Uncanny Avengers: Czerwony cień

Okładka książki Uncanny Avengers: Czerwony cień
John CassadayOlivier Coipel Wydawnictwo: Egmont Polska Cykl: Uncanny Avengers (tom 1) komiksy
120 str. 2 godz. 0 min.
Kategoria:
komiksy
Cykl:
Uncanny Avengers (tom 1)
Tytuł oryginału:
Uncanny Avengers Volume 1: The Red Shadow
Wydawnictwo:
Egmont Polska
Data wydania:
2016-05-18
Data 1. wyd. pol.:
2016-05-18
Data 1. wydania:
2012-10-10
Liczba stron:
120
Czas czytania
2 godz. 0 min.
Język:
polski
ISBN:
9788328116689
Tłumacz:
Jacek Drewnowski
Tagi:
Marvel Avengers Red Skull S-Men Grim Reaper
Dodaj do pakietu
Dodaj do pakietu

Oceń książkę
i
Dodaj do biblioteczki

Porównaj ceny

i
Porównywarka z zawsze aktualnymi cenami
W naszej porównywarce znajdziesz książki, audiobooki i e-booki, ze wszystkich najpopularniejszych księgarni internetowych i stacjonarnych, zawsze w najlepszej cenie. Wszystkie pozycje zawierają aktualne ceny sprzedaży. Nasze księgarnie partnerskie oferują wygodne formy dostawy takie jak: dostawę do paczkomatu, przesyłkę kurierską lub odebranie przesyłki w wybranym punkcie odbioru. Darmowa dostawa jest możliwa po przekroczeniu odpowiedniej kwoty za zamówienie lub dla stałych klientów i beneficjentów usług premium zgodnie z regulaminem wybranej księgarni.
Za zamówienie u naszych partnerów zapłacisz w najwygodniejszej dla Ciebie formie:
• online
• przelewem
• kartą płatniczą
• Blikiem
• podczas odbioru
W zależności od wybranej księgarni możliwa jest także wysyłka za granicę. Ceny widoczne na liście uwzględniają rabaty i promocje dotyczące danego tytułu, dzięki czemu zawsze możesz szybko porównać najkorzystniejszą ofertę.
Reklama
Reklama

Książki autora

Okładka książki Daredevil - Nieustraszony! Tom 0 John Cassaday, Gene Colan, Amanda Conner, Steve Dillon, Bob Gale, Kevin Hall, Rob Haynes, J.G. Jones, Jae Lee, Stan Lee, David Mack, Kevin Nowlan, Jimmy Palmiotti, Joe Quesada, John Romita Sr., David Ross, Kevin Smith, Phil Winslade
Ocena 7,7
Daredevil - Ni... John Cassaday, Gene...
Okładka książki Union Jack: Tradycja, wiara i przeznaczenie / Londyn upada John Cassaday, Christos N. Gage, Mike Perkins, Ben Raab
Ocena 5,6
Union Jack: Tr... John Cassaday, Chri...
Okładka książki Planetary - Tom 2 John Cassaday, Warren Ellis
Ocena 8,0
Planetary - Tom 2 John Cassaday, Warr...
Okładka książki Astonishing X-Men (tom 2) John Cassaday, Laura Martin, Joss Whedon
Ocena 7,9
Astonishing X-... John Cassaday, Laur...

Podobne książki

Okładka książki Uncanny Avengers: Bliźnięta Apokalipsy Daniel Acuña, Gerry Duggan, Adam Kubert, Frank Martin Jr., Rick Remender
Ocena 6,2
Uncanny Avenge... Daniel Acuña, Gerry...
Okładka książki Avengers: Preludium nieskończoności Stefano Caselli, Marco Checchetto, Edgar Delgado, Mike Deodato Jr., Jonathan Hickman, Frank Martin Jr., Marco Rudy, Nick Spencer
Ocena 6,3
Avengers: Prel... Stefano Caselli, Ma...
Okładka książki Wolverine i X-Men: Szkoła przetrwania Jason Aaron, Laura Martin, Matt Milla, Ramón Pérez
Ocena 6,4
Wolverine i X-... Jason Aaron, Laura ...
Okładka książki Uncanny X-Men: Rewolucja Chris Bachalo, Brian Michael Bendis, Frazer Irving, Jaime Mendoza, Victor Olazaba, Tim Townsend, Al Vey
Ocena 6,5
Uncanny X-Men:... Chris Bachalo, Bria...
Reklama

