-
Artykuły
Od królewskich dworów do Hollywood
LubimyCzytać1 -
Artykuły
Crime Story: pierwsze takie wydarzenie autorskie w Polsce
LubimyCzytać2 -
Artykuły
Wielkanoc z książką i nie tylko – czytelnicze oraz kreatywne pomysły na prezent
LubimyCzytać4 -
Artykuły
Wielka Wiosenna Wyprzedaż w Matras.pl: tysiące książek nawet 80% taniej
LubimyCzytać2
Biblioteczka
Cała recenzja: http://blairczyta.blogspot.com/2017/05/monika-magoska-suchar-sylwia-dubielecka.html
"Klątwa przeznaczenia" to literacki debiut autorek. Polska fantastyka, w dodatku skierowana głównie do kobiet - brzmi ciekawie? Mnie skusiła. Akurat od jakiegoś czasu zaczęłam sięgać po ten gatunek i przyznaję, że całkiem mnie wciągnął. Miła odskocznia gdzieś pomiędzy New Adult, kryminałami i od czasu do czasu reportażami.
Główną bohaterką jest młodziutka czarodziejka Arienne, która, aby uniknąć niebezpieczeństwa, zostaje zmuszona do ucieczki z rodzinnego domu. W ten sposób trafia do siedziby Związku, w którym rządzą mężczyźni zwani Mistrzami, rola kobiet zaś ogranicza się przede wszystkim do służenia im. Dziewczyna wierzy, że tu spotka swoje Przeznaczenie, choć nie ma pojęcia, jakie ono jest. Po wielu upokorzeniach ze strony związkowców, Arienne spotyka na swojej drodze Mistrza Severo - przystojnego, ale bezwzględnego trzydziestopięcioletniego mężczyznę, którego siła przeraża niemal każdego. Czarodziejka zaczyna wątpić czy rzeczywiście wybrała dobre miejsce na schronienie...
Czas się przyznać i powiedzieć to głośno - do tej książki podchodziłam bardzo sceptycznie. Odstraszał mnie fakt, że jest to obszerny debiut, po którym nie było wiadomo czego można się spodziewać. Dodatkowo nie zachęcała mnie okładka - ponura kolorystyka nie przykuwa uwagi, na tle współczesnych okładek niczym się nie wyróżnia. Na szczęście okazało się, że moje obawy były bardzo mylne.
Fabuła
Zaczynając od fabuły - pochłania czytelnika niemalże od pierwszej strony. W "Klątwę przeznaczenia" wciąga się błyskawicznie. Mimo że książka jest bardzo gruba (i dosyć ciężka), to akcja jest wartka i nie pozwala czytelnikowi nawet na chwilę nudy. Trudno ją odłożyć na bok - jest to jedna z tych pozycji, w której powtarzałam sobie "jeszcze tylko jeden rozdział...". Na początku trochę gubiłam się w bohaterach, myliły mi się imiona i ich pozycje, ale z każdą kolejną stroną widziałam w swojej głowie coraz wyraźniej świat Ravillonu i jego postaci.
Jak dla mnie idealne są tutaj opisy. Często zdarza mi się, że ta część książki zaczyna mi się dłużyć. W tym wypadku mam jednak poczucie, że są one wyważone - z jednej strony klarownie malujące w mojej wyobraźni świat przedstawiony, z drugiej natomiast nie dłużą się nachalnie i nie zatrzymywały na sobie nadmiernie mojej uwagi. To powodowało, że emocje spowodowane akcję były ciągle żywe.
Bardzo podobały mi się też zwroty akcji - wiele elementów fabuły zaskakiwało mnie w trakcie czytania a sposób ich wprowadzania był jednocześnie logiczny i trudny do przewidzenia. "Rzucając" czytelnikowi takie niespodzianki łatwo samemu jest się pogubić i stracić sens - w tym wypadku jednak wielkie brawa dla autorek, ponieważ one zaskakiwały nie zostawiając jednocześnie niedopowiedzeń i pytań w stylu "ale jak to jest możliwe?".
