Borderline. Dwanaście podróży do Birmy

Okładka książki Borderline. Dwanaście podróży do Birmy
Grzegorz Stern Wydawnictwo: Czarne Seria: Reportaż reportaż
200 str. 3 godz. 20 min.
Kategoria:
reportaż
Seria:
Reportaż
Wydawnictwo:
Czarne
Data wydania:
2019-03-13
Data 1. wyd. pol.:
2019-03-13
Liczba stron:
200
Czas czytania
3 godz. 20 min.
Język:
polski
ISBN:
9788380498280
Tagi:
Birma literatura faktu literatura polska reportaż
Dodaj do pakietu
Dodaj do pakietu

Oceń książkę
i
Dodaj do biblioteczki

Porównaj ceny

i
Porównywarka z zawsze aktualnymi cenami
W naszej porównywarce znajdziesz książki, audiobooki i e-booki, ze wszystkich najpopularniejszych księgarni internetowych i stacjonarnych, zawsze w najlepszej cenie. Wszystkie pozycje zawierają aktualne ceny sprzedaży. Nasze księgarnie partnerskie oferują wygodne formy dostawy takie jak: dostawę do paczkomatu, przesyłkę kurierską lub odebranie przesyłki w wybranym punkcie odbioru. Darmowa dostawa jest możliwa po przekroczeniu odpowiedniej kwoty za zamówienie lub dla stałych klientów i beneficjentów usług premium zgodnie z regulaminem wybranej księgarni.
Za zamówienie u naszych partnerów zapłacisz w najwygodniejszej dla Ciebie formie:
• online
• przelewem
• kartą płatniczą
• Blikiem
• podczas odbioru
W zależności od wybranej księgarni możliwa jest także wysyłka za granicę. Ceny widoczne na liście uwzględniają rabaty i promocje dotyczące danego tytułu, dzięki czemu zawsze możesz szybko porównać najkorzystniejszą ofertę.
Poczekaj, szukamy dla Ciebie najlepszych ofert

Pozostałe księgarnie

Informacja

Reklama
Reklama

Podobne książki

Reklama

Oficjalne recenzje i

Na pograniczu wolności – reportaże z Birmy


Link do recenzji

1260 26 3

Oceny

Średnia ocen
6,9 / 10
157 ocen
Twoja ocena
0 / 10

OPINIE i DYSKUSJE

Sortuj:
avatar
95
95

Na półkach:

Na pewno jestem subiektywny, ale czytając tę xiążkę miałem wrażenie że czytam o Polsce. Niby inna kultura, inny czas i bardzo odległe miejsce ale jednak.
Na przykład ktoś trafił do więzienia bo nazwał prezydenta wariatem. Mówi wam to coś? Przy okazji pozdrawiam Jakuba Żulczyka.
Albo taki fragment o ludziach rządu obejmujących birmańskie firmy. "Nowi właściciele nie potrafią nimi zarządzać, dbać o rozwój, przyszłość, zresztą - kto by sobie zawracał tym głowę! Najważniejsze - po linii partyjnej, niech kierują nimi wierni, oddani patrioci, synowie tej ziemi, przecież w końcu nauczą się tego zarządzania! Zresztą, brak doświadczenia nie jest żadną przeszkodą. Więcej, jest zaletą! [...] najważniejsza jest lojalność wobec władzy."
To o Mjanmie czy o Polsce?

Na pewno jestem subiektywny, ale czytając tę xiążkę miałem wrażenie że czytam o Polsce. Niby inna kultura, inny czas i bardzo odległe miejsce ale jednak.
Na przykład ktoś trafił do więzienia bo nazwał prezydenta wariatem. Mówi wam to coś? Przy okazji pozdrawiam Jakuba Żulczyka.
Albo taki fragment o ludziach rządu obejmujących birmańskie firmy. "Nowi właściciele nie...

więcej Pokaż mimo to

2
avatar
168
19

Na półkach: ,

Nie potrafię ocenić tej książki z jednego powodu - wątek Rohinga i Aung San Suu Kyi.

Birma jest moim oczkiem w głowie, uwielbiam ten kraj a reportaże o niej pochłaniam z wielką ciekawością i radością. Tak też było tu.
Świetna robota Grzegorza Sterna. Pisze bardzo ciekawie o tym pięknym kraju, ludziach, niewoli i systemie, który zabija. Historie opisane przybliżają nam nie tylko historię tego kraju, ale także zwykłych jego mieszkańców, ich emocje, uczucia, postrzeganie i pragnienia. Powalają lepiej poznać kulturę i zrozumieć to miejsce.

