-
Artykuły
Nie żyje Wiesław Myśliwski. Autor „Kamienia na kamieniu” i „Traktatu o łuskaniu fasoli” miał 94 lata
LubimyCzytać28 -
Artykuły
Zaczęłam od tajemnicy. Reszta przyszła sama - rozmowa z Małgorzatą Rogalą
LubimyCzytać2 -
Artykuły
Czytamy w weekend. 27 marca 2026
LubimyCzytać441 -
Artykuły
Przeczytaj fragment książki „Zbrodnia w rezydencji“
LubimyCzytać1
Bez Jana Pawła II, ale z Tokarczuk. Zmiany na liście lektur
Z listy lektur znikną utwory Sienkiewicza, Żeromskiego czy Jana Pawła II. W szkołach średnich pojawi się za to Olga Tokarczuk. Oto propozycje Ministerstwa Edukacji Narodowej, które pracuje nad nową, okrojoną podstawą programową.
©Łukasz Giza
Ministerstwo Edukacji Narodowej rozpoczęło konsultacje dotyczące zmian w podstawie programowej. Ta ma zostać odchudzona. Resort zachęca, by rodzice, nauczyciele i eksperci przesyłali swoje sugestie, korzystając z dostępnego na rządowych stronach formularza. MEN przedstawiło też własne propozycje zmian. Tradycyjnie najwięcej emocji budzą korekty listy lektur.
Barbara Nowacka: Brakuje współczesnej literatury
Już na początku tygodnia ministra edukacji Barbara Nowacka poinformowała, że nad uszczupleniem podstawy programowej z języka polskiego pracuje zespół ekspercki. – I przygląda się również liście lektur – powiedziała w rozmowie z „Super Expressem”.
Szefowa resortu zwróciła uwagę, że na obecnej liście nie ma żadnej książki, która powstała w XXI wieku. Wskazała między innymi na brak książek Olgi Tokarczuk. I dodała: – Warto się zastanowić nad tym, że jak chcemy mieć młodzież z wiedzą, otwartą na świat, to muszą też czytać literaturę współczesną.
W tym tygodniu poznaliśmy rekomendacje ministerstwa. Co zniknie z programu nauczania? Sprawdzamy.
Nowa lista lektur. Co wypada?
Ograniczona zostanie między innymi obecność Henryka Sienkiewicza, który od lat jest przedmiotem żarliwej debaty, zwłaszcza lektura „W pustyni i w puszczy”, która zdaniem części ekspertów wymagałaby dyskusji na temat realiów kolonializmu. Książka co prawda zostanie na liście, jednak jedynie we fragmentach. Całkowicie znikną za to „Quo vadis” i „Janko Muzykant”. Z listy lektur obowiązkowych dla klas 4–6 miałyby ponadto zostać usunięte utwory: „Powrót taty” Adama Mickiewicza (z tomu „Ballady i romanse”), „Katarynka” Bolesława Prusa czy „W pamiętniku Zofii Bobrówny” Juliusza Słowackiego. Przypowieści ewangeliczne nadal będą omawiane, zabraknie jednak tych o siewcy i o pannach roztropnych. Znikną też niektóre pieśni i piosenki patriotyczne i wybrane mity greckie – mit o Orfeuszu i Eurydyce.
Z listy obowiązkowych lektur klas wyższych, VII–VIII, wykreślone zostaną „Syzyfowe prace” Stefana Żeromskiego. Nie będzie poezji Norwida, Lechonia czy Rymkiewicza. Z czterech trenów Jana Kochanowskiego zostaną dwa, zniknie „Żona modna” Krasickiego, „Reduta Ordona” i „Śmierć Pułkownika” Adama Mickiewicza. Zamiast całości „Pana Tadeusza” zaproponowano zaś analizę wybranych fragmentów.
Zaproponowano, by w zamian uczniowie przeczytali m.in. „Wrońca” Jacka Dukaja czy „Złodziejkę książek” Markusa Zusaka.
Zmiana na liście lektur z języka polskiego. Będzie Tokarczuk
Zmiany nie ominą też szkół średnich. Zdaniem ekspertów MEN z listy lektur obowiązkowych dla zakresu podstawowego powinny zniknąć biblijne „Pieśni nad Pieśniami”, fragmenty „Kroniki polskiej” Galla Anonima, „Legendy o św. Aleksym” czy „Pamiętników” Jana Chryzostoma Paska. Obowiązkowe nie byłyby też „Konrad Wallenrod” Mickiewicza, „Romeo i Julia” Szekspira, „Hymn do miłości ojczyzny” Ignacego Krasickiego czy „Rozdziobią nas kruki, wrony…” Stefana Żeromskiego.
Na liście lektur obowiązkowych znalazłoby się za to opowiadanie Olgi Tokarczuk „Profesor Andrews w Warszawie” z tomu „Gra na wielu bębenkach” czy „Miejsce” Andrzeja Stasiuka z tomu „Opowieści galicyjskie”.
Ze spisu lektur obowiązkowych dla zakresu rozszerzonego w liceum mają zniknąć „Chmury” Arystofanesa, fragmenty „Eneidy” Wergiliusza, fragmenty „Wyznań” św. Augustyna i „Summa teologiczna” (fragmenty) św. Tomasza z Akwinu, a także wybrane opowiadania Borgesa czy Mrożka.
Duże zmiany objęły też zestaw lektur uzupełniających. Z tej listy lektur eksperci zaproponowali usunięcie m.in. fragmentów tekstów Jana Pawła II, „Zapisków więziennych” Stefana Wyszyńskiego i książki „Ojciec wolnych ludzi. Opowieść o prymasie Wyszyńskim” Pawła Zuchniewicza.
Pełna lista propozycji zmian na liście lektur dostępna jest na stronie Ministerstwa Edukacji Narodowej.
Projekty rozporządzeń dopiero po analizie uwag
Proponowane przez MEN zmiany towarzyszą etapowi prekonsultacji, które potrwają do 19 lutego. Resort zapewnił, że projekty rozporządzeń zostaną przygotowane po dokładnej analizie uwag nadesłanych za pomocą wspomnianego formularza.
‼️Zapraszamy do wzięcia udziału w prekonsultacjach przedstawicieli organizacji zrzeszających nauczycieli, dyrektorów szkół oraz przedstawicieli organizacji pozarządowych zajmujących się oświatą. Od 19 do 21 lutego br. organizujemy spotkania online.
— Ministerstwo Edukacji Narodowej (@MEN_GOVPL) February 12, 2024
Więcej informacji na temat… pic.twitter.com/hMy6tGCjSd
Konsultacje społeczne i uzgodnienia międzyresortowe miałyby rozpocząć się w kwietniu. W czerwcu zaś projekty mają zostać podpisane przez ministrę edukacji.
– Nauczyciele nie mają obowiązku trzymać się tego kanonu lektur i tylko tego, co jest obowiązkowe. Naprawdę mamy mądrych nauczycieli i mądre nauczycielki – mówiła na antenie TVN24 Barbara Nowacka.
– Uważam, że im (uczniom – red.) trzeba w dużej mierze zaufać, ale też dać wyraźny sygnał, że widzimy ich problemy, że ich słuchamy i wiemy, że są przemęczeni i przeuczeni – dodała. – Wiemy, że ta wiedza, którą mają, potem nie przekłada się na ich sukcesy, a chcemy, żeby tak było. To jest wielkie wyzwanie, żeby młodzież w Polsce w XXI wieku uczyła się w szkole z XXI wieku.
Tagi i tematy
komentarze [449]
Kurde, naprawdę to jest taka rewolucja? skreślenie kilku pozycji? Straszna rzecz, dodanie kobiety-noblistki i skreślenie legend dawnego Egiptu czy Quo vadis(które skądinąd są fajną książką, a film był najlepszą rzeczą do beki w liceum). Moje propozycje:
1.Ogólnie skracanie jest oznaką myślenia, bo przeładowanie treścią jest chorobą naszych czasów. Zob. Byung Chul-Han "społeczeństwo zmęczenia", czy "jak się uczymy" Deheane;a :) Skracać nie mniej, a więcej!
2. Co do wprowadzenia marksizmu kulturowego(sic!) i końca kultury polskiej to dajcie spokój, świętoszki(nie jest tak łatwo utracić tożsamość narodową). Jakkolwiek wykreślenie JP2 może by przeciwskuteczne, bo poziom memizacji papieża wśród młodzieży osiągnął chyba już apogeum(odjaniepawlenie kanonu).
3.Jeszcze raz: Na pohybel, fałszywym erudytom! Lepiej przeczytać jedną książkę dobrze, niż jak mówił Barthes, czytać wiele książek jak jedną!
4.Poza tym kanon europejski jest, a nic by nie zaszkodziło, żeby np. dodać coś z literatury chińskiej, czy hinduskiej np. Konfucjusza i Mahabaratę?. Polacy zobaczyliby może, że inni to też ludzie :P
5.Marzy mi się też ruchomy kanon np. że co roku, w ramach UE, czytamy innego klasyka, wybranej literatury naszych sąsiadów: Haska, Cervantesa, czy, broń Boże, jakąś kobietę typu Austin. Ale by było!
6. Ukraina: mamy "nową" mniejszość w Polsce(wiele dzieciaków utraci ścieżkę edukacyjną niczym nasi dziadkowie). Ale by było jakby ktoś zobaczył, że Ogniem i mieczem ma swój rewers w postaci "Tarasa Bulby"(raczej dzieła literatury rosyjskiej). Może być w fragmentach!
7. Pluralizm to nie relatywizm, zobaczenie innych narracji to nie zdrada Polski, mocium pany i mocium panny! Po to jest fikcja poniekąd, waszmościnie! A regionalizacja kanonu? Np. przeczytanie jakiegoś Niemca mieszkającego na Mazurach byłoby w szkole na Mazurach hitleryzmem? Albo coś o łemkach na podkarpaciu? Albo o żydach w sztetlach mazowsza czu lubelszczyzny, gdzie wychował się niejaki noblista Singer? Straszne rzeczy by się zadziały w naszych głowach, fiksum dyrdum!
8. "Pamiętniki chłopów" w ramach ludowego zwrotu w historii! Przecież to jest literatura ! Mogą być w fragmentach, a niech tam!(krytykę tego nurtu przeprowadzę już niezadługo!).
9. Literatura, w tym polska(choć są tam świetne rzeczy w tym powieści Witkacego, poeci, Prus :P) to nie wszystko. Jednym z najważniejszych aspektów kultury nowoczesnej jest prymat poznania naukowego(wiem, bezdusznego!). Ale jakby do kanonu dodano Darwina albo Einsteina, albo biografię Curie, naszej Skłodowskiej? Zanim jako polscy romantycy(neoneo) skrytykujemy szkiełko, warto przez nie spojrzeć!
10.Dlaczego, dlaczego największe dzieło napisane przez Polaka, "Rekopis znaleziony w Saragossie" jest pomijany zarówno przez sanacje, komunistów i iiirpowców?!
To byłaby przygoda! Heca! (odjeżdżam niczym Chmielnicki na początku Ogniem i Mieczem z informacją: rozmaite znaki na niebie i ziemi zwiastowały(skreślam: jakoweś klęski i nadzwyczajne zdarzenia), (dodaję:)że nic się z tego nie wydarzy).
Czołem uśmiechniętej Polsce!
Kurde, naprawdę to jest taka rewolucja? skreślenie kilku pozycji? Straszna rzecz, dodanie kobiety-noblistki i skreślenie legend dawnego Egiptu czy Quo vadis(które skądinąd są fajną książką, a film był najlepszą rzeczą do beki w liceum). Moje propozycje:
1.Ogólnie skracanie jest oznaką myślenia, bo przeładowanie treścią jest chorobą naszych czasów. Zob. Byung Chul-Han...
O ile gorąco popieram zarówno odchudzenie, jak i - zwłaszcza - uwspółcześnienie listy lektur szkolnych, to uważam, że akurat "W pustyni..." może być świetnym wstępem do dyskusji o kolonializmie (może nie od razu trzeba zaczynać od biografii Leopolda II).
Jakoś trudno mi też rozstać się w głowie z wierszami Norwida, Gałczyńskiego (tego, jak widzę nikt jednak nie wyrzuca), a "Z pamiętnika Zofii Bobrówny", to jeden z najpiękniejszych przykładów na wyjaśnienie człowiekowi, czym liryka jest.
Na pewno literaturę współczesną w klasach starszych można by wzbogacić o jakieś dobre dzieło dystopijne (np. "Drogę", czy "Gwiazdozbiór psa") czy wprowadzić coś z prozy krajów bałkańskich/naddunajskich, żeby później każdy z nas nie musiał - jak obecnie - na własną rękę odkrywać tego ogromnego archipelagu dzieł nieraz wybitnych...
O ile gorąco popieram zarówno odchudzenie, jak i - zwłaszcza - uwspółcześnienie listy lektur szkolnych, to uważam, że akurat "W pustyni..." może być świetnym wstępem do dyskusji o kolonializmie (może nie od razu trzeba zaczynać od biografii Leopolda II).
