Po miłość do Mesa Verde

Okładka książki Po miłość do Mesa Verde
Tamera Alexander Wydawnictwo: Replika literatura obyczajowa, romans
412 str. 6 godz. 52 min.
Kategoria:
literatura obyczajowa, romans
Tytuł oryginału:
From A Distance
Wydawnictwo:
Replika
Data wydania:
2013-07-01
Data 1. wyd. pol.:
2013-07-01
Data 1. wydania:
2008-01-01
Liczba stron:
412
Czas czytania
6 godz. 52 min.
Język:
polski
ISBN:
9788376742540
Tłumacz:
Monika Orłowska
Tagi:
wyprawa tajemnice miłość powieść obyczajowa romans romans chrześcijański powieść chrześcijańska powieści chrześcijańskie fikcja historyczna romans historyczny powieść historyczna XIX wiek
Dodaj do pakietu
Dodaj do pakietu

Oceń książkę
i
Dodaj do biblioteczki

Porównaj ceny

i
Porównywarka z zawsze aktualnymi cenami
W naszej porównywarce znajdziesz książki, audiobooki i e-booki, ze wszystkich najpopularniejszych księgarni internetowych i stacjonarnych, zawsze w najlepszej cenie. Wszystkie pozycje zawierają aktualne ceny sprzedaży. Nasze księgarnie partnerskie oferują wygodne formy dostawy takie jak: dostawę do paczkomatu, przesyłkę kurierską lub odebranie przesyłki w wybranym punkcie odbioru. Darmowa dostawa jest możliwa po przekroczeniu odpowiedniej kwoty za zamówienie lub dla stałych klientów i beneficjentów usług premium zgodnie z regulaminem wybranej księgarni.
Za zamówienie u naszych partnerów zapłacisz w najwygodniejszej dla Ciebie formie:
• online
• przelewem
• kartą płatniczą
• Blikiem
• podczas odbioru
W zależności od wybranej księgarni możliwa jest także wysyłka za granicę. Ceny widoczne na liście uwzględniają rabaty i promocje dotyczące danego tytułu, dzięki czemu zawsze możesz szybko porównać najkorzystniejszą ofertę.
Poczekaj, szukamy dla Ciebie najlepszych ofert

Pozostałe księgarnie

Informacja

Reklama
Reklama

Książki autora

Podobne książki

Reklama

Oceny

Średnia ocen
7,0 / 10
51 ocen
Twoja ocena
0 / 10

OPINIE i DYSKUSJE

Sortuj:
avatar
603
368

Na półkach: , , ,

Książki tej pani już kiedyś sobie wypatrzyłam, ale jako że w pakiecie opłaca się kupić dużo bardziej, a ja się bałam ryzykować, że będą kiepskie, ciągle się wstrzymywałam. I tak ostatnio zawędrowałam sobie do Taniej książki w moim mieście i znalazłam tam Po miłość do Mesa Verde. Opis był średnio zachęcający, ale książka kosztowała grosze, więc uznałam, że sobie ją wezmę.

USA, 1875 rok. Główna bohaterka, Elizabeth, jest fotografem i aspirującą dziennikarką. Przyjeżdża do Timber Ridge, by zrobić zdjęcia i napisać artykuły, które zapewnią jej zwycięstwo w konkursie o posadę w Kronice Waszyngtońskiej. Na miejscu poznaje Daniela Ransletta, myśliwego żyjącego na odludziu, z którym zaczyna ją coraz więcej łączyć.

Opis z deczka harlekinowy, myślałam, że będzie z tego denny, za ckliwy nawet dla mnie romans, ale opis (tytuł w sumie też, bo wyprawa do Mesa Verde to końcówka książki, ale tłumacz zrobił tak z angielskiego From a Distance...) nie zawiera nawet połowy tego, co znajduje się w tej książce. Romans tak naprawdę rozwija się bocznym torem, a na pierwszy plan wysuwają się ambicje Elizabeth, jej feministyczne zapędy skonfrontowane z poglądami ludzi w małej wiosce na krańcu świata, mamy też kilka zbrodni, morderstwo, włamanie, porwanie... Pojawiają się też wątki uzależnienia od morfiny, ochrony przyrody, praw czarnoskórych i oczywiście echa wojny secesyjnej. To też książka wywodząca się z literatury chrześcijańskiej, więc mamy do czynienia i z wzmiankami o Bogu, ale nie jest to nachalne, myślę, że i ktoś niewierzący mógłby śmiało czytać i nie czuć się odrzucony.

