rozwińzwiń

Miejsca

Okładka książki Miejsca autora Ryan Kelly, Brian Wood, 9788364638282
Okładka książki Miejsca
Brian WoodRyan Kelly Wydawnictwo: Wydawnictwo Komiksowe komiksy
384 str. 6 godz. 24 min.
Kategoria:
komiksy
Format:
papier
Tytuł oryginału:
Local
Data wydania:
2016-04-01
Data 1. wyd. pol.:
2016-04-01
Liczba stron:
384
Czas czytania
6 godz. 24 min.
Język:
polski
ISBN:
9788364638282
Tłumacz:
Grzegorz Ciecieląg
Średnia ocen

6,9 6,9 / 10

Oceń książkę
i
Dodaj do biblioteczki
Reklama

Kup Miejsca w ulubionej księgarnii

Porównywarka z najlepszymi ofertami księgarń
W naszej porównywarce znajdziesz książki, e-booki i audiobooki z najpopularniejszych księgarń internetowych. Niektórzy partnerzy przygotowują dla użytkowników naszego serwisu specjalne rabaty, dlatego warto kupować książki przez lubimyczytać.pl.
Oferty są prezentowane w trzech kategoriach: „Oferta dnia” (promocje partnerów),„Polecane księgarnie” (sprawdzeni partnerzy handlowi, z którymi współpracujemy na podstawie umów) oraz „Pozostałe”. W każdej kategorii kolejność prezentacji zależy od ceny produktu przekazanej przez księgarnie lub dostawcę porównywarki.
Lubimyczytać.pl nie prowadzi sprzedaży i nie uczestniczy w procesie zakupowym po przekierowaniu na stronę sklepu. Mimo że dokładamy starań, aby wszystkie linki i informacje były aktualne, nie mamy wpływu na ewentualne nieścisłości cenowe, błędne przekierowania lub zmiany w ofertach księgarni. Jeśli zauważysz nieprawidłowość, prosimy o zgłoszenie jej na adres: admin@lubimyczytac.pl. Dzięki Twojej informacji możemy jeszcze lepiej dbać o jakość działania naszej porównywarki.
Ładowanie Szukamy ofert...

Polecane przez redakcję

Opinia społeczności i

Miejsca



książek na półce przeczytane 8810 napisanych opinii 7045

Oceny książki Miejsca

Średnia ocen
6,9 / 10
75 ocen
Twoja ocena
0 / 10

OPINIE i DYSKUSJE o książce Miejsca

avatar
20
5

Na półkach:

Rzadko trafiam na aż tak zły komiks... Opinię piszę ku przestrodze bo wydałem na ten szajs 70 zł i jestem zły.

Najpierw o bohaterce: jest to niezrównoważona psychicznie dziewczyna, która bardzo niefajnie traktuje ludzi, ale zawsze to siebie uważa za skrzywdzoną. Potem wielce obrażona zmienia miejsce zamieszkania bo wszyscy są dupkami. Postać jest ekstremalnie irytująca. Nie ma nic złego w tym by opowiedać o takiej osobie, ale wydaje się, że to sam autor uważa ją za ofiarę i stoi po jej stronie. W dodatku zupełnie nie znamy motywów, które ukształtowały ją w ten sposób.

Druga rzecz, to samo prowadzenie fabuły. Niestety niektóre rozdziały są kompletnie pozbawione sensu, a udział w nich i zachowanie bohaterki są zupełnie niezrozumiałe. Jest tam zupełnie zbędna (rozdział o zespole i spadku). Wyjątkiem jest pierwsza historia, która jest całkiem ciekawa.

Trzecia rzecz, dobrnąłem do połowy i dalej już nie chcę. Wystawię komiks na sprzedaż nie kryjąc mojej opinii.

Rzadko trafiam na aż tak zły komiks... Opinię piszę ku przestrodze bo wydałem na ten szajs 70 zł i jestem zły.

