Luna 
____Proszę bardzo, inspiruj się czytelniku moimi opiniami... Ale kopiowanie zdań ze zmianą jednego wyrazu jest żenujące... Warto mieć swoje zdanie...____ "Z książkami jest tak jak z ludźmi: bardzo niewielu ma dla nas ogromne znaczenie. Reszta po prostu ginie w tłumie". (Wolter)
kobieta, status: Czytelniczka, ostatnio widziana 7 tygodni temu
Teraz czytam
  • Runa
    Runa
    Autor:
    Paryż, rok 1884. Doktor Charcot na oddziale neurologicznym kliniki Salpêtrière przeprowadza eksperymenty na histeryczkach. Jego pokazy hipnozy ściągają widzów z całej Europy; znany neurolog niczym m...
    czytelników: 1540 | opinie: 112 | ocena: 6,96 (296 głosów)

Pokaż biblioteczkę
Aktywności (z ostatnich 3 miesięcy)
2018-11-18 13:50:10
Dodała książkę na półkę: Przeczytane, 2018
 
2018-11-15 16:33:37
Dodała książkę na półkę: Przeczytane, 2018, Ulubione, Zakazana miłość
Cykl: Czerwona jaskółka (tom 2)

„Dominika zadrżała. Kreml. Majestatyczne gmachy, złocone sufity i strzeliste sale wypełnione po strop zakłamaniem, nieokiełznaną chciwością i okrucieństwem. Pałac zdrady. A ona, też zdrajczyni, choć innego rodzaju, przyjechała tu, żeby lizać z uśmiechem kamienną twarz nowego cara Rosji”.

Po wstrząsającym zakończeniu pierwszej części trylogii, kierujemy swój wzrok ponownie do Rosji, gdzie...
„Dominika zadrżała. Kreml. Majestatyczne gmachy, złocone sufity i strzeliste sale wypełnione po strop zakłamaniem, nieokiełznaną chciwością i okrucieństwem. Pałac zdrady. A ona, też zdrajczyni, choć innego rodzaju, przyjechała tu, żeby lizać z uśmiechem kamienną twarz nowego cara Rosji”.

Po wstrząsającym zakończeniu pierwszej części trylogii, kierujemy swój wzrok ponownie do Rosji, gdzie kapitan Dominika Jegorowa, agentka rosyjskiej SWR, zostaje przydzielona pod skrzydła sadystycznego zwierzchnika Aleksieja Ziuganowa, szefa kontrwywiadu SWR. Pętla na jej szyi coraz bardziej się zacieśnia. Zakochana w swoim oficerze prowadzącym, chce nadal pracować dla Amerykanów, ale jednocześnie jest pod stałą obserwacją zazdrosnego szefa, który w obawie o swoją własną pozycję stara się ją zlikwidować. Tak wkraczamy w drugi tom niebezpiecznej gry, która rzuci nas w najgłębsze zakamarki ludzkich dążeń.

„Przeniosła wzrok na Putina. Wciąż na nią patrzył i przeszedł ją zimny dreszcz. Znał prawdę? Jej tajemnicę? Reaktywowana agentka CIA, pseudonim Diva, kret w Służbie Wywiadu Zagranicznego Federacji Rosyjskiej, nieświadomie pomachała pod stołem nogą. No i co mi teraz zrobisz, towarzyszu?”

W „Pałacu zdrady” Jason Matthews przestaje się patyczkować – mam na myśli to, że puszcza lejce fantazji i na całego rozprawia się z wszelakimi barierami. Rozwarstwienie między zacofaną Rosją i szlachetną Ameryką staje się jeszcze bardziej widoczne. Chociaż, muszę przyznać, że osobnicy, których Dominika ma „rozpracowywać” za pomocą swych wdzięków są jeszcze bardziej obleśni – przez autora porównywani między innymi do małp… Ale spośród tego całego motłochu wybija się postać niebieskookiego Władimira Władimirowicza, który swoją wyrazistą postacią przyćmiewa niechlubny gatunek swoich pobratymców. Oj, oj, Matthews ewidentnie zadrwił sobie z wytrawnego polityka. Z jednej strony przedstawił go w karykaturalny sposób, ale z drugiej strony, w pewnych aspektach tych opisów, trudno się z nim nie zgodzić. Taki trochę śmiech przez łzy. Pod koniec już zupełnie odleciał z tą postacią. Ale to fikcja literacka, więc wolna wola. Gdyby zawierzyć oczom autora i zamieścić w swej wyobraźni pana i władcę Rosji w ten sposób, to nie byłby tym kim jest... Oprócz tej znamienitej postaci otrzymujemy w pakiecie także słowiańskie rusałki, które widzi jedynie Dominika – taki pakiecik dołączony do synestezji poruszanej już w pierwszym tomie. I te nieszczęsne przepisy kulinarna, a jakże by inaczej...