Jakoś trudno mi też rozstać się w głowie z wierszami Norwida, Gałczyńskiego (tego, jak widzę nikt jednak nie wyrzuca), a...
Bezsprzecznym faktem jest że program edukacyjny jest przeładowany niepotrzebną, niepraktyczną, często archaiczną wiedzą. Wiedzą którą każdy zainteresowany danym zagadnieniem może znaleźć w mniej inż minutę wyciągając smartfona. Czy faktycznie zamiana Mickiewicza na Tokarczuk wprowadzi młodzież w inny świat i otworzy im oczy na nowe horyzonty? Wątpię. Raczej po prostu zostanie zamieniony autor przykrego obowiązku jakim jest dla wielu obowiązkowa lektura. Bo czy można wyrządzić większą krzywdę książce jak zmuszać młodzież do jej przeczytania?
Bezsprzecznym faktem jest że program edukacyjny jest przeładowany niepotrzebną, niepraktyczną, często archaiczną wiedzą. Wiedzą którą każdy zainteresowany danym zagadnieniem może znaleźć w mniej inż minutę wyciągając smartfona. Czy faktycznie zamiana Mickiewicza na Tokarczuk wprowadzi młodzież w inny świat i otworzy im oczy na nowe horyzonty? Wątpię. Raczej po prostu...
Czytelnicy oznaczyli ten post jako spam więcej mniejLudzie dostali smartfony, ale wydaje się, że są coraz głupsi.
Ludzie dostali smartfony, ale wydaje się, że są coraz głupsi.
Czytelnicy oznaczyli ten post jako spamSmartfon to tylko narzędzie. Dzięki niemu mamy dostęp do wiedzy niemal całego świata, niestety też do całej głupoty świata. Może właśnie od nauki korzystania z tego narzędzia powinno się zaczynać edukację.
Smartfon to tylko narzędzie. Dzięki niemu mamy dostęp do wiedzy niemal całego świata, niestety też do całej głupoty świata. Może właśnie od nauki korzystania z tego narzędzia powinno się zaczynać edukację.
Czytelnicy oznaczyli ten post jako spamWłaściwie to program nauczania, aby był kompletny musi obejmować ileś książek. Tylko iż wyrzucanie pozycji ważnych dla danej epoki, jak np. Kronika Galla Anonima to fatalny pomysł.
Właściwie to program nauczania, aby był kompletny musi obejmować ileś książek. Tylko iż wyrzucanie pozycji ważnych dla danej epoki, jak np. Kronika Galla Anonima to fatalny pomysł.
Czytelnicy oznaczyli ten post jako spamE tam fatalny, ja bym po prostu odebrała smartfon i nie marnowała czasu na naukę obsługi Galla Anonima.
E tam fatalny, ja bym po prostu odebrała smartfon i nie marnowała czasu na naukę obsługi Galla Anonima.
Czytelnicy oznaczyli ten post jako spamNo dobrze, znormalizujmy to. Mowa jest o prototypowym, ściśle tajnym projekcie wirtualnego smartfona Pixara, o kodowej nazwie Galla Anonima, do którego wkradły się pewne nieścisłości, w związku z czym wszystkie powstałe modele testowe powinny zostać zezłomowane, gdyż stanowią poważne zagrożenie dla życia i zdrowia braci szkolnej.
No dobrze, znormalizujmy to. Mowa jest o prototypowym, ściśle tajnym projekcie wirtualnego smartfona Pixara, o kodowej nazwie Galla Anonima, do którego wkradły się pewne nieścisłości, w związku z czym wszystkie powstałe modele testowe powinny zostać zezłomowane, gdyż stanowią poważne zagrożenie dla życia i zdrowia braci szkolnej.
Czytelnicy oznaczyli ten post jako spamjakby był Sapkowski i Heniek Portier to był uwierzył, że szkolniki cokolwiek przeczytają, a tak - czysta kosmetyka
jakby był Sapkowski i Heniek Portier to był uwierzył, że szkolniki cokolwiek przeczytają, a tak - czysta kosmetyka
Czytelnicy oznaczyli ten post jako spamBTW - jak Wam się nie podobają korekty w lekturach, to poczytajcie o korektach w programie historii. Nawet hołd pruski wyleciał. :) O Pileckim czy Kolbe nie wspomnę.
BTW - jak Wam się nie podobają korekty w lekturach, to poczytajcie o korektach w programie historii. Nawet hołd pruski wyleciał. :) O Pileckim czy Kolbe nie wspomnę.
Czytelnicy oznaczyli ten post jako spamW propozycjach usunięto z podstawy programowej konkretne wydarzenia, ale w większości wypadków zagadnienia ogólne zostały. W związku z tym te treści i tak będą się pojawiać w podręcznikach i będą o nich mówić nauczyciele. Z tą różnicą, że nauczyciele historii będą decydować, na czym się skupić. Ale żeby spełnić wymagania z podstawy, uczeń będzie musiał umieć opowiedzieć o konkretnych okresach z historii i będzie musiał się powoływać na konkretne wydarzenia.
W propozycjach usunięto z podstawy programowej konkretne wydarzenia, ale w większości wypadków zagadnienia ogólne zostały. W związku z tym te treści i tak będą się pojawiać w podręcznikach i będą o nich mówić nauczyciele. Z tą różnicą, że nauczyciele historii będą decydować, na czym się skupić. Ale żeby spełnić wymagania z podstawy, uczeń będzie musiał umieć opowiedzieć o...
Czytelnicy oznaczyli ten post jako spam więcej mniejNiby tak, ale nie mam wiary w ogół nauczycielski. Sytuacja, w której obowiązkowy program jest okrojony do szkieletu, a o reszcie decydują nauczyciele, skończyłby się marnie - wolałbym raczej, żeby ktoś z pasją rozpisał wszystkim dokładnie, co robić przez cały rok i nie kombinować. Zresztą, myślę, że nauczycielom odpowiada wariant, kiedy są prowadzeni po sznurku - tak jest prościej. Belfer-pasjonat i tak sobie poradzi w takiej sytuacji.
Niby tak, ale nie mam wiary w ogół nauczycielski. Sytuacja, w której obowiązkowy program jest okrojony do szkieletu, a o reszcie decydują nauczyciele, skończyłby się marnie - wolałbym raczej, żeby ktoś z pasją rozpisał wszystkim dokładnie, co robić przez cały rok i nie kombinować. Zresztą, myślę, że nauczycielom odpowiada wariant, kiedy są prowadzeni po sznurku - tak jest...
Czytelnicy oznaczyli ten post jako spam więcej mniejOd czasu kiedy z kanonu wyrzucono Gombrowicza, to ta lista lektur nie ma żadnego znaczenia. Wszystkie idee, historie, perspektywy, które z książek objętych ww. listą wyziewają, są wtórne: w takim znaczeniu, że można je zastąpić filmem, inną lekturą, mądrym komiksem czy nawet rozmową z dziadkiem. Ale gombrowiczowskiej formy nigdzie indziej niż u samego Gombro się nie napotka. A to dobry przyczynek do stosowania filozofii w życiu codziennym, do okiełznywania społecznych klisz, pułapek szufladkowania - no i też manifest autonomii jednostki
Od czasu kiedy z kanonu wyrzucono Gombrowicza, to ta lista lektur nie ma żadnego znaczenia. Wszystkie idee, historie, perspektywy, które z książek objętych ww. listą wyziewają, są wtórne: w takim znaczeniu, że można je zastąpić filmem, inną lekturą, mądrym komiksem czy nawet rozmową z dziadkiem. Ale gombrowiczowskiej formy nigdzie indziej niż u samego Gombro się nie...
Czytelnicy oznaczyli ten post jako spam więcej mniejCiekawy punkt widzenia. Z mojej perspektywy akurat Gobrowicz nie przedstawia żadnej ciekawej/wartościowej treści, z kolei forma jest nadęta. Być może oryginalna, ale nie niezwykła, czy szalenie odkrywcza. Nie upierałbym się przy wycinaniu go z kanonu, ale problem jest znacznie głębszy: bo co z tego, że Gombrowicza zachowamy, jeśli sposób przekazu i interpretacji jego twórczości będzie tak samo szablonowy i płytki, jak przy analizie każdej innej lektury? W moich czasach Gombrowicza jeszcze się omawiało i zapamiętałem z tego tyle, że "Gombrowicz wielkim pisarzem był". Zabawne i głęboko niespójne z samą osobą pisarza i jego dzieł.
Ciekawy punkt widzenia. Z mojej perspektywy akurat Gobrowicz nie przedstawia żadnej ciekawej/wartościowej treści, z kolei forma jest nadęta. Być może oryginalna, ale nie niezwykła, czy szalenie odkrywcza. Nie upierałbym się przy wycinaniu go z kanonu, ale problem jest znacznie głębszy: bo co z tego, że Gombrowicza zachowamy, jeśli sposób przekazu i interpretacji jego...
Czytelnicy oznaczyli ten post jako spam więcej mniejLudzie dajcie sobie spokój. To artykuł o lekturach szkolnych. Ich i tak prawie nikt nie czyta. Dajecie się autorowi artykułu szczuć jedno na drugie podczas kiedy on czy tam ona, nie wiem, nie będę tego czytać, zaciera ręce z radości. Robicie dokładnie to czego się od was oczekuje. Jesteście polaryzowani tak samo jak opinia publiczna. Znajdźcie wspólny temat i się zakumplujcie.
Ludzie dajcie sobie spokój. To artykuł o lekturach szkolnych. Ich i tak prawie nikt nie czyta. Dajecie się autorowi artykułu szczuć jedno na drugie podczas kiedy on czy tam ona, nie wiem, nie będę tego czytać, zaciera ręce z radości. Robicie dokładnie to czego się od was oczekuje. Jesteście polaryzowani tak samo jak opinia publiczna. Znajdźcie wspólny temat i się...
Czytelnicy oznaczyli ten post jako spam więcej mniej,,i tak prawie nikt nie czyta" - ale program nauczania powinien je obejmować. Natomiast pozostaje kwestia w jaki sposób je się omawia. Z drugą częścią komentarza zdecydowanie się zgadzam.
,,i tak prawie nikt nie czyta" - ale program nauczania powinien je obejmować. Natomiast pozostaje kwestia w jaki sposób je się omawia. Z drugą częścią komentarza zdecydowanie się zgadzam.
Czytelnicy oznaczyli ten post jako spamOk ale żadna z wypowiadających się tu osób nie ma na ten program realnego wpływu, to nie referendum. Ci co podejmują takie decyzje po prostu je podejmą jak zawsze a uczniowie będą się migac od czytania jak zawsze. Zmiany wprowadzić trzeba i choć ja bardzo sobie naszych klasyków cenię to mam świadomość że nasza historia w zasadzie jest taka sama od początku istnienia naszego państwa. Rosja i Niemcy zawsze nam upuszczali krwi i to się nie zmieniło. Dlatego czy ta młodzież będzie takie czy inne książki czytać to i tak dowiedzą się mniej więcej tego samego. Dobrze że będą wprowadzone zmiany i jest oczywiste że nie każdemu się one spodobają. Dlatego cała ta dyskusja pod tym artykułem jest biciem piany. Zmiany muszą być bo bez nich nie ma postępu. Równocześnie pamiętajmy że młodzież ma dziś dostęp do niesamowitych materiałów edukacyjnych i ci którzy wiedzę kochają mają większe możliwości niż my kiedykolwiek by tę wiedzę pogłębiać. Zaufajmy im po prostu, to oni mają tworzyć naszą przyszłość, nie my ich.
Ok ale żadna z wypowiadających się tu osób nie ma na ten program realnego wpływu, to nie referendum. Ci co podejmują takie decyzje po prostu je podejmą jak zawsze a uczniowie będą się migac od czytania jak zawsze. Zmiany wprowadzić trzeba i choć ja bardzo sobie naszych klasyków cenię to mam świadomość że nasza historia w zasadzie jest taka sama od początku istnienia...
Czytelnicy oznaczyli ten post jako spam więcej mniej
@Moki ,,nie ma realnego wpływu" - primo: każdy ma prawo się wypowiedzieć i podzielić się swoją opinią na ten temat, secundo: co to za postęp, jeśli usuwa się ważne dzieła z danej epoki, np. Kronikę Galla Anonima, czy Pamiętniki Paska. To jest ogłupianie, cofanie rozwoju, aniżeli postęp.
@Coldy Widziałem inne artykuły p. Wrzesińskiego, widziałem jak prowadzi ,,dyskusję" z innymi użytkownikami i sam z nim również pisałem i widzę, po której stronie stoi.
@Moki ,,nie ma realnego wpływu" - primo: każdy ma prawo się wypowiedzieć i podzielić się swoją opinią na ten temat, secundo: co to za postęp, jeśli usuwa się ważne dzieła z danej epoki, np. Kronikę Galla Anonima, czy Pamiętniki Paska. To jest ogłupianie, cofanie rozwoju, aniżeli postęp.