Styl
W tym miejscu nie mogę pominąć narracji, ponieważ jest ona nietypowa. Całą historię poznajemy z dwóch perspektyw. Jedna z nich to narracja pierwszoosobowa, prowadzona z perspektywy głównej bohaterki Arienne, druga zaś jest trzecioosobowa. I wszystko byłoby ok, gdyby nie to, że jej zmiana nie jest w żaden sposób zaznaczona, choćby nowym akapitem. To powoduje, że na początku nie mogłam się połapać i trochę przeszkadzało mi to w odbiorze. Później jednak szybko przyzwyczaiłam się do tego zabiegu i nie zwracałam na niego uwagi, chociaż nadal uważam, że warto by było rozgraniczyć te dwie narracje choćby graficznie. Wtedy byłoby idealnie. To jednak tylko drobny minus pośród ogromnej ilości plusów.
Autorki nie kryją, że książka ma wiele elementów erotycznych. Owszem, znajdziemy tu dużo scen seksualnych czy podtekstów erotycznych, ale nie uważam, by były przedstawione w sposób kontrowersyjny. Tak wygląda świat, w którym toczy się akcja, jego wartości nie są tożsame ze światem rzeczywistym i o tym należy pamiętać. Całość konsekwentnie wpisuje się w od początku obraną przez autorki konwencję.
Bohaterowie
Od pierwszych stron polubiłam główną bohaterkę - Arienne. Oczywiście czasem irytowała mnie jej naiwność, ale w końcu to tylko piętnastolatka, której dotychczasowe doświadczenia życiowe znacznie różniły się od tych panujących w Twierdzy Mistrzów. Momentami być może była za słodka, ale kiedy sytuacja tego wymagała potrafiła się dostosować i z małej dziewczynki stać się świadomą swoich możliwości młodą kobietą.
Przemówiła do mnie również postać Severo - zwłaszcza w chwili, kiedy wraz z rozwojem wydarzeń poznawałam jego historię. Bezwzględny mężczyzna, dla którego najważniejsza jest przysięga i majątek, na nowo musi odkryć samego siebie. Postaci zarysowane są bardzo skrupulatnie. Każda z nich ma za sobą jakąś przeszłość, która nie pozostaje bez wpływu na całość wydarzeń, a którą czytelnik powoli odkrywa wraz z ich dalszym rozwojem.
Poza głównymi bohaterami w książce jest jeszcze wiele innych postaci, których początkowe ogarnięcie może wydawać się trudne. Żaden z bohaterów nie pozostał mi obojętny - wobec niektórych odczuwałam większą lub mniejszą sympatię, innych szczerze nie znosiłam, ale żaden nie pozostawał neutralny.
Podsumowanie
"Klątwa przeznaczenia" jest dla mnie ogromnym i bardzo pozytywnym zaskoczeniem. Nie spodziewałam się, że dostanę kawał tak dobrej polskiej fantastyki, a już tym bardziej trudno uwierzyć, że jest to debiut autorek. Świat, który stworzyły jest spójny i niesamowicie wciągający. Bohaterowie są intrygujący i każdy z nich jest odrębną postacią, wyróżniającą się na tle innych. Każdy ma swój indywidualny charakter, co przy takiej ilości postaci nie jest proste. Tutaj magia przeplata się z siłą, zakazana miłość z intrygą a łamanie obowiązujących reguł można przypłacić życiem. "Klątwa przeznaczenia" wciąga tak bardzo, że nawet nie zauważycie, że to już koniec.
No właśnie, a jeśli mowa o końcu. Niemalże jak u Remigiusza Mroza - na początku nie dowierzasz. Później twierdzisz, że to niemożliwe, że to nie może być jeszcze koniec, a potem masz ochotę błagać autorki, by już dłużej nie trzymały w tej niepewności i żeby jak najszybciej wydały drugą część. Bo druga część zdecydowanie będzie!
Cała recenzja: http://blairczyta.blogspot.com/2017/05/monika-magoska-suchar-sylwia-dubielecka.html
"Klątwa przeznaczenia" to literacki debiut autorek. Polska fantastyka, w dodatku skierowana głównie do kobiet - brzmi ciekawie? Mnie skusiła. Akurat od jakiegoś czasu zaczęłam sięgać po ten gatunek i przyznaję, że całkiem mnie wciągnął. Miła odskocznia gdzieś pomiędzy New...
