-
Artykuły
Czytamy w weekend. 10 kwietnia 2026
LubimyCzytać207 -
Artykuły
Nadciąga Gwiazdozbiór Kryminalny!
LubimyCzytać4 -
Artykuły
Wiosna z książką – kwietniowe premiery, które warto poznać
LubimyCzytać11 -
Artykuły
"Dom bestii" - jak ofiara zamienia się w kata. Akcja recenzencka do nowej książki Katarzyny Bondy!
LubimyCzytać11
Nie masz czasu na czytanie? Książki perełki poniżej 200 stron
Praca przeszkadza ci w lekturze? Wieczorem siadasz do czytania, ale po przeczytaniu kilku stron zamykają ci się oczy? Boisz się, że nie starczy ci czasu na długie fabuły? Znam ten ból. I mam tu 10 przepięknych książek, które przeczytasz jednym tchem. Poza tym: czasem mniej znaczy więcej.
Ron Lach, Pexels
„Godzina czytania jest godziną skradzioną z raju”, głosi aforyzm, który przypisuje się Thomasowi Wartonowi, a skoro tu jesteście, pewnie podzielacie jego zdanie. O wspomnianą godzinę jednak coraz trudniej. Nie chcę rzucać banałami czy pomstować na kapitalistyczną logikę wydajności i produktywności, ale z jednym nie zgodzić się dziś dość trudno: znany nam świat zachodniego konsumpcjonizmu, który coraz szybciej zawłaszcza również nasz czas wolny, świat, w którym ideałem jest nieprzerwana aktywność i dyspozycyjność, z pewnością nie sprzyja znalezieniu czasu na czytanie. Bo przecież, jeśli mogę zacytować kolejnego Brytyjczyka, tym razem Aldousa Huxleya: „Nie konsumuje się wiele, gdy się siedzi i czyta książki”.
10 książek poniżej 200 stron
Jeśli więc nie skończyliście kursu szybkiego czytania i nie macie ze sobą zmieniacza czasu Hermiony Granger, dobrym wyjściem może być sięgnięcie po cienką książkę, którą przeczytacie w kilka wieczorów. A może, bo przecież te wraz z nadchodzącą jesienią robią się coraz dłuższe, dacie radę w jeden.
Powoli wyciągajcie zatem swetry i koce. Uzupełnijcie zapas herbaty w szafce. Ale najpierw: sprawdźcie listę, na której znajdziecie 10 wyjątkowych tytułów liczących sobie poniżej 200 stron. I dodajcie do niej własne propozycje.
„Żar” , Sándor Márai
Byłoby dobrze, gdybyście na pierwszą pozycję nie zareagowali prychnięciem. Idę więc na łatwiznę i proponuję klasyka. „Żar” Sándora Máraiego, powszechnie uważany za powieść wybitną, to najsłynniejsza książka w dorobku węgierskiego pisarza. Opowiada o męskiej przyjaźni zburzonej przez miłosny trójkąt.
Brzmi może nienadzwyczajnie. A jednak. Książka Máraiego to rzecz wyjątkowa. Urzeka językiem, tkliwością i trudną do podrobienia aurą, przez którą – bo ja wiem? – chciałoby się posiedzieć z nią przy kominku, w wielkim fotelu, słuchając bijącego w okna wiatru. Węgierski autor, który właśnie „Żar” cenił w swej twórczości najwyżej, doskonale stopniuje napięcie, wprowadzając do opowieści coraz to nowe elementy. Jak to w wielkich powieściach bywa – stawia pytania dotyczące rzeczy największych. I do końca nie daje nam prostych odpowiedzi. Historia dramatu jednostki, starego i zmęczonego życiem Henryka, to jednocześnie uniwersalny obraz ludzkiej psychiki. A także, jak wskazuje tytuł, namiętności.
Wszystko na 168 stronach.
„Myszy i ludzie”, John Steinbeck
Kolejny klasyk, tym razem od amerykańskiego noblisty, który w „Myszach i ludziach” podjął próbę pokazania, w jaki sposób dwóch mężczyzn próbuje przetrwać w czasie wielkiego kryzysu. Ledwie 120-stronicowa książka to również, podobnie jak w przypadku „Żaru”, wyjątkowa opowieść o męskiej przyjaźni.
George i Lennie tułają się od rancza do rancza, próbując zarobić na życie. Lennie, upośledzony umysłowo gigant o wyjątkowej sile i umysłowości małego dziecka, który nie jest w stanie dostosować się do obowiązujących norm, co chwila ściąga na mężczyzn kłopoty. Co i rusz zapomina, dokąd właściwie się udają i jaki jest cel ich podróży – zarobienie wystarczającej ilości pieniędzy na kupno własnej farmy, na której mogliby wspólnie hodować króliki.
„Myszy i ludzie”, jedno z najznakomitszych dzieł autorstwa Johna Steinbecka, to opowieść o poświęceniu, ludzkich tęsknotach i marzeniach. To również brutalne rozprawienie się z amerykańskim snem i wyjątkowy przykład współczesnej baśni dla dorosłych.
„Porządek dnia”, Eric Vuillard
Jak rodzi się zło? Wydany w Polsce w marcu tego roku „Porządek dnia” to okazja do zajrzenia za kulisy decyzji, które zmieniły porządek świata i wywołały najtragiczniejszy konflikt zbrojny w dziejach ludzkości.
