Pani Lecter 
skazani-na-ksiazki.blogspot.com
18 lat, kobieta, Polska, status: Czytelniczka, dodała: 18 cytatów, ostatnio widziana 6 dni temu
Aktywności (z ostatnich 3 miesięcy)
2018-07-24 11:32:36
Dodała książkę na półkę: Przeczytane
Cykl: Manitou (tom 5)

Pewnie zauważyliście już tę tendencję u autorów: pierwszy tom okazał się bestsellerem, a więc pojawił się drugi. Sięgnięto po niego, bo liczyło się na powtórkę z rozrywki. Nie było już tak dobrze, ale wydano też trzeci tom. I tak czasem aż do ośmiotomowych sag rodzinnych. Czytając Mastertona można odnieść podobne wrażenie. Manitou okryło się sławą, a on ciągle i ciągle wydawał kolejne tomy lub... Pewnie zauważyliście już tę tendencję u autorów: pierwszy tom okazał się bestsellerem, a więc pojawił się drugi. Sięgnięto po niego, bo liczyło się na powtórkę z rozrywki. Nie było już tak dobrze, ale wydano też trzeci tom. I tak czasem aż do ośmiotomowych sag rodzinnych. Czytając Mastertona można odnieść podobne wrażenie. Manitou okryło się sławą, a on ciągle i ciągle wydawał kolejne tomy lub powieści na bazie głównego wątku. Odróżniało go tylko jedno. Każda kolejna książka z serii Manitou była coraz lepsza.

Tym razem książka nie krąży wokół krwawych morderstw i rozczłonkowanych ciał, ale wokół masakry czystej i jeszcze bardziej dotkliwej. Wyobraźcie sobie, że nagle przestajecie widzieć. Nie przez wypadek, nie przez uwarunkowania biologiczne, ale od tak sobie. Pijecie kawę, czytacie gazetę i nagle nic. Prowadzicie auto i nagle nic. To niezwykle przerażająca wizja i ziszcza się ona w "Armagedonie".

Ta książka trochę różni się od poprzednich, które zostały wydane bardzo dawno temu. Armagedon pochodzi z 2009 roku i czuć, że Masterton nie chce pozostać w tyle. Sporo zmienia, pojawiają się telefony i inne urządzenia, ale nie grzebie niepotrzebnie przy postaciach. Pojawia się kilka nowych, ale stare to nadal ten sam Harry, ten sam Śpiewająca Skała itd.

Czytałam tę książkę z zapartym tchem. Potrzebowałam odpoczynku od mdłych młodzieżówek i dostałam coś... coś ciekawego. To nie był horror taki jak w "Krwi Manitou", ale czułam ciarki na plecach. Ciężko było mi kończyć tę książkę, ponieważ miała wydźwięk pożegnania. Całe szczęście, że czeka jeszcze na mnie "Infekcja".

pokaż więcej

 
2018-06-23 09:10:27
Dodała książkę na półkę: Przeczytane
Autor:
Cykl: Przebudzenie Lukrecji (tom 3)

Już od długiego czasu myślałam o Lukrecji. O tym, co będzie dalej z jej szalonym życiem i co postanowią Wera i Claudynka. To chyba najlepsza recenzja dla tej książki. Otwierając trzeci tom, czułam się, jakbym wracała do przyjaciółki, której nie widziałam od dawna.

Laura Adori musi być wspaniałą kobietą, bo nie wierzę, żeby ktoś zwyczajny mógł tak pisać o smakach i uczuciach jak ona. Pisząc...
Już od długiego czasu myślałam o Lukrecji. O tym, co będzie dalej z jej szalonym życiem i co postanowią Wera i Claudynka. To chyba najlepsza recenzja dla tej książki. Otwierając trzeci tom, czułam się, jakbym wracała do przyjaciółki, której nie widziałam od dawna.

