rozwińzwiń

Ósmy dzień tygodnia; Cmentarze; Następny do raju

Okładka książki Ósmy dzień tygodnia; Cmentarze; Następny do raju autora Marek Hłasko, 8307019931
Okładka książki Ósmy dzień tygodnia; Cmentarze; Następny do raju
Marek Hłasko Wydawnictwo: Czytelnik Cykl: Utwory wybrane [Marek Hłasko] (tom 2) literatura piękna
438 str. 7 godz. 18 min.
Kategoria:
literatura piękna
Format:
papier
Cykl:
Utwory wybrane [Marek Hłasko] (tom 2)
Data wydania:
1986-01-01
Data 1. wyd. pol.:
1986-01-01
Liczba stron:
438
Czas czytania
7 godz. 18 min.
Język:
polski
ISBN:
8307019931
Średnia ocen

7,8 7,8 / 10

Oceń książkę
i
Dodaj do biblioteczki
Reklama

Kup Ósmy dzień tygodnia; Cmentarze; Następny do raju w ulubionej księgarnii

Porównywarka z najlepszymi ofertami księgarń
W naszej porównywarce znajdziesz książki, e-booki i audiobooki z najpopularniejszych księgarń internetowych. Niektórzy partnerzy przygotowują dla użytkowników naszego serwisu specjalne rabaty, dlatego warto kupować książki przez lubimyczytać.pl.
Oferty są prezentowane w trzech kategoriach: „Oferta dnia” (promocje partnerów),„Polecane księgarnie” (sprawdzeni partnerzy handlowi, z którymi współpracujemy na podstawie umów) oraz „Pozostałe”. W każdej kategorii kolejność prezentacji zależy od ceny produktu przekazanej przez księgarnie lub dostawcę porównywarki.
Lubimyczytać.pl nie prowadzi sprzedaży i nie uczestniczy w procesie zakupowym po przekierowaniu na stronę sklepu. Mimo że dokładamy starań, aby wszystkie linki i informacje były aktualne, nie mamy wpływu na ewentualne nieścisłości cenowe, błędne przekierowania lub zmiany w ofertach księgarni. Jeśli zauważysz nieprawidłowość, prosimy o zgłoszenie jej na adres: admin@lubimyczytac.pl. Dzięki Twojej informacji możemy jeszcze lepiej dbać o jakość działania naszej porównywarki.
Ładowanie Szukamy ofert...

Polecane przez redakcję

Opinia społeczności i

Ósmy dzień tygodnia; Cmentarze; Następny do raju



książek na półce przeczytane 2132 napisanych opinii 2120

Oceny książki Ósmy dzień tygodnia; Cmentarze; Następny do raju

Średnia ocen
7,8 / 10
434 ocen
Twoja ocena
0 / 10

OPINIE i DYSKUSJE o książce Ósmy dzień tygodnia; Cmentarze; Następny do raju

avatar
2132
2132

Na półkach:

To mój naj...naj...naj... polski pisarz z okresu młodzieńczego.
Nie musiałem Go odkrywać.
Wszyscy moi ówcześni koledzy o nim rozmawiali i dyskutowali.
Jakoś tak naturalnie wyszło, że ich zachwyt prozą autora, przeszedł na mnie.
Mogę tylko mieć nadzieję, że jeśli moja rekomendacja wzbudzi Twoje zainteresowanie to przeczytasz jakąś książkę pisarza i mój zachwyt przejdzie na Ciebie !!!
Moim zdaniem jedne z najbardziej znanych opowiadań autora.
Trzecie, pod tytułem " Baza ludzi umarłych " w niezapomnianej i świetnej adaptacji filmowej z 1958 r. z plejadą polskich aktorów: E. Karewicz, Z. Kęstowicz, L Niemczyk, T Łomnicki, T. Iżewska w rolach głównych

Książkę i film POLECAM !!!

