KATARZYNA 
status: Czytelnik, ostatnio widziany 1 tydzień temu
Aktywności (z ostatnich 3 miesięcy)
2018-11-17 10:29:33
Dodał książkę na półkę: Przeczytane

Od dawna planowałam przeczytać tę książkę. Gdy byłam gdzieś, gdzie jest Empik, pytałam o tę pozycję, ale (NIESTETY) nie była do kupienia „od ręki”. W końcu zamówiłam z przesyłką do domu. Chciałam poczekać do weekendu, bo po lekturze wcześniejszych książkach o Bałkanach, po odwiedzeniu wielokrotnie ukochanej Bośni i Hercegowiny wiedziałam, że trzeba uważnie i z szacunkiem podejść do takiej... Od dawna planowałam przeczytać tę książkę. Gdy byłam gdzieś, gdzie jest Empik, pytałam o tę pozycję, ale (NIESTETY) nie była do kupienia „od ręki”. W końcu zamówiłam z przesyłką do domu. Chciałam poczekać do weekendu, bo po lekturze wcześniejszych książkach o Bałkanach, po odwiedzeniu wielokrotnie ukochanej Bośni i Hercegowiny wiedziałam, że trzeba uważnie i z szacunkiem podejść do takiej lektury. Jednak nie mogłam się doczekać, zaczęłam w środę 🙂
Często rozpoczynam czytać książki od podziękowań, które tu akurat są na końcu, ale wspominam o nich, bo zawierają dobrą wskazówkę dla tych, którzy trafią do Sarajewa, ale także mogą być drogowskazem jak odebrać lekturę: „Niech wasze myśli powędrują w kierunku mojego Sarajewa, miasta legendy, nazywanego drugą Jerozolimą”. ❤
Żeby opowiedzieć o tej książce, musiałabym ją całą tutaj przytoczyć, bo inaczej po prostu się nie da. Zacznę od tego, na co (jako, że umiejętność wysławiania się w języku polskim mam potwierdzoną na piśmie) zwróciłam uwagę od samego początku. Język tej książki jest niewyobrażalnie piękny. Opisy i metafory, którymi posługuje się pani Joanna od razu podsunęły mi myśl, że każdy kolejny autor, którego dzieło będę czytała ma bardzo wysoko postawioną poprzeczkę. To powieść z elementami reportażu, pamiętnika, listów. Wszystko jest jednak tak pięknie kompozycyjnie zebrane, że czyta się dosłownie jednym tchem. Gdybym miała napisać krótko, to mały fragment powieści doskonale oddaje to co myślałam czytając: „W życiu czasami jest nam dane spotkać ludzi, których losy i postawa bardzo nas poruszają i uwrażliwiają na to, co dzieje się wokół”. ❤Dokładnie tak było, to jest książka z gatunku tych, o której się myśli jeszcze bardzo długo, którą ma się w głowie, która towarzyszy w codziennym życiu. Nie wiem jak mi się to udało, ale będąc 25 razy w BiH nigdy nie byłam w Sarajewie, jest plan, że zawitam tam „na chwilę” w kolejnym sezonie pilotując grupę, chociaż już teraz po lekturze wiem, że będzie to zbyt mało….
Pani Joanna zaczyna swoją opowieść o tym jak trochę „przymuszona” pojechała pod koniec lat osiemdziesiątych studiować do Sarajewa. Miasto widziane jej oczami jest piękne. Czułam się jakbym razem z autorką chodziła po bulwarze Obala Vojvode Stepe podziwiając bibliotekę Vijećnice, jakbym także siedziała na ławeczce przy studni na Bačaršiji, piła bosnanske kave, albo jadła tufahije (swoją drogą polecam, pyszny deser).❤ Z każdą kolejną kartą książki jesteśmy świadkami rodzącej się miłości do miasta, które już na zawsze pozostało w sercu autorki. Przyszedł też dzień, który zmienił wszystko. W uczelnianym barze Joanna spotkała się z Sejem, spojrzała w jego zielone, radosne oczy i wiedziała, że odtąd Sarajewo będzie jeszcze bardziej ważne, zupełnie nie przeczuwając w tamtej chwili, jak bardzo niebawem wszystko się zmieni.