Laura Adori musi być wspaniałą kobietą, bo nie wierzę, żeby ktoś zwyczajny mógł tak pisać o smakach i uczuciach jak ona. Pisząc kryminał, można czerpać wiedzę o ranach z Wikipedii, ale nie można opisywać kwiatów, przypraw, dźwięków i energii bez fascynacji nimi. Ta książka jest ezoteryczna, magiczna, pachnąca i kilka razy sprawi, że zaburczy wam w brzuchu,




Ma swoje minusy, prawda. Niektóre wydarzenia są tak przewidywalne, że aż chce nam się nakrzyczeć na bohaterkę i powiedzieć: Jak możesz być tak głupia? Nie widzisz prawdziwego sensu tych zdarzeń? Ale nie, nie, na ciężarną nie można krzyczeć. Przyznaję, że nie jestem osobą wierzącą w wróżby i magiczne sztuczki, więc niektóre momenty były dla mnie zabawnie fantastyczne, ale nie oszukujmy się, większość tej książki po prostu miała być zabawna. Claudynka nadal przyprawia mnie o spazmy, a bloga Lukrecji bardzo chętnie czytałabym w prawdziwym życiu.

Troszkę zabrakło mi rozwinięcia lub zakończenia pewnych wątków, np. tych z Werą i jej życiem uczuciowym, ale to może dobrze, bo tli się we mnie nadzieja, że Laura Adori jeszcze kiedyś złapie za pióro i dopisze kolejne losy Lukrecji... A może nie jej samej, ale jej Owoców.

pokaż więcej

 
2018-06-23 09:07:19
Dodała książkę na półkę: Przeczytane

Byłam bardzo zaskoczona, gdy dostałam tę książkę. Zamawiając ją byłam pewna, że będzie to coś między reportażem, a powieścią ozdobioną jakimiś zdjęciami, tabelkami itd. Myślałam, że to będzie niezły prezent dla mojego brata, który interesuje się tym sportem, ale nie, zdziwiłam się, bo to prawdziwy reportaż pełen informacji, intryg i wiedzy. To jest książka o historii, ale też o współczesnym... Byłam bardzo zaskoczona, gdy dostałam tę książkę. Zamawiając ją byłam pewna, że będzie to coś między reportażem, a powieścią ozdobioną jakimiś zdjęciami, tabelkami itd. Myślałam, że to będzie niezły prezent dla mojego brata, który interesuje się tym sportem, ale nie, zdziwiłam się, bo to prawdziwy reportaż pełen informacji, intryg i wiedzy. To jest książka o historii, ale też o współczesnym świecie i kręci się nie tylko wokół piłki, ale zahacza o bardzo ważne i głośne dziś tematy: korupcję, wyzysk, kłamstwa.

Autor podchodzi do tematu z wielu stron. Rozmawia z dużą liczbą zainteresowanych, nawet z kibicami. Widać, że dla tej książki poświęcił spory fragment życia, odbył wiele podróży i sporo ryzykował. Opowiada nam o bogaczach z Azji, Stanów Zjednoczonych i byłego ZSRR. Porównuje to, co w piłce nożnej działo się kiedyś z tym, co ma miejsce teraz i najczęściej nie są to zmiany na lepsze. Ukazuje nam drogę, którą klub musi przejść, gdy zostaje sprzedany innemu właścicielowi. To trochę jak w niewolnictwie. Najlepsi są przekazywani z rąk do rąk i właściwie można na nich nakleić karteczkę z workiem pieniędzy. To chodzące reklamy i zabawki w rękach tych ogromnych miliarderów.

Obawiałam się, że ta książka mnie znudzi, bo nie jestem wielką fanką piłki nożnej, a właściwie to nie jestem fanką żadnego sportu, ale jako osoba interesująca się współczesnością i tym jak zmienia się świat, jestem pod wrażeniem 1) tego, co dzieje się na naszych oczach z piłką nożną 2) niewiedzą społeczeństwa w tym temacie 3) tym, jak świat potrafi manipulować i zmieniać się w każdej dziedzinie. Dla takich jak ja: ciekawa i zaskakująca. Dla fanów piłki nożnej: druzgocąca i straszna. Trzeba to przeczytać.

pokaż więcej

 
2018-06-23 09:05:01
Dodała książkę na półkę: Przeczytane
Autor:

O samej historii opisanej przez Twaina nie będę dużo pisać. Wszyscy wiemy, że ten autor uwielbiał opisywać swoje poglądy w książkach, a miał o czym pisać. Jego powieści traktują o nierównościach społecznych, ale też o prawach kobiet i wielu różnych tematach, które są aktualne również dzisiaj. Podobnie jest z "Królewiczem i żebrakiem".