W tej wyjątkowej powieści Eric Vuillard przedstawia wydarzenia poprzedzające Anschluss Austrii w 1938 roku. Wskazując dziurkę od klucza, Francuz umożliwia czytelnikowi prześledzenie spotkań, które bezpośrednio poprzedzały światową katastrofę.
To również przestroga na dzisiejsze czasy. Stosujący politykę ustępstw, politykujący przy stołach dygnitarze nie zdają sobie sprawy, że po Austrii przyjdzie czas na Czechosłowację, po niej zaś – na Polskę. Lekceważone zło rośnie w siłę. Aż staje się niemożliwe do powstrzymania.
Jak mówi sam Vuillard: „Nie wpadamy nigdy dwa razy w tę samą przepaść. Zawsze jednak wpadamy w ten sam sposób, komiczny, a zarazem przerażający”.
„Mikrotyki”, Paweł Sołtys

Prozatorski debiut Pawła Sołtysa, czyli Pablopavo, wokalisty i muzyka, cenię naprawdę wysoko. Grochów, nieco zapomniane już życie, spora dawka urokliwego i wysmakowanego sentymentalizmu, nastoletnie miłości, bloki, warszawscy pijaczkowie, chłopaki z osiedla.
Opowiadania Sołtysa bywają krótkie jak wypalenie papierosa. Albo wypicie piwa na ławce. A jednak miejski folklor to dla autora zwykle tylko pretekst, by opowiedzieć o miłości, czułości, tęsknocie. Wszystko to równie przyjemne, jak znane również z utworów Pablopavo snucie się po mieście. Jak słuchanie piosenek z naszej młodości.
„Mikrotyki” to wspominki i Warszawa z czasów slow-life. Wyjątkowe 144 strony na warszawską jesień.
„Postrzyżyny”, „Zbyt głośna samotność”, Bohumil Hrabal

Jeden z rozdziałów w „Mikrotykach” nosi tytuł „Hrabal” – i czeskiego maga słowa zabraknąć tutaj nie mogło. Jest, i to dwukrotnie. „Postrzyżyny” i „Zbyt głośna samotność”, obie książki nieprzekraczające 150 stron, treścią mogłyby obdzielić kilka powieści.
„Tekst ten jest kroniką mówiącą o mojej matce, moim ojcu i moim stryju. Dopóki przebywali jeszcze w świecie realnych zjawisk, tak mocno trzymali czcionki mojej maszyny do pisania, że nie miałem powodu sporządzać zapisu tego, co było poetyczne w ich życiu”, mówił sam Hrabal o „Postrzyżynach”. „Dziś nikt już nie trzyma mojej ręki, a ja ze zdumieniem konstatuję, że jestem raczej stary niż młody, że zatem niebezpiecznie byłoby zwlekać i że ja i tylko ja jestem jedynym człowiekiem mogącym przekazać historię browaru i miasteczka, w którym zatrzymał się czas”.
Posługuję się cytatem, bo cóż odkrywczego można napisać o jednym z największych pisarzy tej części Europy? Trzymając się więc konwencji, użyję otwierających zdań ze „Zbyt głośnej samotności”. Wątpię, byście po tym potrzebowali dodatkowej zachęty.
Trzydzieści pięć lat pracuję przy starym papierze i to jest moja love story. Trzydzieści pięć lat prasuję stary papier i książki, trzydzieści pięć lat tytłam się w literach, wskutek czego upodobniłem się do leksykonów, których przez ten czas sprasowałem pewnie ze trzydzieści kwintali, jestem dzbanem pełnym żywej i martwej wody, starczy, bym się lekko nachylił, a cieką ze mnie same piękne myśli, jestem wbrew własnej woli wykształcony, tak więc właściwie nawet nie wiem, które myśli są moje i ze mnie, a które wyczytałem, tak więc w ciągu tych trzydziestu pięciu lat zjednoczyłem się z samym sobą i światem wokół mnie, bo ja gdy czytam, to właściwie nie czytam, biorę piękne zdanie do buzi i ssę je jak cukierek, jakbym sączył kieliszeczek likieru, tak długo, aż w końcu ta myśl rozpływa się we mnie jak alkohol, tak długo we mnie wsiąka, aż w końcu nie tylko jest w moim mózgu i sercu, lecz pulsuje w mych żyłach aż po krańce naczyniek włoskowatych.
„Obcy”, Albert Camus
Sukces „Obcego” miał ponoć zdziwić samego autora. 80 lat po wydaniu książkę Camusa czyta się jednak nadal. Bo i narracja Meursaulta, urzędnika, którego życie pozbawione jest wrażeń i który pozostaje obojętny przez całą opowieść, nawet wobec własnej śmierci, to historia na nasze czasy.
Zdaniem jednych postawa Meursaulta jest zupełnie niezrozumiała. Zdaniem innych – to niedościgniony zapis buntu wobec absurdu świata. Jedno jest pewne: „Obcy” to około 150 stron (zależnie od wydania), których sens przemyśla się do dziś; powieść, w której szuka się śladów egzystencjalizmu, ateizmu, nihilizmu czy determinizmu. I jedna z najbardziej niepokojących książek XX wieku. A może w literaturze w ogóle.