Po zakończeniu studiów Joanna wraca do Krakowa i przygotowuje się do wakacyjnych odwiedzin Seja w jej rodzinnym domu. Czekają wszyscy. Tymczasem sielankę pełną marzeń, obietnic i dobrych emocji przerywa brutalnie trudna rzeczywistość. W kwietniu 1992 roku…wybuchła najbardziej brutalna, niewyobrażalna w skutkach, domowa wojna w historii… Niewiarygodne dziś dla nas jest to, że całkiem niedawno, bo zaledwie 26 lat temu; zupełnie niedaleko, bo cóż to jest w naszych czasach 1400km, wydarzyły się rzeczy, które nigdy nie powinny mieć miejsca w cywilizowanym świecie. Sarajewo, które w czasie olimpiady w 1984 roku zachwyciło fanów sportu, stało się dziesięć lat później "bohaterem" dzienników i wiadomości na całym świecie z zupełnie innego powodu. Niewinni ludzie, cywile mieszkający w tej i wielu innych miejscowościach przeżyli koszmar, o jakim niektórym się nawet nie śniło. W Sarajewie odciętym od świata, bez prądu, wody, podstawowych środków medycznych, jedzenia, bez kontaktu ze światem żyli ludzie. W tych nieludzkich warunkach każdego dnia starali się stworzyć namiastkę domu dla swoich rodzin. Przez wiele długich miesięcy uczyli się żyć pod ostrzałem pocisków moździerzowych i granatów. [„Srdjan mówił spokojnym głosem, bez uśmiechu, że oni tam w Sarajewie, próbują imitować normalne życie w nienormalnych warunkach, że to szaleństwo tak szybko się nie skończy. Że nie wierzą w pomoc ONZ ani całej Europy, ani całego świata, który nic sobie nie robi z tego, że oni umierają.”]
Autorka innej książki o tym mieście, Barbara Demick napisała: "...nawet dziś po doświadczeniach ostatnich dwudziestu lat - jedenastego września, wojny w Iraku i w Afganistanie - niełatwo wyobrazić sobie, jak potężnym szokiem była dla świata brutalna wojna w Bośni..."
Kolejne karty książki „Chwila na miłość” pokazują nam to wojenne oblicze, ale także walkę o codzienność, o przetrwanie, o życie. Radość z chwilowej dostawy prądu, z mydła dostarczonego w przesyłce, czy z filiżanki kawy. Z jednej strony drżymy o tych, którzy tkwili w sercu wojny, a z drugiej podziwiamy wszystkich, którzy zdołali uciec, albo będąc poza granicami nie mieli możliwości powrotu do Bośni. Zajęty sygnał telefonu, listy „idące” miesiącami, brak jakichkolwiek wiadomości, ciągły stres, życie w zawieszeniu – z tym wszystkim musiała zmierzyć się bohaterka. Jednak nie poddawała się ani na chwilę, mimo trudności od samego początku robiła wszystko, żeby być bliżej, żeby pomóc nie tylko Sejowi, ale innym bałkańskim znajomym. Dzięki determinacji, nielicznym chwilom kontaktu z narzeczonym, [„A czas, choćbyśmy tego nie chcieli, nie jest tu na ziemi nieograniczony, tylko biegnie, pędzi, przecieka przez palce. Nie można się z nim nie liczyć, tak jak on nie liczy się z nami”] ❤żarliwej modlitwie i wierze w Boga, uporowi zakorzenionemu w miłości udaje jej się dokonać niemożliwego. [„Prosimy Boga o różne rzeczy, powierzamy Mu nasze pragnienia, plany, uczucia, krzyże, ale to Bóg wie, co z tego, o co prosimy, jest przeznaczone dla nas, a co nie, i z czym się uporamy lub z czym będzie nam bardzo ciężko”.] ❤W tym czasie ogromną podporą byli inni ludzie, ci którzy doskonale rozumieli sytuację, bo sami w taki czy inny sposób byli związani z oblężonym miastem, albo tacy, którzy potrafili dzięki ogromnej empatii wczuć się w trudną sytuację – jak choćby całkiem nieznana i obca telefonistka z „międzymiastowej”, która dokonała niemożliwego łącząc rozmowę z Sarajewem przez centralę we Włoszech [„Kontakt z ta młodą życzliwą dziewczyną spowodował, że zaczęłam się zastanawiać, czy ludzi, którzy żyją w tym czasie co my, spotykamy przypadkowo, czy może jednak jest nam to przeznaczone.”]❤
