Adam 
https://slowamiedzyrozdzialami.blogspot.com, -, Zapraszam, na, mojego, bloga.Jest, on, dopiero, świeży, , dlatego, stopniowo, będę, dodawał, recenzje, przeczytanych, moich, książek., :)
20 lat, mężczyzna, Ruda Śląska, status: Czytelnik, ostatnio widziany 1 dzień temu
Teraz czytam
  • Cień wiatru
    Cień wiatru
    Autor:
    Zauroczony powieścią i zafascynowany jej autorem Daniel usiłuje odnaleźć inne jego książki i odkryć tajemnicę pisarza, nie podejrzewając nawet, iż zaczyna się największa i najbardziej niebezpieczna pr...
    czytelników: 63252 | opinie: 3547 | ocena: 8,02 (35503 głosy) | inne wydania: 15

Pokaż biblioteczkę
Aktywności (z ostatnich 3 miesięcy)
2018-06-10 17:39:52
Dodał książkę na półkę: Teraz czytam
 
2018-05-27 16:43:52
Dodał książkę na półkę: Przeczytane, Posiadam, Ulubione

"W wagonie metra mógł przyglądać się ludziom bez lęku, nawet tym siedzącym dokładnie naprzeciwko. W wagonie nikogo nie obchodził; wszyscy byli zatopieni w swoich telefonach. Farbowane baby pomalowanymi paznokciami, skośnoocy gastarbeiterzy dłońmi pełnymi odcisków, uczniowie paluszkami jak zapałki, wszyscy rozgrzebują coś w ekranach, wszyscy mają za tymi szybkami jakieś drugie prawdziwsze i... "W wagonie metra mógł przyglądać się ludziom bez lęku, nawet tym siedzącym dokładnie naprzeciwko. W wagonie nikogo nie obchodził; wszyscy byli zatopieni w swoich telefonach. Farbowane baby pomalowanymi paznokciami, skośnoocy gastarbeiterzy dłońmi pełnymi odcisków, uczniowie paluszkami jak zapałki, wszyscy rozgrzebują coś w ekranach, wszyscy mają za tymi szybkami jakieś drugie prawdziwsze i ciekawsze życie. Kiedyś smartfony mieli tylko młodzi, ci co awansowali. A kiedy Ilja siedział zrobili i muslimski internet, i coś dla staruszków, i dla smarkaczy"



Nigdy nie miałem styczności z Dmitrym Glukhovskym, dlatego bez zastanowienia postanowiłem się zapoznać z jego twórczością.Również ze względu na jego wcześniejsze książki "Metro 2033".

"Ilja nie spieszył się bardziej od innych, nie wiosłował w tej ludzkiej rzece, ale dawał się jej ponieść. Wdychał moskiewskie niebo, wpatrywał się w dal jak odwykłymi oczami, dziwił się w milczeniu. Kolory były żywe jak w dzieciństwie. Wyblakła listopadowa Moskwa kłuła po oczach."
Pierwsze strony ukazują głównego bohatera, Ilję Goriunowa. Wszystko ma swój kres, tak jak w tym przypadku, opuszczenie zakładu karnego poprzez Ilję. Odbywał on karę siedmiu lat za niewinność.
Pewnie wielu z was pomyślało sobie że każdy tam jest niewinny, niestety w tym przypadku jest to nadzwyczajnie w świecie prawda.
Mimo 7 lat straconych w więzieniu, postanawia wybaczyć osobie, dzięki której odbywał wyrok.

" - I co będziesz robić?
- Żyć. Aa ty co byś zrobił?
- Zabiłbym go.
- No widzisz. A ja mu wybaczyłem. Teraz chcę pożyć. Mogę jeszcze na chwilę telefon? Matka coś nie odbiera."

Przełomowy moment następuje, gdy dowiaduje się co się stało z jego matką.

" Ciociu Iro! To ja! Ilja! Goriunow! Tak! Matka coś nie otwiera! Wróciłem! Wypuścili mnie! Odbyłem całą karę! Otworzy mi pani?
"Sąsiadka najpierw przyjrzała mu się przez domofon. Ilja specjalnie stanął pod żarówką, żeby ciocia Ira mogła rozpoznać jego rdzeń przez wszystkie roczne słoje, którymi obrósł.
Zazgrzytał zamek. Wyszła na klatkę: spodnie, krótko ostrzyżone włosy, obrzękła twarz, damski papierosek. Księgowa z Depowskiej.
- Ilja. Iljuszka. Jak oni cię...
- Aa nie wie pani, gdzie jest mama? Nie mogę się dodzwonić, a teraz też...
Ciocia Ira pstryknęła zapalniczką. Jeszcze raz. Zapadły jej się policzki. Popatrzyła na zsyp między piętrami - omijając wzrok Ilji."

Całkowitej prawdy musicie dowiedzieć się sami.

Era dwudziestego pierwszego wieku, świat uzależniony jest od elektroniki.
Każdemu z nas codziennie, na każdym kroku pojawia się ten sam widok. Ludzie, idący przed siebie, nie patrzący na drogę tylko na co? Na smartphone.
Chcemy czy nie, jesteśmy dzisiaj uzależnieni od tych urządzeń.
Niestety ma to masę pozytywów jak i dużo negatywów. Pomyślcie co by się wydarzyło, gdyby ktoś przejął wasze wszystkie prywatne wiadomości, kontakty, zaplanowane ważne informacje, o których tylko wy macie pojęcie. W internecie jesteśmy anonimowi, to czyni nas odważniejszymi. Tak naprawdę nie zdajemy sobie sprawy, że po drugiej stronie, nie znajduje się ta sama osoba.
Jesteście ciekawi o czym mówię?
Zapraszam was do przekonania się o tym na własnej skórze, wejdźcie w świat, który wykreował Dmitry Glukhovsky!

Na samym końcu pragnę dodać, iż autor stworzył naprawdę świetny świat. Pióro autora jest przyjemne, dzięki czemu szybko czyta się każdą stronę, lecz z zainteresowaniem, dzięki czemu nie jest to książka o której zapomnicie, gwarantuje wam. Postacie są zilustrowane w taki sposób, że doskonale komponują się z historią.
Po przeczytaniu tej pozycji, wiem, że z czystą przyjemnością sięgnę po dalsze książki autora.
Zapraszam was do Mroźnej Rosji!