Wydawnictwo Znak zaskakuje mnie coraz bardziej. Gdy dostałam propozycję przeczytania książki "Caraval. Chłopak, który smakował jak północ" w pierwszym odruchu zawahałam się. Z jednej strony trochę dziwny tytuł - intrygujący, ale jednocześnie jakiś taki... nierealny. Z drugiej strony fabuła - fantastyka, której ostatnio niewiele czytam, ale czymś do siebie przyciągająca. Ostatecznie, nie do końca przekonana, zaryzykowałam. I była to absolutnie doskonała decyzja!
"Niebo przybrało kremową barwę, jak masło z wanilią. Wyglądało tak, ze powietrze powinno mieć smak słodzonego mleka i lukrowanych snów, tymczasem zostawiało w ustach Scarlett tylko gorzki pył."
Ja tej książki nie przeczytałam. Ja ją dosłownie pochłonęłam. Jak zaczęłam czytać, to wręcz nie mogłam się oderwać (całe szczęście, że miałam urlop!). Scarlett i Tella to siostry wychowywane brutalną ręką ojca na małej wyspie. Od dziecka marzyły o wyrwaniu się z jedynego świata, jaki znają, dlatego też starsza z nich, Scarlett, co roku pisała listy do tajemniczego Legendy - mistrza gry Caraval. Wiadomości te od lat jednak pozostawały bez odpowiedzi.
Teraz nastoletnia Scarlett przygotowuje się do ślubu z mężczyzną, którego nie zna. Męża wybrał jej ojciec, jednak skrzętnie pilnuje, by córka nie poznała jego tożsamości aż do dnia zaślubin. Dla dziewczyny to jedyna nadzieja na zmianę życia i wyrwanie siebie oraz siostry spod tyrańskich rządów ojca - przynajmniej tak sobie to wyobraża. Na kilka dni przed ślubem Scarlett dostaje zaproszenie na Caraval od samego Legendy. Z jednej strony czuje ekscytację, z drugiej jednak nie chce ryzykować podróży w obawie, że nie zdąży wrócić na własny ślub. Niesforna Tella w konspiracji z nowo poznanym żeglarzem Julianem podstępem zmusza rozsądną siostrę do wzięcia udziału w grze.
Caraval jednak jest pełen niebezpieczeństw. Rzeczywistość miesza się w grze z fikcją. Nie wiadomo już, kto jest kim, ani co jest prawdą. Są chwile, gdy trudno nie popaść w obłęd, a strach popycha do podjęcia trudnych decyzji. Są również chwile, gdy trzeba się zmierzyć z własnymi pragnieniami, stanąć z nimi twarzą w twarz lub też wybrać pomiędzy najcenniejszymi marzeniami. Problem pojawia się, gdy można wybrać tylko jedno z nich...
Całość recenzji: https://blairczyta.blogspot.com/2017/02/stephanie-garber-caraval-chopak-ktory.html?showComment=1488393034275#c9143368900380374120
Wydawnictwo Znak zaskakuje mnie coraz bardziej. Gdy dostałam propozycję przeczytania książki "Caraval. Chłopak, który smakował jak północ" w pierwszym odruchu zawahałam się. Z jednej strony trochę dziwny tytuł - intrygujący, ale jednocześnie jakiś taki... nierealny. Z drugiej strony fabuła - fantastyka, której ostatnio niewiele czytam, ale czymś do siebie przyciągająca....
więcej mniej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to
Alan po śmierci żony kontynuuje podróż z jednego końca Ameryki na drugi. Piesza wędrówka ma przynieść ukojenie jego cierpieniu po stracie ukochanej. Idąc spotyka na swojej drodze różne osoby, które nauczyły go nowego spojrzenia na wiele spraw. Mężczyzna nagle musi przerwać swoją podróż, gdy dowiaduje się o ciężkiej chorobie ojca. Wówczas na nowo staje twarzą w twarz z widmem śmierci kolejnej bliskiej osoby, a szpital przywołuje bolesne wspomnienia i rozdziera wciąż niezaleczoną ranę.
Mimo że "Ścieżki nadziei" są piątym tomem dzienników Evansa, jest to moje pierwsze spotkanie zarówno z Alanem, jak i z samym autorem. Nie znałam wielu osób znanych stałym czytelnikom z poprzednich tomów, nie kojarzyłam również historii, których w przeszłości doświadczył główny bohater. Nie przeszkadzało to jednak w żadnym stopniu w czytaniu ostatniego tomu. Wszystko zostało wyjaśnione w taki sposób, że czytelnik nie odczuwa, że dołączył właściwie na sam koniec wędrówki Alana.
