Nasza strona internetowa wykorzystuje cookies (pol.: ciasteczka)

W celu sprawnego i szybkiego działania serwisu, zapewnienia wygody podczas jego przeglądania, dostosowywania funkcjonalności do indywidualnych potrzeb użytkowników, a także w celach statystycznych oraz reklamowych, używamy informacji zapisanych za pomocą cookies. Korzystanie z serwisu jest równoznaczne ze zgodą użytkownika na stosowanie plików cookies. Więcej informacji znajdziesz tutaj.
CzasemTakJest 
status: Czytelnik, ostatnio widziany 6 dni temu
Teraz czytam
  • Bez słów
    Bez słów
    Autor:
    Czy są takie rany, których miłość nie zdoła uleczyć? Archer, obarczony niewypowiedzianym cierpieniem, mieszka w swojej samotni blisko lasu. Jest przekonany, że tylko tyle mu zostało. Do sennego, pobl...
    czytelników: 6580 | opinie: 507 | ocena: 8,05 (2903 głosy) | inne wydania: 1

Pokaż biblioteczkę
Aktywności
2017-03-21 22:25:25
Dodał książkę na półkę: Przeczytane, Posiadam
 
2017-03-21 22:23:46
Dodał książkę na półkę: Przeczytane, Posiadam
Autor:
Cykl: Igrając z ogniem (tom 3)
 
2017-03-06 00:20:29
Dodał książkę na półkę: Przeczytane, Posiadam
Autor:
Cykl: Mafijna miłość (tom 2) | Seria: Editio Red

W dzisiejszych czasach, autorkom erotyków nie jest łatwo napisać coś, co będzie inne od tysięcy innych erotyków. Zdawać by się mogło, że wszystko już było... a jednak nie było... i K. N. Haner to właśnie udowadnia...

Sięgając po "Koszmar Morfeusza", tak przeze mnie wyczekiwany, wiedziałam, już po części co mnie czeka. Skąd wiedziałam? Czytałam już wcześniej pierwszą część powieści pt....
W dzisiejszych czasach, autorkom erotyków nie jest łatwo napisać coś, co będzie inne od tysięcy innych erotyków. Zdawać by się mogło, że wszystko już było... a jednak nie było... i K. N. Haner to właśnie udowadnia...

Sięgając po "Koszmar Morfeusza", tak przeze mnie wyczekiwany, wiedziałam, już po części co mnie czeka. Skąd wiedziałam? Czytałam już wcześniej pierwszą część powieści pt. "Sny Morfeusza". Książki te idealnie wstrzeliwują się w czas, w którym potrzebuję zapomnienia, a one mi to właśnie dają. Wracając jednak do meritum - wiedziałam co mnie czeka, ale rzeczywistość zaskoczyła mnie zupełnie, a Kasia powaliła na kolana.

Przypomnijmy sobie na początek głównych bohaterów.

On - tajemniczy, mroczny, zmienny i mega przystojny biznesmen o imieniu Adam. Ona - piękna, początkująca pani architekt Cassandra. Poznają się dzięki wielu dziwnym zbiegom okoliczności i jak to zwykle bywa, od razu czują do siebie niesamowity pociąg fizyczny. Jest i klub od którego się zaczęło, najbardziej fascynujący i tajemniczy w całej książce. To w tym klubie Adam i Cassandra spotykają się pierwszy raz, ale czy na pewno pierwszy? Adam, przystojny jak młody bóg, z bogiem nie ma nic wspólnego, bo dusza jego szatańską jest, a przynajmniej chce za takiego uchodzić, mogę powiedzieć wręcz, że za takiego się uważa. Cassandra mimo wyglądu anioła, również potrafi pokazać różki, ale jej serce jest pełne miłości, której Adam nie chce jej dać. To ma być tylko seks, ale nie byłoby książki gdyby nie problemy. Jedni kochają, inni boją się kochać, a jeszcze inni zwyczajnie w miłość nie wierzą. Adam ma swój sposób na traktowanie kobiet - masz mnie słuchać, masz mi się oddawać i basta. Niestety nie przewidział jednego ( jak każdy facet) - kobiety potrafią owinąć mężczyznę wokół palca, czy on tego chce, czy nie, ale zanim do tego dojdzie, czeka ich długa droga... pełna nagłych zwrotów akcji, które jeszcze bardziej podsycają ciekawość.