Wszystko fajnie, ale .... przedstawiona Aung San Suu Kyi jest w tej książca niczym bogini, stojąca na piedestale nienaganna opozycjonistka, zbawicielka Birmy, ale co z Rohingami???
Brakowało mi tego wątku, brakowało mi chociażby postawienia pytań, czy wiedziała? Dlaczego nie reagowała? Dlaczego broni Tatmadaw na arenie międzynarodowej?

Nie wiem dlaczego Pan Stern nie wspomina o ludobójstwie, jego opisy Suu Kyi są bardzo podniosłe, wyczuwa się podziw i zafascynowanie tą ikoną demokracji, ale nie można po 2016 roku mówić o Suu Kyi w oderwaniu od tego co się wydarzyło za jej rządów w Birmie.

Nie potrafię ocenić tej książki z jednego powodu - wątek Rohinga i Aung San Suu Kyi.

Birma jest moim oczkiem w głowie, uwielbiam ten kraj a reportaże o niej pochłaniam z wielką ciekawością i radością. Tak też było tu.
Świetna robota Grzegorza Sterna. Pisze bardzo ciekawie o tym pięknym kraju, ludziach, niewoli i systemie, który zabija. Historie opisane przybliżają nam...

więcej Pokaż mimo to

0
avatar
70
44

Na półkach:

Polecam reportaż, ciekawy a zarazem przykry, przystępnie opisany obraz państwa, które w kilkanaście lat zostało pohańbione przez szkodliwą władzę. Pokazuje jak cenna jest wolność, że ten, kto rządzi, ustala zasady, może wszystko. To opowieść o kraju, który był w niewoli 53 lata do 2015, w którym obywatele byli za słabi, nie mieli sił, aby obalić tyrana. Gdzie ludzie są dla siebie wrogiem. O kraju, który stał się w ciągu lat jednym z najmniej rozwiniętych. W którym ciągu lat wiele razy generałowie unieważniali wybory Ludzie tutaj nauczeni, że przetrwać można za pomocą tylko sprytu, kombinowania, nieuczciwości. W którym nie można nikomu ufać, za jedno zdanie niestosowne można stracić życie.



Kiedy w 2015 Narodowa Liga na rzecz Demokracji wygrała wybory do parlamentu, obalając generałów, kiedy Birmańczycy wreszcie mogli cieszyć się wolnością. Z czasem okazało się, że Birma nie może się tak łatwo podnieść po wielu latach niedoli, ludzie czuli się zdradzeni, nie chcieli z nikim rozmawiać. Partia nie robiła nic dla kraju, a główna ikona walki o niepodległość, której zaufało miliony ludzi. Noblistka, z setkami nagród Aung San Suu Kyi ostatecznie zawiodła ich wszystkich. Z osoby, która była gotowa dla kraju zrobić wszystko, była gotów poświęcić wszystko, podawała rękę tym najsłabszym Stała się osobą egoistyczną, która nie umie przyjmować słów krytyki, otacza się pochlebcami, na spotkaniu jedno słowo za dużo i potrafiła wyjść. Nie reagowała na ataki muzułmańskie, nie obchodziło ją los innych. Doszło do tego, że Kanada w 2018 odebrała Aung San Suu Kyi honorowe obywatelstwo. Obywatele czuli się poniżeni, nie umieli się odnaleźć. Niektórzy już woleli, aby znowu powrócili generałowie, którzy bronili kraj przed muzułmanami.

Birma to jeden z tych krajów co nie może się nazwać szczęśliwym. Jest, że to kraj, w którym ludzie są naprawdę poszkodowani, którzy uważają, że nie może spotkać ich nic gorszego. Kraj ten jest zagrożony setkami wojen, krwawych demonstracji, ludzie czują się odrzuceni i poszkodowani, nie potrafią się odnaleźć w odzyskanej wolności. Jest to naprawdę przykry obraz, tutaj nie ma żadnej radości, to kraj cierpiący, potrzebujący ocalenia.

Książka daje do myślenia, uczy, że żadna władza nie daje gwarancji ocalenia. Za interesami stoi Diabeł. A w kraju takim jak ten nie możesz ufać nikomu.

