Mega Marvel #06: The Incredible Hulk

Okładka książki Mega Marvel #06: The Incredible Hulk
Peter DavidDale Keown Wydawnictwo: TM-Semic Cykl: Mega Marvel (tom 6) Seria: Mega Marvel komiksy
128 str. 2 godz. 8 min.
Kategoria:
komiksy
Cykl:
Mega Marvel (tom 6)
Seria:
Mega Marvel
Tytuł oryginału:
Hulk: War & Pieces
Wydawnictwo:
TM-Semic
Data wydania:
1995-01-06
Data 1. wyd. pol.:
1995-01-06
Liczba stron:
128
Czas czytania
2 godz. 8 min.
Język:
polski
ISBN:
12308498
Tłumacz:
Michał Zdrojewski
Tagi:
marvel hulk bruce banner punisher x-factor tm semic
Dodaj do pakietu
Dodaj do pakietu
Średnia ocen
6,1 6,1 / 10

Oceń książkę
i
Dodaj do biblioteczki

Porównaj ceny

i
Porównywarka z zawsze aktualnymi cenami
W naszej porównywarce znajdziesz książki, audiobooki i e-booki, ze wszystkich najpopularniejszych księgarni internetowych i stacjonarnych, zawsze w najlepszej cenie. Wszystkie pozycje zawierają aktualne ceny sprzedaży. Nasze księgarnie partnerskie oferują wygodne formy dostawy takie jak: dostawę do paczkomatu, przesyłkę kurierską lub odebranie przesyłki w wybranym punkcie odbioru. Darmowa dostawa jest możliwa po przekroczeniu odpowiedniej kwoty za zamówienie lub dla stałych klientów i beneficjentów usług premium zgodnie z regulaminem wybranej księgarni.
Za zamówienie u naszych partnerów zapłacisz w najwygodniejszej dla Ciebie formie:
• online
• przelewem
• kartą płatniczą
• Blikiem
• podczas odbioru
W zależności od wybranej księgarni możliwa jest także wysyłka za granicę. Ceny widoczne na liście uwzględniają rabaty i promocje dotyczące danego tytułu, dzięki czemu zawsze możesz szybko porównać najkorzystniejszą ofertę.
Poczekaj, szukamy dla Ciebie najlepszych ofert

Pozostałe księgarnie

Informacja

Reklama
Reklama

Książki autora

Okładka książki Spider-man kontra Mysterio Ross Andru, Gerry Conway, Peter David, Steve Ditko, Don Heck, Stan Lee, Marcos Martin, Todd Nauck, Javier Pulido, John Romita Sr., Dan Slott
Ocena 6,7
Spider-man kon... Ross Andru, Gerry C...
Okładka książki X-Men. Punkty zwrotne. Kompleks mesjasza Chris Bachalo, Ed Brubaker, Mike Carey, Peter David, Humberto Ramos, praca zbiorowa
Ocena 7,1
X-Men. Punkty ... Chris Bachalo, Ed B...
Okładka książki Doktor Strange. Tom 4 Ed Brisson, Donny Cates, Damian Couceiro, Peter David, Niko Henrichon, Szymon Kudrański, Rod Reis, Will Sliney, Nick Spencer
Ocena 7,6
Doktor Strange... Ed Brisson, Donny C...
Okładka książki Amazing Spider-Man Epic Collection. Ostatnie Łowy Kravena Mark Beachum, Mark D. Bright, Peter David, J. M. DeMatteis, Steve Geiger, Alan Kupperberg, Ken McDonald, David Michelinie, Tom Morgan, James Owsley, John Romita Jr., Paul Ryan, Alex Saviuk, Jim Shooter, Mike Zeck
Ocena 7,3
Amazing Spider... Mark Beachum, Mark ...