@Coldy Widziałem inne artykuły p. Wrzesińskiego, widziałem jak prowadzi ,,dyskusję" z...
Rozumiem tę perspektywę, i tak, w ludziach leży ten problem bo każdy chce wyrazić swoje poglądy i znaleźć takich którzy je poprą. Są ludzie dla których nie jest ważna prawda a racja i takich ludzi jest większość. I teraz powiedzmy ja wiedząc że taka już ludzka natura mogę napisać artykuł który tych ludzi od razu postawi w stan gotowości. Znając tę naturę mogę wyprodukować sobie praktycznie perpetuum mobile, bo zawsze znajdzie się ktoś kto będzie chciał mieć własną opinię i ją wyrazić. Często będzie ona wyrażana w agresywnym narzucajacym tonie. Obcy do obcego nagle czuje nienawiść z powodu różnicy zdań. Wystarczy umiejętnego oratora żeby ludzie zaczęli się w efekcie tego zabijać. Taka jest na przykład historia Wołynia, tak właśnie Hitler zdobył władzę. Tak powstał kalifat. Dziel i rządź to się nazywa. My, czytelnicy tu na LC moglibyśmy na portalu wprowadzać nasze własne zasady, moglibyśmy mieć realny wpływ na to co będzie dyskutowane, jakie książki będą wydawane gdybyśmy stanęli murem, zrobili sobie "związek zawodowy" i powiedzieli od teraz będzie tak albo my sobie stąd pójdziemy i zrobimy własne LC. I dlatego nasza uwaga jest kierowana w stronę bezsensownych konfliktów, żeby odwrócić ją od tego co najważniejsze. Możemy mieć wpływ na wszystko, trzeba się tylko zjednoczyć. To największy strach każdego przy władzy. I jestem więcej niż pewna że nasza młodzież zrozumie jaką jest potęgą, zjednoczy się i powie dość obecnemu systemowi edukacji. A wtedy zobaczymy jak on upada i powstaje na jego miejscu coś lepszego. I cała ta dyskusja i tak nie będzie miała znaczenia :)
Rozumiem tę perspektywę, i tak, w ludziach leży ten problem bo każdy chce wyrazić swoje poglądy i znaleźć takich którzy je poprą. Są ludzie dla których nie jest ważna prawda a racja i takich ludzi jest większość. I teraz powiedzmy ja wiedząc że taka już ludzka natura mogę napisać artykuł który tych ludzi od razu postawi w stan gotowości. Znając tę naturę mogę wyprodukować...
Czytelnicy oznaczyli ten post jako spam więcej mniej@Marcin taka jest Twoja opinia i ją ją szanuję. Nie zamierzam dyskutować aby przekonać Cię do czegokolwiek. Ja myślę trochę inaczej ale jesteśmy kompletnie różnymi osobami i to jest jasne że nasze poglądy są różne.
@Marcin taka jest Twoja opinia i ją ją szanuję. Nie zamierzam dyskutować aby przekonać Cię do czegokolwiek. Ja myślę trochę inaczej ale jesteśmy kompletnie różnymi osobami i to jest jasne że nasze poglądy są różne.
Czytelnicy oznaczyli ten post jako spamLewica wypali edukację do gołej ziemi! Nowacka to karykatura, którą w cyrku powinni pokazywać, ze szkół zrobi fabrykę lewackich idiotów.
Lewica wypali edukację do gołej ziemi! Nowacka to karykatura, którą w cyrku powinni pokazywać, ze szkół zrobi fabrykę lewackich idiotów.
Czytelnicy oznaczyli ten post jako spamSkąd w tobie tyle jadu?
Skąd w tobie tyle jadu?
Czytelnicy oznaczyli ten post jako spamWe mnie tylko miłość, ale to nie oznacza, że nie dostrzegam patologii i upadku.
We mnie tylko miłość, ale to nie oznacza, że nie dostrzegam patologii i upadku.
Czytelnicy oznaczyli ten post jako spam3,2,1, start komentarze wszystkich "ekspertów", którzy przecież najlepiej znają się na tym, co dzieci w szkole powinny czytać, a co nie, na pewno lepiej od nauczycieli i ministrów. Chciałam tylko zauważyć, że nawet jak co usuną, to nie ma zakazu, żeby sobie to z dzieckiem poczytać w domu. Czytajcie zatem te Katarynki i Syzyfowe prace... Druga rzecz: milion godzin w szkole - narzekanie, że dzieci są "przeuczone". Chcą im poluzować - to zaś lament, że dzieci to już nawet do 100 nie zliczą. Zdania dzieciaków w tej inbie rzecz jasna nikt nie uwzględnia XD
3,2,1, start komentarze wszystkich "ekspertów", którzy przecież najlepiej znają się na tym, co dzieci w szkole powinny czytać, a co nie, na pewno lepiej od nauczycieli i ministrów. Chciałam tylko zauważyć, że nawet jak co usuną, to nie ma zakazu, żeby sobie to z dzieckiem poczytać w domu. Czytajcie zatem te Katarynki i Syzyfowe prace... Druga rzecz: milion godzin w szkole -...
Czytelnicy oznaczyli ten post jako spam więcej mniejJeżeli z kanonu lektur usuwa się tak ważne dzieła jak Kronika Galla Anonima, czy Pamiętniki Paska, to wnioski dla każdego powinny nasuwać się same, ,,ekspertko". ;)
Jeżeli z kanonu lektur usuwa się tak ważne dzieła jak Kronika Galla Anonima, czy Pamiętniki Paska, to wnioski dla każdego powinny nasuwać się same, ,,ekspertko". ;)
Czytelnicy oznaczyli ten post jako spamJak to ladnie ujal niedawno JM Rokita w jednym z wywiadow: Przed nami wieki ciemne...wiek kierowania sie irracjonalnym mysleniem...wszystko w imie lepszej przyszlosc...ile razy to juz sie dzialo? Nic tylko czytac dzieciakom wartosciowe ksiazki i uczyc tego co wazne...naprawde wazne...kto wie, moze wsrod nich juz jest jakis John Connor...;-)
Jak to ladnie ujal niedawno JM Rokita w jednym z wywiadow: Przed nami wieki ciemne...wiek kierowania sie irracjonalnym mysleniem...wszystko w imie lepszej przyszlosc...ile razy to juz sie dzialo? Nic tylko czytac dzieciakom wartosciowe ksiazki i uczyc tego co wazne...naprawde wazne...kto wie, moze wsrod nich juz jest jakis John Connor...;-)
Czytelnicy oznaczyli ten post jako spamNajwazniejsze zeby tych autorow nie zabraklo w domach. Nie mam nic do Tokarczuk, uwazam, ze trzeba ja czytac i jest swietna pisarka. Nie zgadzam sie z jej opiniami jako prywatnego czlowieka, to w ogole nie moja bajka...ale jej kunszt doceniam. Natomiast JPII czy Wyszynski, to inne pisanie, poruszanie fundamentalnych spraw...sprawdzi sie zawsze i w kazdych czasach...postep postepem, ludzkosc 2.0 jest nieunikniona...ale ludzka natura pozostanie ludzka natura...a o tym pisze wlasnie JPII, Wyszynski czy Mickiewicz...nic tylko kupowac dobre ksiazki w antykwariatach i czytac przy dzieciach...tak, zeby widzialy. Szkoda tylko ze jesli zabraknie chocby kilku takich pozycji w szkolach (chocby dla rownowagi i szansy poznania) to wielu ludzi nigdy sie z tym nie zetknie...
Najwazniejsze zeby tych autorow nie zabraklo w domach. Nie mam nic do Tokarczuk, uwazam, ze trzeba ja czytac i jest swietna pisarka. Nie zgadzam sie z jej opiniami jako prywatnego czlowieka, to w ogole nie moja bajka...ale jej kunszt doceniam. Natomiast JPII czy Wyszynski, to inne pisanie, poruszanie fundamentalnych spraw...sprawdzi sie zawsze i w kazdych czasach...postep...
Czytelnicy oznaczyli ten post jako spam więcej mniejNie będzie Jana Pawła II, Prymasa Polski Stefana Wyszyńskiego, Henryka Sienkiewicza, Mickiewicza, Norwida, Żeromskiego, Prusa, Lechonia, Rymkiewicza, Słowackiego itd. Ale będzie lewacka ideologia Tokarczuk. Czy o taką Polskę żeśmy walczyli...?
Nie będzie Jana Pawła II, Prymasa Polski Stefana Wyszyńskiego, Henryka Sienkiewicza, Mickiewicza, Norwida, Żeromskiego, Prusa, Lechonia, Rymkiewicza, Słowackiego itd. Ale będzie lewacka ideologia Tokarczuk. Czy o taką Polskę żeśmy walczyli...?
Czytelnicy oznaczyli ten post jako spam@Zwłaszcza Szkoda wysiłku zmarnowanego na takie coś.
@Zwłaszcza Szkoda wysiłku zmarnowanego na takie coś.
Czytelnicy oznaczyli ten post jako spam@Coldy ,,indoktrynacja religijna" - religia promująca dane wartości jest zła, ale plucie na własny (?) kraj, naród jest w porządku?
@Coldy ,,indoktrynacja religijna" - religia promująca dane wartości jest zła, ale plucie na własny (?) kraj, naród jest w porządku?
Czytelnicy oznaczyli ten post jako spam
,,W tej religii, promowanie dobrych wartości nigdy nie było celem samym w sobie" - trudno mi wyobrazić sobie np. apostołów chcących tylko poszerzyć swoje ,,wpływy".
,,bezdenna hipokryzja jej głosicieli" - a co masz np. do prymasa Wyszyńskiego, czy Jana Pawła?
,,Nikt chyba nie chce kolejnego średniowiecza prawda?" - akurat średniowiecze jest mocno zdemonizowaną epoką. Pozwolę sobie na szybko wkleić link do artykułu: https://wielkahistoria.pl/15-najwiekszych-mitow-na-temat-sredniowiecza-czy-ty-tez-w-nie-wierzysz/
,,Aż dziw bierze, że po 1000 lat intelektualnego upodlenia jakie nam zaserwowali, nikt jeszcze tego nie zaorał." - a wiesz, ilu naukowców było duchownymi? Dla przykładu: Mendel, Sylwester II, Grzegorz XIII, czy z niższymi święceniami sam Kopernik.
,,W tej religii, promowanie dobrych wartości nigdy nie było celem samym w sobie" - trudno mi wyobrazić sobie np. apostołów chcących tylko poszerzyć swoje ,,wpływy".
,,bezdenna hipokryzja jej głosicieli" - a co masz np. do prymasa Wyszyńskiego, czy Jana Pawła?
,,Nikt chyba nie chce kolejnego średniowiecza prawda?" - akurat średniowiecze jest mocno zdemonizowaną epoką....
Problem w tym, że od czasów apostołów upłynęło 2000 lat.
Cytowany artykuł też jakiś dziwny trochę - wymienia mity cokolwiek nieistotne.
Problem w tym, że od czasów apostołów upłynęło 2000 lat.
Cytowany artykuł też jakiś dziwny trochę - wymienia mity cokolwiek nieistotne.
Idziemy do przodu.
Patrzymy w przyszłość.
Ja bym w ogóle usunął język polski z programu nauczania, komu to potrzebne.
Jestem za wprowadzeniem przedmiotu : przygotowanie do życia w związku (nie rodzinie) lgbtq plus w wymiarze 10 lekcji tygodniowo plus obowiązkowe praktyki w klubach dla pedałów, przepraszam, chciałem napisać gejów.
Idziemy do przodu.
Patrzymy w przyszłość.
Ja bym w ogóle usunął język polski z programu nauczania, komu to potrzebne.
Jestem za wprowadzeniem przedmiotu : przygotowanie do życia w związku (nie rodzinie) lgbtq plus w wymiarze 10 lekcji tygodniowo plus obowiązkowe praktyki w klubach dla pedałów, przepraszam, chciałem napisać gejów.
Nie przepraszaj. Zastanów się, co ci daje homofobia.
Nie przepraszaj. Zastanów się, co ci daje homofobia.
Czytelnicy oznaczyli ten post jako spamNie uważam się za żadnego homofoba. Uważam się za normalnego faceta. Homoseksualizm jest to choroba psychiczna, którą powinno się leczyć jak np. pedofilie i inne zboczenia seksualne. I nikt mi nie powie, że jest to normalna orientacja bo to po prostu nie prawda. A już promowanie tego zboczenia powinno być karalne z urzędu. To tyle w temacie.
Nie uważam się za żadnego homofoba. Uważam się za normalnego faceta. Homoseksualizm jest to choroba psychiczna, którą powinno się leczyć jak np. pedofilie i inne zboczenia seksualne. I nikt mi nie powie, że jest to normalna orientacja bo to po prostu nie prawda. A już promowanie tego zboczenia powinno być karalne z urzędu. To tyle w temacie.
