rozwińzwiń

Wolverine Epic Collection: Noce Madripooru

Okładka książki Wolverine Epic Collection: Noce Madripooru autorstwa John Buscema, Chris Claremont, Gene Colan, Peter David
Okładka książki Wolverine Epic Collection: Noce Madripooru autorstwa John Buscema, Chris Claremont, Gene Colan, Peter David
Chris ClaremontPeter David Wydawnictwo: Egmont Polska Cykl: Wolverine Epic Collection (tom 1) Seria: epic collection komiksy
504 str. 8 godz. 24 min.
Kategoria:
komiksy
Format:
papier
Cykl:
Wolverine Epic Collection (tom 1)
Seria:
epic collection
Data wydania:
2023-11-01
Data 1. wyd. pol.:
2023-11-01
Liczba stron:
504
Czas czytania
8 godz. 24 min.
Język:
polski
ISBN:
9788328161337
Tłumacz:
Bartosz Czartoryski
Jest najlepszy w tym, co robi, ale to, co robi, nie jest zbyt miłe. Oto cały Wolverine – twardziel ze szponami z adamantium, który wyrusza na niesławną wyspę Madripoor, do prawdziwego raju dla piratów, zbirów i przemytników… czyli typów, których Logan lubi najbardziej! Tam ściera się z bezwzględnym królem zbrodni Roche’em, poznaje chytrą Tyger Tyger, dzierży magiczny miecz i stawia czoło narkotykowemu baronowi oraz jego krewnej – byłej członkini drużyny New Mutants! Na dodatek do miasta wpada akurat Hulk…

Scenariusze do tego tomu napisali Chris Claremont, kultowy twórca przygód X-Men, oraz Peter David – laureat Nagrody Eisnera znany z „X-Factor” czy historii zebranych w tomie „Hulk: Koniec i inne opowieści”. Rysunki przygotowali dwaj legendarni artyści – John Buscema („Avengers”, „Conan Barbarzyńca”, „Fantastyczna Czwórka”) i Gene Colan („Daredevil”, „The Tomb of Dracula”).

Album zbiera zeszyty z lat 1988–1989: „Wolverine” #1–16, „Marvel Comics Presents” #1–10 i „Marvel Age Annual” #4.
Średnia ocen
6,4 / 10

Oceń książkę
i
Dodaj do biblioteczki
Reklama

Kup Wolverine Epic Collection: Noce Madripooru w ulubionej księgarniiPorównywarka z najlepszymi ofertami księgarń W naszej porównywarce znajdziesz książki, e-booki i audiobooki z najpopularniejszych księgarń internetowych. Niektórzy partnerzy przygotowują dla użytkowników naszego serwisu specjalne rabaty, dlatego warto kupować książki przez lubimyczytać.pl. Oferty są prezentowane w trzech kategoriach: „Oferta dnia” (promocje partnerów),„Polecane księgarnie” (sprawdzeni partnerzy handlowi, z którymi współpracujemy na podstawie umów) oraz „Pozostałe”. W każdej kategorii kolejność prezentacji zależy od ceny produktu przekazanej przez księgarnie lub dostawcę porównywarki. Lubimyczytać.pl nie prowadzi sprzedaży i nie uczestniczy w procesie zakupowym po przekierowaniu na stronę sklepu. Mimo że dokładamy starań, aby wszystkie linki i informacje były aktualne, nie mamy wpływu na ewentualne nieścisłości cenowe, błędne przekierowania lub zmiany w ofertach księgarni. Jeśli zauważysz nieprawidłowość, prosimy o zgłoszenie jej na adres: admin@lubimyczytac.pl. Dzięki Twojej informacji możemy jeszcze lepiej dbać o jakość działania naszej porównywarki.

Porównywarka z najlepszymi ofertami księgarń
W naszej porównywarce znajdziesz książki, e-booki i audiobooki z najpopularniejszych księgarń internetowych. Niektórzy partnerzy przygotowują dla użytkowników naszego serwisu specjalne rabaty, dlatego warto kupować książki przez lubimyczytać.pl.
Oferty są prezentowane w trzech kategoriach: „Oferta dnia” (promocje partnerów),„Polecane księgarnie” (sprawdzeni partnerzy handlowi, z którymi współpracujemy na podstawie umów) oraz „Pozostałe”. W każdej kategorii kolejność prezentacji zależy od ceny produktu przekazanej przez księgarnie lub dostawcę porównywarki.
Lubimyczytać.pl nie prowadzi sprzedaży i nie uczestniczy w procesie zakupowym po przekierowaniu na stronę sklepu. Mimo że dokładamy starań, aby wszystkie linki i informacje były aktualne, nie mamy wpływu na ewentualne nieścisłości cenowe, błędne przekierowania lub zmiany w ofertach księgarni. Jeśli zauważysz nieprawidłowość, prosimy o zgłoszenie jej na adres: admin@lubimyczytac.pl. Dzięki Twojej informacji możemy jeszcze lepiej dbać o jakość działania naszej porównywarki.
Ładowanie Szukamy ofert...