To mój naj...naj...naj... polski pisarz z okresu młodzieńczego.
Nie musiałem Go odkrywać.
Wszyscy moi ówcześni koledzy o nim rozmawiali i dyskutowali.
Jakoś tak naturalnie wyszło, że ich zachwyt prozą autora, przeszedł na mnie.
Mogę tylko mieć nadzieję, że jeśli moja rekomendacja wzbudzi Twoje zainteresowanie to przeczytasz jakąś książkę pisarza i mój zachwyt przejdzie na...

więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

avatar
339
306

Na półkach: , ,

Na dzień dzisiejszy myślę, że jeszcze co najmniej jakiś trochę dłuższy czas podtrzymam traktowanie Hłaski jako jednego z tych pisarzy, z którym "się starzeje"; zwyczajnie ciekawi mnie, na co będę zwracać uwagę w tych samych pozycjach np. za kilka lat...
Jakieś 7, 8 lat temu często bywałam wręcz "zauroczona", robił na mnie wrażenie jego sposób pisania, trochę miałam poczucie, że częściowo uczę się "twardego życia" pracownika, oswajam szorstkie, groźne meandry niektórych środowisk, mając przy okazji jakąś sporą możliwość "empatyzowania", wniknięcia w psychologię...
Jeśli chodzi akurat o te pozycje, nie jestem pewna, czy czytałam "Cmentarze" wcześniej, podejrzewałabym, że tak, ale je jakoś najmniej zapamiętałam..., jednak wątek alkoholu, kontaktów z "władzą", jakiś ten huczący w głowie wielogłos odpodmiotawiający był chyba u Hłaski stosunkowo częsty, jakoś niemal alkoholicznie xD mi się to zlewa trochę..., jednak nie czytałam jeszcze po wiele razy.
Pod względem lekturowym najwyżej oceniam pierwszą pozycję chyba, najróżniejsze emocje spośród dwóch pozostałych we mnie wywołała, chociaż pod kątem bardziej "filozoficznym" może "na dłuższą metę" będzie fajniejszy np. "Następny do raju".
Nie mam pojęcia, dlaczego ten Marek Hłasko tak krótko żył, jeszcze kilka dni temu go podejrzewałam o te okolice 50... xd..., nie wiem, ogólnie mam poczucie jakiegoś wyjątkowego przywiązania do tego autora, bardzo lubię go czytać, już traktuję go bardziej "partnersko", nawet jestem w stanie mieć z jego utworów ubaw... No pewnie mi będzie szkoda jak już będę miała wszystkie jego pozycje za sobą i w miarę "poukładane" w głowie... Chciałabym, żeby miał duuuużą spuscizne, chociaż na pewno nie odbieram jego utworow jednoznacznie, jest w nich dużo niepokoju, moze nawet nieco tresci niekoniecznie "budujących", "konstruktywnych"... Mnie "bierze" już samym stylem, ale treściowo akurat osobiście też "nie narzekam". Znajduję w jego tworczosci niecodzienne napięcie miedzy realizmem, wręcz niekiedy cynicznym chlodem a głodem jakichś wartości, tresci, refleksji. Jak dla mnie jest tam jakis taki, może niekiedy niemy, krzyk o czlowieka, o jego byt-bycie, nieustanne postępowanie... xd... No, chlip, nie uwazam, że takie rzeczy sie często do "twórczosci literackiej" przemyca, nie wydaje mi się to mocnym trendem, tenskniem... </3.

Na dzień dzisiejszy myślę, że jeszcze co najmniej jakiś trochę dłuższy czas podtrzymam traktowanie Hłaski jako jednego z tych pisarzy, z którym "się starzeje"; zwyczajnie ciekawi mnie, na co będę zwracać uwagę w tych samych pozycjach np. za kilka lat...
Jakieś 7, 8 lat temu często bywałam wręcz "zauroczona", robił na mnie wrażenie jego sposób pisania, trochę miałam...

więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

avatar
1103
1103

Na półkach: , , ,

27/180/2024
#BraczBingo 2024: Marek Hłasko
Wyzwanie LC marzec 2024 - Patron literacki
Rozumiem, czemu taki klasyk. Po wojnie, podczas której trudno było zaspokoić podstawowe potrzeby, oraz krótko po niej - kiedy nie było z tym zaspokajaniem wiele lepiej, ludzie chyba odczuwali straszną potrzebę wywlekania swoich przemyśleń, emocji, problemów prawdziwych i wydumanych i takich tam. Pewnie żeby odpocząć lub oderwać myśli od polowania na chleb, węgiel, kawałek kiełbasy albo kilogram twarogu, o butach nie wspominając. Ale mnie to jakoś nie przekonuje. Zacznę od początku, żeby tę żenadę mieć szybko za sobą. A zatem, tadam: "Ósmy dzień tygodnia". Dziewica z solidnym kompleksem na tym tle desperacko usiłuje stracić cnotę. Jak Boga kocham. Ze swoim amantem nie ma się gdzie podziać, on nie wyraża woli bzykania na gruzowisku między petami i potłuczonymi flaszkami, więc dziewczę ostatecznie ląduje w ramionach innego. Bardzo z dziewictwa niezadowolonego. Co za szmira, czytałam i oczom nie wierzyłam... Tylko dlatego nie rzuciłam w kąt, że chciałam zaliczyć wyzwanie...
Potem znacznie lepiej. "Cmentarze" to historia pana, który przez głupi wybryk zostaje wykluczony z partii, a w latach 50-tych taka rzecz - to wiadomo. Jak wyrok śmierci. Natychmiast córka wylatuje ze studiów, jej amant wieje, aż się za nim kurzy, główny bohater zostaje wyrzucony z pracy, starzy kumple z rożnych przyczyn mają go w nosie, syn wyprowadza się i zrywa kontakt w trymiga, żeby dżuma wykluczenia nie przelazła na niego... Opowieść dziś wydaje się dość naiwna, ale zapewne dobrze pokazuje ówczesne realia.
Potem znowu gorzej, na szczęście do poziomu "Ósmego dnia tygodnia" nie wracamy. Tytułowy "Następny do raju" to nudnawa opowieść o kryminalistach (też politycznych - takie czasy),pracujących jako kierowcy. Zwożący drewno z gór, kiepskimi autami i po kiepskich drogach. Kręcą lody na boku, opylają to drewno stolarzom, a gdy do ich baraku przybywa kobieta, kompletnie im odbija.
Jeżeli o mnie chodzi, to ani teraz trudne powojenne lata 50-te, ani nie mam kompleksu dziewicy, ani nie jestem górskim kierowcą, ani nie usuwają mnie z żadnej partii / pracy / kółka towarzyskiego, a także żadna baba nie rzuciła mi się na mózg. Więc wcale mnie te opowiadania nie wciągnęły.
Jeżeli którykolwiek z tych bohaterów to alter ego pisarza, to nie dziwię się, że tak krótko żył. Sam ze sobą pewnie nie mógł wytrzymać.

27/180/2024
#BraczBingo 2024: Marek Hłasko
Wyzwanie LC marzec 2024 - Patron literacki
Rozumiem, czemu taki klasyk. Po wojnie, podczas której trudno było zaspokoić podstawowe potrzeby, oraz krótko po niej - kiedy nie było z tym zaspokajaniem wiele lepiej, ludzie chyba odczuwali straszną potrzebę wywlekania swoich przemyśleń, emocji, problemów prawdziwych i wydumanych i...

więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

Poznaj innych czytelników

964 użytkowników ma tytuł Ósmy dzień tygodnia; Cmentarze; Następny do raju na półkach głównych
  • 657
  • 286
  • 21
269 użytkowników ma tytuł Ósmy dzień tygodnia; Cmentarze; Następny do raju na półkach dodatkowych
  • 228
  • 23
  • 6
  • 4
  • 3
  • 3
  • 2

