Karolina 
status: Czytelnik, ostatnio widziany 18 godzin temu
Aktywności (z ostatnich 3 miesięcy)
2018-08-15 20:00:53
Dodał książkę na półkę: Przeczytane
Autor:

Książkę Alexa Perry`ego „Dobre matki” czytałam z niegasnącym zainteresowaniem. Autor poruszył w niej problem, o którym jak się okazuje, nie miałam bladego pojęcia. Obraz włoskiej mafii zawsze wzbudzał we mnie ambiwalentne odczucia. Niby wiedziałam, że to organizacja przestępcza zasługująca na potępienie. Jednak z drugiej strony kojarzyła mi się z lojalnością, dbałością o interesy rodziny,... Książkę Alexa Perry`ego „Dobre matki” czytałam z niegasnącym zainteresowaniem. Autor poruszył w niej problem, o którym jak się okazuje, nie miałam bladego pojęcia. Obraz włoskiej mafii zawsze wzbudzał we mnie ambiwalentne odczucia. Niby wiedziałam, że to organizacja przestępcza zasługująca na potępienie. Jednak z drugiej strony kojarzyła mi się z lojalnością, dbałością o interesy rodziny, przestrzeganiem zasad i honorem, w obronie którego poświęca się wiele. Ten filmowo – literacki obraz mafii nie ma jednak wiele wspólnego z rzeczywistością, która tak naprawdę jest bezwzględna i okrutna. Konserwatywne wartości włoskiej mafii to tylko maska, za którą kryje się organizacja o wielu nieprzyjaznych twarzach. Książka Perry`ego przedstawia jedną z włoskich organizacji przestępczych zwaną 'ndrangheta, mieszczącą się w Kalabrii – górzystym regionie południowych Włoch, gdzie w otoczeniu pięknej przyrody mają miejsce wydarzenia, które przeciętnego czytelnika mogą mocno zdziwić.

'Ndrangheta to złożona organizacja przestępcza, która od lat skutecznie prowadzi swoją działalność nie tylko na terenie Kalabrii. Jej zasięg można określić już mianem globalnego, a konsekwencje jej działań odczuwają miliony osób na całym świecie. Niewiele osób ma świadomość, że 'ndrangheta kontroluje 80% europejskiego rynku twardych narkotyków, poza tym handluje bronią i bezkarnie doprowadza do zanieczyszczenia wód oceanicznych utylizując toksyczne odpady. A to tylko niektóre z jej przewinień. Mając świadomość skali zagrożenia, jakie stwarza mafia państwo włoskie już od lat 80. próbowało bezskutecznie ją rozbić. Walka z mafią kosztowała życie wielu funkcjonariuszy państwowych, w tym prokuratorów i stale wymagała nakładów finansowych. Co zatem sprawiało, że przez długi czas pozostawała niezwyciężona? Siłą 'ndranghety jest jej zasięg i ustrukturyzowanie podparte więzami rodzinnymi i zależnościami klanowymi, dzięki którym działa ona jak świetnie zarządzane przedsiębiorstwo. 'Ndrangheta ma swoich sprzymierzeńców na każdym szczeblu struktury społecznej. Źródła dochodów to nie tylko handel narkotykami i bronią, ale także wymuszenia i haracze oraz czerpanie zysków z przedsiębiorstw, które mają monopol na różne usługi, np. transportowe czy budowlane. Budowa autostrady trwa tam od trzech dekad i nadal nie jest zakończona, choć wydano już miliony euro, które oczywiście nie zostały wykorzystane zgodnie z przeznaczeniem. Takich przykładów odnajdziemy w książce wiele.

Życie w tym regionie Włoch nie jest usłane różami. Więzy rodzinne i poczucie przynależności do klanu utrwalają sieć układów i powiązań, z których człowiek mimo starań nie jest w stanie się wyzwolić. Już samo przyjście na świat w Kalabrii niejako determinuje przyszłość dziecka. Większość rodzin mieszkających w tym regionie ma jakiś związek z mafią. Natomiast ci, którzy zostają po drugiej stronie są często jej ofiarami. Prokurator antymafijna Alessandra Ceretti zadała sobie pytanie, czy wszystkie kobiety związane z 'ndranghetą naprawdę chcą dla swoich dzieci życia w tak trudnych i niepewnych warunkach. Prokurator Ceretti spojrzała na problem mafii z nieco innej niż zwykle perspektywy. Zwróciła uwagę, że mafijny, fałszywy kult krwi, rodziny i tradycji wiąże się również z opresyjnym stosunkiem do kobiet. Dziewczynki wychowywane są głównie do założenia rodziny, kończą bardzo wcześnie swoją edukację i szybko wychodzą za mąż za wyznaczonego przez ojca, często dużo starszego mężczyznę. Małżeństwa to przede wszystkim układy i pakty podtrzymujące klanowe zależności. Kobiety bez wykształcenia, obycia i pracy w innej niż rodzinna firmie często nie opuszczają swych górskich miasteczek, albo robią to bardzo rzadko wyłącznie w towarzystwie mężczyzn z rodziny. Ich rolą jest przede wszystkim służba mężczyznom, którzy niejednokrotnie są dla swych kobiet po prostu okrutni.

