rozwińzwiń

16 opowiadań afrykańskich

Średnia ocen

7,1 7,1 / 10

Oceń książkę
i
Dodaj do biblioteczki
Reklama

Kup 16 opowiadań afrykańskich w ulubionej księgarnii

Porównywarka z najlepszymi ofertami księgarń
W naszej porównywarce znajdziesz książki, e-booki i audiobooki z najpopularniejszych księgarń internetowych. Niektórzy partnerzy przygotowują dla użytkowników naszego serwisu specjalne rabaty, dlatego warto kupować książki przez lubimyczytać.pl.
Oferty są prezentowane w trzech kategoriach: „Oferta dnia” (promocje partnerów),„Polecane księgarnie” (sprawdzeni partnerzy handlowi, z którymi współpracujemy na podstawie umów) oraz „Pozostałe”. W każdej kategorii kolejność prezentacji zależy od ceny produktu przekazanej przez księgarnie lub dostawcę porównywarki.
Lubimyczytać.pl nie prowadzi sprzedaży i nie uczestniczy w procesie zakupowym po przekierowaniu na stronę sklepu. Mimo że dokładamy starań, aby wszystkie linki i informacje były aktualne, nie mamy wpływu na ewentualne nieścisłości cenowe, błędne przekierowania lub zmiany w ofertach księgarni. Jeśli zauważysz nieprawidłowość, prosimy o zgłoszenie jej na adres: admin@lubimyczytac.pl. Dzięki Twojej informacji możemy jeszcze lepiej dbać o jakość działania naszej porównywarki.
Ładowanie Szukamy ofert...

Polecane przez redakcję

Oceny książki 16 opowiadań afrykańskich

Średnia ocen
7,1 / 10
16 ocen
Twoja ocena
0 / 10

OPINIE i DYSKUSJE o książce 16 opowiadań afrykańskich

Sortuj:
avatar
1090
348

Na półkach: , , ,

Najbardziej zapadł mi w pamięć "Czarny znak Dżudżu" Obiego B. Egbuny, ze względu na zderzenie religii i kultur w dekolonizujacej się Nigerii - ojca wychowanego w wierze chrześcijańskiej i syna, próbującego skrzesić dawne wierzenia w ramach ruchu "black power". Ciekawy był też "Głos" Gabriela Okary i wątek "czarownicy", uznanej za takową z powodu braku zainteresowania mężczyznami i nagłej śmierci obojga rodziców w krótkim czasie. Jak czytałam "Amatora wina palmowego" Tutuoli, to w pierwszej chwili pomyślałam, że chyba sam autor wspomaga swoją twórczość jakimiś wyskokowymi trunkami, ale realizm magiczny, nawiązujący do afrykańskich wierzeń, koniec końców, wydaje mi się całkiem ciekawy. Cóż, opowiadania nie są moim ulubionym gatunkiem literackim, ale te są ciekawe, choć dosyć hermetyczne. Podejrzewam, że żeby je w pełni zrozumieć, trzeba bardzo dobrze znać kultury krajów Afryki.

Najbardziej zapadł mi w pamięć "Czarny znak Dżudżu" Obiego B. Egbuny, ze względu na zderzenie religii i kultur w dekolonizujacej się Nigerii - ojca wychowanego w wierze chrześcijańskiej i syna, próbującego skrzesić dawne wierzenia w ramach ruchu "black power". Ciekawy był też "Głos" Gabriela Okary i wątek "czarownicy", uznanej za takową z powodu braku zainteresowania...

więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

avatar
963
453

Na półkach:

