Adam 
https://slowamiedzyrozdzialami.blogspot.com, -, Zapraszam, na, mojego, bloga.Jest, on, dopiero, świeży, , dlatego, stopniowo, będę, dodawał, recenzje, przeczytanych, moich, książek., :)
21 lat, mężczyzna, Ruda Śląska, status: Czytelnik, ostatnio widziany 5 dni temu
Teraz czytam
  • Gra Anioła
    Gra Anioła
    Autor:
    W mrocznej, niebezpiecznej i niespokojnej Barcelonie lat dwudziestych, młody pisarz, żyjący obsesyjną i niemożliwą miłością, otrzymuje od tajemniczego wydawcy ofertę napisania książki, jakiej jeszcze...
    czytelników: 35662 | opinie: 1442 | ocena: 7,63 (19671 głosów) | inne wydania: 1

Pokaż biblioteczkę
Aktywności (z ostatnich 3 miesięcy)
2018-09-07 00:12:53
Dodał książkę na półkę: Przeczytane, Chcę w prezencie, Posiadam
Autor:

"Z oddali aparatura zamocowana na ciele dziewczyny wyglądała jak wieża wiertnicza do wydobywania ropy naftowej. Jori kiedyś widział taką na plakacie reklamującym amerykańskie lampy. Wolną lewą ręką Charcot zaczął kręcić przy górnym podnośniku urządzenia, metalowa pałka obniżyła się o kilka centymetrów. Spod maski dobiegł jęk.
- Jeśli chcemy zobaczyć gwałtowny atak, a do tego dążymy podczas...
"Z oddali aparatura zamocowana na ciele dziewczyny wyglądała jak wieża wiertnicza do wydobywania ropy naftowej. Jori kiedyś widział taką na plakacie reklamującym amerykańskie lampy. Wolną lewą ręką Charcot zaczął kręcić przy górnym podnośniku urządzenia, metalowa pałka obniżyła się o kilka centymetrów. Spod maski dobiegł jęk.
- Jeśli chcemy zobaczyć gwałtowny atak, a do tego dążymy podczas naszego pokazu, nacisk prasy musi być odpowiednio duży. Jak bowiem wiemy, gwałtownie pchnięcia wywołują u kobiet jeszcze większy efekt. (...) Wszyscy wpatrywali się w wiertło, które wbijało się w brzuch dziewczyny na głębokość pięści. A potem wszystko wydarzyło się błyskawicznym tempie. Ciało dziewczyny podskoczyło do góry tak gwałtownie, jakby otrzymała cios pięścią w plecy, a jednocześnie wieża wiertnicza przytrzymywała ją na materacu.
- Ataki zaczynają się zawsze w ten sam sposób - bólem, który wywołuje skurcz mięśni. Krtań się zaciska i pacjentka twierdzi, że nie może złapać powietrza. Jeśli zastosowalibyśmy rozwieracz szczękowy, zobaczyliby panowie, że istotnie język stał się wiotki i delikatnie zsuwa się do gardła. Chora nie jest w stanie ani mówić, ani przełykać.
Na wykrzywionej twarzy dziewczyny malował się olbrzymi wysiłek. Włosy kleił się do jej czoła, wpadały do ust i oczu.

- Teraz obserwujemy tak zwaną fazę epileptoidalną, podczas której skurcze rozchodzą się po całym ciele - Chcot, niczym spokojny narrator, komentował wydarzenia rozgrywając na scenie. - Pacjentka prostuje kończyny, zwija dłonie w pięści i wykręca je do wewnątrz. Patrzy doi góry. Wskutek skurczu mięśnie piersiowych jej ręce zaciskają się z przodu, pacjentka się kuli, jakby chciał przejść przez wąskie drzwi. Następnie rozpoczyna się faza najgwałtowniejszych ruchów, objawiająca się przede wszystkim naprzemiennym rozkładaniem rąk i dociskaniem ich do piersi, taj jakby chora chciała nas mocno uściskać."




Rok 1884. Paryż. Od początku można już poczuć klimat tego roku, jak i poznajemy naszego głównego bohatera. Joriego, lekarza, który postanawia odebrać od ojca chorą pacjentkę, trzymaną w okropnych warunkach.