Polecane przez redakcję

Oceny książki Wolverine Epic Collection: Noce Madripooru

Średnia ocen
6,4 / 10
17 ocen
Twoja ocena
0 / 10

OPINIE i DYSKUSJE o książce Wolverine Epic Collection: Noce Madripooru

Sortuj:
avatar
1434
865

Na półkach:

Kolejny epic collection tym razem z Wolverine z lat 1988-1989 w scenariuszu ojca mutantów Chrisa Claremonta i rysunkach Johna Buscema które moim zdaniem nie są najlepsze. Ja za takimi rysunkami nie przepadam ale fabuła ciekawa z bohaterami które występowały w innych seriach jak i są również nowi bohaterowie i złoczyńcy. Świetne są ogólnie te epicy wydawane przez Egmont to takie spełnienia marzeń dzieciaka z lat 80-90 gdy zaczytywałem się w Wydawnictwie TM-Semic i zawsze mi było mało dwa zeszyty na wydanie a tutajmamy cały zestaw komiksów. Polecam ta serię jak i przygody Wolverine które w latach 90 nie wychodziły w polskich kioskach.

Kolejny epic collection tym razem z Wolverine z lat 1988-1989 w scenariuszu ojca mutantów Chrisa Claremonta i rysunkach Johna Buscema które moim zdaniem nie są najlepsze. Ja za takimi rysunkami nie przepadam ale fabuła ciekawa z bohaterami które występowały w innych seriach jak i są również nowi bohaterowie i złoczyńcy. Świetne są ogólnie te epicy wydawane przez Egmont to...

więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

Poznaj innych czytelników

31 użytkowników ma tytuł Wolverine Epic Collection: Noce Madripooru na półkach głównych
  • 19
  • 12
29 użytkowników ma tytuł Wolverine Epic Collection: Noce Madripooru na półkach dodatkowych
  • 13
  • 6
  • 3
  • 2
  • 2
  • 1
  • 1
  • 1

Inne książki autora

Okładka książki X-Men Epic Collection. Lifedeath Chris Claremont, Al Milgrom, John Romita Jr.
Ocena 0,0
X-Men Epic Collection. Lifedeath Chris Claremont, Al Milgrom, John Romita Jr.
Okładka książki X-Men Epic Collection. Mutant Massacre Jon Bogdanove, Mark D. Bright, Chris Claremont, Christopher Priest, Marc Silvestri, Roger Stern
Ocena 0,0
X-Men Epic Collection. Mutant Massacre Jon Bogdanove, Mark D. Bright, Chris Claremont, Christopher Priest, Marc Silvestri, Roger Stern
Okładka książki Wolverine. Broń X Chris Claremont, Frank Tieri, Barry Windsor-Smith
Ocena 8,1
Wolverine. Broń X Chris Claremont, Frank Tieri, Barry Windsor-Smith
Okładka książki X-Men Epic Collection. Wounded Wolf Arthur Adams, June Brigman, Chris Claremont, John Romita Jr., Barry Windsor-Smith
Ocena 0,0
X-Men Epic Collection. Wounded Wolf Arthur Adams, June Brigman, Chris Claremont, John Romita Jr., Barry Windsor-Smith
Okładka książki X-Men Epic Collection. Mutant Genesis Chris Claremont, Andy Kubert, Jim Lee, Fabian Nicieza, Whilce Portacio
Ocena 0,0
X-Men Epic Collection. Mutant Genesis Chris Claremont, Andy Kubert, Jim Lee, Fabian Nicieza, Whilce Portacio
Okładka książki New Mutants Epic Collection. Fallen Angels Chris Claremont, Jo Duffy, Kerry Gammill, Butch Guice, Joe Staton
Ocena 0,0
New Mutants Epic Collection. Fallen Angels Chris Claremont, Jo Duffy, Kerry Gammill, Butch Guice, Joe Staton
Okładka książki X-Men - Saga Miotu Chris Claremont, Dave Cockrum, Bill Sienkiewicz, Paul Smith
Ocena 6,8
X-Men - Saga Miotu Chris Claremont, Dave Cockrum, Bill Sienkiewicz, Paul Smith
Chris Claremont
Chris Claremont
amerykański pisarz, twórca powieści i komiksów
Zobacz stronę autora