"W śmiechu jest więcej prawdy niż w słowach."


Moja ocena: 9/10

Całość znajdzie tutaj http://slowamiedzyrozdzialami.blogspot.com/2018/01/tekst-dmitry-glukhovsky.html

pokaż więcej

 
2018-05-27 16:17:29
Dodał książkę na półkę: Przeczytane, Posiadam

Dlaczego postanowiłem przeczytać tę książkę? Z prostego powodu.Oczekiwałem sztucznej inteligencji, wymagającej lektury. Co dostałem? Przeczytajcie.


Następuje awaria w pewnym ośrodku. Zapada ciemność. Główny bohater, Zero wydostaje się z pomieszczenia w którym ono nastąpiło. Tak naprawdę, nigdy nie miał styczności z prawdziwym światem. Nie zna nic, oprócz tego co wpajano mu cały czas podczas...
Dlaczego postanowiłem przeczytać tę książkę? Z prostego powodu.Oczekiwałem sztucznej inteligencji, wymagającej lektury. Co dostałem? Przeczytajcie.


Następuje awaria w pewnym ośrodku. Zapada ciemność. Główny bohater, Zero wydostaje się z pomieszczenia w którym ono nastąpiło. Tak naprawdę, nigdy nie miał styczności z prawdziwym światem. Nie zna nic, oprócz tego co wpajano mu cały czas podczas izolacji. Czuje każdy opadający płatek śniegu, powiew powietrza. Jak to możliwe aby było tyle powietrza w jednym miejscu? Wyczerpany, zasypia na pewnym poboczu drogi. Gdy pewna kobieta o imieniu Stefii, jadąc do domu zauważa chłopca, postanawia go zabrać i odnaleźć jego rodziców, lecz najpierw postanawia zabrać go do swojego męża, który jest lekarzem. Gdy do szpitala przyjeżdżają czarne furgonetki i rzekomi rodzice poszukujący chłopca, Luca postanawia dotrzeć do prawdy o chłopcu i zataja iż chłopiec znajduję się w budynku.



"Jest tak ciemno, że ciemnie już być nie może.

Nawet nie wiem, jak długo tu stoję.

Bez ruchu.

Mam wrażenie, że minęła cała wieczność.

Nie podoba mi się to: jest kompletnie ciemno, tak ciemno jak nigdy dotąd. Owszem, bywało, że światła gasły na parę minut, ale wtedy na suficie rozbłyskiwały błękitne lampki i mogłem przynajmniej widzieć kontury wszystkich rzeczy w środku."



Oprócz naszego głównego bohatera Zero oraz kobiety i jej męża, poznajemy jeszcze parę postaci, lecz są one tylko dodane moim zdaniem aby nie były tylko trzy główne. Możemy dodatkowo doliczyć intuicje z którą rozmawia Zero. Sama książka ma ciekawy pomysł. Książkę szybko się czyta, chęć dowiedzenia się do będzie dalej gra tutaj pierwsze skrzypce, dzięki czemu można uznać ją za "Wciągającą". Jak już wcześniej wspomniałem, oczekiwałem powieści o sztucznej inteligencji, która mnie porwie, będę musiał główkować się z każdym rozdziałem, natomiast dostałem zupełnie coś innego. Czy znacie książki podobne do serialu Westworld lub nawet lepsze? Powiem, że oczekiwałem czegoś podobnego.


Moja ocena:4/10


"Sens ma cała historia, nie tylko jej kawałek"

Całą recenzje znajdziecie na https://slowamiedzyrozdzialami.blogspot.com/2018/05/mam-na-imie-zero-luigi-ballerini.html

pokaż więcej

 
2018-05-24 11:07:58
Dodał książkę na półkę: Przeczytane, Posiadam, Ulubione
Cykl: Teodor Szacki (tom 1)

" - Będzie mnie pan próbował przekupić czy zastraszyć? - spytał Szacki, kiedy wrócili do stolika.
Punkt dla niego. Jeśli milczał tak długo, bo zastanawiał się takiego początku.
Musiał się teraz trochę wycofać, a to od razu go stawiało na gorszej pozycji. Rucola wydała mu się bardziej gorzka niż zwykle.
- Widzę, że lubi się pan ubierać schludnie - powiedział, wskazując na jego garnitur.
-...
" - Będzie mnie pan próbował przekupić czy zastraszyć? - spytał Szacki, kiedy wrócili do stolika.
Punkt dla niego. Jeśli milczał tak długo, bo zastanawiał się takiego początku.
Musiał się teraz trochę wycofać, a to od razu go stawiało na gorszej pozycji. Rucola wydała mu się bardziej gorzka niż zwykle.
- Widzę, że lubi się pan ubierać schludnie - powiedział, wskazując na jego garnitur.
- Wolę określenie: elegancko.
Uśmiechnął się.
- Elegancja zaczyna się od dziesięciu tysięcy. Pan jest schludny.
- A więc łapówka. Prawdę mówiąc, od jakiego czasu jestem ciekaw, ile mi zaproponujecie. Więc może proszę sobie darować te wstępy i wymienić kwotę. Będziemy wiedzieć, na czym stoimy, jeszcze zanim przyniosą makaron.
Drugi punkt. Albo z nim pogrywa, albo faktycznie chodzi mu o pieniądze. Czyżby to było aż tak proste? Tyle już wiedział o prokuratorze Szackim, że zapomniał, iż jest on źle opłacanym urzędnikiem państwowym, równie łasym na kasę jak wszyscy inni.
Czuł się rozczarowany, ale faktycznie można załatwić całą sprawę przed makaronem.
[...] Teodor Szacki odsunął krzesło.
Wyjął z kabury pod pcahą niewielki pistolet, fabrycznie wyposażony w tłumik, i przyłożył mu do serca.
- Siadaj - szepnął.
Szacki pobladł, ale poza tym trzymał fason. Wolno przysunął krzesło do stolika.
- Nie wiem, jak bardzo jest pan szalony - powiedział spokojnie. - Ale chyba nie na tyle, żeby sprzątnąć mnie przy świadkach.
- A co - zapytał tamten, uśmiechając się łagodnie - jeśli tutaj nie ma żadnych świadków? Co, jeśli są tutaj jedynie moi ludzie?
Jak na komendę parka obcokrajowców, facet w lnianej koszuli i dwóch biznesmenów podniosło głowy i pomachało wesoło Szackiemu. Prokurator obejrzał się w stronę baru. Kelner pomachał mu tak samo jak tamci. "





Zygmunt Miłoszewski. Nie znałem jego twórczości, widywałem tylko jego nazwisko przemierzając półki z książkami w księgarniach. Dostałem tę pozycję na zakończenie roku szkolnego od wychowawczyni Pani Danuty, jeszcze raz serdecznie dziękuje!