Ale mimo tych wszelakich niedorzeczności, których nie sposób nie zauważyć, najzwyczajniej w świecie, Matthews robi dobrą robotę: angażuje czytelnika, nie pozwala mu odpocząć, wplata międzynarodowy szwindel, i dobrze argumentuje swoje posunięcia. Przedstawia brutalność świata w intensywnych obrazach. Najbardziej podobało mi się ukazanie różnorodności ludzkich motywacji do zdradzenia własnego kraju, szpiegostwa – autor przedstawia kilka odsłon, począwszy od głupoty i chciwości, a skończywszy na bezwzględności. Drugi tom jest głębszy i bardziej złożony, postacie mają mocniej rozwinięte rysy, a unosząca się atmosfera spisku jest jeszcze intensywniejsza. Nie każdy odnajdzie się w tym klimacie, ale mi ten format dostarczył niesamowitej rozrywki i dreszczyku emocji. Z niecierpliwością czekam na trzecią część.

pokaż więcej

 
2018-11-14 23:17:40
Dodała książkę na półkę: Przeczytane, 2018, Ulubione, Zakazana miłość
Cykl: Czerwona jaskółka (tom 1)

„Czerwona jaskółka” jest współczesną powieścią szpiegowską kierowaną do mas. Ale czy na pewno? Obawiam się, że nie do końca. Owszem, przeciętny „czytacz”, jak najbardziej zrozumie fabułę, wyciągnie wnioski, ale lektura nie koniecznie sprawi mu przyjemność, gdyż zawiera szereg zawiłości jasnych i dostrzegalnych dla osób zaznajomionych z określoną terminologią. Uważam, że dużo więcej wyniesie z... „Czerwona jaskółka” jest współczesną powieścią szpiegowską kierowaną do mas. Ale czy na pewno? Obawiam się, że nie do końca. Owszem, przeciętny „czytacz”, jak najbardziej zrozumie fabułę, wyciągnie wnioski, ale lektura nie koniecznie sprawi mu przyjemność, gdyż zawiera szereg zawiłości jasnych i dostrzegalnych dla osób zaznajomionych z określoną terminologią. Uważam, że dużo więcej wyniesie z niej czytelnik obeznany z szeroko pojętą sytuacją międzynarodową, polityczną oraz biegły w systemach działania przywołanych w książce krajów.

Na pozycję tę trafiłam za sprawą filmu o tym samym tytule. Gdy dowiedziałam się, że powstał na podstawie książki, postanowiłam wstrzymać się z oglądaniem i zagłębić najpierw w pierwowzorze. No cóż, uważam, że film był dosyć dobry, ale jednak u mnie książka wygrywa. I dodam, że te dwa dzieła luźno łączą się fabularnie. Można powiedzieć, że reżyser jedynie inspirował się książką, gdyż środek ciężkości umieścił w innym miejscu, czego następstwem było też zmienione zakończenie poszczególnych wątków.

„Czerwona jaskółka” to współczesny thriller/sensacja osadzony w czasach Rosji Putina (początki jego prezydentury) – do czego jest szereg odniesień, ale brzmi tak, jakby był osadzony w okresie schyłku ZSRR. To napisana z rozmysłem, z pozoru spokojnie płynąca opowieść, która z biegiem czasu coraz bardziej się zapętla. Przenosimy się w świat dwóch graczy wrogo do siebie nastawionych. Rosyjska agentka wywiadu Dominika Jegorowa, która wbrew własnym przekonaniom (za namową wysoko postawionego wuja) zostaje wyszkolona na zawodową uwodzicielkę, ma zmierzyć się z agentem CIA Nathanielem Nashem, oficerem prowadzącym newralgicznego dla Amerykanów podwójnego szpiega „Marmura”. Ten wątek stanowi główny trzon akcji, na którym opiera się fabuła. Mamy również wątek miłosny, równie ważny dla działań bohaterów, ale mało rozbudowany – z czysto pragmatycznych względów, co jest uzasadnione.

