Palące szkło

Okładka książki Palące szkło
Otto Rosenberg Wydawnictwo: Universitas biografia, autobiografia, pamiętnik
121 str. 2 godz. 1 min.
Kategoria:
biografia, autobiografia, pamiętnik
Tytuł oryginału:
Das Brennglas
Wydawnictwo:
Universitas
Data wydania:
2010-01-01
Data 1. wyd. pol.:
2010-01-01
Liczba stron:
121
Czas czytania
2 godz. 1 min.
Język:
polski
ISBN:
978-83-242-1284-2
Tłumacz:
Ewa Kowynia
Tagi:
Auchwitz Sinti wspomnienia
Średnia ocen

                6,2 6,2 / 10

Oceń książkę
i
Dodaj do biblioteczki

Porównaj ceny

i
Porównywarka z zawsze aktualnymi cenami
W naszej porównywarce znajdziesz książki, audiobooki i e-booki, ze wszystkich najpopularniejszych księgarni internetowych i stacjonarnych, zawsze w najlepszej cenie. Wszystkie pozycje zawierają aktualne ceny sprzedaży. Nasze księgarnie partnerskie oferują wygodne formy dostawy takie jak: dostawę do paczkomatu, przesyłkę kurierską lub odebranie przesyłki w wybranym punkcie odbioru. Darmowa dostawa jest możliwa po przekroczeniu odpowiedniej kwoty za zamówienie lub dla stałych klientów i beneficjentów usług premium zgodnie z regulaminem wybranej księgarni.
Za zamówienie u naszych partnerów zapłacisz w najwygodniejszej dla Ciebie formie:
• online
• przelewem
• kartą płatniczą
• Blikiem
• podczas odbioru
W zależności od wybranej księgarni możliwa jest także wysyłka za granicę. Ceny widoczne na liście uwzględniają rabaty i promocje dotyczące danego tytułu, dzięki czemu zawsze możesz szybko porównać najkorzystniejszą ofertę.

Patronaty LC

Mogą Ciebie zainteresować

Oceny

Średnia ocen
6,2 / 10
25 ocen
Twoja ocena
0 / 10

OPINIE i DYSKUSJE

Sortuj:
avatar
271
245

Na półkach: ,

Antykwaryczne wykopaliska takiego kalibru cieszą- świadectwo Otto Rosenberga wysłuchane i spisane przez Urlicha Enzensbergera to jak nic wyjątkowo cenny dokument o Zagładzie. Dlaczego? O tym jak to wszystko się rozpętało i o swoim pobycie w obozach koncentracyjnych i obozach pracy opowiada Sinto z krwi i kości (nie Żyd, nie Polak!), berlińczyk, członek mniejszości cygańskiej, którą uznano za aspołeczną, stroniącą od pracy i obcej krwi i tym samym skazano na likwidację. Wrócić do bolesnej przeszłości i opowiedzieć o niej udało się Rosenbergowi dopiero po latach i być może stąd charakter wspomnień: chłodny, zdystansowany, z zatartymi szczegółami, bez wystawiania rachunku i bardzo oszczędny . Świadectw ocalałych jest mnóstwo, a nagromadzone w nich przykłady bestialstwa osiągają wartości przemysłowe. Muszę jednak przyznać, że najbardziej wstrząsające dla mnie jako osoby żywo grzebiącej w cyganologii były wynikające z obozowej rzeczywistości sytuacje godzące w podstawowe elementy kultury tej mniejszości etnicznej i związane z nimi tabu, między innymi: golenie włosów, używanie tych samych narzędzi do ścinania włosów na głowie, brody i owłosienia intymnego, praca przy fekaliach czy wspólne nagie kąpiele sanitarne kobiet, mężczyzn i dzieci. Trafiały w najbardziej tkliwy punkt, zawsze, z czego nie do końca zdawałem sobie sprawę. Przerażająca i bardzo ważna książka. I ten piękny znaczący tytuł. Czytać!

Antykwaryczne wykopaliska takiego kalibru cieszą- świadectwo Otto Rosenberga wysłuchane i spisane przez Urlicha Enzensbergera to jak nic wyjątkowo cenny dokument o Zagładzie. Dlaczego? O tym jak to wszystko się rozpętało i o swoim pobycie w obozach koncentracyjnych i obozach pracy opowiada Sinto z krwi i kości (nie Żyd, nie Polak!), berlińczyk, członek mniejszości...

więcej Pokaż mimo to

avatar
1027
129

Na półkach: , ,

Kolejne świadectwo zbrodni nazistowskiej oczami niemieckiego Sinto, członka wędrownej grupy etnicznej, pokrewnej Romom i wraz z nimi określanej mianem Cyganów. Otto Rosenberg był więźniem obozów w Auschwitz, Buchenwald, Bergen- Belsen. Wspomnienia spisane są w pierwszej osobie, uzupełnione kilkoma rodzinnymi zdjęciami, poparte są przypisami ze źródeł niemieckich archiwów.

