Piktor 
piwomojepiwo.blogspot.com, winomojewino.blogspot.com, trunkimojetrunki.blogspot.com
status: Czytelnik, dodał: 9 książek, ostatnio widziany 18 godzin temu
Aktywności (z ostatnich 3 miesięcy)
2018-12-17 16:41:54
Dodał książkę na półkę: Przeczytane

Niedługi, zgrabny wstęp do właściwej etyki Kanta opisanej w "Krytyce praktycznego rozumu", napisany nieco prostszym językiem i pomijającym zawiłe subtelności, mimo to przekazujący kluczowe punkty kantowskiej moralności. Nie dodaje wiele do wspomnianej wyżej pozycji, natomiast potrafi oddać główne rozważania nad imperatywem kategorycznym w bardziej przystępny sposób albo też uporządkować i... Niedługi, zgrabny wstęp do właściwej etyki Kanta opisanej w "Krytyce praktycznego rozumu", napisany nieco prostszym językiem i pomijającym zawiłe subtelności, mimo to przekazujący kluczowe punkty kantowskiej moralności. Nie dodaje wiele do wspomnianej wyżej pozycji, natomiast potrafi oddać główne rozważania nad imperatywem kategorycznym w bardziej przystępny sposób albo też uporządkować i utrwalić je sobie. Utrwaliłem sobie także swój pogląd na etykę Kanta - że to piękna, mądra i być może bardzo pożyteczna idea, ale stojąca na założeniach, których wyjaśnienia nie do końca mnie przekonują. Dobre miejsce tak czy owak do rozpoczęcia przygody z tym świetnym filozofem.

7.5/10

pokaż więcej

 
2018-12-09 23:23:41
Dodał książkę na półkę: Przeczytane

Klimatyczne opowiadanie, które przypomina w dużym stopniu fantastyczną ludową baśń o winie i karze, pouczającą o zgubnych skutkach chciwości, jednak zostało przez Puszkina osadzone w Petersburgu - oddanym nieprzyjaźnie, ponuro, mrocznie, tajemniczo, złowrogo. Nie mamy tu do czynienia z przepięknym językiem, a sama historia nie jest szalenie misterna, natomiast świetny jest sposób, w jaki... Klimatyczne opowiadanie, które przypomina w dużym stopniu fantastyczną ludową baśń o winie i karze, pouczającą o zgubnych skutkach chciwości, jednak zostało przez Puszkina osadzone w Petersburgu - oddanym nieprzyjaźnie, ponuro, mrocznie, tajemniczo, złowrogo. Nie mamy tu do czynienia z przepięknym językiem, a sama historia nie jest szalenie misterna, natomiast świetny jest sposób, w jaki Puszkin łączy świat realny z elementem fantastycznym, potęgując ten drugi tym pierwszym, długo przeciągając moment wkroczenia nierealnej grozy, dzięki czemu robi ona duży efekt. Opowiadanie krótkie i dość proste, ale działa na wyobraźnie, dobry materiał na scenę teatru albo opery (co Czajkowski też zauważył).

6.5/10

pokaż więcej

 
2018-12-08 23:24:57
Dodał książkę na półkę: Przeczytane

Dramat jeszcze bardziej specyficzny niż "Ifigenia w Taurydzie" - już przy tamtym pisałem, że jest mało dramatyczny i sceniczny, a tutaj nie jest taki niemal w ogóle. Akcję "Torquato Tasso" można by zamknąć w jednym niedługim zdaniu bez pominięcia jakichkolwiek ważnych wydarzeń - Goethe zamknął swój dramat już niemal całkowicie w uczuciach swoich bohaterów, a głównie w burzy uczuć tytułowej... Dramat jeszcze bardziej specyficzny niż "Ifigenia w Taurydzie" - już przy tamtym pisałem, że jest mało dramatyczny i sceniczny, a tutaj nie jest taki niemal w ogóle. Akcję "Torquato Tasso" można by zamknąć w jednym niedługim zdaniu bez pominięcia jakichkolwiek ważnych wydarzeń - Goethe zamknął swój dramat już niemal całkowicie w uczuciach swoich bohaterów, a głównie w burzy uczuć tytułowej postaci. Mimo to, czy może dzięki temu właśnie, "Torquato Tasso" to dzieło bardzo interesujące i niebywale dojrzałe, jedno z pierwszych autotematycznych literackich dzieł w historii, z psychologiczną wnikliwością i przenikliwością podejmujące temat nadwrażliwości twórcy, kruchości jego psychiki, burzliwości nastrojów, zagrożenia obłędem, wyobcowania i niezrozumienia. "Ifigenia..." urzekła mnie nieporównanie mocniej, była bardziej uniwersalna, dramatyczna i złożona, natomiast olśniewające połączenie inteligencji i artystycznego kunsztu w wypowiedziach postaci jest tu nie mniejsze. "Torquato Tasso" jest jeszcze bardziej zapomnianym dramatem, ja jednak więcej znam słabszych niż lepszych od niego.