Czytelnicy oznaczyli ten post jako spamAż ciężko uwierzyć, że w takiej przestrzeni mogą paść takie stwierdzenia. Jak widać czytanie nie zawsze idzie w parze z wiedzą i kulturą. Tak, homoseksualność była karana, niemal w całej Europie. Do tej pory w 10 krajach (oczywiście w tych, w których prawo stanowi religia) karana jest ona karą śmierci. W Europie mieliśmy taki kraj, który art 175 KK wprowadził prosto do obozów koncentracyjnych. Ten stek bzdur, oszczerstw i gówna, które wylałeś można by ci wybaczyć, gdyby nie to, że tak zaciekle walczysz o edukację, o której nie masz pojęcia. No i prywata, rozejrzyj się dookoła, w twoim otoczeniu tych "zboczeńców" jest wielu, naprawiają ci furę, strzygą, pobierają krew, naprawiają drogi, budują szkoły, uczą, są w służbach, leczą cię, prowadzą badania. Jednym zdaniem są częścią tego narodu e każdym jego aspekcie. Karma to suka i być może kiedyś od takiego "zboczeńca" może zależeć życie twoje lub kogoś z twoich bliskich. Nie pozdrawiam.
Aż ciężko uwierzyć, że w takiej przestrzeni mogą paść takie stwierdzenia. Jak widać czytanie nie zawsze idzie w parze z wiedzą i kulturą. Tak, homoseksualność była karana, niemal w całej Europie. Do tej pory w 10 krajach (oczywiście w tych, w których prawo stanowi religia) karana jest ona karą śmierci. W Europie mieliśmy taki kraj, który art 175 KK wprowadził prosto do...
Czytelnicy oznaczyli ten post jako spam więcej mniejGdzie ja nazwałem ich zboczeńcami? To już nie można mieć swojego zdania na jakiś temat i go swobodnie wyrazić? Gdzie się podziała Twoja tolerancja? Ale ja nic do nich nie mam. Niech sobie żyją spokojnie jak żyli dotychczas i ogromna większość z nich tak właśnie robi . Ale jest 1% , który się nachalnie narzuca ze swoją orientacją i domaga się przywilejów, które są zarezerwowane dla rodzin. I na to osobiście się nie godzę.
Gdzie ja nazwałem ich zboczeńcami? To już nie można mieć swojego zdania na jakiś temat i go swobodnie wyrazić? Gdzie się podziała Twoja tolerancja? Ale ja nic do nich nie mam. Niech sobie żyją spokojnie jak żyli dotychczas i ogromna większość z nich tak właśnie robi . Ale jest 1% , który się nachalnie narzuca ze swoją orientacją i domaga się przywilejów, które są...
Czytelnicy oznaczyli ten post jako spam więcej mniej@RTS1910 proszę bardzo, tu nazwałeś ich zboczeńcami, to cytat z twojej powyższej wypowiedzi (jakbyś zapomniał): "Homoseksualizm jest to choroba psychiczna, którą powinno się leczyć jak np. pedofilie i inne zboczenia seksualne.". I nie pytaj innych, co z ich tolerancją, skoro sam masz z nią problem.
@RTS1910 proszę bardzo, tu nazwałeś ich zboczeńcami, to cytat z twojej powyższej wypowiedzi (jakbyś zapomniał): "Homoseksualizm jest to choroba psychiczna, którą powinno się leczyć jak np. pedofilie i inne zboczenia seksualne.". I nie pytaj innych, co z ich tolerancją, skoro sam masz z nią problem.
Czytelnicy oznaczyli ten post jako spam
@LetCentryczna Poważnie się zastanawiam czy Ty w ogóle potrafisz czytać ze zrozumieniem? Zboczenie nie jest słowem obraźliwym, "zboczeniec, zboczeńcy" owszem. A może ja piszę tu sobie z psem? Nic mnie już w sumie nie zdziwi.
Co do tolerancji to chyba nie Pojmujesz jej definicji? 😂 Oczywiście sama Uważasz się za osobę stricte tolerancyjną. 😁
@LetCentryczna Poważnie się zastanawiam czy Ty w ogóle potrafisz czytać ze zrozumieniem? Zboczenie nie jest słowem obraźliwym, "zboczeniec, zboczeńcy" owszem. A może ja piszę tu sobie z psem? Nic mnie już w sumie nie zdziwi.
Co do tolerancji to chyba nie Pojmujesz jej definicji? 😂 Oczywiście sama Uważasz się za osobę stricte tolerancyjną. 😁
No tak, bo nie ma przecież zależności między określeniem "zboczenie" a użyciem słowa "zboczeniec" wobec kogoś, kto wg ciebie "zbacza".
Ale może ja tu sobie piszę z Clintem Eastwoodem? On jest taki męski, tak pasuje do wizerunku "normalnego faceta", za którego się uważasz. W sumie nic mnie już nie zdziwi.
No tak, bo nie ma przecież zależności między określeniem "zboczenie" a użyciem słowa "zboczeniec" wobec kogoś, kto wg ciebie "zbacza".
Ale może ja tu sobie piszę z Clintem Eastwoodem? On jest taki męski, tak pasuje do wizerunku "normalnego faceta", za którego się uważasz. W sumie nic mnie już nie zdziwi.
He he! Może i Piszesz z Clintem, kto wie? Uwielbiam Cię 😂 Zaraz zaproszę Cię do znajomych.
Znaj moją wielką tolerancję! 😘
He he! Może i Piszesz z Clintem, kto wie? Uwielbiam Cię 😂 Zaraz zaproszę Cię do znajomych.
Znaj moją wielką tolerancję! 😘
@LetCentryczna W sumie to przepraszam Cię za tego psa. To nie było Fair z mojej strony. Sam mam dwa psy i dwa koty.
@LetCentryczna W sumie to przepraszam Cię za tego psa. To nie było Fair z mojej strony. Sam mam dwa psy i dwa koty.
Czytelnicy oznaczyli ten post jako spamPrzeprosiny przyjmuję, z zaproszenia nie skorzystam. Stronię od tzw. "normalnych facetów".
Przeprosiny przyjmuję, z zaproszenia nie skorzystam. Stronię od tzw. "normalnych facetów".
Czytelnicy oznaczyli ten post jako spam
@ A to ciekawe co Piszesz. Tylko nie wiem kto z nas nie ma pojęcia o tym co pisze?
"Kontakty homoseksualne" wśród zwierząt mają miejsce tylko w jednym przypadku, kiedy w stadzie nie ma wolnych , samic lub samców. (podobne przypadki są wśród ludzi, np. w więzieniach, gdzie więźniowie są przetrzymywani w ramach jednej płci) Wtedy czasem osobniki jednej płci wbrew swojej naturze, tworzą ze sobą chwilowe pary. Kiedy w otoczeniu pojawia się choć jeden osobnik płci przeciwnej , jeden zwierzęcy pseudo "gej" natychmiast tworzy z nim/nią parę. I wszystko wraca no naturalnego stanu.
@ A to ciekawe co Piszesz. Tylko nie wiem kto z nas nie ma pojęcia o tym co pisze?
"Kontakty homoseksualne" wśród zwierząt mają miejsce tylko w jednym przypadku, kiedy w stadzie nie ma wolnych , samic lub samców. (podobne przypadki są wśród ludzi, np. w więzieniach, gdzie więźniowie są przetrzymywani w ramach jednej płci) Wtedy czasem osobniki jednej płci wbrew swojej...
He he. Też Ci wszystko wyjaśniłem. Proszę Cię tylko o czytanie ze zrozumieniem. Ja nic nie wymyślałem, opisałem Ci tylko jak sprawa wygląda w naturze, że kontakty homoseksualne wcale nie świadczą że osobnik jest homoseksualny. U zwierząt jest to zaburzenie, które u ludzi spełnia znamiona choroby psychicznej. Pamiętaj Przyjacielu, że nie wszystko co przeczytasz w internetach jest prawdą.
Pozdrawiam 😊
He he. Też Ci wszystko wyjaśniłem. Proszę Cię tylko o czytanie ze zrozumieniem. Ja nic nie wymyślałem, opisałem Ci tylko jak sprawa wygląda w naturze, że kontakty homoseksualne wcale nie świadczą że osobnik jest homoseksualny. U zwierząt jest to zaburzenie, które u ludzi spełnia znamiona choroby psychicznej. Pamiętaj Przyjacielu, że nie wszystko co przeczytasz w...
Czytelnicy oznaczyli ten post jako spam więcej mniejTo chyba jest substancjalny brak wiedzy :)
To chyba jest substancjalny brak wiedzy :)
Czytelnicy oznaczyli ten post jako spamheh, skąd się biorą takie amorficzne gumiaki-ziemniaki jak rts? widać ta dotychczasowa doskonała szkoła kompletnie nic nie nauczyła
heh, skąd się biorą takie amorficzne gumiaki-ziemniaki jak rts? widać ta dotychczasowa doskonała szkoła kompletnie nic nie nauczyła
Czytelnicy oznaczyli ten post jako spamJak miło, że ktoś odświeżył wątek. 😊
Jak miło, że ktoś odświeżył wątek. 😊
Czytelnicy oznaczyli ten post jako spamAkurat szkoła, myślę sobie, nie naucza ani sposobu pozyskania i weryfikacji danych ani czym jest błąd poznawczy.
Akurat szkoła, myślę sobie, nie naucza ani sposobu pozyskania i weryfikacji danych ani czym jest błąd poznawczy.
Czytelnicy oznaczyli ten post jako spam@ Fidel-F2 Kiedy ja chodziłem do szkoły to ty w tym czasie przeskakiwałeś sobie z jednego jajka do drugiego.
@ Fidel-F2 Kiedy ja chodziłem do szkoły to ty w tym czasie przeskakiwałeś sobie z jednego jajka do drugiego.
Czytelnicy oznaczyli ten post jako spam
Jeżu xD Nowacka to większy żart niż Czarnek i Giertych razem wzięci xD
A tak na marginesie: moje dziecko to ostatnio tak to skomentowało, gdy rozmawialiśmy o matematyce: po co ja mam się uczyć matematyki, jak po tych reformach, to na maturze będzie tabliczka mnożenia do 100.
Padłam xDDD
Jeżu xD Nowacka to większy żart niż Czarnek i Giertych razem wzięci xD
A tak na marginesie: moje dziecko to ostatnio tak to skomentowało, gdy rozmawialiśmy o matematyce: po co ja mam się uczyć matematyki, jak po tych reformach, to na maturze będzie tabliczka mnożenia do 100.
Padłam xDDD
Gdy była ta inba o Czarnka na LC (właściwie powrót do inby po x czasie w okresie wyborów '23), to po prostu wiedziałem, iż część krytyków Czarnka będzie popierać ministra edukacji przyszłej/nowowybranej władzy, niezależnie od tego, co by odwalił.
Pozazdrościć dzieciaka. Duża część jest do tego pozytywnie nastawiona. Duża część uczniów, nie tylko dzieci (wiem, bo sam się nadal uczę) cieszy się z ułatwień. Nie wie tylko, jakie będzie mieć braki w nauce.
Gdy była ta inba o Czarnka na LC (właściwie powrót do inby po x czasie w okresie wyborów '23), to po prostu wiedziałem, iż część krytyków Czarnka będzie popierać ministra edukacji przyszłej/nowowybranej władzy, niezależnie od tego, co by odwalił.
Pozazdrościć dzieciaka. Duża część jest do tego pozytywnie nastawiona. Duża część uczniów, nie tylko dzieci (wiem, bo sam się...
Hm, oglądałam ostatnio "Matura to bzdura" na youtube: nie wygląda na to, by młodzież była bardzo pozytywnie nastawiona do usunięcia choćby prac domowych. Są za ograniczeniem ich ilości, ale nie za zniesieniem.
Może z książkami będzie podobnie...
Wiesz, co do dzieci: czym skorupka nasiąknie za młodu... ;)
Hm, oglądałam ostatnio "Matura to bzdura" na youtube: nie wygląda na to, by młodzież była bardzo pozytywnie nastawiona do usunięcia choćby prac domowych. Są za ograniczeniem ich ilości, ale nie za zniesieniem.
Może z książkami będzie podobnie...
Wiesz, co do dzieci: czym skorupka nasiąknie za młodu... ;)
Jak to ladnie ujal niedawno JM Rokita w jednym z wywiadow: Przed nami wieki ciemne...wiek kierowania sie irracjonalnym mysleniem...wszystko w imie lepszej przyszlosc...ile razy to juz sie dzialo? Nic tylko czytac dzieciakom wartosciowe ksiazki i uczyc tego co wazne...naprawde wazne...kto wie, moze wsrod nich juz jest jakis John Connor...;-)
Jak to ladnie ujal niedawno JM Rokita w jednym z wywiadow: Przed nami wieki ciemne...wiek kierowania sie irracjonalnym mysleniem...wszystko w imie lepszej przyszlosc...ile razy to juz sie dzialo? Nic tylko czytac dzieciakom wartosciowe ksiazki i uczyc tego co wazne...naprawde wazne...kto wie, moze wsrod nich juz jest jakis John Connor...;-)
Czytelnicy oznaczyli ten post jako spam
Eh... Klasyka. Ministrem Edukacji został ktoś kto nigdy nie miał z nią styczności, a jedynie chce się przypodobać "środowisku". Zatem jednie powiększa bałagan.