Każdy zna tę historię. Biedny Tom i bogaty, ale...
O samej historii opisanej przez Twaina nie będę dużo pisać. Wszyscy wiemy, że ten autor uwielbiał opisywać swoje poglądy w książkach, a miał o czym pisać. Jego powieści traktują o nierównościach społecznych, ale też o prawach kobiet i wielu różnych tematach, które są aktualne również dzisiaj. Podobnie jest z "Królewiczem i żebrakiem".

Każdy zna tę historię. Biedny Tom i bogaty, ale nieszczęśliwy Edward. Żebrak i książę. Spotykają się i od tego czasu ich życia wywracają się do góry nogami, a właściwie to zamieniają się życiami! Jak Tom poradzi sobie w roli dziedzica, któremu wszyscy usługują? I co będzie z Edwardem, który zrzuci jedwabie dla łachmanów?



Warto wspomnieć o wydaniu tej książki. Pasuje do innych klasycznych propozycji od Zysk i S-ka, ma ten sam materiałowy grzbiet i wstążeczkę do zakładania. Czytanie umilają ilustracje, które kojarzą mi się z rysunkami, które oglądałam w książeczkach, które dostałam na Boże Narodzenie, gdy byłam dzieckiem.

Warto zainwestować w tę książkę i w inne z tej serii. Będą wspaniałym źródłem radości dla was i dla waszych pociech.

pokaż więcej

 
2018-06-12 11:26:22
Dodała książkę na półkę: Przeczytane

"Przybysz" to historia, którą napisało życie. Opowieść o chłopcu w wieku mojego brata, który skazany został na tygodnie tułaczki po lasach, polach i wsiach. Na spanie pod gołym niebem, na wyjadanie mrówek i na zbieranie podejrzanych roślin, by oszukać głód. Wyrwany z domu pełnego miłości, ale też porządku. Zastanawiam się, co zrobiłby w takiej sytuacji mój brat? Pewnie szukałby w dziuplach... "Przybysz" to historia, którą napisało życie. Opowieść o chłopcu w wieku mojego brata, który skazany został na tygodnie tułaczki po lasach, polach i wsiach. Na spanie pod gołym niebem, na wyjadanie mrówek i na zbieranie podejrzanych roślin, by oszukać głód. Wyrwany z domu pełnego miłości, ale też porządku. Zastanawiam się, co zrobiłby w takiej sytuacji mój brat? Pewnie szukałby w dziuplach ładowarki do iPhona, a potem marudził, że nie ma jego ulubionych kabanosów dojrzewających.

Być może ta historia nie poruszyła mnie tak jak powinna. Przeczytałam już sporo książek Barbary Engelking czy Grossa, od "Złotych żniw" po "Sąsiadów". Moje humanistyczne zainteresowania przewlokły mnie przez pogrom kielecki i powstania w obie strony. Zakładam, że jeśli nie czytacie książek tego typu, to ta może złamać wasze serce.

Ta powieść jest całkiem inna od poprzedniej książki pana Tymińskiego. Owszem, też traktuje o wojnie i jej ciemnych stronach, ale jest zupełnie inaczej opowiedziana. "Wołyń. Bez litości" pachniał mężczyzną. Główny bohater nadawał historii czegoś surowego i męskiego, natomiast "Przybysz" jest mimo całej potwornej oprawy bardzo lekki w czytaniu. Ja uwierzyłam, że tę historię opowiada mi zagubiony chłopiec, który stracił przyjaciela i nie wie, co zjeść na śniadanie.

