Leningradzka sztuka morderstw. „Towarzyszu mój” Juliji Jakowlewej

Adam Jastrzębowski
16.04.2021

Makabryczne zbrodnie, groźne służby bezpieczeństwa i klimat międzywojennej, stalinowskiej Rosji. A na dodatek w to wszystko wplątana jest sztuka! W końcu jesteśmy w Leningradzie, dawnej stolicy Imperium Rosyjskiego, dzisiejszym Petersburgu. To tutaj akcję swojej powieści „Towarzyszu mój” umieściła pisarka Julija Jakowlewa.

Leningradzka sztuka morderstw. „Towarzyszu mój” Juliji Jakowlewej

Towarzyszu mój JakowlewaHistoria położonego nad Zatoką Fińską Petersburga jest stosunkowo krótka – zaczęła się w 1703 roku, gdy z rozkazu cara Piotra Aleksiejewicza rozpoczęto na ponad 100 wyspach budowę pospinanego mostami miasta z dostępem do Morza Bałtyckiego, z racji układu urbanistycznego nazywanego Wenecją Północy. Już po dziewięciu latach zostało ono stolicą Imperium Rosyjskiego, czego efektem był dalszy intensywny rozwój. Zarówno w kierunku administracyjnym i naukowym (liczne szkoły wyższe, instytuty badawcze i instytucje edukacyjne), jak i, a może przede wszystkim!, w kierunku artystycznym. W końcu leżące w delcie Niwy miasto słynie na cały świat z filharmonii i baletów, a przede wszystkim – z muzeów. W tym, z tego najsłynniejszego, będącego jednym z najważniejszych ośrodków muzealnych na całym świecie – Państwowego Muzeum Ermitażu.

Petersburg, zwany Grodem Piotrowym, był bohaterem m.in. poematu „Jeździec miedziany” Aleksandra Puszkina: 

„Ko­cham cię, Gro­dzie mój Pio­tro­wy:
Twych zwar­tych kształ­tów ko­cham ład,
Prąd Newy wład­ny i su­ro­wy,
Nad­brzeż­ny gra­nit, wzo­ry krat
Na ogro­dze­niach me­ta­lo­wych [..]”

I to właśnie ten Petersburg, – a raczej Leningrad, bo taką nazwę nosiło miasto w latach 1924-1991, przemianowane na cześć Włodzimierza Ilijcza Lenina – jest miejscem akcji mrocznej powieści kryminalnej „Towarzyszu mój” Juliji Jakowlewej.

Reklama

Leningrad lat trzydziestych

Wraz z jej bohaterami zwiedzamy muzea, place, petersburskie ulice zwane prospektami, czynszowe kamienice, a  także wnętrza teatrów, w tym tego najważniejszego – Teatru Maryjskiego, przemianowanego w 1920 roku na Państwowy Akademicki Teatr Opery i Baletu. I taką też oficjalną nazwę nosi popularna „Marinka” w książce Jakowlewej. Ta historyczna uwaga jest o tyle ważna, że czas rozgrywania się fabuły książki – czyli lata 30. XX wieku, już po zakończeniu bolszewickiej rewolucji, gdy na stanowisku dyktatora wygodnie rozsiadł się już Stalin, a co za tym idzie, w całym kraju nasilał się terror i aresztowania – jest równie ważny, co jej miejsce. 

To czas wzajemnych oskarżeń, czas podejrzliwości. Czas biedy i niedoborów jedzenia, gdzie nawet szanowni policyjni śledczy po powrocie do domu jedli suchy chleb, najwyżej smarując go masłem; czas braków mieszkaniowych, w których efekcie w mieszkaniach znajdujących się w starych kamienicach kwaterowani byli obcy sobie ludzie, dzielący się tylko pokojami. A także czas wzajemnego donoszenia na siebie i ten moment w historii, gdy nie wiadomo, komu zaufać; gdy współpracownik mógł, ku chwale ojczyzny i rewolucji!, zadenuncjować nieprawomyślne zachowania, podejrzane kontakty, czy, o zgrozo!, zawiesić w powietrzu niewypowiedziane oskarżenie o współpracę z kapitalistami. Jakowlewa opisuje również jedne z ostatnich chwil, gdy w administracji publicznej i milicji pracowali jeszcze funkcjonariusze i urzędnicy związani z caratem, obalonym przez Lenina w 1917 roku. Związaną z tym grozę wprost czuć z kart powieści; już na pierwszych jej stronach pojawia się motyw komisji, przed którą będą musieli stanąć główni bohaterowie książki.

„Członkowie komisji zostali wybrani na zasadzie poprawności klasowej, czyli inaczej mówiąc, byli zwyczajnymi leningradzkimi biedakami. Marnie jedli, jeszcze marniej żyli i można było to bez trudu wyczytać z ich szarawozielonych zaniedbanych twarzy. W słabym świetle elektrycznej lampy, zapalonej pod sufitem nie wiadomo po co w środku dnia,  członkowie komisji za nagrobnym stołem mogliby przypominać wampiry. Gdyby nie  widoczny przestrach całej szóstki.
Zajcewowi było ich nawet szkoda.
Biedne radzieckie myszki, po równo boją się milicjantów, których przyszło im czyścić, i tych, którzy tę czystkę zorganizowali.”

Fala dziwnych morderstw

Ale lata 30. ubiegłego stulecia to również ostatnie podrygi kulturalnego rozkwitu Rosji, końcówka tzw. Srebrnego wieku. Silna była wówczas pamięć o tworzących niecałe sto lat wcześniej Puszkinie i Dostojewskim, a także o rosyjskich malarzach realistycznych, których zastępują już moderniści: Chagall, Kandinsky i Kazimierz Malewicz. Okres świetności przeżywał balet rosyjski. Dlatego Jakowlewa – dziennikarka, pisarka, ale również historyczka baletu – w takim to anturażu umiejscawia swoją powieść.