Mamy kryzys czytelnictwa 'klasycznego". Ja przemieliłem w zeszłym roku 116 książek. Przeciętny Polak czyta mniej niż 1. O młodych mówić nawet nie będę... era iphona raczej czytaniu książek nie sprzyja pomimo tego iż mamy tak Kindle jak i programy czytające (np. Microsoft Edge).
Można by też sięgnąć po inne media. Bardziej do wartościowych gier. Np. ostatnio skończyłem "Doki Doki Literature Club". Taka nowelka do czytania, ze sporą ilością poezji i ciekawych rozmów, poruszająca szereg problemów. Najczęściej współczesnych. Do tego w pełni darmowa, i spolszczona. Pójdzie nawet na słabym sprzęcie. Trwa ok. 5 godzin. W sam raz dla uczniów w wieku 18-19 lat.
Ale przede wszystkim, na litość Boską, upewnijcie się do tego co ta młodzież czyta. Bo jak obrzucie ją niestrawną literaturą (która może wam się nawet podobać... bo jesteście starzy, macie inne umysły i doświadczenia) to młodzież tego nie ruszy.
Eh... Klasyka. Ministrem Edukacji został ktoś kto nigdy nie miał z nią styczności, a jedynie chce się przypodobać "środowisku". Zatem jednie powiększa bałagan.
Mamy kryzys czytelnictwa 'klasycznego". Ja przemieliłem w zeszłym roku 116 książek. Przeciętny Polak czyta mniej niż 1. O młodych mówić nawet nie będę... era iphona raczej czytaniu książek nie sprzyja pomimo tego iż...
"Doki Doki..." znam i przyznam, że ta z pozoru niewinna gierka strasznie daje po psychice, jeśli ktoś się nie nastawi na ciężkie tematy w niej zawarte ;) ta visual nowela jest genialna, jeśli ktoś lubi przełamywać schematy, czwarte ściany.
Mam wrażenie, że osoby tworzące takie listy czasami troszkę nie nadążają za panującymi trendami/realiami/wartościami, jak i nie interesuje ich z reguły to, co młodzi mogą mieć do powiedzenia. Czasami dobrze jest rozwijać pewne wartości, jednak taka gloryfikacja ciągłego męczeństwa z czasem może raczej odbić niż zachęcić.
"Doki Doki..." znam i przyznam, że ta z pozoru niewinna gierka strasznie daje po psychice, jeśli ktoś się nie nastawi na ciężkie tematy w niej zawarte ;) ta visual nowela jest genialna, jeśli ktoś lubi przełamywać schematy, czwarte ściany.
Mam wrażenie, że osoby tworzące takie listy czasami troszkę nie nadążają za panującymi trendami/realiami/wartościami, jak i nie...
Ja właśnie "Doki Doki" ograłem. Gra jest reklamowana jako "horror psychologiczny" i w istocie bawi się ludzką psychiką. Jednakże przy tym ukazuje szereg problemów tak dotyczących młodzieży jak i rozwoju naszej cywilizacji bądź edukacji. Co więcej "Doki Doki" ma silny element edukacyjno-terapeutyczny, który podkreślono w akcie 3. Np. gra pokazuje nam rozmaite choroby psychiczne, a potem omawia je i stara się poradzić nam jak pomóc osobą chorym. Od drobnej, ludzkiej pomocy po konsultacje medyczne.
Jako iż "Doki Doki" pierwotnie ukryto pod płaszczykiem "romansu" (konkretna grupa docelowa graczy) to w pewnym momencie pyta nas dlaczego ją wybraliśmy, czy coś nam nie dolega i zapewnia iż będzie dla nas oparciem.
Wszystko to robi subtelnie i życzliwie, bez sztuczności oraz natarczywości. Dzięki temu "Doki Doki", po przebiciu Czwartej Ściany, nawiązuje z graczem swoistą relację. Autorzy dostarczają im swój przekaz. Chcieli pomóc ludziom. Stąd ta darmowość.
Jedyne nad czym bym się zastanowił to czy współczesne nastolatki by jej sprostały. Ale patrząc na to co dzisiaj wertują w internecie..
Aha. Wersja plus (nie darmowa ale tania) jest nieco ocenzurowana i ma ostrzeżenia. Nie wspomina się tam np. o błędach w metodzie samowieszania.
Im bardziej myślę o "Doki Doki" tym bardziej jestem pewny, że to najlepsza gra z jaką w życiu miałem kontakt. Z Wizualnymi Nowelkami praktycznie kontaktu nie miałem... nie wiem czy powstało coś podobnego, równie interesującego.
___
Ja mam takie samo wrażenie gdy mowa o doborze. Ludzie starsi mają inny gust... o ile czytają. Zdarza się, że nawet stare lektury nie lubiane przez młodszych (np. "Lalka") po iluś tam latach i doświadczeniach są przez nich doceniane.
Ale młodzi zobaczą na streszczenie umieszczone w necie. Bo taka książka jest dla nich nudna i nie fajna. "Odhaczą ją" i po problemie.
W obliczu kryzysu należałoby zobaczyć na ich gusta i brać na listy te książki po które sięgają. Bo lepiej aby coś czytali niż nic.
A luki uzupełniać czymś w innej formie. Jak "Doki Doki". Dużo do rozważania. Dużo poezji i to dobrej, ciekawej, pięknej. W różnych stylach i każdy na swoje zalety. Nawet zachęca do próbowania wyrażania swych uczuć w taki sposób.
Utwór "The Lady who Knows Everything" poruszył mnie dogłębnie.
Ja właśnie "Doki Doki" ograłem. Gra jest reklamowana jako "horror psychologiczny" i w istocie bawi się ludzką psychiką. Jednakże przy tym ukazuje szereg problemów tak dotyczących młodzieży jak i rozwoju naszej cywilizacji bądź edukacji. Co więcej "Doki Doki" ma silny element edukacyjno-terapeutyczny, który podkreślono w akcie 3. Np. gra pokazuje nam rozmaite choroby...
Czytelnicy oznaczyli ten post jako spam więcej mniej
Bardzo ciekawy komentarz ;)
Z "Doki Doki..." byłabym bardzo ostrożna w kontekście pokazywania tej gry nastolatkom ot tak. Zdecydowanie potrzeba wtedy kogoś, kto mądrze opisze ukazywane tam problemy. Gra jest bardzo mądra o ile ktoś wie, jak ją zinterpretować; niestety nastolatkowie często nie posiadają stosownej wiedzy i skutek może być odwrotny, jak chociażby zachęcenie do s@mobójstwa. Obydwoje wiemy, że nie taki jest jej cel, jednak poruszane tam problemy mogą czasami nie być poprawnie zinterpretowane. Brzmi troszkę nadęcie, jednak niestety tak czasem jest. Nie wszystko może być dla wszystkich i "Doki Doki..." raczej się do tego zalicza, aczkolwiek z dobrym nauczycielem brzmi to o wiele lepiej ;)
Nie znam się na polskim systemie edukacji, jednak mam wrażenie, że coraz mniej uczy on samodzielnego myślenia (słynne pisanie rozprawek i opracowań pod klucz chociażby). Fajnie byłoby, gdyby spróbowano minimalnie podążyć za obecnymi trendami; ciekawa jestem, jak teraz Tolkien odnalazłby się w kanonie lektur, względnie - kontrowersyjna propozycja - Sapkowski.
Bardzo ciekawy komentarz ;)
Z "Doki Doki..." byłabym bardzo ostrożna w kontekście pokazywania tej gry nastolatkom ot tak. Zdecydowanie potrzeba wtedy kogoś, kto mądrze opisze ukazywane tam problemy. Gra jest bardzo mądra o ile ktoś wie, jak ją zinterpretować; niestety nastolatkowie często nie posiadają stosownej wiedzy i skutek może być odwrotny, jak chociażby zachęcenie...
Tak, to też by mnie martwiło w przypadku "Doki Doki". Należałoby tą kwestię przemyśleć. Wiem iż książki z przykładami samobójców od dawien dawna są w kanonie (choćby wspomniany powyżej "Romeo i Julia" czy "Cierpienia Młodego Wertera") i raczej nikomu w ten sposób nie zaszkodziły.
Ale "Doki Doki" raczej o wiele mocniej oddziałuje na człowieka dzięki swej audiowizualności. Plus to gra psychologiczna. Jednakże kilka lat doświadczeń z funkcjonowania gry wśród graczy pokazują bardzo pozytywny wpływ na ludzi. Dla wielu faktycznie była to terapia, która im pomogła. Sam w akcie 3 spędziłem kilka godzin. Uruchomiłem ten fragment w tle i co jakiś czas przeskakiwałem do kolejnych kwestii, a następnie je analizowałem.
I dobry nauczyciel, który wcześniej się z tą produkcją zapozna (najlepiej w nią grając) byłby najlepszym przewodnikiem przy analizie zagadnień.
Najmilej gdyby kierownictwo MEN by w nią zagrało bo gra ustami jednej z dziewcząt w alarmujący sposób piętnuje problemy tego w jaki sposób kształcona jest młodzież. Przez cywilizację i system edukacji.
"Doki Doki" sama próbuje dobrymi radami coś tu zdziałać. Zachęca do systematyczności, cierpliwości, wyrabiania dobrych nawyków, nie zniechęcania się pierwszymi niepowodzeniami... et cetera. Nawet mówi nam abyśmy dostosowywali nasze oczekiwania do możliwości. Nie porównywali się od razu z najlepszymi lecz abyśmy się powoli doskonalili. Psycholodzy odrobili swoją "lekcję" i aktywnie walczą z przyczynami depresji.
MEN mógłby się przez te 4 godziny więcej nauczyć. Gdyby chciał. Gdyby faktycznie zależało mu na młodzieży. W co raczej wątpię.
___
Ja dzisiaj Tolkiena nie widzę. Może "hobbita" i to w młodszych klasach. Chyba nawet kiedyś był. Sapkowski jest dość dobry, młodzieżowy, tylko niestety jego "Saga Wiedźmińska" to 5 ksiąg, a "Trylogia Husycka" ma 3 części. Pozostawałby chyba jedynie "Sezon Burz". Oprócz bycia samodzielnym utworem ma tą niewątpliwą zaletę, że występuje w postaci doskonałego słuchowiska. Zatem jest szansa. Do tego Sapek pisze nową książkę. Może nawet wyjdzie coś dobrego (pamiętam "Żmiję")
Ale nawet tutaj żywię raczej umiarkowany optymizm. Trzeba sprawdzić co czytają... czy czytają. W razie potrzeby wypełniać luki innymi mediami jak gry czy filmy. Wiem, że coś tam się próbuje w tej materii robić (kojarzę 2-3 gry, krótkie i dość proste).
Oczywiście także określić cele jakie chcemy uzyskać. Jeżeli chcemy bardziej samodzielnie myślących ludzi to trzeba im dać coś co skłania ich do tego, a także pozwolić im na to i to premiować.
Tak, to też by mnie martwiło w przypadku "Doki Doki". Należałoby tą kwestię przemyśleć. Wiem iż książki z przykładami samobójców od dawien dawna są w kanonie (choćby wspomniany powyżej "Romeo i Julia" czy "Cierpienia Młodego Wertera") i raczej nikomu w ten sposób nie zaszkodziły.
Ale "Doki Doki" raczej o wiele mocniej oddziałuje na człowieka dzięki swej audiowizualności....
Z tego co pamiętam, to akurat tematyka książki może mieć wpływ na psychikę; "Cierpienia młodego Wertera" poskutkowały falą samobójstw w tamtym okresie, oczywiście spowodowanych nieszczęśliwą miłością. Tyle, że wtedy były troszkę inne wartości, sposób myślenia. Ludzie brali ten motyw poważnie, teraz ta książka wywołuje raczej pobłażanie, zaś Werter uważany jest za niestabilnego psychicznie mężczyznę, którego większość kobiet raczej by unikała.
Tolkien faktycznie, pewnie by się nie odnalazł w obecnych czasach, ponieważ idealnie wpisuje się w zarzuty powyżej - czyli jest do bólu patetyczny. Mam wrażenie, że ludzie chyba potrzebują mocniejszych doznań przy jak najmniejszym skupieniu, przez co książki powoli będą odkładane na boczny tor. To jak z filmami na yt - coraz popularniejsze są króciutkie shorty przepełnione treścią zamiast dłuższego, pełnego formatu, wolniejszego i trochę spokojniejszego.