Najpierw o bohaterce: jest to niezrównoważona psychicznie dziewczyna, która bardzo niefajnie traktuje ludzi, ale zawsze to siebie uważa za skrzywdzoną. Potem wielce obrażona zmienia miejsce zamieszkania bo wszyscy są dupkami. Postać jest ekstremalnie irytująca....

więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

avatar
65
31

Na półkach:

Komiks czyta się szybko i przyjemnie. Świetne grafiki i ilustracje. Historie w każdym kolejnym miejscu bardzo luźno ze sobą związane. Nie ma tu jakiegoś głębszego sensu, drugiego dna lub jakieś większej fabuły, która zostaje odkryta na koniec komiksu. 12 rozdziałów o dziewczynie, która szuka swojego miejsca.

Komiks czyta się szybko i przyjemnie. Świetne grafiki i ilustracje. Historie w każdym kolejnym miejscu bardzo luźno ze sobą związane. Nie ma tu jakiegoś głębszego sensu, drugiego dna lub jakieś większej fabuły, która zostaje odkryta na koniec komiksu. 12 rozdziałów o dziewczynie, która szuka swojego miejsca.

Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

avatar
767
210

Na półkach: ,

Jest to komiks, któremu świadomie nie daję żadnej oceny, bo nie potrafię…
"Miejsca" to zbiór historii, które rozgrywają się w różnych miastach Stanów Zjednoczonych. Łączy je postać głównej bohaterki Megan McKeenan. Każdą opowieść dzieli mniej więcej rok od wcześniejszych wydarzeń. Pomysł sam w sobie wydał mi się znakomity.
„Dziesięć tysięcy myśli na sekundę”, czyli pierwszy rozdział był intrygujący – początek, który niewiele mówi o bohaterce, ale wiele zapowiada. To jakby nowy początek życia, choć nic nie wiadomo o tym starym. Kolejna historia kończy się podobnym zawieszeniem akcji. „Teorie i argumenty”, czyli trzecia opowieść o zespole muzycznym – może dlatego, że Megan jest tu tylko postacią epizodyczną- jest intrygującą odskocznią i dywagacją na temat twórczości artystycznej i jej odbiorców. Niestety kolejne rozdziały, jak „Dwaj bracia”, czy „Megan i Gloria”, sprawiły, że się tym zmęczyłem. Musiałem odpocząć od lektury. Rozumiem, że życie może być pokręcone, a jeszcze bardziej ludzie, którzy stają na naszej drodze, ale jakoś tego nie kupiłem. Choć zdaję sobie sprawę, że Ameryka może być bardziej "osobliwa" niż mi się wydaje…
Wróciłem, przeczytałem i nie żałuję. Choć gdyby nie był to jeden album, a pojedyncze zeszyty, nie sięgnąłbym po pozostałe rozdziały. Całość tworzy klarowną kompozycję. To opowieść o dojrzewaniu i poszukiwaniu swojego miejsca na ziemi. O demonach przeszłości, tęsknotach i marzeniach. Perełką okazują się również komentarze autorów do każdego rozdziału, które odsłaniają kulisy powstania, inspiracje oraz to, co twórcy chcieli pokazać np. charakterystyczne miejsca w każdym mieście, które pewnie dla ich mieszkańców są wisienką na torcie, dla mnie zaś niewiele by znaczyły bez tego dodatku. To zaś popchnęło mnie, aby jeszcze raz przyjrzeć się wybranym kadrom komiksu. Do tego autorzy proponują ścieżkę dźwiękową do każdego epizodu (A czytanie i słuchanie muzyki to niemal jedność, więc to propozycja skrojona dla mnie). W kwestii graficznej jednym minusem było, że miałem wrażenie, że niektórzy bohaterowie zbyt mocno są do siebie podobni, za to rozwój bohaterki rekompensuje to.

Jest to komiks, któremu świadomie nie daję żadnej oceny, bo nie potrafię…
"Miejsca" to zbiór historii, które rozgrywają się w różnych miastach Stanów Zjednoczonych. Łączy je postać głównej bohaterki Megan McKeenan. Każdą opowieść dzieli mniej więcej rok od wcześniejszych wydarzeń. Pomysł sam w sobie wydał mi się znakomity.
„Dziesięć tysięcy myśli na sekundę”, czyli...

więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

Poznaj innych czytelników

133 użytkowników ma tytuł Miejsca na półkach głównych
  • 90
  • 43
61 użytkowników ma tytuł Miejsca na półkach dodatkowych
  • 22
  • 19
  • 10
  • 3
  • 3
  • 2
  • 1
  • 1