W tym okrutnym czasie Joanna odwiedza Sarajewo dwukrotnie. Pierwszy raz pomaga jej kolega Andrzej, dziennikarz z krakowskiej redakcji. Zdobyte akredytacje dziennikarskie dodają autorce skrzydeł, udaje jej się zebrać potrzebne środki, by opłacić wyjazd dla siebie i kolegi. Co więcej w czasie tego właśnie pobytu w Sarajewie, 21 lutego 1995 roku zostaje żoną Seja. Kolejny wyjazd, już na zakończenie wojny, to wyprawa - by tłumaczyć relacje dla wiadomości - z telewizyjną ekipą Waldemara Milewicza, wówczas Joanna została w Sarajewie i wróciła do Krakowa dopiero wtedy, gdy udało jej się wyrwać męża z wojennego świata… 5 kwietnia 1996 roku wsiedli do autobusu, który wywiózł Seja poza Sarejewo po prawie czterech latach zamknięcia w ukochanym mieście jak w więzieniu…To nie była łatwa decyzja dla bohaterów „Niektóre wybory w życiu człowieka są jak kamienie leżące na naszej drodze. I choć nie wiemy, jak przejść obok nich, musimy podążać do przodu. A one, jeśli się o nie potkniemy, ściągają nas w dół, albo jeśli leżą wśród rwącego potoku, który musimy przekroczyć, pozwalają nam odbić się w górę i suchą nogą stanąć na drugim brzegu.”❤
Tę książkę powinien przeczytać każdy turysta wybierający się na Bałkany. Piszę to, bo wielokrotnie jako pilot musiałam wstydzić się za ludzi, którzy mimo moich próśb o milczenie, zadawali bezceremonialnie pytania przewodnikom w Mostarze w stylu: „ a jak pani wspomina wojnę, dobrze nie było, co”? Poznanie tej historii może powstrzymałoby lawinę pytań o coś, o czym nie ma się najmniejszego nawet pojęcia. Obowiązkowo powinna też znaleźć się w rękach tych, którym ciągle jest mało, którzy uważają, że trzeba „mieć” jak najwięcej, którzy nie liczą się z nikim innym i kierowani egoizmem nie doceniają tego, co mają w swoim życiu. Również pokolenie, które nie doświadczyło wojny wiele nauczyłoby się z tej lektury, bo choćby tego, że nic nie jest nam dane na zawsze i nie wiadomo z czym jeszcze przyjdzie nam się zmierzyć, dlatego warto cieszyć się każdą chwilą życia w pokoju i wolności oraz jak najlepiej je wykorzystać.❤
Być może jestem nieobiektywna, bo od pierwszego razu, gdy w Mostarze w 2002 roku patrzyłam na odbudowujący się Stary Most, a potem, gdy w lipcu 2004 po otwarciu przeszłam nim na Stare Miasto, wiedziałam, że to będzie mój ulubiony kraj. Tak jest do dzisiaj. Każdorazowo gdy jestem na Starym Moście w Mostarze, zatrzymuję się przed stojącym w jego rogu kamieniem z napisem „dont forget ‘93”. W przyszłym roku prawdopodobnie po raz pierwszy uda mi się być w Sarajewie, już nie mogę się tego momentu doczekać, po lekturze książki tym bardziej. ❤Jestem dumna, że mogę osobiście znać ludzi, którzy przeżyli tę straszą wojnę. Oni zawsze potrafią się cieszyć, z otwartością przyjmują wszystkich, którzy przyjeżdżają do ich domów. Dla mnie są bohaterami i to się nigdy nie zmieni. Kiedyś ktoś z nich mi powiedział, że ludzi z czasu tej wojny można poznać po …ciszy. Autorka też wspomina o tym w „Chwili na miłość”. „Przez lata wojny wypracowałam w sobie szacunek do ciszy. Cisza pomaga człowiekowi wsłuchać się w głos, który wydobywa się z jego wnętrza, pomaga zagłębić się w samego siebie. Tylko w nieskończonej, głębokiej ciszy można usłyszeć taki głos. Tylko wtedy ma on warunki, by przemówić. To wielka cisza, do której każdy ma prawo. Człowiek powinien jej szukać i pozwalać innym, by w niej trwali. Nie przeszkadzać. Taka cisza przynosi owoce, których potem nikt nie jest w stanie człowiekowi odebrać.”❤
Napiszę raz jeszcze „W życiu czasami jest nam dane spotkać ludzi, których losy i postawa bardzo nas poruszają i uwrażliwiają na to, co dzieje się wokół”. Dlatego dziękuję pani Joannie za książkę, która mimo, że traktuje o najtrudniejszych sprawach jest tak piękna❤. Panu Sejowi dziękuję za to, że dzięki niemu i innym walczącym mogę wracać wielokrotnie do wolnej Bośni i Hercegowiny❤. Hvala, hvala, hvala! Kiedy w końcu dotrę do Sarajewa, będę o Was pamiętać.❤

