Księga Welesa

Okładka książki Księga Welesa
autor nieznany Wydawnictwo: Triglav religia
166 str. 2 godz. 46 min.
Kategoria:
religia
Wydawnictwo:
Triglav
Data wydania:
2016-06-17
Data 1. wyd. pol.:
2016-06-17
Liczba stron:
166
Czas czytania
2 godz. 46 min.
Język:
polski
ISBN:
9788362586097
Tłumacz:
Witold Jabłoński
Tagi:
słowianie mitologia słowiańska religia poganie
Dodaj do pakietu
Dodaj do pakietu
Średnia ocen
5,4 5,4 / 10

Oceń książkę
i
Dodaj do biblioteczki

Porównaj ceny

i
Porównywarka z zawsze aktualnymi cenami
W naszej porównywarce znajdziesz książki, audiobooki i e-booki, ze wszystkich najpopularniejszych księgarni internetowych i stacjonarnych, zawsze w najlepszej cenie. Wszystkie pozycje zawierają aktualne ceny sprzedaży. Nasze księgarnie partnerskie oferują wygodne formy dostawy takie jak: dostawę do paczkomatu, przesyłkę kurierską lub odebranie przesyłki w wybranym punkcie odbioru. Darmowa dostawa jest możliwa po przekroczeniu odpowiedniej kwoty za zamówienie lub dla stałych klientów i beneficjentów usług premium zgodnie z regulaminem wybranej księgarni.
Za zamówienie u naszych partnerów zapłacisz w najwygodniejszej dla Ciebie formie:
• online
• przelewem
• kartą płatniczą
• Blikiem
• podczas odbioru
W zależności od wybranej księgarni możliwa jest także wysyłka za granicę. Ceny widoczne na liście uwzględniają rabaty i promocje dotyczące danego tytułu, dzięki czemu zawsze możesz szybko porównać najkorzystniejszą ofertę.
Reklama
Reklama