Oceny

Średnia ocen
6,3 / 10
129 ocen
Twoja ocena
0 / 10

OPINIE i DYSKUSJE

Sortuj:
avatar
1623
1185

Na półkach: ,

Jedną z konsekwencji historii „Avengers kontra X-men” było zacieśnienie więzi pomiędzy obie drużynami. W ten sposób w niemal do każdej drużyny Avengers dołączyli członkowie X-men. Chyba najbardziej jest to widoczne w serii „Uncanny Avengers” ze scenariuszem Ricka Remendera, gdzie aż połowę zespołu stanowią mutanci. Czy taki pomysł na zespół to wyłącznie chwyt marketingowy czy też kryje się tu interesująca historia?

Klasyczny przeciwnik Kapitana Ameryki czyli Red Skull zyskuje tutaj telepatyczne moce Charlesa Xaviera. Za pomocą swoich nowych zdolności wywołuje chaos i porywa Rogue oraz Scarlet Witch. Do walki z nim staje powołany na szybko zespół w składzie Kapitan Ameryka, Thor, Havok i Wolverine.
Główną tematyką poruszaną w tym tomie jest nienawiść wobec mutantów. Jest to więc motyw dobrze znany już z komiksów o X-men. Nie ma tutaj nic nowego czy szczególnie szokującego.

Red Skull jest tu wręcz karykaturalnie zły i ciężko go brać na poważnie. W zestawieniu z patetycznymi kwestiami Kapitana Ameryki starcie wypada niezamierzenie komicznie. Na dodatek sposób w jaki ten przestępca zyskał swoje moce jest bardzo grotestkowy. Odnoszę jednak wrażenie, że usiłowano tu przedstawić jego popleczników jako ofiary szukające zemsty, ale moim zdaniem wypadły tu bardziej jak niezamierzone parodie.

Jeśli chodzi o relacje między postaciami, to najbardziej w oczy rzuca się konflikt pomiędzy Rogue i Scarlet Witch. Jest to zalążek do naprawdę ciekawej dyskusji, ale Rogue zachowuje się tu zbyt gwałtownie, więc ciężko z nią sympatyzować.

Za rysunki odpowiada tu John Cassaday znany z początku serii „Astonishing X-men”. Podoba mi się czytelność jego kreski i realistyczny wygląd postaci. Niestety tutaj jest trochę mniej szczegółowy niż zazwyczaj i nie udaje mu się oddać dynamiki scen akcji.

Tom kończy zeszyt będący tak naprawdę wstępem do kolejnego wydania zbiorczego. Kontynuowane są tu wątki z serii „Uncanny X-Force” tegoż scenarzysty. W tajnej kryjówce Apocalypse'a dochodzi do narodzin bliźniąt, którymi interesuje się pewien nieoczekiwany przybysz. W tym samym czasie zespół Uncanny Avengers szykuje się do konferencji prasowej.

O wątku potencjalnych nowych przeciwników na razie ciężko coś powiedzieć. Bardzo lubiłem serię „Uncanny X-Force”, więc cieszę się, że Remender rozwija ten motyw. Zapowiada się bardzo obiecująco.

Z kolei wątek konferencji prasowej to okazja do przedstawienia interakcji między postaciami. Dzięki temu można bardziej polubić bohaterów niż w we wcześniejszej naparzance z Red Skullem. Trochę mam mieszane uczucia co do rozbudowania zespołu, ale podobało mi się, że jedna z postaci tak naprawdę pełni tu rolę specjalistki o wizerunku drużyny. Podobała mi się też przemowa Havoka, która reprezentuje inne podejście do zjawiska mutacji niż te, które reprezentowali wówczas Kitty Pryde czy Cyclops. Zwrot akcji w finale był moim zdaniem dosyć tani i bardzo łatwo go odwrócić na korzyść zespołu.