Każdy rozdział zaczyna się od opisu wydarzeń ze świata. Ten detal sprawia, że książka sprawia wrażenie akt sprawy, które dostaliśmy do przeczytania.

Początkowe śledztwo zaczyna się od zabójstwa w klasztorze podczas terapii grupowej, lecz jest ona inna. Natomiast ciało zostaje znalezione przez uczestników owej terapii.

Do sprawy zostaje przydzielony prokurator, Teodor Szacki. Jest on naszą główną postacią z którą mamy do czynienia. Jak można domyślić się, ze podanego fragmentu jego kolegą, który będzie pomagał rozwikłać mu sprawę będzie Oleg Kuzniecow, policjant oraz nikt inny jak nasza wieloletnia intuicja naszego prokuratora.

"Teodora Szackiego obudziło to, co zwykle budziło go w niedzielę.
Nie, nie był to kac, pragnienie, potrzeba wysikania się, jaskrawe słońce, które przenika przez słomiane rolety, ani deszcz bębniący o daszek nad balkonem. Był to Helcia, jego siedmioletnia córka, która wskoczyła na Szackiego z takim impetem, że ikeowska kanapa zatrzeszczała.
[...] Zadzwonił telefon. Hela odebrała. Słuchał rozmowy, idąc do pokoju i wycierając ręce w ścierkę.
- Tata jest, ale nie może podejść, bo zmywa i robi nam jajecznice...
Wyjął córce słuchawkę z ręki.
- Szacki. Słucham?
- Dzień Dobry, panie prokuratorze. Nie chcę pana martwić, ale nie przyrządzi pan dziś nikomu jajecznicy. Chyba że na kolację. - Usłyszał po drugiej stronie znajomy głos Olega Kuzniecowa z komendy na Wilczej, mówiącego ze wschodnim zaśpiewem.
- Oleg, błagam, nie rób mi tego.
- To nie ja, panie prokuratorze, to miasto pana wzywa."


Po przybyciu na miejsce, prokuratorowi ukazuję się mężczyzna w wieku około 50 lat. Jego ciało zostaje znalezione na podłodze, tuż obok łazienki ze wbitym rożnem w oku. Dla Szackiego jest to kolejne śledztwo, natomiast nie wie on, że najtrudniejsze ze wszystkich. Czy nasz prokurator rozwiąże to zaskakujące morderstwo? Można by było myśleć, że mordercą jest któraś osoba z terapii, lecz po głębszej analizie wyda się sekret, który nie powinien wyjść w ogóle na światło dzienne.


Postać Szackiego jest po prostu ludzka. Prowadzi on swoje życie rodzinne, jeżdżąc swoim citroenem do prokuratury w, której wita go szefowa kreująca się na wiedźmę. Nasz bohater oprócz tego, że nie słynie zamiłowaniem do papierkowej roboty zostaje również kuszony poprzez otaczający go pokusy. Brzmi znajomo?

Cała książka jest pisana przystępnym pismem, dlatego czyta się ją przyjemnie i szybko pokonując kolejne rozdziały. Miłoszewski napisał kryminał, który nie jest przewidywalny i nie pozwala się oderwać się od śledztwa. Główny bohater nie szczędzi, również docinków podczas śledztwa co spowodowało, że nie raz się uśmiałem. Sam wątek terapii był niekonwencjonalny, nie miałem pojęcia, że coś takiego istnieje. Śledztwo jest zaskakujące, toteż gdy byłem pewien kto jest mordercą zostałem zbity z tropu. Autor pisząc tę książkę, wykonał bardzo dobrą robotę. Widać, że czuję się w tym dobrze. Jedynie dziwnym uczuciem było czytać wiadomości z 2005 roku, gdy już pewne okoliczności się zmieniły, lecz nie sprawia to problemu. Opis miejsc w Warszawie sprawia, że czujemy się jak byśmy przemierzali razem z naszym bohaterem do danego punktu. Osobiście sięgnę po pozostałe części z tej serii, poznając dalsze życie prokuratora Szackiego. Śmiało stwierdzam, że Zygmunt Miłoszewski kupił mnie tą książką i będę śledził jego twórczość na bieżąco.



"Znajomość ludzkiej psychiki to w rękach mordercy najpotężniejsza broń.''


Całość oraz wiele innych recenzji znajdziecie na: https://slowamiedzyrozdzialami.blogspot.com/2018/05/uwikanie-zygmunt-mioszewski.html