Gdy dostałam propozycję zostania ambasadorką "Ścieżek nadziei" od Wydawnictwa Znak, nie do końca wiedziałam, co mnie czeka. Przyznaję, że podjęłam trochę ryzyko - nie znając autora zdecydować się na promowanie go swoim blogiem. Opis bardzo mnie zaciekawił, ale jak wiadomo i najlepszą fabułę można zepsuć tragicznym warsztatem. Na szczęście w tym przypadku się nie pomyliłam.
"Ścieżki nadziei" to piękna powieść o poszukiwaniu sensu życia. Główny bohater próbuje poradzić sobie z nagłą stratą najukochańszej osoby - żony, z którą miał mnóstwo wspólnych planów na przyszłość. Te plany jednak zostały brutalnie przerwane. Teraz Alan musi na nowo zbudować swój świat bez ukochanej.
"- To co pan robi, aby zapomnieć?
- Nie chcę zapomnieć - odparłem.
- W takim razie co pan robi, aby przetrwać?
- Chyba każdy musi znaleźć sobie własny sposób. Ja wędruję."
Gdy mężczyzna dowiaduje się, że jego ojciec trafia do szpitala, natychmiast do niego jedzie. W szpitalu odbywają wiele rozmów - o życiu, o rodzinie. Alan na nowo poznaje ojca, tym razem jednak od zupełnie innej strony. Niezniszczalny w oczach dziecka rodzic, ten zawsze silny, nagle staje się słaby i bezbronny. W trudnych chwilach i boku mężczyzny pojawiają się przyjaciele z przeszłości. Czy wśród nich jest również nadzieja na kolejną miłość bohatera?
Całość recenzji: http://blairczyta.blogspot.com/2017/02/richard-paul-evans-sciezki-nadziei.html
Alan po śmierci żony kontynuuje podróż z jednego końca Ameryki na drugi. Piesza wędrówka ma przynieść ukojenie jego cierpieniu po stracie ukochanej. Idąc spotyka na swojej drodze różne osoby, które nauczyły go nowego spojrzenia na wiele spraw. Mężczyzna nagle musi przerwać swoją podróż, gdy dowiaduje się o ciężkiej chorobie ojca. Wówczas na nowo staje twarzą w twarz z...
więcej mniej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to
Dotychczas Jojo Moyes czytałam tylko "Zanim się pojawiłeś" i jej kontynuację "Kiedy odszedłeś". Pierwsza przyniosła za sobą dużo łez i przemyśleń, druga spełniła bardziej rolę ukojenia skołatanego serca. Dlatego też byłam bardzo ciekawa, co przyniesie najnowsza powieść tej autorki i czy również zapewni wiele wzruszeń.
"Dziewczyna, którą kochałeś" podzielona jest na dwie części. Akcja pierwszej z nich rozpoczyna się w 1916 r. we Francji i obejmuje czas I wojny światowej. Poznajemy wówczas Sophie Lefevre, która rozdzielona przez wojną z mężem, próbuje najlepiej jak potrafi przetrwać trudny czas. Razem z siostrą Helene prowadzą hotel, a raczej to, co z niego zostało. Miejsce to jednak staje się obiektem zainteresowania Niemców. W tym miejscu wisi również niezwykły obraz zatytułowany "Dziewczyna, którą kochałeś", który będzie miał znaczący wpływ na życie wielu osób.
"Z tego właśnie składało się nasze życie: drobne powstania, malutkie zwycięstwa, nieliczne okazje do ośmieszenia naszych gnębicieli, wątłe łódeczki nadziei, unoszące się na wielkim morzu niepewności, ubóstwa i strachu."
Druga część przenosi nas do czasów współczesnych. Jest rok 2006. Życie Liv Halston nagle zmienia się całkowicie. Jeszcze niedawno cieszyła się spokojem u boku ukochanego męża, a teraz musi odnaleźć się w zupełnie nowej rzeczywistości. Pozostawiona samej sobie ucieka od problemów i długów, z którymi nie potrafi się zmierzyć. Jedyną jej ostoją pozostał obraz, który otrzymała w prezencie zaręczynowym. W jej życiu pojawiają się jednak osoby, które chcą jej go odebrać. Liv jest zdeterminowana, by go zatrzymać, niezależnie od ceny, jaką będzie musiała za to zapłacić...