Grozy dodaje realność tych wydarzeń. Na skrzydełku możemy zobaczyć zdjęcie autora z bohaterem powieści, a zakończenie pozwala nam wyobrazić sobie, że siedzimy z nim w pokoju podobnym do domów naszych dziadków i słuchamy jego wspomnień, których właściwie sam nie jest do końca pewien.

W obecnych czasach potrzeba nam takich książek. Powieści, które pokażą, że to, co teraz się dzieje, może doprowadzić do czegoś strasznego. Antysemityzm w kraju, w którym nie ma Żydów to wielkie zagrożenie, a jego konsekwencją mogą być wydarzenia opisane w twórczości pana Tymińskiego.

pokaż więcej

 
2018-06-07 19:10:58
Dodała książkę na półkę: Przeczytane
Cykl: Manitou (tom 3)

Bardzo lubię Grahama Mastertona. Kiedyś każda jego książka mi się podobała, te nowsze są dla mnie czasem przyjemne, czasem jedynie przeciętne, ale serię Manitou pamiętam, choć czytałam pierwszy tom bardzo dawno. Jak dla mnie to takie typowe książki z cyklu horror. Jest duch, który w każdym tomie zostaje uśmiercony, ale koniec końców i tak coś się w nim jeszcze tli. Są bohaterowie pełni odwagi... Bardzo lubię Grahama Mastertona. Kiedyś każda jego książka mi się podobała, te nowsze są dla mnie czasem przyjemne, czasem jedynie przeciętne, ale serię Manitou pamiętam, choć czytałam pierwszy tom bardzo dawno. Jak dla mnie to takie typowe książki z cyklu horror. Jest duch, który w każdym tomie zostaje uśmiercony, ale koniec końców i tak coś się w nim jeszcze tli. Są bohaterowie pełni odwagi i pomysłów na pokonanie stwora i jest ta swoista, lepka atmosfera, którą Masterton potrafi stworzyć w sposób mistrzowski i spójny. Czytając w nocy można się naprawdę nieźle wystraszyć i mieć problemy z późniejszym odwiedzeniem łazienki (wiem z doświadczenia).



Cała ta seria jest strasznie w swoim stylu sprzeczna, bo z jednej strony autor jest takim bajarzem, trochę kojarzy mi się z Kingiem, opowiada i czaruje, uwielbia wtrącać sceny erotyczne, które czasem są wyjęte żywcem z pornografii, a czasem czułe i delikatne, a kilka stron później mamy wnętrzności rozrzucone na podłodze, obcięte członki, zmasakrowane ciała i morze krwi. Typowy Masterton. Groza jego powieści nie polega jednak na tym typowo ludzkim i filmowym czynniku jakim jest obrzydzenie, ale podsycana zostaje przez niezwykłe zjawiska, jak np. indiański demon. Jeśli spojrzy się na to w takiej rozsypce: seks, flaki i Indianie, to myślimy, że to jakieś głupoty i szkoda na nie papieru, ale nie, zaręczam wam, że to świetne powieści pełne grozy i napięcia.

Seria ma to do siebie, że nie trzeba jej czytać w całości. "Ducha zagłady" da się przeczytać bez "Zemsty Manitou", choć ja uwielbiam wychwytywać te smaczki przeznaczone dla starego czytelnika. Jeśli szukacie prawdziwego horroru z lewitującymi meblami, wywoływaniem duchów i z brutalnymi scenami, to musicie sięgnąć po serię Manitou.