Polecam reportaż, ciekawy a zarazem przykry, przystępnie opisany obraz państwa, które w kilkanaście lat zostało pohańbione przez szkodliwą władzę. Pokazuje jak cenna jest wolność, że ten, kto rządzi, ustala zasady, może wszystko. To opowieść o kraju, który był w niewoli 53 lata do 2015, w którym obywatele byli za słabi, nie mieli sił, aby obalić tyrana. Gdzie ludzie są dla...

więcej Pokaż mimo to

4
Reklama
avatar
111
55

Na półkach:

Tragiczny obraz społeczności Birmy zniewolonej przez rządy generałów..... Smutny obraz...

Tragiczny obraz społeczności Birmy zniewolonej przez rządy generałów..... Smutny obraz...

Pokaż mimo to

6
avatar
285
12

Na półkach:

Mocna książka o dyktaturze, demokracji, konformizmie, rezygnacji i utraconej nadziei. Pokazuj, jak trudnym i beznadziejnym procesem jest przejście od zniewolonego społeczeństwa do wolnego. Jak bardzo konformistyczne zachowania pojedynczych obywateli, można sądzić, że zupełnie nieistotne w skali państwa, prowadzą do ogólnego moralnego upadku.

W książce bardzo przydałaby się mapka i trochę zdjęć, o których autor wspomina.

Mocna książka o dyktaturze, demokracji, konformizmie, rezygnacji i utraconej nadziei. Pokazuj, jak trudnym i beznadziejnym procesem jest przejście od zniewolonego społeczeństwa do wolnego. Jak bardzo konformistyczne zachowania pojedynczych obywateli, można sądzić, że zupełnie nieistotne w skali państwa, prowadzą do ogólnego moralnego upadku.

W książce bardzo przydałaby się...

więcej Pokaż mimo to

9
avatar
137
37

Na półkach:

Tym razem o Birmie... ale i o demokracji. Wiele osób może popukać się w głowę, zastanawiając się, gdzie w ogóle jest ta cała Birma. Albo, po co czytać na temat tak odległego kraju? Myślę też, że po lekturze tej książki, każdy jest w stanie wyciągnąć wiele cennych wniosków dla siebie. Wniosków, które rzucają nowe światło na analizę otaczającej nas rzeczywistości tutaj w Polsce.

Reportaż o tyle fenomenalny, bo napisany przez człowieka, który do Birmy latał aż 12 razy. Towarzyszył przemianom społeczno-politycznym, jakie odgrywały się w tym kraju jeszcze nie tak dawno temu. A wielu ekspertów od Azji twierdzi, że nie da się dobrze zrozumieć Azji, nie będąc tam osobiście. Grzegorz Stern był... i w genialny sposób nauczył się dostrzegać rzeczywistość, jednocześnie pozostając otwartym na głos ludzi (tak trudny do odszyfrowania w przypadku Birmy, bo wymagający umiejętności filtrowania, odróżniania prawdy od kłamstw wypowiadanych prosto w oczy). Rozmawiał z mnichami, więźniami politycznymi, uchodźcami - poznał wiele perspektyw, niezbędnych do rozumienia sposobu myślenia w tym bardzo zróżnicowanym etnicznie kraju.

Będąc wychowanymi w Europie, myślimy zbyt eurocentrycznie. Wydaje nam się (często niewłaściwie), że wiemy od innych lepiej, że to Europa jest kolebką cywilizacji. Ale i że jako ludzie wyciągnęliśmy tak dużo wniosków z II Wojny Światowej, czy czasów PRL, że cywilizacyjnie jesteśmy już tylko skazani na skok w przyszłość. Wydaje nam się, że jesteśmy najmądrzejszą generacją, z jaką do tej pory zetknął się świat. A co, jeśli tak nie jest?

Okazuje się, że w latach 1962-2011 Birma była pod dyktatem generałów wojskowych, autorytarnie rządzących krajem. 2000+ to przecież nasze współczesne czasy!

Nie rozumiejąc ekonomii, zasad zarządzania krajem, doprowadzili go na skraj gospodarczej przepaści. Przez lata tworzyli system, który uczył kłamać, korumpował, piętnował wolność słowa. Zastanawiałem się, w jaki sposób można akceptować taki obrót spraw. Ta książka świetnie to obrazuje. Chcąc jako tako funkcjonować w systemie, ludzie się do niego adaptowali - często w nieświadomy sposób. Kto go nie akceptował, spadał na margines społeczny. Więc zamiast walczyć z patologią systemu, demoralizacją, odczłowieczaniem relacji międzyludzkich, ludzie stawali się wycofani, coraz bardziej zamknięci na bycie szczerym i otwartym wobec sąsiada (który potencjalnie mógł być partyjnym szpiclem). Opisy tych mechanizmów są tak dobre u Sterna, że czyta się o tym, jak najlepszą książkę fantasy i człowiek uśmiecha się z wrażenia... a przynajmniej do momentu, w którym przypomni sobie, że to wydarzyło się na prawdę kilka-kilkanaście lat temu.