Chyba już nie muszę dodawać, że polecam...bardzo!

pokaż więcej

 
2018-11-06 10:38:37
Dodał książkę na półkę: Przeczytane

To rzeczywiście jest powieść inna niż inne, prawdziwa, bez lukru, bo przecież dokładnie tak wygląda życie wielu ludzi. Jeśli ktoś ośmieli się powiedzieć, że są rodziny, w których nie ma żadnych problemów, że wszyscy uśmiechają się do siebie, wspierają zawsze i wszędzie to będzie zakłamanym hipokrytą. „Nie ma domu bez złomu” jak to pięknie napisała autorka. Jednakże co z tym złomem się zrobi,... To rzeczywiście jest powieść inna niż inne, prawdziwa, bez lukru, bo przecież dokładnie tak wygląda życie wielu ludzi. Jeśli ktoś ośmieli się powiedzieć, że są rodziny, w których nie ma żadnych problemów, że wszyscy uśmiechają się do siebie, wspierają zawsze i wszędzie to będzie zakłamanym hipokrytą. „Nie ma domu bez złomu” jak to pięknie napisała autorka. Jednakże co z tym złomem się zrobi, czy będzie dalej zabierał cenną przestrzeń, czy zostanie wyrzucony to już zależy od każdego indywidualnie. Ludzie bardzo często lubią oceniać i szufladkować innych wyrażając to w zdaniu… „Ty masz lepiej bo...”. Jak wiele cennej energii traci się na zbędne porównywania. Właśnie także o tym jest „Bluszcz”, że najłatwiej jest usiąść na tyłku, nic nie robić, biernie zgadzać się na swój los i tylko zazdrościć innym. Można, ale jest to zwykłe tchórzostwo. Odwagą jest postąpić tak jak Julita, w końcu wziąć własne życie w swoje ręce. Przestać szukać oparcia dla swoich wartości w wyimaginowanych, przestarzałych, zabobonnych „mądrościach” babci. Kiedy bohaterka dostrzega, że jeśli tylko się chce można naprawdę zrobić wszystko, jej życie zaczyna się zmieniać. Z szaro – burego, przygnębiającego i przytłaczającego staje się kolorowym, radosnym, pełnym spełnianych marzeń i realizowanych celów.
Co chce przekazać swoim czytelnikom Anna Niemczynow? Na pewno to, że życie każdego człowieka jest wartościowe i godne uwagi, że każdy bez względu na to jaką rolę życiową odgrywa zasługuje na szacunek innych ludzi, że oceniając innych po okładce można wyrządzić taką krzywdę, której nie da się naprawić. Pokazuje też, że małe rzeczy potrafią dać wiele radości, choćby takie jak wypita kawa, pogłaskanie psa, czy zjedzenie truskawkowo – czereśniowych konfitur :-)

