Michał

Profil użytkownika: Michał

Warszawa Mężczyzna
Status Autor
Aktywność 1 rok temu
15
Książek na półce
przeczytane
19
Książek
w biblioteczce
8
Opinii
62
Polubień
opinii
Warszawa Mężczyzna
Dodane| 2 książki
Jestem prawnikiem, pasjonatem starożytnego Rzymu. Staram się być także pisarzem. Książki zacząłem pisać w 2012 roku pod wpływem impulsu. Była to decyzja zupełnie nieprzemyślana. Z czasem jednak odkryłem, że tworzenie fabuły powieści sprawia mi ogromną przyjemność. Nareszcie nie musiałem być tylko biernym odbiorcą świata stworzonego przez kogoś innego - mogłem sam ten świat kreować. Na początku myślałem, że moja powieść “Agrypina. Cesarstwo we krwi” wyląduje na dnie szuflady. Potem - że w najlepszym razie wydam ją własnym sumptem w niewielkim nakładzie i po wsze czasy będę nią obdarowywał rodzinę i znajomych. Ku mojemu wielkiemu stało się inaczej - wydawnictwa okazały się zainteresowane jej publikacją. Co więcej - oczekiwały, że będę pisał więcej i więcej. W ten sposób coś, co miało być tylko jednorazową przygodą i próbą udowodnienia sobie że “dam radę”, przerodziło się w dłuższy projekt, który trwa do dziś. Opublikowana w 2014 roku powieść “Agrypina. Cesarstwo we krwi” stała się początkiem trylogii poświęconej dynastii julijsko-klaudyjskiej w Rzymie I wieku naszej ery. Druga jej część “Tyberiusz. Cesarstwo nad przepaścią” ukazała się we wrześniu 2017 roku. Teraz pracuję nad trzecią - dopełniającą moją wizję tego fascynującego historycznego okresu. Zapraszam na mój fanpage na Fejsie : Michał Kubicz - sekrety Rzymu

Opinie


Na półkach:

Odyseusz to jedna z najbardziej rozpoznawalnych postaci literackich. Literacka ikona, o której niemal każdy jest w stanie powiedzieć choć parę słów. Kto nie słyszał o koniu trojańskim, o trwającym dwadzieścia lat powrocie z wojny czy o wiernej żonie przez dwie dekady nietracącej wiary, że jeszcze ujrzy swego męża?

Tymczasem książka pokazuje, jak nieuchwytną i w gruncie rzeczy mało znaną postacią jest literacki Odyseusz. Kanoniczna wersja jego historii utrwalona w Iliadzie i Odysei ma niezliczone warianty i boczne odnogi, o których mało kto słyszał. Kto z nas wie coś o jego dzieciństwie? O jego starości? O jego śmierci? Wiedzieliście, że zlatynizowana forma imienia herosa „Ulisses” w zasadzie jest starsza od formy „Odys/Odyseusz”, którą przecież powszechnie uważamy za pierwotną? Albo że niezliczone miasta noszą nazwy pochodzące od imion dzieci (!) lub towarzyszy Odyseusza?

Odyseusz nie jest w książce opisany jako postać posągowa. Przeciwnie – ma liczne wady i słabości. Bywa zazdrosny i próżny. Jest notorycznym kłamcą i mitomanem do tego stopnia, że autor w pewnym momencie przytomnie zadaje pytanie, na ile niezwykła podróż Odyseusza jest jedynie wytworem jego wyobraźni? Przecież wiele z tego, co o tej podroży wiemy, jest jedynie JEGO opowieścią przedstawioną Alkinoosowi – królowi Feaków. Czy literacki Odyseusz naprawdę przeżył te przygody, czy tylko sam je zmyślił? Gdy Penelopa pruła co noc tkany za dnia materiał, on przez łącznie osiem lat (!) używał słodkiego życia u boku nimfy Kalipso czy czarodziejki Kirke i rozsiewał swe geny na prawo i lewo… Uśmiechnąłem się na myśl o niezliczonych wymówkach, jakie wszyscy mężowie od tysiącleci gotowi są stworzyć na poczekaniu, byle tylko usprawiedliwić spóźniony powrót do domu…

To, co możemy przeczytać u Homera, to tylko niewielka część całej opowieści o Odyseuszu, którą powtarzali antyczni poeci, dramatopisarze czy lokalni pieśniarze. Ta historia ewoluowała od samego początku – jeszcze zanim ją spisano po raz pierwszy, gdy wciąż była jedynie opowieścią przekazywaną z ust do ust. Autor tłumaczy, z czego wynika ta mnogość wersji, ale nie próbuje żadnej z nich stawiać przed innymi.