Z tego co pamiętam, to akurat tematyka książki może mieć wpływ na psychikę; "Cierpienia młodego Wertera" poskutkowały falą samobójstw w tamtym okresie, oczywiście spowodowanych nieszczęśliwą miłością. Tyle, że wtedy były troszkę inne wartości, sposób myślenia. Ludzie brali ten motyw poważnie, teraz ta książka wywołuje raczej pobłażanie, zaś Werter uważany jest za...
Czytelnicy oznaczyli ten post jako spam więcej mniej
Zgadzam się. "Wertera" wydano w erze romantyzmu i oddawał ducha tamtych czasów - ery gwałtownych reakcji emocjonalnych. Gdy ja miałem "Cierpienia" jako lekturę to z postaci kpiono. Choćby z tego względu iż nawet poprawnie samobójstwa nie dokonał.
Ta książka zestarzała się w paskudny sposób. Tak jak zresztą wiele innych. Zachowano ją prawdopodobnie bo a) Goethe b) ktoś myślał iż analiza jego beznadziejnego przypadku może pomóc zapobiec podobnemu działaniu wśród młodzieży, która w tym wieku (17-19) poznaje nowe emocje, przeżywa nowe doświadczenia.
Zamysł dobry, a wykonanie fatalne. Zapewne nawet nie ma czym jej zastąpić, a problemy psychiczne są wręcz podsycane przez internet. Ukazywane wzorce i "patoinfluancerow".
Dlatego podoba mi się "Doki Doki". :) To zaadaptowanie się do nowego, toksycznego środowiska w celu jego "zrównoważenia". Byłoby świetnie gdyby udało się młodzieży sprzedać coś podobnego. Gorzej... iż nie znam nic podobnego... aczkolwiek może coś istnieje skoro przez tyle lat "Doki" umykało mej uwadze ze względu na swą powierzchowność.
Tak, zgadzam się. Mocne doznania, mniejsze skupienie. Maksymalizacja nagrody przy jak najmniejszym wysiłku i czasie oczekiwania na nią. Temu sprzyja właśnie internet. Tu też działa mechanizm mający w człowieku wytworzyć uzależnienie ze względu na "zastrzyki dopaminowe".. O czym "Doki" także mówi i doradza. Przekonująco, ze względu na wypracowaną siłę sugestii postaci, która prowadzi "rozmowę" z graczem.
I MEN (w połączeniu z innymi ministerstwami) musiałby pomyśleć co tu zrobić i jak zdobyć uwagę uczniów. Choćby wykorzystując narzędzia z których dzieci i młodzież korzystają.
Zgadzam się. "Wertera" wydano w erze romantyzmu i oddawał ducha tamtych czasów - ery gwałtownych reakcji emocjonalnych. Gdy ja miałem "Cierpienia" jako lekturę to z postaci kpiono. Choćby z tego względu iż nawet poprawnie samobójstwa nie dokonał.
Ta książka zestarzała się w paskudny sposób. Tak jak zresztą wiele innych. Zachowano ją prawdopodobnie bo a) Goethe b) ktoś...
Post Scriptum.
Jeszcze trochę o "Doki Doki".
Przedwczoraj i wczoraj otworzyłem dwie części jednej z dodatkowych historii, które zostały wniesione do gry w rozszerzeniu "Plus".
Chodzi o tą pt. "Trust". Głęboko poruszająca i piękna.
Dwie dziewczyny okazują sobie wsparcie w trudnej chwili. Pokazuje się graczowi w jaki sposób może spróbować wyrażać swoje uczucia w celu lepszego radzenia sobie z nimi. Gra usiłuje także zilustrować nam jak rozpoznać depresję u kogoś i jak udzielić mu Psychologiczną Pierwszą Pomoc. Krok po kroku, z ilustracjami, z podaniem odpowiedniego tonu wypowiedzi, gestów, słów wsparcia. Nawet pojawiła się zachęta do konsultacji z lekarzem.
Wszystko to w styli charakterystycznym dla "Doki". Cierpliwie, spokojnie... i nico podstępnie aby człowiek spostrzegł w czym się znalazł dopiero w stosownym momencie. W sposób psychologiczny aby ten gracz tego nie zlekceważył i coś zapamiętał (odpowiedni nastrój, plansze, atmosferyczna muzyka).
Za moich czasów nie było czegoś takiego w żadnej postaci. Z całą pewnością obejrzę to wszystko jeszcze raz... i sporządzę notatki. Wyjątkowo inspirujące, wartościowe i pozytywne doświadczenie. :)
Chciałbym aby dzisiejsza młodzież miała coś podobnego. Jedyne co mnie martwi to to czy nie jest na to... zbyt infantylna. Zwłaszcza, że współcześnie w sporej mierze wychowuje ich internet, a w nim nieco tylko starsi ludzie. Z racji kilkuletniej różnicy wieku uważani przez dzieci i młodzież za jakieś "autorytety"... choć nie mają ku temu żadnej wiedzy, a także raczej nie posiadają doświadczeń życiowych.
Niestety nasz MEN, poprzedni i obecny, raczej problemu nie ogarnie. Chyba nie tylko nasz... skoro pojawiło się coś takiego jak "Doki Doki".
Post Scriptum.
Jeszcze trochę o "Doki Doki".
Przedwczoraj i wczoraj otworzyłem dwie części jednej z dodatkowych historii, które zostały wniesione do gry w rozszerzeniu "Plus".
Chodzi o tą pt. "Trust". Głęboko poruszająca i piękna.
Dwie dziewczyny okazują sobie wsparcie w trudnej chwili. Pokazuje się graczowi w jaki sposób może spróbować wyrażać swoje uczucia w celu...
Warto sobie przypomnieć swoją edukację i część z tych lektur, których praktycznie nikt nie przeczytał. Uważam, że przed ministrą, ale i całym systemem stoi nielada wyzwanie. Warto pochylić się nad tym co czyta młodzież i dlaczego , a także dlaczego wieksza cześć nie czyta i jak można to zmienić. Program trzeba zredukować i dać w nim więcej uwagi dzieciom i młodzieży. Dać im więcej swobody i wyboru.
Warto sobie przypomnieć swoją edukację i część z tych lektur, których praktycznie nikt nie przeczytał. Uważam, że przed ministrą, ale i całym systemem stoi nielada wyzwanie. Warto pochylić się nad tym co czyta młodzież i dlaczego , a także dlaczego wieksza cześć nie czyta i jak można to zmienić. Program trzeba zredukować i dać w nim więcej uwagi dzieciom i młodzieży. Dać im...
Czytelnicy oznaczyli ten post jako spam więcej mniejJak przypomnę sobie język polski w technikum to niestety, ale większość nie przeczytała praktycznie nic. I to dosłownie ani jednej lektury. Tylko streszczenia. Cokolwiek by im dać w podstawie to obawiam się, że byłoby tak samo. Bo poza lekturami też nie czytali niestety.
Jak przypomnę sobie język polski w technikum to niestety, ale większość nie przeczytała praktycznie nic. I to dosłownie ani jednej lektury. Tylko streszczenia. Cokolwiek by im dać w podstawie to obawiam się, że byłoby tak samo. Bo poza lekturami też nie czytali niestety.
Czytelnicy oznaczyli ten post jako spam
No i tu jest prawdziwe wyzwanie, które stoi przed całym systemem. Przyznam, że nie czytałem żadnych Mickiewiczów czy Żeromskich. To jest język totalnie niezrozumiały, a do tego stanowi część pewnego historycznego kontekstu. Nie jest powiedziane, że nie uda się zachęcić do czytania późniejszych dzieł (ja wielbiłem Pozytywizm i Młodą Polskę). Trzeba chyba zacząć pytać młodych ludzi czemu nie czytają.
Szczerze, nie zazdroszczę decyzji i pracy która czeka, czy tę czy inną władzę w tej materii.
No i tu jest prawdziwe wyzwanie, które stoi przed całym systemem. Przyznam, że nie czytałem żadnych Mickiewiczów czy Żeromskich. To jest język totalnie niezrozumiały, a do tego stanowi część pewnego historycznego kontekstu. Nie jest powiedziane, że nie uda się zachęcić do czytania późniejszych dzieł (ja wielbiłem Pozytywizm i Młodą Polskę). Trzeba chyba zacząć pytać młodych...
Czytelnicy oznaczyli ten post jako spam więcej mniejno co ty, wszyscy Polacy na wyrywki znają Pana Tadeusza, a obudzeni w nocy recytują Tomasza z Akwinu XD
no co ty, wszyscy Polacy na wyrywki znają Pana Tadeusza, a obudzeni w nocy recytują Tomasza z Akwinu XD
Czytelnicy oznaczyli ten post jako spamA ja zawsze lubiłam "Pana Tadeusza". W podstawówce przeczytałam w całości i do dzisiaj lubię sobie podczytać jakiś fragment, a niedawni dokupiłam też audiobooka, na którym poemat czyta Krzysztof Globisz. :)
A ja zawsze lubiłam "Pana Tadeusza". W podstawówce przeczytałam w całości i do dzisiaj lubię sobie podczytać jakiś fragment, a niedawni dokupiłam też audiobooka, na którym poemat czyta Krzysztof Globisz. :)
Czytelnicy oznaczyli ten post jako spambyłam jedną z niewielu osób w mojej klasie w LO, która przeczytała prawie wszystkie lektury (oprócz Pan Tadeusza - mimo kilka podejść wtedy oraz teraz - nie jestem w stanie ;). reszta czytała jedynie streszczenia (mega bryk, czy coś w ten deseń :D).pamiętam jednie te lektury, które mi się podobały. Co do reszty, to nawet nie potrafię powiedzieć, o czym to było - nie pamiętam o czym były Syzyfowe prace, Granica, Odprawa posłów greckich, Janko Muzykant, Pamiętniki Paska. Więc może faktycznie warto trochę odświeżyć tę listę - skupienie się na fragmentach czasem daje naprawdę lepszy efekt. Przecież resztę można zaspojlerować ;). Jest naprawdę mnóstwo fantastycznej literatury współczesnej, która może być punktem wyjścia do merytorycznej dyskusji. Uczenie się na pamięć fabuły i roztrząsanie, czego symbolem jets kolor zasłon w pokoju Wertera naprawdę nie ma sensu, a ja doskonale pamiętam tego rodzaju wątki na lekcjach polskiego.
byłam jedną z niewielu osób w mojej klasie w LO, która przeczytała prawie wszystkie lektury (oprócz Pan Tadeusza - mimo kilka podejść wtedy oraz teraz - nie jestem w stanie ;). reszta czytała jedynie streszczenia (mega bryk, czy coś w ten deseń :D).pamiętam jednie te lektury, które mi się podobały. Co do reszty, to nawet nie potrafię powiedzieć, o czym to było - nie...
Czytelnicy oznaczyli ten post jako spam więcej mniejUzupełnić listę, jak najbardziej (chociażby o bardziej współczesne pozycje) usuwać klasykę czy wybranych autorów źle mi się historycznie kojarzy. Ważne żeby czytać dużo i zachować różnorodność (zarówno jak chodzi o światopogląd jak i epoki literackie). Bez "Syzyfowych prac", "Reduty Ordona".????🫣 „Takie będą Rzeczypospolite, jakie ich młodzieży chowanie” J. Zamoyski. Super ze Potop się ostał 😀
Uzupełnić listę, jak najbardziej (chociażby o bardziej współczesne pozycje) usuwać klasykę czy wybranych autorów źle mi się historycznie kojarzy. Ważne żeby czytać dużo i zachować różnorodność (zarówno jak chodzi o światopogląd jak i epoki literackie). Bez "Syzyfowych prac", "Reduty Ordona".????🫣 „Takie będą Rzeczypospolite, jakie ich młodzieży chowanie” J. Zamoyski. Super...
Czytelnicy oznaczyli ten post jako spam więcej mniejPolska upadnie bez Syzyfowych prac XD
Polska upadnie bez Syzyfowych prac XD
Czytelnicy oznaczyli ten post jako spamżeby zniszczyć naród wystarczy mu odebrać historię. W ten czy inny sposób.
żeby zniszczyć naród wystarczy mu odebrać historię. W ten czy inny sposób.
Czytelnicy oznaczyli ten post jako spam
„Naród, który nie szanuje swej przeszłości nie zasługuje na
szacunek teraźniejszości i nie ma prawa do przyszłości” Słowa powiedziane przez Marszałka Józefa Piłsudskiego 😉
„Naród, który nie szanuje swej przeszłości nie zasługuje na
szacunek teraźniejszości i nie ma prawa do przyszłości” Słowa powiedziane przez Marszałka Józefa Piłsudskiego 😉
Lektury to prawdopodobnie jeden z najbardziej kontrowersyjnych tematów w Polsce kiedykolwiek; niestety, ale nigdy nie zadowoli się wszystkich. Upolitycznienie, usunięcie propagandy, ogłupianie społeczeństwa, umoralnianie na siłę - wiele opinii, każda inna. Dlatego też nie będę mówić nic o pozycjach usuniętych bądź dodanych, bo tutaj każdy ma swoje preferencje.