"Sprawia wrażenie dziwnie rozkojarzonego. Liv widzi na jego twarzy cień zwątpienia. "Czy naprawdę będziemy potrafili wybaczyć sobie wszystko, co przez siebie straciliśmy?", zastanawia się ona i czuje nagły chłód, który nie ma nic wspólnego z temperaturą na zewnątrz."
Brutalne czasy I wojny światowej przyniosły ludziom niezwykle dużo bólu i cierpienia. Po latach ludzkość dowiadywała się o okrucieństwach, do jakich zdolny jest człowiek wobec drugiego człowieka. Konsekwencje zbrodni wojennych odczuwamy do dziś. Świt nie jest w stanie zapomnieć, a kultura stale przywołuje i tak żywe wspomnienia. Powstaje wiele pozycji literackich oraz filmowych, które ukazują konsekwencje wojennych zniszczeń. Większość z nich ukazuje bezlitosne mordy oraz heroiczną walkę o życie, o siebie, o najbliższych, o przetrwanie. Przeplata się w nich strach, panika, rozpacz, gniew i nadzieja, której spełnienie dla wielu nigdy nie nadeszło.
Całość recenzji: http://blairczyta.blogspot.com/2017/01/przedpremierowo-jojo-moyes-dziewczyna.html#more
Dotychczas Jojo Moyes czytałam tylko "Zanim się pojawiłeś" i jej kontynuację "Kiedy odszedłeś". Pierwsza przyniosła za sobą dużo łez i przemyśleń, druga spełniła bardziej rolę ukojenia skołatanego serca. Dlatego też byłam bardzo ciekawa, co przyniesie najnowsza powieść tej autorki i czy również zapewni wiele wzruszeń.
"Dziewczyna, którą kochałeś" podzielona jest na dwie...
2016-08-15
Cztery osoby. Anita, Adam, Marta i Eryk. Anita i Adam są małżeństwem. Poza tym ci ludzie są sobie obcy. A jednak ich losy są ze sobą silnie związane i z każdym kolejnym dniem mają na siebie coraz większy wpływ.
Anita i Adam byli szczęśliwym małżeństwem do chwili, gdy podjęli decyzję o posiadaniu dziecka. Od tego czasu ich życie zostało zdominowane przez kalendarzyki, wykresy i wyliczenia, a miłość stała się suchym aktem wyznaczonym przez terminarz. Ucieczką od małżeńskich problemów jest dla Anity miejski monitoring. Kobieta obserwuje ludzi i tworzy w głowie ich codzienne historie. Jej rutyna zostaje zakłócona, gdy pewnego dnia Anita odkrywa, że w jej domu pojawiają się rzeczy, które do niej nie należą...
"Poza tym ostatnio dzieje się coś dziwnego. Nie chodzi tylko o te agresywne zachowania czy bluzganie na każdym kroku, ale również o to, że znajduję w swoich rzeczach przedmioty, które nie są moje."
Marta jest młodą kobietą, której jedynym celem jest zrealizowanie swojego skrupulatnie opracowanego planu. Podporządkowała mu praktycznie całe swoje życie i jest w stanie wiele poświęcić, by osiągnąć cel. Niezależnie od kosztów, jakie miała by za to ponieść.
Eryk to młody mężczyzna, mieszkający w czeskiej Pradze. Nie wie jednak, że dla kogoś stał się kołem ratunkowym, punktem zaczepienia, który pozwala na przetrwanie ciągłych problemów. Nie wie również, że przez większość dni w tygodniu jest obserwowany.
"A poza tym na pewno nie wyjadę, dopóki nie zobaczę tej spektakularnej katastrofy, którą planowałam przez kilka ostatnich miesięcy, poświęcając jej każdą wolną chwilę i pławiąc się w wizjach słodkiej wendety."
Żadne z nich nie przypuszcza, że jego losy są zależne od pozostałych. Część z nich nie wie nawet o swoim wzajemnym istnieniu. Mogą zarówno doprowadzić do czyjegoś upadku, jak i kogoś ocalić...