7.0/10

pokaż więcej

 
2018-12-08 23:24:46
Dodał do serwisu książkę: Torquato Tasso
 
2018-12-02 13:59:18
Dodał książkę na półkę: Przeczytane

Mój najbardziej niszowy literacki zachwyt jest jednocześnie jedną z najważniejszych powieści mojego życia. To bodaj pierwsza książka pretendująca z powodzeniem do miana literatury pięknej, a niebędąca (i nienadająca się ze względu na zbyt wyrafinowaną i filozoficzną, zbyt dojrzałą psychologię na lekturę szkolną), jaką przeczytałem - oczarowanie jej nietypowością, nawet dziwnością w porównaniu... Mój najbardziej niszowy literacki zachwyt jest jednocześnie jedną z najważniejszych powieści mojego życia. To bodaj pierwsza książka pretendująca z powodzeniem do miana literatury pięknej, a niebędąca (i nienadająca się ze względu na zbyt wyrafinowaną i filozoficzną, zbyt dojrzałą psychologię na lekturę szkolną), jaką przeczytałem - oczarowanie jej nietypowością, nawet dziwnością w porównaniu ze wszystkim, z czym do tamtej pory się zetknąłem, otworzyło przede mną dalekie horyzonty. Po ponownej lekturze po latach, w trakcie których trochę literatury poznałem, odkryłem, że jej nietypowość dalej uważam za wyjątkowo silną.

"Każdy może być mordercą" to przede wszystkim wyrafinowana, wnikliwa i bardzo oryginalna zarazem powieść psychologiczna, wręcz psychoanalityczna, przy czym ta psychologia przyjmuje tu spojrzenie tak długofalowe, szerokie, że zaczyna wykraczać poza swoją dziedzinę w stronę filozofii i odwiecznych pytań o istotę człowieka. Najprościej powiedzieć chyba, że jest to powieść z zakresu filozofii psychologii. Doderer usnuł tu już nawet nie portret, a złożony fresk psychologiczny głównego bohatera, podejmując zagadnienia potężnego wpływu dzieciństwa na dorosłego człowieka, charakteru, indywidualności, wolności, autonomii wyborów życiowych, enigmatyczność przeznaczenia. Robi to z wnikliwą obserwacją niedostrzegalnych dla przeciętnego człowieka powiązań i subtelności psychologicznych w zachowaniach poszczególnych ludzi; kontrapunktuje psychologię głównego bohatera z wieloma mini-portretami innych postaci, które zawsze oddaje z poetycką oryginalnością, ale naukową celnością. Paralelnie do tego fresku poprowadził wątek kryminalny, poszukiwanie mordercy przez głównego bohatera, które w punkcie kulminacyjnym okazuje się niczym innym jak arcyzgrabną parabolą poszukiwania przezeń istoty samego siebie. To w jaki sposób te dwie linie się ze sobą stykają, to mistrzostwo konstrukcji fabularnej powieści, a zarazem arcydzieło powieściopisarstwa kryminalnego, jedno z największych i najsubtelniejszych zaskoczeń w dziejach literatury (mimo że powieść Doderera nie jest kryminałem).

