rozwińzwiń

Szachownica flamandzka

Okładka książki Szachownica flamandzka Arturo Pérez-Reverte
Okładka książki Szachownica flamandzka
Arturo Pérez-Reverte Wydawnictwo: Muza kryminał, sensacja, thriller
352 str. 5 godz. 52 min.
Kategoria:
kryminał, sensacja, thriller
Tytuł oryginału:
La tabla de Flandes
Wydawnictwo:
Muza
Data wydania:
2012-04-01
Data 1. wyd. pol.:
2000-01-01
Liczba stron:
352
Czas czytania
5 godz. 52 min.
Język:
polski
ISBN:
978-83-7758-228-2
Tłumacz:
Filip Łobodziński
Tagi:
literatura hiszpańska szachy malarstwo
Średnia ocen

6,9 6,9 / 10

Oceń książkę
i
Dodaj do biblioteczki

Porównaj ceny

i
Porównywarka z zawsze aktualnymi cenami
W naszej porównywarce znajdziesz książki, audiobooki i e-booki, ze wszystkich najpopularniejszych księgarni internetowych i stacjonarnych, zawsze w najlepszej cenie. Wszystkie pozycje zawierają aktualne ceny sprzedaży. Nasze księgarnie partnerskie oferują wygodne formy dostawy takie jak: dostawę do paczkomatu, przesyłkę kurierską lub odebranie przesyłki w wybranym punkcie odbioru. Darmowa dostawa jest możliwa po przekroczeniu odpowiedniej kwoty za zamówienie lub dla stałych klientów i beneficjentów usług premium zgodnie z regulaminem wybranej księgarni.
Za zamówienie u naszych partnerów zapłacisz w najwygodniejszej dla Ciebie formie:
• online
• przelewem
• kartą płatniczą
• Blikiem
• podczas odbioru
W zależności od wybranej księgarni możliwa jest także wysyłka za granicę. Ceny widoczne na liście uwzględniają rabaty i promocje dotyczące danego tytułu, dzięki czemu zawsze możesz szybko porównać najkorzystniejszą ofertę.
Ładowanie Szukamy ofert...

Patronaty LC

Książki autora

Mogą Cię zainteresować

Oceny

Średnia ocen
6,9 / 10
1607 ocen
Twoja ocena
0 / 10

OPINIE i DYSKUSJE

Sortuj:
avatar
179
179

Na półkach:

Kolejna książka, której ekranizację widziałam lata temu, o czym zorientowałam się podczas lektury. Na szczęście film nie wpłynął na odbiór dzieła.

Julia, młoda konserwatorka dzieł sztuki, zabytków i antyków, dostaje w swoje ręce dzieło flamandzkiego malarza zatytułowane "Partia szachów". Zdawałoby się zwykłe, rutynowe zajęcie, a jednak doprowadza ją do odkrycia niewidocznego gołym okiem napisu po łacinie mającego niejednoznaczne tłumaczenie - "Kto zabił rycerza?/Kto zbił konika?". Odkrycie to doprowadzi do zwycięstwa i tragedii w jej życiu.

Partia szachów na "Patrii szachów" jest wielowymiarowa. Dokładając do tego ukryty napis tworzy się podwójna zagadka - jedna współczesna: kim są postacie na obrazie i kto dopuścił się morderstwa jednej z nich oraz dlaczego (odpowiedź: partia szachów "wstecz")? Druga historyczna: kto i dlaczego próbuje powstrzymać Julię oraz z jakiego powodu likwiduje osoby z jej otoczenia (odpowiedź: partia szachów "wprzód")?

Odpowiedzi na obie zagadki poznamy i o ile ta sprzed wieków jest mistyczna i wciągająca, to ta współczesna powali nas swoją brutalnością, pozornością i prozaicznością.

Bohaterowie są wyraziści i dobrze zarysowani, chociaż ich rys psychologiczny mógłby być głębszy - są tak ciekawi i nietypowi, że chcielibyśmy zgłębić tajniki ich umysłów i dusz w pełni. Ekscentryczna, nietuzinkowa, ale niegroźna Carmen. Tajemniczy, uprzejmy, nonszalancki, elegancki i ekstrawagancki Cesar. Elegancik z galanterią wobec kobiet - Paco Montegrifo. Munoz - szachista traktujący szachy, jako "sztukę dla sztuki", czy wreszcie sama Julia, o której de facto wiemy najmniej...

