Agnieszka 
status: Czytelnik, ostatnio widziany 14 godzin temu
Aktywności (z ostatnich 3 miesięcy)
2018-08-07 10:47:53
Dodał książkę na półkę: Przeczytane, Posiadam
Autor:
Cykl: Harry Potter (tom 7)
 
2018-08-07 10:47:24
Dodał książkę na półkę: Przeczytane, Posiadam
Autor:
Cykl: Harry Potter (tom 6)
 
2018-08-07 10:46:14
Dodał książkę na półkę: Przeczytane, Posiadam
Autor:
Cykl: Harry Potter (tom 5)
 
2018-07-29 20:24:22

Moja pierwsza miłość pełna była szalonych kroków. Pierwszym było spotkanie jako nastolatka po rozmowach na gadu-gadu. Nawiązanie znajomości, spotkania, pierwsze podróże autobusem w zupełnie nieznane części miasta i pierwsze pocałunki. Później zerwanie tej znajomości i odszukanie jej po latach. Ryzyko – czy nie zostanę odrzucona? W końcu tyle czasu upłynęło. Następne spotkanie – tym razem... Moja pierwsza miłość pełna była szalonych kroków. Pierwszym było spotkanie jako nastolatka po rozmowach na gadu-gadu. Nawiązanie znajomości, spotkania, pierwsze podróże autobusem w zupełnie nieznane części miasta i pierwsze pocałunki. Później zerwanie tej znajomości i odszukanie jej po latach. Ryzyko – czy nie zostanę odrzucona? W końcu tyle czasu upłynęło. Następne spotkanie – tym razem zostaliśmy parą. Nie na długo – wybaczenie ukrywanej zdrady. Później wyjazdy - jak wtedy myślałam - na drugi koniec świata – w końcu miałam 17 lat i pierwszy raz w życiu leciałam sama samolotem, przechodziłam odprawę, witałam się z obcym krajem. Później złożenie dokumentów na studia, oczywiście do Anglii, bo tam mieszkał mój Luby (na szczęście operacja zakończona niepowodzeniem). Zamieszkanie w dzielnicy hinduskiej, gdzie moje spodenki do połowy uda budziły sensację, na dodatek w sąsiedztwie dzielnicy czarnych, gdzie niestety mimo serdeczności - białych nie darzono sympatią (nie jestem rasistką, naprawdę starałam się być miłą!). Aż wreszcie powrót do kraju. Bolesne zerwanie, po trzech miesiącach bez kontaktu i rzucenie się w szalony związek z moim obecnym mężem, ale to już zupełnie inna, długa historia :)

pokaż więcej

więcej...
 
2018-07-29 20:13:25

Zawsze marzyłam o pracy malarki. Świt pośród kołyszących się traw, pędzel płynący płynnie po płótnie, barwy mieszane tak, by oddać ten jeden, niepowtarzalny odcień nieba. Wąska, włoska uliczka. Kawałek murku, szkicownik i piękna, nieodkryta przez znawców sztuki kamienica. Z okna wystaje uśmiechnięta babcia o śnieżnobiałym uśmiechu, a pod oknami umorusane dziecko krzyczy do niej i śmiejąc się... Zawsze marzyłam o pracy malarki. Świt pośród kołyszących się traw, pędzel płynący płynnie po płótnie, barwy mieszane tak, by oddać ten jeden, niepowtarzalny odcień nieba. Wąska, włoska uliczka. Kawałek murku, szkicownik i piękna, nieodkryta przez znawców sztuki kamienica. Z okna wystaje uśmiechnięta babcia o śnieżnobiałym uśmiechu, a pod oknami umorusane dziecko krzyczy do niej i śmiejąc się pokazuje różowe od zjadanych winogron dłonie - a to wszystko utrwalone na papierze. Uśmiech ukochanego, gdy usłyszał cudowne TAK! namalowany niedługo później - tak, by nigdy nie zapomnieć, by zawsze móc sobie przypomnieć tę radość i miłość w spojrzeniu. Malarze widzą świat inaczej, głębiej. Malowanie to trochę tak, jak zagłębianie się w fabułę książki - inny świat, inne doznania, różne emocje. Tylko niestety talentu mi nieco brak i wielu sławnych byłoby bogatych, ale po śmierci, więc mało opłacalny interes, ale i tak praca moich marzeń.

pokaż więcej

więcej...
 