Co najbardziej mnie uderzyło to historia Aung San Suu Kyi. Postaci tak nietypowej i interesującej, że aż dziwne, że nie słyszy się o niej więcej w Europie. A może celowo? Suu Kyi przedstawiana była w zachodnich mainstreamowych mediach jako działaczka opozycyjna, obrońca praw człowieka, niestrudzenie walcząca o demokrację. Pragnęła obalenia rządów generałów, otwarcia kraju na Zachód, wolnych mediów itp. Co ciekawe, jej działalność była zorganizowana wokół pokojowej walki. Kilkanaście lat spędziła w Birmie w areszcie domowym. Jej dom by nieustannie otoczony przez wojsko generalicji, a tylko nieliczni śmiałkowie stawiali się pod nim, chcąc okazać jej swoje wsparcie (licząc się z ryzykiem więzienia).

Aung San Suu Kyi w społeczeństwie była wysławiana niemalże pod niebiosa. W domach i herbaciarniach wisiały obrazy z jej wizerunkiem. Traktowano ją niczym bohatera, cierpiętnika, walczącego o demokrację, pozostając ciągle w areszcie. Nie można nie wspomnieć o ilości tytułów, jakie zyskała w świecie - choćby nagroda Nobla, Złoty Medal Kongresu USA, tytuł ambasadora sumienia Amnesty International.

Long story short, w 2010 roku w kraju mają miejsce znaczne reformy, a generałowie darują jej wolność. 2 lata później zostaje posłanką, a jej partia zdobywa większość. I wtedy dokonuje się zmiana. Stopniowo zaczyna traktować ludzi z wyższością, nie dopuszcza do swojej partii wykształconych za granicą Birmańczyków (obawiając się merytorycznej konkurencji ze strony intelektualistów). Przez lata "walczyła" o demokrację, by stanąwszy u władzy, zapomnieć właśnie o niej w pierwszej kolejności. Ściągnęła marionetkowego prezydenta, którym samodzielnie sterowała, doprowadzając do niemalże samodzielnych rządów w pozornej demokracji.

W 2018 doszło w Birmie do ludobójstwa muzułmanów z ludu Rohingja, a międzynarodowe środowiska oskarżyły Suu Kyi o brak interwencji w tej sprawie. Amnesty International odebrał jej tytuł, i rozpoczęła się także debata, czy nie należałoby odebrać jej także tytułu laureatki pokojowej nagrody Nobla.

I to daje do myślenia. Bardzo, bardzo mocno. Kim zatem jest i była Aung San Suu Kyi? Na to pytanie odpowiedział w 2015 roku dr Michał Lubina z Centrum Studiów Polska Azja, który na osobistym spotkaniu z Suu Kyi zapytał ją, czy jest politykiem. Odpowiedziała mu: "oczywiście, że jestem politykiem! Zawsze byłam. Urodziłam się, by być politykiem. Co ci zachodni dziennikarze myśleli, że robiłam przez cały ten czas?"

Następne lata pewnie pozwolą z trochę szerszej perspektywy ocenić jej działalność, ale już widać, jak ciężko jest odróżnić prawdziwych obrońców demokracji, od polityków, chcących jedynie dojść do władzy.

Czytałem krytykę tej książki autorstwa Michała Lubiny i kompletnie mi zarzuty Lubiny nie przeszkadzają. W reportażu nie szukam kompletnego kompendium historycznego, czy opracowania naukowego - pamiętając, że książka Grzegorza Sterna to reportaż i opis tego, co widział, i czego doświadczył, książkę oceniam bardzo wysoko. Świetnie się czyta, autor doskonale włada językiem, tworząc bardzo plastyczny obraz Birmy.