I jeszcze coś, na zachętę zarówno dla tych, którzy często sięgają po taką literaturę, jak i dla tych, którzy nigdy nie mieli z powieściami styczności, by przekonali się, że są autorzy, których warto czytać nawet jeśli napiszą przepis na szarlotkę bezglutenową, bo wkładają w to tyle serca i dobra, że na pewno wyjdzie coś niewiarygodnie dobrego! Taką autorką, bez żadnej wątpliwości jest Anna.
„Bluszcz” jest prawdziwy, a prawda boli ludzi najbardziej. Szczególnie wtedy, gdy ludzie uświadamiają sobie sytuację, w której się znaleźli, albo co gorsza, gdy ktoś im otworzy oczy. Dlatego reakcje na powieść mogą być różne. Część tych, którzy utożsamią się z Julitą może dostanie skrzydeł, by coś zmienić w swoim życiu. Na pewno pełne miłości, ciepła, dobra i akceptacji słowa których używa autorka przyniosą takim osobom ukojenie, będą wsparciem, nadzieją i może nawet drogowskazem, w którą stronę się udać. Jednak będzie też druga część osób, która nie chcąc dopuszczać do siebie myśli, że takie historie naprawdę się zdarzają będzie wolała zdeptać to co prawdziwe, niż przyczynić się do tego by komuś pomóc. Cudownie, że autorka miała odwagę powiedzieć - napisać, że Pan Bóg to nie dziadek z rózgą karzący nas za najdrobniejsze przewinienie, ale Ktoś wskazujący drogę, przepełniony Miłosierdziem i chcący dla nas jak najlepiej.
Mnie zachwyca także to, że obdarza te postacie wieloma swoimi cechami. Pieką i gotują zdrowe potrawy, myślą pozytywnie, medytują, śpiewają mantry, oddychają zdrowo. Świetnie, że nie tylko pisze, że stosują takie praktyki, ale opisuje na czym one polegają, może ktoś skorzysta? Świadczy to o wielkim szacunku dla czytelników - o tym, że autorka dzieli się prawdą.
I najważniejsze. Postawa Julity idealnie wpisująca się w znane już powszechnie powiedzenie, które zacytowane jest w książce że „nawet jeśli siedzisz po uszy w gównie to masz wybór śmiać się albo płakać”. To, żeby w każdej sytuacji szukać pozytywnych stron, w ludziach dobra, w działaniu intencji – to powoduje, że czytelnik nabiera słusznego przekonania, że nie ma drogi bez wyjścia, nawet jeśli problem wydaje się być nierozwiązywalny. Poza tym ta przyjaźń między Elą, a Julitą. Dzięki temu ludzie przypomną sobie na czym tak naprawdę polega zbudowanie prawdziwej relacji między ludźmi, nie takiej, którą byle kłótnia zniszczy, ale takiej, w której druga osoba jest wówczas, gdy jest najbardziej potrzebna.❤️