2018-07-29 19:57:08
Wypowiedział się w dyskusji: Wojna pokoleń - wygraj książkę "Psikus".

Najbardziej w moim pokoleniu zaskakuje mnie zapał. Nieważne, czy do rzeczy dobrych, czy złych. Jak się cieszymy, cieszymy się do granic, jak się bawimy, zarażamy zabawą wszystkich wokół, jak nienawidzimy, to ze wszystkich sił siejąc zniszczenie. Czasem przydałaby się odrobina refleksji, czy to w co się angażujemy rzeczywiście na zaangażowanie zasługuje. Bo czy naprawdę warto uprzykrzać z takim... Najbardziej w moim pokoleniu zaskakuje mnie zapał. Nieważne, czy do rzeczy dobrych, czy złych. Jak się cieszymy, cieszymy się do granic, jak się bawimy, zarażamy zabawą wszystkich wokół, jak nienawidzimy, to ze wszystkich sił siejąc zniszczenie. Czasem przydałaby się odrobina refleksji, czy to w co się angażujemy rzeczywiście na zaangażowanie zasługuje. Bo czy naprawdę warto uprzykrzać z takim zapałem życie starszej pani spod piątki, bo poprosiła o uciszenie szampańskiej zabawy w środku nocy? Lub czy protest na temat "x" rzeczywiście ma podstawę, czy to może medialna szopka z okrojonymi informacjami? Być może kwesta na rzecz chorej Basi nie musi się spotykać z obrzucaniem błotem każdego, kto pomocy odmówi. Podsumowując - zadziwiający jest zapał, trzeba go tylko dobrze miarkować :)

pokaż więcej

więcej...
 
2018-07-04 16:12:19
Dodał książkę na półkę: Przeczytane
Cykl: Kwiat paproci (tom 4)

Książka choć początkowo zdaje się być przewidywalna, to będąc w połowie czytania spotkała mnie miła niespodzianka - fabuła mnie zaskoczyła i to nie jednokrotnie. Czyta się szybko, przyjemnie. Lektura nieco inna, a mimo wszystko polska wplatająca w literacką fikcję wiele dawnych obrzędów i prawd dawnych czasów. Zdecydowania wciąga, czyta się ją bez przymusu i z przyjemnością.

 
2018-07-04 16:11:35
Dodał książkę na półkę: Przeczytane
Cykl: Kwiat paproci (tom 3)
 