Podobne książki

Okładka książki Mega Marvel #03: Silver Surfer - Misja Heroldów Ronald Lim, M.C. Wyman, Ron Marz
Ocena 6,5
Mega Marvel #0... Ronald Lim, M.C. Wy...
Okładka książki Mega Marvel #02: Ghost Rider - Odrodzenie Howard Mackie, Javier Saltares, Mark Texeira
Ocena 6,8
Mega Marvel #0... Howard Mackie, Javi...
Okładka książki Mega Marvel #04: Fantastic Four - Infinity War Tom DeFalco, Ronald Lim, James P. Starlin
Ocena 5,9
Mega Marvel #0... Tom DeFalco, Ronald...
Okładka książki Mega Marvel #13: Ghost Rider 2099 Chris Bachalo, Len Kaminski
Ocena 6,5
Mega Marvel #1... Chris Bachalo, Len ...
Reklama

Oceny

Średnia ocen
6,1 / 10
53 ocen
Twoja ocena
0 / 10

OPINIE i DYSKUSJE

Sortuj:
avatar
120
100

Na półkach:

Opowieść ok, ale bez szału.

Opowieść ok, ale bez szału.

Pokaż mimo to

0
avatar
446
442

Na półkach:

Komiks inaczej określany jako zebrane w formie kilku czy kilkunastu stron na planszach papieru tradycyjnego, czy też elektronicznego, narracje graficzne, czy mówiąc dodatkowo: sekwencyjne historie obrazkowe naniesione kadr po kadrze, od początku do końca ram treści tytułu, dające uporządkowaną chronologicznie, konsekwentną i płynną opowieść, to jedno z najpopularniejszych mediów współczesnej rozrywki; teoretycznie jedna z najnowszych, najbardziej wpływ na młode pokolenia popkulturowych wyjadaczy, form doświadczania wytworów ludzkiej kultury, która od stosunkowo niedawna góra 30, 40 lat jest traktowana na poważnie, na równi z powieściami i filmami tradycyjnymi czy literaturą piękną.

Nie bez powodu, istnieją spektakle tudzież festiwale, będące jednymi z najważniejszych i największych wydarzeń kulturalnych na świecie, gromadzące w przeciągu swojego kilkudniowego przebiegu kilkaset tysięcy entuzjastów. Nazywają się zwięźle i sympatycznie: "Comic-Con". Co istotne, tego rodzaju święto dla istoty kultury masowej jest o tyle istotne, że sama idea jego powstania, również tego, co ma oznaczać dla tłumów fanów przybywających na takowy zlot, oraz co ma wnosić dla ogółu kultury człowieka oprócz samych wydatków ponoszonych przez organizatorów – wszystko to wyszło, nie inaczej, jak tylko wprost ze złożonego świata komiksu. Największym z takowych konwentów tudzież festiwali jest ten odbywający się rok w rok od 50 lat, w lipcu w kalifornijskim San Diego. "San Diego Comic-Con" przyciąga tysiące fascynatów całej feerii popkulturowych wytworów i zdobyczy Cywilizacji, w tym najbardziej miłośników komiksu, filmu i fantastyki, i to z całego świata.

Czyż nie jest tak, że komiks z racji tego, jak bardzo wpływa na miłośników fantastycznych światów i postaci, na entuzjastów fikcyjnych zapierających dech w piersiach, rozgrywających się w mitycznych wymiarach i rzeczywistościach wydarzeń, także na fanów wszelakich fantastycznych osobliwości, dzięki którym człowiek może odnaleźć siebie, znaleźć liczne inspiracje, która pomogą mu przeciwstawić się trudom ,,świata doczesnego”, powinien być uznawany na stałe, jako jeden z najważniejszych nośników współczesnej kultury? Czy z multigatunkowej popkulturowej mamałygi narracje obrazkowe, które obecnie mogą opowiadać wszystko: od dramatów, przez przygnębiające, smętne obyczaje, aż po klasyczne superbohaterskie opowieści, nie jawią się niczym jak wcześniej niedoceniany byt, a teraz, z biegiem czasu, stający się czymś jak kwiat o niewypowiedzianym pięknie? Czy komiks kiedykolwiek zdoła zastąpić również dwuwymiarową, lecz tylko ,,literowaną” najczęściej na standardowym białym papierze, ot zwykłą powieść? Może i jest to mocno konfliktowe stwierdzenie, ot fanowskie gdybanie, ale sądzę, że samo istnienie w środowisku komiksowym specjalnych wydarzeń, jak Comic-Cony właśnie, które wynoszą na swego rodzaju piedestał tę ważną odmianę wśród mediów ,,masówki”, do których zaliczają się coroczne uroczystości przyznawania bardzo istotnych i wartościowych nagród i oznaczeń w tej branży: Nagrody Eisnera, Nagrody Harveya, Nagrody z okazji Festiwalu Komiksu w Angoulême, świadczy o bardzo silnym zakotwiczeniu się komiksu - na różnych płaszczyznach jego rozumienia, wszystkich aspektach wynikających z tego czym komiks jest – nie tylko w samej kulturze Cywilizacji, ale w jądrze globalnej, intuicyjnej świadomości kulturowej ludzkości, istniejącej odtąd, odkąd człowiek zaczął po prostu tworzyć.