pokaż więcej

 
2018-06-02 13:16:12
Dodała książkę na półkę: Przeczytane

Jeśli zapytalibyście mnie o ulubioną serię dla dzieci, odpowiedziałabym, że to książki Suzanne Collins (tak, tej od "Igrzysk Śmierci") z cyklu "Kroniki Podziemia", bo to faktycznie ciekawe i ładnie wydane książki o tych cechach, które dzieciom powinno się wpajać: o miłości, przyjaźni, odwadze, braterstwie i bohaterstwie. Dlaczego nie poleciłabym serii Brandona Sandersona? Bo to w ogóle nie są... Jeśli zapytalibyście mnie o ulubioną serię dla dzieci, odpowiedziałabym, że to książki Suzanne Collins (tak, tej od "Igrzysk Śmierci") z cyklu "Kroniki Podziemia", bo to faktycznie ciekawe i ładnie wydane książki o tych cechach, które dzieciom powinno się wpajać: o miłości, przyjaźni, odwadze, braterstwie i bohaterstwie. Dlaczego nie poleciłabym serii Brandona Sandersona? Bo to w ogóle nie są książki dla dzieci.




Myślałam o nich błędnie przez trzy tomy. Sądziłam, że to niezwykle zabawne historie dla dzieci. Mamy tam trzynastolatka w roli głównej, przygody w zmyślonej krainie, magiczne moce itd. Dopiero czwarty tom dał mi do myślenia. Ten rozdźwięk między Ciszlandami i Wolnymi Królestwami, te utarte schematy i my, Ciszlandczycy pod władzą Bibliotekarzy. Przecież to, co autor mówi w posłowiu jest apelem do wszystkich ludzi: Bibliotekarze istnieją naprawdę. To ci ludzie, którzy w codziennych wiadomościach wmawiają nam głupoty, zabierają wolność i próbują utworzyć bardzo hermetyczny świat. Może to nie jest blog o polityce, ale te zabawne książeczki z pewnością są o niej. Czwarty tom zabrał się za coś nam bliskiego: wojny. Przecież toczą się cały czas, ale my zamykamy na nie oczy, nie dotyczy nas to, nie chcemy wysyłać tam pomocy, przeciwnie, Nasze misje pokojowe polegają na zrzucaniu bomb. Broń to teraz zabawki. Kupujemy chłopcom plastikowe karabiny, oswajamy ich z okrucieństwem.

Mimo tych wszystkich moich odkryć, uważam, że to nadal wspaniałe książki, jeśli chodzi o styl autora. Robi tam co chce. Na setnej stronie zdradza zakończenie, celowo psuje momenty kulminacyjne i wtrąca głupoty w momentach zadumy. Książki Sandersona są napisane tak, że nie chce się ich kończyć i już boli mnie serce, bo wiem, że nasza przygoda niedługo się skończy.

Serdecznie polecam te książki waszym dzieciom, bo traktują o poświęceniu, prawdzie, przyjaźni i rodzinie, ale też polecam je wam, bo otwierają oczy na okrucieństwa dzisiejszego świata i z pewnością będą dobrą odskocznią od tych waszych Ciszlandzkich bajek nudnych jak paluszki rybne.

pokaż więcej

 
2018-05-31 14:58:06
Dodała książkę na półkę: Przeczytane

Książki Aleksandry Tyl zrobiły mi psikusa, bo byłam pewna, że "Szalona wiosna" to dopiero pierwszy tom z czterech. Okazało się przeciwnie, był ostatnim, a pojawiły się przed nim "Anielska zima", "Karmelowa jesień" i "Magiczne lato". Jedyny plus tej sytuacji był taki, że mogłam przeczytać opinie o wcześniejszych jej książkach i wszystkie były dobre, ich średnie na lubimyczytać przekraczają... Książki Aleksandry Tyl zrobiły mi psikusa, bo byłam pewna, że "Szalona wiosna" to dopiero pierwszy tom z czterech. Okazało się przeciwnie, był ostatnim, a pojawiły się przed nim "Anielska zima", "Karmelowa jesień" i "Magiczne lato". Jedyny plus tej sytuacji był taki, że mogłam przeczytać opinie o wcześniejszych jej książkach i wszystkie były dobre, ich średnie na lubimyczytać przekraczają siódemkę. A jak było z "Szaloną wiosną"?