Interpretujcie sami.
„Wystarczy być”, Jerzy Kosiński
Karykatura amerykańskiego społeczeństwa autorstwa Jerzego Kosińskiego, urodzonego w Łodzi pisarza, który w latach 50. wyjechał do Stanów Zjednoczonych, wpadła mi w ręce po lekturze „Malowanego ptaka”.
Przyciągnął sam opis powieści. „Prostaczek, który całe życie spędził w zamknięciu, zajmując się pielęgnowaniem ogrodu, a rzeczywistość zna tylko z telewizji, przez przypadek wkracza w wielki świat amerykańskiej finansjery. Otwiera się przed nim oszałamiająca kariera. Mężczyźni widzą w nim genialnego polityka, kobiety – doskonałego kochanka. W każdej jego wypowiedzi, które de facto dotyczą jedynie ogrodu, doszukują się ukrytych znaczeń i głębokich myśli”.
Pod spodem „Wystarczy być” to obraz uzależnionego od mediów społeczeństwa, niezdolnego do samodzielnego myślenia, krytyka działań polityków i przykra analiza masy ludzkiej, pozbawionej umiejętności trzeźwego spojrzenia na rzeczywistość. Zdecydowanie do połknięcia w jeden wieczór.
„Nagi sad”, Wiesław Myśliwski
Zestawienie bez Myśliwskiego? No nie. Na całe szczęście polski mistrz ma w swoim dorobku pozycję poniżej 200 stron.
„Nagi sad”, czyli prozatorski debiut wielkiego pisarza, to przejmująca opowieść o relacji ojca i syna. Historia milczenia. Życia pełnego domysłów. Próby sprostania oczekiwaniom. I miłości wyrażanej drobnymi gestami.
Co jeszcze? Jak to u Myśliwskiego, brak pośpiechu, pełna zawiłości prostota, gęstość znaczeń, niewymuszony sentymentalizm, piękno polskiej prowincji i ubrane w chłopski język stawianie pytań absolutnie najważniejszych.
– Chciałeś czego?
– Nie, nic (…). Tylko czy jesteś.
„Kosmos”, Witold Gombrowicz
Podobnie jak z Myśliwskim – zestawienie bez Gombrowicza zestawieniem straconym. Noblista bez Nobla wieńczy więc moje TOP 10 i robi to powieścią, przy której, jak pisałem w tekście poświęconym pisarzowi, ostatecznie wybuchła moja miłość do niego.
„Kosmos”, powieść, którą można czytać jako historię wróbla i patyka lub – podniesienie myśli Kanta i Husserla o możności (czy też niemożności) poznania bytu, to być może najdoskonalsze dzieło w dorobku Gombrowicza. Kwintesencja, jak informuje wydawca, jego poglądów na życie i sztukę.
„Dzika potęgo myśli wątłej!”, krzyczę za narratorem i raz jeszcze kartkuję liczące 190 stron arcydzieło.
Kończąc, cytuję Hłaskę, a podobnych planów, z okazji pełznącej już ku nas jesieni, życzę i wam. „Niedługo kupię dużo książek i będę je czytać. Wieczorami pójdę sobie do kina, a nocami będę słuchał deszczu spadającego na miasto. I tak będzie aż do wiosny. I aż do wiosny nie będę do nikogo mówił o miłości”. Brzmi dobrze?
komentarze [42]
Przeczytałem ,,Porządek dnia" i ,,Obcego" właśnie dziś. Dzięki waszej inspiracji 😁
Przeczytałem ,,Porządek dnia" i ,,Obcego" właśnie dziś. Dzięki waszej inspiracji 😁
Czytelnicy oznaczyli ten post jako spamJa polecam Błękitny zamek -Lucy Maud Montgomeryma 240 stron ale czyta się szybki . Jest naprawdę warta przeczytania. Zachęca do przemyśleń, zatrzymania się i zastanowienia nad życiem.
Ja polecam Błękitny zamek -Lucy Maud Montgomeryma 240 stron ale czyta się szybki . Jest naprawdę warta przeczytania. Zachęca do przemyśleń, zatrzymania się i zastanowienia nad życiem.
Czytelnicy oznaczyli ten post jako spamHistoria zapowiedzianej śmierci, ma raptem 80 stron, a to prawdziwa perła.
Historia zapowiedzianej śmierci, ma raptem 80 stron, a to prawdziwa perła.
Czytelnicy oznaczyli ten post jako spamCzytajcie komiksy 😇
Czytajcie komiksy 😇
Czytelnicy oznaczyli ten post jako spamWbrew pozorom, czytam je całkiem długo. Nie tylko tekst, lecz i rysunek. Jeśli dobrze wybrać, komiks bywa ucztą dla oczu.
Wbrew pozorom, czytam je całkiem długo. Nie tylko tekst, lecz i rysunek. Jeśli dobrze wybrać, komiks bywa ucztą dla oczu.
