
Do tego pojawiają się propozycje rozwiązań problemów, które w moim poczuciu nie są konstruktywne a nawet mogą być szkodliwe, np. zachęcanie do biernej agresji, płaczu czy przemocy.
Błędne założenia
Na deser, bawi mnie założenie autora, że po jego książkę nie sięga sam psychopata. Po raz kolejny wielokrotnie można natknąć się na wypowiedź w stylu "ale ty to wiesz, bo czytasz tę książkę" lub "oczywiście nie chodzi o ciebie, tylko o innych". No tak, bo psychopaci są za głupi na czytanie ;)
Ale żeby nie było, że jest tylko źle...
Zawsze staram się znaleźć również plusy i tutaj tez się postaram. Po pierwsze mam ogromny szacunek dla wydawnictwa, bo książka jest naprawdę ładnie wydana. Kolory zachowane na okładce utrzymują się również przez całą treść - wszystkie schematy i podtytuły pojawiające się w kolejnych rozdziałach odpowiadają kolorowi, o którym aktualnie mowa. Odbiór przez to jest zdecydowanie przyjemniejszy.
Sam temat psychopatów również jest bardzo ciekawy, w tym wypadku po prostu nie został wykorzystany jego potencjał. Nowością, o której wcześniej nie słyszałam, jest koncepcja DISC (czyli właśnie w dużym uproszczeniu dominacja koloru), z którą zetknęłam się co prawda pierwszy raz, ale chętnie poczytałam o niej cokolwiek więcej. Nie jest to co prawda koncepcja, która mnie kupiła czy przekonała, ale widzę, że cieszy się sporą popularnością i na pewno warto o niej wiedzieć.
Podsumowanie
Jeśli ktoś ma nadzieję na ciekawą książkę o psychopatii, nowe treści naukowe czy zgłębienie aspektów psychologicznych - to będzie tak samo rozczarowany, jak ja. Jeśli jednak nastawiacie się na lekką lekturę i potraktujecie ją z mocnym przymrużeniem oka, to może Wam przypaść do gustu.
Mnie rażą elementy, które uważam wręcz za szkodliwe, zwłaszcza, jeśli ktoś potraktuje je poważnie. Jako psychologowi trudno przejść mi obok tego obojętnie i zachęcić do lektury. Niestety, daleka jestem od jej polecenia, a już tym bardziej zrozumienia rzekomego fenomenu autora. Nie dowiedziałam się praktyczni nic nowego, poza tym jak skutecznie lać wodę.
Recenzja: http://www.blairczyta.pl/2018/05/59-thomas-erikson-otoczeni-przez.html
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toThomas Erikson zasłynął książką "Otoczeni przez idiotów". Niedawno w Polsce miał premierę jego kolejny poradnik, w którym ten szwedzki coach przestrzega przed działaniem psychopatów i wskazuje, jak się uchronić przed ich manipulacjami.
Pokładałam duże nadzieje w tej pozycji, tym bardziej, że...