Comanche #1 - Red Dust

Okładka książki Comanche #1 - Red Dust
Michel GregHermann Huppen Wydawnictwo: Wydawnictwo Komiksowe Cykl: Comanche (tom 1) komiksy
48 str. 48 min.
Kategoria:
komiksy
Cykl:
Comanche (tom 1)
Tytuł oryginału:
Comanche - Red Dust
Wydawnictwo:
Wydawnictwo Komiksowe
Data wydania:
2016-05-20
Data 1. wyd. pol.:
2016-05-20
Liczba stron:
48
Czas czytania
48 min.
Język:
polski
ISBN:
9788380693340
Tłumacz:
Wojciech Birek
Tagi:
western przygoda
Dodaj do pakietu
Dodaj do pakietu
Średnia ocen
6,6 6,6 / 10

Oceń książkę
i
Dodaj do biblioteczki

Porównaj ceny

i
Porównywarka z zawsze aktualnymi cenami
W naszej porównywarce znajdziesz książki, audiobooki i e-booki, ze wszystkich najpopularniejszych księgarni internetowych i stacjonarnych, zawsze w najlepszej cenie. Wszystkie pozycje zawierają aktualne ceny sprzedaży. Nasze księgarnie partnerskie oferują wygodne formy dostawy takie jak: dostawę do paczkomatu, przesyłkę kurierską lub odebranie przesyłki w wybranym punkcie odbioru. Darmowa dostawa jest możliwa po przekroczeniu odpowiedniej kwoty za zamówienie lub dla stałych klientów i beneficjentów usług premium zgodnie z regulaminem wybranej księgarni.
Za zamówienie u naszych partnerów zapłacisz w najwygodniejszej dla Ciebie formie:
• online
• przelewem
• kartą płatniczą
• Blikiem
• podczas odbioru
W zależności od wybranej księgarni możliwa jest także wysyłka za granicę. Ceny widoczne na liście uwzględniają rabaty i promocje dotyczące danego tytułu, dzięki czemu zawsze możesz szybko porównać najkorzystniejszą ofertę.
Reklama
Reklama

Książki autora

Okładka książki Comanche - wydanie zbiorcze, tom 1. Michel Greg, Hermann Huppen
Ocena 8,0
Comanche - wyd... Michel Greg, Herman...
Okładka książki Relax nr 37 Enrique Sanchez Abuli, Nikodem Cabala, Wojciech Cichoń, Ryszard Dąbrowski, Mieczysław Fijał, Alfonso Font, Artur Grzenda, Hermann Huppen, Yves Huppen, Dariusz Janiczak, Sławomir Kiełbus, Adam Kmiołek, Maciej Kmiołek, Joe Kubert, Maciej Kur, Monika Laprus-Wierzejska, Maciej Mazur, Mariusz Moroz, Bogusław Polch, Grzegorz Rosiński, Jacek Skrzydlewski, Mariusz Zabdyr
Ocena 6,4
Relax nr 37 Enrique Sanchez Abu...

Podobne książki

Okładka książki Staruszek Anderson Hermann Huppen, Yves Huppen
Ocena 6,9
Staruszek Ande... Hermann Huppen, Yve...
Okładka książki Bunkier. Tom 1/5. Zakazane granice Christophe Bec, Stephane Betbeder
Ocena 5,5
Bunkier. Tom 1... Christophe Bec, Ste...
Okładka książki Comanche #2 - Wojownicy rozpaczy Michel Greg, Hermann Huppen
Ocena 6,8
Comanche #2 - ... Michel Greg, Herman...
Okładka książki Juan Solo #2: Ciało i trąd. Święty łajdak Georges Bess, Alexandro Jodorowsky
Ocena 6,9
Juan Solo #2: ... Georges Bess, Alexa...
Reklama

Oceny

Średnia ocen
6,6 / 10
34 ocen
Twoja ocena
0 / 10

OPINIE i DYSKUSJE

Sortuj:
avatar
1623
1185

Na półkach: ,

Bardzo typowy western. Tytułową bohaterką jest indiańska farmerka, która odziedzicza ranczo. Wkrótce w okolicy pojawia się masa osób próbujących siłą zmusić ją do sprzedaży ziemi. Na pomoc przychodzi jej tajemniczy rudowłosy kowboj.

Największym plusem komiksu jest silna główna bohaterka, która dorównuje swoimi umiejętnościami męskim bohaterem. Bardzo udaną postacią jest też rudy zawadiaka – taki słodki drań. Komiks korzysta z bardzo klasycznego westernowego sztafażu i umiejętnie łączy go w zgrabną całość. Szkoda, że niestety sama fabuła przy tym staje się bardzo przewidywalna.
Rysunki Hermanna to pierwsza klasa – bardzo szczegółowe i ukazują między innymi brud i brzydotę westernowego świata.

Ogólnie dobry początek, chociaż głównie dla ludzi lubiących odgrzewane kotlety.

Bardzo typowy western. Tytułową bohaterką jest indiańska farmerka, która odziedzicza ranczo. Wkrótce w okolicy pojawia się masa osób próbujących siłą zmusić ją do sprzedaży ziemi. Na pomoc przychodzi jej tajemniczy rudowłosy kowboj.