Tagi i tematy do książki Miejsca

Inne książki autora

Okładka książki Conan Wydanie Zbiorcze Tom 6 - Pieśń o Belit Paul Azaceta, Riccardo Burchielli, Becky Cloonan, Mirko Colak, Leonardo Fernández, Davide Gianfelice, Vasilis Lolos, Andrea Mutti, Declan Shalvey, Brian Wood
Ocena 6,2
Conan Wydanie Zbiorcze Tom 6 - Pieśń o Belit Paul Azaceta, Riccardo Burchielli, Becky Cloonan, Mirko Colak, Leonardo Fernández, Davide Gianfelice, Vasilis Lolos, Andrea Mutti, Declan Shalvey, Brian Wood
Okładka książki Conan Wydanie Zbiorcze Tom 5 - Groza w podziemiach Becky Cloonan, James Harren, Mike Hawthorne, Dan Panosian, Roy Thomas, Brian Wood
Ocena 7,4
Conan Wydanie Zbiorcze Tom 5 - Groza w podziemiach Becky Cloonan, James Harren, Mike Hawthorne, Dan Panosian, Roy Thomas, Brian Wood
Okładka książki DMZ- Strefa Zdemilitaryzowana. Tom 5 Riccardo Burchielli, Brian Wood
Ocena 7,7
DMZ- Strefa Zdemilitaryzowana. Tom 5 Riccardo Burchielli, Brian Wood
Okładka książki DMZ- Strefa Zdemilitaryzowana. Tom 4 Riccardo Burchielli, Brian Wood
Ocena 7,5
DMZ- Strefa Zdemilitaryzowana. Tom 4 Riccardo Burchielli, Brian Wood
Okładka książki DMZ- Strefa Zdemilitaryzowana. Tom 3 Riccardo Burchielli, Brian Wood
Ocena 7,4
DMZ- Strefa Zdemilitaryzowana. Tom 3 Riccardo Burchielli, Brian Wood
Okładka książki Globalne Pasmo Lee Bermejo, Simon Bisley, Warren Ellis, David Lloyd, Brian Wood
Ocena 6,3
Globalne Pasmo Lee Bermejo, Simon Bisley, Warren Ellis, David Lloyd, Brian Wood
Brian Wood
Brian Wood
Nowojorski ilustrator, rysownik i scenarzysta komiksowy, znany z takich tytułów jak DMZ czy Channel Zero. Przez wiele lat pracował dla Rockstar Games, współtworząc wizerunek Grand Theft Auto, Max Payne, Manhunt i innych.
Zobacz stronę autora