Wprawdzie dopiero mam zamiar zapoznać się z zamieszczonymi w tym zbiorze opowiadaniami, ale niedawno wracając pociągiem do domu miałam okazję przeczytać 3 opowiadania Luísa Bernardo Honwany, zamieszczone w nr 5-6/2012 Literatury na świecie.
Przyznaję, że po raz pierwszy zetknęłam się z twórczością afrykańską. Opowiadania tego pisarza z Mozambiku zrobiły na mnie wielkie wrażenie. Przeczytałam trzy - Dłonie Czarnych, Dzwon oraz Tata, wąż i ja.
To ostatnie zamieszczone jest w powyższym zbiorze więc wspomnę na razie o pozostałych.
Dłonie Czarnych to krótka opowieść o tym, dlaczego czarni ludzie mają białe wnętrza dłoni i stopy. Opowiadanie jest króciutkie i utrzymane w żartobliwym tonie. Mały chłopiec pyta starszych ludzi ze swojego srodowiska o wyjaśnienie tej zagadki a każdy kolejny pytany udziela mu innej lekcji, negując poprzednika.
Natomiast opowiadanie "Dzwon" jest przejmującą historią o relacjach między czarnymi robotnikami i białymi nadzorcami, o relacjach rodzinnych, o wykorzystywaniu kobiet - nie będę opowiadać treści, ale muszę przyznać, że ta lektura przyblizyła mi emocje, które targają ludźmi w sytuacji uzależnienia od białego pracodawcy, od sytuacji życiowej, od biedy.....
To tyle tytułem wstępu:)) Ale juz mogę powiedzieć, że polecam tego autora oraz pozostałych zamieszczonych w zbiorze!!!

Wprawdzie dopiero mam zamiar zapoznać się z zamieszczonymi w tym zbiorze opowiadaniami, ale niedawno wracając pociągiem do domu miałam okazję przeczytać 3 opowiadania Luísa Bernardo Honwany, zamieszczone w nr 5-6/2012 Literatury na świecie.
Przyznaję, że po raz pierwszy zetknęłam się z twórczością afrykańską. Opowiadania tego pisarza z Mozambiku zrobiły na mnie wielkie...

więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

avatar
169
36

Na półkach: ,

Świetny zbiór opowiadań, w którym każdy tekst chłonełam jak gąbka, bo wszystkie mimo swojej krótkiej formy okazywały sie świetne. Najbardziej podobało mi się to, że utwory napisane zostały przez rodzimych mieszkańców Afryki i można było spojrzeć na świat ich oczyma. Jedyny minus, to wyczuwalny przy czytaniu wpływ kultury białych na twórczość niektórych autorów.
Polecam przeczytać zwłaszcza opowiadania pt.:
* Stary Murzyn i medal
* Koniec drogi
* Sługa diamentów
* Czarny znak Dżudżu

Świetny zbiór opowiadań, w którym każdy tekst chłonełam jak gąbka, bo wszystkie mimo swojej krótkiej formy okazywały sie świetne. Najbardziej podobało mi się to, że utwory napisane zostały przez rodzimych mieszkańców Afryki i można było spojrzeć na świat ich oczyma. Jedyny minus, to wyczuwalny przy czytaniu wpływ kultury białych na twórczość niektórych autorów.
Polecam...

więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

Poznaj innych czytelników

66 użytkowników ma tytuł 16 opowiadań afrykańskich na półkach głównych
  • 47
  • 18
  • 1
19 użytkowników ma tytuł 16 opowiadań afrykańskich na półkach dodatkowych
  • 9
  • 4
  • 2
  • 1
  • 1
  • 1
  • 1

Inne książki autora

Okładka książki Literatura na Świecie nr 1-2/1999 (330-331) Massa Makan Diabaté, Birago Diop, Emmanuel Dongala, Amadou Koné, Ahmadou Kourouma, Sony Lab'ou Tansi, Henri Lopès, Tierno Monénembo, Redakcja pisma Literatura na Świecie
Ocena 4,0
Literatura na Świecie nr 1-2/1999 (330-331) Massa Makan Diabaté, Birago Diop, Emmanuel Dongala, Amadou Koné, Ahmadou Kourouma, Sony Lab'ou Tansi, Henri Lopès, Tierno Monénembo, Redakcja pisma Literatura na Świecie
Henri Lopès
Henri Lopès
Pisarz, dyplomata i polityk z Konga. Laureat literackiej Nagrody Czarnej Afryki za rok 1962. W latach 1965-66 pracownik naukowy na Ecole normale supérieure d'Afrique Centrale w Brazzaville. Minister edukacji Konga (1966-68). Premier Republiki Konga w latach 1973-1975. Ambasador swojego kraju w Wielkiej Brytanii, Portugalii, Hiszpanii, Watykanie, a obecnie we Francji.
Zobacz stronę autora