Tak było w pierwszej części. A w drugiej? Nie, nie, nie zdradzę Wam fabuły, bo książkę musicie przeczytać sami, ale powiem Wam, że Adam i Cassandra nadal się kochają, mimo, że chwilami można by sądzić inaczej. To w tej części poznajemy nieco lepiej Cassandrę, bo i wątków z kobietą jest więcej, ale mamy też okazję poznać lepiej tajemniczą organizację, w którą uwikłany jest Morfeusz, a wierzcie mi, jest co poznawać i nawet w najśmielszych snach, nie wyobrażacie sobie tego, co w niej znajdziecie.

"Sny Morfeusza" jest przesycona emocjami, dawkowanymi w bardzo wyrafinowany sposób. Nigdy nie wiemy co czeka nas na następnej stronie. Kochamy razem z Cassandrą, nienawidzimy z nią i razem z nią przeżywamy orgazmy. My kobiety jesteśmy Cassandrą. Cała fabuła jest tak wciągająca, że czujemy się jej częścią. Chociaż z wieloma decyzjami bohaterów, zwłaszcza dziewczyny, się nie zgadzam i tak jestem z nimi duszą, ciałem i sercem.

Całość doprawiona jest ogromną dawką seksu i tajemnicą w tle. Podoba mi się to, że sceny seksu są opisane zazwyczaj gustownie i ze smakiem, chociaż wulgaryzm też się znajdzie, taki, że ja, weteranka erotyków, rumieniłam się jak dziewica. Każda z tych scen jest inna, co jest bardzo ważne, żeby się zwyczajnie nie znudzić. Wszystko jest napisane poprawnym stylistycznie językiem, przejrzyście i ciekawie. Nie ma zbędnych opisów ani przydługich monologów. Najważniejsza jednak jest akcja, a ta zaskoczyła mnie zupełnie. To nie jest kolejna "taka sama" powieść, a tego, co w niej jest napisane po prostu nie da się przestać czytać.

Moim zdaniem to bardzo dobra książka, jedna z lepszych z tego gatunku. Jest nieprzewidywalna i ani trochę monotonna. Jest seks, jest miłość, jest śmiertelna choroba, mafia, jest dreszczyk emocji i jest życie... nieco bajkowe i luksusowe ( bo to przecież fikcja) ale jednak życie. Zakończenie kolejny raz totalnie mnie zaskoczyło bo... nic nie wyjaśniło, a co za tym idzie? Pozostawiło ogromny niedosyt, a oczekiwanie na kolejna część jest dla mnie prawdziwą udręką...

pokaż więcej

 
2017-03-05 23:18:10
Dodał książkę na półkę: Przeczytane, Posiadam

Są różne książki. Jedne dają nam przyjemność czytania, a inne nudzą na potęgę. Są i takie, w których nic nie jest do końca przewidywalne, a my, czytelnicy, wertujemy niecierpliwie stroną za stroną, aby wreszcie poznać zakończenie...

Do książek Magdaleny Knedler niezmiennie przyciągają mnie w pierwszej kolejności okładki, które są subtelne, ale nad wyraz wymowne. Delikatna kolorystyka wabi...
Są różne książki. Jedne dają nam przyjemność czytania, a inne nudzą na potęgę. Są i takie, w których nic nie jest do końca przewidywalne, a my, czytelnicy, wertujemy niecierpliwie stroną za stroną, aby wreszcie poznać zakończenie...

Do książek Magdaleny Knedler niezmiennie przyciągają mnie w pierwszej kolejności okładki, które są subtelne, ale nad wyraz wymowne. Delikatna kolorystyka wabi nas, by podczas czytania wybuchnąć mocnymi barwami. Jednak "Dziewczyna z daleka" skusiła mnie nie tylko tym, bo i tytuł wydał mi się intrygujący. Co prawda wyobrażałam sobie całkiem inną historię, ale ta, którą znalazłam również spełniła moje oczekiwania, mimo, że jest tak różna, od powieści, po które zazwyczaj sięgam.

Lena Rajska - młoda reporterka zajmująca się tematyka wojenną. Nikt nie może zrozumieć, jak w tak młodym wieku można wiedzieć coś na temat wojny, ale ona wie i podświadomie czuje, że te tematy są jej pisane.

Natasza Silsterwitz - babcia wyżej wspomnianej Leny. Staruszka blisko stuletnia, która w swoim życiu przeżyła wiele. W powieści jest ona tą tajemniczą i niewiadomą i to jej wojenne wspomnienia ukazują nam całkiem inny świat.