Tym razem o Birmie... ale i o demokracji. Wiele osób może popukać się w głowę, zastanawiając się, gdzie w ogóle jest ta cała Birma. Albo, po co czytać na temat tak odległego kraju? Myślę też, że po lekturze tej książki, każdy jest w stanie wyciągnąć wiele cennych wniosków dla siebie. Wniosków, które rzucają nowe światło na analizę otaczającej nas rzeczywistości tutaj w...

więcej Pokaż mimo to

11
avatar
860
413

Na półkach: ,

Próba czytania książek z różnych strona świata zaprowadziła mnie tym razem do Birmy. W swoich dwunastu podróżach do Azji autor, Grzegorz Stern, pokazał czytelnikowi jak zmieniło się to niegdyś najbardziej rozwinięte państwo azjatyckie. Teraz Birma, a właściwie Mjanma jest skorumpowana, zakłamana, poturbowana przez żywioł i ludobójstwo na ludności Rohingjów. To brutalny obraz rzeczywistości ludzi żyjących w kraju pozbawionym perspektyw, sprawiedliwości czy szansy na odmianę swojego losu. Nie chcę zdradzać zbyt wielu szczegółów, ale jeśli tak jak ja nie macie dużej wiedzy o Birmie, warto sięgnąć po powyższy reportaż. To będzie ciekawe wprowadzenie i ogólna wiedza, którą warto uzupełnić.

Próba czytania książek z różnych strona świata zaprowadziła mnie tym razem do Birmy. W swoich dwunastu podróżach do Azji autor, Grzegorz Stern, pokazał czytelnikowi jak zmieniło się to niegdyś najbardziej rozwinięte państwo azjatyckie. Teraz Birma, a właściwie Mjanma jest skorumpowana, zakłamana, poturbowana przez żywioł i ludobójstwo na ludności Rohingjów. To...

więcej Pokaż mimo to

9
avatar
1
1

Na półkach:

Mocna, wstrząsająca, zapadająca w pamięci - to jedna z tych pozycji, obok których nie przechodzi się obojętnie.
Pięknie napisana, czytelnik może wręcz odczuć tragizm tamtejszych wydarzeń. Widać ogrom pracy, który został w nią włożony oraz niebanalne podejście autora do reportażu i tematu. Gorąco polecam.

Mocna, wstrząsająca, zapadająca w pamięci - to jedna z tych pozycji, obok których nie przechodzi się obojętnie.
Pięknie napisana, czytelnik może wręcz odczuć tragizm tamtejszych wydarzeń. Widać ogrom pracy, który został w nią włożony oraz niebanalne podejście autora do reportażu i tematu. Gorąco polecam.

Pokaż mimo to

8
avatar
117
32

Na półkach: , , ,

Pomimo opisywania trudnych tematów książka jest zaskakująco lekka i czyta się ją przyjemnie. Opis życia w reżimie generałów potrafi zainteresować i nie męczy, ani nie przygnębia jak w przypadku opisów komunizmu w Albani z książki "Błoto słodsze niż miód" M. Rejmer. Historie przedstawione w książce wzbudzają zainteresowane i różnią się od siebie, dzięki czemu możemy spojrzeć na pewne sprawy z kilku różnych punktów widzenia. Co ważne książka jest bardzo przystępna, dla kogoś z zerową wiedzą na temat Birmy, ALE...
po zapoznaniu się z książką warto zapoznać się z polemiką autora Grzegorza Sterna i Michała Lubina na łamach "Kultury liberalnej"

1. Krytyka Michała Lubina
https://kulturaliberalna.pl/2019/04/09/michal-lubina-borderline-recenzja-grzegorz-stern/?fbclid=IwAR0xC9O7-gGfJKsj8K-ZHWZeVlXEkTnmFI4mKFW_Nfvar9kkDfxR89Z5iBM

2. Odpowiedź Grzegorza Sterna
https://kulturaliberalna.pl/2019/04/23/grzegorz-stern-polemika-recenzje-lubina-borderline/

3. Odpowiedź Michała Lubina
https://kulturaliberalna.pl/2019/04/23/michal-lubina-borderline-polemika-odpowiedz/

Zapoznanie się z polemiką pozwala na szersze spojrzenie na wydarzenia i opinie przedstawione w książce.

Warto przeczytać, z dystansem!