Tagi i tematy do książki Ósmy dzień tygodnia; Cmentarze; Następny do raju

Inne książki autora

Marek Hłasko
Marek Hłasko
Książka Marka Hłaski "Wilk" została nominowana w Plebiscycie Książka Roku 2015 lubimyczytać.pl w kategorii Literatura piękna. Prozaik i scenarzysta filmowy. Szybko zyskał sławę najzdolniejszego pisarza młodego pokolenia. Był legendarną postacią, symbolem nonkonformizmu. W życiu osobistym upodabniał się do bohaterów swych utworów, romantycznych, twardych outsiderów, którzy stali się dla jego pokolenia symbolami rozczarowania rzeczywistością lat 50. Jego idolami byli Humphrey Bogart i Fiodor Dostojewski. Jego proza stała się wyrazem sprzeciwu wobec schematyzmu i zakłamania literatury socrealistycznej. Opowiadał o buncie natury moralnej. Znakomicie opisywał środowisko społecznych nizin, w którym panuje beznadzieja i cynizm. Jego bohaterowie żyją marzeniami o zmianie, ale marzenia te zawsze okazują się płonne. W Polsce zakaz druku jego utworów obowiązywał przez 20 lat. Był także współscenarzystą filmów Koniec nocy (1957),Pętla (1957),Spotkania (1957),Ósmy dzień tygodnia (1958) i Baza ludzi umarłych (1958).
Zobacz stronę autora