Czytelnicy oznaczyli ten post jako spam
Nie pamietam czy mają poniżej 100str. jednak są króciutkie ale naprawdę wartościowe. POLECAM 👌
Lato, gdy mama miała zielone oczy[bookLink]4967378|Lato, gdy mama miała zielone oczy[/bookLink] Wrony[bookLink]4948427|Wrony[/bookLink]
Nie pamietam czy mają poniżej 100str. jednak są króciutkie ale naprawdę wartościowe. POLECAM 👌
Lato, gdy mama miała zielone oczy[bookLink]4967378|Lato, gdy mama miała zielone oczy[/bookLink] Wrony[bookLink]4948427|Wrony[/bookLink]
"Wrony" to must have każdego! :)
"Wrony" to must have każdego! :)
Czytelnicy oznaczyli ten post jako spamPrzyznam, że chyba nie czytałam ostatnio nic tak krótkiego i nie mówię, że czytam same grubaski ale raczej wszystkie powyżej dwustu :D bo często czcionka duża i margines spory :)
Przyznam, że chyba nie czytałam ostatnio nic tak krótkiego i nie mówię, że czytam same grubaski ale raczej wszystkie powyżej dwustu :D bo często czcionka duża i margines spory :)
Czytelnicy oznaczyli ten post jako spamJa jeszcze dodam "Na jabłonkę!" Ubawiłam się setnie i zrelaksowałam, a przy tym dowiedziałam czegoś nowego o pięknej okolicy Gór Orlickich.
Ja jeszcze dodam "Na jabłonkę!" Ubawiłam się setnie i zrelaksowałam, a przy tym dowiedziałam czegoś nowego o pięknej okolicy Gór Orlickich.
Czytelnicy oznaczyli ten post jako spam
Dorzucę trochę książek kobiet dla równowagi:
- wszystkie książki
[authorPhoto]15068|Amélie Nothomb[/authorPhoto] Amélie Nothomb[authorLink]15068|Amélie Nothomb[/authorLink]
- opowiadania
Szafa[bookLink]4944828|Szafa[/bookLink]
- większość kryminałów
[authorPhoto]14083|Agatha Christie[/authorPhoto] Agatha Christie[authorLink]14083|Agatha Christie[/authorLink] ma nieco ponad 200 stron, ale czyta się bardzo szybko
- Dziewczyna z konbini[bookLink]4878913|Dziewczyna z konbini[/bookLink] i niektóre inne książki z Seii z żurawiem, np. Kobieta w Fioletowej Spódnicy[bookLink]4982312|Kobieta w Fioletowej Spódnicy[/bookLink]
- Kuchnia[bookLink]50067|Kuchnia[/bookLink] i Tsugumi[bookLink]50843|Tsugumi[/bookLink]
- a w klimatach retro i wojennych
Przyślę Panu list i klucz[bookLink]50880|Przyślę Panu list i klucz[/bookLink] i Życie nie jest romansem, ale...[bookLink]111545|Życie nie jest romansem, ale...[/bookLink]
oraz dużo bardzo dobrej literatury dziecięcej :)
Dorzucę trochę książek kobiet dla równowagi:
- wszystkie książki
[authorPhoto]15068|Amélie Nothomb[/authorPhoto] Amélie Nothomb[authorLink]15068|Amélie Nothomb[/authorLink]
- opowiadania
Szafa[bookLink]4944828|Szafa[/bookLink]
- większość kryminałów
[authorPhoto]14083|Agatha Christie[/authorPhoto] Agatha Christie[authorLink]14083|Agatha Christie[/authorLink] ma...
[bookCover]4944828|Szafa[/bookCover]
[bookCover]4878913|Dziewczyna z konbini[/bookCover]
[bookCover]4982312|Kobieta w Fioletowej Spódnicy[/bookCover]
[bookCover]50067|Kuchnia[/bookCover]
[bookCover]50843|Tsugumi[/bookCover]
[bookCover]50880|Przyślę Panu list i klucz[/bookCover]
[bookCover]111545|Życie nie jest romansem, ale...[/bookCover] Równowagi czego, droga Różo? 😈
Równowagi czego, droga Różo? 😈
Czytelnicy oznaczyli ten post jako spam
Równowagi wagi ;P
Równowagi mojej, bowiem jakoś w tym roku więcej czytam kobiet :)
Równowagi wagi ;P
Równowagi mojej, bowiem jakoś w tym roku więcej czytam kobiet :)
😁 a to rozumiem. Warto pilnować wagi 😋
😁 a to rozumiem. Warto pilnować wagi 😋
Czytelnicy oznaczyli ten post jako spamTak, bo półka może się urwać, gdy się książki nierówno rozłoży;)
Tak, bo półka może się urwać, gdy się książki nierówno rozłoży;)
Czytelnicy oznaczyli ten post jako spamOi tak, chociaż u mnie raczej stół, który ugina się pod ciężarem książek na półkach się nie mieszczących.
Oi tak, chociaż u mnie raczej stół, który ugina się pod ciężarem książek na półkach się nie mieszczących.
Czytelnicy oznaczyli ten post jako spamU mnie parapet prosto z PRL jako dodatkowa półka poleca się;) Poza tym od kilku lat intensywnie korzystam z biblioteki osiedlowej. I regularnie oddaję chętnym książki, których już mi nie żal.
U mnie parapet prosto z PRL jako dodatkowa półka poleca się;) Poza tym od kilku lat intensywnie korzystam z biblioteki osiedlowej. I regularnie oddaję chętnym książki, których już mi nie żal.
Czytelnicy oznaczyli ten post jako spam
Uuuu w leningradach oryginalnie nie było parapetów. Teraz mam drewniane... ale nie mogę wiele położyć bo grasują po nich koty :) Jak masz takie betonowe to zazdraszczam.