Ogromną zaletą książki są szczegółowe opisy tego, jak wyglądało wykonywanie zdjęć w tamtym okresie. Jest też sporo z medycyny, bo w tle mamy wątek choroby płuc Elizabeth, ale na Goodreads parę osób go zjechało, że jest mało realistyczny. Dla mnie jako dla medycznego laika było w porządku.

Bardzo podobała mi się też relacja głównych bohaterów, była bardzo chemiczna, rozwijała się stopniowo, ekscytowała. No i cudowny klimat Dzikiego Zachodu! Co prawda takiego z westernów, ale jako wielka fanka Gary'ego Coopera czy Johna Wayne'a sporo nasiąkłam takimi klimatami i w tej książce też je czuć. W ogóle wydawało mi się momentami, jakbym oglądała właśnie stary dobry western. A gdyby tę książkę napisano w latach 30. i wtedy zekranizowano, to Cooper mógłby spokojnie grać Ransletta, przez całą lekturę miałam go przed oczami XD

Największym minusem tej książki jest fakt, że ma jeszcze dwie części, w których głównymi bohaterami są James i Rachel, rodzeństwo, które w tomie 1 jest z lekka w tle i ma bardzo ciekawe backstory, ale nie zostały one u nas wydane. Jeszcze gorsze jest to, że na książce jest napisane, że kolejne tomy w przygotowaniu, ale od 2013 roku się nie pojawiły... Udało mi się je znaleźć w oryginale i zaczęłam czytać, ale jednak, jak filmy wolę oglądać po angielsku, tak książki dużo lepiej mi się czyta po polsku. Cóż, może kiedyś się doczekam...

Książki tej pani już kiedyś sobie wypatrzyłam, ale jako że w pakiecie opłaca się kupić dużo bardziej, a ja się bałam ryzykować, że będą kiepskie, ciągle się wstrzymywałam. I tak ostatnio zawędrowałam sobie do Taniej książki w moim mieście i znalazłam tam Po miłość do Mesa Verde. Opis był średnio zachęcający, ale książka kosztowała grosze, więc uznałam, że sobie ją...

więcej Pokaż mimo to

3
avatar
857
392

Na półkach: ,

Romans historyczny, zaraz po wojnie secesyjnej, ciekawa i przyjemna i z refleksją.

Romans historyczny, zaraz po wojnie secesyjnej, ciekawa i przyjemna i z refleksją.

Pokaż mimo to

6
avatar
318
2

Na półkach:

bardzo piekna ksiazka

bardzo piekna ksiazka

Pokaż mimo to

0
Reklama
avatar
1363
173

Na półkach: , , ,

"Po miłość do Mesa Verde" to moja pierwsza przeczytana książka Tamery Alexander. Autorkę odkryłam dzięki wyświetlającym się reklamom w Internecie (ach te ciasteczka ;)). Póki co podoba mi się najbardziej ze wszystkich powieści Tamery Alexander.

Największą pasją Elizabeth Westbrook jest fotografia, czyli dość nietypowe hobby dla kobiety żyjącej w XIX-wiecznej Ameryce. Główna bohaterka przełamuje kolejne bariery (w tym społeczne) dzięki pragnieniu rozwoju. Utrwalanie chwil na zdjęciach przyczynia się do wielu zmian w jej życiu. Poznaje wartościowych ludzi i dowiaduje się czegoś więcej o sobie. Po lekturze książek z tego okresu można dojść do wniosku, że kobiety z tamtych czasów były często silne, niezłomne i odważne.

Wątek romantyczny również przypadł mi do gustu, ponieważ miał w sobie dużo uroku. Nie każdy romans historyczny musi składać się z płomiennych opisów, czasem skromniejsze słowa robią większe wrażenie i na dłużej zostają w pamięci czytelnika. Książkę bardzo polecam.