Czytelnicy tej książki przeczytali również

Kronika wypadków miłosnych Tadeusz Konwicki
Kronika wypadków miłosnych
Tadeusz Konwicki
Piękna wiosna, ciepłe lato sprzyjają miłosnym uniesieniom nawet wtedy gdy to 1939 rok. W przededniu drugiej wojny światowej ówczśni maturzyści, nie znając zbliżającego się końca ich beztroski, upajają się swoją pierwszą miłością. Głowny bohater, 19-letni Witek spotyka przypadkowo wiotką Alinę. W jego sercu wybucha ogrom uczuć do dziewczyny, silnych tak bardzo, jak tylko może być silna pierwsza miłość. Uczucia Witka stopniowo rosną, wraz z tym, jak często w jego myślach pojawia się Alina. Owładnięty swoją pierwszą miłością traci poczucie mijającego czasu i obowiązku zaniedbując naukę i maturalne przygotowania. Niby wydarzenia osadzone blisko 100 lat temu, ale niezmiennie prawdziwe. Bowiem barwa nastoletniej "śmiertelnej" miłości jest niezmienna i niezależna od otaczającej ją rzeczywistości. Książka balansuje na granicy problemów miłości i dorastania. Pokazuje jak obojętność, niezrozumienie i toczące się wokół wydarzenia mogą zniszczyć nawet najbardziej żarliwe uczycie. Autor przedstawia bardzo nostalgiczną opowieść sięgając do czasów i miejsc własnej młodości. Pokazuje jak kruchy może być świat młodych, gdy wokół toczą się burzliwe wydarzenia. Proza Konwickiego jest liryczna i refleksyjna, pełna tęsknoty za dawno minionymi czasami. To prawdziwy slow reading. Nie rzadko opowieść Konwickiego zwalnia, by czytelnika skłonić do zadumy, ale nie każdemu to się spodoba. A zadumać jest się nad czym, bo nad ulotnością młodości i nieuchronnością wydarzeń historycznych, które zawsze niosą zmiany - czasem bardzo drastyczne. Powieść urzeka pięknym językiem, który pobudza zmysły i budzi w czytelniku nostalgię za młodością i młodzieńczą miłością. Ja znalazłam wiele czytelniczej radości w tej lekturze.
Ola - awatar Ola
oceniła na721 dni temu
Życie towarzyskie i uczuciowe Leopold Tyrmand
Życie towarzyskie i uczuciowe
Leopold Tyrmand
Leopold Tyrmand to wyjątkowy pisarz, którego życie można by pomylić z legendą. Jazzman z krwi i kości, dandys na przekór epoce siermiężności, intelektualista z ostrzem zamiast pióra i w kolorowych skarpetkach. Jednak Tyrmand przede wszystim był nonkonformistą. Życie towarzyskie i uczuciowe pokazuje, że za tą powszechnie znaną maską krył się pisarz o czułej wrażliwości społecznej i odwadze, jakiej nie mieli jego rówieśnicy z warszawskich kawiarni, redakcji i salonów literackich. Ta książka jest zarówno kroniką, jak i moralnym aktem oskarżenia. Napisana wiele dekad temu, książka nie tylko nie zestarzała się, ale także dziś brzmi jeszcze dobitniej. Tyrmand pokazuje Warszawę powojenną, ale nie tę, którą odbudowywano z gruzów cegła po cegle. On portretuje „warszawkę”, czyli środowisko inteligencji twórczej, które zamiast odbudowywać kulturę, budowało sieć układów, donosów, przysług i zdrad. Autor bezwzględnie obnaża hipokryzję literatów, dziennikarzy i filmowców, którzy oddali ducha niezależności w zamian za skrawki prestiżu, talony na mięso i miejsce w kolejce do wydawnictwa. Tyrmand nie zostawia suchej nitki na nikim. Jego bohaterowie to groteskowe karykatury intelektualistów, którzy w trosce o własne bezpieczeństwo i wygodę byli lojalni wobec władzy. Każdy z nich to zbiór cech żenujących i tragicznych zarazem: sprzedajność, próżność, zawiść, płytkość emocjonalna. Jest to dzieło literacko dopracowane, ironiczne, pełne celnych, błyskotliwych obserwacji i znakomitej frazy. Styl Tyrmanda jest mistrzowski – skrzy się dowcipem, a jednocześnie uderza siłą moralnej diagnozy. Autor nie unika patosu, ale zawsze go równoważy sarkazmem. Każde zdanie tej powieści jest pelne celnej prawdy, czy to w opisie postaci, wnętrza kawiarni, czy rozmowy między prominentami. Tyrmand posiada rzadki dar: nie musi wymyślać postaci, by je ośmieszyć – wystarczy, że mówi prawdę. Prawda ta jednak nie jest przezroczysta – jest bolesna, wyostrzona, bezlitosna. W jego oczach nie ma litości, ale jest coś ważniejszego: niezgoda na kompromis moralny. Nie udało