Bardzo ciekawie poprowadzona fabuła. Partia szachów rozgrywana na obrazie wstecz i wprzód wciąga nawet laików szachowych. Porównania Munoza genialne! Czystość jego analitycznego umysłu - coś pięknego. Analogie freudowskie - majstersztyk. Odgadnięcie "czwartego gracza" - bezbłędne! (dla mnie również ogromne zaskoczenie, jak i zakończenie powieści).

Nie jest to łatwa powieść. Atmosfera gęstnieje ze strony na stronę. Jest dość ciężka pod koniec, a nawet dramatyczna, gdy poznajemy rozwiązanie współczesnej zagadki. Powieść trudna psychologicznie, chociaż nie skupiająca się aż tak bardzo na tym aspekcie - bardziej nastawiona na zagadkę i jej rozwikłanie. Stawia jednak pytania nie wprost i pytania te są trudne, niełatwe, a odpowiedzi ciężkie i nieprzyjemne. Jak kończy się ta książka? Dla każdego inaczej - to chyba jedyna dobra odpowiedź, mimo, że pozornie mamy zakończenie zamknięte z maleńką furtką niepewności.

Szczerze polecam. Wiedza autora książki włożona w usta wielu różnych bohaterów zasługuje na szacunek i uznanie. To moja pierwsza powieść tego autora, ale widziałam chociażby film Polańskiego bazujący na kolejnej powieści A. Perez-Reverte, więc bez wątpienia "Szachownicą flamandzką" rozpoczęłam przygodę czytelniczą z kolejnym wielkim pisarzem.

Ode mnie 10/10!

Kolejna książka, której ekranizację widziałam lata temu, o czym zorientowałam się podczas lektury. Na szczęście film nie wpłynął na odbiór dzieła.

Julia, młoda konserwatorka dzieł sztuki, zabytków i antyków, dostaje w swoje ręce dzieło flamandzkiego malarza zatytułowane "Partia szachów". Zdawałoby się zwykłe, rutynowe zajęcie, a jednak doprowadza ją do odkrycia...

więcej Pokaż mimo to

avatar
133
125

Na półkach:

Oryginalny pomysł na książkę, ale im dalej w las, tym mniej ciekawie. Ciężko sie czytało nudnawa, być może dobra dla miłośników szachów, gdzie bez końca trwa analiza. Przeciętne zakończenie. Można przeczytać i to tyle.

Oryginalny pomysł na książkę, ale im dalej w las, tym mniej ciekawie. Ciężko sie czytało nudnawa, być może dobra dla miłośników szachów, gdzie bez końca trwa analiza. Przeciętne zakończenie. Można przeczytać i to tyle.

Pokaż mimo to

avatar
630
321

Na półkach: ,

Mam słabość do szachów, bo to naprawdę jest królewska gra. Od małego u mnie w domu pamiętam jak z tatą graliśmy. Szachy mają w sobie coś co wydobywają z człowieka. I to samo jest z książką Pereza.

Historia od początku intryguje i wciąga, w końcu rzecz kręci się wokół obrazu, który przedstawia partię szachów, a dodatkowo okazuje się, że skrywany pod obrazem jest sekret. Sekret, który sprawia, że w otoczeniu głównej bohaterki zaczynają ginąć ludzie.

Czy zagadka jest aż tak niebezpieczna, że lepiej nie rozdrapywać ją i nie próbować dowiedzieć się co ona oznacza, bo może ktoś jeszcze zginie? A może właśnie warto dowiedzieć się kto jest zabójcą i dlaczego to robi?

Koniec mnie zaskoczył, nie spodziewałam się takiego obrotu spraw, ale co do całości muszę przyznać, że trochę dłużyła mi się ta książka i miałam wrażenie, że zaczynam się męczyć, by zaraz wrócić na dobrą drogę zachęty w czytaniu. A po chwili ponownie męczyłam się z nią i tak przez cały czas.

Gdyby nie te męczące pewne aspekty to ocena byłaby wyżej, ale jeśli chodzi o historię i kryminalną zagadkę była bardzo dobra. Ale najważniejszy jest całokształt, który jest średni.

Mam słabość do szachów, bo to naprawdę jest królewska gra. Od małego u mnie w domu pamiętam jak z tatą graliśmy. Szachy mają w sobie coś co wydobywają z człowieka. I to samo jest z książką Pereza.