Bardziej myślę nad tym, jak wyglądała moja edukacja te kilka lat temu. Miałam cudowną nauczycielkę języka polskiego, taką z powołania, jednak nawet ona nie potrafiła sprawić, że lektury te 10 lat temu zachęcały mnie do czytania. Wszechobecny patos był dla mnie bardzo męczący, miałam wrażenie, że - przepraszam za dosadność - czytam książki niekiedy zaproponowane przez starych ramoli dla młodych ludzi. W pewnym momencie bardzo mi brakowało odskoczni od patetyzmu, mesjanizmu, cierpiętnictwa... To odrzuciło na długie lata od czytania, a z pewnością na o wiele dłużej od polskich książek.
Tak, to pewnie mało patriotyczne. Ktoś pewnie powie, że byłam niedojrzała na te lektury, z tym też się mogę zgodzić. Zwyczajnie polski kanon lektur od zawsze wydawał mi się kompletnie nieprzygotowany do wieku osób, które miały je czytać. Owszem, ucząc się miało się też chociażby lekcję historii, jednak chociażby ciągła martyrologia - pardon my french, rzygałam tym jako nastolatka. Jedyne, co z tego wyciągnęłam to to, że nasz naród kochał się w ciągłych porażkach.
Lektury to prawdopodobnie jeden z najbardziej kontrowersyjnych tematów w Polsce kiedykolwiek; niestety, ale nigdy nie zadowoli się wszystkich. Upolitycznienie, usunięcie propagandy, ogłupianie społeczeństwa, umoralnianie na siłę - wiele opinii, każda inna. Dlatego też nie będę mówić nic o pozycjach usuniętych bądź dodanych, bo tutaj każdy ma swoje preferencje.
Bardziej...
Super 😉 Złodziejka książek i Wroniec to świetne utwory, warte przeczytania, nie tylko przez młodzież. Tak samo dobrym pomysłem jest utwór Tokarczuk. Dziwne by było, żeby osoby, które uzyskują średnie wykształcenie nie znały żadnego z tekstów polskiej noblistki 😏
Super 😉 Złodziejka książek i Wroniec to świetne utwory, warte przeczytania, nie tylko przez młodzież. Tak samo dobrym pomysłem jest utwór Tokarczuk. Dziwne by było, żeby osoby, które uzyskują średnie wykształcenie nie znały żadnego z tekstów polskiej noblistki 😏
Czytelnicy oznaczyli ten post jako spamObecnie Nobel pokojowy i Nobel z literatury nic nie znaczą, bo przyznawane są według klucza polityczno-ideologicznego.
Obecnie Nobel pokojowy i Nobel z literatury nic nie znaczą, bo przyznawane są według klucza polityczno-ideologicznego.
Czytelnicy oznaczyli ten post jako spamTo współczuję uczniom.
To współczuję uczniom.
Czytelnicy oznaczyli ten post jako spamA czego?
A czego?
Czytelnicy oznaczyli ten post jako spamDobrze wiesz czego. A tak w ogóle mam pogląd, że wystarczy nauczyć dzieci interpunkcji i ortografii, bo mało kto umie pisać poprawnie po polsku (sama nie umiem) i skupić się na językach obcych, technice, matematyce, chemii itp. Większość lektur i tak nie jest dla dzieci oraz dzieci mają za małą wiedzę o świecie i życiu, żeby rozumieć o co w nich chodzi.
Dobrze wiesz czego. A tak w ogóle mam pogląd, że wystarczy nauczyć dzieci interpunkcji i ortografii, bo mało kto umie pisać poprawnie po polsku (sama nie umiem) i skupić się na językach obcych, technice, matematyce, chemii itp. Większość lektur i tak nie jest dla dzieci oraz dzieci mają za małą wiedzę o świecie i życiu, żeby rozumieć o co w nich chodzi.
Czytelnicy oznaczyli ten post jako spamŻadna lektura nie przekona młodych do czytania jeśli sami nie będą chcieli po nią sięgnąć. Zmuszaniem zabija się czytanie, nikt nie lubi być do niczego zmuszany. U mnie szkoła miłość do książek zabiła na długie lata.
Żadna lektura nie przekona młodych do czytania jeśli sami nie będą chcieli po nią sięgnąć. Zmuszaniem zabija się czytanie, nikt nie lubi być do niczego zmuszany. U mnie szkoła miłość do książek zabiła na długie lata.
Czytelnicy oznaczyli ten post jako spamZnaczy i do nas jak do amerykanców wkrada się poprawność polityczna, i ogłupianie młodych.
Znaczy i do nas jak do amerykanców wkrada się poprawność polityczna, i ogłupianie młodych.
Czytelnicy oznaczyli ten post jako spam
Może po prostu zamiast listy lektur, dać zadanie przeczytania choć kilku książek rocznie i samodzielnego ich przedstawienia, opisania, opracowania itp? Bo czytanie narzuconych z góry lektur obecnie to fikcja, 90% (jeśli nie więcej) uczniów korzysta ze skrótów, gotowców, bryków, opracowań i czego tam jeszcze.
I za tzw. moich czasów (rocznik 67) wcale nie było wiele lepiej, m. in. z tego powodu iż w bibliotekach szkolnych dostępność lektur zwykle bywała ograniczona, a przy trzech klasach VII czy VIII, lecących jednym programem, fikcją było powszechne czytanie tych samych książek jednocześnie przez np. 90 czy 100 osób.
Teraz problem jest zgoła inny - dzieciaki muszą te kilka godzin dziennie "siedzieć w telefonach" więc na czytanie lektur i tak nie mają czasu. I kończy się na wspomnianych powyżej gotowcach, jakich w necie jest obecnie mnóstwo.
Na szczęście nie jestem ministrem, więc nie muszę decydować co z tym problemem zrobić.
Może po prostu zamiast listy lektur, dać zadanie przeczytania choć kilku książek rocznie i samodzielnego ich przedstawienia, opisania, opracowania itp? Bo czytanie narzuconych z góry lektur obecnie to fikcja, 90% (jeśli nie więcej) uczniów korzysta ze skrótów, gotowców, bryków, opracowań i czego tam jeszcze.
I za tzw. moich czasów (rocznik 67) wcale nie było wiele lepiej,...
Słabo jarzę. Pani ministerka mówi, że prowadzone są szerokie konsultacje społeczne a na tym samym wdechu, że nad korektą listy lektur pracuje zespół ekspertów. Z innej beczki, pani ministerka mówi a LC podaje wytłuszczonym drukiem - mamy bardzo mądrych nauczycieli i bardzo mądre nauczycielki. A przed chwilą mówiła, że do zawodu nauczycielskiego przyszli ludzie z doboru negatywnego, bo PiS obniżał regularnie płace nauczycielskie.
Słabo jarzę. Pani ministerka mówi, że prowadzone są szerokie konsultacje społeczne a na tym samym wdechu, że nad korektą listy lektur pracuje zespół ekspertów. Z innej beczki, pani ministerka mówi a LC podaje wytłuszczonym drukiem - mamy bardzo mądrych nauczycieli i bardzo mądre nauczycielki. A przed chwilą mówiła, że do zawodu nauczycielskiego przyszli ludzie z doboru...
Czytelnicy oznaczyli ten post jako spam więcej mniejAle PiSu już nie ma, to nie można obrażać nauczycieli xDDD
Ale PiSu już nie ma, to nie można obrażać nauczycieli xDDD
Czytelnicy oznaczyli ten post jako spamJuż niedługo Marksa każą czytać 🤢
Już niedługo Marksa każą czytać 🤢
Czytelnicy oznaczyli ten post jako spamAkurat to by się przydało.
Akurat to by się przydało.
Czytelnicy oznaczyli ten post jako spamMarksa warto przeczytać, żeby się przekonać w jakie bagno mogą się zmienić wzniosłe ideały o równości, jeśli wpadną w ręce nieuczciwych ludzi o złych intencjach
Marksa warto przeczytać, żeby się przekonać w jakie bagno mogą się zmienić wzniosłe ideały o równości, jeśli wpadną w ręce nieuczciwych ludzi o złych intencjach
Czytelnicy oznaczyli ten post jako spamOby, to może w końcu ludzie zrozumieją, jak funkcjonuje kapitalizm i wykształcą w sobie świadomość klasową. 😍
Oby, to może w końcu ludzie zrozumieją, jak funkcjonuje kapitalizm i wykształcą w sobie świadomość klasową. 😍
Czytelnicy oznaczyli ten post jako spamByła Biblia, najwyższy czas na Marksa
Była Biblia, najwyższy czas na Marksa
Czytelnicy oznaczyli ten post jako spamDlaczego wiecznie musi być czyjaś propaganda? Żeby nikt nie czytał ?
Dlaczego wiecznie musi być czyjaś propaganda? Żeby nikt nie czytał ?
Czytelnicy oznaczyli ten post jako spam
Dobrze że "W pustyni i w puszczy" w końcu wyleci. "Quo Vadis" szkoda, ale to cegła, pewnie i tak niewiele osób czytało w siódmej klasie...
Szkoda mitów greckich, ale one faktycznie są mało zrozumiałe dla dwunastolatków, kosmogonia to serio jak w tym memie "to kto jest synem kogo?" Ale Orfeusza i Eurydyki szkoda po prostu. Tantala chyba na szczęście nie było w zakresie "przerabianych" mitów.
W liceum hejtowalem np. "Granicę" Nałkowskiej, a po prostu nie dorosłem, pewnie nie ja jeden.
Nie wiem, może nie trzaskać lektur chronologicznie a według stopnia złożonosci? No ale tu się polonistki popłaczą...
Dobrze że "W pustyni i w puszczy" w końcu wyleci. "Quo Vadis" szkoda, ale to cegła, pewnie i tak niewiele osób czytało w siódmej klasie...
Szkoda mitów greckich, ale one faktycznie są mało zrozumiałe dla dwunastolatków, kosmogonia to serio jak w tym memie "to kto jest synem kogo?" Ale Orfeusza i Eurydyki szkoda po prostu. Tantala chyba na szczęście nie było w zakresie...
Ja mity greckie przeczytałam jak byłam jeszcze mała, około 5 klasy, Quo vadis w 1 LO, Krzyżaków jakoś w 6 klasie. Wszystkie te książki mi się podobały.
Ja mity greckie przeczytałam jak byłam jeszcze mała, około 5 klasy, Quo vadis w 1 LO, Krzyżaków jakoś w 6 klasie. Wszystkie te książki mi się podobały.
Czytelnicy oznaczyli ten post jako spamJa czytałam „Quo vadis”, podobało mi się, ale książka wywoływała we mnie niepokój, to na pewno nie jest pozycja dla 13-14 latków.
Ja czytałam „Quo vadis”, podobało mi się, ale książka wywoływała we mnie niepokój, to na pewno nie jest pozycja dla 13-14 latków.
Czytelnicy oznaczyli ten post jako spam
"Bogaty biznesmen kupił rezydencję, zamknął bar disco polo bo nie znosił tej muzyki i nakazał ochronie przeganiać tych co łup łup pod jego bramą grają. Kiedyś wsiadając do limuzyny zobaczył przed domkiem po sąsiedzku, takim tarym,nędznym , dziewczynkę, która opalała się patrząc bez okularów na słońce i z radiomagnetofonu słuchała umcy-umcy...'.
Zagadka: jaki to utwór kanonu lektur w wersji uwspółczesnionej? Pytanie ucznia: A dlaczego nie zabrali dziewczynki do prywatnego okulisty, tylko na nfzeta?
"Bogaty biznesmen kupił rezydencję, zamknął bar disco polo bo nie znosił tej muzyki i nakazał ochronie przeganiać tych co łup łup pod jego bramą grają. Kiedyś wsiadając do limuzyny zobaczył przed domkiem po sąsiedzku, takim tarym,nędznym , dziewczynkę, która opalała się patrząc bez okularów na słońce i z radiomagnetofonu słuchała umcy-umcy...'.
Zagadka: jaki to utwór...
A po co czytać Pana Tadeusza skoro jest film? Wierny literacko, wizualny, mistrzowsko zagrany. A potem można fragment przerobić, o barszczu choćby, żeby technikę 13zgloskowca omówić. Tylko bez 'Litwo Ojczyzno moja' bo tego żaden Polak nie rozumie.
A po co czytać Pana Tadeusza skoro jest film? Wierny literacko, wizualny, mistrzowsko zagrany. A potem można fragment przerobić, o barszczu choćby, żeby technikę 13zgloskowca omówić. Tylko bez 'Litwo Ojczyzno moja' bo tego żaden Polak nie rozumie.