Alessandra Ceretti przygotowując akt oskarżenia przeciwko 'ndranghetcie nawiązała kontakt z kilkoma kobietami, które mając dość swojego dotychczasowego życia zdecydowały się na podjęcie współpracy z prokuraturą. W walce o lepszy los dla siebie i swoich dzieci zeznawały przeciw swoim mężom, braciom, ojcom i innym członkom organizacji. Ich zeznania okazały się kluczowe dla rozbicia wielu gałęzi mafii. Prokurator Ceretti miała rację. Mafia będzie trwała dopóty, dopóki kobiety z nią zawiązane na to pozwolą. Bez ich udziału i niemego przyzwolenia 'ndrangheta nie będzie w stanie prosperować tak jak do tej pory. Lea Garofalo, Denise Cosco, Maria Concetta Cacciola i Giuseppina Pesce – to kobiety, tytułowe „dobre matki”, które wypowiedziały wojnę włoskiej mafii. Warto poznać ich historie – piękne, smutne ale czasem także zakończone szczęśliwie. Książkę Alexa Perry`ego czytałam z ogromnym zaciekawieniem i niejednokrotnie ze ściśniętym gardłem w poczuciu żalu i niesprawiedliwości, jaka dzieje się w XXI wieku w zdawałoby się, cywilizowanej Europie.

pokaż więcej

 
2018-06-03 22:37:21
Ma nowego znajomego: Arnika
 
2018-06-01 18:18:45
Dodał książkę na półkę: Przeczytane

Książka Kamila Janickiego jest wstrząsająca. I nie ma w tym stwierdzeniu nawet odrobiny przesady. Autor porusza w niej problem przestępczości seksualnej na terenie Polski przedwojennej. Problem przemilczany, zbagatelizowany, a nawet wyśmiany.

Dwudziestolecie międzywojenne w Polsce zawsze kojarzyło mi się ze starymi filmami i stylowymi ubraniami, a nade wszystko z klasą i szarmanckim...
Książka Kamila Janickiego jest wstrząsająca. I nie ma w tym stwierdzeniu nawet odrobiny przesady. Autor porusza w niej problem przestępczości seksualnej na terenie Polski przedwojennej. Problem przemilczany, zbagatelizowany, a nawet wyśmiany.

Dwudziestolecie międzywojenne w Polsce zawsze kojarzyło mi się ze starymi filmami i stylowymi ubraniami, a nade wszystko z klasą i szarmanckim zachowaniem mężczyzn. Okazuje się jednak, że kobiety nie zawsze mogły czuć się bezpiecznie, nawet w towarzystwie mężczyzn powszechnie cieszących się szacunkiem. Gwałt, mobbing, napastowanie seksualne czy molestowanie nieletnich zdarzały się o wiele częściej, niż pokazują to statystyki. Tak naprawdę, nie da się nawet oszacować skali problemu, gdyż większość przestępstw nie została zgłoszona. Z kolei pokrzywdzone, które zgłosiły popełnione przestępstwa organom ścigania, rzadko doczekiwały się adekwatnych kar dla swoich oprawców. Nie mówiąc już o tym, że do nich właśnie należało przedstawienie dowodów przestępstwa.

Wczytując się w smutne historie sekretarek, krawcowych, stenotypistek, służących i więźniarek zastanawiałam się jak to się stało, że przestępczość seksualna traktowana była przez wymiar sprawiedliwości z przymrużeniem oka. Wiele spośród tych dramatycznych historii skończyło się tragicznie. Ofiara gwałtu nie otrzymując znikąd pomocy odbierała sobie życie, dokonywała aborcji lub uśmiercała urodzone dziecko. Dlaczego tak bagatelizowano problem? Dlaczego mężczyźni oskarżeni o przestępstwa seksualne nadal cieszyli się poważaniem w swoim środowisku? Dlaczego przyzwalano na wykorzystywanie dzieci pochodzących z nizin społecznych? Odpowiedzi na te wszystkie pytania można szukać w pracach naukowych specjalistów od seksuologii oraz znawców prawa konstruujących przepisy prawne. Przede wszystkim kwestionowali oni samo pojęcie gwałtu. Dowodzono, że występuje niezwykle rzadko, w szczególnych przypadkach. Pozostałe są wymysłem samych uznających się za poszkodowane. Karkołomność argumentacji po prostu wzbudza śmiech. Ale niestety jest to śmiech przez łzy. Zastanawiam, się również, czy to autorytety w ten sposób kształtowały świadomość Polaków, że z miejsca poddawano w wątpliwość szkodliwość tych czynów. Czy też z kolei zbiorowa świadomość na tyle silnie oddziaływała na naukowców, że nie byli w stanie rzetelnie badać tych zagadnień. Przysłowiową „kropkę nad i” stawiali dziennikarze poczytnych pism, którzy w wulgarny, bezmyślny sposób obśmiewali temat w formie satyr, dowcipów i anegdot. A prawdziwe dramaty kobiet opisywali w dwóch linijkach na przedostatniej stronie gazety.

