Gertruda Stein i Alicja Toklas. Idealnie dopasowane czy idealnie dyskretne?

Remigiusz Koziński
19.03.2021

Były nierozłączne, nawzajem się uzupełniały, jednak książki własnego autorstwa (przynajmniej oficjalnie) Alicja Toklas zaczęła wydawać dopiero po śmierci partnerki. Gertruda namawiała podobno Alicję do pisania pamiętników – ta jednak, czy to nie przejawiała chęci, czy była zbyt zajęta. Tak czy owak do pisania pamiętników, a przynajmniej do ich wydania, nie doszło. Pojawiła się natomiast „Autobiografia Alice B. Toklas”, która niedawno doczekała się również nowego polskiego wydania.

Gertruda Stein i Alicja Toklas. Idealnie dopasowane czy idealnie dyskretne? fot. mat. prasowe wydawnictwa Marginesy, Man Ray / Getty Images

Czyja to autobiografia?

„Autobiografia Alice B. Toklas” pióra Gertrudy Stein. Sam tytuł zawiera w sobie autoironię, jest świadectwem niezwykle bliskiej więzi i jednocześnie skomplikowania wzajemnych relacji między obiema paniami. Tytuł sugeruje, że bohaterką jest Alicja, tymczasem jest to de facto autobiografia Gertrudy. Widzianej oczami kochanki, partnerki, tej drugiej, dopełniającej połowy; jednak pani Stein pisze głównie o pani Stein.

Reklama

Jeśli „Autobiografia” powstawała tak, jak inne pisma Gertrudy, to i tak każde zdanie, dosłownie każde, przechodziło przez palce Alicji. Ona to bowiem przepisywała notatki swojej partnerki na maszynie. Styl pisania też się zmienił, spowszedniał, stał się bardziej „przystępny” (wyjaśnienie cudzysłowu za moment).

Gdyby Stein pisała swoim eksperymentalnym sposobem, wyjaśniłaby, że „autobiografia Alicji jest autobiografią Gertrudy jest autobiografią ich obu razem w Paryżu jest autobiografią bohemy całej z Alicją i Gertrudą w domku przy rue de Fleurs”. Gertruda toczyła nieustanną walkę ze znakami przestankowymi, ze specjalnym uwzględnieniem przecinków. Jak można się domyślić z powyższej próbki naśladownictwa stylu – przecinki były w odwrocie na całej linii interpunkcyjnego frontu. W „Autobiografii Alicji B. Toklas” przecinki są, a styl przypomina towarzyski small talk, który pewnie często pojawiał się w otwartym domu obu pań.

Gertruda Stein

Literatura przystępna

Auobiografia każdego z nas Gertruda SteinTak określała autorka obie „Autobiografie”. Obie, bowiem oprócz „Autobiografii Alice B. Toklas” Gertruda Stein stworzyła też nieco mniej przystępną „Autobiografię każdego z nas”. Napisała w niej zresztą, że: „nie można pisać tak jak się mówi bo przeciętny człowiek mówi językiem jakim każą mu mówić gazety film i radio czyli językiem nieciekawym…”. Ten nieciekawy język to język „literatury przystępnej”. Ignorowanie przecinków było charakterystyczne dla „literackich” książek Gertrudy; w połączeniu z powtarzaniem zdań nadawało jej prozie i poezji charakterystyczny rys i rytm. Stein pisała sama, oceniała innych, czasem dość ostro, nie owijając w bawełnę. Kto oglądał film „O północy w Paryżu” w reżyserii Woody Allena, ten być może pamięta dość pozytywną ocenę prozy głównego bohatera. Tak miło nie było na przykład przy ocenie Ernesta Hemingwaya, którego „Słońce też wschodzi” zostało przez Gertrudę Stein skrytykowane. Kłótnia, jaka wynikła na tym właśnie tle między dwojgiem Amerykanów w Paryżu, spowodowała praktycznie całkowite zerwanie relacji. Hemingway przestał się pojawiać przy rue de Fleures. O skomplikowanej przyjaźni obojga pisze Lyle Larsen w „Stein and Hemingway. The story of a turbulent friendship”. A zastanawiając się nad burzliwą przyjaźnią i targającymi nią turbulencjami, warto też zajrzeć do opublikowanych po śmierci Hema (tak go nazywała Stein) wspomnień m.in. z Paryża pt. „Ruchome Święto”.