pokaż więcej

 
2018-11-06 10:36:26
Dodał książkę na półkę: Przeczytane

Pożyczyłam tę książkę do przeczytania razem z innymi. Kiedy otworzyłam to pierwsza myśl: przecież ja już to czytałam! Jednak nie. W 2002 roku oglądałam film pt: "Szkoła uczuć" jak się okazuje, scenariusz do niego, to właśnie ta powieść.
Jest rok 1958 Landon Carter rozpoczyna ostatni rok szkoły średniej. Jest dość znany i popularny w szkole, chce błyszczeć przed kolegami, a to sprawia, że...
Pożyczyłam tę książkę do przeczytania razem z innymi. Kiedy otworzyłam to pierwsza myśl: przecież ja już to czytałam! Jednak nie. W 2002 roku oglądałam film pt: "Szkoła uczuć" jak się okazuje, scenariusz do niego, to właśnie ta powieść.
Jest rok 1958 Landon Carter rozpoczyna ostatni rok szkoły średniej. Jest dość znany i popularny w szkole, chce błyszczeć przed kolegami, a to sprawia, że często popada w tarapaty. Niektórzy przez to odbierają go jako zbuntowanego i aroganckiego chłopaka. Do tych sceptycznych należy niewątpliwie Jamie Sullivan, córka owdowiałego pastora. Dziewczyna inna niż wszystkie, bo nie interesuje się modą, nie chce przypodobać się nikomu, a do tego czyta Biblię i wcale się tego nie wstydzi. Dwa kompletnie różne światy. Jednak tak się składa, że te dwie absolutne sprzeczności będą musiały coś zrobić razem. Landon poprzez przymusowe przebywanie z "wrogiem" zaczyna być zafascynowany osobą Jamie. Szczególnie, gdy w pamiątkowej księdze licealnej przeczyta, że marzeniem dziewczyny jest: doświadczyć cudu. Jakiego? O tym będą musieli dość boleśnie się przekonać. Kiedy wszystko układa się jak w najlepszej bajce, Landon chce się zmienić wbrew temu co powiedzą koledzy, a Jamie uwierzy, że to jest możliwe i da mu szansę, pojawia się przeszkoda. Wychodzi na jaw, że Jamie od dłuższego czasu choruje na białaczkę, to również jeden z powodów separowania się od rówieśników. Nawrót choroby jest gwałtowny. Dość szybko okazuje się, że szanse na wyleczenie dziewczyny są niewielkie. Wówczas, przemieniony pod wpływem miłości chłopak ze zdwojoną siłą pragnie robić wszystko, by spełnić choć kilka marzeń dziewczyny. Tatuaż? Proszę bardzo, choćby taki z kalkomanii. Zobaczyć przelatującą kometę? Kilka wieczorów i teleskop gotowy. Najpiękniejszym prezentem jest jednak spełnienie marzenia, w którym także Landon musi wziąć czynny udział, które zaważy także na całym jego życiu. Jakie to marzenie? Trzeba przeczytać...😀Warto, wbrew pozorom to nie jest książka jedynie dla młodzieży.

pokaż więcej

 
2018-11-06 10:32:09
Dodał książkę na półkę: Przeczytane

Wszyscy wiedzą, że trzeba myśleć pozytywnie. Jednak niewiele osób wie, jak zrobić to skutecznie. Ta książka to nie jest poradnik jakich wiele (a tak myślałam zanim ją otworzyłam). Autor przez wszystkie karty tej książki pokazuje, że to co potrzebne nam do dobrego życia mamy od zawsze. Jednak z powodu wychowania, różnych sytuacji w życiu, przez przebywanie z konkretnymi ludźmi, uleganie wpływom... Wszyscy wiedzą, że trzeba myśleć pozytywnie. Jednak niewiele osób wie, jak zrobić to skutecznie. Ta książka to nie jest poradnik jakich wiele (a tak myślałam zanim ją otworzyłam). Autor przez wszystkie karty tej książki pokazuje, że to co potrzebne nam do dobrego życia mamy od zawsze. Jednak z powodu wychowania, różnych sytuacji w życiu, przez przebywanie z konkretnymi ludźmi, uleganie wpływom i stereotypom zabijamy w sobie to co najważniejsze. Nie da się streścić tej książki. Trzeba ją przeczytać po to, żeby sobie przypomnieć, że najważniejsza jest wiara! Trudno zaprzeczyć. Bo bez wiary nic się nie da zrobić, jeśli nie będziemy wierzyć w powodzenie jakiegoś działania to niczego nigdy nie dokonamy. Dlatego odnalezienie i obudzenie tej wiary, według autora jest kluczową sprawą. Bez względu na to jak inni będą starali się tę wiarę zgasić. To książka, do której się wraca, dlatego warto mieć ją pod ręką. Autor daje proste rady na to, jak zmienić myślenie, a co za tym idzie swoje życie.