Ten zeszyt rysuje Oliver Coipel, którego rysunki można znać chociażby z historii „Ród M”. Jego kreska jest bardzo dynamiczna i sceny akcji robią wrażenie. Podobało mi się, że postaciom nadaje własnego charakteru poprzez wygląd jak chociażby rozczochrana fryzura Rogue. Czasami jednak dochodzi do niezamierzonych deformacji.

Główny wątek tomu jest bardzo wtórny i bardziej doświadczonych czytelników może znużyć. Trochę bardziej pomysłowy jest ostatni zeszyt, ale kiedy robi się naprawdę interesująco, to tom się kończy. Od biedy można przeczytać dla rysunków.

Jedną z konsekwencji historii „Avengers kontra X-men” było zacieśnienie więzi pomiędzy obie drużynami. W ten sposób w niemal do każdej drużyny Avengers dołączyli członkowie X-men. Chyba najbardziej jest to widoczne w serii „Uncanny Avengers” ze scenariuszem Ricka Remendera, gdzie aż połowę zespołu stanowią mutanci. Czy taki pomysł na zespół to wyłącznie chwyt marketingowy...

więcej Pokaż mimo to

avatar
400
74

Na półkach: , ,

Opis serii Marvel Now to niezwykle krzywdząca rzecz. Odbiera czytelnikom to co najlepsze, czyli kontekst. Rzeczywiście zgodnie ze słowami wydawcy można zacząć czytać komiksy Marvela od tomów zaczynających się numerem 1, ale po co? Zostajemy rzuceni w wir akcji, konfliktów i mglistych relacji, które otwierają nową erę, jednakże dobrze byłoby się wcześniej przygotować przed obcowaniem z tymi historiami. Pierwszy tom Uncanny Avengers uważam za bardzo dobry, prowadzenie narracji pomaga zorientować się w obecnych wydarzeniach, postacie są ciekawie przedstawione, cała intryga zdaje się mieć sens. Trzeba jednak uważać na powiązania między tomami Marvel Now i nie czytać na oślep. W rzeczywistości nie każdy tom z numerem 1 na okładce jest początkiem danej historii.

Opis serii Marvel Now to niezwykle krzywdząca rzecz. Odbiera czytelnikom to co najlepsze, czyli kontekst. Rzeczywiście zgodnie ze słowami wydawcy można zacząć czytać komiksy Marvela od tomów zaczynających się numerem 1, ale po co? Zostajemy rzuceni w wir akcji, konfliktów i mglistych relacji, które otwierają nową erę, jednakże dobrze byłoby się wcześniej przygotować przed...

więcej Pokaż mimo to

avatar
522
491

Na półkach:

Akcja wprowadzona nawiązując bezpośrednio do wydarzeń z X-menami i akurat nie byłam w temacie, dlatego trudno mi było się połapać. Rysunki, mnogość postaci podobały mi się.

Akcja wprowadzona nawiązując bezpośrednio do wydarzeń z X-menami i akurat nie byłam w temacie, dlatego trudno mi było się połapać. Rysunki, mnogość postaci podobały mi się.

Pokaż mimo to

Reklama
avatar
308
306

Na półkach:

Ta i więcej recenzji komiksów na GeekLife.pl
Zapraszam :)

Akcja startuje po wojnie Avengers z X-Men. Kapitan Ameryka/Steve Rogers chce zakończyć waśnie i tworzy tzw. Drużynę Jedności Avengers. Do teamu zaprasza kilku mutantów, a dowodzenie powierza Havokowi, bratu Scotta Summersa, Cyclopsa i zabójcy Profesora Xaviera. Oprócz Havoka w drużynie znajduje się Thor, Wolverine, Janet Van Dyne, Wonder Man oraz dwie narwane dziewczyny – Scarlet Witch/Wanda Maximoff i Rogue. Tak zróżnicowana i skonfliktowana grupa musi udowodnić sobie i, przede wszystkim, światu, że potrafi się dogadać i współpracować w obronie ludzkości. X-Meni po poprzednich wydarzeniach są znienawidzeni przez lwią część społeczeństwa, więc każde ich działanie jest dokładnie obserwowane szeroko komentowane.