Największym minusem książki jest brak obiektywizmu autora. Z racji tego, że sam, przez długi czas był agentem CIA, do cna nasiąknął ideologią „zachodu”. CIA to sami porządni ludzie. Bywają niechlubne wyjątki, ale to margines. Natomiast Rosjanie – samo zło. No chyba, że szpiegują dla USA – to wtedy inna sprawa ;) Oczywiście ten sam schemat ilustruje zewnętrzne przywary postaci – przystojni i uwodzicielscy Amerykanie kontra nieatrakcyjni Rosjanie. Wydaje mi się, że świat nie jest aż tak czarno biały, ale rozumiem wizję autora. Kolejnym minusem jest zaopatrzenie głównej bohaterki w dar zwany synestezją – patrząc na daną osobę widzi ona kolory/aurę, które pomagają jej określić emocje i intencje danej osoby. Uważam, że ten zabieg był zupełnie niepotrzebny. Owszem, ułatwił autorowi sprawę, ale odrealnił postać. Dużo lepiej wyglądałaby ta bohaterka mając po prostu przeczucie lub instynkt samozachowawczy. No i ostatni minus należy się za przepisy kulinarne na końcu każdego rozdziału – miałam wrażenie, że pochodzą od samego wujaszka Wani, zupełnie zbyteczne, ale co kto lubi.

Dla mnie, plusem jest przede wszystkim klimat – to z prawdziwego zdarzenia powieść szpiegowska poprowadzona na sprawdzonych wzorcach, solidnie. Czuć również to znamienne myślenie z bloku wschodniego, „beton” w czystej postaci, represje, korupcja, którego pozostałości mamy do dzisiaj. Jason Matthews przedstawia nam pracę agentów od podszewki. Oczywiście to nie jest nic innowacyjnego, umówmy się, nikt nie zdradza newralgicznych arkan pracy (szczególnie były agent), ale co nieco interesującego się pojawia. Ciekawość czytania nie opiera się na odkrywaniu tajemnic, które jako czytelnik przeważnie szybko poznajemy (tak było w moim przypadku), a na logicznym przedstawieniu podążania bohaterów do ich odkrycia. Książka klimatem przypomina mi powieści o Kuklińskim, z tym że naszą Dominiką kierowały trochę inne pobudki. Polecam fanom gatunku.

pokaż więcej

 
2018-11-08 19:05:47
Dodała książkę na półkę: Przeczytane, 2018, Ulubione
Autor:
Cykl: The Transcend Duet (tom 2)
 
2018-11-08 19:03:05
Dodała książkę na półkę: Przeczytane, 2018
Cykl: Love line (tom 2)

LOVE STORY W STYLU HOLLYWOOD

Przyznam, że czytając drugą część losów Bethany i Matthew czułam się, jakbym oglądała amerykańską produkcję filmową, rodem z Hollywood. Autorka miała rozmach, ale również solidne podstawy, dzięki czemu wypadła wiarygodnie. Drugi tom nie pozwala na odpoczynek, i moim zdaniem, jest lepszy od pierwszego – gdyby nie konieczność snu, to przeczytałabym go jednym...
LOVE STORY W STYLU HOLLYWOOD

Przyznam, że czytając drugą część losów Bethany i Matthew czułam się, jakbym oglądała amerykańską produkcję filmową, rodem z Hollywood. Autorka miała rozmach, ale również solidne podstawy, dzięki czemu wypadła wiarygodnie. Drugi tom nie pozwala na odpoczynek, i moim zdaniem, jest lepszy od pierwszego – gdyby nie konieczność snu, to przeczytałabym go jednym „ciągiem”.

„Bo pewien PR-owiec miał rację. Znacznie łatwiej jest udawać miłość, gdy jej nie ma… niż ukryć, że kogoś kochasz, gdy tak jest”.