2018-06-23 10:40:07

Moje urodziny wypadają 2 dni przed urodzinami mojej starszej siostry. Dzieli nas 5 lat, co w dzieciństwie było prawdziwą przepaścią rozwojową, jednak ze względu na bliskość dat, świętowałyśmy zawsze razem. Pierwsze przebłyski, które pamiętam wiążą się z tortem jedzonym przy biurku lub na kolanie (ci, którzy nie zmieścili się już przy blacie), przesiadywaniem na podłodze, włosami związanymi w... Moje urodziny wypadają 2 dni przed urodzinami mojej starszej siostry. Dzieli nas 5 lat, co w dzieciństwie było prawdziwą przepaścią rozwojową, jednak ze względu na bliskość dat, świętowałyśmy zawsze razem. Pierwsze przebłyski, które pamiętam wiążą się z tortem jedzonym przy biurku lub na kolanie (ci, którzy nie zmieścili się już przy blacie), przesiadywaniem na podłodze, włosami związanymi w dwa kucyki, eleganckimi spodniami w drobną kratkę i białymi koszulkami odsłaniającymi pępek. Dorośli byli w drugim pokoju, my jako dzieci wolałyśmy bawić się we własnym gronie. Były to pierwsze urodziny, które miały równoległą imprezę z koleżankami, więc moja siostra nie była zbyt zadowolona z mojej obecności, a dla mnie było to fascynujące – każde dziecko chce spędzać czasu ze znajomymi starszego rodzeństwa. Przy dmuchaniu świeczek na torcie obok dorosłego szampana na stole stał przygotowany mój pierwszy szampan dziecięcy - truskawkowy. W oczach odbijały się ogniki, goście bili brawo, nieco nierówny, najpiękniejszy, zrobiony przez mamę tort rozpływał się w ustach. Smakował owocami i prawdziwą, ubitą śmietaną. W „dużym pokoju” blokowego mieszkania mieściło się 17 osób. A najlepiej zapamiętany prezent dnia to puzzle z bajki dzwonnik z Notre Dame (dla mnie) i przegrana kaseta z przebojami Petera Andrew (dla mojej siostry od koleżanek). Nie była potrzebna restauracja, drogie prezenty, bez których dzisiaj wiele dzieci nie wyobraża sobie urodzin. Było cudownie tak, jak było.

pokaż więcej

więcej...
 
2018-06-20 18:39:22
Dodał książkę na półkę: Przeczytane
 
2018-06-20 18:34:46
Dodał książkę na półkę: Przeczytane
 
2018-06-15 18:30:00

Raz, dwa, trzy
Łowcą byłeś Ty.
Cztery, pięć, sześć
Zwierzyną stałeś się.
Uciekaj prędko nim Cię zły Pan złapie
I w ponure miejsce z Tobą w mig poczłapie!
Uważaj co robisz,
Ostrożnie stawiaj krok,
Czarnych motyli się strzeż,
Nie wchodź nigdy w mrok.
Raz, dwa, trzy
W cieniu byłeś Ty.
Cztery, pięć, sześć
Łowca dopadł Cię.

więcej...
 
2018-05-28 15:39:19

Jako dziecko marzyłam o:
1. Zostaniu czarownicą: latać na miotle, robić sztuczki, sprzątać pokój jedynym machnięciem różdżki, a ubranie zakładać przez wykonanie obrotu. Świat magii w książkach jest zawsze fascynujący, nieograniczony. Niczym Alicja w krainie czarów chciałam zwiedzić cudowny świat, jak Harry Potter uczyć się czarodziejstwa w magicznej szkole, i jak Sabrina nastoletnia czarownica...
Jako dziecko marzyłam o:
1. Zostaniu czarownicą: latać na miotle, robić sztuczki, sprzątać pokój jedynym machnięciem różdżki, a ubranie zakładać przez wykonanie obrotu. Świat magii w książkach jest zawsze fascynujący, nieograniczony. Niczym Alicja w krainie czarów chciałam zwiedzić cudowny świat, jak Harry Potter uczyć się czarodziejstwa w magicznej szkole, i jak Sabrina nastoletnia czarownica czarować dla zabawy.

2. Dotarciu na koniec tęczy, odnalezieniu zielonych skrzatów i garnca ze złotem: podróż na drugi koniec tęczy, zjazd po jej kolorowej krawędzi wydawały się cudowną przygodą, bieganie, żeby dogonić brzeg było świetną zabawą, poznanie niezwykłych, magicznych skrzatów to poznanie innego świata, a garnek ze złotem to niezliczona liczba zabawek i gum kulek. Czego więcej trzeba do szczęścia dziecku?

3. Zostaniu weterynarzem: moje dziecięce wyobrażenie było nieco różne od rzeczywistości. Teraz już wiem, że to nie zabawa ze zwierzątkami, głaskanie kociaków i szczeniaczków, poznawanie fascynujących gatunków zwierząt i rozmowy na przykład z gadającymi papugami. Ale dawniej było to dla mnie spełnienie marzenia, osiągnięcie szczęścia przez „kiedy będę dorosła będę miała najlepszą pracę na świecie”.