Książki autora

Podobne książki

Reklama

Oceny

Średnia ocen
5,4 / 10
32 ocen
Twoja ocena
0 / 10

OPINIE i DYSKUSJE

Sortuj:
avatar
143
139

Na półkach: ,

"Księga Welesa" to dość kontrowersyjny twór. W pewnej rosyjskiej rodzinie znaleziono jej pierwowzór, tj. drewniane deseczki z dziwnym alfabetem. Informacje o jej istnieniu wypłynęły w trakcie I Wojny Światowej w czasie przeszukiwań domów. Zainteresował się nią pewien żołnierz, amator archeologii i zagadek historii. Od tego momentu księga stała się celem sporu badaczy Słowiańszczyzny. Czemu? Ze względu na swoją treść, ale o tym za chwilę. Jedni twierdzą, że jest świetnym XIX-wiecznym fałszerstwem, inni - cudem zachowaną księgą spisywaną przez pokolenia Słowian, prawdziwą i godną uwagi ze względu na swoje walory literackie i poznawcze dla epoki. Trudno jednoznacznie orzec, choć wydaje mi się, że w naszym klimacie niełatwo byłoby zachować drewniany zabytek o tylu wiekowej tradycji w dobrym stanie z dostępem do wilgotnego powietrza. Ponadto sama struktura językowa i większość przytoczonych wydarzeń stawia pod znakiem zapytania jej autentyczność. Jeśli to falsyfikat, a wiele na to wskazuje, to od stworzenia liczy około dwustu lat, a to oznacza, że już można ją zaliczyć choćby do zabytków literatury. Warto się jej przyjrzeć.
"Księga Welesa" w tłumaczeniu Witolda Jabłońskiego jest prawdziwą literacką ucztą dla zmysłów. Pisarz kolejny raz ukazał swoje talenty i zaczarował słowa. Czasem poetycko, czasem prozaicznie, wszystko zależnie od przekazywanych informacji. Czytelnik wgłębia się w dzieje Słowian, a dokładniej Rusów. Księga opowiada o ich wędrówkach przez kolejne ziemie, prowadzone wojny i konflikty. Znaleźć tu można także co nieco o zwyczajach i tradycjach związanych z codziennym życiem jak oddawanie czci bogom i przodkom, wiara w życie pozagrobowe, organizacja pogrzebu, przygotowanie świętego napoju etc.
Najciekawszym elementem są odwołania do słowiańskich bóstw. Natkniemy się tu m.in. na Peruna, Welesa, Mokosz, Dadźboga, Swaroga czy Swarożyca. Może i nie byłoby w tym nic zaskakującego, ale są one zestawione z imionami bogów znanych z hinduizmu. Nieraz pojawia się gromowładny Indra, władca podziemi Jama, oświecony Wisznu, słońce-Suria czy ogniowładny Agni. Autor tekstu czasem wymienia nazwy słowiańskie na hinduskie, a czasem twierdzi, że Indra jest ojcem Peruna. Mamy tu naprawdę ciekawy zabieg ukazujący wspólne korzenie indoeuropejskie, wspólne korzenie wiary. Do tego należy jeszcze dodać święty napój. W "Księdze Welesa" zwany suricą, a w Indiach - somą. Surica to woda zmieszana z miodem i innymi ziołami, wystawiona na działanie promieni słonecznych. Suria w Indiach to bóg słońca, skojarzenie jego imienia i napoju jest oczywiste.
Dla historyków również sporo tu poszlak do odnalezienia jak choćby szlaki wędrówek ludów, tj. Wielka Wędrówka Ludów, która miała miejsce między IV a VII, a nawet VIII wiekiem naszej ery. To powolny upadek Rzymu (wspomnienie Odoakera) oraz słabnąca władza Konstantynopola przez coraz silniejszą emigrację wojowniczych ludów ze Wschodu. Pewne pokłosia tego słychać na kartach owej księgi. Pozwala ona nam wejrzeć na sposoby radzenia sobie Słowian z wędrówką ludów, do której oni sami w końcu dołączyli. Warto zwrócić uwagę na mnogość historycznych imion, wzmianki geograficzne jak nazwy rzek, opisy ukształtowania terenu czy nazwy plemion. Jest tu także swego rodzaju historia Rusów i wewnętrznych podziałów. Zakładając, że to falsyfikat, daje intrygującą wręcz możliwość wejrzenia w umysł XIX-wiecznego twórcy, tego jak postrzegał proces wędrówki, mechanizm oddziaływania tego zjawiska na społeczeństwo, a może przede wszystkim budowanie jedności przyszłej państwowości ruskich Słowian i znaczenie w tym przeszłości, korzeni własnego narodu.
Myślę, że fascynaci Słowiańszczyzny odnajdą tu dla siebie prawdziwe rarytasy. I naprawdę warto docenić kunszt literacki tłumacza. Czapki z głów i wielkie brawa, bo czyta się znakomicie (po "Darach bogów" przepadłam i jestem nieobiektywna)! Warto! Osobom, które rozkminiają prawdziwość "Księgi Welesa" - zostawmy to specjalistom. Przy samej krytyce i analizie źródeł pracuje całkiem sporo specjalistów z różnych dziedzin i myślę, że można im pod tym względem zaufać. Sama, będąc z wykształcenia historykiem i archeologiem, powiem, że historia bywa płynna, a hipotezy stawiane przez obecnych naukowców, mogą zostać obalone przez kolejne pokolenia w wyniku nowych odkryć źródeł pisanych czy też materialnych. Zatem warto pozostawić otwarty umysł i nie zamykać się na nowe tezy, choć nie należy tracić logicznego i zdroworozsądkowego podejścia do takich kwestii.

https://loslibros-wehikulczasu.blogspot.com/2022/01/116-ksiega-welesa-w-tum-witolda.html

"Księga Welesa" to dość kontrowersyjny twór. W pewnej rosyjskiej rodzinie znaleziono jej pierwowzór, tj. drewniane deseczki z dziwnym alfabetem. Informacje o jej istnieniu wypłynęły w trakcie I Wojny Światowej w czasie przeszukiwań domów. Zainteresował się nią pewien żołnierz, amator archeologii i zagadek historii. Od tego momentu księga stała się celem sporu badaczy...

więcej Pokaż mimo to

avatar
88
21

Na półkach:

O mitologii słowiańskiej, w porównaniu z mitologią nordycką nie wiadomo prawie nic, o greckiej w ogóle nie wspomnę. Słowianie byli niepiśmienni, dlatego nie pozostawili po sobie żadnego tekstu, a to co o nich wiemy, to mało pochlebne skrawki informacji, wyłuskiwane z kronik chrześcijańskich pisarzy albo żmudnie rekonstruowane tradycje i obrzędy, które przez tysiąclecia zarosły przeróżnymi naleciałościami.