Czytelnicy tej książki przeczytali również

Dziewczyna z wybrzeża Pramoedya Ananta Toer
Dziewczyna z wybrzeża
Pramoedya Ananta Toer
Przed rozpoczęciem czytania danej książki z reguły nie czytam treści. Tzn. czytam tylko w przypadku polskich pisarzy, z reguły rezygnując z lektury. Natomiast każdy nasz przekład dzieł azjatyckich, afrykańskich, karaibskich, afroamerykańskich biorę w ciemno! Zawiodę się (co zdarza się niezmiernie rzadko) to trudno. Ale ileż jest przyjemności gdy książka okazuje się naprawdę bardzo dobra. Moje wewnętrzne zadowolenie psuje wtedy tylko świadomość tego, że olbrzymia część polskich czytelników zasypywana jest błyszczakami typu Coben, Grisham, Koontz czy Nora Roberts, niewielu ma szansę zwrócić uwagę na dzieła pisarzy nieanglosaskich. Ale wracając do początku mej opinii - nie czytam streszczeń i jak się okazało w przypadku "Dziewczyny z wybrzeża" był to strzał w dziesiątkę! Bo epilog spowodował, że zmieniłem swoją ocenę książki z 9 na 10! Cała historia dziewczyny z nadmorskiej wioski jest bardzo ciekawa. Momentami może nieco sztampowa, ale gdy poznamy koniec... no właśnie, nie ma co mówić, po prostu spojrzymy na to nieco inaczej. Lecz to jedynie w przypadku gdy wpierw nie przeczyta się o czym jest książka, bo niestety spece z wydawnictwa musieli wtrącić kilka niepotrzebnych zdań na okładce. Tak czy owak, nie dziwi mnie, że Pramoedya Ananta Toer (czyt. Tur) był swego czasu poważnym kandydatem do zgarnięcia Literackiej Nagrody Nobla. Nie zgarnął, ale i tak zasłużenie nazywany jest najlepszym indonezyjskim pisarzem współczesnym. Lektura obowiązkowa dla wszystkich świadomych czytelników. Wielbiciele błyszczaków mogą sobie darować :)
takisobiejac - awatar takisobiejac
ocenił na1012 lat temu
Lala Alba de Céspedes
Lala
Alba de Céspedes
Opowieść o rzymskim adwokacie, który odnosi sukcesy zawodowe i choć ciągnie go do kobiet, to "nie ma inklinacji ku małżeństwu". Do czasu, gdy spotyka kobietę o bujnych kształtach, którą chce uwieść, ale ta jest na niego całkowicie obojętna. Z czasem dowiaduje się on, że kobieta jest nad wiek rozwiniętą 17-latką. Niepełnoletniość wybranki - jak zresztą szereg innych barier wznoszonych przez nastolatkę oraz jej familię - pcha adwokata coraz bardziej w stronę dziewczyny. Obserwujemy jak daje się on wciągnąć coraz głębiej i głębiej swojej ślepej obsesji, by dziewczynę posiąść. Mężczyzna pomału zatraca przytomny osąd, wszystkie inne przyjemności blakną i całkowicie wciąga go rozgrywka o zdobycie dziewczyny. Jest to zauroczenie fatalne, ale i paradoksalne. Dziewczyna zdaje mu się ograniczona intelektualnie, bezbarwna, pozbawiona poglądów, marzeń i aspiracji, nieokrzesana i nawet jej uśmiech wydaje mu się wulgarny. A jednak jej cielesność, jej bezwolność, konieczność pokonywania jakiejś niezrozumiałej dla adwokata atawistycznej bariery pcha go coraz dalej i dalej. Adwokat nie jest postacią specjalnie sympatyczną, a jednak z zadziwieniem obserwujemy jego lot w stronę płomienia i zadajemy sobie pytanie, do jakiego jeszcze szaleństwa jest zdolny, dokąd go to w końcu doprowadzi? Że skończy się jakąś katastrofą, czuć niemal od samego początku. A jak się kończy? Zaskakująco... ;) Podobała mi się przezroczystość narracji - powieść została napisana przez kobietę, ale dla mnie sprawiała wrażenie odmalowanej z typowo męskiego (miejscami mocno szowinistycznego) punktu widzenia. Autorką jest pół-Kubanka, pół-Włoszka, która wydała tę powieść w roku 1967, mając wówczas 