"Jori przekręcił rygiel. Niedbale zbite z desek drzwi zachybotały się pod dotykiem. Ich zewnętrzna krawędź pozostawiła półokrągłe zadrapanie na podłodze. , do której przywarły wyschnięte królicze odchody. Zmrużył oczy i zajrzał w mrok, lecz nawet teraz widział nie więcej niż niewyraźny kształt ciała przytulonego do bocznej ścianki, nagą stopę i włosy. Jeden z kosmyków przyczepił się do chropowatego otworu po sęku. Chora pewnie osunęła się po ścianie".


Dalsze części książki rozgrywają się głównie w klinice Salpetriere, na oddziale neurologicznym gdzie swoje pokazy prowadzi doktor Charcot. Przeprowadza on eksperymenty na histeryczkach, uważając, że można takie i inne symptomy wyleczyć.
Oczywiście nie zaczyna brakować chętnych na takie widowiska, którzy postanawiają przyjechać i poznać szerzej te pojęcia. Można nazwać to skupiskiem lekarzy bez uczuć.

Podczas jednego z wykładów Charcot postanawia przeprowadzić hipnozę na młodej dziewczynce.
Okazuje się natomiast, że jest ona odporna na jego metody. Długo się zastanawiając, stwierdza, że z mózgu można pozbyć się agresji i halucynacji poprzez wycięcie poszczególnego fragmentu. W tym momencie publicznie nasz główny bohater Jori, postanawia się podjąć operacji na pacjentce.

" Profesorze! - Jori zerwał się z krzesła, już w kolejnej sekundzie przerażony własną zuchwałością. Przerwał Charcotowi. Nikt nigdy nie przerwał doktorowi Charcotowi! I po co wstał? Spojrzało na niego sto par oczu. (...)
- Ja... j-jeśli pan pozwoli, pragnę zmierzyć się z p-przypad-kiem tej dziewczynki aby napisać pracę o... tak... o t-tej dziewczynce i... eee... wyjątkowej metodzie jej leczenie, nad która. m- można powiedzieć, już p-pracuję. "


Oprócz Joriego poznajemy jeszcze jego przyjaciela Paula i jego siostrę Pauline. Dodatkowo jesteśmy świadkami innych bohaterów takich jak Gerard, Lecoq, Frederic, Maximie. Każdy z nich ma swój charakter i życie, natomiast nie wiedzą, że ich losy prowadzą ku jednemu wydarzeniu w mieście.


Czy mężczyzna wyleczy dziewczynę? Przekonajcie się sami!



Pierwszy raz czytam taką literaturę. Już pierwsze strony otwierają nam drzwi, z których wylewa się zło, brak uczuć i chęć osiągnięcia sukcesu nie zważając na uczucia drugiego człowieka. Jest to bardzo mocna książka, dla ludzi o mocnych nerwach.

Bohaterowie mają wręcz w dosadny sposób wykreowane swoje charaktery. Bardzo dobrze dlatego wpasowują się w treść fabuły, tworząc ją dodatkowo przerażającą. Poznajemy również ich przeszłość, dlatego możemy ocenić, co może kierować ich zachowaniami. Dodatkowo postać runy wywołuje przerażenie niczym rodem z horroru. Duży plus dla autorki.


Jeszcze trochę nawiązując do fabuły, klimat w tym miejscu jest naprawdę przerażający, mroczny. Patrząc na te wydarzenia, będąc w książce, widziałem wszystko przez czarno białe okulary. Tutaj nie znajduje się ani grama koloru. Zabiegi typu karmienie lejkiem osoby tak, żeby jedzenie trafiało do żołądka. Dokładne opisy doktora Charcota, wystawiały moje nerwy na próbę z każdym pokazem, kolejną stroną.

Nigdy nie sądziłem, że jakaś książka może tak przerażać, a jednocześnie smucić. Pomyśleć, że takie zabieg mogły się odbywać w rzeczywistości. Mamy tutaj elementy grozy, thrillera psychologicznego , a nawet kryminału. Brzmi świetnie, prawda?