Czytelnicy tej książki przeczytali również

Bóg we własnej osobie Marc-Antoine Mathieu
Bóg we własnej osobie
Marc-Antoine Mathieu
Komiks Marca-Antoine Mathieu przypomniał mi o słynnym obrazie Williama Blake'a pt. „Urizen stwarzający świat”. Namalowana postać tworzy swoje największe dzieło za pomocą cyrkla, który symbolizować ma doskonałość zrodzonego, a wręcz wyłonionego z mroku świata. Współczesnym efektom tych prac daleko do malarskiej wizji Blake'a, w czym dobitnie utwierdza zawartość pozycji ze zdjęcia. „Bóg we własnej osobie” to świetna satyra społeczeństwa, w której przy pomocy Stwórcy rozwiązano wszelkie wątpliwości co do sprawczej siły człowieka, jego poczucia władzy i nieograniczonej możliwości naginania rzeczywistości dla własnych potrzeb. W komiksie Marca–Antoine Mathieu Boga pozbawiono wszechmocy oraz innych atrybutów, które stawiają go na samym szczycie ludzkiej hierarchii wartości. Ukazany jako chwyt marketingowy, dźwignia handlu, przedmiot prac laboratoryjnych, oskarżony w procesie karnym pod zarzutem wszelkich niegodziwości, jakie spotkały człowieka, Stwórca zepsutego świata potwierdza fakt niezrozumienia przez ludzkość prawdziwej istoty wiary. Uspokajając ewentualnych strażników chrześcijaństwa, dla których pobożność wymaga manifestacji podczas nabożeństw lub bezrefleksyjnego uznawania za niepodważalne słów kościelnych hierarchów, dodam, że autor załączonej pozycji zręcznie omija sferę sacrum. Jakkolwiek tytułowym bohaterem komiksu jest sam Bóg, tak jego postać nie została znieważona albo, co gorsza, sprofanowana, albowiem celem Marca-Antoine Mathieu pozostaje wyjaśnienie boskiej tożsamości oraz jej prawidłowego pojmowania przez ludzkość. Można się nie zgadzać z artystyczną wizją autora, aczkolwiek nie sposób zarzucać mu obrazę cudzych uczuć religijnych, czym zazwyczaj wycierają sobie twarze wszyscy, którzy z imieniem Boga na ustach dopuszczają się czynów całkowicie sprzecznych z biblijnym, a niekiedy moralnym nakazem miłowania bliźniego jak siebie samego.
dyrektor_negacja - awatar dyrektor_negacja
oceniła na63 lata temu
Kościsko Karol Kalinowski
Kościsko
Karol Kalinowski
W dobie wszędobylskich wampirów, wilkołaków i duchów, których współczesną wizję ukształtował szeroko pojęty konsumpcjonizm, milo jest spojrzeć na starosłowiańskie, mitologiczne stworzenia. Kościół starał się je zniszczyć za wszelka cenę, ale pamięć po nich pozostała i w kulturze nadal jest żywa, choć nie tak bardzo jakbym tego chciał. Karol Kalinowski przybliża je nam po raz drugi w ciekawej i niegłupiej opowieści, zatytułowanej Kościsko. Jest to bowiem miejsce, gdzie żyją wszelkiej maści skrzaty, zmory, duchy lasu i powietrza, starając się przetrwać w ludzkim świecie przeżartym technologią. Jednak takie miejsce skrywa w sobie również sekret, w tym wypadku bardzo mroczny i zawiły. Zatem gdy przybywa do niego pewien człowiek z swoim młodym synem, w Kościsku zaczynają się dziać bardzo dziwne rzeczy. Fabuła zaczyna się od przebudzenia Leszego - opiekuna lasów i drzew. Przespał on ponad wiek, skryty pod ziemią, po tym jak stoczył zwycięską walkę z potężnym biesem. Przez ten czas ludzie urośli w siłę. Ich miasta się rozrosły, fabryki rozbudowały, gospodarka rozwinęła, zaś ludzkość przetrwała dwie Wojny Światowe, Zimną Wojnę i kilka innych konfliktów. Leszy dziwując się uporowi człowieka w dążeniu do samozagłady, postanawia wrócić do Kościska - jedynego miasta zamieszkiwanego przez mityczne stworzenia. Tam obecnie Kustosz, zarządzający miastem, zatrudnia... człowieka. Ma on zajmować się biblioteką, jednak szybko się okaże, ze w Kościsku nic nie jest zwyczajne. Pierwsze co rzuca się w oczy czytelnika to specyficzny humor. Zderzenie się dwóch światów - słowiańskich