Historia od początku intryguje i wciąga, w końcu rzecz kręci się wokół obrazu, który przedstawia partię szachów, a dodatkowo okazuje się, że skrywany pod obrazem jest sekret....

więcej Pokaż mimo to

avatar
205
155

Na półkach:

RECENZJA W 5 ZDANIACH:
Ymmmm ciężko jest napisać coś pozytywnego o książce która nie sprostała w żaden sposób oczekiwaniom jak również opisowi, który był na okładce. Ani to do końca kryminał, ani książka historyczna... Pozytywem jest aspekt wykorzystania obrazu i dorobienie do niego nieoczekiwanej historii. Ale cała reszta, od zachowania bohaterów, przez pracę policji jak i finalne rozwiązanie... Wszystko pozostawia wiele do życzenia. Szukałem czegoś podobnego do Dana Browna i mocno się zawiodłem :/

RECENZJA W 5 ZDANIACH:
Ymmmm ciężko jest napisać coś pozytywnego o książce która nie sprostała w żaden sposób oczekiwaniom jak również opisowi, który był na okładce. Ani to do końca kryminał, ani książka historyczna... Pozytywem jest aspekt wykorzystania obrazu i dorobienie do niego nieoczekiwanej historii. Ale cała reszta, od zachowania bohaterów, przez pracę policji jak...

więcej Pokaż mimo to

avatar
606
316

Na półkach: ,

Moja irytacja powodowana tą książką rosła w tempie równym temu, z jakim jej główna bohaterka wypalała kolejne papierosy. Nie mogę powiedzieć, że jest to powieść zła, ale wybitnie nie jest to pozycja dla mnie. W dodatku w pewnych aspektach dość brzydko się zestarzała.

Połączenie szachów, historii literatury i Hiszpanii lat 90. brzmi intrygująco. I pierwszych sto stron książki właśnie takie było. Z zainteresowaniem poznawałam historię obrazu Pietera Huysa i ukrytej na nim tragicznej rozgrywki. Ogromną przyjemność sprawiało mi czytanie o tym, jak obraz jest restaurowany i z niekłamaną ciekawością śledziłam drobiazgową pracę Julii nad wszelkimi szczegółami dzieła. Wciągnęła mnie intryga, ale nie ta współczesna, dużo bardziej interesował mnie dramat, który rozegrał się kilkaset lat wcześniej między bohaterami obrazu Huysa. Bo współczesność w tej książce niestety leży, a sama powieść mniej więcej za połówką zaczyna marnieć ze strony na stronę. Opowieść robi się coraz bardziej miałka, a jej bohaterowie karykaturalni.

Mam wrażenie, że autor nie lubił postaci, które stworzył. Julia jest oczywiście chodzącym ideałem, księżniczką z bajki, która poza paleniem papierosów nie ma absolutnie żadnej wady. Dla mnie była nudna, naiwna i nijaka, nie zaskarbiła sobie ani grama mojej sympatii. Jej najlepsza przyjaciółka stanowi za to dokładne przeciwieństwo ideału - to uzależniona od kokainy i alkoholu, ekstrawagancka kobieta przechodząca coś w rodzaju kryzysu wieku średniego. Wyuzdana, kipiąca seksem, utrzymująca młodszego kochanka. Czy ta postać jest wyrazem skrywanych pragnień autora, czy on po prostu nie lubi kobiet? Bo sposób, w jaki opisuje Carmen był zwyczajnie obrzydliwy. Niczym tania erotyczna fantazja, którą ostatecznie brutalnie uśmierca. W scenie tak przerysowanej i stereotypowej, że aż zazgrzytałam zębami. Równie karykaturalna wydaje się postać Loli, siostrzenicy właściciela obrazu. Stoi ona w opozycji do nieskazitelnej głównej bohaterki, więc oczywiście też musi okazać się podłą suką. Kolejną postacią, której autor chyba nie lubił jest Cezar, podstarzały antykwariusz utrzymujący dość dziwaczny związek z główną bohaterką. Niby jest dla niej jak ojciec, ale jest w tym wszystkim jakiś podtekst, o którym autor wspomina kilka razy. Właśnie pod względem kreacji tej postaci książka brzydko się zestarzała, o czym wspomniałam wcześniej. Cezar jest gejem, ale gejem tak stereotypowym, że bardziej już chyba nie można. Starszy, dystyngowany pan, który ma coraz młodszych kochanków, niezliczoną ilość razy nazywany "homoseksualistą", a homoseksualizm na kartach tej książki zestawiany jest ze słowami takimi jak "perwersja" i traktowany jako dziwne zwyrodnienie. Poza tym gej w latach 90. oczywiście musi umrzeć z powodu wirusa HIV. Ostatecznie to on okazuje się mordercą, a choć swoje motywacje wyjaśnia przez prawie 50 stron, ja dalej ich nie rozumiem. Kompletnie nie wierzę w psychologię tego bohatera.