Oprócz świetnego potencjału, który autorka myślę, że posiada po pewnym czasie tak jak w moim przypadku, byłem znużony. Nie raz ciężko było mi przebrnąć przez strony dlatego moja ocena będzie niższa. Jestem ciekaw co następnego wyda Vera Buck. Z pewnością sięgnę po jej koleją pozycje, lecz prawdopodobnie przed czytaniem obok kawy, postawie sobie melisę.

Polecam przeczytać. Oczywiście osobą o mocnych nerwach.

"Nie chcę się wyrażać na ten temat zbyt stanowczo.
Drogi tego, co się dzieje w mózgowiu, są liczne i zawiłe.
Sprawy niekoniecznie muszą się przedstawiać tak, jak je sobie wyobrażamy. Nie może nas to jednak powstrzymać przed tym, byśmy przynajmniej próbowali je przedstawiać"

Całość znajdziecie na http://slowamiedzyrozdzialami.blogspot.com/2018/09/runa-vera-buck.html?m=1

pokaż więcej

 
2018-08-14 13:49:30
Dodał książkę na półkę: Teraz czytam
 
2018-08-04 23:56:05
Dodał książkę na półkę: Przeczytane, Posiadam, Ulubione
Autor:

" W głębi stodoły ktoś stał.
Jack wydał cichy okrzyk i sięgnął po broń. Nie miał jej. Glock został w małym sejfie Gardall, który trzymał w swoim wozie.
Upuiścił latarkę. Schylił się po nią. Wódka szumiała mu w głowie, nie na tyle, by czuł się pijany, ale wystarczająco, żeby zachwiał się na nogach.
Znowu poświecił w głąb stodoły i zaśmiał się. Żadnego człowieka, tylko kleszczyna od starej...
" W głębi stodoły ktoś stał.
Jack wydał cichy okrzyk i sięgnął po broń. Nie miał jej. Glock został w małym sejfie Gardall, który trzymał w swoim wozie.
Upuiścił latarkę. Schylił się po nią. Wódka szumiała mu w głowie, nie na tyle, by czuł się pijany, ale wystarczająco, żeby zachwiał się na nogach.
Znowu poświecił w głąb stodoły i zaśmiał się. Żadnego człowieka, tylko kleszczyna od starej uprzęży, złamana prawie na pół.
Pora stąd zmiatać, stwierdził. Może po drodze wpadnę do Gentelmen na jeszcze jednego drinka, a potem pojadę do domu i od razu położę się...
Ktoś za nim stał, i to nie było złudzenie. Widział cień, wydłużony i chudy. I... czy to oddech?
Zaraz mnie dorwie. Muszę paść na ziemie i się odturlać.
Nie mógł jednak się ruszyć był jak sparaliżowany.Dlaczego nie zawrócił, kiedy zobaczył, że wszyscy już pojechali? Czemu nie wyjął pistoletu z sejfu? Po co w ogóle wysiadł z wozu? Jack nagle zrozumiał, że umrze tutaj - na końcu gruntowej drogi w powiecie Canning".
A co gdybym wam powiedział, że zło ma nie jedno imię i przybiera różne maski w naszym życiu?
Dodatkowo mężczyzna oskarżony o zabójstwo, który jest w dwóch miejscach jednocześnie?
Zapraszam do przeczytania recenzji najnowszej książki "Outsider" - Stephena Kinga.



Od pierwszych stron toczy się śledztwo. Następuje seria przesłuchań mieszkańców. Zapytacie zapewnię, czego dotyczy ta sprawa?

W miasteczku zostaje odnalezione ciało 11-letniego chłopca. Niestety nie jest to normalne morderstwo. Ktoś go brutalnie zamordował. Nie byłoby w tym nic dziwnego, gdyby nie DNA zostawione na ciele chłopca. Z pierwszych podejrzeń wynika, że sprawca podniecił się na widok zabójstwa i dlatego zostawił swoje nasienie na jego ciele.
Po zidentyfikowaniu sprawcy zostaje on aresztowany. Kto nim jest?
Dowody wskazują, iż mordercą jedenastoletniego chłopca jest znany i bardzo lubiany trener drużyn młodzieżowych miasteczka Flint City, niejaki Terry Maitland.
Ralph Anderson, zajmujący się tym śledztwem nie może uwierzyć w te informacje. Jego syn występował przez jakiś czas u tej osoby w drużynie. Wpada on w furie i postanawia osobiście dopilnować, aby mężczyzna nigdy już nie skrzywdził nikogo innego. Nakazuje dokonać aresztowania na oczach całej publiczności podczas meczu prowadzonego przez naszego podejrzanego.