"Po miłość do Mesa Verde" to moja pierwsza przeczytana książka Tamery Alexander. Autorkę odkryłam dzięki wyświetlającym się reklamom w Internecie (ach te ciasteczka ;)). Póki co podoba mi się najbardziej ze wszystkich powieści Tamery Alexander.

Największą pasją Elizabeth Westbrook jest fotografia, czyli dość nietypowe hobby dla kobiety żyjącej w XIX-wiecznej Ameryce....

więcej Pokaż mimo to

118
avatar
70
55

Na półkach:

Dobrze się czyta. Akcja ociera się o wojnę secesyjną, czasy tuż po, uzależnienie od narkotyków do których prowadzi niewłaściwe leczenie. No i pozytywni bohaterowie i miłość.

Dobrze się czyta. Akcja ociera się o wojnę secesyjną, czasy tuż po, uzależnienie od narkotyków do których prowadzi niewłaściwe leczenie. No i pozytywni bohaterowie i miłość.

Pokaż mimo to

0
avatar

Jeden z ciekawszych romansów historycznych z Indianami i Dzikim Zachodem w tle. Czy po miłość trzeba jechać aż na drugi koniec kraju? W przypadku Elizabeth Westbrook, głównej bohaterki powieści, okazuje się, że tak.
Młoda dziewczyna wychowana w Waszyngtonie w rodzinie obecnego senatora i byłego pułkownika Unii w wojnie secesyjnej, ma nieco nietypowe jak na koniec XIX wieku hobby - fotografię. Marzy również o tym, by zostać dziennikarką. Ma za sobą pierwsze próby redakcyjne, wydawane na łamach "Kroniki" pod męskim pseudonimem. Teraz otrzymuje życiową szansę od redaktora naczelnego - jeśli napisze najlepszy artykuł o myśliwych Dzikiego Zachodu i okrasi go kilkoma dobrymi zdjęciami własnego autorstwa, dostanie stały angaż w redakcji i udowodni, że kobiety nie ustępują mężczyznom w zawodzie dziennikarza. By uwiarygodnić podróż na skraj kontynentu, opowiada ojcu o tym, że zostanie pierwszą nauczycielką w Timber Ridge w Kolorado.
Po przyjeździe, Elizabeth, znana z niekonwencjonalnego zachowania, wynajmuje do pomocy czarnoskórego Josiaha Bircha. Konserwatywnym mieszkańcom miasteczka nie za bardzo się to podoba. Wciąż pokutuje w nich przekonanie, że Murzyni nadają się tylko do roli niewolników i odmawiają im pełni publicznych praw.
Tymczasem panna Westbrook spotyka Daniela Ransletta, miejscowego myśliwego, którego w ramach rekompensaty za zniszczenie udanej fotografii łosia, prosi o to, by przez jeden dzień był jej przewodnikiem po lesie. Znajomość z tym nieco szorstkim w obejściu człowiekiem pozwoli jej o dziwo zdobyć sporo informacji o życiu miejscowych ludzi. Pojawi się też wątek kryminalny, który zachwieje przekonaniem Elizabeth, co do właściwego postępowania dziennikarzy. Czy można przedkładać żądzę sensacji nad dobro i prywatność zwykłych ludzi? Kiedy okoliczności zagrożą życiu Josiaha, nieustraszona Elizabeth i Daniel Ranslett odbędą ryzykowną podróż do tytułowego Mesa Verde - wykutej w skale wioski Indian. W drodze poznają się lepiej - tu uwidoczni się mocno kontekst historyczny, bowiem wydarzenia wojny secesyjnej mogą pogrzebać szansę na rozwój tlącego się między bohaterami uczucia.
Oprócz wiodącego tu wątku romansowego, warto zauważyć, że autorka przemyciła w powieści ważne zagadnienia społeczne: problem stosunków między dawnymi panami a niewolnikami, tragedię rozdzielanych przez wojnę rodzin, które niekiedy nie miały szansy na ponowne spotkanie, a także ochronę przyrody. Daniel Ranslett mocno angażuje się w uświadamianie władz, jak cenne przyrodniczo są tereny, na których żyją Indianie i że nie wolno ich zniszczyć nadmierną eksploatacją.
Bardzo ciekawa książka, która wciągnęła mnie od pierwszej do ostatniej strony.