Jedyną postacią, którą naprawdę można lubić jest genialny szachista, który nigdy nie wygrywa swoich rozgrywek. To jednak trochę za mało, by śledzić historię z zainteresowaniem, jeśli tak jak ja jest się czytelnikiem, który w książkę idzie głownie za bohaterami, a niekoniecznie za fabułą. Same szachy, mimo że odgrywają tu dużą rolę, zupełnie mnie nie porwały. Miałam wrażenie, że "szachowe" partie książki napisała inna osoba, niż jej pozostałe części, bo było to tak suche i obcesowe, że zupełnie nie dawałam rady tych opisów czytać. Nie gram w szachy, niewiele o nich wiem, a autor zdecydowanie nie ułatwia sprawy laikom. Czytając książkę, w której ważny element stanowi rzecz, o której nie mam zielonego pojęcia, chciałabym się z niej czegoś o tym dowiedzieć. Z tej o szachach nie wyniosłam praktycznie nic, bo nic nie zostało nam porządnie wytłumaczone. Jeśli ktoś w życiu w nie nie grał, to naprawdę niewiele zrozumie z tych wszystkich tekstów w stylu "wieża na B7".

Finał książki był mocno rozczarowujący. Jak już wspomniałam zupełnie nie kupuję wyjaśnienia tego, kto jest mordercą. A już tym bardziej dlaczego. Nie przekonuje mnie też postawa bohaterów, którzy słuchają jego "spowiedzi". Dowiadują się, że siedzą w pokoju z mordercą, a spływa to po nich jak po kaczce. Emocje okazują jedynie, gdy dowiadują się, że na skutek jego działań mogą stać się milionerami. A gdzie jakaś psychologia postaci?

Doceniam dużą dawkę informacji z historii sztuki, które poznawałam z zainteresowaniem oraz dobre pióro autora, zwłaszcza we wstawkach obyczajowych. To jednak trochę za mało, by wysoko ocenić całość książki.

Moja irytacja powodowana tą książką rosła w tempie równym temu, z jakim jej główna bohaterka wypalała kolejne papierosy. Nie mogę powiedzieć, że jest to powieść zła, ale wybitnie nie jest to pozycja dla mnie. W dodatku w pewnych aspektach dość brzydko się zestarzała.

Połączenie szachów, historii literatury i Hiszpanii lat 90. brzmi intrygująco. I pierwszych sto stron...

więcej Pokaż mimo to

avatar
1602
376

Na półkach: , ,

„Szachownica...” jest jak książki Dana Simmonsa: wymagająca skupienia i uwagi. Wciąga od pierwszego rozdziału i już nie popuszcza. Połączenie sprawy kryminalnej ze światem szachów jest genialne, bo w jednym jak i drugim zasady są te same. Analiza, przewidywanie, strategia. No i Munoz – doskonała postać – jakby żyjąca w innym świecie, wyciszona, o nijakiej powierzchowności, ale z umysłem niezwykle precyzyjnym. I jak to u Reverte – fakty, fakty i jeszcze raz fakty. A to kusi do zgłębiania tematu, poszerzania wiedzy, to taka "praca domowa" zadana przez autora czytelnikowi.

„Szachownica...” jest jak książki Dana Simmonsa: wymagająca skupienia i uwagi. Wciąga od pierwszego rozdziału i już nie popuszcza. Połączenie sprawy kryminalnej ze światem szachów jest genialne, bo w jednym jak i drugim zasady są te same. Analiza, przewidywanie, strategia. No i Munoz – doskonała postać – jakby żyjąca w innym świecie, wyciszona, o nijakiej powierzchowności,...

więcej Pokaż mimo to

avatar
10200
607

Na półkach:

Książka zapowiadała się bardzo ciekawie. Konserwatorka obrazów odkrywa na jednym z nich ukrytą wiadomość, która sugeruje morderstwo. Wraz z przyjacielem antykwariuszem decyduje się dotrzeć do prawdy. Jednak potrzebna jest do tego znajomości gry w szachy. Na szczęście szybko znajdują specjalistę. Jednocześnie w otoczeniu Julii zaczynają ginąć ludzie. 