Styl narracji i języka Doderera zasługuje na osobną uwagę. Jest bardzo dziwny: ospały, ślamazarny, stąpający dużymi, powolnymi krokami, niezwruszony, ale jednocześnie na swój sposób lekki aż do ezoteryczności. Akcja posuwa się do przodu w ślimaczym tempie, o ile w ogóle się posuwa, bo aż do ostatnich rozdziałów nie dzieje się prawie nic niezwykłego ani doniosłego, a jeśli nawet, to nie jest przedstawione jako doniosłe. Autor opisuje jednak rzeczywistość w tak nietypowych słowach, strzela lirycznymi metaforami, tak dziwnie patrzy na ludzi i świat i tak wysubtelnia ich najdrobniejsze drgnienia, że mimo skrajnej powolności, czasem wręcz oschłości i nużenia, oczarowuje.

Nie powiedziałbym, że mnie szokuje, iż jest to powieść po prostu przegapiona, a niewiele bardziej dostrzeżony jest sam jej autor (trudno coś więcej o nim przeczytać, jeśli nie włada się językiem niemieckim). To jest bardzo specyficzna proza, która zanim coś da, to zabierze sporo wysiłku, niejednokrotnie znuży, a to, co da, też będzie jeszcze wymagało od odbiorcy wyczulenia na subtelności. Sam też nie będę przesadzał, że to jakieś skończone literackie arcydzieło albo coś formalnie bardzo odkrywczego. Ale że wpadła w odmęty zapomnienia tak głęboko, że Doderer nie pojawia się w żadnym "top czegoś tam wszech czasów", nawet na niskim miejscu top niemieckojęzycznych autorów, jednak trochę dziwi. Wiele "uznanych dzieł literatury światowej" się przy tej powieści poci.

8.0/10

pokaż więcej

 
2018-11-10 13:40:48
Dodał książkę na półkę: Przeczytane

Pozycja wśród współczesnych nieco pomijana w dorobku Goethego, a znakomita. Zalety tego dramatu można mnożyć, ale co ciekawe żadną z nich nie jest akurat dramatyzm i sceniczność - historia "Ifigenii..." jest ciekawa, ale umiarkowanie spektakularna i burzliwa na płaszczyźnie akcji. Są tu momenty świetne, jak ozdrowienie Orestesa czy przepiękny finał, ale na ogół jest dość statycznie.... Pozycja wśród współczesnych nieco pomijana w dorobku Goethego, a znakomita. Zalety tego dramatu można mnożyć, ale co ciekawe żadną z nich nie jest akurat dramatyzm i sceniczność - historia "Ifigenii..." jest ciekawa, ale umiarkowanie spektakularna i burzliwa na płaszczyźnie akcji. Są tu momenty świetne, jak ozdrowienie Orestesa czy przepiękny finał, ale na ogół jest dość statycznie. Statycznie, a jednak niezwykle dynamicznie - dramat Goethego działa inaczej; właściwa akcja nie toczy się tu w przestrzeni, lecz w uczuciach bohaterów. I tu docieram do najpotężniejszego waloru "Ifigenii..." - ponadczasowej, wnikliwej, podniosłej ale nieoderwanej od rzeczywistości, niezwykle dojrzałej jak na literaturę tak starą, głęboko humanistycznej psychologii bohaterów. Człowiek u Goethego jest pełnokrwisty, wplątany w sieć żalu, tęsknoty, pożądania, przywiązania, porywów smutku i radości, w końcu rozterek sumienia, które jest tu motywem chyba najważniejszym i z największą dbałością oddanym. Największą bohaterką dramatu sumienia staje się Ifigenia, za pomocą której Goethe daje świadectwo rzadkiego w swoich czasach wglądu w kobiecą naturę i kobiece przeciwności losu, ale również postacie Taosa i Orestesa to świetne portrety. Ta rozgrywka uczuć jest przez autora oddana z doskonałym wyczuciem smaku, z żarem, ale nie przegrzaniem, co jest skutkiem znakomitego wyważenia pomiędzy klasycyzmem a romantyzmem, zaczerpnięciem z nich tego co najlepsze. Ale nie tylko psychologia - "Ifigenia..." to pół-dramat, pół-poezja wielkiego formatu, pełna mistrzowskiego doboru słów, porównań i aforystycznych wyznań. W końcu budująca, głęboko humanistyczna wymowa dramatu, wybuch wiary w człowieka w olśniewającym finale - wybuch, w który dane jest odbiorcy uwierzyć ze względu na szczerość i wnikliwość psychologiczną oraz wielką poetycką formę od samego początku dzieła. Nigdy nie słyszałem, żeby ktokolwiek przy mnie wspominał o tym dramacie, a na ten moment, wyjąwszy Szekspira, żadnego lepszego nie przeczytałem.