Jeden z ciekawszych romansów historycznych z Indianami i Dzikim Zachodem w tle. Czy po miłość trzeba jechać aż na drugi koniec kraju? W przypadku Elizabeth Westbrook, głównej bohaterki powieści, okazuje się, że tak.
Młoda dziewczyna wychowana w Waszyngtonie w rodzinie obecnego senatora i byłego pułkownika Unii w wojnie secesyjnej, ma nieco nietypowe jak na koniec XIX wieku...

więcej Pokaż mimo to

26
avatar
286
37

Na półkach:

Faktycznie klimat przywodzi na myśl serial "Doktor Quinn" albo powieść J. Jakesa "Północ i Południe". Spodziewałam się kiepskiego harlequina, a dostałam dość wciągający romans historyczny. Książka z gatunku lekkich, łatwych i przyjemnych. Polecam ;)

Faktycznie klimat przywodzi na myśl serial "Doktor Quinn" albo powieść J. Jakesa "Północ i Południe". Spodziewałam się kiepskiego harlequina, a dostałam dość wciągający romans historyczny. Książka z gatunku lekkich, łatwych i przyjemnych. Polecam ;)

Pokaż mimo to

2
avatar
201
84

Na półkach:

Nawet nie jestem w stanie sobie wyobrazić jak mogłam przeczytać książkę liczącą ponad 400 stron w tak szybkim tempie. Już od pierwszych stron, ukazana historia przyciąga niczym magnes, pozbawiając Cię snu czy jedzenia;) Akcja rozgrywa się w typowo amerykańskim stylu, koniec XIX wieku kiedy społeczeństwo jest nadal podzielone po dopiero co minionej wojnie secesyjnej. Początki emancypacji kobiet, zniesienie niewolnictwa, a to wszystko wplecione w historię przyjaźni i miłości 3 niezwykłych przyjaciół, białej kobiety walczącej o równouprawnienie, wyzwolonego niewolnika oraz byłego żołnierza Konfederacji, który żyje w samotności, wciąż rozpamiętując dawne czasy. Przepiękna opowieść i niezwykle wciągająca, naprawdę polecam. :)

Nawet nie jestem w stanie sobie wyobrazić jak mogłam przeczytać książkę liczącą ponad 400 stron w tak szybkim tempie. Już od pierwszych stron, ukazana historia przyciąga niczym magnes, pozbawiając Cię snu czy jedzenia;) Akcja rozgrywa się w typowo amerykańskim stylu, koniec XIX wieku kiedy społeczeństwo jest nadal podzielone po dopiero co minionej wojnie secesyjnej....

więcej Pokaż mimo to

5
avatar
613
265

Na półkach: ,

"Lepiej skupiać się na celu niż na przeszkodach."*

Jeżeli macie dość tanich romansów bądź przerażająco nudnych powieści historycznych, a jednocześnie ciągle zadajecie sobie pytanie kiedy ktoś stworzy naprawdę warty uwagi romans historyczny to sięgnijcie po książkę Tamery Alexander pod tytułem „Po miłość do Mesa Verde” a odnajdziecie tam swoją odpowiedź. Amerykańska autora stworzyła książkę chciałoby się rzec idealną. Odnalazła złoty środek w swoim dziele i to pod każdym względem. Poznacie niezwykle interesującą historię – nie tylko miłośną, a przy okazji autorka nakarmi was mnóstwem wartościowych faktów oraz fascynujących ciekawostek. Z wypiekami w oczach i drżącymi dłonmi będziecie śledzić kolejne kryminalne zagadki mające miejsce w Timber Ridge na Terytorium
Kolorado, jak również poznacie specyfikę zawodu fotografa z końca XIX wieku oraz sposób w jaki wówczas tworzyło się fotografię. Przy książce „Po miłość do Mesa Verde” nie odczujecie nudy ani przez moment, a każdy z was odnajdzie w niej coś dla siebie! I nawet jeśli nie lubicie historii, bądź macie dość romansów, jak już wcześniej wspomniałam, Tamera Alexander odnalazła złoty środek , więc niczego nie jest tutaj za dużo, ani za mało. Wszystko ma swoje miejsce i żaden aspekt powieści nie jest dla czytelnika przytłaczający bądź nużący.