Największym plusem komiksu jest silna główna bohaterka, która dorównuje swoimi umiejętnościami męskim bohaterem. Bardzo udaną postacią jest...

więcej Pokaż mimo to

avatar
19
12

Na półkach:

szybko, łatwo i przyjemnie :) momentami przewidywalny, momentami zabawny. Dobry komiks do porannej kawy.

szybko, łatwo i przyjemnie :) momentami przewidywalny, momentami zabawny. Dobry komiks do porannej kawy.

Pokaż mimo to

avatar
589
130

Na półkach:

Rozczarowujący i naiwny koniec.Dobra kreska, dość ciekawa fabuła

Rozczarowujący i naiwny koniec.Dobra kreska, dość ciekawa fabuła

Pokaż mimo to

Reklama
avatar
1524
486

Na półkach: , , ,

Belgijski serial „Comanche” wystartował dawno, dawno temu, bo w 1972 roku, ale dopiero od maja bieżącego roku polscy czytelnicy mają okazję się z nim zapoznawać. Oryginalnie wyprodukowano łącznie 15 albumów, ostatni w 2002. Pierwsze dziesięć zostało narysowanych przez Hermanna Huppena, dlatego nie dziwi fakt, że to Wydawnictwo Komiksowe wzięło na swoje barki krajową edycję.

(...) „Comanche”, którego głównym scenarzystą był Michel Regnier, znany lepiej pod swoim komiksowym pseudonimem Greg.

Pierwsza odsłona nosi tytuł „Red Dust”. Rzecz dzieje się na w XIX wieku na Dzikim Zachodzie. Całość rozpoczyna się na piaszczystej drodze w stanie Wisconsin. Samotny rewolwerowiec (tytułowy Red Dust) stojący na poboczu traktu zatrzymuje dyliżans i prosi o podwózkę do najbliższego miasteczka, którym okaże Greenstone Falls. Nim wsiądzie, okoliczności zmuszą go do pojedynku z innym podróżnym. Wynik starcia nie jest dla czytelnika specjalnym zaskoczeniem. Na miejscu Dusta biorą za ustrzelonego Honda, dzięki temu bohater ma okazję zorientować się o rozkładzie sił i wpływów panujących w miasteczku.

Protagonista odkrywa, że ktoś (długo nie wiadomo kto) wynajmuje najróżniejszych oprychów, aby utrudniali życie niejakiej Comanche, która prowadzi ranczo „Triple Six”. Ciąg wypadków, których nie będę przybliżał, bo warto samemu się z nimi zapoznać, powoduje, że w finałowej scenie widzimy dumną właścicielkę posiadłości i czerech współpracowników (z czego trzech przyłączyło się do niej w trakcie trwania akcji omawianej pozycji). Grupa zjednoczyła się, aby ochraniać i rozwijać „Trzy szóstki”. Z pierwszego starcia wyszli zwycięsko, a jak będzie dalej, przekonamy się dzięki lekturze kolejnych tomów.

Wygląda na to, że serial „Comanche” jest przykładem klasycznego westernu, w którym piękna kobieta popada w wielkie tarapaty, a silny i szlachetny rewolwerowiec przychodzi z pomocą. Być może w kolejnych odsłonach cyklu fabuła będzie sprowadzała się do realizacji tego schematu. Nawet jeśli, to nic złego. Wątki prowadzone są wprawie, postaci są wyraziste, a oprawa graficzna jest niczego sobie. Może to nie jest jeszcze Huppen, którego znamy choćby z „Jeremiaha”, ale szczegółowy rysunek i realistyczne przedstawienie dodają specyficznego smaczku....

- - -
cały tekst można przeczytać tu:
https://dybuk.wordpress.com/2016/07/14/comanche-1-red-dust/

Belgijski serial „Comanche” wystartował dawno, dawno temu, bo w 1972 roku, ale dopiero od maja bieżącego roku polscy czytelnicy mają okazję się z nim zapoznawać. Oryginalnie wyprodukowano łącznie 15 albumów, ostatni w 2002. Pierwsze dziesięć zostało narysowanych przez Hermanna Huppena, dlatego nie dziwi fakt, że to Wydawnictwo Komiksowe wzięło na swoje barki krajową edycję....

więcej Pokaż mimo to

avatar
6994
5947

Na półkach: , ,

KLASYKA KOMIKSOWEGO WESTERNU

Na fali wydawania w naszym kraju kolejnych komiksów rysowanych przez Hermanna musiał nadejść moment, kiedy oprócz tych największych i najświeższych, pojawi się także absolutna klasyka w jego wykonaniu. I ten moment właśnie nadszedł wraz z pierwszym albumem „Comanche” – komiksowym westernem z samych początków kariery tego legendarnego już autora.