Autor wykonał kawał dobrej roboty. Sięgnął przede wszystkim do źródeł historycznych, co stanowi największą wartość książki. Skorzystał z najbardziej wiarygodnych z nich, czyli z poczytnych gazet i pism z tamtej epoki, książek naukowych oraz obowiązujących wówczas artykułów prawa karnego. Zebrany materiał pogrupował w sześć rozdziałów, każdy z nich opisuje inny rodzaj przestępstw seksualnych. Najtrudniej czytało mi się rozdział o przestępstwach dokonywanych na dzieciach. Na koniec autor zadał sobie i czytelnikom pytanie: „Po co tym pisać?”. Ja z kolei zadałam sobie pytanie: „Po co o tym czytać?”. Dla większej świadomości, wiedzy i spojrzenia na nasze społeczeństwo z nieco innej perspektywy. Książka w stu procentach warta uwagi i poświęconego czasu.

pokaż więcej

 
2018-05-21 21:22:25
Dodał książkę na półkę: Przeczytane

Kiedy Hector Garcia i Francesc Miralles oddawali do publikacji swoją pierwszą książkę „Ikigai” być może nie spodziewali się, że spotka się ona z tak dużym zainteresowaniem. Przetłumaczona na 38 języków dotarła do rzeszy czytelników, którzy zapragnęli zgłębić tajemnicę długowieczności japońskich stulatków. Czy publikacja „Shinrin Yoku. Japońska sztuka czerpania mocy z przyrody” powtórzy ten... Kiedy Hector Garcia i Francesc Miralles oddawali do publikacji swoją pierwszą książkę „Ikigai” być może nie spodziewali się, że spotka się ona z tak dużym zainteresowaniem. Przetłumaczona na 38 języków dotarła do rzeszy czytelników, którzy zapragnęli zgłębić tajemnicę długowieczności japońskich stulatków. Czy publikacja „Shinrin Yoku. Japońska sztuka czerpania mocy z przyrody” powtórzy ten sukces? Myślę, że jest na to szansa. Książka porusza bardzo ciekawy temat sztuki „shinrin - yoku”, czyli „sztuki kąpieli leśnych” lub „sztuki zanurzenia się w zieleni”. Zagadnienie niezbyt popularne, a warte uwagi.

Coraz częściej słyszy się o konieczności zwolnienia tempa życia, odnalezienia spokoju wewnętrznego oraz regeneracji organizmu wyczerpanego intensywną pracą i trudami codzienności. Okazuje się, że lekarstwo na bolączki współczesnego człowieka jest w zasięgu ręki. To po prostu kontakt z naturą. Można pomyśleć, że to żadne odkrycie, że ludzie od wieków w ten sposób wypoczywali i odzyskiwali zdrowie. Czy jednak naprawdę potrafimy skorzystać z bogactwa przyrody? Czy jesteśmy w stanie uspokoić myśli, zaczerpnąć pełną piersią świeżego powietrza, być tu i teraz? Niby proste, a jednak nie do końca. Sztuka „shinrin – yoku” to nie tylko efektywne spacery po lesie i kontakt z czystą naturą, ale to także umiejętność korzystania z darów przyrody nawet wtedy, gdy mieszkamy w dużym mieście lub nie mamy możliwości wyjść z domu. Myślę, że wiele wskazówek zawartych w książce może znaleźć zastosowanie w życiu przeciętnego człowieka. Ja pod wpływem książki zaopatrzyłam się już w zieloną herbatę i zamierzam częściej po nią sięgać podczas przerw w pracy.

Książka została pięknie wydana w niewielkim formacie, pełna jest zdjęć przedstawiających naturę w różnych jej formach. Myślę, że może być świetnym, niezobowiązującym upominkiem.

pokaż więcej

 
Moja biblioteczka
47 26 186
Porównaj książki w Waszych biblioteczkach.
Sprawdź oceny wspólnych książek.
Tyle książek ma ten użytkownik w swojej biblioteczce.
Tyle opinii dodał ten użytkownik.
Tyle plusów otrzymał ten użytkownik za swoje wypowiedzi.
Znajomi (5)

Ulubieni autorzy (7)
Lista ulubionych autorów
Ulubione cytaty (1)
lista cytatów
zgłoś błąd zgłoś błąd