Było naprawdę wiosennie i szalenie zabawnie. W ogóle sam pomysł na "problem" głównej bohaterki był zaskakujący i zwiastował zakręconą historię, no bo kto normalny wynajmuje szamana, by zemścić się na swojej miłości? Nie oznacza to jednak, że Dorota była bohaterką przeze mnie nielubianą. Przeciwnie. Darzę ją wielką sympatią. Jej pomysły, czyny i wypowiedzi niejednokrotnie doprowadziły mnie do śmiechu. Chętnie poznałabym ją i zaprzyjaźniła się z taką zwariowaną osobistością.

To jest typowa wiosenna książka. Idealna do poczytania w hamaku, ponieważ strony same się przewracają, akcja płynie wartko, ciągle coś się dzieje. Postacie są nietuzinkowe, nadają powieści charakteru. Fakt, że nie czytałam poprzednich książek pani Tyl, w ogóle mi nie przeszkadzał. Mam teraz na nie ochotę, ale chyba zostawię je sobie na inne pory roku. Zobaczymy, czy też są tak dopasowane.

pokaż więcej

 
2018-05-26 14:00:57
Dodała książkę na półkę: Przeczytane

"Nawiedzony dom na wzgórzu" zebrał mnóstwo skrajnych opinii. Jedni mówili, że jest beznadziejny, a inni, że to jedno z najwybitniejszych dzieł gatunku. Zdecydowanie stanęłam po stronie tych drugich. Do dziś, gdy myślę o tych cudownych, gotyckich opisach i o atmosferze, która osnuwała całą powieść, mam ciarki na plecach. Czy "Zawsze mieszkałyśmy w zamku" dorównuje swojej poprzedniczce?

Nie...
"Nawiedzony dom na wzgórzu" zebrał mnóstwo skrajnych opinii. Jedni mówili, że jest beznadziejny, a inni, że to jedno z najwybitniejszych dzieł gatunku. Zdecydowanie stanęłam po stronie tych drugich. Do dziś, gdy myślę o tych cudownych, gotyckich opisach i o atmosferze, która osnuwała całą powieść, mam ciarki na plecach. Czy "Zawsze mieszkałyśmy w zamku" dorównuje swojej poprzedniczce?

Nie wiem. Minął prawie miesiąc od przeczytania przeze mnie tej książki i nadal nie mam pojęcia! To było coś dziwnego... Ale chyba w ten dobry sposób. Na początku było trochę nudno, ale jednak tajemniczo. Później, gdy pojawił się ten śmieszny kuzyn, myślałam: o nie, to robi się jakieś przewidywalne, wyczuwam aferę w stylu Mody na sukces... Ale nie! Przez jedno, pozornie drobne wydarzenie wszystko się zmienia i... nie wiem. Wciąż nie wiem.

Czegoś mi brakuje w tej książce. Jest bardzo krótka i pozostawia wiele wątków nierozwiązanych. Dlaczego właściwie rodzina została otruta? Jej członkowie są znienawidzeni przez społeczeństwo, ponieważ? Wszyscy zachowują się dziwnie, wręcz deprymująco działają na czytelnika. Mówią głupie z pozoru rzeczy i robią jakieś czynności z kosmosu. Samo zakończenie miesza w głowie i nie pozwala odnaleźć odpowiedzi. Miałam już w głowie wizję, że może te dwie siostry przez całą książkę były martwe i czytamy tylko o ich duchach, ale wiele wydarzeń to wyklucza. Są też absurdalne zdarzenia typu nagłe nawrócenie się mieszkańców i życie tych dwóch kobiet - dorosłych, które ubierają się w obrusy zamiast kupić nowe rzeczy.

Nie mogę powiedzieć, że to było złe. To już druga książka Jackson, która, ostatnimi stronami, sprawiła, że miałam otwarte ze zdziwienia usta i główkowałam bardzo długo, o co tu mogło tak naprawdę chodzić? Dla fanów gatunku godna polecenia.

pokaż więcej

 
2018-05-22 21:31:24
Dodała książkę na półkę: Przeczytane
Autor:

Z góry przepraszam za jakość zdjęć, ale to chyba wina bloggera, ponieważ wcześniej wyglądały o wiele lepiej, a jednak chciałam wam pokazać to cudo w środku, bo naprawdę warto to zobaczyć (na żywo jeszcze bardziej).