Książki, których mi nie żal wkładam do kartonu na Kiermasz Książki Przeczytanej :) Biblioteki nie chcą książek :/
Uuuu w leningradach oryginalnie nie było parapetów. Teraz mam drewniane... ale nie mogę wiele położyć bo grasują po nich koty :) Jak masz takie betonowe to zazdraszczam.
Książki, których mi nie żal wkładam do kartonu na Kiermasz Książki Przeczytanej :) Biblioteki nie chcą książek :/
Leningrady to jakieś stare bloki? Nasz jest chyba z 1973 roku.
Dużo tych kotów? Bo zazdrosna się robię;) U nas tylko jeden, spokojny dosyć.
U nas też biblioteki wybredne, za dużo od wydawnictw zostają. Można tylko je oddać na półkę, ale do księgozbioru jej nie włączą. Z dwóch sklepów charytatywnych w Poznaniu już tylko jeden jeszcze książki przyjmuje. Tak że głównie oddaję książki rodzinie, znajomym i w book crossingu w firmie.
Ten kiermasz to jakaś szczecińska inicjatywa?
Leningrady to jakieś stare bloki? Nasz jest chyba z 1973 roku.
Dużo tych kotów? Bo zazdrosna się robię;) U nas tylko jeden, spokojny dosyć.
U nas też biblioteki wybredne, za dużo od wydawnictw zostają. Można tylko je oddać na półkę, ale do księgozbioru jej nie włączą. Z dwóch sklepów charytatywnych w Poznaniu już tylko jeden jeszcze książki przyjmuje. Tak że głównie...
Leningrady to bloki kupione przez władze Szczecina w Leningradzie. Części oraz montaż (po drobnych zmianach wykonanych przez polskich inżynierów). Pod warstwą tynku, na gołym betonie są wciąż rosyjskie gazety :) Wybudowane w 1977 roku.
A koty cztery: trzy kotki i kocurek. Dwoje jest rodzeństwem i mają kilka miesięcy. Kochane urwisy.
W Szczecinie rozwinięty jest bookscrossing, sporo miejsc gdzie można zostawić książki. Również w ekoportach można zostawić i brać. uwielbiam te miejsca :)
Tak, Kiermasz jest stricte szczeciński:
http://www.szczecinczyta.pl/xxv-kiermasz-ksiazki-przeczytanej-krotszy-niz-zwykle/
Będzie kolejny we wrześniu.
Dzisiaj właśnie się zakończył Festiwal Literatura Działa:
https://wszczecinie.pl/laka-kany-w-weekend-stanie-sie-rajem-dla-milosnikow-ksiazek/48740
https://szczecin.tvp.pl/79765414/festiwal-literatura-dziala-dyskusje-i-spotkania-z-autorami
https://radioszczecin.pl/4,475511,literatura-dziala-na-lace-kany-wideo-zdjecia
Szczecinianie bardzo lubią czytać i uwielbiają szczecińskich autorów 😍
Leningrady to bloki kupione przez władze Szczecina w Leningradzie. Części oraz montaż (po drobnych zmianach wykonanych przez polskich inżynierów). Pod warstwą tynku, na gołym betonie są wciąż rosyjskie gazety :) Wybudowane w 1977 roku.
A koty cztery: trzy kotki i kocurek. Dwoje jest rodzeństwem i mają kilka miesięcy. Kochane urwisy.
W Szczecinie rozwinięty jest...
Ja Cię, to te gazety jako izolacja służyły? Bo przecież nie jako kapsuła czasu, nota bene odnaleziona ostatnio w Szczecinie (a inną we Wrocławiu).
U Ciebie cztery koty, a ja z Mężem Ulubionym drugiego negocjuję. Świat nie jest sprawiedliwy;)
Czy muszę dodawać, że lubię szczecinian?:))
Ja Cię, to te gazety jako izolacja służyły? Bo przecież nie jako kapsuła czasu, nota bene odnaleziona ostatnio w Szczecinie (a inną we Wrocławiu).
U Ciebie cztery koty, a ja z Mężem Ulubionym drugiego negocjuję. Świat nie jest sprawiedliwy;)
Czy muszę dodawać, że lubię szczecinian?:))
jak ktoś lubi czytać to znajdzie czas na czytanie
jak ktoś lubi czytać to znajdzie czas na czytanie
Czytelnicy oznaczyli ten post jako spamOwszem, jednakże nie tylko grubość świadczy o jakości książki :D
Owszem, jednakże nie tylko grubość świadczy o jakości książki :D
Czytelnicy oznaczyli ten post jako spamW ostatnim czasie wychodzi sporo polskich debiutów prozatoskich i naprawdę wiele z nich ma poniżej 200 stron. Nie trzeba daleko szukać :)
W ostatnim czasie wychodzi sporo polskich debiutów prozatoskich i naprawdę wiele z nich ma poniżej 200 stron. Nie trzeba daleko szukać :)
Czytelnicy oznaczyli ten post jako spam
Ciekawy zestaw tytułów i całkiem dobry wybór kategorii, bo tak jak są zwolennicy opasłych tomów w długich sagach, tak i krótka forma ma swoich fanów (niezależnie czy to z osobistej preferencji, czy problemów czasowych), a przecież nierzadko na tych niewielu stronach mieści się treści więcej niż w potężnych, grubych księgach.