Polityka jest ważna, ale Avengers muszą skupić się na tym, do czego są powołani. W historii pojawia się bowiem Red Skull z nowym, pokręconym planem. Trupi, czerwony łeb wchodzi w posiadanie mózgu Profesora Xaviera i dzięki niemu może kontrolować umysły ludzi i swoich wrogów. Ten durny pomysł scenarzysty – Ricka Remendera ma swoją dobrą stronę. Red Skull przy użyciu mózgu potrafi nakłonić zwykłych ludzi do atakowania i zabijania mutantów, a nawet tworzy swój oddział bojowników o nazwie S-Men. Mamy, więc z jednej strony pojedynek z ikonicznym wrogiem, a z drugiej konieczność powstrzymania zwykłych ludzi od zabijania niewinnych osób z genem X.

Red Skull potrafi też nastawić przeciw sobie poszczególnych członków grupy Avengers, przez co mamy kilka naprawdę emocjonujących i widowiskowych pojedynków. Ponadto dostaliśmy mnóstwo smaczków, w postaci dawnych konfliktów różnych postaci. Prym wiedzie zapalczywa rywalizacja nienawidzących siebie nawzajem Rogue i Scarlett Witch, które dobrze pamiętają wydarzenia z Rodu M.

Całkiem obiecujący początek, tak w skrócie mogę podsumować pierwszy tom Uncanny Avengers. Czerwony Cień fajnie zarysowuje nową drużynę Mścicieli i nawet jeśli w kretyński sposób zawiązuje akcje (kradzież mózgu Xaviera, serio?) to dalej jest tylko lepiej. A kończy się fantastycznym cliffhangerem. Nie jest źle.

Ta i więcej recenzji komiksów na GeekLife.pl
Zapraszam :)

Akcja startuje po wojnie Avengers z X-Men. Kapitan Ameryka/Steve Rogers chce zakończyć waśnie i tworzy tzw. Drużynę Jedności Avengers. Do teamu zaprasza kilku mutantów, a dowodzenie powierza Havokowi, bratu Scotta Summersa, Cyclopsa i zabójcy Profesora Xaviera. Oprócz Havoka w drużynie znajduje się Thor, Wolverine,...

więcej Pokaż mimo to

avatar
600
268

Na półkach:

Bardzo potrzebowałam tego komiksu. Dopiero teraz wiem, co dokładnie działo się po śmierci Charles'a, czego nie znalazłam w All New X-Men. Komiks zapełnia bardzo dużo luk. Generalnie mamy tu do czynienia bardziej z X-Men jednak niż z Avengers. Komiks eksploruje wątek podziału wśród mutantów i nienawiści ludzi do nich. Tym razem jednak nienawiść ta jest napędzana przez Red Skulla. Wszystko, co dotyczy tej postaci jest dla mnie przeraźliwie creepy, więc zakładam, że wypełnia swoje zadanie. Jedyne czego nie mogę zrozumieć to nagłe wstawienie scen z Bliźniętami Apokalipsy. Rozumiem, że jest to potrzebne do kolejnego tomu, ale tak bardzo się z niczym nie łączy i tylko wprowadza chaos.

Bardzo potrzebowałam tego komiksu. Dopiero teraz wiem, co dokładnie działo się po śmierci Charles'a, czego nie znalazłam w All New X-Men. Komiks zapełnia bardzo dużo luk. Generalnie mamy tu do czynienia bardziej z X-Men jednak niż z Avengers. Komiks eksploruje wątek podziału wśród mutantów i nienawiści ludzi do nich. Tym razem jednak nienawiść ta jest napędzana przez Red...

więcej Pokaż mimo to

avatar
451
447

Na półkach:

Uniwersum Marvela to jeden wielki Wszechświat, który na pierwszy rzut oka nie różni się niczym innym od Przestrzeni, która nas otacza. Oczywiście ma swoje pomniejsze światy, lecz generalnie Nowy Jork jest tam Nowym Jorkiem, a Paryż Paryżem. Wszechświat ten tętni własnym niespotykanym rytmem. Jest domem dla zwykłych ludzi, terenem politycznej zawieruchy i wszystkim tym co doświadcza każdy kto teraz czyta tą recenzję, lecz z pewnym wyjątkiem. W Uniwersum tym istnieją superbohaterowie broniący bezpieczeństwa, będący murem dla wszelkiego życia i stojący na straży godności obywateli Ziemi oraz ich zagorzali przeciwnicy – łotrzy, najgorszego sortu swołocz i zgnilizna karmiąca się mrokiem i cierpieniem innych. Tak samo jak z obrazem DC Comics, Marvel również jest ojcem komiksowych wydarzeń, miejscem narodzin najważniejszych herosów – kultowych postaci, które zna każdy młodszy lub dużo starszy geek. No bo, któż z nas nie chciałby mieć supermocy? Być niewidzialnym, tak niewiarygodnie szybkim by kilkukrotnie przewyższać prędkość dźwięku, czy mieć laserowy wzrok niszczący swoimi skondensowanymi wysokoenergetycznymi wiązkami wszystko dookoła?


Próbując czegoś nowego w swoim komiksowym doświadczeniu natrafiłem na intrygujące już po samym streszczeniu, wyglądzie okładki i tytule, wydanie z serii ,,Marvel Now!”: ,,Uncanny Avengers – Czerwony Cień”. Moje przewidywania oraz wewnętrzny instynkt jednak nie zawiodły mnie w tej kwestii. Co warto zwrócić uwagę, zeszyt ten ze swoim ogólnym obrazie o mutantach, dał mi do zrozumienia, że nie zawsze gdy poprzez własne „moce” jest możliwość stania się bohaterem i rozpoczęcia vendetty przeciwko ohydnym, plugawym występkom, to taka sytuacja ot tak od razu nie następuje. W pierwszym tomie powyższego komiksu posiadacze genu „X” nawet gdy chcą pomagać światu, likwidować społeczną wesz i najgorszych przestępców, to robić tego nie mogą. Są wytykani palcem, wyśmiewani i nękani za swoją inność. Żyją w cieniu, a każde drobne wychylenie się i próba bezinteresownej pomocy, co ironiczne, przyjmowane jest z odrazą i szyderstwem. Nie będzie to przesadą, gdy stwierdzi się, że zmienia to o 180 jak nie o 360 stopni postrzeganie obdarzonych niesamowitymi zdolnościami postaci jako obrońców dobra współczesnego świata. Świat X-menów to świat, w którym słowo „superbohater” pada rzadko. Członkowie „Instytutu Xaviera” starają się wtapiać w tło i robić wszystko by utrzymać równowagę między nimi: Homo Superior a resztą społeczeństwa : Homo Sapiens. Bohaterstwo w pełnym znaczeniu tego słowa, niestety schodzi na dalszy plan. Wojna między „obdarzonymi” a ludźmi wisi na włosku. Ogólna sytuacja w całej komiksowej historii ,,mutantów” była taka jakby ciągle , jak w zapętleniu, trwał jeden przeddzień wybuchu konfliktu Davida z Goliatem, lecz kto będzie Davidem a kto Goliatem?