Zapraszam do przeczytania całości recenzji: http://blairczyta.blogspot.com/2016/08/przedpremierowo-magda-stachula-idealna.html
Cztery osoby. Anita, Adam, Marta i Eryk. Anita i Adam są małżeństwem. Poza tym ci ludzie są sobie obcy. A jednak ich losy są ze sobą silnie związane i z każdym kolejnym dniem mają na siebie coraz większy wpływ.
Anita i Adam byli szczęśliwym małżeństwem do chwili, gdy podjęli decyzję o posiadaniu dziecka. Od tego czasu ich życie zostało zdominowane przez kalendarzyki,...
2016-06-28
Roe żyje sobie spokojnym życiem. Pracuje jako bibliotekarka, na co dzień spędza czas z bliskimi, a od pewnego czasu realizuje się również jako członkini prestiżowego Klubu Książki Uppity Woman. Klub też cieszy się dużą popularnością, lecz tylko nieliczne kobiety mają szansę dołączyć do elitarnego grona, gdyż proces rekrutacji ma ściśle określone zasady.
Bratowa Roe, Poppy, długo czekała na ten moment. Jednak w dniu, w którym miała dołączyć do Klubu, zostaje zamordowana we własnym domu. Główna bohaterka postanawia przeprowadzić własne śledztwo i za wszelką cenę chce dowiedzieć się, kto pozbawił życia Poppy. Nie przewidziała jednak, że dowie się znacznie więcej, łącznie z pikantnymi szczegółami z życia małżeńskiego bratowej, które niekoniecznie chciała poznać. Kto stoi za zabójstwem kobiety?
Całość recenzji: http://blairczyta.blogspot.com/2016/07/charlaine-harris-zabita-na-smierc.html#more
Roe żyje sobie spokojnym życiem. Pracuje jako bibliotekarka, na co dzień spędza czas z bliskimi, a od pewnego czasu realizuje się również jako członkini prestiżowego Klubu Książki Uppity Woman. Klub też cieszy się dużą popularnością, lecz tylko nieliczne kobiety mają szansę dołączyć do elitarnego grona, gdyż proces rekrutacji ma ściśle określone zasady.
Bratowa Roe, Poppy,...
Całość recenzji można przeczytać tutaj: http://blairczyta.blogspot.com/2016/05/helen-tursten-porcelanowy-konik.html
Helene Tursten to dla mnie zupełnie nowe nazwisko, jednak do przeczytania "Porcelanowego konika" zachęcił mnie fakt, że jest to szwedzki kryminał, a te bardzo sobie cenię. Miałam szansę przeczytać tę pozycję dzięki uprzejmości Wydawnictwa Replika, za co bardzo dziękuję.
W Goteborgu dochodzi do tajemniczego samobójstwa Richarda von Knechta - jednego z najbogatszych mężczyzn w lokalnej społeczności. Mężczyzna rzuca się z balkonu swojego apartamentu w listopadowy wieczór. Nikt nie wie, co mogło przyczynić się do takiego działania mężczyzny i początkowo nikt nie przypuszcza, że mogła to nie być jego samodzielna decyzja.
Dochodzenie w sprawie prowadzi Irene Huss, która szybko odkrywa, że fakty nie pokrywają się z pierwotnym założeniem, a sam Richard nie miał powodów do odebrania sobie życia. W mieście dochodzi do kolejnych morderstw, które tylko początkowo wydają się nie mieć ze sobą powiązania. Jednak gdy tylko Irene wraz z kolegami odkrywają, że miejsca i ofiary nie są przypadkowe, rozpoczyna się wyścig z czasem.
Całość recenzji można przeczytać tutaj: http://blairczyta.blogspot.com/2016/05/helen-tursten-porcelanowy-konik.html
Helene Tursten to dla mnie zupełnie nowe nazwisko, jednak do przeczytania "Porcelanowego konika" zachęcił mnie fakt, że jest to szwedzki kryminał, a te bardzo sobie cenię. Miałam szansę przeczytać tę pozycję dzięki uprzejmości Wydawnictwa Replika, za co...
Artur Urbanowicz zadebiutował na polskim rynku literackim thrillerem paranormalnym „Gałęziste”, którego akcja rozgrywa się na zielonych terenach Suwalszczyzny. Książkę miałam szansę przeczytać dzięki Zbrodni w Bibliotece, od której otrzymałam tę pozycję w zamian za recenzję. Ponieważ od kilku lat co jakiś czas mam szansę bywać w tamtych okolicach, z wielką ciekawością sięgnęłam po tę pozycję.