Skoro już wspomniano Huxleya, to dlaczego by nie wspomnieć przy okazji o jego największym dziele, choć na niewielu stronach spisanych, jakim jest Nowy wspaniały świat[bookLink]74555|Nowy wspaniały świat[/bookLink]? A idąc dalej tropem krótkich sci-fi, koniecznie dopisać do tej listy także My[bookLink]4934339|My[/bookLink] Zamiatina oraz Fabryka Absolutu[bookLink]4967837|Fabryka Absolutu[/bookLink] Čapeka, a i na Frankenstein[bookLink]4995168|Frankenstein[/bookLink] Mary Shelley znalazłoby się miejsce.
Z ,,Obcym’’ jak najbardziej można się zapoznać, ale z równie krótkich form ja również przede wszystkim Upadek[bookLink]4999327|Upadek[/bookLink] bym wybrała.
A skoro już przy francuskiej literaturze jesteśmy, to czemu by nie dopisać mniej popularnego, ale zdecydowanie wartego uwagi Człowieka, który śpi[bookLink]4980466|Człowieka, który śpi[/bookLink] autorstwa Pereca. Tytuł ten powinien być ciekawą pozycją dla wszystkich, lubujących się w nietuzinkowych formach lub psychologicznych wiwisekcjach bohaterów.
I na zakończenie, by nie przedłużać, dopiszę tylko Pawilon szósty[bookLink]4859665|Pawilon szósty[/bookLink], dla lubiących pochylać się nad dylematami słusznych postaw życiowych, oraz Zatracenie[bookLink]4925662|Zatracenie[/bookLink] dla osób z potrzebą podglądnięcia czyjegoś życia.
Ciekawy zestaw tytułów i całkiem dobry wybór kategorii, bo tak jak są zwolennicy opasłych tomów w długich sagach, tak i krótka forma ma swoich fanów (niezależnie czy to z osobistej preferencji, czy problemów czasowych), a przecież nierzadko na tych niewielu stronach mieści się treści więcej niż w potężnych, grubych księgach.
Skoro już wspomniano Huxleya, to dlaczego by nie...
I "Upadek" Camusa - często pomijany, a chyba porównywalnie wybitny czy może nawet bardziej egzystencjalnie intrygujący niż - skądinąd słusznie - powszechnie wielbiony "Obcy"
I "Upadek" Camusa - często pomijany, a chyba porównywalnie wybitny czy może nawet bardziej egzystencjalnie intrygujący niż - skądinąd słusznie - powszechnie wielbiony "Obcy"
Czytelnicy oznaczyli ten post jako spamA cóż to za absurd? Pierwsze słyszę, żeby ilość stron w publikacji determinowała, że znajdę albo nie czas na lekturę. Jak ktoś nie ma czasu na czytanie to czytał nie będzie niezależnie od ilości stron w książce. A jeśli tego czasu ma mniej to książkę z większą ilością stron po prostu będzie czytał dłużej. A tego zdania to już kompletnie nie rozumiem: "Boisz się, że nie starczy ci czasu na długie fabuły?", a na krótkie starczy? Jak ktoś nie ma czasu, to go nie ma i już. Ani na długie, ani na krótkie fabuły. A jak ktoś ma tego czasu mniej to, powtórzę, dłuższą fabułę będzie czytał np. dwa tygodnie zamiast tygodnia.
A cóż to za absurd? Pierwsze słyszę, żeby ilość stron w publikacji determinowała, że znajdę albo nie czas na lekturę. Jak ktoś nie ma czasu na czytanie to czytał nie będzie niezależnie od ilości stron w książce. A jeśli tego czasu ma mniej to książkę z większą ilością stron po prostu będzie czytał dłużej. A tego zdania to już kompletnie nie rozumiem: "Boisz się, że nie...
Czytelnicy oznaczyli ten post jako spam więcej mniej
Pani logika jest zrozumiała, jednak tu może tkwić inny problem – ciągłości lektury. Jeżeli ktoś ma możliwość poświęcenia trzech wieczorów w danym tygodniu na lekturę, ale później jego grafik pozwali na czas wolny dopiero za dwa tygodnie albo i za miesiąc, to zakończenie dłuższej książki może rozciągnąć się nawet na wiele miesięcy. A to często nie jest traktowane jako pozytyw, bo przy książkach – czy to fabularnych, czy nie – jednak nierzadko znaczącą rolę odgrywa właśnie ta ciągłość lektury. Przy zbyt dużych przerwach może dojść do problemów z efektywnym przyswajaniem treści, bo pamięć zdąży zatrzeć sporo szczegółów, które przyswoiło się te 3 tygodnie temu, a to spowoduje, że nie będzie można ich połączyć z nowymi szczegółami, co znacznie obniży jakość czytania. Już pomijając choćby fakt motywacji – przy dłuższych przerwach może zaniknąć naturalna ciekawość czytelnika o ciąg dalszy fabuły lub też nastąpi ,,zmęczenie materiału’’, kiedy dana osoba będzie mieć poczucie, że zbyt długo przebywa w jakimś świecie prawie bez żadnego postępu. Dodatkowo dla osób, które mają niewiele czasu do zużytkowania, już sama perspektywa spędzenia kilku najbliższych miesięcy z jedną i tą samą tematyką może wydać się zniechęcająca, ponieważ każdy ma inną potrzebę w kwestii zróżnicowania bodźców.