Nowa, ale i stara: Szkoła im. Jean Grey czy śmierć prof. Charlesa Xaviera. Kto by pomyślał, że sytuacja w świecie X-menów zajdzie aż tak daleko. ,,Uncanny Avengers – Czerwony Cień. Tom 1” rozpoczyna się daleko po wydarzeniach, w których Scott Summers aka Cyclops opętany niesamowitą mocą Phoenixa, doprowadza do wielu poważnych zniszczeń. Mówiąc krótko, niesie to konsekwencje dla całego Uniwersum Marvela, a konsekwencje te doskonale podkreśla rozpoczęcie się niniejszego wydania, nie mówiąc o ukazaniu pierwszej, brutalnej i krwawej strony, przypominającej nazistowskie poczynania, a zarazem nie mające ram okrucieństwa eksperymenty doskonalenia rasy ludzkiej. Taki szkic jest odważnym posunięciem scenarzysty: Ricka Remendera i rysowników: O.Coipela i J.Cassaday’a, by w taki sposób zaprezentować powrót Red Skulla – zbrodniarza zrodzonego z nienawiści, którego jedynym celem było objęcie absolutnej kontroli nad światem i odrodzenie III Rzeszy, a teraz również usunięcie okropnego nowotworu złośliwego na tkance społeczeństwa jakim są mutanci. Zastanawiam się czy nie jest to zbyt drastyczny początek ,,Czerwonego Cienia”, ale skoro misją ,,Czaszki”, którego pozbawiona skóry, mięśni, symbolizująca nienawiść złożoną z krwi swoich ofiar szkarłatna twarz, jest zdeptanie posiadaczy genu ,,X”, jak robi się to z najgorszym robactwem, to z drugiej strony do takiego otwarcia nie można się zbytnio przyczepić. Takie postrzeganie świata, antysemityzm, wyznawanie propagandy czystości rasowej, egoizm i lekki narcyzm to nieustanne znaki rozpoznawcze Red Skulla. W mrocznym, psychodelicznym tonie zaczynamy kolejne strony pierwszego tomu ,,Uncanny Avengers”. Pogrzeb prof. Xaviera nie przebiega w zbyt miłej atmosferze. Wolverine nie może pogodzić się ze śmiercią swojego mentora, gdyż jest to koniec pewnej ery: walki o niezależność mutantów o jak najlepsze ich postrzeganie na tle ogółu społeczeństwa. Charles walczył o ideały, o nieprzerwalną pokojową więź między ,,obdarowanymi” a normalnymi – choć to sarkastycznie brzmi – ludźmi, lecz cóż, teraz to wszystko może znów na dobre przeminąć. Red Skull powrócił, a mimo iż nie jest to w tym numerze wyjaśnione, to osobiście albo przynajmniej w jakimś stopniu, przyczynił się do śmierci telepaty Charlesa. Potem, co wychodzi na jaw,gdzieś w połowie zeszytu, Johann Schmidt dokonuje makabrycznej sekcji zwłok prof. Xaviera. Przeprowadza trepanację czaszki i za pomocą zaawansowanej technologii pozyskuje gen ,,X” z mózgu „Chucka” dając sobie moc najpotężniejszego telepaty w dziejach. Pozostało tylko wzbudzić falę energii psychicznej i hipnozą omamić Avalanche’a - człowieka potrafiącego używać potęgi Ziemi: operującego mocą sejsmokinezy, który momentalnie przeprowadza atak na Nowy Jork. I tak zostaję świadkiem czegoś co chciałbym zobaczyć w nowej kinowej fazie Marvel Studios, zaraz po ,,Avengers 4”. Doświadczam sytuacji, w której „Mściciele” muszą scalić się z X-menami dowodzonymi przez buntowniczego Havoka – Alexa Summers’a, brata Cyclopsa – rażącego wroga pierścieniami kosmicznej energii. Powstają „Niesamowici Avengers”, którzy zaczynają ścigać „S-menów” – teoretycznie znienawidzonych przez Red Skulla mutantów, których tworzy ów zregenerowany, sklonowany i przywrócony do życia przez Arnima Zolę nazista, ale mających odmienną misję niż założenia prof. Xaviera.


W ukazaniu tyranii i zwierzęcej okrutności zachowania Red Skulla i kreacji tych jego słynnych monologów, jak za dawnych czasów u Fidela Castro, można doszukać się ironizacji i skarykaturyzowania amerykańskiego, być może nawet ogólnoświatowego, uzależnionego od dobrobytu i zdobyczy naukowych społeczeństwa. ,,Czaszka” kpi z takich zacofanych wg. niego jednostek mówiąc: ,,Brutalne potwory nafaszerowane antybiotykami, by zrównoważyć dietę pełną landrynkowo słodkich napojów i hałd rakotwórczego wołowego mięsa!”