56 lat - więc już wówczas trochę w życiu przeżyła, co zdecydowanie wychodzi książce na plus. Książka celnie dotyka tematu zaślepienia, obserwujemy bohateria miotającego się na cienkiej granicy między niepohamowaną obsesją a ślepą miłością. Wyraźnie czuć, że radość ścigania celu jest stokroć bardziej ekscytująca od tego celu zdobycia. Do refleksji... Książka ma niespieszny rytm, klimatem przypomina powieści Alberto Moravii. Jesteśmy w powojennym Rzymie i obserwujemy go oczami inteligencji (wspomniany wyżej adwokat) oraz "klasy robotniczej" (w osobie buchaltera, ojca tytułowej Lali). Mamy tu spojrzenia z południa Włoch ("u nas to są prawdziwi mężczyźni") oraz z północy ("ciemny typ, miał rysy kogoś z Południa"). Słyszymy echa tęsknoty prostych ludzi za obalonym dyktatorem ("wszyscy na świecie nam go zazdrościli, a on zdjął ciężar z naszych ramion, mówiąc: tylko pozwólcie sternikowi sterować"). Wraz z bohaterami kluczymy po upalnych uliczkach Rzymu, przytłacza nas sierpniowy skwar, czujemy zapach letnich kwiatów. Sądzę, że dobrze byłoby czytać tę książkę przebywając w Rzymie, w okolicach via delle Alpi, gdzie - w ogródku pod domem - nasi bohaterowie odbywali schadzki, pod czujnym okiem rodziców i sąsiadów.
shogun - awatar shogun
ocenił na63 lata temu
Długa noc Grigoł Abaszydze
Długa noc
Grigoł Abaszydze
Gruzińska powieść historyczna, opowiadająca o upadku potęgi tego państwa, pod ciosami islamu i Mongołów, w XIII wieku. Fabuła opowiada, o losach nadwornego malarza królowej Gruzji, Rusudan, oraz jej nadwornego poety, dzieje życia, tych dwóch artystów, oraz ich rodzin, są dramatyczne, jak losy całej Gruzji, w chwili, gdy za sprawą barbarzyńców, ich wysoka kultura, zostaje zmieciona z powierzchni ziemi. W momenie, gdy rozpoczyna się tok opowiadania, Gruzini, po łatwym odparciu rozpoznawczych oddziałów mongolskich, są bardzo pewnymi siebie, jeden z bohaterów, mówi: ,, Nasza akademia i w ogóle wszyscy gruzińscy uczeni, filozofowie i retorzy twierdzą teraz, że Gruzja — to nowy Rzym, że powinna też zająć miejsce chylącego się ku upadkowi Bizancjum. Zjednoczymy więc pod naszymi sztandarami i Wschód, i Zachód, a dzięki świętej mocy Krzyża i samego imienia Chrystusa pokonamy niewiernych, którzy nas jak morze otaczają ze wszystkich stron.''. Dzieje się, jednak, zgoła inaczej, to niewierni, niszczą Gruzję, z nieopisanym barbarzyństwem. Uciekający ze swego kraju, przed Mongołami, sułtan Dżalal ad-Din, postanawia złupić do cna Gruzję, aby jej bogactwami, nasycić swój skarb, przed starciem z Mongołami. Jest pewnym zwycięstwa, i pełen okrucieństwa, mawia: ,, Pamiętacie, co powiedział Mahomet: dwudziestu silnych mężów pokona dwustu niewiernych. Setka zmusi do ucieczki — tysiąc, jako że Allach dał nam niewiernych, abyśmy mieli kogo niszczyć''. Muzułmanienie, łatwo zdobywają stolice kraju, Tbilisi. Łagodni i naiwni Gruzini, pozwolili bowiem, aby stolice zalała przez lata dobrobytu, fala islamskich emigrantów, którzy utworzyli w mieście swoje dzielnice, a gdy tylko, armia sułtana stanęła pod murami Tbilisi, bez mrugnięcia okiem, zdradzili swych gruzińskich dobroczyńców, atakując ich od środka miasta, uderzając w plecy obrońców. ,,Muzułmańska ludność Tbilisi nie może się doczekać wkroczenia sułtana do miasta. Wszyscy tylko o tym myślą, że nadeszła godzina zemsty i także chcą walczyć. Królowa gruzińska razem ze swoimi wezyrami uciekła w góry. W mieście jest bardzo mało wojska. My sami, prawowierni mieszkańcy Tbilisi, moglibyśmy rzucić się i wyrżnąć wszystkich Gruzinów. Ale nasz mądry imam dał nam inną radę: jawnie nawoływał w meczetach, aby wierni pomagali Gruzinom, a w tajemnicy przygotowywali się do powstania. Gruzini mają mały garnizon. Jeden odcinek muru miejskiego musieli powierzyć nam, muzułmanom. Jesteśmy dobrze uzbrojeni. Gdy tylko zacznie się szturm, rzucimy się na niewiernych i otworzymy bramy wojskom sułtana, obrońcy i zbawcy muzułmanów, którego wielkość jest równa wielkości Allacha!''