A skoro zaczęłam od wyglądu, to skupmy się na nim jeszcze chwilkę. Okładkowa cena tej książki to czterdzieści złotych bez grosza. Za tę kwotę można kupić zwykłą powieść z...
Z góry przepraszam za jakość zdjęć, ale to chyba wina bloggera, ponieważ wcześniej wyglądały o wiele lepiej, a jednak chciałam wam pokazać to cudo w środku, bo naprawdę warto to zobaczyć (na żywo jeszcze bardziej).





A skoro zaczęłam od wyglądu, to skupmy się na nim jeszcze chwilkę. Okładkowa cena tej książki to czterdzieści złotych bez grosza. Za tę kwotę można kupić zwykłą powieść z sklepu empik, ale też tę cudowną (właściwie) encyklopedię. Okładka wydaje się być powleczona w całości jakimś materiałem. Niezwykle przyjemna w dotyku, twarda, z pewnością posłuży bardzo długo i będzie się fascynująco prezentowała. W środku mnóstwo obrazków, cytatów, zdobień i wiadomości. Moim zdaniem to idealny prezent na urodziny czy Komunię Świętą, skoro jesteśmy już w majowych klimatach.





Dlaczego nazywam ten twór encyklopedią? Bo zawiera mnóstwo wiadomości! To są takie zwykłe rzeczy, o których jednak nie mamy pojęcia. Dowiemy się tutaj jak odczytywać konstelacje, rozpalać ognisko za pomocą patyków, suszyć kwiaty, gwizdać z trawy, przechadzać się, wykonywać gry, łapać ryby rękoma, przycinać żywopłot, rozpoznawać drzewa, kwiaty, zwierzaki i robić wiele innych rzeczy. To też świetny pomysł na prezent dla harcerza!



W obecnych czasach ta książka jest po prostu ważna. Ciekawie napisana i traktująca o czymś, co pozwoli nam na chwilę wolności i wytchnienia. Z pewnością skłoni do odłożenia telefonu i do spróbowania swoich sił w łowieniu ryb ręką, bo dlaczego nie? Czy ktoś z was to kiedyś robił? Może warto spróbować? Zdecydowanie polecam.

pokaż więcej

 
2018-05-22 21:26:12
Dodała książkę na półkę: Przeczytane

Z pewnością wszyscy znają sławetną serię Uniwersum Metro 2033. Dobrze, prawie wszyscy. Ja nie znam. Widziałam ją wiele razy, ale zawsze wydawało mi się, że tych książek jest tak strasznie dużo, że nie udałoby mi się ich nadrobić do końca życia. Uniwersum Metro 2035 to pewne odgałęzienie tej serii inspirowane prozą Glukhovskiego. Jak Szymon Wroczek poradził sobie z kontynuacją dzieła tego... Z pewnością wszyscy znają sławetną serię Uniwersum Metro 2033. Dobrze, prawie wszyscy. Ja nie znam. Widziałam ją wiele razy, ale zawsze wydawało mi się, że tych książek jest tak strasznie dużo, że nie udałoby mi się ich nadrobić do końca życia. Uniwersum Metro 2035 to pewne odgałęzienie tej serii inspirowane prozą Glukhovskiego. Jak Szymon Wroczek poradził sobie z kontynuacją dzieła tego poczytnego autora?



O ile Szymon Wroczek poradził sobie wspaniale, gorzej było ze mną. Myślałam, że to będą zupełnie odrębne historie, a jednak. Chyba nigdy nie czytałam nic w stylu postapokaliptycznym i strasznie ciężko przyszło mi zaprzyjaźnianie się z tą powieścią. Nie mogłam odnaleźć się w tym świecie, dziwnych słowach i sytuacjach. Na szczęście autor wziął pod uwagę takich amatorów jak ja i stara się dokładnie nakreślić sytuację.