stworzeń i ludzi - obfituje w wiele zabawnych anegdot dotyczących wierzeń Słowian. To sprawia, że współczesny człowiek, nie znający tej kultury, jest postawiony w niezręcznej sytuacji i nie wie jak ma się zachować. Szczególnie, że mityczne istoty starają się za wszelką cenę upodobnić do ludzi i nie gardzą nowoczesną technologią. Świetnie w tej roli wypada Kiki, będąca zmorą prowadzącą lokalny bar i lubiąca telewizję, którą ogląda w dziwny sposób. Jej próby panowania nad sobą aby nie dusić ludzi są obłędne, a finalne znalezienie Złotego środka dość zaskakujące. Jednak główna oś fabularna toczy się wokół pary ludzi - Karola, który został zatrudniony w bibliotece, i jego syna Maxa. Ten pierwszy stara się sobie wszystko racjonalnie wytłumaczyć, jak czyni to typowy dorosły człowiek we współczesnym świecie. Jego syn natomiast wierzy w dziwy jakie dzieją się w mieście oraz jego okolicy. Potrafi tym sobie napytać czasem biedy, ale jak to u dziecka, ciężko wytłumaczyć że czegoś co jest fajne nie wolno robić. Ciekawie natomiast jest poprowadzona relacja pomiędzy Karolem a Kustoszem. Jej finał jest bardzo ciekawy i owocuje w sporo niespodzianek dla czytelnika. Podobnie jest w przypadku Leszego, który w całej historii również odgrywa istotną rolę, chociaż nie zawsze od razu jest to zauważalne. Na szczególną uwagę zasługuje oprawa artystyczna komiksu. Kreska, przynajmniej w moim odczuciu, świetnie oddaje klimat mitów z punktu widzenia współczesnego człowieka. To nie są te same, w kółko wałkowane stereotypy o dziwnych stworzeniach z lasów. Tutaj są oni bardzo... ludzcy. Autor oddał ducha tamtych wierzeń, jednocześnie pozostawiając czytelnika w klimacie nowoczesnych seriali animowanych puszczanych na okrągło w telewizji. To pozwoliło mu oddać zderzenie dwóch światów co czyni również sama historia. Kościsko to genialny komiks, obowiązkowy do posiadania w swych domowych zbiorach. Wyróżnia się on na tle konkurencji, głównie za sprawą fabuły oraz tematu. Do tego czyta się go błyskawicznie, potrafi zaskoczyć, miejscami rozbawia do łez i przecudnie wygląda. Zdecydowanie warto po niego sięgnąć, bo tego typu literatura, szczególności polskiego autora, nie trafia się często. Co ważniejsze nie trzeba znać poprzedniej pracy Karola Kalinowskiego, aby móc w pełni rozkoszować się Kościskiem. Dlatego jeśli ktoś jeszcze nie miał przyjemności poznać tego komiksu, to doradzam szybko nadrobić zaległość.
WPajęczejSieci - awatar WPajęczejSieci
ocenił na103 lata temu
David Boring Daniel Clowes
David Boring
Daniel Clowes
Daniel Clowes jest twórcą znanym z takich komiksów jak „Ghost World”, „The Black Hole” czy „Niczym aksamitna rękawica odlana z żelaza”. Omawiany tutaj komiks w 2005 r. został wpisany na listę 10 najlepszych powieści graficznych wszechczasów w magazynie „Time”. Czy rzeczywiście jest to istotny klasyk? Tytułowy bohater jest młodym niespełnionym filmowcem, który szuka kobiety idealnej. Pewnego dnia wydaje mu się, że ją odnalazł. Jednakże sprawy przybierają dziwny obrót. W trakcie lektury odnosiłem wrażenie, że scenarzysta sam nie wie w jaką stronę chce poprowadzić historię. Początkowo jest to opowieść o nieszczęśliwej miłości, by potem wprowadzić wątki postapokaliptyczne, a następnie kryminał. Na dodatek przewijają się tutaj różne wątki poboczne, z których wiele nie ma satysfakcjonującego finału. Być może miało to podkreślać bezsens i chaos ludzkiej egzystencji. Również bardzo znamienne jest nazwisko głównego bohatera, które po polsku znaczy „nudny". Sam nie wie czego chce w życiu, a jego pasje i poszukiwanie idealnej kobiety wydają się tylko fasadą. W trakcie fabuły nie rozwija się i niczego się nie uczy. W tym komiksie po raz pierwszy zauważyłem pewien mankament rysunków Daniela Clowesa. Postacie w jego wykonaniu są zbyt podobne do siebie, więc łatwo można się pogubić w tej i tak już niejasnej historii. Domyślam się, że chaos i pewne dłużyzny były tu celowym zabiegiem. Uważam jednak, że można to było przedstawić bardziej pomysłowy sposób.