pokaż więcej

 
2018-11-06 10:31:11
Dodał książkę na półkę: Przeczytane
Cykl: W dżungli zdrowia (tom 4)

Kolejna książka pani Beaty z serii "W dżungli zdrowia" rozwiewa wiele mitów na temat jedzenia. Doskonała. Napisana prostym i zrozumiałym językiem. Autorka przekłada trudne, naukowe dysputy na prosty, codzienny jezyk. Obnaża kłamstwa wielkich koncernów produkujących żywność. Porównuje produkty sprzed kilkudziesięciu lat z tymi współczesnymi. Pozornie niczym się nie nie różnią, a jednak okazuje... Kolejna książka pani Beaty z serii "W dżungli zdrowia" rozwiewa wiele mitów na temat jedzenia. Doskonała. Napisana prostym i zrozumiałym językiem. Autorka przekłada trudne, naukowe dysputy na prosty, codzienny jezyk. Obnaża kłamstwa wielkich koncernów produkujących żywność. Porównuje produkty sprzed kilkudziesięciu lat z tymi współczesnymi. Pozornie niczym się nie nie różnią, a jednak okazuje się, że np. chleb nie jest już taki sam jak kiedyś, bo paradoksalnie nauka i technika narobiła więcej szkody niż pożytku. Rozłożyła wiele produktów na bardzo małe części, znalazła chemiczne zamienniki dla wszystkiego co naturalne ( przy tym glutaminian sodu to pestka) i w konsekwencji okazuje się, że w zasadzie wszystko już można wyprodukować w laboratorium. Wniosek jest taki, że jeśli czytając skład produktu odkrywamy, że 3/4 to dla nas niezrozumiałe stwierdzenia, to lepiej nie wkładać tego do koszyka na zakupach...
Bardzo mądra książka, jest tylko duże ryzyko, że jak się przeczyta, zrozumie i przemyśli to można stracić apetyt ☺Mimo wszystko polecam. Kompletna rewolucja w myśleniu o jedzeniu gwarantowana!

pokaż więcej

 
2018-11-06 10:29:23
Dodał książkę na półkę: Przeczytane

Matylda, wiejska nauczycielka rozpoczyna wakacje. W głowie jawi jej się czas beztroskiego lenistwa. Tymczasem u progu wolnego czasu ulega wypadkowi. Jak się okazuje potrącenie na pasach nie było przypadkiem, ale celowym działaniem rozjuszonej chęcią zemsty sklepowej. Unika śmierci tylko dzięki odwadze byłego narzeczonego Teodora, który rzuca się na ratunek i również odnosi obrażenia. Dalsze... Matylda, wiejska nauczycielka rozpoczyna wakacje. W głowie jawi jej się czas beztroskiego lenistwa. Tymczasem u progu wolnego czasu ulega wypadkowi. Jak się okazuje potrącenie na pasach nie było przypadkiem, ale celowym działaniem rozjuszonej chęcią zemsty sklepowej. Unika śmierci tylko dzięki odwadze byłego narzeczonego Teodora, który rzuca się na ratunek i również odnosi obrażenia. Dalsze perypetie to zestaw komediowych zdarzeń. Prym wiedzie ekipa telewizyjna, która przyjeżdża nakręcić o wszystkim dokument. Jeśli dołożyć do tego wciąż nieobecnego męża Ludwika, byłego narzeczonego Teodora, który po wypadku zadomowił się w domu Matyldy i ciągle umierającą matkę, to naprawdę jest niezła zabawa. Polecam. Lekka książka, taka, którą można czytać dla rozrywki. Przyjemna lektura, świetnie nadaje się do czytania tam gdzie nie zawsze można się w 100% skupić.😊

pokaż więcej

 
2018-11-06 10:25:47
Dodał książkę na półkę: Przeczytane
Autor:
Cykl: Lou Clark (tom 1)