Kwintesencją brutalności, poprzez którą ciężko było mi patrzeć na komiks, było prawie śmiertelne pobicie bezradnego Wolverine’a, pozbawionego mocy regeneracji przez Goat-Faced – postać odbierającą nadludzkie zdolności każdemu kto na nią spojrzy. Scarlet Witch zdołała odeprzeć atak omamionego hipnozą „Omega Skulla” Thora, który wraz z Kapitanem Ameryką zdoła w końcu oswobodzić się z kajdan psychicznej niewoli ,,Czaszki”.


Po tym jak Red Skull ucieka spod gradu ciosów swoich wrogów, nastaje lekka przerwa w życiu X-menów i Avengers. Trzy miesiące później „Mściciele” przygotowują się do przyjęcia Wasp i Wonder Mana do swojego grona, nie wiedząc, że przyjdzie im się zmierzyć z dużo większym złem. Johann Schmidt odrodzi się, i na to wygląda, że zrobi to pod postacią Onslaughta – czyli potężnej Istoty dzierżącej mroczną moc Magneto i telepatię Charlesa Xaviera. Co będzie z Immortusem, który jest czasową wariacją Kanga? Jaki wkład będzie Miał „Kang Zdobywca”, a raczej jaka wersja Nathaniela Richardsa spowoduje narodziny ,,bliźniąt apokalipsy”?

Uniwersum Marvela to jeden wielki Wszechświat, który na pierwszy rzut oka nie różni się niczym innym od Przestrzeni, która nas otacza. Oczywiście ma swoje pomniejsze światy, lecz generalnie Nowy Jork jest tam Nowym Jorkiem, a Paryż Paryżem. Wszechświat ten tętni własnym niespotykanym rytmem. Jest domem dla zwykłych ludzi, terenem politycznej zawieruchy i wszystkim tym co...

więcej Pokaż mimo to

avatar
1061
249

Na półkach: , , , ,

Obecność mutanów w szeregach Avengers nie jest niczym nowym. Scarlet Witch i Quicksilver dołączyli do Najpotężniejszych Herosów na Ziemi już w szesnastym zeszyscie oryginalnej serii. Następnie trafili tam Beast, Firestar czy Wolverine, jednak rozumiem, iż po całych seriach komiksów stawiających mutantów w złym świetle oraz finale "Avengers vs X-Men" Marvel chciał poprawić wizerunek homo superior wśród mieszkańców swego komiksowego uniwersum.

Niestety, wykonanie pozostawia wiele do życzenia. Dostajemy opowieść o walce w imię poszanowania odienności i różnorodności, co jest jak najbardziej do przyjecia. Jednak wadzą tu inne elementy. Komiks jest śmiertlenie poważny, patos i wielkie słowa wylewają się z dymków w ogromnej ilości. Niemniej jednak, w połączeniu z nawołującym do walki z odmiennością Red Skullem, który wszczepił sobie martwy mózg Profesora Xaviera uzyskując w tym samym jego moce (sic!) oraz służacą mu drużyną dziwadeł w postaci Kobiety-Kozy, fuzji żółwia i misia koala czy dziewczyny zamieniającej się w ciecz otrzymujemy kiczowaty komiks będący bardzo kiepską autoparodią. Pod względem graficznym jest przyzwoicie. Choć naprawdę dobrze robi się dopiero w ostatnim zeszycie/rozdziale z rysunkami Olivera Coipela.

Obecność mutanów w szeregach Avengers nie jest niczym nowym. Scarlet Witch i Quicksilver dołączyli do Najpotężniejszych Herosów na Ziemi już w szesnastym zeszyscie oryginalnej serii. Następnie trafili tam Beast, Firestar czy Wolverine, jednak rozumiem, iż po całych seriach komiksów stawiających mutantów w złym świetle oraz finale "Avengers vs X-Men" Marvel chciał poprawić...

więcej Pokaż mimo to

avatar
166
14

Na półkach: ,

Nawet dobry, lecz nie badzo da się połapać co, gdzie, kiedy i jak. Za dużo zmian w czasie.

Nawet dobry, lecz nie badzo da się połapać co, gdzie, kiedy i jak. Za dużo zmian w czasie.