Czytelnicy tej książki przeczytali również

Spider-Man Noir Margaret Stohl
Spider-Man Noir
Margaret Stohl Richard Isanove Fabrice Sapolsky David Hine Carmine di Giandomenico Roger Stern Bob McLeod Paco Diaz Juan Ferreyra
Nie jestem specjalistą od uniwersum Marvela, choć na szczęście znam fundamenty tej historii. Nie podejmuję się więc szczegółowej analizy każdego nawiązania ani określania, jak daleko "Spider‑Man Noir" odchodzi od oryginalnych opowieści. To interpretacja zdecydowanie mroczniejsza od znanych mi wariantów - wariacja zarówno na temat genezy, jak i całego wizualnego kolorytu, który konstytuuje wygląd Spider‑Mana: świata, postaci, a nawet uwarunkowań historycznych. Zgadzają się więc kluczowe figury dramatu, pojawiają się krewni Petera Parkera, rozpoznaję również głównych antagonistów, z którymi zmierzy się Parker już w kostiumie - odpowiednio przetworzonym, by współgrał z estetyką noir. I właśnie atmosfera wydaje się tu kluczowa. Całość została podporządkowana archetypom noir oraz sztafażowi kryminału - zarówno filmowego, jak i literackiego. Dominującym krajobrazem jest Nowy Jork lat 30., miasto mrocznych, przybrudzonych wysokościowców, po których pajęcza nić zdaje się sunąć naturalnie. W tej przydymionej scenerii odnajdujemy Goblina jako gangstera, Sand‑Mana jako brutalnego zbira, a w kolejnych opowieściach następnych przeciwników. Samo miasto zaczyna przypominać Gotham City - nie przez bezpośrednie zapożyczenia, lecz przez podobny, ponury klimat, znany z opowieści o Batmanie. Całość wydarzeń - od przygody, przez kontekst społeczny, po działania bohaterów i antybohaterów - determinuje konsekwentnie realizowana konwencja noir. Nowy Jork to jedno, lata 30. znamy z wielu czarnych kryminałów. Najciekawsze jest jednak wykorzystanie gatunku do reinterpretacji historii Parkera, który w poszczególnych epizodach prezentuje się nieco inaczej. W najciekawszym fabularnie "Spider‑Man Noir" (czteroczęściowym),Parker staje naprzeciw cyrkowej menażerii - wszyscy przeciwnicy zostają tu przetworzeni przez nową estetykę, od Goblina po mojego faworyta, Vulture’a, przedstawionego jako krwiożerczego kanibala. Ten epizod jest znakomity zarówno pod względem intensyfikacji akcji, jak i twórczego przetwarzania znanych formuł. Pojawia się nawet Doktor Octopus, wdzięczący się przed nazistami, by w finale otrzymać od „rasy panów” wyjątkowo nieprzyjemnego kuksańca. David Hine i Fabrice Sapolsky świetnie wykorzystali urok powieści Chandlerowskich, oblepiając tym nastrojem superbohaterską konwencję. Problem w tym, że sprawna fabuła nie zawsze idzie w parze z rysunkami Carmine’a Di Giandomenico. Coś mi tu nie grało: kreska wydała mi się zbyt nerwowa, postaci nieco wybrakowane, jakby rysowane z cieniowaniem budowanym przez linie dzielące powierzchnie. Kolory również sprawiały wrażenie sztucznych, kontrasty nie współgrały z moją estetyką - choć zdarzały się wyjątki, jak atak Vulture’a czy kilka innych sekwencji. Co ciekawe, najbardziej problematyczny dla mnie epizod - "Zmierzch w Babilonii" (scen. Margaret Stohl, rys. Juan Ferreyra) - miał jednocześnie najlepsze ilustracje. Stop: najlepsze ilustracje w detalach i w ogólnym ekspresyjnym podejściu, bo tam, gdzie dochodziło do potyczek, pojawiał się już taki chaos, że traciłem zainteresowanie. Nie potrafiłem się też odnaleźć w historii napisanej na modłę Nowej Przygody, wprost przywołującej skojarzenia z Indianą Jonesem. Ostatecznie ten pięknie wydany album - z twardą oprawą i barwionymi na czarno brzegami, które dodatkowo wzmacniają nastrój - okazał się dla mnie lekturą nierówną. Cieszę się, że poznałem tę odsłonę komiksu superbohaterskiego, cieszę się z samej lektury, ale miejscami byłem zwyczajnie przebodźcowany.
Patryk Karwowski - awatar Patryk Karwowski
ocenił na614 dni temu
Batman: Epidemia Dennis O'Neil