8.5/10

pokaż więcej

 
2018-11-09 02:00:40
Dodał książkę na półkę: Przeczytane

By brać się za pisanie powieści będącej tylko i wyłącznie przeglądem faktycznych wydarzeń, jakie dokonały się w jednym z wielu nadmorskich miasteczek Krety, trzeba dysponować potężnym warsztatem literackim, o ile ma to doprowadzić do powstania naprawdę prominentnej prozy. Prevelakis takim warsztatem nie dysponował, ale dysponował niezłym i powstała proza niezła, jakkolwiek zdatna do... By brać się za pisanie powieści będącej tylko i wyłącznie przeglądem faktycznych wydarzeń, jakie dokonały się w jednym z wielu nadmorskich miasteczek Krety, trzeba dysponować potężnym warsztatem literackim, o ile ma to doprowadzić do powstania naprawdę prominentnej prozy. Prevelakis takim warsztatem nie dysponował, ale dysponował niezłym i powstała proza niezła, jakkolwiek zdatna do zapomnienia. Przedstawia dzieje prostych i nieco mniej prostych mieszkańców swojego rodzinnego miasta w sposób impresjonistyczny, senny, klimatyczny, nostalgiczny, pozwalając się czytelnikowi przenieść na Kretę sprzed stu lat. Kilkanaście początkowych stron mnie nawet oczarowało, wprowadziło w miłą mi atmosferę wspominania utraconych czasów, jednak z czasem wrażenie bledło, coraz bardziej brakowało ciekawszego języka, a mielenie kolejnych Greków i Turków, szewców i rybaków, budynków i uliczek robiło się monotonne. Tak czy inaczej to lektura strasznie przyjemna, wprowadzająca w miły nastrój, pełna dobrego smaku i klimatyczna. Warto zrobić sobie tę przyjemność, nawet jeśli jak w moim przypadku nie będzie przesadnie pamiętna.

6.5/10

pokaż więcej

 
2018-11-04 00:06:33
Dodał książkę na półkę: Przeczytane

Trochę problematycznym do oceny dziełem jest najstarszy, uprzedzający Goethego o dwa stulecia dramat o słynnym doktorze Fauście. Z jednej strony jest to tragedia urzekająca klimatem okultyzmu, szczególnie w początkowych scenach; przedstawiająca złożoną psychologicznie, tragiczną, niejednoznaczną postać, dla której poprzez ciekawe monologi buduje wiarygodne zaplecze psychologiczne. Dramat... Trochę problematycznym do oceny dziełem jest najstarszy, uprzedzający Goethego o dwa stulecia dramat o słynnym doktorze Fauście. Z jednej strony jest to tragedia urzekająca klimatem okultyzmu, szczególnie w początkowych scenach; przedstawiająca złożoną psychologicznie, tragiczną, niejednoznaczną postać, dla której poprzez ciekawe monologi buduje wiarygodne zaplecze psychologiczne. Dramat moralny Fausta jest bardzo pobudzający swoją treścią filozoficzną i uderzający doniosłością tragedii. Problemem jest środkowa część dramatu, kiedy na miejsce psychologicznej głębi, podniosłej tematyki i pięknego języka wkracza chaotyczna, nieśmieszna, nie wiadomo komu potrzebna i spisana marnym piórem błazenada, która rujnuje klimat i nie pozwala mu właściwie powrócić na koniec, kiedy powraca język piękny i treści ważkie. Klimat, będący wszak w tak starym dziele bardzo ważnym elementem, przykrywającym nieuniknione niedostatki względem współcześniejszej literatury. Mam mocno mieszane uczucia, ale byłem przez jakiś czas naprawdę oczarowany. Dzieło to zresztą króciutkie i mimo skandalicznie nierównego poziomu warto mu poświęcić niecałą godzinę życia (chociażby dla jego doniosłości w historii literatury).