Ukazywanie tego rodzaju, jak powyżej, swej własnej wyrobionej doświadczeniem fana popkultury opinii, w odniesieniu do absolutu jestestwa narracji obrazkowych na tkance popkulturowej populacji, wtedy gdy ma się sposobność nanosić swoje recenzenckie wypociny na kartkę papieru na temat wybranego przez siebie komiksu, jest potrzebne i istotne, jeśli jest się entuzjastą graficznych opowieści ceniącym je nad życie, zostawiającym odpowiednie dla nich w własnym sercu, umyśle i duszy miejsce. Okazję do pisania tak a nie inaczej o komiksie, ,,nabyłem”, gdy natrafiłem ostatnio na świetny, rozmyślnie napisany, zrealizowany i zmontowany serial dokumentalny z nutką dziennikarskiego reportażu, przedstawiający różne aspekty wpływu rzeczywistości wykreowanej przez narracje graficzne – w tym przypadku narracje Uniwersum Marvela – na cały tabun twórców popkultury oraz zwykłych fanów, tych bardziej zagorzałych i tych pozytywnie na jej punkcie zbzikowanych, stanowiących jej wyznawców. Każdy z ośmiu odcinków "Marvel’s 616" potrafił wywrzeć na mnie wręcz niebagatelne wrażenie. Nie spoilerując dokładnie tego, co i jak, również w jakim jakościowo stylu produkcja ta opowiada, a robi to w sposób, którego nie można geekowsko nie docenić, dodam tylko, co samo w sobie jest wyjątkowe, że każdy z 8 odcinków tej antologii został wyreżyserowany i narracyjnie poprowadzony przez innego twórcę filmowego. Przedstawiono tym samym widzom pojęcia z zakresu komiksu, ważne momenty w historii kultury popularnej i fandomu, oraz wiele różnych rzeczy tudzież zjawisk dotyczących ,,domu pomysłów” Stana Lee. Finalnie to właśnie ten dokument wyprodukowany przez Disney’a, emitowany pod koniec 2020 roku na platformie streamingowej "Disney +", dający nieco skrócony, ujęty w większości aspektów jego działalności obraz o wydawnictwie "Marvel Comics", którego to zasięg wpływu na popkulturę można podsumować następująco: ,,Marvel był, jest i będzie wszędzie, zawsze, i we wszystkim", natchnął mnie do tak wyjątkowego i szerokiego rozpisywania się o komiksie. Ów małoekranowy produkt globalnej disnejowskiej familii, również zachęcił mnie do zakupu, na jednym z antykwariatów internetowych, pewnego wydania komiksowego od Marvela właśnie, potem głębokiego wczytania się w jego treść i w końcu – czego jesteście świadkami - jego pokrótce zrecenzowania i omówienia.