"Ralph oparł się o maskę nieoznakowanego radiowozu i patrzył, jak dwaj funkcjonariusze policji Flint City ruszyli w stronę boiska, jupiterów i pełnych trybun, rozbrzmiewających coraz głośniejszą, coraz gorętszą wrzawą i oklaskami. Decyzję o szybkim aresztowaniu zabójcy Petersona podjął razem z Samuelsem (choć niechętnie). O tym, by zatrzymać go na meczu, zadecydował sam.
Ramage się obejrzał.
- Idziesz?
- Nie. Wy zróbcie, co trzeba, głośno i wyraźnie przeczytajcie mu jego prawa, a potem przyprowadźcie go tutaj. Tom, w drodze powrotnej usiądziesz z nim z tyłu. Ja i Troy będziemy z przodu."

Śledztwo nabiera coraz większego rozpędu. Wszystko wskazuje, iż Terry pójdzie za kratki. Gdy sprawa wydaje się przesądzona na korzyść Ralpha, na światło dzienne wychodzą dodatkowe dowody.
Okazuję się, że w czasie gdy było dokonywane morderstwo, nasz rzekomy zabójca był na spotkaniu autorskim. Zatem jak mógł pojawić się w dwóch miejscach jednocześnie? Mimo zauważenia go przez świadków? Czy Maitland oczyści swoje nazwisko?
Osobiście nie miałem wygórowanych oczekiwań do tej książki. Wiedziałem, że akcja będzie się toczyć powoli, jak na Kinga przystało. I wiecie co? Tutaj nastąpiło moje zdziwienie.
Akcja od początku nabiera tempa. Wszystko przybiera nieoczekiwanych zwrotów. Bałem się tylko, że gdy tak jest na początku, to na końcu zwolni. I nastąpiło zaskoczenie nr 2. Aż do samego końca wszystko jest rozpędzone niczym rollercoaster. Bohaterowie są moim zdaniem dobrze wykreowani, dlatego pewnie któryś z nich przypadnie wam do gustu.
Osoby, które czytały trylogie pana Mercedesa, znajdą tutaj pewne nawiązanie. Moim zdaniem pomysł ciekawy i udany.
Żeby nie było tak ładnie. Co mnie nie przekonało? Zakończenie. Dlaczego? Zdecydowanie można było to zakończyć w lepszy sposób. Może autorowi zabrakło pomysłu? Ewentualnie szybko chciał zakończyć książkę i tyle. Tutaj różnica stron większa nie zrobiłaby różnicy, a efekt mógłby być o wiele lepszy.
Trzeba przyznać, Stephen King znowu napisał kawał dobrej literatury.
"Jeśli nie zostawisz przeszłości za sobą, błędy, które popełniłeś, zeżrą cię żywcem."

Całość znajdziecie na ----> https://slowamiedzyrozdzialami.blogspot.com/2018/08/outsider-stephen-king.html

pokaż więcej

 
2018-07-19 21:51:49
Ma nowego znajomego: bookinthemountains
 
2018-07-08 16:09:26
Dodał książkę na półkę: Przeczytane, Posiadam
Autor:
Cykl: Jarocin (tom 2)

"Ochroniarz zatrzymał się tuż przed pomieszczeniem, z którego dobiegały odgłosy, i dłonią pokazał mi drogę. Zamarłem, ale pchnął mnie i wpadłem do środka.
Było to pomieszczenie o powierzchni około dwudziestu metrów kwadratowych, z nieotynkowanymi i wilgotnymi murami. Przypominało starą rzeźnię. Na suficie wisiała goła żarówka, która dawała zimne światło. Na środku stało stare metalowe łóżko na...
"Ochroniarz zatrzymał się tuż przed pomieszczeniem, z którego dobiegały odgłosy, i dłonią pokazał mi drogę. Zamarłem, ale pchnął mnie i wpadłem do środka.
Było to pomieszczenie o powierzchni około dwudziestu metrów kwadratowych, z nieotynkowanymi i wilgotnymi murami. Przypominało starą rzeźnię. Na suficie wisiała goła żarówka, która dawała zimne światło. Na środku stało stare metalowe łóżko na kółkach, z niskimi barierkami po bokach. Przypuszczam, że dawniej mogło służyć do operowania pacjentów.
[...] Obejrzałem się na ochroniarza. Nie spuszczał ze mnie wzroku. Czekał, aż wykonam jakiś ruch, żeby dać mi w pysk? Nie chciałem go prowokować. Bałem się. Miałem wrażenie, że moje przełykanie śliny roznosi się po całym pomieszczeniu. Uzmysłowiłem sobie, że to moje ostatnie chwile."