6.5/10

pokaż więcej

 
2018-10-31 16:05:36
Dodał książkę na półkę: Przeczytane
Autor:

Intensywny, posępny, cyniczny, pulsujący negatywnymi emocjami obraz człowieka zmagającego się ze skrajną nędzą i głodem. Dzieło Hamsuna jest bardzo proste i punktowe, mimo że chaotyczne - to nieprzerwany dialog wewnętrzny wrażliwego, inteligentnego i dobrego, ale biedą doprowadzonego do granic obłędu bohatera, rzucającego się jak zwierzę w klatce w meandrach własnej psychiki. W zasadzie brak... Intensywny, posępny, cyniczny, pulsujący negatywnymi emocjami obraz człowieka zmagającego się ze skrajną nędzą i głodem. Dzieło Hamsuna jest bardzo proste i punktowe, mimo że chaotyczne - to nieprzerwany dialog wewnętrzny wrażliwego, inteligentnego i dobrego, ale biedą doprowadzonego do granic obłędu bohatera, rzucającego się jak zwierzę w klatce w meandrach własnej psychiki. W zasadzie brak fabuły, brak istotnych postaci, brak szczególnych opisów świata zewnętrznego, zamknięcie wszystkiego w burzliwych myślach i dolegliwościach narratora - bardzo wzmaga to ponure wrażenie, jakie na odbiorcy musi wywołać temat, a jak na czas powstania książki jest nowatorskie i śmiałe. Hamsun świetnie oddał gonitwę myśli, desperację, obłęd, walkę z niewyobrażalnymi przeciwnościami losu, walkę z dehumanizacją. Całość to nie tylko bombardowanie mrokiem, ale ostatecznie świadectwo zdolności człowieka do przetrwania mimo wszystko i zachęta do niepoddawania się nigdy w oczekiwaniu na odmianę losu. Nie jest to powieść bardzo głęboka, nie jest bardzo piękna, ale posiada gęstą, czarną atmosferę i tętni emocjami. Mimo ciężkiej tematyki można ją połknąć w parę godzin.

7.5/10

pokaż więcej

 
2018-10-23 18:02:54
Dodał książkę na półkę: Przeczytane

Wiem, że Tagore zdobył międzynarodowe uznanie, ale i tak nie spodziewałem się, że ponad stuletnia powieść z odległego kręgu kulturowego będzie tak aktualna i zrozumiała dla mnie, współczesnego europejczyka. "Dom i świat" to dzieło przepełnione poetyką zbudowaną z indyjskiej wrażliwości, metafor i porównań, ale poruszające uniwersalne zagadnienia psychologiczne, egzystencjalne, społeczne,... Wiem, że Tagore zdobył międzynarodowe uznanie, ale i tak nie spodziewałem się, że ponad stuletnia powieść z odległego kręgu kulturowego będzie tak aktualna i zrozumiała dla mnie, współczesnego europejczyka. "Dom i świat" to dzieło przepełnione poetyką zbudowaną z indyjskiej wrażliwości, metafor i porównań, ale poruszające uniwersalne zagadnienia psychologiczne, egzystencjalne, społeczne, uczuciowe. Ciężko powiedzieć w jednym słowie, o czym ta powieść jest - Tagore dotyka mocniej lub słabiej zagadnień miłości, samotności, cierpienia, wolności, tolerancji; kontrastuje dwie odmienne filozofie życia w postaciach Nikhila i Sandipa, krytykuje zaślepiony nacjonalizm. Wszystko to z wyczuciem mędrca - wdziera się często głęboko w świat skomplikowanych ludzkich uczuć i dążeń, ale jednocześnie nie siląc się na oderwaną od rzeczywistości oryginalność. Ciekawa jest forma powieści - potrójna, przeplatana introspekcja trzech związanych ze sobą, odmiennych postaci. Jednym z większych atutów książki jest też poetycki język, rozmarzony, nieco senny, gładki, bogaty w zgrabne środki stylistyczne, a przy tym bardzo lekki, chciałoby się powiedzieć impresjonistyczny. Na ten moment to najlepsza proza niebędąca wytworem cywilizacji Zachodu, z jaką się spotkałem.