Pomimo opisywania trudnych tematów książka jest zaskakująco lekka i czyta się ją przyjemnie. Opis życia w reżimie generałów potrafi zainteresować i nie męczy, ani nie przygnębia jak w przypadku opisów komunizmu w Albani z książki "Błoto słodsze niż miód" M. Rejmer. Historie przedstawione w książce wzbudzają zainteresowane i różnią się od siebie, dzięki czemu możemy spojrzeć...

więcej Pokaż mimo to

5
avatar
657
595

Na półkach: ,

W tym miesiącu udało mi się przeczytać dwie książki z Półwyspu Indochińskiego. Pierwsza Wojciecha Tochmana o podróży do Kambodży, druga Grzegorza Sterna do Birmy. Każdy z nich opowiedział to co widział, w czym uczestniczył, pokazał ludzi i ich los, opisał trud życia na tych terenach. Tochman zrobił to z pozycji obserwatora, uważnego słuchacza oddającego czysty w wyrazie obraz umęczonych obywateli Kambodży, nie wyrażając żadnej własnej opinii. Stern z kolei opisał Birmę i jej mieszkańców z pozycji uczestnika, bywalca, rozmówcy i showman'a. Pochwalił się swoimi możliwościami, pokazał dojścia, wydawał sądy i opinie, narysował obrazy czasami wręcz surrealistyczne w wymowie. Zrobił to tak jak umiał i chciał. Pokazał czytelnikowi swoje wyprawy za różne kotary złożonej natury tego kraju. Dla czytelnika, który nie wnika w gęściejsze warstwy opowieści, nie interesują go szczegóły tylko grubsze kontury to książka "Borderline. ..." może być ciekawa, bo pokazuje kraj, o którym nie mówi się zbyt często w mediach. Autor opisał dokładnie etapy rozpadu Birmy aż po tu i teraz. Grzegorz Stern uczestniczył w codziennym życiu Birmańczyków na przełomie kilku lat, obserwując zmieniający się krajobraz społeczeństwa. Niektóre wyprawy mogły okazać się niebezpieczne dla niego, niemniej wracał, coś go tam ciągnęło. Autor nie całkiem przejmował się faktografią, czasem nie trzymał się dat, bardzo często wypowiadał swoje opinie, ukazywał Birmańczyków w ciemnym świetle, ale miał do tego prawo, bo to on sobie wymyślił taką konwencję. Może nie jest to w pełni tego słowa reportaż, ale posiada z niego dużo. U Grzegorza Sterna kluczem do jego opowieści jest demokracja, jej deformacje, wynaturzenia i udziwnienia. W Birmie demokracja była hasłem na ustach późniejszych dyktatorów, jest dzisiaj na ustach jej symboli zmienionych w zajadłych "obrońców" własnych interesów. W tym wątku można znaleźć analogię do Polski, bo historia, uciemiężenie, odzyskanie wolności, niesnaski, obrzucanie się populistycznymi hasłami, ciągnięcie w swoją stronę, brak zainteresowania życiem obywateli jest podobne, choć może występujące w innym natężeniu.

"Borderline. Dwanaście..." to ciekawa książka, której poszczególne wątki potrafią wciągnąć, mogą obudzić współczucie, ale też irytację. Przy czytaniu niekiedy miałam wrażenie, że to nie dzieje się naprawdę, a czasem towarzyszyła mi złość. Współczułam ludziom, którzy są marionetkami rządzących i radzą sobie jak potrafią i muszą, bo jakoś żyć trzeba. Autor pokazuje też, że władza dla kolejnych własnych korzyści, oddaje pole do popisu firmom z zagranicy, te zaś np. wyburzają stare domy i kamienice, wyrzucając mieszkańców, aby zbudować nowe budowle. Jeszcze niedawno generałowie wpajali obywatelom, że obcy to wróg, a teraz korzystają na inwestycjach z obcymi. Mechanizmy są wszędzie podobne tylko czasem nazywają się Kambodża, innym razem Birma, Bangladesz, itd. Ot świat ekonomii niezrównoważonego rozwoju. Warto poczytać.

W tym miesiącu udało mi się przeczytać dwie książki z Półwyspu Indochińskiego. Pierwsza Wojciecha Tochmana o podróży do Kambodży, druga Grzegorza Sterna do Birmy. Każdy z nich opowiedział to co widział, w czym uczestniczył, pokazał ludzi i ich los, opisał trud życia na tych terenach. Tochman zrobił to z pozycji obserwatora, uważnego słuchacza oddającego czysty w wyrazie...

więcej Pokaż mimo to

12

Cytaty

Więcej
Grzegorz Stern Borderline. Dwanaście podróży do Birmy Zobacz więcej
Reklama
Więcej
Reklama
zgłoś błąd