Grzegorz_S - awatar Grzegorz_S
ocenił na66 miesięcy temu
Krwawe gody Jean Van Hamme
Krwawe gody
Jean Van Hamme Hermann Huppen
Van Hamme jest wielkim pisarzem, podobnie jak Hermann rysownikiem. Pewnego razu obaj panowie wpadli na pomysł napisania dość dziwnej powieści, w której dwoje upartych mężczyzn, w wyniku głupiej sprzeczki, doprowadziło do śmierci kilkorga ludzi. Brzmi trywialnie, a mimo to Krwawe gody zawierają pewną unikalną prawdę. Pokazują jak mały spór może przerodzić się w otwartą wojnę, w której giną niewinni. Tylko dlatego, że dwoje upartych ludzi, nie umie odpuścić i każdy musi postawić na swoim, ciągle się usprawiedliwiając. Wplątują wtedy oni w ten konflikt nie tylko swych bliskich oraz podwładnych, ale również osoby, które pojawiły się na arenie w nieodpowiednim miejscu i czasie. Sam Van Hamme zwraca na to uwagę czytelnika już na pierwszej karcie komiksu, gdzie opowiada długą, wręcz blisko dziesięciu letnią, historię jego powstania. A wszystko zaczęło się od imprezy, na której pewien nieznajomy opowiedział pisarzowi wesoła anegdotę o weselu i pomidorach nadziewanych nieświeżymi krewetkami. Jean Van Hamme opisuje na początku przyczyny powstania Krwawych godów oraz, tak jak w sztuce teatralnej do której stale się odnosi, przedstawia wszystkich bohaterów tej tragedii. W sumie jest ich trzydzieścioro, włącznie z psem odgrywającym krótką, ale jakże istotną rolę w całym tym przedstawieniu. Dwadzieścia dziewięć osób oraz pies, wiejski hotel w którym odbywa się wesele oraz nieudana przystawka, od której rozpoczął się cały ten konflikt. Autorzy jednak już na początku zadają nam pytanie. Czy opisane tutaj wydarzenia nastąpiły z powodu głupiego incydentu, a może chodziło zwyczajnie o ludzką głupotę? Dramat rozgrywa się na wsi w małym pensjonacie o ciekawej nazwie Farma mańkuta. Odbywa się tam właśnie skromny obiad weselny, który sponsoruje ojciec pana młodego Jean Maillard. Człowiek majętny, wpływowy w lokalnej gminie, ale jednocześnie bardzo wybuchowy, agresywny i nieustępliwy. Jak sam przyznaje nigdy nie waha się sprowokować wojny, zawsze będąc pewnym swych racji oraz wygranej. Po drugiej stronie barykady mamy właściciela pensjonatu, Franza Bergera, Luksemburczyka z pochodzenia, który również nie grzeszy cierpliwością oraz łagodnym usposobieniem. Na początku posiłku pomiędzy dwoma mężczyznami dochodzi do kłótni o świeżość jednej z przystawek - pomidorów faszerowanych krewetkami. Każdy obstawia przy swoim, żaden nie chce ustąpić, zatem Maillard docyduje o zmianie lokalu. Akurat w tej chwili jego synowa oraz żona są w łazience, co wykorzystuje Berger i je tam zamyka. Kiedy goście opuszczają pensjonat, zatrzaskuje im bramę i mówi Maillardowi, że odda mu kobiety, kiedy ten zapłaci czek za obiad weselny. To doprowadza do serii wydarzeń, które zakończa się śmiercią kilku oraz milionowymi stratami. Komiks w rewelacyjny sposób pokazuje kolejne etapy rodzące wojnę. Od początkowej sprzeczki, podszytą uporem z obu stron, przez powolne zaognianie sytuacji, podczas których dochodzi do nieporozumień oraz popełniania błędów przez oba obozy, po tragiczny finał w formie otwartej wojny, podczas której zawsze giną niewinni. Autorzy umiejętnie pokazali to na hotelowych gościach, z których każdy ma inne podejście do całego konfliktu. Małżeństwo akademickich naukowców, nie chcące brać udziału w sprzeczce pokazuje dwie skrajności - on ma na wszystko filozoficzną teorię