Kupiłam tę książkę, mając świadomość, że to falsyfikat, że jest ona spisana na fali tęsknoty za korzeniami, za tym co zostało nam brutalnie odebrane i najpewniej nigdy tego nie odzyskamy. I dlatego tak bardzo tęsknimy, wyobrażamy sobie, marzymy... I to marzenie napędza kreatywność, jest atramentem dla pióra.

Wstęp był fascynujący, miał coś z tych dziewiętnastowiecznych falsyfikatów, takich jak Pieśni Osjana, gdzie czytelnik rozkoszuje się tajemnicą, ułudą. Trzeba przyznać, że autor bardzo zgrabnie balansuje na granicy prawdopodobieństwa. A może to jest prawda? Może ktoś to spisał? Sami chcemy zmylić rozum, który wie, że to nie jest prawda, pragniemy wierzyć w kłamstwo i z każdym oddechem serce coraz mocniej nam bije, jak uwodzonej, przez Casanovę, kochance.

Niestety! Tak jak to bywa z uroczymi pozorami, nie zawsze okazują się satysfakcjonujące, nie zawsze spełniają oczekiwania. Mnie tekst rozczarował, wstęp popieścił zmysły, ale sam tekst okazał się nijaki. Język drętwy, zbyt współczesny, nie ma tej starej, dzikiej składni i fleksji, która jakby dopiero szukała sposobu by się wyrazić, łącząc w sobie mowę Słowian i naukę Rzymu.

Okrutnie rażą słowa współczesne. Współczesna składnia i tekst tylko poprzetykany archaizmami (oczywiście zdaję sobie sprawę, że ma to być przede wszystkim TŁUMACZENIE z ruskiego, ale piękna polszczyzna współczesna, określenia ówczesnych Persów Irańczykami - których świat zaczął nazywać Irańczykami dopiero w XX w., naprawdę wybija z lekturowego transu) Nie odnalazłam tej tajemnicy, którą się czuje czytając Anonima zwanego Gallem, który na nasze wieczne nieszczęście, przemilcza fragmenty, niuansuje i pisze tak... chrześcijańsko poprawnie, łacińską kronikę- epos, sławiącą dokonania Bolesława Krzywoustego. Księga Welesa jest jak liźnięcie Powieści Lat Minionych Nestora, jakby ktoś polizał palec i policzył kartki.

Jednocześnie, może trochę za srogo ją oceniam, może za dużo wymagam od czegoś co ewidentnie nie jest prawdziwe, ale bardzo się pragnie by było. Prawdą jest, że Księga Welesa na swój sposób urzeka. Jest sentymentalna, wręcz nostalgiczna. Jakby narodziła się z pragnienia powrotu do pradawnej ojczyzny, do dzikości i nigdy nie będzie prawdziwa, ani prawdopodobna, bo została spisana przez marzycieli, którzy łakną pozbierać okruchy historii i przekazać ją światu jako wielkie odkrycie. Jest zabawą, rozkosznym kłamstwem. I jeśli tak ją potraktujemy lektura stanie się słodka.

Polecam marzycielom, którzy pragną dowiedzieć się jak to mogło być, poszukują inspiracji by zbudować własne wyobrażenie. Polecam miłośnikom fantastyki rodem z średniowiecza. Lektura lekka, przyjemna, ale dla mnie pozostawiająca ogromny niedosyt i lekki zawód - bo zbyt łatwo przejrzeć tę iluzję, jest jak łuszcząca się farba.

O mitologii słowiańskiej, w porównaniu z mitologią nordycką nie wiadomo prawie nic, o greckiej w ogóle nie wspomnę. Słowianie byli niepiśmienni, dlatego nie pozostawili po sobie żadnego tekstu, a to co o nich wiemy, to mało pochlebne skrawki informacji, wyłuskiwane z kronik chrześcijańskich pisarzy albo żmudnie rekonstruowane tradycje i obrzędy, które przez tysiąclecia...