Na ostatni przeczytany w roku kalendarzowym 2020 komiksowy tytuł, stricte wprost z podstawy nurtu amerykańskiego komiksu superbohaterskiego, złożyła się narracja graficzna wydana w Polsce w latach 90-tych XX wieku na łamach serii "Mega Marvel", którą to prowadził niezrównany i niedościgniony wówczas dla braci komiksowej w naszym kraju "TM-Semic". Miałem przyjemność – a było to ze strony emocjonalnej intensywne, nostalgiczne, pełne ciepłego sentymentu i zadumy doznanie – przeczytać, ba, wręcz wczytać się, niczym za starych dobrych lat, w dość osobliwie połączoną różnymi historiami narrację "The Incredible Hulk". Scenariusz tej opowieści, smaganej nienagannym, lecz nieco zbyt pompatycznym i heroicznym rysunkiem, za to pełnym atletyzmu, sterydów, napiętych żył i mięśni, kontrastującą z tym chudością i zwykłością wyglądu niektórych ludzkich postaci, napisał Peter David. Owoce wyobraźni tego artysty, jakim jest część graficzna tego komiksu, wyszły spod ręki Dale’a Keowna, Marka Farmera, a były to nieco inne ,,owoce” od tych współczesnych bardzo zróżnicowanych stylów samego rysunku, tuszowania, kolorowania - realizowanych w komiksach XXI wieku. Fabuła hulkowego "Mega Marvela", może wydawać się zbyt skompresowana w tak krótkim i dynamicznym w akcji komiksie. Jak zanosi nam polski wydawca na tylnej okładce historii widnieje gwarantujący o jakości całości zawartej tu komiksowej akcji, napis: ,,132 olbrzymie strony”. Tak, to były jak na ,,zieleniaka” i flagowe postacie z marvelowskich realiów narracji graficznych przystało, konkretne, z werwą i mocnym hulkowym tąpnięciem, strony opowieści. Można wylewać swe fanowskie żale jedynie do budowy tego zbiorczego wydania. Niech was nie myli jego tytuł; "The Incredible Hulk" nie mówi nam wprost, że ponad 100 stron, które trzymacie w rękach, drukowane na archaicznym papierze, na którym z perspektywy upływu czasu wszystko zdaje się być matowe, szorstkie, pożółkłe, tracące tą namacalną fizyczną wartość dla samego odbioru komiksu, przedstawi nam spójną, przystępną fabularnie, dobrze rozpisaną opowieść z zielonym olbrzymem w roli głównej. I tu się robi ciekawie, ów numer Mega Marvela podzielony jest na 3 główne mini-komiksy, a ostatnią historię również można podzielić - razem otrzymujemy coś na miarę łączenia ze sobą zeszytów z danego cyklu. Spoiwem ich treści jest nie tylko Hulk, ale przede wszystkim "Pantheon", potężna Organizacja stojąca na straży prawa i porządku, rozumiejąca ideę prawa i związanych z tym wartości w nieco ,,inny” sposób.

W pierwszym mini-komiksie niniejszej serii "TM-Semic" Hulk stawia czoła chaosowi politycznemu i apodyktycznemu władcy niezależnego państwa Trans-sabalu, który ten chaos wywołał i częściowo zaognił. Choć to historia nie do końca jasna, istotne jest to, że scenarzyści wprowadzili tu dużą intensywność akcji, gdzie Pantheon i Hulk szli jak równy z równym w kwestii zajęcia czasu komiksowego tu przedstawionego. To tak w skrócie skrótów, gdyż druga narracja to już jazda na sterydach – a tego po komiksie z lat 90-tych zrealizowanego w tak dobry, właściwy sposób, z szatą graficzną, która, gdyby nie brać pod uwagę faktu, że ma ona prawie 30 lat na karku, potrafiła przyszpilić czytającego do ściany, się po prostu nie spodziewałem. Punisher, ,,zieleniak” jako gangster z lat 30-tych XX wieku - Fixit, częściowo Pantheon (nieco epizodycznie), a nawet Otto Octavius, to wszystko tu uwydatniono niczym w stylu soczystego akcyjniaka, w którym pierwszoplanowe role przypadły zielonemu olbrzymowi na równi z Punisherem. Najciężej zrozumieć jest ostatnią historię, którą scenarzyści związali wątkowo z rozwiązanym na początku lat 90-tych Związkiem Radzieckim. Graficznie, w perspektywie wszystkich elementów tworzących od strony linii rysunku ten komiks, uwzględniając w tym położenie kadrów i ich wielkość, rozmieszczenie plansz etc., historia ta ponownie, jak poprzednie, zaprezentowała się dość dobrze, tak, że nie odczuwało się przy jej lekturze tzw. ,,zęba czasu” odciśniętego na papierze komiksu, co widać chociażby w grafice. Sęk w tym, że wtłoczenie w fabułę tej pokręconej mini-opowieści motywu radzieckiego szpiega, Igora Drenkova, który w dziwny, nieznany jemu samemu sposób utknął - w tym opowiadaniu - w sprzężeniu czasowym, przeżywając non-stop to jak spowodował, że Bruce Banner narodził się jako Hulk, nie do końca było potrzebne. Bo jak się to ma do głównego marvelowskiego kanonu ikony jaką jest Hulka? Nie spoilerując dodam, iż całość wydarzeń tego mini-komiksu wyjaśnia się w zbyt cukierkowych okolicznościach, na dodatek kończąc się otwartą kartą: można było pociągnąć to dalej.