Głównymi bohaterami są młodzi ludzie. Studentka psychologii – Karolina oraz student matematyki – Tomek. Są ze sobą od kilku lat, jednak od pewnego czasu w ich związku zaczęło się psuć. Właśnie dlatego Karolina wymyśliła wspólny wyjazd, który ma im pomóc na nowo odnaleźć świeżość i to, co ich łączyło. Chłopak oczywiście nie jest zachwycony pomysłem, ale ostatecznie godzi się na niego dla świętego spokoju. Wybór miejsca pada na Suwałki. W wyniku nieporozumienia ostatecznie trafiają do Białodębów – małej wioski w pobliżu jednego z suwalskich lasów. Tam poznają swoich gospodarzy – niezwykle piękną i młodą Natalię oraz jej babcię, która od początku nie kryje swojej niechęci wobec gości. Niemalże od pierwszego dnia mają wrażenie, że w tym miejscu dzieje się coś dziwnego. Powoli rzeczywistość zaczyna się mieszać ze złudzeniami i już nie wiadomo, co jest prawdziwe…
Zapraszam do przeczytania całości recenzji: http://blairczyta.blogspot.com/2016/03/artur-urbanowicz-gaeziste.html
Artur Urbanowicz zadebiutował na polskim rynku literackim thrillerem paranormalnym „Gałęziste”, którego akcja rozgrywa się na zielonych terenach Suwalszczyzny. Książkę miałam szansę przeczytać dzięki Zbrodni w Bibliotece, od której otrzymałam tę pozycję w zamian za recenzję. Ponieważ od kilku lat co jakiś czas mam szansę bywać w tamtych okolicach, z wielką ciekawością...
więcej mniej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to
Recenzja: http://www.blairczyta.pl/2018/05/59-thomas-erikson-otoczeni-przez.html
Thomas Erikson zasłynął książką "Otoczeni przez idiotów". Niedawno w Polsce miał premierę jego kolejny poradnik, w którym ten szwedzki coach przestrzega przed działaniem psychopatów i wskazuje, jak się uchronić przed ich manipulacjami.
Pokładałam duże nadzieje w tej pozycji, tym bardziej, że psychologia jest mi bardzo bliska. Niestety już od pierwszych stron bardzo się zawiodłam, a z każdą kolejną było tylko gorzej. Mówiąc wprost - mimo że książka nie jest gruba, to okrutnie mnie zmęczyła.
Koncepcja
Erikson swoje wywody opiera na tej samej teorii, co poradnik dotyczących idiotów, czyli na koncepcji Williama Moultona Marsyona, zakładającej istnienie czterech głównych kolorów osobowości (używając skrótu myślowego), czyli model Extend DISC, który opisał twórca opisał w 1927 roku w książce "Emocje normalnych ludzi". Najprościej mówiąc czerwony typ odpowiada dominacji, żółty - inspiracji, zielony - stabilności i niebieski - zdolnościom analitycznym. Oczywiście jest to duże uproszczenie, bo człowiek jest istotą złożoną i często kolory przenikają się, jednak według autora niemalże zawsze dominuje jeden lub dwa z nich.
Rozczarowanie
W tego typu książkach liczę na naprawdę rzetelne informacje. Wiedziałam, że nie jest to pozycja stricte naukowa, ale jednocześnie w jakimś stopniu na taką się kreuje, dlatego miałam nadzieję, że dowiem się z niej czegoś nowego, ciekawego. A jednym z moich podstawowych pytań było to, co odpowiada za to, że psychopaci nie odczuwają emocji. Liczyłam na to, że przeczytam jakieś teorie lub hipotezy na ten temat, ale on jakby w ogóle nie zaistniał w świecie autora (mimo że stwierdzenie, iż psychopaci rzeczywiście nie odczuwają emocji jak pozostali ludzie pojawiało się w książce kilka razy). Temat ten, w moim poczuciu kluczowy dla tego rodzaju literatury, nie został jednak rozwinięty. Zatem pierwsze rozczarowanie - książka nie tylko nie przyniosła odpowiedzi (co mnie nie dziwi) na tak postawione pytanie, ale nawet nie podjęła próby zmierzenia się z tym zagadnieniem.