Bohaterem tej opowieści jest młody rewolwerowiec nazywany Red Dust, który po stracie konia ma szczęście w nieszczęściu trafić na przejeżdżający dyliżans. Jak się okazuje podróżuje nim pewien porywczy jegomość, Wally Hondo, płatny zabijaka, który zmierza do okolicznego Greenstone celem podpisania kontraktu. Ich spotkanie przeradza się w pojedynek, który kończy się śmiercią Hondo. Red Dust natomiast postanawia udać się do mieściny i dopilnować by Comanche, dziewczyna prowadząca ze staruszkiem ranczo, była bezpieczna. To na nią bowiem otrzymał zlecenie Hondo, co oznacza, że dziewczyna bardzo komuś przeszkadza…

Ta licząca sobie dziesięć tomów seria to klasyczny w każdym calu europejski western komiksowy, który powstał w okresie popularności gatunku, gdy rodziły się takie gwiazdy, jak np. cykl „Blueberry”. Mamy więc tutaj wszystko to, co w gatunku niezbędne: piękną kobietę, którą trzeba ratować, przystojnego, twardego mężczyznę, który się tym zajmie i na wskroś brudny, skorumpowany świat, w którym rządzi pieniądz i siła pięści; a właściwie broni. Klasyczny jest także zestaw postaci drugiego planu oraz przeszkody, jakie stają na drodze bohaterów. Trzeba jednak pamiętać, jakimi prawami rządzi się ten gatunek. Wszystko musi przebiegać ustalonymi torami i trzymać się wytyczonych ścieżek – i dokładnie to robi „Comanche”. Z tym, że bliższa jest stylistyką i klimatem do spaghetti westernów, niż klasycznych, przesłodzonych filmów o dzikim zachodzie, w jakich rozmiłowało się kino amerykańskie. I takie podejście jak najbardziej mi odpowiada.

Graficznie widać, że Hermann był jeszcze młodym, choć wyrobionym już twórcą. Jego ilustracje są prostsze, niż te, z których jest najbardziej znany, bardziej klasyczne, ale i przy tym bardziej odpowiednie do scenariusza Gerga. Jak zwykle Hermann znakomicie oddaje naturę, krajobrazy i wielkie przestrzenie, a ma w tym przypadku pole do popisu. Dziki Zachód w jego wykonaniu to pięknie jałowa kraina, w której dominują żółcie i oranże, i tylko niebo pozostaje błękitne, choć słońce wypacza świat z barw.

Reasumując: „Comanche” to ciekawa seria dla wszystkich, którzy dobrze bawili się czytając „Bluberryego” i podobne serie. Albo po prostu lubiących westerny, którzy chętnie poznaliby korzenie gatunku zapuszczone na gruncie innego medium.

Polecam.

Recenzja opublikowana na moim blogu http://ksiazkarnia.blog.pl/2016/06/18/comanche-1-red-dust-hermann-huppen-michel-greg/

KLASYKA KOMIKSOWEGO WESTERNU

Na fali wydawania w naszym kraju kolejnych komiksów rysowanych przez Hermanna musiał nadejść moment, kiedy oprócz tych największych i najświeższych, pojawi się także absolutna klasyka w jego wykonaniu. I ten moment właśnie nadszedł wraz z pierwszym albumem „Comanche” – komiksowym westernem z samych początków kariery tego legendarnego już...

więcej Pokaż mimo to

avatar
1571
331

Na półkach: , ,

Widać, słychać i czuć, że autorzy dość mocno wzorowali się na Pewnego razu na Dzikim Zachodzie Sergio Leone. Ogólny zarys, że samotna kobieta dostaje w spadku rancho, a wynajęci przez tajemniczego biznesmena zbóje chcą wszelkimi sposobami je przejąć, znajomy? A na końcu okazuje się, że UWAGA SPOILER
chodziło o kupę szmalu, bo przez tę ziemię będzie przebiegać linia kolejowa? Też brzmi znajomo. Plus samotny rewolwerowiec, który pomaga dziedziczce rancha. Mało? No to spójrzcie na stronę 22 i pierwszy kadr po lewej, gdzie pięciu zbirów stoi dokładnie tak jak zbiry w dziele Leone w jednej z najsłynniejszych scen, kiedy atakują rodzinę rudzielców. Jeden z nich ma nawet charakterystyczny płaszcz. Trzeba przyznać, że Hermann świetnie to narysował. Na kadrze po lewej u dołu tej samej strony też. Film miał premierę w 1968 roku, a dokładnie rok później w magazynie Tintin zaczął się ukazywać komiks w odcinkach pt. Comanche. Oczywiście są wspólne elementy, ale historia jest zupełnie inna. Świetnie wprowadza czytelnika w serię. Mam nadzieję, że kolejne epizody będą jeszcze lepsze.

Widać, słychać i czuć, że autorzy dość mocno wzorowali się na Pewnego razu na Dzikim Zachodzie Sergio Leone. Ogólny zarys, że samotna kobieta dostaje w spadku rancho, a wynajęci przez tajemniczego biznesmena zbóje chcą wszelkimi sposobami je przejąć, znajomy? A na końcu okazuje się, że UWAGA SPOILER
chodziło o kupę szmalu, bo przez tę ziemię będzie przebiegać linia...

więcej Pokaż mimo to


Cytaty

Bądź pierwszy

Dodaj cytat z książki Comanche #1 - Red Dust


Reklama
zgłoś błąd