Batman: Epidemia
Dennis O'Neil Alan Grant Kelley Jones Barry Kitson Vince Giarrano Doug Moench
Sięgając po "Epidemię" liczyłem po cichu, że wrażenia z lektury będą takie same, jak podczas zapoznawania się z sagą Knightfall. Nie myliłem się – schyłek XX wieku wprowadził taką modę na Batmana, że w komiksowych odsłonach Mroczny Rycerz przeżywał swój prime. Oczywiście, może recenzowany crossover nie zestarzał się najlepiej, bo kolory są kreskówkowe, a rysunki nie takie efektowne i realistyczne, jak obecnie. Trzeba jednak przyznać, że fabularnie "Epidemia" znajduje się na przyzwoitym poziomie. Batman ma pełne ręce roboty, bo w jego mieście szaleje śmiertelny wirus, który dotyka nawet najbliższych towarzyszy Mrocznego Rycerza. W trudnych chwilach obrońca Gotham może liczyć na wsparcie Nightwinga oraz niedawnego przeciwnika... Azraela. Pewne role w komiksie odgrywają również Oracle, Huntress i Catwoman. Dochodzi zatem do kilku nieoczywistych kolaboracji, np. Kotki z Robinem. Próżno szukać tu łotrów na miarę Jokera, Killer Croca czy Two-Face'a – główni bohaterowie muszą stawić czoła niewidzialnemu zagrożeniu. Dopiero ostatnie zeszyty albumu wprowadzają ciekawą postać Narcosisa, który zamierza poskromić Batmana i zemścić się na Gotham City. Nowego złoczyńcę potraktowano jednak po macoszemu – mam nadzieję, że jego wątek jeszcze wróci w "Ziemi Niczyjej", do której prowadzi nas m.in. omawiana tu "Epidemia". Do czego mógłbym się przyczepić? Ano do zbyt uproszczonego odnalezienia antidotum na tytułową epidemię. Sam proces pojawiania się i rozwoju wirusa w Gotham City jest pokazany fantastycznie i obszernie – widać, jak miasto dosłownie płonie z powodu tajemniczej i szybko rozprzestrzeniającej się epidemii. Opracowanie lekarstwa na wirusa zajęło trochę czasu, ale okazało się, że rozwiązanie było pod ręką, co ma nieco naiwny wydźwięk. Osobno jeszcze chciałbym poruszyć temat rysunków Kelleya Jonesa. Jego Batman to upiór, demon, nawiedzony czarnoksiężnik – każde z tych określeń pasuje! Nieprawdopodobnie podobają mi się te długie spiczaste uszy i peleryna, którą Mroczny Rycerz dosłownie się owija. Wygląda to groteskowo, ale też jakże gotycko, jak na Gotham City przystało.
Dominik Sobczyk - awatar Dominik Sobczyk
ocenił na75 miesięcy temu
Batman: Ziemia Niczyja - Kataklizm (Tom 1) Alan Grant
Batman: Ziemia Niczyja - Kataklizm (Tom 1)
Alan Grant Chuck Dixon Klaus Janson Graham Nolan Jim Aparo Doug Moench
Siedmiotomową sagę o upadku Gotham rozpoczyna komiks bardzo nierówny, tak pod względem fabularnym, jak i przede wszystkim graficznym. Tom zaczyna się od bardzo mocnego uderzenia, bo oto bowiem Azrael, próbujący wkupić się w łaski Bruce'a, wyrusza schwytać Bane'a. Wraca więc bestia, która złamała Mrocznego Rycerza, a wraz z nim szprycowanie Venomem. Pojedynek Azraela z Banem to nie tylko klasyczne komiksowe mordobicie – oni toczą ze sobą starcie psychologiczne, które kończy się dość nieoczekiwanie, ale nie zamierzam tu spoilerować. Dalej lwia część albumu przedstawia potworną katastrofę w Gotham – trzęsienie ziemi, które równa niemal całe miasto równa z ziemią. Batman więc, wraz ze swoimi kompanami, ponownie musi się mierzyć z wrogiem niewidzialnym, ale jakże potężnym. Na kartach różnych zeszytów rysownicy świetnie pokazali, jakim gruzowiskiem stało się momentalnie Gotham City. Wstrząsy w mieście możemy obserwować z perspektywy wielu postaci, m.in. Oracle, Huntress, Catwoman, Nightwinga, czy wracającego do ojczyzny Robina. Jak to bywa w przypadku crossoverów, niektóre zeszyty fabularnie po prostu nużyły (historyjka z Catwoman i Poison Ivy),na co wpływ miała nie tylko jałowa fabuła, ale też kiepskie dialogi. Miałem momenty, kiedy tom pierwszy "Ziemi Niczyjej" czytałem trochę na siłę. Ostatnie karty komiksu pokazują, że sytuacja w Gotham w jakimś stopniu została opanowana, lecz podnoszenie się z kolan miasta będzie niewątpliwie procesem żmudnym i długotrwałym.