Od bardzo dawna nie czytałam historii w podobnym stylu. Bo choć miłość niewątpliwie napędza akcję, buduje napięcie i wysysa z resztek egoizmu, to jednak proza życia dewastuje pozostałości złudzeń i każe twardo stąpać po ziemi. Nina Reichter, za licznymi obliczami miłości, przedstawia również kalkę społeczeństwa, która odzwierciedla różne metody postępowań, najrozmaitsze systemy wartości i kierunki rozwoju. Podążając za głównymi bohaterami, widzimy ich stopniową przemianę – to, co kiedyś wydawało się nierealne, nagle stanowi normę. Niechęć do pewnych działań przeradza się w akceptowalne zasady gry.

Pierwsza część dwutomowego cyklu, to w głównej mierze rozważania psychologiczne i budowanie relacji, natomiast druga została zdominowana przez obrazy z różnych mieszkań, hoteli i planu produkcji przeplatane wewnętrznymi przeżyciami i walką z samym sobą. Walką dosłownie i w przenośni. Walką o to, czy warto postępować zgodnie z własnym sercem, rozumem, czy może ogólnie przyjętymi normami? Walką o słuszną sprawę. Ukazuje również, co tak naprawdę liczy się w naszym życiu. Ale przede wszystkim unaocznia, czy warto być przyzwoitym człowiekiem…

„Tak sobie myślę… Może robienie właściwych rzeczy z niewłaściwych powodów… jest nadal… niewłaściwe?”

pokaż więcej

 
2018-11-08 19:00:12
Dodała książkę na półkę: Przeczytane, 2018
Cykl: Love line (tom 1)

LOVE STORY DLA MYŚLĄCYCH

Książkę polecono mi już ponad rok temu, ale nauczona doświadczeniem – wiedząc, że to powieść dwutomowa – wolałam poczekać na wydanie obydwu części, i było to zdecydowanie dobre posunięcie, gdyż kluczowy moment, jak można się było spodziewać, został przerwany wraz z końcem pierwszego tomu.

Gdyby nie entuzjazm innej czytelniczki, to zapewne przerwałabym lekturę. Po...
LOVE STORY DLA MYŚLĄCYCH

Książkę polecono mi już ponad rok temu, ale nauczona doświadczeniem – wiedząc, że to powieść dwutomowa – wolałam poczekać na wydanie obydwu części, i było to zdecydowanie dobre posunięcie, gdyż kluczowy moment, jak można się było spodziewać, został przerwany wraz z końcem pierwszego tomu.

Gdyby nie entuzjazm innej czytelniczki, to zapewne przerwałabym lekturę. Po pierwszych 100 stronach miałam moment zwątpienia, czy wogóle warto brnąć dalej. Liczne górnolotne frazesy i wydumane banały to coś, co z miejsca mnie odpycha. Ale nie zrezygnowałam. Kolejne 100 stron pozwoliło mi bardziej zatopić się w lekturze, ale nie widziałam w niej niczego, co kazałoby mi czytać dalej. Jednak w pewnym momencie coś „zagrało”, i po tym długim rozpędzie, wreszcie chwyciło mnie tak, że dobiłam do połowy, a zanim się obejrzałam nastąpił koniec, i zamiast opisać wrażenia z pierwszego tomu, od razu chwyciłam za drugi.

Nie jest to typowa historia o miłości, w której autorka serwowałaby nam utarte schematy i podążała wydeptanymi do granic możliwości ścieżkami. Ninie Reichter udało się połączyć dobrą literaturę z love story, i zwyczajnym, szarym życiem. Owszem, brylujemy momentami na salonach wyższych sfer obracających milionami dolarów, ale tylko po to, aby ujrzeć za czym gonią, i do czego ich to prowadzi. Wątek przewodni został zdominowany przez mężczyzn określających siebie mianem PUA (pick-up artist), czyli trenerów podrywu. Losy jednego z takich „instruktorów” nieopatrznie splatają się ze ścieżką zawodową i prywatną dziennikarki magazynu dla kobiet.