Druga ważna kwestia - brak bibliografii. Owszem, pojawiają się pojedyncze pozycje w przypisach, jednak znowu - w takiej książce zdecydowanie na końcu powinna się pojawić szczegółowa bibliografia. Co więcej, powinny zostać zawarte w niej również dane do statystyk, bo pisanie o tym, ze w naszym otoczeniu, co któraś osoba jest psychopatą jest dla mnie równie wiarygodne, co stwierdzenie "według badań amerykańskich naukowców...", czyli nic. Brak bibliografii, odniesień do statystyk czy innych ważnych kwestii poruszanych przez Eriksona powoduje, że staje się on dla mnie niewiarygodną osobą a już na pewno nie spowoduje, że potraktuję poważnie jego teorie.
Język
Kolejna kwestia, która niezwykle mnie irytowała, to język. Oczywiście nie wykluczam, że jest to kwestia tłumaczenia (nie sięgałam po oryginał), ale nawet jeśli, to wpływa na obraz całości. Język jest prosty, nawet zbyt prosty. Po pierwsze pojawia się w nim mnóstwo uproszczeń, schematów myślowych i stereotypów. Po drugie, irytują mnie ironiczne zwroty, zwracanie się do czytelnika jak do osoby mało inteligentnej, np. "mężulek", "facet", "zamknąć dziób" i inne.
Do tego pojawiają się propozycje rozwiązań problemów, które w moim poczuciu nie są konstruktywne a nawet mogą być szkodliwe, np. zachęcanie do biernej agresji, płaczu czy przemocy.
Błędne założenia
Na deser, bawi mnie założenie autora, że po jego książkę nie sięga sam psychopata. Po raz kolejny wielokrotnie można natknąć się na wypowiedź w stylu "ale ty to wiesz, bo czytasz tę książkę" lub "oczywiście nie chodzi o ciebie, tylko o innych". No tak, bo psychopaci są za głupi na czytanie ;)
Ale żeby nie było, że jest tylko źle...
Zawsze staram się znaleźć również plusy i tutaj tez się postaram. Po pierwsze mam ogromny szacunek dla wydawnictwa, bo książka jest naprawdę ładnie wydana. Kolory zachowane na okładce utrzymują się również przez całą treść - wszystkie schematy i podtytuły pojawiające się w kolejnych rozdziałach odpowiadają kolorowi, o którym aktualnie mowa. Odbiór przez to jest zdecydowanie przyjemniejszy.
Sam temat psychopatów również jest bardzo ciekawy, w tym wypadku po prostu nie został wykorzystany jego potencjał. Nowością, o której wcześniej nie słyszałam, jest koncepcja DISC (czyli właśnie w dużym uproszczeniu dominacja koloru), z którą zetknęłam się co prawda pierwszy raz, ale chętnie poczytałam o niej cokolwiek więcej. Nie jest to co prawda koncepcja, która mnie kupiła czy przekonała, ale widzę, że cieszy się sporą popularnością i na pewno warto o niej wiedzieć.
Podsumowanie
Jeśli ktoś ma nadzieję na ciekawą książkę o psychopatii, nowe treści naukowe czy zgłębienie aspektów psychologicznych - to będzie tak samo rozczarowany, jak ja. Jeśli jednak nastawiacie się na lekką lekturę i potraktujecie ją z mocnym przymrużeniem oka, to może Wam przypaść do gustu.
Mnie rażą elementy, które uważam wręcz za szkodliwe, zwłaszcza, jeśli ktoś potraktuje je poważnie. Jako psychologowi trudno przejść mi obok tego obojętnie i zachęcić do lektury. Niestety, daleka jestem od jej polecenia, a już tym bardziej zrozumienia rzekomego fenomenu autora. Nie dowiedziałam się praktyczni nic nowego, poza tym jak skutecznie lać wodę.
Recenzja: http://www.blairczyta.pl/2018/05/59-thomas-erikson-otoczeni-przez.html
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toThomas Erikson zasłynął książką "Otoczeni przez idiotów". Niedawno w Polsce miał premierę jego kolejny poradnik, w którym ten szwedzki coach przestrzega przed działaniem psychopatów i wskazuje, jak się uchronić przed ich manipulacjami.
Pokładałam duże nadzieje w tej pozycji, tym bardziej, że...