Dominik Sobczyk - awatar Dominik Sobczyk
ocenił na64 miesiące temu
Amazing Spider-Man Epic Collection: Rzeź maksymalna David Michelinie
Amazing Spider-Man Epic Collection: Rzeź maksymalna
David Michelinie Tom Lyle Mark Bagley Tom DeFalco J. M. DeMatteis Sal Buscema Terry Kavanagh Alex Saviuk Scott McDaniel Ron Lim
Siła nostalgii przy tym albumie sięgnęła niemal zenitu. Bardzo dobrze wspominałem event "Maximum Carnage", który pierwszy raz czytałem będąc młodym nastolatkiem za czasów świetności TM-Semic. Ależ to były emocje! Spider-man staje przed ciężką decyzją - czy sprzymierzyć się z moralnie wątpliwymi postaciami i razem z nimi powstrzymać Carnage'a i jego "rodzinę", czy też próbować walki w pojedynkę? Sporo w tym albumie akcji, praktycznie sama akcja, która czasami jest przerywana pogawędkami bliskich Petera Parkera kryjących się przed chaosem panującym w Nowym Jorku. No właśnoe, ta ciągła akcja. Jakoś inaczej to pamiętałem. Owszem, jest tutaj wielu super bohaterów, jak i wielu super złoczyńców. Ale dość szybko przedzierając się przez kolejne strony odniosłem wrażenie, że akcja kręci się trochę w kółko, a kolejne potyczki są tylko pretekstem do chociażby symbolicznego udziału pojawiających się w tym evencie gości. I chociaż cała historia szaleństwa Carnage'a mogłaby być nieco krótsza, a dzięki temu też bardziej emocjonująca, to muszę przyznać, że bardzo dobrze mi się czytało to wydanie zbiorcze. I nie wiem na ile to zasługa nostalgii, a na il3 mimo wszystko w miarę sprawnie poprowadzony event, a raczej crossover, w którym pojawia się sporo znanych twarzy.
Est85 - awatar Est85
ocenił na71 rok temu
Batman: Dziedzictwo Alan Grant
Batman: Dziedzictwo
Alan Grant Chuck Dixon Jim Balent Graham Nolan Jim Aparo Doug Moench
"Dziedzictwo" to kontynuacja głównego wątku z albumu "Epidemia", dlatego trzeba sięgnąć po ten drugi komiks, by w pełni zrozumieć pierwszy (znajomość epopei "Knightfall" również mile widziana). Mroczny Rycerz uświadamia sobie, że zaraza trapiąca jego rodzinne miasto może powrócić i to ze zdwojoną siłą rażenia. Batman musi zatem poznać genezę koszmarnego wirusa i dotrzeć do osoby odpowiedzialnej za jego rozprzestrzenianie. Komiks mocno uwypukla detektywistyczne umiejętności głównego bohatera, który przy pomocy Nightwinga, Robina, Huntress i Oracle, krok po kroku odkrywa kolejne elementy skomplikowanej układanki. Wątek detektywistyczny ładnie łączy się tu z motywem Batmana działającego nie tylko w Gotham (znamy to z "Knightfall") – Zamaskowany Krzyżowiec ma do wykonania swoje zadania w Sudanie, w Szkocji, w Indiach, czyli nie licząc jego rodzinnej Ameryki, pojawia się na trzech kontynentach. Paradoksalnie Batman często opuszcza Gotham, by je ocalić. Przeciwnicy Mściciela, choć nie ma ich wielu, robią w tym albumie robotę. Nieśmiertelny Ra's Al-Ghul swoimi działaniami pokazuje tylko, że gothamscy złoczyńcy to dla Batmana kaszka z mleczkiem. Zaś obecność Bane'a, tym razem nie nafaszerowanego Venomem, doprowadza nas do rewanżu tysiąclecia (by to zrozumieć, znów odsyłam do jednego z numerów "Knightfall") w uniwersum DC. Jeśli coś budzi zastrzeżenia, to na pewno fakt, że Batman chyba zbyt łatwo neutralizuje kolejne zagrożenia generowane przez Al-Ghula, będąc ciągle krok przed nim. Można to oczywiście wytłumaczyć sztabem ludzi wspierających Batmana w działaniach, ale... trochę trudności w tych questach nie zaszkodziłoby Mrocznemu Rycerzowi i spółce. Na koniec, tradycyjnie, odniosę się do warstwy graficznej, która prezentuje bardzo równy poziom, mimo różnych rysowników. Poza ostatnim zeszytem, bardzo brzydko przedstawiającym pojedynek Bane'a z Batmanem, całość wygląda naprawdę solidnie i estetycznie. Dwa nazwiska robią tu robotę – Graham Nolan i Jim Aparo. "Ziemia Niczyja" is coming...