Zapraszam do przeczytania recenzji Mrocznego Układu - Dawida Waszaka!


Nie czytałem pierwszej części cyklu "Jarocin", dlatego nie mogę porównać całości. Dlaczego zatem recenzuje drugą część? Autor stwierdził, że książka jest napisana w taki sposób, iż nie trzeba znać poprzedniej części. - Miał racje.


Kacper Zborowski. Postanawia przyjechać do Jarocina po kilku latach.
O czym myśli na pierwszym miejscu osoba, która postanawia wrócić do swojego miejsca po długiej nieobecności?

Zaczyna porównywać miejsce z czasu, gdy się tutaj było, mieszkało. Tak jest i w przypadku naszego głównego bohatera. Zaczynają nachodzić go refleksje dotyczące tego miejsca i wydarzeń z przeszłości. Postanawia udać się do restauracji. Gdy tam wpada mu w oko kelnerka, Amanda.
Czytając dalej, jesteśmy świadkami po prostu miłości. Każdy z nas, kto był chociaż raz zakochany, wie, o czym teraz pisze. Bąbelki w brzuchu, uśmiech na widok drugiej osoby, spędzanie z nią każdej wolnej chwili, tęsknota. Znajome, prawda?
Nasza para, umawia się na wspólny trening w parku, Kacper wychodzi z domu. W jego głowie wytwarzają się endorfiny. W końcu znowu będzie mógł przytulić się do swojej kobiety... Ale..

Gdy przybywa na miejsce w parku, znajduje ciało swojej ukochanej pod ławką. Następuje szok, niedowierzanie. Kto mógł to zrobić?




"Leżała na boku z głową pod ławką, skulona niczym małe dziecko śpiące bezpiecznie w łóżku. Pod drugą z kolei ławką. Przy niej przygotowywała się niedawno do biegu.
O niej mówiła mi jeszcze piętnaście minut temu przez telefon. Jeszcze chwile temu z nią rozmawiałem, a teraz patrzyłem z przerażeniem na jej zakrwawione ciało.
Ktoś ją zabił.
Nie widziałem sprawcy. Zauważyłem ją z oddali, gdy już leżała. Ktoś musiał to zrobić niedawno. Plama krwi stawała się coraz większa. Ostrze, którym ktoś skradł jej życie, leżało pod moimi nogami. Mały nóż kuchenny, który można było kupić w każdym sklepie. "


Zborowski zostaje oskarżony o morderstwo. Gdy okazuje się, że tego nie zrobił, zostaje uniewinniony. Niestety nasz bohater, nie zdaje sobie pojęcia, że przeszłość dała o sobie znać. Gdyby tego wszystkiego było mało, dowiaduje się iż zaginięcie ojca ma z tym jakieś powiązanie.

Czy wydarzenia z dzieciństwa mogą mieć wpływ na teraźniejszość? Kto pociąga sznurki za morderstwo i dlaczego?