Osobiście książkę „Po miłość do Mesa Verde” miałam ochotę przeczytać na jeden raz. Już sam wstęp zasługuje na pochwałę. Mówi się, że najgorzej to zacząć. Tamarze Alexander początek udał się niesamowicie! Jestem wprost nim oczarowana! A to sprawiło, że od pierwszego zdania miałam ochotę czytać i czytać... aż do ostatniego słowa. I gdyby nie inne obowiązki to pewnie właśnie tak by było! Tym bardziej, że ciocia mojego partnera właśnie tak na jeden raz „pochłonęła” tę powieść!

I nie ma co się dziwić. Przygody Elizabeth Westbrook są tak absorbujące, że świat dokoła przestaje momentalnie istnieć! A Daniel Ranslett? Oj, on to potrafi zawrócić w głowie! Do tego niesamowcie błyskotliwy i kochany asystent głównej bohaterki Josiaha Bircha oraz inni mieszkańcy nie pozwolą czytelnikowi opuścić ich miasteczko choćby na sekundę! Ba! Oni sprawią, że będziecie chcieli tam zostać na dłużej! Nawet mimo takich postaci jak redaktor tamtejszej gazety... Ale w każdym stadzie musi się znaleźć jedna czarna owca, czyż nie?

Tamera Alexander nie tylko pod względem opisów przenosi nas do dziewiętnastowiecznego Timber Ridge czy tytułowego Mesa Verde, ale również bohaterów wystylizowała na tamten czas.Nie tylko pod względem wyglądu, lecz również charakteru czy światopoglądu. Ponadto język jaki wykorzystuje w swoim dziele również odpowiada tamtym czasom, co dodaje jeszcze większego smaczku całej powieści.

Dodatkowo książka jest nawet porównywana nawet do westernowego serialu telewizyjnego „Doktor Quinn”. Sama raczej nigdy nie oglądałam tego serialu, ale mam nadzieję, że będę miała okazję to nadrobić. Po przeczytaniu „Po miłość do Mesa Verde” jestem go bardzo ciekawa, tak samo jak i innych książek Tamary Alexander.

Jeżeli macie ochotę przenieść choć na chwilę w przepiękne Góry Skaliste, poznać odrobinę historii, przeżyć delikatny romans, a przy tym przeżyć fascynujące przygody książka Tamery Alexander pod tytułem „Po miłość do Mesa Verde” będzie dla was doskonała!


*Tamera Alexander - Po miłość do Mesa Verde – s.10

[Recenzja pochodzi z http://czytelnicze-zycie.blogspot.com/]

"Lepiej skupiać się na celu niż na przeszkodach."*

Jeżeli macie dość tanich romansów bądź przerażająco nudnych powieści historycznych, a jednocześnie ciągle zadajecie sobie pytanie kiedy ktoś stworzy naprawdę warty uwagi romans historyczny to sięgnijcie po książkę Tamery Alexander pod tytułem „Po miłość do Mesa Verde” a odnajdziecie tam swoją odpowiedź. Amerykańska autora...

więcej Pokaż mimo to

4
avatar
1841
1841

Na półkach: ,

Sięgając po tę książkę byłam pewna, że to nic innego jak romans historyczny. Jednak powiem Wam, że spotkało mnie pewne zaskoczenie. Mimo, że z opisu książki wynika, że to właśnie romans to tak naprawdę romansu jest tutaj dość niewiele. Całą historie jest raczej bardziej kryminalna. Morderstwo, włamanie, pobicie, uprowadzenie. A wszystko odbywa się w XIX wieku w otoczeniu pięknych krajobrazów Gór Skalistych w Kolorado.