Lubię książki z teoriami spiskowymi, tajwmnicami z przeszłości. Ta taka jest, jednak jest tu zdecydowanie za dużo technicznych rozważań. Nie przepadam za szachami i długie rozmowy na temat techniki gry zwyczajnie mnie nudziły. Fajnie, że autor chciał oddać realizm ale trochę za dużo tego. Ale z ciekawości zaczęłam szukać informacji na temat obrazu "Partia szachów". Istnieje taki w rzeczywistości a wokół niego jest masa kontrowersji. 

Książka zapowiadała się bardzo ciekawie. Konserwatorka obrazów odkrywa na jednym z nich ukrytą wiadomość, która sugeruje morderstwo. Wraz z przyjacielem antykwariuszem decyduje się dotrzeć do prawdy. Jednak potrzebna jest do tego znajomości gry w szachy. Na szczęście szybko znajdują specjalistę. Jednocześnie w otoczeniu Julii zaczynają ginąć ludzie. 

Lubię książki z...

więcej Pokaż mimo to

avatar
230
108

Na półkach: ,

W kryminale jak w szachach - nigdy nie wiesz, która figurka da mata. Dobra książka, chociaż są momenty nudne (jak w szachach, znowu)

W kryminale jak w szachach - nigdy nie wiesz, która figurka da mata. Dobra książka, chociaż są momenty nudne (jak w szachach, znowu)

Pokaż mimo to

avatar
2
2

Na półkach:

Straszny gniot. Czy ciągłe palenie fajek przed obrazem wartym miliony monet nie szkodzi arcydziełu? Niestety nie dowiem się kto zabił rycerza bo nie dało się tego czytać. Dialogi drętwe, postacie sztampowe i płytkie, nie wzbudzają ludzkich uczuć. A mogła to być książka w stylu Kosu da Vinchi.

Straszny gniot. Czy ciągłe palenie fajek przed obrazem wartym miliony monet nie szkodzi arcydziełu? Niestety nie dowiem się kto zabił rycerza bo nie dało się tego czytać. Dialogi drętwe, postacie sztampowe i płytkie, nie wzbudzają ludzkich uczuć. A mogła to być książka w stylu Kosu da Vinchi.

Pokaż mimo to

avatar
36
36

Na półkach:

"Przychodzi tu od pięciu lat, jest najlepszym szachistą, jakiego znam, ale nie pamiętam, żeby kiedykolwiek wygrał partię”. Opisany w ten sposób Muñoz, jeden z bohaterów „Szachownicy flamandzkiej”, nie gra w szachy po to, żeby wygrać: kocha grę samą w sobie, jej matematyczne kombinacje i psychologiczno-filozoficzne aspekty. Zgadza się jednak pomóc młodej konserwatorce sztuki Julii, która z pewnej partii szachów chce wycisnąć bardzo konkretne korzyści. Oto podczas konserwacji piętnastowiecznego obrazu kobieta odsłoniła znajdujący się na nim napis: „Kto zabił rycerza?”. Domyśla się, że chodzi o bohatera obrazu, rycerza, który zginął w tajemniczych okolicznościach. Malarz przedstawił go przy szachownicy, a rozgrywana partia stanowi być może wskazówkę pozwalającą rozwiązać średniowieczną zagadkę kryminalną. Zanim jednak Muñoz, Julia i jej nieodłączny powiernik César na dobre zabiorą się do rozpracowania sytuacji na szachownicy, z rąk tajemniczego mordercy ginie mężczyzna, który był kiedyś Julii bliski i który również pomagał jej odkryć sekret obrazu. Czytelnik dostaje zatem dwie zagadki morderstw – średniowiecznego i współczesnego – w jednym kryminale. Pomysł na fabułę znakomity, a jednak oceniam tę pozycję jako jedną ze słabszych powieści Péreza-Revertego. Co się udało, a co zawiodło?
FABUŁA. Do momentu spotkania z genialnym szachistą przeraźliwie się wlecze, a i potem nie brakuje dłużyzn, irytujących przestojów w akcji, które osłabiają napięcie zamiast je budować, mało zajmujących wątków drugoplanowych. Same zagadki kryminalne są ciekawe, wskazanie, kto stoi za morderstwami, nie było dla mnie proste, ale problemy z utrzymaniem równego tempa akcji to spory minus „Szachownicy flamandzkiej”. Chwilami ślimacząca się akcja niemal pozwalała zapomnieć, że ten czy inny bohater jest w niebezpieczeństwie. Nie podoba mi się też zakończenie (z oczywistych względów nie będę rozwijać tego tematu).
HISTORIA (SZTUKI). Jedna z mocniejszych stron tej powieści. Autor dołożył starań, by wymyślony malarz van Huys, jego wymyślony obraz i przedstawieni na nim fikcyjni arystokraci wydali się jak najbardziej realni: zadbał o tło historyczne, napisał swoim bohaterom szczegółowe biografie, opisał obraz van Huysa z najmniejszymi detalami, poszukał w nim odniesień do innych obrazów z epoki… Wyszło to aż za dobrze: raz po raz natykam się na wypowiedzi czytelników przekonanych, że Pieter van Huys istniał naprawdę. Często próbują go oni utożsamiać z malarzem Pieterem Huysem, w czym zupełnie nie przeszkadza im fakt, że ten ostatni żył sto lat wcześniej i malował całkiem co innego. Fragmenty poświęcone historii dzieła van Huysa i szczegółom żmudnej pracy konserwatorskiej Julii bardzo mi się podobały. Żałowałam nawet, że historia zabitego przez nieznanych sprawców rycerza Rogera d’Arras jest tu tylko przystawką przed kryminalnym daniem głównym: byłabym bardzo zadowolona, gdyby jego perypetie zajęły w powieści nieco więcej miejsca. Partie, w których Pérez-Reverte przenosi się w przeszłość i ukazuje nam poetyckie migawki z życia van Huysa, namalowanego przez niego rycerza oraz jego dostojnej ukochanej Beatrycze Burgundzkiej, uważam bowiem za jedne z najlepszych w książce.
JULIA. Główna bohaterka powieści jest niestety nieznośna. To typowa Mary Sue, której cały świat składa hołdy z nie do końca zrozumiałych powodów. Kolejne postaci w kółko powtarzają, jaka Julia jest piękna, inteligentna, utalentowana, rozsądna, etyczna, wyjątkowa itp., chociaż wiele tych komplementów nie ma nic wspólnego z prawdą. Gdybym piła za każdym razem, kiedy ktoś w tej powieści wychwala Julię, nie dożyłabym ostatniego rozdziału. W dodatku te peany wywarły efekt odwrotny do zamierzonego: kiedy autor próbuje mnie tak nachalnie przekonać do swojej bohaterki, mimowolnie zaczynam czuć do niej niechęć. Nie polubiłam zresztą większości bohaterów tej powieści, do wyjątków należeli Muñoz i właściciel obrazu, Manuel Belmonte. Autor chyba też większości z nich nie lubi: środowisko marszandów, kolekcjonerów i innych ludzi powiązanych z rynkiem dzieł sztuki przedstawione jest tu bardzo krytycznie, a Julia prawie o każdym napotykanym na kartach tej powieści człowieku ma do powiedzenia coś złośliwego (co też nie pomaga w jej polubieniu). Niezbyt dobrym pomysłem było też zrobienie z Julii niemal kompletnej szachowej ignorantki, która nie wie nawet, iloma gra się bierkami: późniejsze ekspresowe przyswajanie wiedzy o grze miało zapewne stanowić dowód na błyskotliwą inteligencję bohaterki, ale wypada sztucznie.