Dominik Sobczyk - awatar Dominik Sobczyk
ocenił na85 miesięcy temu
Batman/Catwoman Tom King
Batman/Catwoman
Tom King Clay Mann
Miał być ślub… Batman niezwykle zręcznie łączy się z motywami świątecznymi i „Opowieści wigilijnej”. Tym razem Tom King przedstawia nam swoją wersję tej ostatniej w roli głównej z… Catwoman. Wbrew tytułowi Batman jest wręcz postacią trzecioplanową, choć komiks skupia się na relacji Bruce’a i Seliny. Można wręcz rzec, że mamy tu do czynienia wręcz z trójkątem miłosnym, bo w tej relacji kluczowy jest Joker. Nasz scenarzysta zwyczajnie lubi zestawiać kotkę i klauna. W myśl „Opowieści wigilijnej” wszystko, co widzimy, dzieje się w czasie świąt. Ciągle w tle ktoś śpiewa kolędy i mimo cięć dalej brzmią jak w dobrym filmie. Te dynamiczne cięcia służą przede wszystkim przeskakiwaniu pomiędzy trzema planami czasowymi – przeszłością, teraźniejszością i przyszłością. W przeszłości Batman i Catwoman są wciąż do siebie nieufni. Selina traktuję tę relację jak zabawę, a rozproszony Batman nie potrafi jej złapać. W teraźniejszości są już w poważnej relacji, ale Selinie wciąż ciąży przyjaźń z Jokerem. W przyszłości jesteśmy niedługo po śmierci Bruce’a, Selina domyka swoją relację z Jokerem i doświadczamy tego konsekwencji. Trzeba przyznać, że forma tego komiksu jest nietypowa. Wszystkie plany czasowe przeplatają się między sobą, ale to nie wszystko. Tom King wykorzystuje także fragmenty innych komiksów, by stworzyć zadziwiającą kompilację, grającą wszystkim, co się da – czasem, stylem, nastrojem. Genialne jest przejście z walki Batmana z doktorem Fosforusem i zagrożeniem nowotworem, do badania Seliny, gdzie ta hipochondryczne boi się tego schorzenia. Niestety ta forma może męczyć i zniechęcić potencjalnych czytelników. Ktoś mógłby nazwać ją wręcz tik-tokową. Jednak myślę, że warto docenić pracę autorów w skomponowaniu tego zadziwiającego kolażu. Da się z niego zrozumieć przekaz, a w końcu największe dzieła średniowiecza to kompilacje. Dobrze czasem nawiązywać do tradycji. Forma nie jest jedyną kontrowersyjną decyzją Toma Kinga. Zacząłem już od tego, że skupia się na dziwacznym trójkącie między Jokerem-Batmanem-Catwoman. To zestawienie, szczególnie na boku Cat-Clown nie było chyba szczególnie eksplorowane, a nasz scenarzysta wziął sobie za punkt honoru jej eksploracje. Widać już ten element w jego kanonicznym runie Batmana, szczególnie w okolicach ślubu. Niestety muszę przyznać, że jak tam ta relacja wydała się dziwna i nie na miejscu, tak tu stała się jakby żywsza i wiarygodniejsza. Na tym kontrowersyjne pomysły się nie kończą, ale to już strefa spoilerów. Z powodu tych problemów można by z czystym sumieniem spisać „Batman/Catwoman” Toma Kinga na straty. Jednak trzeba pamiętać, że to list miłosny do tej pary, po tym jak kanoniczny ślub skończył powrotem do statusu quo. W niekanonicznej historii może się wreszcie udać. Szczególnie gdy ślubu udziela Batman Adama Westa. Tom King swój list miłosny rozszerza także o postacie z „Batman. The Animated Series” (1992-1995),„Batman. Maska Batmana” (1993, eng. Batman: Mask of the Phantasm) i o nawiązania do początków naszego detektywa – w końcu Catwoman i Joker zadebiutowali w tej samej historii. W dodatku ta miłość nie ogranicza się tylko do scenarzysty i wykorzystywanych postaci – rysownicy i wszyscy odpowiedzialni za szatę graficzną też dają dużo. W ramach tak długiego komiksu i w dodatku kolażu dostajemy niezwykle barwną i bogatą paletę stylów, które oczywiście potrafią przeskakiwać z kadru na kadr. Gdy trzeba kreska jest psychodelizna lub horrorowa, innym razem dynamiczna, by kończyć prostotą. Te skaczącą szatę graficzną uzupełniają kolejne i kolejne stroje Catwoman nawiązujące do różnych inkarnacji. W końcu nagość i