pokaż więcej

 
2018-05-23 16:10:33
Dodał książkę na półkę: Przeczytane, Posiadam

Kto tu rządzi?
"No cóż, kosmos okazał się o wiele większy, niż kiedykolwiek wcześniej go sobie wyobrażaliśmy, patrząc nocą w rozgwieżdżone niebo.
Podobnie też wszechświat roztaczający się we wnętrzu naszej głowy wykracza dalece poza zasięg naszych świadomych doświadczeń. Dziś dopiero zaczynamy dostrzegać pierwsze migawki z ogromu jego wewnętrznej przestrzenie. Wydaje się, że rozpoznanie...
Kto tu rządzi?
"No cóż, kosmos okazał się o wiele większy, niż kiedykolwiek wcześniej go sobie wyobrażaliśmy, patrząc nocą w rozgwieżdżone niebo.
Podobnie też wszechświat roztaczający się we wnętrzu naszej głowy wykracza dalece poza zasięg naszych świadomych doświadczeń. Dziś dopiero zaczynamy dostrzegać pierwsze migawki z ogromu jego wewnętrznej przestrzenie. Wydaje się, że rozpoznanie twarzy przyjaciela, jazda samochodem, zrozumienie dowcipu albo decyzja o tym, co wyjąć z lodówki, nie wymaga zbyt wielkiego wysiłku, ale wbrew pozorom wszystko to jest możliwe jedynie za sprawą ogromnej ilości obliczeń, do jakich dochodzi poza naszą świadomością. W tej dokładnie chwili oraz w każdym innym momencie naszego życia w sieciach mózgowych wre praca: miliardy impulsów elektrycznych pędzą wzdłuż neuronów, uruchamiając sygnały chemiczne rozsyłane do bilionów połączeń synaptycznych między komórkami. Warunkiem pojawienia się nawet najprostszych zachowań jest przeogromna siła działania, jaką dysponują neurony. Wciąż pozostajemy rozkosznie nieświadomi tych działań, ale koloryt i kształt naszego życia zależy całkowicie od tego, co się dzieje "pod maską": to, jak się zachowujemy, co jest dla nas ważne, nasze reakcje, nasze uczucia i pragnienia, co uznajemy za wiarygodne lub nie. Nasze doświadczenie jest jedynie produktem końcowym działania tych ukrytych struktur. Zatem kto tak naprawdę dzierży ster?"



Sięgnąłem po tę pozycje z prostego powodu. Lubie dowiadywać się czegoś nowego a szczególnie, jeśli tyczy to funkcjonowania naszych organów.

Książka jest podzielona na 6 rozdziałów. Mianowicie:

1 - Ja, czyli kto?
2 - Rzeczywistość, czyli co?
3 - Kto tu rządzi?
4 - Jak to jest z tym podejmowaniem decyzji?
5 - Kim się staniemy w przyszłości?


Czy zastanawialiście się dlaczego firmy ubezpieczeniowe mają tak drogie ubezpieczenie samochodu, jeśli kierowca nie ma ukończonych 25 lat? Ja się nigdy nad tym nie zastanawiałem, dlatego byłem zdziwiony, że odpowiedź na moje pytanie znajduje się w mojej głowie. To mózg. Przez niego tak się dzieje. Dlaczego? Z takiego powodu, że w naszym mózgu zachodzą ogromne przemiany odpowiedzialne, za zaawansowane rozumowanie i panowanie nad popędami, okres dorastania to nic innego jak czas dramatycznych zmian w zakresie poznawczym. Podobnie działają chociażby sądy wydając wyrok na młodocianym przestępcy, traktując go mniej surowo niż dorosłego.


Czym jest synchronizacja zmysłów? Co dociera do naszych zmysłów szybciej? Błysk a może huk, który wydobywa się z strzału pistoletu?
Przeprowadzono tutaj pewne doświadczenie dotyczące sprinterów.
Dotyczyło ono, wystartowania przy pomocy wystrzału z pistoletu jak i błysku. Te doświadczenie ma na celu zbadanie szybkości. Jak myślicie? Co okaże się skuteczniejsze i dlaczego?


Nie zdajemy sobie sprawy, że każdego dnia w naszym mózgu wykonuje się nieodczuwalna dla nas praca dzięki której jesteśmy w stanie chociażby napić się kawy z zamkniętymi oczami ,lecz gdyby spojrzeć na tę prostą czynność bardzo szczegółowo, nasz mózg podczas tego wykonuje masę czynności jednocześnie. Dokonuje obliczeń podniesienia filiżanki do ust. A co gdyby tak jeden z czynników przestał działać? Gdybyśmy musieli skupiać się na każdym kroku?


Podejmowanie decyzji wydaje się nam trudne każdego dnia, prawda?
Zastanówmy się na chwile. Dlaczego tak jest? Gdybyśmy mieli do wyboru uratować 4 osoby, celem śmierci jednej co byście wybrali i z jakiego powodu? Które obszary powodują takie a nie inne działania?


Wszystko opisane jest przez Davida Eaglemana w sposób klarowny i prosty. Nie wyobrażam sobie czytania masy doświadczeń językiem naukowym.Każdy z rozdziałów zawiera informacje na temat naszego mózgu, dlatego każdy znajdzie coś dla siebie. Mojej osobie przypadły wszystkie rozdziały do gustu. Dodatkowym plusem jest to, że książka jest ilustrowana, więc mamy możliwość dokładnego dostrzeżenia miejsca, które jest opisywane. Z tyłu książki, opisane są również pojęcia jak i odnośniki badań, które były użyte w tej pozycji, więc jeśli nie macie pojęcia co jakieś słowo oznacza z tyłu znajdziecie odpowiedź.
Mimo tego, sięgając po tę pozycje oczekiwałem czegoś więcej, mianowicie chociażby takich tematów jak na przykład: Jak wspomagać pracę mózgu? Schizofrenia oraz szersze pojęcia, których nie znalazłem akurat tutaj. Wszystko czyta się szybko. Mimo tego dowiedziałem się paru nowych informacji o których nie miałem pojęcia. Polecam przeczytać, jeśli chcecie się przekonać trochę o swoim narządzie, który odpowiada za wszystko w waszym życiu.

Jeśli znacie książkę, która jest napisana przystępnym językiem i znajdę w niej odpowiedzi na moje pytania oraz wiele więcej, będę wdzięczny za każdy tytuł.

"To, kim się staniemy w przyszłości, zależy w całości od nas samych."

Tę recenzje oraz wiele innych znajdzie na moim blogu:

https://slowamiedzyrozdzialami.blogspot.com/

pokaż więcej

 
2018-04-25 18:32:01
Dodał książkę na półkę: Przeczytane, Posiadam, Ulubione
Cykl: Tajemnica Askiru (tom 1)