i się upija, ona stara się być mediatorem, którego i tak niemal wszyscy lekceważą. Kongresmen spędzający weekend z kochanką, stara się nie mieszać, aby nie zdradzić miejsca swego pobytu i nie daj Bóg pobrudzić ręce. Były angielski wojskowy staje po jednej ze stron, jednocześnie każąc swej rodzinie się nie mieszać, co oczywiście nie ma szans na zaistnienie, skoro głowa rodziny wtrąca się w cały konflikt. Każda z tych osób odgrywa mała, jednak za każdym razem niezwykle istotną rolę w całym dramacie, popychając trwający spór w stronę otwartej wymiany ognia. Jednak największą winę ponoszą za to dwaj przywódcy - Maillard oraz Berger. Żaden nie umie pójść na kompromis, żaden nie myśli o kapitulacji i stawia na szali wszystko aby tylko udowodnić światu, że to on jest lepszy, zmyślniejszy i ma rację. Angażują zatem wszystkie siły oraz środki jakie posiadają, jednak w gorączce przygotowań zapominają o drobiazgach. To powoli zaczyna doprowadzać do sytuacji gdzie tracą kontrolę nad osobami jeszcze bardziej narwanymi od nich, mającymi spore skłonności ku przemocy, szczególnie wobec słabszych. Finał tego typu nieporozumień oraz pomyłek może być tylko jeden - śmierć. Krwawe gody to naprawdę dopracowane dzieło, co zresztą widać na każdym kroku. Typowy dla Hermanna rysunek, zmyślnie napisana przez Van Hamme'a fabuła oraz umiejętnie dobrana kompozycja barw sprawiają, że album czyta się niezwykle szybko. Co więcej zapada on w pamięci, w szczególności zaś ostatnia karta, która w milczeniu podsumowuje cały ten koszmar, jaki rozegrał się na naszych oczach. Mawiają że ludzka głupota nie zna granic i chyba udało się to ładnie zilustrować. Krwawe gody to swego rodzaju manifest antywojenny, ale przede wszystkim ostrzeżenie przed naszą arogancją, uporem oraz zwykłą, najzwyklejszą głupotą.
WPajęczejSieci - awatar WPajęczejSieci
ocenił na83 lata temu
Skalp: Tom pierwszy Jason Aaron
Skalp: Tom pierwszy
Jason Aaron Lee Loughridge R. M. Guéra Giulia Brusco
➡️"Rezerwat Prairie Rose w Dakocie Południowej, gdzie wielkie plemię Siuksów niegdyś osiadło, by wymrzeć." Do tego miejsca po 15-stu latach wraca Dash Zły Koń. Łysy, groźny jak skurwesyn, przepełniony gniewem Indianin, z rachunkami do rozliczenia. A na dodatek - pracujący dla FBI tajny agent. Sami widzicie, że łatwo nie będzie. I nie jest. Jest brutalnie i mrocznie, cholernie ostro pod każdym względem, graficznie, słownie, sytuacyjnie i w ogóle. "Czy mi się tylko wydaje, czy wy, preriowe czarnuchy śmierdzicie jak dupsko zdechłego psa?" Plus polityczne rozgrywki w radzie plemienia, nowe kasyno w tle, zamierzchłe porachunki sprzed lat. Mieszanka idealna. ➡️Adrenalina buzuje. Okrucieństwo i notoryczne naparzanki. Strzelaniny. Praca pod przykrywką. Zdrady i niespodziewane sojusze. Bohater genialny, gorzki jak piołun, twardy jak kowadło, szybki jak strzała z łuku. I nie pęka przed nikim i niczym. ➡️Znakomicie napisany scenariusz, czyta się jak świetny kryminał, mrok x 3, bardzo ponury, niezwykle realistyczny. 260 stron w klimatach znakomitego serialu Banshee (w razie czego polecam, jak ktoś nie widział). Do tego dialogi to mistrzostwo. Jest ich wiele, są żywe, prawdziwe do bólu, mocne i gorzkie. Oł yeaaah! ➡️Znakomite retrospekcje robią robotę i wprowadzają pewien surrealizm w całej historii, która sięga dawnych, dawnych lat. Poznacie cały koszmar rezerwatów, brud, smród i ubóstwo. Nędzę i brak perspektyw. ➡️To dopiero pierwszy tom Skalpu, przede mną jeszcze cztery! Wiem jedno - ten komiks ląduje w ścisłej czołówce komiksów Uncelka, oceniony na 9/10 oraz K-UZJ (Komiksowy Uncelkowy Znak Jakości). Koniecznie!
Uncelek - awatar Uncelek
ocenił na91 rok temu

Cytaty z książki Miejsca

Bądź pierwszy

Dodaj cytat z książki Miejsca