Reklama

„Literatura przystępna” jest zdecydowanie łatwiejsza do przyswojenia. Można ją czytać skupiając się na opowiadanych historiach. „Opowiadanych” ponieważ rytm zdań, szczególnie w „Autobiografii Alice B. Toklas”, przypomina swojską, towarzyską paplaninę, historie opowiadane o znajomych i znajomych znajomych, które pojawiały się pewnie przy stole przy rue de Fleures w niedzielne popołudnia. Obie „Autobiografie” są jeszcze bardziej „przystępne” dla polskiego czytelnika dzięki przekładom Miry Michałowskiej, bez której trudno byłoby wyłapać „w jaki sposób pisała Gertruda o Gertrudzie i jak Gertruda napisała to co napisała o Gertrudzie a zarazem o Alicji która jak Gertruda z Gertrudą dla Gertrudy razem z Gertrudą aż do Alicji zniknięcia” (to oczywiście kolejna zabawa stylem pani Stein – autor ma nadzieję, że będzie mu to wybaczone).

Alice B. Toklas

Mira Michałowska. „Wojna domowa” i „Róża jest różą jest różą”

Wojna domowa Mira MichałowskaPrzekład Miry Michałowskiej jest treścią nowego wydania „Autobiografii Alice B.Toklas”, kanonicznej już „Autobiografii wszystkich nas” czy książki-eseju o Pablu Picassie. Tłumaczka była osobą niezwykle pracowitą: felietonistką, satyryczką, autorką adaptacji i scenariuszy, m.in. niezwykle swego czasu popularnej „Wojny domowej”. Dzięki przekładom jej „relacja” z Gertrude Stein, a więc siłą rzeczy z Alicją (Alicja wszak jak Gertruda z Gertrudą) stała się na tyle bliska, że powstał monodram: „Róża jest różą jest różą”, starszym czytelnikom znany może ze wspaniałego wykonania Ryszardy Hanin. W monodramie sama Alicja B. Toklas (o to „B.”, jak Babette pokłóciły się z Gertrudą, ale ta mimo wszystko postawiła na swoim) opowiada „swoimi” słowami z „Autobiografii” historię ich obu, a może tylko pani Stein, patrzącą na nią z portretu. Portretu pędzla Pabla Picassa, na którym Gertruda przygląda się światu przenikliwym spojrzeniem odrobinę przymrużonych oczu i lekko tylko asymetrycznych (to początkowy okres twórczości Picassa, więc lekko). Zresztą tekst ten też powstawał pod jej okiem. Spoglądała z ekranu komputera, w tle rozbrzmiewały dźwięki muzyki Cole Portera, goszczącego swego czasu, a jakże, przy rue de Fleures. 

Książka kucharska Alicji B. ToklasZmysł smaku mogłyby zaspokoić potrawy z pełnej nie tylko przepisów, ale i obserwacji „Książki kucharskiej” autorstwa Alice B. Toklas (w tym wypadku rzeczywistego autorstwa), w której mimo wydania po śmierci Gertrudy, partnerka Alicji jest obecna niemal na każdej stronie. Książka to z gatunku „przystępnych”, nie znajdziemy w niej więc zdania: „Mało kto wie że lody słodzone miodem są doskonałe doskonalej miód słodzi lody niż cukier o czym mało kto wie a warto spróbować”. Niemniej spróbować, książek i lodów, warto (zdanie kończące z dwoma przecinkami – oby i to było wybaczone).

Reklama

komentarze [2]

Sortuj:
60
32
19.03.2021 13:18

Bardzo ciekawy artykuł!!!! , a książki Gertrudy Stein mam, czytałam - świetnie się czyta, film widziałam 6 razy i byłam w tym mieszkaniu Gertrudy i Alicji. A po obejrzeniu prapremiery filmu O północy w Paryżu zaczęłam zbierać nosorożce - mam ich 138.....


194
47
19.03.2021 09:57

Zapraszam do dyskusji.


zgłoś błąd