Czy ,,132 olbrzymie strony” spełnią wymagania każdego czytelnika narracji graficznych Marvela? Na tych opowieściach nie zawiodą się, ba, wręcz zyskają, bo naprawdę nic tu nie zawadza, jedynie starsi czytelnicy, pamiętający (i ich doświadczający) komiksy z lat 90-tych. Współczesny nastolatek, i wszyscy ci urodzeni po 2000 roku mogliby, sądzę, nie zrozumieć dlaczego barwa, odcień, duża ilość tuszu na rysunkach tego i temu podobnych z tej ery, komiksu, cienki kontur postaci tu naniesionych, kolor dziwnie urozmaicony, ale za to pastelowy i starty, wyblakły na grafikach; dlaczego fabuła jest często ,,jednokierunkowa”, prostolinijna i przewidywalna; dlaczego wszystko to wygląda tak a nie inaczej? Czemu nie jest tak ,,idealnie”, jak w dopieszczanych w postprodukcji cyfrowej współczesnych komiksach Marvela, DC i innych wydawnictw? Na to pytanie ostatecznie nie da się odpowiedzieć. Cóż trzeba być otwartym na nostalgię geekiem, mieć sentyment do pasji, która ukształtowała pokolenie lat 90-tych, a to współcześnie wielu ludziom jest trudno zrozumieć.

Komiks inaczej określany jako zebrane w formie kilku czy kilkunastu stron na planszach papieru tradycyjnego, czy też elektronicznego, narracje graficzne, czy mówiąc dodatkowo: sekwencyjne historie obrazkowe naniesione kadr po kadrze, od początku do końca ram treści tytułu, dające uporządkowaną chronologicznie, konsekwentną i płynną opowieść, to jedno z najpopularniejszych...

więcej Pokaż mimo to

3
avatar
99
32

Na półkach: ,

Trochę pomieszanie z poplątaniem wątków z różnych okresów życia Hulka (taki był chyba wówczas trend: Profesor Hulk ze swoją nowo pozyskaną inteligencją powracał do przeszłości i starych problemów), ale jest sporo akcji i występów gościnnych. Lekka rozrywka.

Trochę pomieszanie z poplątaniem wątków z różnych okresów życia Hulka (taki był chyba wówczas trend: Profesor Hulk ze swoją nowo pozyskaną inteligencją powracał do przeszłości i starych problemów), ale jest sporo akcji i występów gościnnych. Lekka rozrywka.

Pokaż mimo to

0
Reklama
avatar
703
517

Na półkach: , ,

Hulk w trzech epizodach: jako bojownik o wolność, gangster rodem z Las Vegas oraz pogromca ruskich. Tym razem polscy czytelnicy mogli zapoznać się m.in. z grupą Pantheon, X-factorem (nie mylić z dennym programem TV)oraz Hulkiem w wersji intelektualisty. Śmieszne, inteligentne, miłe dla oka. MM ruled!

Hulk w trzech epizodach: jako bojownik o wolność, gangster rodem z Las Vegas oraz pogromca ruskich. Tym razem polscy czytelnicy mogli zapoznać się m.in. z grupą Pantheon, X-factorem (nie mylić z dennym programem TV)oraz Hulkiem w wersji intelektualisty. Śmieszne, inteligentne, miłe dla oka. MM ruled!

Pokaż mimo to

3

Cytaty

Bądź pierwszy

Dodaj cytat z książki Mega Marvel #06: The Incredible Hulk


Reklama
zgłoś błąd