"Uniknąłem wzrokiem tego, co leżało przede mną. Znalazłem widły z drewnianymi zębami. Były roztrzaskane...
Ukląkłem i przyjrzałem się im bliżej. Za mną stali Lea i karczmarz, żadne się nie odezwało, słychać było tylko zwierzęta i odgłos wiecznej zawiei. W tle rozpoznałem parskanie: Zeus mnie wyczuł, musiał jednak zaczekać.
Trzonek wideł nie był złamany, coś rozgryzło go na połowy, ślady zębów...
"Uniknąłem wzrokiem tego, co leżało przede mną. Znalazłem widły z drewnianymi zębami. Były roztrzaskane...
Ukląkłem i przyjrzałem się im bliżej. Za mną stali Lea i karczmarz, żadne się nie odezwało, słychać było tylko zwierzęta i odgłos wiecznej zawiei. W tle rozpoznałem parskanie: Zeus mnie wyczuł, musiał jednak zaczekać.
Trzonek wideł nie był złamany, coś rozgryzło go na połowy, ślady zębów były wyraźne.
W końcu zwróciłem się ku chłopakowi.
Leżał jak zepsuta lalka, z rękami i nogami podwiniętymi nienaturalnie; przez nogawkę na udzie przebiła się kość. Od miednicy po mostek był rozpruty, żebra miał połamane. Jamę brzuszną i klatkę piersiową miał wypatroszone do czysta, może wręcz wylizane. Leżał pośrodku wielkiej ciemnej plamy, we własnej krwi, która była jeszcze gęsta i lepka, zimna już, lecz nie zamarznięta.
Brakowało mu oczu, nosa i uszu.
Jego kaftan był rozdarty, drewniane guziki pourywały się, kiedy został rozerwany na strzępy.
- Jeszcze nigdy nie słyszałem o zwierzęciu, które rozbierałoby swe ofiary - rozległ się mój głos. Nie zdawałem sobie sprawy, że wyrażam swe myśli."




Jako iż kocham fantastykę, nie mogłem odrzucić propozycji, zrecenzowania książki przedpremierowo. Również, nie znam twórczości Richarda Schwartza, dlatego postanowiłem się zapoznać z jego twórczością.



Akcja książki, zaczyna się w zajeździe pod Głowomłotem. Z punktu obserwatora, jesteśmy świadkiem pewnego zajścia, mianowicie wejścia kobiety do zajazdu. Nie było by w tym nic dziwnego, gdy byłoby to normalne wejście. Oczy naszego obserwatora, dostrzegają rozświetlenie błyskawicy przez szpary.


"Jej cera była jasna, biała jak śnieg, który właśnie groził zasypaniem tej gospody na odludziu. Długa peleryna zakrywała resztę jej osoby - z wyjątkiem czubków kolczych butów, a choć na suknie osiadło mnóstwo maleńkich płatków, dało się zauważyć granatową poświatę typowa dla mithrilu.
Nad jej lewym ramieniem wznosiła się rękojeść miecza bękarciego, dla każdego doskonale widoczna przez pęknięcie w pelerynie. Srebrny smoczy łeb znajdował się wyżej niż jej głowa, a oplot rękojeści z ciemnej skóry prowadził do jelca w kształcie dwóch łap - srebrne pazury w migotliwym półcieniu wyglądały niemal jak żywe, zaś ślepia smoka były groźbą z ciemnego rubinu. Po rękojeści, po całej jej postaci przebiegł błędny ognik i unurzał ją w słabym błękitnym blasku, gdy uniosła rękę, żeby zsunąć kaptur i rozpiąć płaszcz.
Blada twarz robiła nie mniejsze wrażenie niż wejście kobiety. Była klasyczną pięknością, choć jej oczy żarzyły się lekko czerwienią. Włosy, które odsłoniła, splecione były w długi, płowy warkocz, biały niemalże, i w świetle błędnego ognika zdający się jarzyć wewnętrznym blaskiem. Albinoska - lub jedna z legendarnych elfek."


Nasza bohaterka, przedstawia się jako sera maestra de Girancourt. Nosząca Kamienne Serce, Ostrze Sprawiedliwości. Przybyła ona do gospody, poszukując Roderica von Thurga.

Drugą postacią, która poznajemy jest Havald. Wojownik, lecz pragnie on po prostu odpocząć. Los jednak chciał inaczej, gdy do jego stolika przysiada się elfka, nie zdaje on sobie sprawy, że na odpoczynek przyjdzie jeszcze poczekać.

Razem z naszymi jak się później okazuje, głównymi postaciami, znajdują się jeszcze

- Kupcy wraz z eskortą strażników, osobistości podchodzące z Lehemaru, mianowicie starszy mężczyzna i dwie młode kobiety. Towarzyszy im trzech wojowników.

- Janos ciemnoręki wraz ze swoją grupą najemników, którzy na widok córek gospodarza, wariują.

- Górnicy z pobliskich kopalń miedzi, pastuch, postać w kapturze, której wygląd nie jest znany.

- Karczmarz Eberhard wraz ze swoimi córkami oraz pomocnikami.
Brzmi niegroźnie, prawda? Każdy może zatrzymać się i odpocząć w czasie podróży, lecz co gdy wam powiem, iż te osobistości zostają uwiezione w zajeździe z powodu zasypania śniegiem?
Tak mocne charaktery w jednym miejscu, czy może być coś bardziej złego?
Śpieszę wam z odpowiedzią.
Akcja zaczyna przybierać tempa, gdy okazuję się, że zamordowano jednego z pomocników karczmarza w przerażający sposób, ponieważ nie wygląda na to, żeby uczynił to człowiek. Kto jest sprawcą? Co jeszcze wydarzy się w tym miejscu? Przekonajcie się na własnej skórze!


Świat fantastyki z wątkiem kryminalnym. Ciekawiło mnie czy autorowi uda się to połączyć i muszę przyznać, iż wyszło mu to świetnie. Bohaterowie są świetnie dopracowani, każdy ma swój jedyny i unikalny charakter, dlatego postacie nie są mdłe. Fabuła, jest przemyślana w ten sam sposób, co bohaterowie, co w połączeniu ze sobą daje idealne połączenie. Dlaczego? Nie jest przewidywalna, oraz gdy myślałem że akcja spowalnia, to by za chwilę przekonać się, że robi rozbieg. Książkę czyta się szybko, lecz nie nudno, co najważniejsze! - Czy autor przekonał mnie do swojej twórczości? Tak. Tylko zastanawia mnie jedno. Skoro można pokazać świetną historie w zajeździe, to co wydarzy się poza nim? Ja już nie potrafię doczekać się kolejnego tomu tajemnicy Askiru. Warto przeczytać.

"Podziękowałem bogom za dar, jaki dali nam, mężczyznom.
Za to, że możemy podziwiać chód kobiet."