obcisłe stroje są obowiązkowe, ale bluzgi nadal wykrzaczkowane. Ponadto widać w komiksie miłość też do ogólnej mitologii Batmana – dostajemy też inne postacie i ich interpretacje. Choćby Dick Grayson, który w przyszłości wygląda jak Peter Parker z Ultimate Universe (2023),a to nie wszystko, co o nim ciekawego można się dowiedzieć. Selina zdradza alternatywne wytłumaczenie na kostium Robina – Batman miał nadzieję, że w tak absurdalnym i śmiesznym kostiumie Joker go nie zabije. Nie zabija się przecież dobrego żartu. Dick nie jest jednak tak ważny, jak Helena Wayne. Jej relacja z matką, ciążące dziedzictwo ojca i duma ciągną wątek dziejący się w przyszłości. Ten Batman Przyszłości stanowi siłę antagonistyczną dla starej Catwoman, równie zdeterminowaną jak ten stary. Jednak to te tarcia i brak ojca wreszcie pozwalają na ujawnienie tajemnic, większe wzajemne zrozumienie w ramach żałoby i zwyczajnie koniec. O samej fabule trudno mówić i w sumie nie ma sensu. Najlepiej poznać ją samemu i mieć nadzieję, że zrozumie się coś w tym chaosie. Sam komiks, mimo jego wad, podobał mi się. Może gdyby bardziej zapanować nad treścią i ujednolicić styl zamiast stosowania kompilacji, „Batman/Catwoman” byłby bardziej zrozumiały. Jeśli ktoś lubi Kobietę Kot lub jej relacje z Batmanem, to naprawdę warto przeczytać. Poza tym dostajemy trochę rozważań związanych z tematem szaleństwa, prawdy i kłamstwa w relacji, czy to małżeńskiej, czy to matki z córką. Ostatecznie to historia życia Catwomen z jej głównymi relacjami w centrum. Ale każdy wie, po co się czyta ten komiks. Po prostu, jeśli chce się zobaczyć ślub, trzeba trochę poświęcić. Komiks czytany dzięki życzliwości Biblioteki na Koszykowej (Biblioteki Głównej Województwa Mazowieckiego).
Adam Słojewski - awatar Adam Słojewski
ocenił na82 miesiące temu
Batman: Ziemia Niczyja - Wstrząsy wtórne (Tom 2) Alan Grant
Batman: Ziemia Niczyja - Wstrząsy wtórne (Tom 2)
Alan Grant Mark Buckingham Chuck Dixon Jim Aparo Norm Breyfogle Doug Moench
Czy po każdej burzy wychodzi tęcza? Na pewno nie w Gotham City, gdzie trzęsienie ziemi sparaliżowało miasto i jego mieszkańców, a skutki tego wydarzenia, będące tematyką drugiego tomu "Ziemi Niczyjej", jawią się jako prawdziwa apokalipsa. Rodzinne miasto Batmana jest kompletnie zniszczone, natomiast jego odbudowa przypomina prawdziwą syzyfową pracę. Obraz nędzy i rozpoczy, tak można w skrócie skwitować sytuację na Wschodnim Wybrzeżu. Bardzo przypadła mi do gustu kolejna część "Ziemi Niczyjej", czyli wielkiego komiksowego eventu z drugiej połowy lat 90-tych. To historia głównie o ludziach walczących ze skutkami żywiołu, których postawy w obliczu życiowej tragedii są różne. Widzimy działania oszustów, łajdaków, szabrowników, a nawet prawie dochodzi do aktów kanibalizmu. To jedna strona medalu, bo druga pokazuje ludzi z kręgosłupem moralnym, walczących o swoje miasto i niosących pomoc potrzebującym. Siłą tego komiksu jest fakt, że bez udziału wielkich przeciwników Batmana, udało się twórcom opowiedzieć i namalować fabułę, która momentami chwyta za serce. Mroczny Rycerz płaczący w ramionach Alfreda? Mocne. Robin udający się na poszukiwania matki, która tak naprawdę zostawiła swoją córeczkę na pastwę losu w obliczu trzęsienia ziemi? Przejmujące. I jest takich historyjek więcej, choć dominuje obraz Batmana wyczerpanego, ale niezrównanego i zdeterminowanego, by ocalić Gotham City. Widać ewidentnie, że tym komiksem trochę inspirowali się twórcy filmu "The Batman" z 2022 roku, tworząc końcowe sceny filmu. Graficznie też jest lepiej, niż w tomie poprzednim. Równy i schludny poziom plansz, postacie narysowane i pokolorowane starannie, a gruzowisko powstałe w wyniku katastrofy – przedstawione pieczołowicie i rzetelnie. Przed Mrocznym Rycerzem i jego rodziną sporo jeszcze pracy do wykonania, a przede mną jeszcze 5 grubych tomiszczy do przeczytania 🙃.