Opowieść o królu Itaki jest dla Tomasza Mojsika pretekstem do opowiedzenia o mitach, o ich niezliczonych wersjach, o ich ewolucji i dostosowywaniu przez kolejne pokolenia do potrzeb zmieniającego się świata.

Lektura książki nasunęła mi skojarzenie z lekkim stylem Mary Beard, która historię starożytnego Rzymu przedstawia w sposób bardzo przystępny. Tomasz Mojsik też nie przemawia do czytelnika językiem profesorsko-uniwersyteckim, ale stara się przykuć jego uwagę klarownością wypowiedzi i licznymi nawiązanymi do współczesności.

Lekka forma ma jednak też swoje minusy. Momentami odnosiłem wrażenie, że autor starał się uwieść młodszego odbiorcę, ponieważ tu i ówdzie pojawia się np. sformułowanie z języka niemal młodzieżowego, albo aluzja kierowana raczej do młodszego pokolenia.

Skoro już wspominam o drobnych minusach – bardzo żałowałem, że analizując wielowariantowość i zmienność greckich mitów w czasie, autor nie odpowiedział na pytanie, które mnie od dawna nurtuje: skoro różne mitologiczne wątki są często wynikiem literackiej inwencji greckich, a potem rzymskich, a nawet bizantyjskich autorów, gdzie więc przebiega granica dalszej reinterpretacji mitów? Na ile my obecnie możemy je modyfikować i uzupełniać, tak jak czynili to ludzie antyku? Czy możemy tworzyć na ich podstawie dalsze historie? I czy to wciąż jeszcze będą „mity greckie”?

Dla mnie lektura książki Tomasza Mojsika miała bardzo osobisty wymiar. Podróżując przez różne krainy Morza Śródziemnego, nieustannie stykałem się z miejscami związanymi z Odyseuszem. Kilka lat temu wylądowałem także na Itace. Stałem na wzgórzu obok ruin domu, który sami Grecy uważają (pewnie niesłusznie) za pozostałości pałacu Odyseusza, i spoglądałem na zatokę, gdzie po długiej tułaczce miał dotrzeć nasz heros i gdzie ukazała mu się Atena. Patrzyłem na pozostałości „pałacu”, a wyobraźnia podsuwała mi scenę konkursu łuczniczego czy rzezi zalotników Penelopy. Gdy w zeszłym tygodniu skończyłem czytać „Odyseusza”, wróciły wspaniałe wspomnienia. Mam nadzieję, że czytając tę książkę, poczujecie choć część tego, co ja.

Za egzemplarz recenzencki bardzo wydawcy dziękuję.

Odyseusz to jedna z najbardziej rozpoznawalnych postaci literackich. Literacka ikona, o której niemal każdy jest w stanie powiedzieć choć parę słów. Kto nie słyszał o koniu trojańskim, o trwającym dwadzieścia lat powrocie z wojny czy o wiernej żonie przez dwie dekady nietracącej wiary, że jeszcze ujrzy swego męża?

Tymczasem książka pokazuje, jak nieuchwytną i w gruncie...

więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to


Na półkach:

Zapraszam do poznania fascynującej historii jednej z najbarwniejszych postaci cesarstwa rzymskiego.

Zapraszam do poznania fascynującej historii jednej z najbarwniejszych postaci cesarstwa rzymskiego.

Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to


Na półkach:

Niektórzy mówią, że czas drukowanych przewodników się kończy. Ludzie podróżują wprawdzie coraz więcej, ale i coraz szybciej - rzadko przygotowują się do podróży, informacji o atrakcjach szukają najczęściej w popularnych serwisach wskazujących „top10” miejsc do obejrzenia. Skutkiem jest to, że zwiedzamy bardzo powierzchownie, zaliczamy kolejne miejsca – na ogół wszyscy te same - bez próby ich głębszego poznania. W przeciwieństwie do nobilitującego słowa „podróżnik”, określenie „turysta” obecnie zaczyna być nacechowane pejoratywnie i kojarzone z turystyką masową.

Zmiana sposobu poznawania otaczającego nas świata stawia przed autorami przewodników zupełnie nowe wyzwania i zmusza do zaoferowania czegoś więcej niż zwykłe kompendium o tym, co warto w danym miejscu zobaczyć.