Elizabeth Westbrook jest córką senatora Stanów Zjednoczonych. Uwielbia fotografię, wszędzie wozi ze sobą swój sprzęt. Do małego miasteczka w Kolorado przyjechała, aby porobić wspaniałe zdjęcia, które zachwycą redaktora wielkiej i znanej gazety. Stara się bowiem ona o pracę jako dziennikarka. Jednak nie mówi nikomu o swoich prawdziwych pobudkach dla, których znalazła się w tym miasteczku. Wynajmuje na swojego pomocnika Josiaha Bircha, który mimo, że nie wyuczony i na dodatek ciemnoskóry (co wiele osób w tamtych czasach niestety nie akceptowało) jest on wspaniałym mężczyzną, pomocnym i wielkodusznym. Elizabeth w bardzo dziwnych okolicznościach poznaje również przystojnego Daniela Ransletta, który jest myśliwym. Kilka naprawdę niezbyt przyjemnych wydarzeń, które spotkają Elizabeth zmusza całą trójkę do wyruszenia do Mesa Verde - pięknego i niezwykłego miasteczka wykutego w skałach. Podróż jest ciężka, męcząca i przez ten długi czas cała trójka poznaje się lepiej i naprawdę się do siebie zbliża. Czy uparta i niezwykle ambitna Elizabeth dogada się w końcu z równie upartym i bezpośrednim Danielem? Czy tajemnicze morderstwo, włamanie do pokoju Elizabeth i pobicie Josiaha w końcu się wyjaśnią?

Książka ta jest naprawdę ciekawa i wciągająca. Tak jak jak wspominałam na początku, byłam nastawiona na romans i mimo, że lubię ten gatunek to tutaj naprawdę miło zaskoczyło mnie to, że akcja jest taka rozbudowana, że tyle się tutaj dzieje. Jest i tajemnica i morderstwo, są sprawy związane z działkami, jest fotografia, którą sama tak bardzo kocham. Chyba dlatego też główna bohaterka od samego początku bardzo przypadła mi do gustu :) Dla dobrego zdjęcia była gotowa znieść różne niedogodności i wiem jak to jest bo sama jestem podobna. Jednak powody dla których znalazła się w tym pięknym małym miasteczku i dla których oszukiwała wszystkich tych przyjaznych mieszkańców, bardzo mi się nie podobały. Ale dziewczyna szybko zrozumiała co jest ważne, znalazła nowe priorytety i wspólnie z Danielem sprawiła, że piękno przyrody wygrało :)

Otoczenie w jakim rozgrywa się cała ta historia jest niezwykle piękne. Czytając ma się wrażenie jakby było się tam na miejscu, w tych wspaniałych górach, wśród tych cudnych widoków. Mesa Verde istnieje naprawdę. Miasteczko wyryte w skałach znajduje się w południowo-zachodniej części stanu Kolorado i od 1906 roku teren ten jest parkiem narodowym. Wspaniałe miejsce, oglądałam zdjęcia i z ogromną przyjemnością zobaczyłabym je kiedyś na żywo :)

Wracając do książki to powiem Wam, że jej klimat jest naprawdę dobry. Tło całej historii jest piękne i opisane w bardzo obrazowy sposób. Książka ta okazała się dla mnie niespodzianką i tak naprawdę nie była ona wcale przewidywalna. A to jest zdecydowanie plusem. To taka życiowa historia, która toczy się w drugiej połowie XIX wieku. Jest w niej nieco romansu, jest też parę słów o wojnie, jest morderstwo i tajemnica, jest fotografia i myślistwo. Wszystko po połączeniu daje nam naprawdę ciekawą opowieść.

Sięgając po tę książkę byłam pewna, że to nic innego jak romans historyczny. Jednak powiem Wam, że spotkało mnie pewne zaskoczenie. Mimo, że z opisu książki wynika, że to właśnie romans to tak naprawdę romansu jest tutaj dość niewiele. Całą historie jest raczej bardziej kryminalna. Morderstwo, włamanie, pobicie, uprowadzenie. A wszystko odbywa się w XIX wieku w otoczeniu...

więcej Pokaż mimo to

5

Cytaty

Więcej
Tamera Alexander Po miłość do Mesa Verde Zobacz więcej
Tamera Alexander Po miłość do Mesa Verde Zobacz więcej
Tamera Alexander Po miłość do Mesa Verde Zobacz więcej
Więcej
Reklama
zgłoś błąd