. Trzeba powiedzieć, że ten fragment utworu, musi brzmieć jak memento, dla licznych współczesnych miast Europy, gdzie muzułmanienie utworzyli swoje dzielnice. Powieść jest pełna scen brutalnych, lecz w przeciwieństwie do współczesnych książek, wszystko, jest tutaj podane ze smakiem, bez epatowania brutalizmem, dla samego brutalizmu i szokowania. Najbardziej zapadają w pamięć sceny, gdy sułtan rozkazuje, na moście, przez rzekę Kurę, położyć ikonę Matki Boskiej, każdy chrześcijanin, musi przejść przez ten most depcząc nogami ikonę, jeśli chce przeżyć, mimo to, wielu Gruzinów wybiera śmierć. Scena w której, Mongołowie, napadają na klasztor, starego i kalekiego przeora, wiążą, obkładają, starannie przepisywanymi, w tym klasztorze księgami z dziełami mędrców Platona, Arystotelesa i podpalają. Męczeństwo zakonnika, jest zarazem śmiercią zachodniej kultury, którą przez cale życie pielęgnował zbierając i przepisując księgi starożytności. Trudno nie mieć uczucia, że pisząc o Czyngis - chanie, i Mongołach, autor miał na myli Stalina, bolszewików i ich okropne panowanie nad Gruzją. Książka powstała, w 1963 roku, w chwili odwilży, czuć to, po stosunku do chrześcijaństwa, zakonników, nawet katolickich, którzy są przedstawienie pozytywnie. Długa Noc, Gruzji w XIII wieku, opisuje tez długą, noc Gruzji w XX wieku. Autor zmarł, w 1994 roku, dożywając upadku imperium zła i niepodległości swej ojczyzny, dla niego długa noc, skończyła się szczęśliwie, dla bohaterów książki nie, choć jest tu cień nadziei, w młodym pokoleniu, któremu przyjdzie wyrwać naród, spod jarzma Mongołów,, żadna bowiem wybitna książka, nie jest tylko opowieścią o cierpieniu, niesie bowiem, zarodek odrodzenia i nadziej. Piękna, smutna i wybitna powieść historyczna, jakich, już dziś nie piszą.
Janszklanko - awatar Janszklanko
ocenił na91 rok temu
I jak woda płynie Marguerite Yourcenar
I jak woda płynie
Marguerite Yourcenar
Nie jest to chyba częsty przypadek, by pisarka (bądź pisarz) wracała w zaawansowanym wieku do własnych utworów skreślonych bardzo młodzieńczą ręką. W Nathanaelu, tytułowej postaci najdłuższej z trzech pomieszczonych w tym tomie nowel, musiało być zatem coś szczególnego oraz bardzo Marguerite Yourcenar bliskiego. I podobieństwa tego upatrywać należy raczej w postawie wobec świata niż w życiorysie. Intuicję tę zdają się potwierdzać towarzyszące każdemu z trzech tekstów obfite posłowia, w których autorka pochyla się nad ich genezą oraz swoimi zamysłami artystycznymi. Istota samego pokrewieństwa nie jest tu wyrażona wprost, ale uważny czytelnik już po lekturze niewielu słów jako elementy zbioru wspólnego dla Yourcenar i Nathanaela wskaże takie cechy jak niezależność, zmysł moralny, stoicyzm czy wycofana życzliwość. Sam „Nathanael” to zaś mikropowieść antyłotrzykowska i portret człowieka prawdziwie wolnego. „Anna, soror” opowiada z kolei o krótkim szczęściu i długim smutku; mimo że młodzieńcza i nieznacznie tylko później wygładzona, ujmuje intensywnością oraz