"Wie Pan, nad czym bez przerwy myślę: dlaczego przeżyłem?Samemu sobie nie umiem odpowiedzieć na to pytanie. Cała moja rodzina, rodzeństwo, wszystko, co każdemu drogie i kochane, nikt nie miał najmniejszej możliwości, żeby przeżyć. (...)Nie mogę tego zrozumieć. Mówi się: ciesz się, jesteś wolny. Jakoś wyjątkowo nie byłem w stanie, brakowało mi rodzeństwa, zawsze, do dzisiaj."

Kolejne świadectwo zbrodni nazistowskiej oczami niemieckiego Sinto, członka wędrownej grupy etnicznej, pokrewnej Romom i wraz z nimi określanej mianem Cyganów. Otto Rosenberg był więźniem obozów w Auschwitz, Buchenwald, Bergen- Belsen. Wspomnienia spisane są w pierwszej osobie, uzupełnione kilkoma rodzinnymi zdjęciami, poparte są przypisami ze źródeł niemieckich...

więcej Pokaż mimo to

avatar
285
152

Na półkach:

Tego rodzaju książek nie oceniam.
Są to wspomnienia Otto Rosenberga, niemieckiego cygana Sinto, z okresu wojny.
Książkę miała w swojej biblioteczce koleżanka, a ja byłam ciekawa relacji cygana z obozu w Auschwitz.
Czytałam już o skrzywdzonych Polakach, Żydach, czy Niemcach, którzy tej wojny nie chcieli.
I nie będę weryfikować czyje krzywdy są większe. Zło pozostaje złem.

Tego rodzaju książek nie oceniam.
Są to wspomnienia Otto Rosenberga, niemieckiego cygana Sinto, z okresu wojny.
Książkę miała w swojej biblioteczce koleżanka, a ja byłam ciekawa relacji cygana z obozu w Auschwitz.
Czytałam już o skrzywdzonych Polakach, Żydach, czy Niemcach, którzy tej wojny nie chcieli.
I nie będę weryfikować czyje krzywdy są większe. Zło pozostaje złem.

Pokaż mimo to

avatar
58
58

Na półkach: ,

Nie będę powtarzała opisu książki Otto Rosenberga. Każdy może bowiem przeczytać ten, który został zamieszczony przez wydawnictwo.

Zastanawiałam się nad tytułem podobnie jak >>Duch-Puszczy„Palące szkło” – czy to jakaś metafora? W tekście nie ma o tym mowy. Jakiś trop dał mi słownik, według którego niemiecki tytuł Das Brennglas oznacza „soczewkę wypukłą”.

Nie będę powtarzała opisu książki Otto Rosenberga. Każdy może bowiem przeczytać ten, który został zamieszczony przez wydawnictwo.

Zastanawiałam się nad tytułem podobnie jak >>Duch-Puszczy„Palące szkło” – czy to jakaś metafora? W tekście nie ma o tym mowy. Jakiś trop dał mi słownik, według którego niemiecki tytuł Das Brennglas oznacza „soczewkę wypukłą”.

Pokaż mimo to

avatar
1640
285

Na półkach: ,

Gdyby nie to, że Otto Rosenberg był Sinto, pewnie prowadziłby w Berlinie spokojne, choć ubogie życie pod opieką swej babki. Jak ono wyglądało, dowiadujemy się z pierwszych partii jego wspomnień, powstałych pół wieku po wojnie. Klan Rosenbergów nie wędrował po całych Niemczech, jego przedstawiciele mieszkali co prawda w wozach, ale ustawiali je na wynajmowanych berlińskich parcelach. Zmiana nastąpiła w 1936 roku, kiedy przed igrzyskami olimpijskimi oczyszczano stolicę m.in. z Cyganów. Utworzono dla nich obóz w podberlińskiej wsi Marzahn, przy rowach melioracyjnych, do których spuszczano gnojówkę. Sinti podporządkowali się zarządzeniom władz, próbowali przystosować do życia w nowym miejscu. Dorośli pracowali, dzieci chodziły do szkoły i kościoła, gdzie dostawały zupę. Trzynastoletni Otto musiał jednak wkrótce iść do pracy w fabryce zbrojeniowej. Oskarżony o rzekomą kradzież soczewki, trafił do aresztu. Gdy z niego wyszedł, dowiedział się, że jego rodzina trafiła do Auschwitz. Podążył za nimi.
Obóz cygański w Auschwitz powstał w 1943 roku, umieszczano w nim całe rodziny deportowanych Romów i Sinti. Otto odnalazł bliskich, ale niedługo przebywał wraz z nimi. Za jakieś uchybienie regulaminowe czekała go karna kompania, a po powrocie z niej, ciężko chory, trafił do szpitala. Wyzdrowiał.

„Nie wiem, jak to możliwe, że przetrwałem Auschwitz. Do tej pory tego nie rozumiem. Miałem też szczęście. Prawdopodobnie czuwała nade mną czyjaś opiekuńcza dłoń”.