Te wszystkie momenty zmieszania wynagradza jednak wartka akcja, która naprawdę przenosi nas do innego świata. Z czasem zaczęłam interesować się tym tworem i pozwoliłam, by ten niezwykły klimat mnie pochłonął. Wroczek pisze niesamowicie, tak lekko i prosto, ale ze smakiem. To, co robi ze słowami jest niezwykłe.



Klimat zachwyca, ale i tak najwspanialsze są sylwetki bohaterów. Główna postać, czyli Uber, to mężczyzna (prawie) idealny. Zabawny, odważny i urodzony przywódca, a jednak ludzki, bliski czytelnikowi.

Szymon Wroczek to świetny pisarz, który zachęcił mnie do sięgnięcia po wcześniejsze książki z Uniwersum Metro. Czekam też na kolejne i rozpoczynam poszukiwania innych powieści tego pisarza. Koniecznie musicie po nie sięgnąć!

pokaż więcej

 
2018-05-22 21:22:17
Dodała książkę na półkę: Przeczytane

Nie czytałam "Opowieści podręcznej", ale ciągle słyszałam pochlebne opinie o niej. Mówiono mi, że to książka o tym jak jedna mała rzecz może zmienić świat. Na zdjęciu trzymam w rękach debiut Atwood, czyli książkę, którą napisała, nim została znaną na całym świecie pisarką. Co wtedy chciała powiedzieć?

Pomysł przypomina mi trochę książki Stephena Kinga. Nie fabularnie, ani językowo, ale...
Nie czytałam "Opowieści podręcznej", ale ciągle słyszałam pochlebne opinie o niej. Mówiono mi, że to książka o tym jak jedna mała rzecz może zmienić świat. Na zdjęciu trzymam w rękach debiut Atwood, czyli książkę, którą napisała, nim została znaną na całym świecie pisarką. Co wtedy chciała powiedzieć?

Pomysł przypomina mi trochę książki Stephena Kinga. Nie fabularnie, ani językowo, ale przesłaniowo. Król często porusza zagadnienia przeszłości, pokazuje jak małe rzeczy mogą nas ukształtować lub zniszczyć. Często przedstawia ludzi dojrzałych, którzy nękani są zdarzeniem, które moglibyśmy wziąć za błahe. Podobnie robi Atwood i robi to bardzo dobrze.

To nie jest książka, o której można napisać: lekka i wiosenna. To raczej taka powieść do fotela, kawy i grubego koca. Płynie, otula, jest momentami ciężka, potrafi nawet znudzić, ale podąża gdzieś za nami, skłania do przemyśleń, pragnie czasu i spokoju. Nie ma tutaj wielu dialogów. Często rozmowy przedstawiane są w formie opowieści, więc wątpię, by była to książka na raz. I bardzo dobrze, To powinna być książka na długo.

To dobra książka dla tych, którzy interesują się psychologią, bo tematem powieści niby jest problem głównej bohaterki, ale sama jej postać jest zamknięta. Nie zdradza swoich uczuć, raczej mówi o innych ludziach, o miejscach, o wspomnieniach. Bardzo ciężko jest do niej dotrzeć, odszukać to, co tak naprawdę w niej jest.

Trudna książka, ale warta tego trudu.

pokaż więcej

 
Moja biblioteczka
309 145 852
Porównaj książki w Waszych biblioteczkach.
Sprawdź oceny wspólnych książek.
Tyle książek ma ten użytkownik w swojej biblioteczce.
Tyle opinii dodał ten użytkownik.
Tyle plusów otrzymał ten użytkownik za swoje wypowiedzi.
Znajomi (9)

Ulubieni autorzy (1)
  • Stephen King
    Stephen King
    12745 fanów
    128 książek
    84729 czytelników
Lista ulubionych autorów
Ulubione cytaty (116)
lista cytatów
zgłoś błąd zgłoś błąd