Pokaż mimo to

avatar
757
473

Na półkach:

4/10 – MOŻE BYĆ

Po śmierci Charlesa Xaviera konflikt między ludźmi a mutantami narasta. Wtedy to Kapitan Ameryka postanawia utworzyć całkiem nową grupę superbohaterów. Spośród wybranych członków Avengers oraz X-Men powstaje drużyna, której celem jest kooperacja ludzi i mutantów. Uncanny Avangers ma za zadanie pokazać, że obie grupy mogą solidarnie współpracować w budowaniu lepszego jutra dla wszystkich obywateli. Tymczasem powraca największy wróg Kapitana Ameryki – Red Skull. Tym razem dysponuje on niezwykle potężnymi mocami i tylko Uncanny Avengers będą w stanie przeszkodzić mu w realizacji jego nikczemnych zamiarów.

Wydaję się, że scenarzysta Rick Remender miał nawet całkiem sensowny pomysł na fabułę, niestety w kilku elementach położył ją już na etapie koncepcyjnym. Sama idea tego, że Red Skull wyjąwszy z zimnych zwłok Xaviera martwy przecież mózg, nagle zyskuje telepatyczne moce, wydała mi się wielce niedorzeczna i z góry nastawiła mnie do tej historii negatywnie. Gdy do gry weszły przydupasy Skulla (tak zwani S-Meni – a wśród nich: laska kozia gęba, piąty żółw ninja, człowiek żywa propaganda oraz panienka puszczająca gadające wiatry), to wiedziałem już, że nie będzie to komiks, który w jakikolwiek sposób mnie zachwyci. Główna historia ma w sobie niby jakieś głębsze przesłanie, ale jest nudna i przekombinowana, a ukryta w niej puenta okazuje się być zwyczajnie naiwna i tandetna. Co prawda „Czerwony cień” ma kilka niezłych momentów, objawiających się szczególnie w dialogach, ale niestety większość postaci raczej zawodzi. Avengersi są nijacy, a X-Men ciągle biadolą nad trupem Xaviera. Jedynie zgrzyt pomiędzy Scarlet Witch a Rogue wywołał nieco emocji i okazał się czymś więcej niż gadaniem pustych frazesów. Pod względem graficznym pierwszy tom „Uncanny Avengers” prezentuje się całkiem nieźle, ponieważ za ilustracje odpowiedzialni są przyzwoity John Cassaday oraz bardzo dobry Oliver Coipel (szkoda, że rysuje on tylko ostatni epizod tego komiksu).

Pomysł połączenia sił mutantów wraz z Avengers i kryjące się za nim intencje są jak najbardziej w porządku, niestety po za tym fabuła tego komiksu w zbyt wielu miejscach zwyczajnie rozłazi się w szwach. Sporo rozwiązań zaproponowanych przez Remendera okazało się chybionymi, co nie pozwoliło temu komiksowi zapracować na wyższą ocenę końcową, a co za tym idzie moją pozytywną rekomendację. „Czerwony cień” to album tylko i wyłącznie dla najbardziej zagorzałych fanów produkcji Marvela, innym czytelnikom polecić go nie mogę.

4/10 – MOŻE BYĆ

Po śmierci Charlesa Xaviera konflikt między ludźmi a mutantami narasta. Wtedy to Kapitan Ameryka postanawia utworzyć całkiem nową grupę superbohaterów. Spośród wybranych członków Avengers oraz X-Men powstaje drużyna, której celem jest kooperacja ludzi i mutantów. Uncanny Avangers ma za zadanie pokazać, że obie grupy mogą solidarnie współpracować w budowaniu...

więcej Pokaż mimo to

avatar
128
77

Na półkach:

Red Skull jako Hitler? Kobieta z głową kozy? Używanie mózgu najpotężniejszego mutanta do zawładnięcia światem? Tak, to moje nieironiczne guilty pleasure

Red Skull jako Hitler? Kobieta z głową kozy? Używanie mózgu najpotężniejszego mutanta do zawładnięcia światem? Tak, to moje nieironiczne guilty pleasure

Pokaż mimo to


Cytaty

Bądź pierwszy

Dodaj cytat z książki Uncanny Avengers: Czerwony cień


Reklama
zgłoś błąd