Moja ocena: 8/10
Wydawnictwo: Initium
Liczba stron:464

Moją recenzje znajdziecie na moim blogu.

http://slowamiedzyrozdzialami.blogspot.com/2018/04/pierwszy-rog-richard-schwartz.html

pokaż więcej

 
2018-04-15 18:53:03
Dodał książkę na półkę: Przeczytane, Posiadam

Dlaczego postanowiłem przeczytać opowiadania Lovecrafta? Z prostego powodu.
Każdy uważa go za króla grozy, stawiając z Stephenem Kingiem a nawet uważa za lepszego od niego, dlatego chciałem sprawdzić czy to prawda.
Czy jest tak naprawdę? Czytajcie do samego końca.
Książka posiada 47 opowiadań. Jedne są krótkie drugie długie.
Spośród tylu opowiadań, mojej osobie przypadłe takowe:
- Bestia w...
Dlaczego postanowiłem przeczytać opowiadania Lovecrafta? Z prostego powodu.
Każdy uważa go za króla grozy, stawiając z Stephenem Kingiem a nawet uważa za lepszego od niego, dlatego chciałem sprawdzić czy to prawda.
Czy jest tak naprawdę? Czytajcie do samego końca.
Książka posiada 47 opowiadań. Jedne są krótkie drugie długie.
Spośród tylu opowiadań, mojej osobie przypadłe takowe:
- Bestia w jaskini. Jest to historia o mężczyźnie który zgubił się w jaskini, podążając za przewodnikiem. Okazuje się iż w jaskini czyha coś złego. Czy to tylko wyobraźnia mężczyzny czy naprawdę zło znajduje się w tym samym miejscu co nasz bohater?
- Alchemik - Klątwa, która ma swoje uzasadnienie. Dlaczego po określonym czasie, giną osoby z pewnego

- Poza murem snu. - Opowieść o istnieniu obcych i wykorzystaniu ciała osoby jako żywiciela. Tę opowieść śledziłem z zapartym tchem, bardzo przypadła mi do gustu.

- Grobowiec. - Czy kiedykolwiek odczuwaliście zew grobu? Czy przerzucie nakazało wam dostać się do środka? Czy to obłąkanie czy coś straszniejszego? - W tej historii znajdziecie odpowiedź na to przerażającą odpowiedź.
- Biały Statek - Biały Statek zmierza co pewien czas na morzu, ukazując się pewnemu latarnikowi.
Czy jest on prawdziwy czy natomiast to tylko widmo? A co gdybym wam powiedział, że możecie wejść na pokład tego statku? Skorzystalibyście?
- Koty Ultharu - Historia dla miłośników kotów, chociaż... Przekonajcie się sami.Mamy do czynienia z osobami, które znęcają się nad kotami. Natomiast nie wiedzą, że wszystko zmieni się, gdy do miasta przyjeżdża grupa dziwnych osób, już na pierwszy rzut oka, widać że nie są miastowi. Co takiego może się wydarzyć?
- Drzewo - Moim zdaniem, jest to jedno z ciekawych opowiadań. Dwóch utalentowanych mężczyzn, którzy swój talent, zamieniają w piękno. Gdy nagle jeden z nich, zapada w chorobę, zaczyna dziać się coś niewytłumaczalnego...
- Zewnętrzni Bogowie. Kto z was nie jest ciekaw jak wyglądają Bogowie? Pewien śmiałek, chce się tego za wszelką cenę dowiedzieć. Jakie mogą być tego konsekwencje?
- Przeklęty Dom - Co wydarzyło się w pewnym starym domu? Jakie skrywa tajemnice? Czy ktoś odkryje tę tajemnice?
- Przerażający staruch - Historia tutaj, dotyczy starca, który ponoć rozmawia ze zmarłymi w swoim domu. Moje oczekiwania co do tego opowiadania były większy, niestety była za krótka a szkoda.
- Uwięziony wśród Faronów. - Podobają mi się klimaty wierzeń egipskich, dlatego przypadło mi do gustu te opowiadanie. - Nasz bohater zostaje uwięziony za sprawą intrygi Arabów i zostaje wrzucony do świątyni egipskiej.
To tylko parę ciekawych opowiadań, natomiast nie potrafiłem przebrnąć przez taką jak:

- W poszukiwaniu nieznanego Kadath. - Opowiada ona o krainie snu, w której jest miasto dzięki któremu, nasz marzyciel odkryje harmonie. Jedna z najbardziej moim zdaniem, skomplikowanych historii.
Moje odczucia po przeczytaniu tej książki? Są dobre, natomiast pewne historie są ciężkie. Każda z nich posiada morał, który musimy zinterpretować na swój własny sposób. Opowiadania nie są typowe, nigdy nie czytałem jeszcze takowych, mimo tego chętnie się to wszystko czyta. - Postacie, światy... - Po prostu coś pięknego! Jestem bardzo zaskoczony. Natomiast mam odczucie, że zacząłem czytanie od opowiadań które są bardzo skomplikowane momentami. Może musiałbym przeczytać coś lżejszego? Z tego względu, że niektórych nie zrozumiałem lub były dla mnie dziwne. Osobiście bardzo polecam,warto. Minusem jest używanie słowa "ziomki". Nie wiem czy to wina tłumaczenia?. No i drugim minusem, jest to, że opowiadania niektóre mogą sprawiać problemy czytelnikowi, tak jak miało to miejscu u mojej osoby. Śmiało stwierdzam, że Lovecraft to król grozy 20 wieku, tak jak napisał to Stephen King a ja zgadzam się z tym w stu procentach i gdyby dziś żył, byłby ponad Stephenem Kingiem.

"Jestem bytem, jak te wolne duchy, którymi stajecie się w snach pozbawionych marzeń".