poetyckim pięknem. Wielką wartością jest ponownie posłowie autorki, w którym wyjaśnia ona swój zmieniający się przez lata stosunek do opowiadania. Ponadto to zawsze mile przeze mnie witana szansa przechadzki po Neapolu, a kluczowym do zrozumienia utworu terminem jest transgresja. Proza Yourcenar okazuje się oszczędna, elegancka i wnikliwa, posiada pewną unikalną, trudną do przyszpilenia jakość. To właściwie sam koncentrat, niebywale intensywny, bez zbędnych zdań. Technika pisarska autorki pozwala wniknąć w najgłębsze przeżycia bohatera, a jednocześnie obserwować je z dystansu. I choć francuska pisarka sięga głębin, których ja w sobie nie odnajduję, to pozwala mi rzucić na nie okiem niczym lekko gapowatemu turyście.
utracjusz - awatar utracjusz
ocenił na86 lat temu
Pomocnik Bernard Malamud
Pomocnik
Bernard Malamud
Brooklyn, Nowy Jork, lata 50. XX wieku. Przenosimy się w czasie i przestrzeni do nowojorskiej dzielnicy biedoty, do podupadającego sklepu spożywczego prowadzonego przez żydowskich imigrantów z Rosji, w wietrzny listopadowy ranek wciągamy do sklepu ciężkie skrzynki z mlekiem, przesypujemy bułki z torby do drucianego kosza, sprzedajemy jedną z nich za trzy centy siwowłosej Polce, zapalamy grzejnik gazowy, parzymy kawę w sczerniałym emaliowanym garnku, liczymy skromne dochody, zastanawiamy się, gdzie podziała się nasza młodość, dlaczego zmarnowaliśmy życie i jak przetrwać do pierwszego, czekamy na klienta, choć nie nadchodzi i uśmiechamy się ponuro przeglądając żydowską gazetę, jednym słowem, dzielimy troski i aspiracje bohaterów powieści. „Tyle się spodziewał po Ameryce, a dostał tak mało.” Jest w tej książce sporo biedy, cierpienia i trosk, ale niewątpliwie jest to powieść wysokiej duchowej urody, dodająca otuchy moralnej, a do tego czyta się świetnie, dlatego cenię, szanuję, uważam, admiruję i wysoko stawiam, Bernard Malamud, amerykański pisarz pochodzenia żydowskiego, wychowany na Brooklinie w rodzinie imigrantów z Rosji, wierzy, podobnie, jak Dostojewski, że szansę na odkupienie win ma największy nawet grzesznik i ta wiara jest w tym utworze czytelna, jest „zbrodnia”, jest „kara” i jest „nadzieja na odkupienie win”, jest także napięcie pomiędzy światem duchowym a materialnym, tak charakterystyczne dla najważniejszych dzieł Marca Chagalla oraz mnóstwo refleksji o tym, jak trudno jest zmienić kierunek życia. Powieść spodoba się czytelnikom czułego i niepomnego uraz serca. Książka wydana w roku 1957. „- Moja mama pyta - powiedziała prędko - czy pan mógłby jej dać na kredyt do jutra funt masła, bochenek żytniego chleba i małą butelkę octu jabłkowego. Kupiec znał matkę. - Nie będzie więcej kredytu. Dziewczynka wybuchnęła płaczem. Morris dał jej ćwierć funta masła, chleb i ocet. Odnalazł na podniszczonym kontuarze, obok kasy, pokreślone ołówkiem miejsce i dopisał liczbę pod pozycją „Pijaczka”. Suma ogólna wyniosła teraz dwa dolary i trzy centy, których nie miał nadziei nigdy zobaczyć. Ale Ida zrzędziłaby, gdyby zauważyła nową kwotę, więc zmniejszył sumę do jednego dolara i sześćdziesięciu jeden centów. Jego spokój - ta odrobina spokoju, jaką miał - wart był czterdzieści dwa centy.” Przewrotnie rzecz ujmując, można zaryzykować stwierdzenie, że jest to powieść również o tym, że z wiekiem spada zapotrzebowanie na zysk, a rośnie na święty spokój. ; )
Jeanne - awatar Jeanne
ocenił na81 rok temu

Cytaty z książki 16 opowiadań afrykańskich

Więcej
Obi Egbuna 16 opowiadań afrykańskich Zobacz więcej
Więcej