Otto zaczął pracę w łaźni. Czyścił buty kąpiącym się esesmanom, w tym osławionemu doktorowi Mengele. Dla Rosenberga „Anioł Śmierci” był przystojnym, pogodnym i uśmiechniętym mężczyzną, który kiedyś zostawił mu paczkę papierosów. Już wtedy jednak wiedział, że Mengele prowadzi jakieś eksperymenty, że pobiera od więźniów organy. Po latach pozwolił sobie na taką refleksję:

„Tak sobie myślę, że gdyby lekarze wiedzieli wtedy tak dużo o pobieraniu organów jak dzisiaj, nikogo z nas nie zamęczono by pracą na śmierć. Przeciwnie. Powiedziano by nam: nie chcemy was, ale wszyscy zostaniecie internowani. [...] Żeby – jeśli będzie potrzebny jakiś organ – mogli powiedzieć: no, to jutro kolej na tego.[...] Byłby to jeden z lepszych banków mięsa na świecie”.

Przerażająca wizja, jakby rodem z jakiejś powieści science-fiction. Może to tylko naiwne rojenia, a może faktycznie, gdyby medycyna była lepiej rozwinięta, taki pomysł mógłby się narodzić.
Rosenberg zauważał też straszliwe spustoszenie, jakie czynił pobyt w obozie w ludzkich duszach:

„[...] ludzie tracą współczucie dla innych. Już się tylko kopie, bije i odbiera, żeby się wzbogacić, żeby przeżyć. A gdy tak na samym końcu przyglądnąć się człowiekowi i postudiować go, tak jak ja to zrobiłem, zobaczy się już nie ludzi, a zwierzęta, mają taki wyraz twarzy, którego nie da się zdefiniować”.

W sierpniu 1944 roku ostatnich Romów i Sinti z Auschwitz, w tym Ottona, wywieziono do Buchenwaldu, potem do innych obozów. Wyzwolenie nie uwolniło Rosenberga od piętna pochodzenia, którym naznaczyli go naziści. Tułał się po Niemczech, wycieńczony, chory, przepełniała go żądza odwetu za śmierć najbliższych. Dopiero pobyt w domu samotnej Niemki, zabawy z jej dziećmi, odrobina normalnego życia pozwoliły mu stłamsić to uczucie. Powróciło dopiero wtedy, gdy Otton zaczął starać się o odszkodowanie za swoje utracone zdrowie, za zabitych braci i siostry, za matkę, która zmarła wskutek obozowych przejść. Wybiegi urzędników przypomniały mu to, jak potraktował go niegdyś własny kraj.
Wspomnienia Ottona Rosenberga tylko na pozór są beznamiętną relacją. Nie używa on wielkich słów, jego refleksje są może trochę naiwne, ale przejmujące. Musiał żyć ze świadomością, że tylko on przeżył. Zadawał sobie pytanie dlaczego właśnie on żyje, po nocach budziły go koszmary, o rodzicach i rodzeństwie w ogóle nie mógł mówić, zagłuszał ból alkoholem. Dopiero upływ półwiecza pozwolił mu się otworzyć. Siłę dawała mu wiara zaszczepiona w dzieciństwie.
Twarze tych, którzy zginęli, pokazują nam zdjęcia we wkładce. Widzimy ich upozowanych w rodzinne grupki, możemy przyjrzeć się obozowi w Marzahn. Z nieznanych przyczyn podpisy pod fotografiami brzmią niczym z kroniki kryminalnej: „Otto R. z siostrą Therese”. Czy to źle pojęta oszczędność miejsca? Nic na to nie wskazuje. Na dodatek w tych podpisach błędnie odmieniano imię Otto. To przykry zgrzyt.
Przez cały czas czekałem też na wyjaśnienie, co oznacza tytuł książki. „Palące szkło” – czy to jakaś metafora? W tekście nie ma o tym mowy. Jakiś trop dał mi słownik, według którego niemiecki tytuł Das Brennglas oznacza „soczewkę wypukłą”. Tę, którą miał ukraść Otto? Czy tę, przez którą spojrzał po latach na swoje życie? Interpretację pozostawiono czytelnikowi.
Te niedoskonałości nie wpływają jednak na ogólną ocenę tej książki. Oszczędna w słowach, poruszająca i pokazująca zagładę narodów z nowej perspektywy. Jak napisano na okładce, Rosenberg „nie oskarża, nie rozlicza i nie wystawia rachunku. Sinto opowiada swoje życie”. Tylko tyle i aż tyle.
[recenzja opublikowana wcześniej na moim blogu: http://zacofany-w-lekturze.blogspot.com/]

Gdyby nie to, że Otto Rosenberg był Sinto, pewnie prowadziłby w Berlinie spokojne, choć ubogie życie pod opieką swej babki. Jak ono wyglądało, dowiadujemy się z pierwszych partii jego wspomnień, powstałych pół wieku po wojnie. Klan Rosenbergów nie wędrował po całych Niemczech, jego przedstawiciele mieszkali co prawda w wozach, ale ustawiali je na wynajmowanych berlińskich...

więcej Pokaż mimo to


Cytaty

Bądź pierwszy

Dodaj cytat z książki Palące szkło


zgłoś błąd