Moją recenzje znajdziecie tutaj oraz wiele innych : --->

https://slowamiedzyrozdzialami.blogspot.com/2018/05/bestia-w-jaskini-i-inne-opowiadania-hp.html#more

pokaż więcej

 
2018-03-27 14:57:27
Dodał książkę na półkę: Przeczytane, Posiadam, Ulubione

"Nokautowałem sparingpartnerów na prawo i lewo. Tuż przed walką znowu byłem sobą. Dziennikarzowi "Boston Globale" powiedziałem:
- Zniszczę Spinksa. Zniszczę ich wszystkich. Kiedy z kimś walczę, chce go złamać. Chcę odebrać mu męskość. Chce wyrwać mu serce, a potem mu je pokazać. Ludzie mówią, że jestem prymitywem i dzikusem, ale płacą 500 dolarów, żeby mnie zobaczyć. Jestem wojownikiem....
"Nokautowałem sparingpartnerów na prawo i lewo. Tuż przed walką znowu byłem sobą. Dziennikarzowi "Boston Globale" powiedziałem:
- Zniszczę Spinksa. Zniszczę ich wszystkich. Kiedy z kimś walczę, chce go złamać. Chcę odebrać mu męskość. Chce wyrwać mu serce, a potem mu je pokazać. Ludzie mówią, że jestem prymitywem i dzikusem, ale płacą 500 dolarów, żeby mnie zobaczyć. Jestem wojownikiem. Gdybym nie trafił do boksu, łamałbym prawo. Taką mam naturę.
Spinksa wkurzyło chyba moje zuchwałe zachowanie.
- Dobrze jest trochę sobie postraszyć - powiedział dziennikarzom podczas ostatniej konferencji prasowej przed walką.
Do ringu wchodziłem całkowicie pewny siebie. Nadal jednak nie cieszyłem się zasłużonym uznanie ludzi z ulicy, który śledzili dokonania Spinksa dłużej niż moje. Kiedy przed pojedynkiem pojawiłem się na ulicach Nowego Jorku lub Los Angeles, kolesie do mnie i mówili:
- Spinks cię znokautuje, czarnuchu. Skopie ci dupsko.
- Ty coś ćpałeś? - odpowiadałem. - Skoro wierzysz w te bzdury, to chyba jesteś kosmitą.
To byli nienawistni ludzie.
(...) Kiedy tylko wszedłem na ring i spojrzałem na Spinksa, wiedziałem, że muszę ostro na niego ruszyć. Podczas słuchania instrukcji w ogóle na mnie nie patrzył. Czekając na gong, Kevin powiedział mi, że postawił swoją kasę z walki na to, że znokautuję Spinksa w pierwszej rundzie.
Rozległ się dźwięk gongu i natarłem prosto na przeciwnika. Męczyłem go przez chwilę, a potem wymieniliśmy ciosy i wiedziałem już, że nie jest w stanie mi zagrozić, bo nie czułem w ogóle jego ciosów. Po minucie dopadłem go przy linach, trafiłem lewym podbródkowym i posłałem na deski prawym na korpus. Był to pierwszy upadek Spinksa w całej jego dotychczasowej karierze. Wiedziałem, że jest już po walce, bo przez cały tydzień nokautowałem sparingpartnerów właśnie uderzeniami na korpus. Spinks upadł po ciosie, który nie wydawał mi się zbyt mocny.
Wstał jednak, a sędzia doliczył do ośmiu i wznowiliśmy pojedynek. Kilka sekund później Spinks wyprowadził potężne uderzenie, na które odpowiedziałem prawym podbródkowym i walka była skończona. Wróciłem do narożnika z wyprostowanymi ramionami i dłońmi skierowanymi do góry.
Robili tak wszyscy dawni mistrzowie, bo był to gest skromności, ale ja w myślach i tak uważałem się za najlepszego ze wszystkich. "






Mike Tyson. Chyba każdy, chociaż raz w życiu widział jego wyczyny na ringu, ewentualnie znacie go z reklamy napoju energetyzującego black, gdzie wykrzykuje: "Power is Black!".
Przyznam, że widziałem parę jego walk, które wszystkie szybko kończył, dlatego gdy zobaczyłem, że mogę przeczytać jego biografie, bez zastanowienia pragnąłem zapoznać się z jego życiem.

Początek książki, zaczyna się prologiem. Dowiadujemy się, iż Mike został skazany za gwałt, lecz do ogłoszenia wyroku, nie przejmował się rozprawą, która miała się odbyć za jakiś czas. Bawił się na całego.
Kolejny rozdział, przenosi nas do czasu dzieciństwa. Urodził się w szpitalu Cumberland w Fort Greene na Brooklynie. Jego pierwszym wspomnieniem, jest szpital. Był chorowity i jak stwierdza, szwankowały mu płuca. Jego biologiczny ojciec był alfonsem, lecz widywał go bardzo rzadko. Można powiedzieć, że wcale. Poznajemy jego historię, która toczy się w dzielnicy Bed - Stuy na Brooklinie. Matka Lorna, sprowadzała do domu swoje koleżanki, zazwyczaj były one prostytutkami, załatwiała narkotyki, takie sceny to była normalność w życiu Tysonów. Starszy brat Mike, Rodney był starszy od niego o 5 lat. Gdy była okazja, trzymał go z daleka od akcji, które by mogły mu zaszkodzić. Gdy matka straciła pracę, jego świat wywraca się go góry nogami. Z powodu eksmisji, muszą przenieść się do Brownsville. Dowiadujemy się, że była to dzielnica pożądania.

"Pewnego dnia jakiś facet złapał mnie na ulicy, zaciągnął do opuszczonego budynku i próbował mnie molestować. Wkrótce przestaliśmy czuć się bezpiecznie nawet w naszym mieszkaniu. "

Niestety, dochodzi do dalszych przeprowadzek, matka aby zapewnić swoim dzieciom wyżywienie, zaczyna uprawiać seks, byle zarobić jakieś pieniądze.
Mike chodził do szkoły, lecz był gnębiony przez rówieśników. Pewnego razu, zostaje zaczepiony przez trzech kolesi. Mimo to, proponują mu "pobujanie" się z nimi.


"Myślałem, że może chcą mnie zabić. Wspięliśmy się na dach, gdzie zobaczyłem małą klatkę z gołębiami. Ci goście budowali gołębnik. Zostałem więc ich małym pomocnikiem, takim chłopcem na posyłki. "

Szybko wkupił się w ich łaski, odnalazł to czego szukał, swoje miejsce. Z czasem, jesteśmy świadkami rozbojów młodego Mike Tysona, doprowadzając do tego, iż trafia on do ośrodka socjalnego. Gdy poznaje w nim Irlandczyka, Bobbyego Stewarta, następuje przełom w jego życiu. Chcąc aby go zaczął uczyć boksować, zaczyna zachowywać się normalnie, nie sprawiając problemów.