Autorka napisała książkę nietypową, gdyż nie jest to przewodnik w zwykłym rozumieniu. Nie próbuje w nim przekazać czytelnikowi całej swej ogromnej wiedzy o Rzymie, bo - jak sama z góry zaznacza, jest to niemożliwe. Przecież Rzym jest miastem, w którym każdy kamień ma prawie trzy tysiące lat historii, i życia by nie starczyło na jej opowiedzenie. Dlatego jeśli chodzi o fakty, autorka jedynie sygnalizuje te najważniejsze, zachęcając czytelników do zgłębienia tematu samodzielnie lub podczas spacerów po Rzymie w jej towarzystwie (jest licencjonowanym przewodnikiem!).

Jak wspomniałem, to nie jest typowy przewodnik. Nie ma tam zwykłej listy rzymskich „must see”. I słusznie - dzisiaj taką listę każdy średnio ogarnięty człowiek sam znajdzie w necie. Dlatego dla „turysty” są w książce jedynie najważniejsze informacje o Rzymie i jego zabytkach, przy czym dobierając opisywane miejsca, autorka nie kierowała się obiektywnymi kryteriami, ale bardzo osobistymi preferencjami. Dlatego czasem budowle, którym inne przewodniki poświęcają dużo miejsca, ona ledwie nadmienia, a z kolei innym pomijanym w różnych publikacjach, poświęca dużo uwagi. Ten jej osobisty stosunek do opisywanych miejsc czuć na każdej stronie. W moim przekonaniu właśnie to tworzy wartość dodaną tej książki: autorka buduje swoją narrację nie za pomocą suchych, rzeczowych informacji, bo tych mamy wszędzie zatrzęsienie, ale na podstawie własnych emocji. I słusznie - w dzisiejszych czasach właśnie emocje są tym, co wabi odbiorców najsilniej.

Mam wrażenie, że Basia położyła akcent na warstwę książki adresowaną do podróżników (a nie do „turystów”!), którzy doskonale wiedzą, gdzie szukać informacji na temat zabytków odwiedzanych miast. To swoista autorska impresja o Rzymie, jego mieszkańcach, budowlach, o życiu i pracy w Wiecznym Mieście. Ale także o tym, co jeść, a czego lepiej nie jeść; co koniecznie zobaczyć, a które zadeptane atrakcje ominąć, bo przereklamowane itp itd.
Książka ma szalenie subiektywny charakter - to nie zbiór encyklopedycznej wiedzy, ale opis osobistych przeżyć związanych z trudami mieszkania w Rzymie, z oprowadzaniem ludzi pragnących dowiedzieć się czegoś o Mieście Wilczycy, z nauką języka itd. Pełna jest też drobnych anegdot związanych z wykonywaną pracą. Te wszystkie niewiele znaczące drobiazgi łącznie sprawiają, że opisy zawarte w książce przestają być bezosobową wskazówką „co zobaczyć? Kto i kiedy to zbudował”. Przeciwnie – dostrzegamy w nich stojącą za nimi żywą osobę, która pragnie podzielić się z czytelnikiem swoją (niekiedy skomplikowaną) miłością do Rzymu.

I choć wydawało mi się, że znam to miasto dosyć dobrze, także ja po lekturze dopisałem kilka punktów do mojej listy miejsc do zobaczenia następnym razem.

Reasumując: polecam wszystkim, którzy chcieliby poznać inną stronę Rzymu widzianego nie oczami turysty, ale kogoś, kto w nim mieszka i pracuje.

Niektórzy mówią, że czas drukowanych przewodników się kończy. Ludzie podróżują wprawdzie coraz więcej, ale i coraz szybciej - rzadko przygotowują się do podróży, informacji o atrakcjach szukają najczęściej w popularnych serwisach wskazujących „top10” miejsc do obejrzenia. Skutkiem jest to, że zwiedzamy bardzo powierzchownie, zaliczamy kolejne miejsca – na ogół wszyscy te...

więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

Więcej opinii

Aktywność użytkownika Michał Kubicz

z ostatnich 3 m-cy

Tu pojawią się powiadomienia związane z aktywnością użytkownika w serwisie


statystyki

W sumie
przeczytano
15
książek
Średnio w roku
przeczytane
2
książki
Opinie były
pomocne
62
razy
W sumie
wystawione
11
ocen ze średnią 9,4

Spędzone
na czytaniu
82
godziny
Dziennie poświęcane
na czytanie
2
minuty
W sumie
dodane
0
cytatów
W sumie
dodane
2
książek [+ Dodaj]