MORDERCY. Jak już pisałam, odgadnięcie tożsamości morderców – piętnastowiecznego i współczesnego – nie było dla mnie bułką z masłem. Czytelnik uważniejszy niż ja dostrzeże jednak w logice rozwoju jednego ze śledztw poważną lukę, która pozwoli mu dość szybko i radykalnie zawęzić krąg podejrzanych. Ponadto motywacja jednego ze sprawców jest moim zdaniem tak wydumana i tak bardzo „prawą ręką za lewe ucho”, że odbiera nieco przyjemności z rozwiązania zagadki, a zachowanie bohaterów w konfrontacji z mordercą również nie wpływa pozytywnie na odbiór całości. Jak na mój gust autor za długo zwleka też z wprowadzeniem na scenę pierwszego trupa.
ROMANS, KTÓREGO NIE BYŁO. Nie znoszę, kiedy autor powieści na siłę wpycha do niej romans. Nie znoszę też, kiedy ktoś wystawia książce ocenę po przeczytaniu zaledwie rozdziału: po to dano nam możliwość pisania opinii bez wystawiania ocen, by z niej korzystać. W jednej z recenzji znalazłam taki kwiatek: „Książka nie porywa: byłem w stanie przetrawić tylko jakieś 40 stron. […] Gdy na scenę wszedł przystojny mężczyzna, wokół którego ewidentnie miał toczyć się później wątek romansowy, po prostu rozłożyłem ręce w załamaniu”. Gdyby recenzent wytrwał dłużej, przekonałby się, że obniżającego w jego oczach ocenę książki wątku w „Szachownicy flamandzkiej” zwyczajnie nie ma.
SZACHY. Są czytelnicy, którym powieść tę będzie się czytało o wiele lepiej niż pozostałym: to miłośnicy historii sztuki, historii średniowiecza i renesansu, ale przede wszystkim ci, którzy grają w szachy. Nie chodzi mi tu o zawodowych szachistów, bo podejrzewam, że ci mogą nieraz zgrzytnąć zębami, ale o tych, którzy znają podstawy gry i traktują ją jako rozrywkę. Rozwiązywaniu obu zagadek kryminalnych towarzyszy bowiem w powieści szczegółowa analiza posunięć bierek, w której możemy wziąć czynny udział dzięki licznym ilustracjom przedstawiającym zmieniającą się sytuację na planszy. Mamy tu też wiele dialogów, w których porusza się temat szachów od każdej możliwej strony: szachy a muzyka, szachy a płeć, szachy a filozofia, szachy a wojna, szachy a orientacja seksualna… Dla mnie była to jedna z największych zalet książki, ale ktoś, kto nie ma o szachach pojęcia, może się zwyczajnie nudzić. Za to ten, kto gra w szachy okazjonalnie, ma szansę złapać bakcyla i żywiej zainteresować się tą grą. Swoisty urok szachów, to, w jaki sposób ludzie mogą dzięki nim uświadomić sobie i do pewnego stopnia zaspokoić mniej lub bardziej oczywiste potrzeby, emocje towarzyszące grze, namiętności, które jest ona w stanie rozpalać, jej psychologiczne aspekty zostały tu oddane naprawdę przekonująco i wiarygodnie.
Podsumowując: przeczytałam „Szachownicę flamandzką” z przyjemnością, ale to książka, która nie woła o ponowną lekturę. Świetny pomysł na kryminalną intrygę został rozwinięty w sposób, który nie do końca mnie usatysfakcjonował, większości bohaterów nie dało się lubić, a motywacja mordercy wywołała u mnie opad szczęki, i nie jest to bynajmniej komplement. Jak zwykle u Péreza-Revertego możemy się jednak spodziewać ciekawego śledztwa, dużej sprawności językowej, wielu historycznych ciekawostek i trafnych obserwacji psychologicznych czy społecznych. Fanom pisarza i/lub szachów polecam, pozostałym przygodę z tym pisarzem radziłabym zacząć od innej powieści. Radzę też omijać ją ludziom szykującym się do rzucenia palenia: kopci się tu chyba tyle, ile w polskich kryminałach pije.

"Przychodzi tu od pięciu lat, jest najlepszym szachistą, jakiego znam, ale nie pamiętam, żeby kiedykolwiek wygrał partię”. Opisany w ten sposób Muñoz, jeden z bohaterów „Szachownicy flamandzkiej”, nie gra w szachy po to, żeby wygrać: kocha grę samą w sobie, jej matematyczne kombinacje i psychologiczno-filozoficzne aspekty. Zgadza się jednak pomóc młodej konserwatorce sztuki...

więcej Pokaż mimo to

Książka na półkach

  • Przeczytane
    2 069
  • Chcę przeczytać
    927
  • Posiadam
    495
  • Ulubione
    68
  • Literatura hiszpańska
    22
  • Teraz czytam
    21
  • Kryminał
    18
  • Kryminały
    15
  • 2013
    14
  • 2014
    13

Cytaty

Więcej
Arturo Pérez-Reverte Szachownica flamandzka Zobacz więcej
Arturo Pérez-Reverte Szachownica flamandzka Zobacz więcej
Arturo Pérez-Reverte Szachownica flamandzka Zobacz więcej
Więcej

Podobne książki

Przeczytaj także