Gdy Stewart dostrzega w chłopaku talent, postanawia zacząć go uczyć regularnie. Po jakimś czasie, zabiera go do słynnego trenera, Cisa D'Amato, stwierdzając, że pomoże mu się wspiąć, na wyższy poziom niż dotychczas. Tak naprawdę, po tym wydarzeniu, następuje psychiczna zmiana w 13-letnim Tysonie.

"Weszliśmy z Bobbym na ring i zaczęliśmy sparować. Ruszyłem bardzo ostro, ganiając przeciwnika po całym ringu. Zwykle walczyliśmy po trzy rundy, ale w połowie drugiej Bobby trafił mnie kilkoma prawymi w nos i zacząłem krwawić. Nie bolało mnie, ale całą twarz miałem we krwi.
- Dobra, wystarczy - powiedział Atlas.
- Niech pan pozwoli mi dokończyć tę rundę i powalczyć jeszcze jedną.
Zawsze sparujemy po trzy - prosiłem, chcąc zaimponować Cusowi.
I chyba mi się to udało. Kiedy zeszliśmy z ringu, Cus powiedział do Bobby'ego:
- To jest mistrz świata wagi ciężkiej.
(...) Kiedy usiedliśmy, Cus powiedział, że wierzyć mu się nie chce, że mam dopiero trzynaście lat. A potem powiedział mi, jak będzie wyglądać moja przyszłość. Widział mnie w akcji niecałe sześć minut, a mówił z całkowitym przekonaniem.
- Wyglądałeś znakomicie. Jesteś świetnym zawodnikiem. - Facet po prostu obsypywał mnie komplementami. - Jeśli będzie mnie słuchał, zrobię z ciebie najmłodszego mistrza wagi ciężkiej w historii boksu."



Kolejne rozdziały, przeplatają się z walkami a przygotowaniami do nich. Chociaż słowo "przygotowania", słyną tylko z nazwy. Nie umiem sobie wyobrazić czegoś takiego.
Tyczyło się to ciągłego imprezowania, zażywania sporej ilości alkoholu i narkotyków, kończąc na seksie z wieloma kobietami. Jednak wchodząc na ring, zawsze robił swoje, pokonując rywali.
Kobiety nie stanowiły dla niego żadnej wartości, służyły mu tylko do zaspokajania własnych potrzeb.
Nie potrafił z nimi rozmawiać, obwiniał za to swoją matkę, dzięki której zachowywał się tak jak ona, w dzieciństwie.

Zarobione pieniądze trwonił. Kupował to na co miał ochotę. Domy, samochody, drogie ubrania.
Jadąc na wycieczkę za granice, był w stanie ubrać biedne dzieciaki w najlepsze ubrania, bo było mu ich szkoda.

W jego życiu, z każdym dniem pojawiają się nowe osoby, które chcą skorzystać na jego sławie. Oskarżenia, oszustwa. Każdy chce mieć swoje pięć minut.

Spoglądając z dzisiejszej perspektywy, gdyby Mike podszedł do swojej kariery inaczej, zmienił swoje zachowanie, osoby w swoim otoczeniu, kto wie? Myślę, że jego kariera była by o wiele lepsza.
Autor sam żałuje swojego zachowania z młodości, spoglądając z teraźniejszej perspektywy. Uważa, że jego zachowanie było nie do przyjęcia.
Dowiadujemy się, bardzo dużo istotnych faktów. Chociażby dlaczego, odgryzł ucho Evanderowi Holyfieldowi. Myślałem, że wiedząc że przegrywa tak zrobił, pomyliłem się.
Znajdziemy również pojedynek z Andrzejem Gołotą. Nie spodziewałem się również, takiego biegu wydarzeń.

Ciekawy życia słynnego Boksera, nigdy bym się nie spodziewał, że jego życie było aż tak ciężkie.
Mimo tego, osiągnął to co chciał, lecz mimo tego, to tylko zalążek jego ciężkich chwil. Pewnie nie jeden z nas, pomyślał "Chciałbym mieć tyle pieniędzy i sławę jak on". Po przeczytaniu tej książki, stwierdziłem że to nic dobrego. Mimo tego, nie podziwiam go za jego osiągnięcia, lecz za odbicie się od dna i powrót do normalnego, życia rodzinnego.
Życie Mike Tysona, wciąga nas do środka, nie chcąc nas wypuścić. Wszystko jest opisane w taki sposób, iż z zapartym tchem śledzimy upadek mistrza boksu aż do samego końca. Wszystko jest opisywane szczerze i bez cenzury, co dodatkowo dodaje charakteru tej pozycji. Warto przeczytać, zmienia ona myślenie, pokazując iż nasze problemy w życiu to nic, w porównaniu z trudnościami z jakimi borykała się "Bestia" oraz ukazuje, że nie warto oceniać człowieka po pozorach, gdyż nie znamy jego przeszłości i prawdziwego "Ja".

Czytaliście? Jeśli tak to podzielcie się swoimi odczuciami, czekam na wasze komentarze!


"Miałem samochody, którymi nigdy nie jeździłem, nie wiedziałem nawet, gdzie trzymam do nich kluczyki. Miałem domy, w których nie mieszkałem. Wszyscy mnie okradali. A teraz nie mam nic. Nikt do mnie nie dzwoni, nikt mnie nie niepokoi, nikt mnie nie ściga. Czuję spokój. To jest właśnie bogactwo, człowieku."
Moja ocena: 9/10

http://slowamiedzyrozdzialami.blogspot.com/2018/03/mike-tysonlarry-sloman-moja-prawda.html - Oczywiście zapraszam do dyskusji na moim blogu! :)

pokaż więcej

 
Moja biblioteczka
189 42 315
Porównaj książki w Waszych biblioteczkach.
Sprawdź oceny wspólnych książek.
Tyle książek ma ten użytkownik w swojej biblioteczce.
Tyle opinii dodał ten użytkownik.
Tyle plusów otrzymał ten użytkownik za swoje wypowiedzi.
Znajomi (23)

Ulubieni autorzy (8)
Lista ulubionych autorów
Ulubione cytaty (4)
lista cytatów
zgłoś błąd zgłoś błąd