więcej Pokaż mimo to

avatar
117
18

Na półkach: , ,

Nie wchodząc już w kwestię "autentyczności" niżej omawianego dzieła, chciałbym skupić się na jego walorach literackich.
W powszechnym dyskursie traktuje się "Księgę Welesa" jako słowiańską "Biblię". Pozwolę się z tą klasyfikacją nie zgodzić, osobiście uważając ją za słowiańską "Iliadę/Odyseję/Eneidę" dużo bardziej rozciągniętą w czasie i przestrzeni oraz z pewną dozą synkretyzmu religijnego.
Redakcja Witolda Jabłońskiego oparta jest na edycjach rosyjskich i ukraińskich z zachowaniem pierwotnego układu deszczułek. Stąd przerwy w chronologii narracji i stąd mitologiczne dygresje wplecione w tok opowieści obejmującej epokę od schyłku XI wieku przed erą umowną po początki wieku X ery umownej.
Analizując edycję czeską będąca tłumaczeniem z Aleksandra Asowa pod redakcją Welemiry Żeleznej, można założyć, iż "Księga Welesa" została spisana podczas podróży z Nowogrodu przez Kijów do Suroża niejakiego Jagajły Starogrodzkiego tytułowanego Ganem przed rokiem 911, tj. przed zawarciem pokoju rusko-bizantyjskiego. W treści dzieła występuje wezwanie do powszechnego wystąpienia zbrojnego Słowian Wschodnich przeciw Bizancjum. Jako ostatni z wielkich bohaterów (junaków) wymieniony został Brawlin II, który na przełomie VIII i IX w. spustoszył Krym znajdujący się pod władzą cesarzy bizantyjskich. Istnieją przesłanki, iż autor ostatecznej redakcji, ów Gan wywodził się z rodu Biełojarowiczów.
Sama "Księga Welesa" opisuje losy plemion słowiańskich od idyllicznej epoki Siedmiorzecza (Rusi Zielonej) przez exodus na zachód części szczepów zmuszonych do migracji przez plemiona koczownicze po kulminację potęgi Słowian niepodzielnie panujących w Europie Środkowo-wschodniej. Nie brakuje także trudnych momentów dziejowych w rodzaju inwazji Ostrogotów i Waregów na obszary nadbałtyckie, najazdów bizantyjskich na wybrzeża czarnomorskie, osłabienia Słowian Zachodnich czy zerwania sojuszu z plemionami bałtyjskimi w najcięższym okresie, kiedy to Słowianie utracili w zasadzie wszystkie najważniejsze grody z Gołuniem na czele.
"Księga Welesa" jest dziełem literackim wspaniałe ukazującym wierzenia i mentalność Słowiańszczyzny. Między wierszami da się wychwycić okresy przejściowego zainteresowania hinduskim wedyzmem czy irańskim mitraizmem. Mimo tych oraz kilku innych czynników rdzeń rodzimowierstwa słowiańskiego wciąż pozostaje etniczny i naturalistyczny. Niektóre ustępy sugerują pewien henoteizm, ale zdecydowanie bez wyraźnej polidoksji, o którą autor "apokryfu" oskarża choćby Greków czy Wikingów. Dzieło to stanowi studium szczególnej formy politeizmu, którego echa da się wychwycić u Słowian Nadbałtyckich.
Pozycję niniejszą polecam wszystkim czytelnikom zainteresowanym bogatymi wierzeniami naszych przodków oraz ich trudnymi dziejami.

Nie wchodząc już w kwestię "autentyczności" niżej omawianego dzieła, chciałbym skupić się na jego walorach literackich.
W powszechnym dyskursie traktuje się "Księgę Welesa" jako słowiańską "Biblię". Pozwolę się z tą klasyfikacją nie zgodzić, osobiście uważając ją za słowiańską "Iliadę/Odyseję/Eneidę" dużo bardziej rozciągniętą w czasie i przestrzeni oraz z pewną dozą...

więcej Pokaż mimo to

Reklama
avatar
464
234

Na półkach: ,

Domniemana "Biblia Słowian", ewentualnie fałszerstwo z XIX wieku. Nie mnie rozstrzygać, jak było w rzeczywistości. Sam tekst charakteryzuje się pewną chaotycznością i ogromną ilością powtórzeń tych samych informacji. Sprawia wrażenie zbioru opowieści, które były (być może) smutek przed wiekami przy ognisku dla potomnych. Szkoda, że nie ma ciągłości narracji i pewnego ujednolicenia nazewnictwa (chociaż i tak tłumacz spisał się bardzo dobrze). Mimo to, plusem jest tekst traktujący o religii, kulturze i historii Słowian. Zbyt wiele takich nie ma.