się wydać tej książki w Polsce Ludowej. To chyba najlepiej świadczy o jej sile. To była bomba podłożona pod fundamenty całego systemu wzajemnych zależności i milczeń, które cementowały ówczesną inteligencję. Jej fragment opublikowany w paryskiej „Kulturze” wywołał skandal, bo Tyrmand nie zadowalał się ogólnikami – pisał zbyt celnie, zbyt prawdziwie, zbyt boleśnie. Po lekturze tego fragmentu, każdy wiedział o kogo chodzi, kim jest dana postać. Dziś, znając nazwiska agentów, donosicieli, koniunkturalistów i moralnych oportunistów tamtych lat, czytamy tę książkę inaczej. Nie jako satyrę, lecz jako dokument epoki. A jednocześnie jest to bezlitosne świadectwo tego, jak łatwo środowiska twórcze porzucały etos na rzecz oportunizmu i wygody. Ta lektura boli – bo nie jest tylko opowieścią o tamtych czasach. To ostrzeżenie, że systemy upadają, ale mechanizmy konformizmu pozostają. W epoce mediów społecznościowych, w której „warszawkę” zastąpiły inne bańki wpływu i autopromocji, Życie towarzyskie i uczuciowe zyskuje nowy wymiar. Tyrmand pokazuje, że prawdziwe zniewolenie zaczyna się nie od cenzury, ale od kompromisu z własnym sumieniem. Ta powieść jest jak lustro – stawia pytanie: czy ty także nie sprzedałeś się za akceptację, lajki, miejsce przy stole? Szczególnie istotne teraz, po wyborach, w obliczu, tego co się dzieje w Polsce. Życie towarzyskie i uczuciowe to książka wyjątkowa. Nie tylko przez swoje literackie walory, ale przez odwagę i moralny ciężar. To świadectwo jednego z najinteligentniejszych buntowników polskiej literatury XX wieku. Tyrmand nie tyle opisuje rzeczywistość – on ją obnaża, stawia pytania, których nikt inny nie odważył się postawić. To lektura obowiązkowa dla każdego, kto chce zrozumieć nie tylko PRL, ale i mechanizmy społecznej zdrady, które mogą działać w każdej epoce. Rzadko zdarza się książka, którą czyta się z zachwytem – i z bólem jednocześnie. Polecam, boleśnie aktualne. https://www.instagram.com/pasje_fascynacje_ksiazkowe/ https://www.facebook.com/profile.php?id=100063563404614
AnetaMaciejewska - awatar AnetaMaciejewska
oceniła na1010 miesięcy temu
Obłęd (t. I-III) Jerzy Krzysztoń
Obłęd (t. I-III)
Jerzy Krzysztoń
Wkroczenie w „Obłęd” Jerzego Krzysztonia to jak zanurzenie się w wirze, który jednocześnie pociąga i przeraża realnością. To nie jest powieść o szaleństwie. To szaleństwo samo w sobie, spętane literą, autobiograficznym sznytem, oddechem, krwią słów, które uderzają w świadomość jak piorun.Już pierwsze strony wciągają jak tornado: bohater, jego umysł, lęki, paranoje – wszystko pulsuje, drży, ogniem odbija zastaną rzeczywistość, której nie można już pojąć. Czytając, nie tylko obserwujemy postępującą chorobę psychiczną, ale czujemy ją całym ciałem, jakby nasze zmysły zostały wciągnięte w tytułowy obłęd. Krzysztoń wprowadza nas w labirynt myśli, w którym każdy krok jest ryzykiem, a każdy oddech – starciem z niewidzialnym wrogiem. Ściany szpitala szepczą, podłogi skrzypią, a głosy w głowie zamieszkują w naszych własnych trzewiach. Autor nie ogranicza się jednak do osobistego koszmaru. Jego rozedrgany umysł eksploduje wiedzą: historia, religia, polityka, psychologia – wszystko poprzetykane, splecione, tworzy błysk przenikliwej erudycji. Czy to nadal tylko lektura o szaleństwie i nieuchronnym upadku? Nie. To kronika ludzkiej kondycji, w której wszystkie traumy, narodowe rany i wstyd jednostki odbijają się echem w całym społeczeństwie. Drugi tom wprowadza nas w groteskowe i przerażające realia szpitala. Tutaj historia splata się z halucynacjami: Marszałek Piłsudski w łóżku obłąkańca, Jan z Czarnolasu z mandoliną, egzorcysta, Sancho – galeria duchów przeszłości i wyobraźni niczym plazma. Czytając, odczuwamy, że postępująca choroba bohatera staje się soczewką dla całego świata. To rzeczywistość, w której umysł staje się teatrem, a zmysły bohaterami dramatycznego spektaklu, po którym nie sposób nie uronić rzęsistej łzy. W finałowej podróży mężczyzna odzyskuje cząstkę normalności, choć jej cieniem zawsze jest świadomość kruchości psychiki. Zdania drżą od napięcia, akapity pulsują chronicznym bólem i zachwytem jednocześnie. Krzysztoń nie oszczędza czytelnika: jego język wibruje, wywołując dreszcze, gorzki śmiech, ironię, fantomowy ból. Wszystko wymieszane w literackim kotle, który pozostawia w zachwycie nad umiejętnością oddania stanów emocjonalnych postaci.