Dlatego takie niekończące się czytanie jednej książki może sprawdzić się tylko w przypadku: 1) gdy dana osoba nie posiada potrzeby ciągłości lektury lub jest w stanie siedzieć w tej samej tematyce wiele tygodni co najmniej 2) gdy dana osoba ma niewiele czasu, ale w regularnym trybie, aby wiedzieć, że na pewno może poświęcić te 10 minut na jakiś fragment codziennie 3) gdy sama książka nie wymaga szczególnego skupienia i dodatkowego czasu potrzebnego na przetwarzanie jej treści.
Czyli mówiąc krótko: tak czy inaczej nie każda książka może być czytana przy niewielkiej ilości czasu.
Oczywiście będą też osoby, które nie mają tego problemu i którym niekończące się historie nie przeszkadzają, ale wtedy oczywiste też się wydaje, że nie jest to artykuł dla nich. ; )
Pani logika jest zrozumiała, jednak tu może tkwić inny problem – ciągłości lektury. Jeżeli ktoś ma możliwość poświęcenia trzech wieczorów w danym tygodniu na lekturę, ale później jego grafik pozwali na czas wolny dopiero za dwa tygodnie albo i za miesiąc, to zakończenie dłuższej książki może rozciągnąć się nawet na wiele miesięcy. A to często nie jest traktowane jako...
Czytelnicy oznaczyli ten post jako spam więcej mniej
Również i Pani argumentacja jest słuszna, jednak autor artykułu posunął się do stwierdzenia (i to już w nagłówku), że "Wieczorem siadasz do czytania, ale po przeczytaniu kilku stron zamykają ci się oczy?" no to jeśli nie jest to jakieś mocne uproszczenie i rzeczywiście mówimy o tych "kilku stronach" to nawet czytanie cienkiej książki rozciągnie się nam na bardzo długi okres. I również w tym wypadku wystąpią te wszystkie przypadki, o których Pani wspomniała (ulotność pamięci, "zmęczenie materiału", efektywne przyswajanie treści czy naturalna ciekawość...). A jeśli jeszcze potencjalny zapracowany czytelnik wybierze ambitniejszą literaturę (chociażby jeden z polecanych przez Pana redaktora tytułów), wymagającą większej uwagi i skupienia niż tzw. literatura rozrywkowa i będzie ją czytał po kilka stron dziennie to szczerze wątpię w jego satysfakcję czytelniczą 😍 a przecież w tym całym czytaniu dążymy jednak do przyjemności, a nie umartwiania się 😍
Serdecznie pozdrawiam i dziękuję za wymianę myśli 😊
Również i Pani argumentacja jest słuszna, jednak autor artykułu posunął się do stwierdzenia (i to już w nagłówku), że "Wieczorem siadasz do czytania, ale po przeczytaniu kilku stron zamykają ci się oczy?" no to jeśli nie jest to jakieś mocne uproszczenie i rzeczywiście mówimy o tych "kilku stronach" to nawet czytanie cienkiej książki rozciągnie się nam na bardzo długi...
Czytelnicy oznaczyli ten post jako spam więcej mniejjuż nie opowiadajcie ze w ciągu 24 godzin nie ma czasu na przeczytanie książki , czym tak zajęci są , rozumie , spanie , praca , dom , nauka , ale jak ktoś lubi czytać książki i nie znajdzie choćby godziny dziennie , to albo nie chce mu się czytać , albo szuka wymówki , jakoś na inne mniej ważne sprawy czas znajdują , w jeden dzień jest więcej czasu na czytanie w inny mniej , ale nie tak żeby wcale
już nie opowiadajcie ze w ciągu 24 godzin nie ma czasu na przeczytanie książki , czym tak zajęci są , rozumie , spanie , praca , dom , nauka , ale jak ktoś lubi czytać książki i nie znajdzie choćby godziny dziennie , to albo nie chce mu się czytać , albo szuka wymówki , jakoś na inne mniej ważne sprawy czas znajdują , w jeden dzień jest więcej czasu na czytanie w inny mniej...
Czytelnicy oznaczyli ten post jako spam więcej mniej😊 To nie "my" opowiadamy, lecz Pan redaktor... "my" tylko o tym dyskutujemy 😀 jak napisałam w swojej wcześniejszej wypowiedzi, nie uważam, żeby grubość książki definiowała mój czas na jej przeczytanie (w sensie, że jak książka jest cienka to mam czas na jej przeczytanie, a jak jest gruba to nie mam na nią czasu), ale jednak trzeba wziąć pod uwagę, że każdy ma inną organizację dnia, różnie absorbującą i męczącą pracę i jego nieczytanie nie zawsze musi wynikać z tego, że szuka wymówki, czy też jest leniuszkiem 😇
😊 To nie "my" opowiadamy, lecz Pan redaktor... "my" tylko o tym dyskutujemy 😀 jak napisałam w swojej wcześniejszej wypowiedzi, nie uważam, żeby grubość książki definiowała mój czas na jej przeczytanie (w sensie, że jak książka jest cienka to mam czas na jej przeczytanie, a jak jest gruba to nie mam na nią czasu), ale jednak trzeba wziąć pod uwagę, że każdy ma inną...