Domniemana "Biblia Słowian", ewentualnie fałszerstwo z XIX wieku. Nie mnie rozstrzygać, jak było w rzeczywistości. Sam tekst charakteryzuje się pewną chaotycznością i ogromną ilością powtórzeń tych samych informacji. Sprawia wrażenie zbioru opowieści, które były (być może) smutek przed wiekami przy ognisku dla potomnych. Szkoda, że nie ma ciągłości narracji i pewnego...

więcej Pokaż mimo to

avatar
20
19

Na półkach: ,

Polecam ta pozycje ze względu na jej wysoką wartość porównawczą. Ktoś (Wiki) wyjaśniając pochodzenie Księgi Welesa napisał: "tabliczki wykonano około 1800 roku na zlecenie Sułakadzewa" - to jest wyjaśnienie nieznanego przez nieznane, bowiem nie ma dowodów, że dokonał tego ktoś nieznany na zlecenie Sułakadzewa, jest tylko o tym domniemanie; albo taki rodzynek: „Ciężko opisać książkę, która jest tak oczywistym fałszerstwem z XIX wieku, że nie ma nawet wątpliwości”; czyli tzw. naukowe wyjaśnienie pochodzenia Księgi Welesa opiera się na mglistej retoryce, która chce uchodzić za jakąś pewność; pewność jest potrzebna aby uwierzytelnić naukowa racje ale jak nie ma faktów to się je tworzy a priori albo również a posteriori, bo tak by się chciało; bo jak naukowcy akademiccy mogą nie mieć ostatniego i decydującego zdania?, to by się nie godziło z pojęciem, że nauka zawsze wygrywa swoje pojedynki z przeciwnikiem; dlatego argumentacje tzw. pro-naukowa przyjmuje się już na wiarę, bez wątpienia jak religie; w tym wypadku przeciwnikiem nie jest jednak jakas konkretna osoba ale metafizyczny system, który u Welesa przypomina indyjską Wedantę (VIII p.n.e -VI n.e.), monoteizm w wielości bogów; bogowie mają imiona słowiańskie ale zachowane są podobne zasady hierarchii i cech; jeżeli mówimy o językowym i mitologicznym dziedzictwie indo-europejskim to można doszukiwać się podobieństw i analogii; to jest jak najbardziej naturalne i to powinno stanowić domenę dociekań a nie mglista retoryka, że to jest „na pewno, a jakże, niewątpliwie, za wszelka cenę fałszerstwo.”

Polecam ta pozycje ze względu na jej wysoką wartość porównawczą. Ktoś (Wiki) wyjaśniając pochodzenie Księgi Welesa napisał: "tabliczki wykonano około 1800 roku na zlecenie Sułakadzewa" - to jest wyjaśnienie nieznanego przez nieznane, bowiem nie ma dowodów, że dokonał tego ktoś nieznany na zlecenie Sułakadzewa, jest tylko o tym domniemanie; albo taki rodzynek: „Ciężko opisać...

więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

avatar
309
188

Na półkach: , ,

Cięzko opisać książkę, która jest tak oczywistym fałszerstwem z XIX wieku, że nie ma nawet wątpliwości. Jednak fałszerstwo to posiada już wartość historyczną, w końcu ktoś się napracował żeby spisać w XIX wieku na dębowych tabliczkach dziwne znaki i nawet ich nie pokazywać by jeszcze bardziej uwiarygodnić to rzekome znalezisko.
Książka jest chaotyczna, wiele dziwnych, czasem zmyślonych, czasem historcznych nazw, wiele dziwacznych wydarzeń opisanych, nie przekazuje to żadnej wartościowej wiedzy ani nie rozwija człowieka w żaden sposób.
Można poczytać jeśli chce się cżłowiek dowiedzieć jak w XIX wieku wyobrażano sobie dawne czasy i próbowano dokonać falsyfikacji.

Cięzko opisać książkę, która jest tak oczywistym fałszerstwem z XIX wieku, że nie ma nawet wątpliwości. Jednak fałszerstwo to posiada już wartość historyczną, w końcu ktoś się napracował żeby spisać w XIX wieku na dębowych tabliczkach dziwne znaki i nawet ich nie pokazywać by jeszcze bardziej uwiarygodnić to rzekome znalezisko.
Książka jest chaotyczna, wiele dziwnych,...

więcej Pokaż mimo to


Cytaty

Więcej
autor nieznany Księga Welesa Zobacz więcej
Reklama
Więcej
Reklama
zgłoś błąd