Artur Adams - Anglik, którego Lena i Natasza znajdują pewnego, zimowego poranka pod jednym z krzaków w ich ogrodzie, zmarzniętego i pijanego. Jego pojawienie się staje się początkiem odkrywania mrocznej i niewygodnej dla Nataszy historii z przeszłości, historii, o której starsza pani chciałaby już dawno zapomnieć.

Jest jeszcze Wojtek - policjant, który zakochuje się w Lenie, ale nie wiem do końca jaką role pełni w tym wszystkim. Jest, gotuje, podwozi, wyznaje uczucia i tyle...

Ta czwórka, osób ma przed sobą kilka dni, w których ciekawość zostanie narażona na wielką próbę, bo oto odkrywają się karty historii, historii prawdziwej, o miłości, zdradzie, wojnie i próbie przetrwania. Jednak żeby poznać i zrozumieć prawdę, trzeba strona po stronie wnikać wgłąb duszy Nataszy i czekać na chwilę, w której ona zechce ujawnić ciąg dalszy. Jedynie Adam wie, co się kiedyś wydarzyło, lecz jego prawda okazuje się nieco inna niż prawda kobiety.

Nie przepadam za książkami obyczajowymi, ale kocham historię, zwłaszcza z czasów wojny. Tutaj dostałam ogromną jej dawkę. Słowa Nataszy pokazują nam jak Polacy walczyli z Sowietami i Niemcami. Opowiada jak ciężki los spotykała tych, którzy zostali zesłani do obozów i na Syberię. Opowiada o swoim życiu, które było bardzo skomplikowane. Natasza dokonała w nim wielu wyborów, czasem pod wpływem chwili. Nie zawsze były to wybory dobre, z naszego punktu widzenia, aczkolwiek sama nie wiem, czy w określonych warunkach nie postąpiłabym tak samo. Koniec końcem, kobieta jest zmuszona żyć w kłamstwie... aż do pojawienia się Adama. W tym miejscu nie ma już wyboru, a prawda ją wyzwoli.

Od samego początku, od kiedy to wzięłam lekturę do ręki, czułam ogromną ciekawość, która ze strony na stronę rosła z zatrważająca siłą. Niby nic, niby tylko kilka pogawędek w ciepłej kuchni, a jednak coś... coś wielkiego i wciągającego czytelnika w wir wydarzeń z przeszłości. Autorka po mistrzowsku prowadzi fabułę i nie przerażają czytelnika nawet długie opisy wydarzeń z czasów wojny. Styl pisarski Magdaleny Knedler można również określić jako mistrzowski, bo pisze pięknie i lekko, a to spora sztuka, pisać o trudnych tematach z wielką lekkością. Rewelacyjnie i płynni łączy też przeszłość z teraźniejszością.



Słodko-gorzka opowieść o miłości, zemście i zbrodni, z wielką historią w tle.

W pewien styczniowy poranek w domu prawie stuletniej Nataszy Silsterwitz zjawia się młody Anglik, Artur Adams. Przywozi ze sobą kopertę wypełnioną starymi fotografiami i srebrną piersiówkę, na której widok Nataszę ogarnia panika. Kobieta ma pewność, że ten mężczyzna przynajmniej w części zna jej dramatyczną przeszłość. Przeszłość, o której nie powiedziała nikomu – nawet najbliższej rodzinie.
Adams z determinacją dąży do rozmowy z nestorką, a ona wie, że nie będzie w stanie przed nim uciec. I oto – u schyłku życia – przyjdzie jej wyjawić prawdę o sobie. Przed Arturem, ale i przed własną wnuczką, gdyż to właśnie ich Natasza zabiera w pełną napięcia podróż do przeszłości - na przedwojenną Wileńszczyznę i skutą lodem Syberię.

Cóż mogę powiedzieć w podsumowaniu? Chyba tylko jedno - polecam !!!

pokaż więcej

 
2017-02-27 19:26:49
Dodał książkę na półkę: Przeczytane
 
Moja biblioteczka
93 64 308
Porównaj książki w Waszych biblioteczkach.
Sprawdź oceny wspólnych książek.
Tyle książek ma ten użytkownik w swojej biblioteczce.
Tyle opinii dodał ten użytkownik.
Tyle plusów otrzymał ten użytkownik za swoje wypowiedzi.
Znajomi (3)

zgłoś błąd zgłoś błąd