7.5/10

pokaż więcej

 
2018-10-02 23:50:34
Dodał książkę na półkę: Przeczytane

Nie przyłączyłbym się do globalnego zachwytu, ale jest to istotnie bardzo wartościowa, wysokiej klasy powieść, o której można sporo dyskutować i która każdemu myślącemu człowiekowi da do myślenia jeszcze więcej. "Droga" to jeden wielki kontrast - depresyjnego, czarnego, przygnębiającego, przerażającego świata po cywilizacyjnej apokalipsie z dwójką głównych bohaterów, postawionych wobec... Nie przyłączyłbym się do globalnego zachwytu, ale jest to istotnie bardzo wartościowa, wysokiej klasy powieść, o której można sporo dyskutować i która każdemu myślącemu człowiekowi da do myślenia jeszcze więcej. "Droga" to jeden wielki kontrast - depresyjnego, czarnego, przygnębiającego, przerażającego świata po cywilizacyjnej apokalipsie z dwójką głównych bohaterów, postawionych wobec dehumanizacji świata i ekstremalnych warunków stających się orędownikami dobra, człowieczeństwa, miłości, życia. Postapokaliptyczna wizja McCarthy'ego jest bardzo sugestywna i klimatyczna, choć to klimat zimny jak lód, pełen lęku i depresyjnej beznadziejności. Relacja ojca z synem przedstawiona jest z głębokim humanistycznym wyczuciem, z minimalną, nieodrealnioną dawką patosu, subtelnie, ale poruszająco.

A sedno powieści zdaje mi się tkwić gdzieś pomiędzy, ani tu, ani tu. Można oczywiście mówić o przekazie ekologicznym, o postulacie doceniania tego co mamy, o różnych zachowaniach ludzi w bardziej niż ekstremalnych warunkach, ale dla mnie "Droga" to przede wszystkim hiperboliczna parabola o ludzkim losie tu i teraz, w świecie pełnym piękna i względnie bezpiecznym. Los bohaterów powieści jest koszmarny w sposób mocno uwypuklony, ale w naszym świecie jest mnóstwo ludzi zmuszonych radzić sobie z beznadziejnymi sytuacjami - śmiertelnymi chorobami, skrajną nędzą, życiem w środku wojny, tragediami zabierającymi im wszystkich najbliższych i tak dalej. I wielu z tych ludzi z pokorą przyjmuje swoje cierpienie, wspierając się wzajemnie, pokazując nienaturalną siłę, walcząc o przetrwanie i o lepsze jutro, nawet jeśli szanse jego nadejścia są bliskie lub równe zeru. Możliwe, że dzieło McCarthy'ego to hołd dla tych ludzi. Czy najlepszy z możliwych - mam wątpliwości, bo wydaje mi się, że pisarz genialny obszedłby się bez ekstremalnych wizji i straszenia kanibalizmem, zrobiłby to trochę subtelniej. Ale wciąż bardzo dobry i ciekawy.

Dla formalności - oschły, choć z przebłyskami liryzmu, precyzyjny, oszczędny język wspiera posępną aurę tej powieści, ale nie jest jej najmocniejszą stroną. Bardziej niż piękny i fascynujący jest dość ładny i dość interesujący.

7.5/10

pokaż więcej

 
Moja biblioteczka
172 162 1076
Porównaj książki w Waszych biblioteczkach.
Sprawdź oceny wspólnych książek.
Tyle książek ma ten użytkownik w swojej biblioteczce.
Tyle opinii dodał ten użytkownik.
Tyle plusów otrzymał ten użytkownik za swoje wypowiedzi.
Znajomi (5)

zgłoś błąd zgłoś błąd