-
Artykuły
Czytamy w weekend. 10 kwietnia 2026
LubimyCzytać437 -
Artykuły
Nadciąga Gwiazdozbiór Kryminalny!
LubimyCzytać8 -
Artykuły
Wiosna z książką – kwietniowe premiery, które warto poznać
LubimyCzytać16 -
Artykuły
"Dom bestii" - jak ofiara zamienia się w kata. Akcja recenzencka do nowej książki Katarzyny Bondy!
LubimyCzytać13
Biblioteczka
2026-03-12
2026-02-19
"Droga" okazała się dla nas dosłownym spacerem przez popiół, ale w jakim towarzystwie! Ogromnie nas cieszy, że dołączyły do nas nowe osoby - świeża krew w klubie to zawsze nowe spojrzenie, a przy tak polaryzującej lekturze każda dodatkowa perspektywa była na wagę złota! 💪
Zaczęliśmy mocno, bo niektóre sceny zostawiły nas z autentycznym szokiem. Analizowaliśmy, czy te momenty grozy to genialne ukazanie upadku człowieczeństwa i tabu, czy może tylko tanie chwyty, mające wyrwać nas z monotonii szarości? Żeby nie zwariować od tej wszechobecnej i dusznej beznadziei, szybko musieliśmy przejść do lżejszych tonów. Śmiech stał się naszym wentylem bezpieczeństwa, bo ile można debatować o kresie cywilizacji bez odrobiny czarnego humoru?
Sama książka mocno nas podzieliła i właściwie nie było nic pośrodku. Z jednej strony zachwycał nas ten biblijny, niemal religijny rytm zdań i mistyczna, wręcz chrystusowa (a może "prometeuszowa"?) symbolika dziecka, które jako jedyne "niesie ogień", a z drugiej strony ta monotonna i syzyfowa wędrówka po prostu niemiłosiernie wynudziła część z nas. Ale czy nasze życie nie wygląda przez większość dni tak samo? 🤔
Zastanawialiśmy się nad sensem tej podróży w świecie, które nie ma przyszłości. Czy to tylko droga do nieuchronnego kresu, czy może metafora naszej egzystencji, w której bez celu stajemy się tylko "żywymi trupami "? Sporo emocji wzbudziło zakończenie - czy to, co się wydarzyło, miało miejsce naprawdę? Czy ta pomoc to realna nadzieja, czy tylko projekcja? Po zażartej debacie stanęło na tym, że wiemy, że nic nie wiemy. Każda nasza teoria jest równie prawdopodobna, co ta, że żadna nie ma sensu.
Rozmawialiśmy też o tym, jak łatwo jest "gdybać" o moralności i zachowaniu godności z wygodnego fotela, pijąc ciepłą herbatę. Autor skutecznie przypomniał nam, że w obliczu ostatecznej beznadziei nasze wartości i imiona przestają mieć znaczenie, a zostaje tylko instynkt. Wyszliśmy z tego spotkania z poczuciem, że choć lektura była surowa i momentami na krawędzi nudy, to dyskusja o niej była angażująca i ciekawa... I ludzko śmieszna 😅
__________
DATA SPOTKANIA: 19/02/26
fb: poprostuklubksiazki
ig: poprostuklubksiazki
"Droga" okazała się dla nas dosłownym spacerem przez popiół, ale w jakim towarzystwie! Ogromnie nas cieszy, że dołączyły do nas nowe osoby - świeża krew w klubie to zawsze nowe spojrzenie, a przy tak polaryzującej lekturze każda dodatkowa perspektywa była na wagę złota! 💪
Zaczęliśmy mocno, bo niektóre sceny zostawiły nas z autentycznym szokiem. Analizowaliśmy, czy te ...
2026-01-15
Jak wspaniale było się z Wami zobaczyć w nowym roku! 🤩 Wróciliśmy z nową energią i od razu wskoczyliśmy na dosyć głęboką wodę... 😅 Nasza pierwsza tegoroczna lektura, to głośny i zdecydowanie opasły (i może nawet zbyt "przegadany"?) "Babel", który wywołał w nas całą gamę skrajnych emocji!