Reklama

Zresztą, lata 30. dwudziestego stulecia to historyczny konik Juliji Jakowlewej. To właśnie w nich pisarka chętnie umieszcza swoje książki – zarówno adresowaną do dzieci serię „The Leningrad Tales” (ros. Ленинградские сказки), w której wyjaśnia młodym czytelnikom jak wyglądało życie w trakcie stalinowskiego terroru, jak i cykl książek sensacyjnych o komisarzu Zajcewie, którego powieść „Towarzyszu mój” jest pierwszym tomem. A zarazem pierwszą, jak dotąd, książką Jakowlewej wydaną w języku polskim.

Zajcew, oficer leningradzkiej milicji, wraz ze swoimi towarzyszami broni z wydziału śledczego zajmują się rozwiązywaniem kryminalnych łamigłówek. Wszystko zaczyna się od odnalezienia ciała zamordowanej trzydziestoczteroletniej księgowej Fainy Baranowej. Upozowanej w sukience na fotelu, trzymającej w ręku białą różę, na tle wiszącej na oknie szkarłatnej zasłony. Jak zauważają sąsiedzi, ani ta sukienka, ani firanka nie pasują do Baranowej. Księgowa wygląda jak żywcem wyjęta z obrazu. 

Zajcew odkrywa, że przypadków, w których ktoś inscenizuje swoje zbrodnie jest więcej – czarnoskóry komunista zatrudniony w jednej z fabryk, dwie prostytutki, młody złodziejaszek. Każde zginęło w innej części miasta. Milicjant przeczuwa, że te pozornie przypadkowe zabójstwa wskazują na jednego mordercę. Tylko gdzie szukać klucza do powiązania tych zbrodni i w efekcie złapania ich sprawcy?

W toku śledztwa Zajcew zmuszony jest walczyć nie tylko z pozornie! niemożliwą do rozwikłania zagadką, ale również z polityką i naciskami z góry, aby śledztwo zakończyło się „prawomyślnie”. I aby milicjant nie jątrzył za daleko, by nie dosięgnąć, nawet i odłamkiem, towarzyszy z Moskwy. Będąc ciągle pod okiem funkcjonariuszy OGPU – radzieckiej tajnej służby bezpieczeństwa, następczyni związanej z Dzierżyńskim organizacji CZEKA – którzy, chociaż nie byli de facto milicjantami, to stojąc w hierarchii politycznej nad milicją, mogli każde śledztwo ukręcić. A stawiające się jednostki aresztować i długo i boleśnie przesłuchiwać. Taki los spotkał zresztą samego Zajcewa, co odbije się na jego postrzeganiu w leningradzkiej brygadzie śledczej – jako wypuszczony, a nie wtrącony na lata do więzienia, jest od razu posądzony o szpiegowanie na rzecz tajnych służb.

Towarzyszu mój Julija Jakowlewa

Reklama

Od świata sztuki do morderstwa

„Towarzyszu mój” to rasowa powieść kryminalna, w której Leningrad, odmalowany z pieczołowitością, jest tłem dla misternie utkanej intrygi. Intrygi łączącej zdawałoby się przypadkowe, okrutne morderstwa ze światem sztuki. Wiedziony idealistycznym zrywem Zajcew pomimo przeciwności losu stara się rozwikłać zagadkę – do końca wierząc, że za zbrodnię należy się kara. Na jego drodze stają, poza wspomnianymi już przeciwnościami natury politycznej, również braki w… wykształceniu kulturalnym, chętnie wypominane przez pracowników Ermitażu, a także członkinie Komsomołu. Pomocy w rozwiązaniu śledztwa udziela mu były cyrkowiec Niefiedow, co do którego zamiarów Zajcew nie jest pewny.Nie zabrakło także w „Towarzyszu mój” wątku romantycznego, miłości pomiędzy Zajcewem a pracującą (a jakże!) w teatrze garderobianą Ałłą Pietrową. W końcu w takim mieście jak Leningrad, wszystko mieszą się z kulturą i sztuką – zarówno miłość, jak i śmierć. 

Książka jest już dostępna w sprzedaży.

Przeczytaj fragment powieści „Towarzyszu mój”

Towarzyszu mój

Issuu is a digital publishing platform that makes it simple to publish magazines, catalogs, newspapers, books, and more online. Easily share your publications and get them in front of Issuu's millions of monthly readers.

Artykuł powstał we współpracy z wydawnictwem Czarna Owca.

Reklama

komentarze [5]

Sortuj:
263
32
16.04.2021 18:54

Zaciekawiła mnie ta książka - głównie ze względu na tło historyczne. Nie wiem czy przeczytam, bo nie jestem raczej z tych osób, które czytają kryminały, ale będę obserwować tę książkę - jeśli zdobędzie pozytywne opinie u czytelników, to kto wie, może się skuszę.


721
53
16.04.2021 19:28

Analogicznie jest u mnie, nie jestem fanem kryminałów ale tło fabularne mnie na tyle zaintrygowało że chetnie bym zaryzykował i kupił to w ciemno. Problem polega na tym że cała te reklama może być zwykłym bullshitem marketingowym.


147
33
19.04.2021 10:38

Nie wiem, czy uda mi się przekonać, ale mi ta książka autentycznie się podobała :-).

(acz nie ukrywam, lubię czytać o Rosji, Petersburgu i innych rosyjskich miastach i ich historii)


282
258
19.04.2021 11:20

Ja chętnie przeczytam z racji tego, że akcja dzieje się w Leningradzie i tło historyczne czyli czasy stalinowskie


147
33
16.04.2021 11:02

Zapraszam do dyskusji.


zgłoś błąd