„Obłęd” to powieść totalna. Czytana znów po latach sieka do głębi.To nie jest lektura dla relaksu. To wędrówka w studnię ludzkiego umysłu, pełna agonii i olśnienia. Czytając ją, nie tylko obserwujemy studium postępującego obłędu, ale również taplamy się w kałuży bólu. To dzieło dla tych, którzy chcą zrozumieć jednostkę, która bezbrzeżnie cierpi i tworzy jednocześnie. Dla tych, którzy potrafią patrzeć szerzej, słyszeć to, czego inni nie słyszą, czuć to, czego inni nie odczuwają.To podręcznik empatii, kronika zwichrowanej psyche w postępującej śmierci, manifest literackiej wolności.Warto również podkreślić, że nowe wydanie „Obłędu” zostało poprawione i zredagowane w oparciu o autorski maszynopis przechowywany w Bibliotece Narodowej. Oznacza to, że wreszcie mamy do czynienia z tekstem wiernym zamysłowi Jerzego Krzysztonia – nieocenzurowanym, pełnym i kompletnym, tak jak autor go wymyślił i zapisał. To właśnie podnosi jego wartość. To świadectwo literackiego geniuszu i ostatecznie (patrząc na śmierć autora) tragicznej wrażliwości, które wciąż potrafią wstrząsnąć, zostawiając w niemym zachwycie nad potęgą słowa pisanego.
Efemerycznoscchwil - awatar Efemerycznoscchwil
ocenił na1019 dni temu
Księga śmiechu i zapomnienia Milan Kundera
Księga śmiechu i zapomnienia
Milan Kundera
🖤 Pamięć, ciało i śmiech — z ciemnym dnem 🖤 ⭐ Moja ocena: 7/10 — bardzo dobry Kundera: krótszy, bardziej poszatkowany, ale nadal uderzająco jego. To książka, w której polityka miesza się z intymnością, pamięć z pożądaniem, a cielesność nie służy taniej erotyce, tylko obnażaniu człowieka. Jest tu to, co u Kundery lubię najbardziej: lekkość formy, pod którą cały czas pracuje ciężar myśli. 🧠 Tu nawet wspomnienia są podejrzane 🧠
 Najmocniejsze jest dla mnie to, że Kundera nie pisze po prostu o pamięci, tylko o tym, jak człowiek sam fałszuje własną przeszłość. Od słynnej fotografii z Gottwaldem i znikającym Clementisem po Mirka, który chce odzyskać stare listy, żeby wyretuszować własną przeszłość — wszędzie chodzi o to samo: nie tylko władza wymazuje ludzi, my też robimy to sobie nawzajem i samym sobie. I właśnie tu Kundera trafia najmocniej: polityka okazuje się tylko większym lustrem dla prywatnych małości. 💋 Cielesność nie rozpala tu zmysłów, tylko rozsadza złudzenia 💋
 To jedna z tych książek, w których erotyka jest bardziej „erotyką umysłu” niż ciała, choć ciało jest stale obecne. Pożądanie miesza się tu ze wstydem, upokorzeniem, pychą, śmiesznością i potrzebą bycia zapamiętanym. U Kundery człowiek nie bywa nagi dlatego, że jest wolny, tylko dlatego, że w nagości często najłatwiej wychodzi na jaw jego słabość. I właśnie dlatego te sceny zostają w głowie — nie jako zmysłowe, lecz jako przenikliwe. 🎭 Śmiech u Kundery bywa groźniejszy niż rozpacz 🎭
 Bardzo mocno działa też to, jak ta książka przechodzi od ironii do czegoś niemal dusznego i sennego — zwłaszcza w wątku Tarniny, gdzie pamięć o zmarłym i o własnej przeszłości, zapomnienie oraz dziecięco-okrutny świat zaczynają układać się w niemal koszmarną przypowieść. 🖋️ Sedno 🖋️
 To nie jest Kundera najbardziej monumentalny, ale bardzo esencjonalny. Pełen gry, inteligencji, ironii i tej jego szczególnej zdolności, by o historii, pożądaniu i pamięci pisać tak, jakby wszystko działo się jednocześnie w łóżku, w głowie i w polityce. Krótsza forma, a nadal bardzo dużo zostaje.
Endryou Poczopko - awatar Endryou Poczopko
ocenił na716 dni temu

Cytaty z książki Ósmy dzień tygodnia; Cmentarze; Następny do raju

Więcej
Marek Hłasko Ósmy dzień tygodnia; Cmentarze; Następny do raju Zobacz więcej
Marek Hłasko Ósmy dzień tygodnia; Cmentarze; Następny do raju Zobacz więcej
Marek Hłasko Ósmy dzień tygodnia; Cmentarze; Następny do raju Zobacz więcej
Więcej