Autorka ukazuje różne oblicza miłości i relacji międzyludzkich. Niczego nie upraszcza, unaoczniając również brzydotę i prozę życia. Główni bohaterowie: Matthew i Bethany, dzielą się z czytelnikiem częścią siebie, solidnym kawałkiem swojego życia, i myślę, że warto dać im szansę na pokazanie właściwej perspektywy wyborów, z którymi musieli się zmierzyć…

pokaż więcej

 
2018-10-26 16:24:18
Dodała książkę na półkę: Przeczytane, 2018, Ulubione

WALKA DAWIDA Z GOLIATEM

THRILLER PRAWNICZY W NAJLEPSZEJ ODSŁONIE

PRAWIE 1000 STRON UCZTY INTELEKTUALNEJ

Muszę przyznać, że Roberto Santiago wysoko wywindował poprzeczkę. Zupełnie nie spodziewałam się, że trafię na tak dopracowaną w najdrobniejszych szczegółach powieść – tym bardziej, że jest debiutancka, wcześniej autor pisał historie dla młodszych odbiorców. Największym atutem prozy...
WALKA DAWIDA Z GOLIATEM

THRILLER PRAWNICZY W NAJLEPSZEJ ODSŁONIE

PRAWIE 1000 STRON UCZTY INTELEKTUALNEJ

Muszę przyznać, że Roberto Santiago wysoko wywindował poprzeczkę. Zupełnie nie spodziewałam się, że trafię na tak dopracowaną w najdrobniejszych szczegółach powieść – tym bardziej, że jest debiutancka, wcześniej autor pisał historie dla młodszych odbiorców. Największym atutem prozy Santiago jest maksymalne jej uwiarygodnienie – nawet tam, gdzie wydarzenia są mniej prawdopodobne, wydają się jednak prawdziwe ze względu na naszpikowanie profesjonalną otoczką. Widać, że pisarz włożył w to dzieło ogromną ilość pracy oraz wysiłku. I nie mam tu na myśli tylko jakości słowa pisanego – która jest bardzo dobra – ale przede wszystkim znajomość zagadnień z różnych dziedzin tj. prawo, psychologia, światek hazardu. Mam również świadomość, że autor korzystał z konsultacji ze specjalistami różnych profesji, gdyż wszelkie niuanse zostały zachowane, i tym bardziej podziwiam jego umiejętność zgrabnego lawirowania na różnych polach bez usilnego upiększania i przerostu formy nad treścią – bez zadęcia. Każdy poruszony przez autora wątek, był po coś, każdy został w odpowiednim momencie dopełniony. I, co najważniejsze, odczuwałam radość odkrywania z elementami zaskoczenia, miast sztampowego schematu.

„Cała ja. Zmienna. Cyklotymiczna. Nieobliczalna. Kłębowisko sprzeczności. Córka, wnuczka i pewnie prawnuczka wielopokoleniowego rodu kobiet pięknych, niezależnych, skłonnych do depresji i złości”.

Na kartach powieści zostało przedstawione całe spektrum pełnokrwistych, wyrazistych postaci. Dobre i złe charaktery. Idziemy za rękę z Aną Tramel – „upadłą” prawniczką, która co rusz odbija się od dna, wypływa na powierzchnię, i znowu tonie. To postać niejednoznaczna, wielowymiarowa, ale dzięki temu ciekawa i wyjątkowa. Jej wola walki imponuje. To jedna z tych osób, którą wyrzucimy drzwiami, a wejdzie oknem.

Roberto Santiago stworzył znakomicie skrojony, wielowątkowy thriller. Znakiem rozpoznawczym pisarza, w moim odczuciu, pozostanie cięty język oraz dbałość o każdy szczegół. Ale największe brawa należą się autorowi za szacunek do czytelnika, któremu nie oferuje wytłumaczenia „bo tak”, tylko pieczołowicie wyjaśnia „dlaczego tak”, a nie inaczej. Książkę polecam czytelnikom doceniającym analizę i dedukcję. Nie ma tu spektakularności. Oczywiście są zwroty akcji, ale autor postawił na myślenie. To powieść o chwytaniu tego, co niemożliwe, walce do końca, ale przede wszystkim, o drugiej szansie i znaczeniu zaufania. Z chęcią zobaczyłabym tę powieść na dużym ekranie.

pokaż więcej

 
Moja biblioteczka
959 56 3212
Porównaj książki w Waszych biblioteczkach.
Sprawdź oceny wspólnych książek.
Tyle książek ma ten użytkownik w swojej biblioteczce.
Tyle opinii dodał ten użytkownik.
Tyle plusów otrzymał ten użytkownik za swoje wypowiedzi.
Znajomi (97)

Ulubieni autorzy (5)
Lista ulubionych autorów
Ulubione cytaty (2)
lista cytatów
zgłoś błąd zgłoś błąd