Czytelnicy oznaczyli ten post jako spamI tu się kłania historia. Dlaczego Mickiewicz pisał "Litwo ojczyzno moja"? Myślę, że dużo Polaków wie, i młodzież też powinna wiedzieć!
I tu się kłania historia. Dlaczego Mickiewicz pisał "Litwo ojczyzno moja"? Myślę, że dużo Polaków wie, i młodzież też powinna wiedzieć!
Czytelnicy oznaczyli ten post jako spam
Z lekturami szkolnymi problem jest taki, że one są niedopasowane do wieku uczniów, do stanu ich wiedzy historycznej i do dzisiejszych czasów. Zmiany w kanonie lektur takie jak tu przytoczone niewiele są w stanie zmienić, bo to znów są zmiany jedynie w sferze propagandowej. Ale po kolei. Zarzut do niedopasowania do wieku wynika z bardzo prostej sprawy. Lektury, z wyłączeniem lektur dla dzieci ze wczesnej podstawówki, to literatura dla dorosłych. Jest pisana skomplikowanym, często archaicznym językiem, a poruszane w niej tematy nijak nie przystają do życia współczesnego dziecka. To były książki pisane dla dojrzałego czytelnika, nic dziwnego, że 13-latek męczy się czytaniem Pana Tadeusza, a 15-latek z całego serca nienawidzi Lalkę. To jest klasyka polskiej literatury, warto ją znać, ale jeśli zmusimy dzieci do czytania jej (i tylko wyłącznie jej, bez żadnych przerywników) w zbyt młodym wieku, osiągniemy tylko tyle, że dzieci znienawidzą czytać na całe życie. Sama pamiętam jak w liceum czytałam Wesele i za nic nie mogłam zrozumieć o co w tej książce chodzi - a człowiekiem głupim nie jestem. Po prostu to nie był jeszcze ten wiek. Dopiero dzięki streszczeniu byłam w stanie zrozumieć tę książkę. Idąc dalej - niedopasowanie do stanu wiedzy historycznej. Sama jestem fanką historii i to od wielu, wielu lat, ale historia w szkole to tylko wielkie daty, wielkie nazwiska, wielkie bitwy. Nic o życiu codziennym ludzi z różnych klas społecznych, z różnych zakątków Polski (o świecie nie wspominając). I potem taki dzieciak dostaje lekturę do przeczytania, umieszczoną w XIX wieku, i kompletnie nie rozumie tego świata, nie rozumie problemów bohaterów, ich codziennego życia - bo nic o nich nie wie. Nie poratuje go też własne doświadczenie życiowe, bo jego życie jest tak kompletnie odmienne od życia kilkaset lat temu, że dochodzi do jednego, jedynego wniosku - ale ta lektura jest głupia i nużąca. Gdyby wiedział z lekcji historii więcej, gdyby historię rozumiał, a nie tylko wykuł na blachę każdą XVII-wieczną bitwę, byłoby mu o wiele łatwiej i przyjemniej podejść do lektury. Bo może język wciąż przestarzały, ale przynajmniej świat już nie taki obcy.
I na koniec - nieprzystawanie do życia współczesnego dziecka. Klasyka jest klasyką, napisano ją dawno temu, ale znać trzeba - nie przeczę. Tyle że przydałby się płodozmian. Są współcześni pisarze, którzy piszą na wysokim poziomie, a jednocześnie język i tematyka jest bliższa młodzieży. Sama kończyłam szkołę nie aż tak dawno temu (matura 2016) i doskonale pamiętam, że wszelkie lektury (podobnie jak lekcje historii) kończyły się na 1945r. A potem nic. Pustka. Dlaczego? Do dziś nie pojmuję. Tak jakbyśmy wymazywali ponad 50 lat istnienia historii i literatury.
Co bym proponowała zrobić? Dokonać przeglądu literatury pod kątem dopasowania do wieku dzieci. Uzupełnić lektury o współczesnych pisarzy, nie tylko o Tokarczuk, której sposób pisania jest trudny nawet dla dorosłych, a co dopiero dla dzieci. Zmienić sposób prowadzenia lekcji historii, tak, by dzieci były w stanie zrozumieć dawne epoki, a nie tylko znać daty na wyrywki. I tak już od siebie, to dodałabym więcej pisarzy zagranicznych. Nie samą Polską człowiek żyje, a ze smutkiem stwierdzam, że wiele naszych dzieł są dziełami lokalnymi, a do wielkiej literatury światowej się nie umywają.
Z lekturami szkolnymi problem jest taki, że one są niedopasowane do wieku uczniów, do stanu ich wiedzy historycznej i do dzisiejszych czasów. Zmiany w kanonie lektur takie jak tu przytoczone niewiele są w stanie zmienić, bo to znów są zmiany jedynie w sferze propagandowej. Ale po kolei. Zarzut do niedopasowania do wieku wynika z bardzo prostej sprawy. Lektury, z wyłączeniem...
Czytelnicy oznaczyli ten post jako spam więcej mniej
Bardzo mądre i trafne spostrzeżenia. Też jestem zdania, że dla prawdziwego humanisty interdyscyplinarność to podstawa. Dobra znajomość historii to nie tylko znajomość dat i wydarzeń, co przede wszystkim kojarzenie związków przyczynowo skutkowych. Tak samo odnosi się to do każdej innej dziedziny wiedzy, sztuki, życia.
Oglądamy na przykład film historyczny (kostiumowy), ale jeśli nie wiemy jakie jest jego podłoże, to nie zrozumiemy tak naprawdę "połowy scen". To samo dotyka literatury. Zwłaszcza tej napisanej dawno temu (100 lat to już naprawdę ogrom, a co dopiero mówić o pozytywizmie, romantyzmie, i tych wcześniejszych epokach). Można twierdzić, że współcześnie nie tworzy się wielkich dzieł - ale czy jest ktoś, kto to w ogóle weryfikuje? Kanon lektur to sztuczny twór opierający się tylko po części na prawdziwej klasyce. Reszta (a raczej przeważnie) to nasze polskie podwórkowe zaściankowe podejście do literatury i poniekąd do kultury w znaczeniu globalnym. Nie twierdzę że jest to całkowicie złe patrzenie - no bo przecież kreuje się przez to tzw. polskość. Ale to również sprzyja małości, ksenofobii, wspomnianej zaściankowości i spłyceniu roli europejskiej/światowej kultury (dorobku) w edukacji społecznej. A potem boimy się wszystkiego co obce (niemieckie, ruskie, homo, czarne, żółte, kobiece, itp. itd. ) i nie umiemy dogadać się z ludźmi o odmiennych poglądach, zasłaniając się pustymi wydmuszkami - hasłami: bóg, honor, ojczyzna.
Wracając do problemu lektur pisanych dla dorosłych, uważam, że jednak trzeba młodzieży (na etapie dorastania, bo nie dzieciom), wpajać w ten literacki sposób wiedzę o świecie, poprzez podejmowanie trudniejszych aspektów świata. Książka poważna, społeczna, zaangażowana jest bardziej potrzebna od tej tzw. polskiej martyrologii literackiej. I daje dużo więcej frajdy.
Bardzo mądre i trafne spostrzeżenia. Też jestem zdania, że dla prawdziwego humanisty interdyscyplinarność to podstawa. Dobra znajomość historii to nie tylko znajomość dat i wydarzeń, co przede wszystkim kojarzenie związków przyczynowo skutkowych. Tak samo odnosi się to do każdej innej dziedziny wiedzy, sztuki, życia.
Oglądamy na przykład film historyczny (kostiumowy), ale...
"Lektury, z wyłączeniem lektur dla dzieci ze wczesnej podstawówki, to literatura dla dorosłych. Jest pisana skomplikowanym, często archaicznym językiem, a poruszane w niej tematy nijak nie przystają do życia współczesnego dziecka. To były książki pisane dla dojrzałego czytelnika, nic dziwnego, że 13-latek męczy się czytaniem Pana Tadeusza, a 15-latek z całego serca nienawidzi Lalkę."
Otóż to. Ale lecimy tą rutyną dalej, zmieniając tylko co jakiś czas "listy lektur".
"Lektury, z wyłączeniem lektur dla dzieci ze wczesnej podstawówki, to literatura dla dorosłych. Jest pisana skomplikowanym, często archaicznym językiem, a poruszane w niej tematy nijak nie przystają do życia współczesnego dziecka. To były książki pisane dla dojrzałego czytelnika, nic dziwnego, że 13-latek męczy się czytaniem Pana Tadeusza, a 15-latek z całego serca...
Nie chcę psuć imprezy, ale szkoła nie jest po to, żeby było łatwo i przyjemnie, tylko żeby było trudno i fascynująco jednocześnie. Problemem jest ostatni przymiotnik, ergo nauczyciele. Szkoła to praca i systematyczność i tak naprawdę TO JEST główny jej cel. Materiał z podstawówki nie będzie mieć takiego wkładu w naszą przyszłość, jak umiejętność organizowania sobie pracy i odporność na stres. A stresu uniknąć się nie da, i wie o tym każdy, kto studiował coś, co bardzo lubi, i to z własnej woli! - stres był tak czy siak, a może nawet większy.
Jeśli chcecie dopasować naukę poziomem do dzieci, to podstawówka będzie na poziomie bardzo niskim, bo przecież trzeba równać w dół, bo większość dzieci jest intelektualnie przeciętna. Czyli kiedy chcecie przygotować dzieci do matury? Dopiero w liceum? Czyli co, w podstawówce light, a potem dociskamy? A może w liceum też light, więc dociskamy na studiach? Niby jak, skoro młodziak nie będzie przyzwyczajony do ciśnienia?
Problemem są nauczyciele bez pasji i sztywność programu jako takiego, a nie sam program.
Nie chcę psuć imprezy, ale szkoła nie jest po to, żeby było łatwo i przyjemnie, tylko żeby było trudno i fascynująco jednocześnie. Problemem jest ostatni przymiotnik, ergo nauczyciele. Szkoła to praca i systematyczność i tak naprawdę TO JEST główny jej cel. Materiał z podstawówki nie będzie mieć takiego wkładu w naszą przyszłość, jak umiejętność organizowania sobie pracy i...
Czytelnicy oznaczyli ten post jako spam więcej mniej@Sea_Of_Darkness "klasyka polskiej literatury, warto ją znać, ale jeśli zmusimy dzieci do czytania jej (i tylko wyłącznie jej, bez żadnych przerywników) w zbyt młodym wieku, osiągniemy tylko tyle, że dzieci znienawidzą czytać na całe życie." Niemożliwe, to tak jak niesmaczne obiady na stołówce zniechęciłyby do jedzenie obiadów na całe życie. Jeżeli ktoś nie jest ciekawy świata to nie będzie ciekawy też tego co może być w książkach napisane to moim zdaniem lekcje polskiego nie będa mieć na niego wpływu ani na tak ani na nie.
@Sea_Of_Darkness "klasyka polskiej literatury, warto ją znać, ale jeśli zmusimy dzieci do czytania jej (i tylko wyłącznie jej, bez żadnych przerywników) w zbyt młodym wieku, osiągniemy tylko tyle, że dzieci znienawidzą czytać na całe życie." Niemożliwe, to tak jak niesmaczne obiady na stołówce zniechęciłyby do jedzenie obiadów na całe życie. Jeżeli ktoś nie jest ciekawy...
Czytelnicy oznaczyli ten post jako spam więcej mniej@Aka, niestety całkowicie się z Tobą nie zgodzę. Porównujemy zupełnie dwie różne potrzeby. Potrzeba jedzenia jest potrzebą pierwotną, wynika z instynktu. Człowiek będzie jadł nawet najohydniejsze rzeczy, byleby przeżyć (na ten temat polecam chociażby nominowany Wiek czerwonych mrówek[bookLink]5048595|Wiek czerwonych mrówek[/bookLink] - włosy dęba stają jak poczytasz o tym co prawdziwie głodny człowiek jest w stanie zjeść), natomiast bez czytania czy bez ciekawości świata można żyć bez większego uszczerbku. Co więcej, ciekawość świata może być realizowana na różne sposoby, niekoniecznie przez czytelnictwo. Jeśli już porównywać do niedobrego jedzenia na stołówce, porównałabym to tak: niesmaczne stołówkowe jedzenie może zniechęcić do jedzenia konkretnej potrawy. I tu sama jestem świetnym przykładem, bo od przedszkola do dziś nienawidzę buraków w każdej postaci 😉
@Aka, niestety całkowicie się z Tobą nie zgodzę. Porównujemy zupełnie dwie różne potrzeby. Potrzeba jedzenia jest potrzebą pierwotną, wynika z instynktu. Człowiek będzie jadł nawet najohydniejsze rzeczy, byleby przeżyć (na ten temat polecam chociażby nominowany Wiek czerwonych mrówek[bookLink]5048595|Wiek czerwonych mrówek[/bookLink] - włosy dęba stają jak poczytasz o tym...
Czytelnicy oznaczyli ten post jako spam więcej mniej