Autor od samego początku ma wszystko zaplanowane. Gdy myślałem, że akcja się nie rozkręci, nastąpił zwrot akcji o 360 stopni. Gdy byłem pewny, co się wydarzy, dostałem pstryczka w nos.
Brakowało tylko głosu samego Dawida Waszaka typu "Pudło! Zaskoczony? ".
Książkę czyta się przyjemnie i szybko, chociaż nie uważam, aby było to zwykłe "Szybkie Czytadło", nie ukrywam, jednak iż miałem takie myśli na samym początku.
Bez problemu, utożsamiłem się z głównym bohaterem, wkradając się do jego mózgu. Jego oczy były mymi oczami, każda myśl, każdy ruch... - Uważam to za plus, ponieważ każdy z was nie będzie miał z tym również problemu.
Fabuła przemyślana, nieprzewidująca. Chociaż mojej osobie, wystarczył jeden element, abym domyślił się w pewnej kwestii.
Okładka jest świetna! To również trzeba przyznać. Mimo że liczy się treść, to tutaj robi ona wrażenie.
Zauważyłem pewne błędy w zdaniach. Były one źle sformułowane. Nie wiem jednak, czy to wina wydawnictwa? Jednak nie przeszkadza to w czytaniu.

Książka jest naprawdę warta uwagi, dlatego z chęcią przeczytam dalsze losy Kacpra Zborowskiego. W dodatku po tak intrygującym zakończeniu, jakie zaserwował Dawid Waszak.

Całą recenzje znajdziecie tutaj: https://slowamiedzyrozdzialami.blogspot.com/2018/07/mroczny-ukad-dawid-waszak.html#more

pokaż więcej

 
2018-07-02 17:50:43

Mroczny układ Mroczny układ - Skończona niedawno. Recenzja na dniach.

Aktualnie będę czytał
Outsider Outsider

więcej...
 
2018-06-30 19:00:28
Dodał książkę na półkę: Przeczytane, Posiadam, Ulubione

Cień Wiatru. Każdy zachwycał się tym autorem. Przyszła i kolej na moją osobę. Czy autor przekonał mnie do siebie? Przeczytajcie moją recenzję :)


Pierwsze dni lata 1945 roku. Barcelona.

"Wciąż pamiętam ów świt, gdy ojciec po raz pierwszy wziął mnie ze sobą w miejsce zwane Cmentarzem Zapomnianych Książek. Szliśmy ulicami Barcelony. Były pierwsze dni lata 1945 roku. Miasto codziennie dusiło...
Cień Wiatru. Każdy zachwycał się tym autorem. Przyszła i kolej na moją osobę. Czy autor przekonał mnie do siebie? Przeczytajcie moją recenzję :)


Pierwsze dni lata 1945 roku. Barcelona.

"Wciąż pamiętam ów świt, gdy ojciec po raz pierwszy wziął mnie ze sobą w miejsce zwane Cmentarzem Zapomnianych Książek. Szliśmy ulicami Barcelony. Były pierwsze dni lata 1945 roku. Miasto codziennie dusiło się pod naporem szarego jak popiół nieba i słonecznego żaru, zalewającego Ramblę Santa Mónica strumieniem płynnej miedzi.
- Danielu, to, co dzisiaj zobaczysz, masz zachować wyłącznie dla siebie - ostrzegł mnie ojciec. - Nikomu ani słowa. Nikomu.
- Nawet mamie? - spytałem cichutko.
Ojciec westchnął, ukryty za tym swoim smutnym uśmiechem, który jak cień towarzyszył mu nieodłącznie przez całe życie.
- Nie, oczywiście, że nie. - odparł, spuszczając głowę. - Przed nią nie mamy tajemnic. Mamie możesz mówić wszystko."


Pierwsza strona ukazuję wydarzenie, które zmieni życie naszego bohatera. Niestety nie ma on pojęcia, że jedna książka może zmienić wydarzenia w jego życiu w sposób diametralny. Ojciec zabiera naszego młodego, głównego bohatera Daniela Sempere do miejsca zwanego "Cmentarzem zapomnianych książek ".

Jako, że panuje tradycja, iż musi wybrać sobie z wszystkich książek w tym miejscu, jedną, którą będzie się opiekował. Nasz bohater błądząc między regałami, kurzem oraz zapachem książek w końcu wybiera tę jedyną. Wybór pada na "Cień Wiatru" - Juliana Caraxa.