Na samym początku zdecydowanie musimy przyznać, że to był wieczór pełen śmiechu, wytykania autorce nielogiczności i rzetelnego, choć momentami bezlitosnego punktowania pewnych potknięć. Ale my właśnie takie spotkania kochamy najbardziej - kiedy książka nas autentycznie "wkurza", a dyskusja aż iskrzy od emocji! 😁
Początek rozmowy nawet zdominował zachwyt nad samym pomysłem. Trudno przejść obojętnie obok tak pięknej okładki i obietnicy świata, w którym magia rodzi się z niuansów tłumaczenia. Część z nas była pod ogromnym wrażeniem tego, jak Kuang opisuje pracę lingwistyczną - to była prawdziwa uczta dla miłośników słów. Jedna z osób zauważyła, że patrzenie na akt przekładu jako na proces, w którym zawsze coś się traci, było najbardziej fascynującym elementem powieści. Autorka z dużą pasją pokazała, jak język może stać się narzędziem dominacji, co dla wielu było świeżym spojrzeniem na gatunek fantasy (a byli i tacy, którzy w ogóle nie czytają fantastyki).
Jednak im dalej w las, tym więcej pojawiało się goryczy. Sporo czasu poświęciliśmy Robinowi - głównemu bohaterowi, który dla wielu z nas był po prostu "papierowy" i irytujący. Nie rozumieliśmy jego działań, a relacje między postaciami wydawały nam się niedopracowane, a wątki, które zapowiadały się świetnie, nagle się urywały. Rozmawialiśmy o tym, że bohaterowie są tu często tylko "głosicielami idei", a nie ludźmi z krwi i kości. Padły głosy, że autorka zamknęła ich w czarno-białym świecie, gdzie empatia zdaje się być przypisana do pochodzenia i koloru skóry, co dla wielu z nas było zbyt dużym uproszczeniem.
Śmialiśmy się też z tego, jak łopatologicznie autorka traktowała czytelnika. Zamiast pozwolić nam na własne przemyślenia, po dwadzieścia razy dostawaliśmy wykłady (często wzmocnione protekcjonalnymi przypisami) o tym, że kolonializm jest zły. "Babel" to książka, która chce nas "nauczyć", zamiast pozwolić nam przeżywać i dość do własnych przemyśleń samodzielnie. Jedna z klubowiczek trafnie zauważyła, że "Babel" to właściwie taka fantasmagoryczna biografia autorki - rodzaj literackiego złudzenia, w którym prawdziwe, akademickie doświadczenia z Oxfordu mieszają się z odrealnioną wizją. Niestety, to przelewanie własnych przeżyć na papier sprawiło, że zamiast uniwersalnej historii, dostaliśmy tekst zamknięty w dusznej i bardzo uprzywilejowanej bańce. Trudno było nam współczuć studentom elitarnej uczelni, którzy mimo opresji żyją w luksusach, o jakich ówczesny brytyjski proletariat mógł tylko marzyć. Brakowało nam tu głębszej analizy klasowej, która w XIX-wiecznym Londynie była przecież kluczowa!
Podzieliły nas też przypisy - dla części z nas były to fascynujące smaczki z zakresu translatoryki, inni zaś z ulgą je pomijali. Pojawiły się głosy, że to akademickie zacięcie autorki służyło jedynie sztucznemu nadmuchiwaniu objętości książki, zamiast realnie wzbogacać fabułę. Nawet magia srebrnych sztabek (choć serio zapowiadała się świetnie) została uznana za przereklamowaną - jej potencjał zniknął pod ciężarem ideologii (i nigdy ten system nie został nam w pełni wyjaśniony). Niektórzy wprost przyznali, że gdyby czytali tę książkę w wieku 13 lat, byłoby to dla nich objawienie i ciekawe doświadczenie. Ale teraz jednak raził nas współczesny język włożony w usta historycznych postaci wraz z ich postępowymi ideologiami.