Czytelnicy oznaczyli ten post jako spam więcej mniej
Ah, o to chodzi. Ja po prostu odebrałam te zapytania jako właśnie intencjonalne przesady w celach wzmocnienia wydźwięku swojej wypowiedzi i nie przypisywałam im próby rzetelnego przedstawienia rzeczywistości, stąd nie brałam ich pod uwagę jako znaczących dla ogólnego przekazu. Jeśli ktoś faktycznie zasypia nad książką po paru minutach, to rzeczywiście przebrnięcie przez jakąkolwiek książkę może być problemem. Choć jeszcze ewentualnie może być on ,,czytelnikiem weekendowym’’, który miałby te dwa dni na pochłonięcie jakiegoś tytułu, ale już niekoniecznie chciałby swoje kolejne dwa dni za tydzień na to poświęcać, więc sięgnie wtedy po krótszą formę.
Pozdrawiam również. : )
Ah, o to chodzi. Ja po prostu odebrałam te zapytania jako właśnie intencjonalne przesady w celach wzmocnienia wydźwięku swojej wypowiedzi i nie przypisywałam im próby rzetelnego przedstawienia rzeczywistości, stąd nie brałam ich pod uwagę jako znaczących dla ogólnego przekazu. Jeśli ktoś faktycznie zasypia nad książką po paru minutach, to rzeczywiście przebrnięcie przez...
Czytelnicy oznaczyli ten post jako spam więcej mnieji to tez popieram ze grubość książki nie ma tu nic to tego przeczyta się tylko trochę później albo trochę wcześniej . I trzeba tak czas organizować żeby i tez czas na przeczytanie był , nawet jako relaks po pracy
i to tez popieram ze grubość książki nie ma tu nic to tego przeczyta się tylko trochę później albo trochę wcześniej . I trzeba tak czas organizować żeby i tez czas na przeczytanie był , nawet jako relaks po pracy
Czytelnicy oznaczyli ten post jako spam@Arczi W momencie, kiedy na czytanie ,,trzeba’’ zorganizować czas, żeby stanowiło formą relaksu po pracy… to chyba w tym momencie przestaje być ono już relaksem po pracy, a staje się raczej nowym obowiązkiem, nie sądzi Pan? ; )
@Arczi W momencie, kiedy na czytanie ,,trzeba’’ zorganizować czas, żeby stanowiło formą relaksu po pracy… to chyba w tym momencie przestaje być ono już relaksem po pracy, a staje się raczej nowym obowiązkiem, nie sądzi Pan? ; )
Czytelnicy oznaczyli ten post jako spamAlmara na pan to trzeba mieć wygląd a ja nie mam wiec nie żaden ze mnie pan , racje tu masz ze tez po ciężkiej i męczącej pracy nie chce się czytać , ale są dni mniej męczące jak i są dni wolne , chodziło mi tez bardziej o organizowanie i planowanie czasu trzeba gospodarować w ciągu całego dnia
Almara na pan to trzeba mieć wygląd a ja nie mam wiec nie żaden ze mnie pan , racje tu masz ze tez po ciężkiej i męczącej pracy nie chce się czytać , ale są dni mniej męczące jak i są dni wolne , chodziło mi tez bardziej o organizowanie i planowanie czasu trzeba gospodarować w ciągu całego dnia
Czytelnicy oznaczyli ten post jako spamZgadzam się, ale czasem bywa tak, że się wpadnie w zastoj i wtedy te wielkie tomy trochę "przerażają". Sama tego doswiadczylam chociaż uwielbiam wielkie cykle fantasy np. Fajnie to wtedy przepleść czymś krótki, lekkim i na nowo się rozruszać. ;)
Zgadzam się, ale czasem bywa tak, że się wpadnie w zastoj i wtedy te wielkie tomy trochę "przerażają". Sama tego doswiadczylam chociaż uwielbiam wielkie cykle fantasy np. Fajnie to wtedy przepleść czymś krótki, lekkim i na nowo się rozruszać. ;)
Czytelnicy oznaczyli ten post jako spamMożna mieć chęć po prostu na krótsze formy - i tyle. Może nie demonizujmy utworów, które mają mniej niż 200 stron, bo natykałam się często na takie, które były sensowniej napisane niż te kolubryny mające ok. 500 stron 😅
Można mieć chęć po prostu na krótsze formy - i tyle. Może nie demonizujmy utworów, które mają mniej niż 200 stron, bo natykałam się często na takie, które były sensowniej napisane niż te kolubryny mające ok. 500 stron 😅
Czytelnicy oznaczyli ten post jako spam
A nie latwiej napisać, że czytelnik z deficytem czasu może sięgnąć po opowiadania zamiast powieści?
Mój typ to
Opowiadania zebrane[bookLink]121814|Opowiadania zebrane[/bookLink]
A nie latwiej napisać, że czytelnik z deficytem czasu może sięgnąć po opowiadania zamiast powieści?
Mój typ to
Opowiadania zebrane[bookLink]121814|Opowiadania zebrane[/bookLink]
Zapraszam do dyskusji.
Zapraszam do dyskusji.
Czytelnicy oznaczyli ten post jako spam