"Przez niespełna pół godziny błądziłem po zakamarkach tego labiryntu, nad którym unosiła się woń starego papieru, kurzu i magii. Pozwalałem swoim dłoniom wędrować po niekończących się rzędach wystających grzbietów, kusząc los, żeby pokierował moim wyborem. Zerkałem na spłowiałe tytuły, słowa w rozpoznawanych przeze mnie językach i w wielu innych językach, których nie nie byłem zdolny czemukolwiek przyporządkować. Kręciłem się po korytarzach i spiralach tuneli zapełnionych setkami, tysiącami tomów sprawiających wrażenie, że wiedzą o mnie więcej niż ja o nich. Dość szybko zawładnęła mną myśl, iż pod okładką każdej z tych książek czeka na odkrycie bezkresny wszechświat, podczas gdy za tymi murami życie upływa ludziom na futbolowych wieczorach, na radiowych serialach, na własnym pępku i tyle. I może ta myśl albo przypadek czy też los, powinowaty przypadku, sprawiły, że w tej samej chwili już byłem przekonany i właśnie wybrałem książkę do adopcji. A raczej książkę, która mnie usynowi. Wystawała niepozornie ze skraju jednego z regałów, oprawiona w skórę barwy czerwonego wina, i wyszeptywała swój tytuł złotymi literami płonącymi w spływającym spod kopuły świetle. Podszedłem do niej i dotknąłem opuszkami palców słów, czytając w milczeniu: Cień Wiatru - Julian Carax."


Wszystko tak naprawdę zacznie się parę lat później. Jako iż ojciec Daniela jest księgarzem i prowadzi swój własny antykwariat z książkami postanawia zaprowadzić syna do swojego kolegi jakim jest Barceló. Dlaczego? Ponieważ nasz główny bohater pragnie poznać autora książki, chce dowiedzieć się o nim coś więcej a Barceló jest doskonałą osobą, dzięki której można zaczerpnąć wszelkich informacji o książkach. Postanawia on umówić się z młodym mężczyzną na jutrzejszy dzień.

W późniejszych etapach Daniel poznaje przez przypadek osobę, którą zatrudni do księgarni. Jest nim bezdomny Fermin. Bardzo specyficzna i barwna postać. Poznaje również swoją pierwszą miłość i napotyka się na szereg nieprzewidzianych wydarzeń. Jednym z nich może być spotkanie samego diabła, przypominającego tego z książki Juliana Caraxa. Czy to zbieg okoliczności czy może sam diabeł wyszedł z stron książki by dopaść Daniela?

Styl autora jest przyjemny oraz inny. Ma coś w sobie, że chce się pokonywać dalsze strony książki, dlatego lekko się czyta tę opowieść oraz przyjemnie. Nie widziałem tutaj niepotrzebnych opisów, które są po to by była większa ilość stron, co jest dużym plusem. Co mnie zaskoczyło? Opis Barcelony dzięki, któremu mogłem się przenieść do tego gorącego i pięknego miejsca. Dodatkowo książka jest wzbogacona o ilustracje, natomiast nie są to ilustracje bohaterów lecz samej Barcelony! Uważam, że jest to strzał w dziesiątkę. Bohaterowie mojej osobie przypadły do gustu. Przeżywałem każde rozczarowanie, napięcie oraz zdenerwowanie. Szczególnie wkupił się u mnie bohater Fermino. Dzięki jego ripostom, wywoływał na mojej twarzy uśmiech. Fabuła? Skrajnie przemyślana i ciekawa.

Tak naprawdę nie jest to jeden gatunek książki. Są tutaj wątki miłości, które przeżywa nasz bohater.
Wątek kryminalny, przygodowy, dlatego każdy znajdzie tutaj coś co przypadnie mu do gustu.

Autor wywarł na mojej osobie wielkie wrażenie, dlatego niebawem oczekujcie kolejnych recenzji książek tego autora.
Moja ocena: 9/10

Recenzja znajdziecie na: https://slowamiedzyrozdzialami.blogspot.com/2018/06/cien-wiatru-carlos-ruiz-zafon.html#more

pokaż więcej

 
Moja biblioteczka
193 46 389
Porównaj książki w Waszych biblioteczkach.
Sprawdź oceny wspólnych książek.
Tyle książek ma ten użytkownik w swojej biblioteczce.
Tyle opinii dodał ten użytkownik.
Tyle plusów otrzymał ten użytkownik za swoje wypowiedzi.
Znajomi (24)

Ulubieni autorzy (8)
Lista ulubionych autorów
Ulubione cytaty (4)
lista cytatów
zgłoś błąd zgłoś błąd