Na szczęście, nawet jeśli lektura niektórych zdecydowanie rozczarowała, to sama atmosfera spotkania była ABSOLUTNIE DOSKONAŁA! Wszystkie te literackie żale osłodziło nam niesamowite, domowe MROWISKO. Ten podlaski przysmak (kopiec chrupiących faworków oblanych miodem i posypanych makiem oraz rodzynkami) został przygotowany specjalnie na nasze spotkanie przez jednego z klubowiczów. Mrowisko zniknęło w mgnieniu oka, tak jak nieszczęsna Wieża Babel... 😉
Na sam koniec spotkania przyszedł czas na wielkie podsumowanie naszego roku 2025 pod względem czytelniczym! 🎉 Dzieliliśmy się tym, co przez ostatnie dwanaście miesięcy trafiało na nasze regały - od zachwytów, które zostaną z nami na lata, po te nieszczęsne pozycje, które (podobnie jak niektórym z nas "Babel" 🤣) po prostu odradzamy. Porównaliśmy swoje statystyki, ulubione gatunki i literackie odkrycia. Już niedługo na naszym profilu pojawią się konkretne polecajki od naszych klubowiczów - przygotowaliśmy dla Was listę książek, które naprawdę warto wpisać na swoją listę "do przeczytania" w 2026 roku! ✨
Dziękujemy wszystkim za szacunek do swoich opinii i za to, że mimo tak skrajnych ocen potrafimy się wspólnie śmiać. To był wieczór idealny: pełen pasji, krytycznego myślenia i przepysznego jedzonka! 💚
__________
DATA SPOTKANIA: 15/01/26
fb: poprostuklubksiazki
ig: poprostuklubksiazki
Jak wspaniale było się z Wami zobaczyć w nowym roku! 🤩 Wróciliśmy z nową energią i od razu wskoczyliśmy na dosyć głęboką wodę... 😅 Nasza pierwsza tegoroczna lektura, to głośny i zdecydowanie opasły (i może nawet zbyt "przegadany"?) "Babel", który wywołał w nas całą gamę skrajnych emocji!
Na samym początku zdecydowanie musimy przyznać, że to był wieczór pełen śmiechu,...
Za nami dosyć gęste, choć paradoksalnie spokojne i stonowane spotkanie wokół pierwszego tomu autobiografii Mai Angelou. Choć sama książka kipi od energii, a losy młodej Marguerite pędzą od Arkansas po Kalifornię, nasza dyskusja toczyła się niespiesznie. Może to właśnie ta trudna tematyka sprawiła, że potrzebowaliśmy więcej czasu na przemyślenia.
Zdecydowanej większości z nas ta autofikcja bardzo przypadła do gustu. Ma ona w sobie coś magnetycznego, co porywa czytelnika mimo opisywanej w niej brutalnej rzeczywistości lat 30. i 40. XX wieku. Co ciekawe, mimo ciężaru doświadczeń, w tekście nie zabrakło humoru i wzruszającej, dziecięcej niewinności. To właśnie ten brak użalania się nad sobą sprawiły, że lektura była dla nas tak autentyczna i ciekawa.
Oczywiście, jak to w naszym klubie bywa, pojawiły się też głosy krytyczne i jest to jak najbardziej w porządku. Niektórzy z Was wskazywali na brak ciągłej, płynnej narracji jako największy minus tej pozycji. Konstrukcja oparta na migawkach i krótkich anegdotach dla części osób była zbyt rwana, co utrudniało pełne emocjonalne zaangażowanie i "wejście w tę historię". Rozmawialiśmy również o tym, jak trudno oceniać tę historię z dzisiejszej, nowoczesnej perspektywy. Nasze obecne przywileje i poczucie bezpieczeństwa sprawiają, że świat, w którym lekarz odmawia pomocy cierpiącemu dziecku ze względu na kolor skóry, wydaje się niemal nierealny, a jednak dla Mai był on codziennością...
Nasze spotkanie pokazało, że choć każdy z nas czyta inaczej, to właśnie ta różnorodność spojrzeń pozwala w pełni docenić obcowanie z takim typem literatury.
__________
DATA SPOTKANIA: 12/03/26
fb: poprostuklubksiazki
ig: poprostuklubksiazki
Za nami dosyć gęste, choć paradoksalnie spokojne i stonowane spotkanie wokół pierwszego tomu autobiografii Mai Angelou. Choć sama książka kipi od energii, a losy młodej Marguerite pędzą od Arkansas po Kalifornię, nasza dyskusja toczyła się niespiesznie. Może to właśnie ta trudna tematyka sprawiła, że potrzebowaliśmy więcej czasu na przemyślenia.
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toZdecydowanej większości z...