Czy te przekonania nadal we mnie tkwią? Tak! Chciałabym czarować, mieć garnek samonapełniający się złotem i wykonywać pracę marzeń, która byłaby czystą przyjemnością. Jednak wyobraźnia wyobraźnią, a rzeczywistość rzeczywistością. Ostatnie udało się spełnić, choć w innym zawodzie.

pokaż więcej

więcej...
 
2018-05-28 14:49:58

Znów przeprowadzka. Tylko As jest przy mnie. Cierpliwy, ciepły, wysłucha, pocieszy. Jeden minus – za dużo futra. Mowa o moim psie, on nigdy nie złamał mi serca. Ale dość ponurych myśli! Wysiadając ze zmęczonej solówki budzę sensację – kobieta w dużym aucie wywołuje zdziwienie, a prowadząca firmę przeprowadzkową, w której jest kierowcą, to szczyt zdumienia.
- Panienka zbłądziła? Dostawa to...
Znów przeprowadzka. Tylko As jest przy mnie. Cierpliwy, ciepły, wysłucha, pocieszy. Jeden minus – za dużo futra. Mowa o moim psie, on nigdy nie złamał mi serca. Ale dość ponurych myśli! Wysiadając ze zmęczonej solówki budzę sensację – kobieta w dużym aucie wywołuje zdziwienie, a prowadząca firmę przeprowadzkową, w której jest kierowcą, to szczyt zdumienia.
- Panienka zbłądziła? Dostawa to dalej, będzie widać znak.
- Witam, nie do sklepu, do domu. Wynajmuję mieszkanie na parterze.
- To witam serdecznie, Józef – ukłonił mi się starszy pan w lekko znoszonym garniturze.
-Dziadek! Cho na lody! – woła wisząc na trzepaku dziewczynka. Dmucha balona z gumy do żucia, który pękając oblepia jej nos.
- Pani wybaczy, łakocie wzywają.
Po odejściu pana Józefa zaczynam nosić krzesła. Później stół. Pcham go do krawędzi paki, ale podłoga z licznymi dziurami stawia opór. Gdzie moi pomocnicy? Mieli być godzinę temu!
- Sama chcesz wszystko targać?
Obracam głowę, widzę dziewczynę z irokezem w skórzanej kurtce.
- Czekam na pomoc, ale się spóźniają.
- To czekaj, na razie my pomożemy. Eee! Kajtek, Mania!
Dołączają do niej dziewczyna wpatrująca się w czubek swoich butów przez ogromne okulary i napakowany, wysoki chłopak.
- Kajtek, Mania, ja jestem Gocha.
- Baśka, miło mi.
- O! Jaki cudny psiak! Chodź tu, no co maluchu! – ku mojemu zdziwieniu to paker, który nie wygląda na delikatnego.
- Ty mi się tu nie rozckliwiaj, łap za te graty, dziewczyna nie da rady sama.
Chłopak bez zająknięcia wykonuje polecenie. Będzie ciekawie – za mną dwie godziny, a już tworzy mi się w głowie mała galeria mieszkających tu osobowości.

pokaż więcej

więcej...
 
2018-05-28 09:29:13
Dodał książkę na półkę: Przeczytane, Posiadam
Autor:
Cykl: Facet na telefon (tom 1)
 
Moja biblioteczka
20 1 3
Porównaj książki w Waszych biblioteczkach.
Sprawdź oceny wspólnych książek.
Tyle książek ma ten użytkownik w swojej biblioteczce.
Tyle opinii dodał ten użytkownik.
Tyle plusów otrzymał ten użytkownik za swoje wypowiedzi.
Znajomi (0)
Lista jest pusta
zgłoś błąd zgłoś błąd