Dominik Sobczyk - awatar Dominik Sobczyk
ocenił na74 miesiące temu
Marvel Zombies: Czerń, biel i krew praca zbiorowa
Marvel Zombies: Czerń, biel i krew
praca zbiorowa Garth Ennis Gail Simone Rachael Stott Allen Ashley Alex Segura
Marvel Zombies: Czerń, Biel i Krew to kolejny tom całkiem fajnej serii. Solidny, klimatyczny, ale bez momentów, które urwałyby głowę. Początkowo miałem wrażenie, że może nawet przebić mój ulubiony tom z Carnage’em, jednak ostatecznie tak się nie stało. Klimatu tu nie brakuje, krew leje się strumieniami, ale tam wszystko składało się po prostu lepiej. Tutaj jest dobrze, momentami bardzo fajnie, tylko bez tej iskry. Dostajemy zestaw krótkich historii z bohaterami takimi jak Daredevil, Spider-Man, Moon Knight czy Blade. Każda z nich ma własny pomysł i swój klimat, co zdecydowanie działa na plus. Problem w tym, że żadna z opowieści nie zaskakuje jakoś szczególnie, a najgorsze jest to, że większość kończy się bardzo podobnym twistem. Po którymś razie zaczyna to odbierać frajdę i sprawia wrażenie, jakby twórcy grali bezpiecznie, zamiast naprawdę zaszaleć. Na szczęście strona wizualna ratuje ten tom w dużym stopniu. Zróżnicowanie graficzne robi kapitalne wrażenie – każda historia wygląda inaczej i każda ma coś do zaoferowania. Nie ma tu słabych rozdziałów pod względem rysunków: wszystko prezentuje się co najmniej dobrze, a sporo kadrów naprawdę robi robotę. Trójkolorowa stylistyka świetnie podkreśla brutalność i makabrę scen, idealnie pasując do klimatu. Fajny, klimatyczny tom bez rewolucji, ale też bez większych wpadek. Jeśli jesteście fanami serii Czerń, Biel i Krew to zdecydowanie warto sięgnąć. Polecam. Komiks możesz zobaczyć na moim Instagramie: Lukkegeek https://www.instagram.com/p/DSsBwgJjFLc/?igsh=MW9xbXEzaDYxZ2lxcw==
LukkeGeek - awatar LukkeGeek
ocenił na73 miesiące temu
Moon Knight: Czerń, biel i krew Jonathan Hickman
Moon Knight: Czerń, biel i krew
Jonathan Hickman
POPKulturowy Kociołek: Moon Knight to postać, która niekoniecznie przychodzi do głowy w pierwszej kolejności, gdy pomyślimy bohaterowie Marvela. Marc Spector nie jest jednak herosem z drugiego czy trzeciego rzędu. Ma on naprawdę pokaźną rzeszę fanów i to właśnie oni powinni być najbardziej zainteresowani tym komiksem. Pod twardą oprawą albumu na czytelnika czeka tu dwanaście krótkich historii stworzonych przez różne zespoły kreatywne, których częścią wspólną jest Moon Knight. Zaproszeni do współpracy autorzy otrzymali wolną rękę, jeśli chodzi o poszczególne scenariusze. Dzięki temu album prezentuje różne oblicza herosa. Od brutalnego mściciela, dla którego liczy się tylko zemsta, po zagubioną, cierpiącą i chorą osobę, która szuka dla siebie ratunku. Brzmi to wszystko bardzo interesująco i pod pewnymi względami takie jest. W kilku rozdziałach drzemie naprawdę ogromny potencjał na świetną historię. Niestety mocno ograniczona ilość stron nie pozwala scenarzystom nadmiernie rozwinąć autorskich skrzydeł. Kończy się to więc na kolejnych historiach, gdzie pierwsze skrzypce odgrywa mocna akcja z nadmiarem tytułowej krwi wylewającej się z kadrów komiksu. Do samej widowiskowości albumu nie można więc mieć najmniejszych zastrzeżeń. Ten element dzieła jest dopracowany i przyciąga uwagę dorosłego czytelnika spragnionego chwili intensywnej komiksowej rozrywki. Jeśli jednak oczekujemy czegoś więcej, co ma nas skłonić do jakichś głębszych refleksji i pozwolić odkryć nowe oblicze Moon Knight’a, to raczej się tu zawiedziemy.... https://popkulturowykociolek.pl/moon-knight-czern-biel-i-krew-recenzja-komiksu/
PopKulturowy - awatar PopKulturowy
ocenił na62 lata temu

Cytaty z książki Wolverine Epic Collection: Noce Madripooru

Bądź pierwszy

Dodaj cytat z książki Wolverine Epic Collection: Noce Madripooru