Kilka razy gdzieś wyświetliła się też reklamowana jako bestseller. Podobno jest nawet film ;-)
Mając przed sobą perspektywę 7 godzin w pociągu zakupiłam😃. Niestety mogłam zacząć czytać dopiero pod koniec podróży, z powodu fantastycznego towarzystwa, które nie pozwoliło na lekturę😁 Wysiedli wcześniej, a ja już nie zdążyłam już doczytać do końca. Dzięki temu pozbawiłam się możliwości snu i od 20...
Kilka razy gdzieś wyświetliła się też reklamowana jako bestseller. Podobno jest nawet film ;-)
Mając przed sobą perspektywę 7 godzin w pociągu zakupiłam😃. Niestety mogłam zacząć czytać dopiero pod koniec podróży, z powodu fantastycznego towarzystwa, które nie pozwoliło na lekturę😁 Wysiedli wcześniej, a ja już nie zdążyłam już doczytać do końca. Dzięki temu pozbawiłam się możliwości snu i od 20 do 24 czekając na kolejny środek transportu czytałam....
Rzeczywiście bestseller. Historia jak najbardziej mogłaby mieć miejsce w realnym świecie. Nie będę zdradzać treści. Nie będę też pisać, że jest to książka o miłości, bo to piszą wszyscy, którzy tę pozycję przeczytali.
Według mnie ta książka najbardziej jest o tym, że wszystko w naszym życiu może zmienić się w jednej sekundzie. To na co długo pracujemy, o co się staramy, co jest spełnieniem naszych marzeń możemy w krótkiej chwili stracić. Jednocześnie właśnie wtedy, gdy wszystko wywraca się "do góry" nogami pojawia się ktoś, kto ten świat na nowo poukłada albo chociaż sprawi, że trudności będą mniej trudne.
Lou Clark weszła z impetem w życie Willa kompletnie nie nadając się do zadania, które zostało jej powierzone. Mimo to udało jej się sprawić, że pół roku (jak później się okazało) życia jej pracodawcy stało się piękniejsze niż ktokolwiek mógłby przypuszczać. Z kolei dzięki Willowi życie Lou nigdy nie było już takie samo, mimo, że 180 dni minęło za szybko...
Zakończenie historii jest zaskakujące, ale wbrew pozorom nie jest smutne. Autorka pokazuje jak ważne w życiu jest, by mieć koło siebie innych ludzi, by nie zamykać się na to co daje świat. Jednocześnie uświadamia nam, co to znaczy wolna wola, możliwość decydowania o sobie i postępowania tak, by robić to ,co dobre dla siebie i innych (nawet jeśli ci inni nie do końca są przekonani o słuszności wyboru).
W końcu jest to książka pełna optymizmu, z przesłaniem, że nie można się bać. Trzeba wykorzystywać okazje, bo one się już nie powtórzą.
"Po prostu żyj odważnie. Stawiaj sobie wyzwania. Nie ustawaj w wysiłkach...Nie spoczywaj na laurach...Świadomość, że nadal masz przed sobą możliwości jest dla mnie luksusem...Po prostu żyj dobrze. Prostu żyj..." 🙂

pokaż więcej

 
2018-11-06 10:22:52
Dodał książkę na półkę: Przeczytane
Autor:
Cykl: Lou Clark (tom 2)

Lou Clark po trudnych wydarzeniach, po decyzjach, które sprawiły że w rodzinnym mieście zostaje wytykana palcami, stara się wypełnić testament Willa. Wyjeżdża do Paryża i kilku innych miejsc. W końcu z pomocą wskazanego przez Willa prawnika kupuje małe mieszkanie - kilkaset kilometrów od rodzinnej miejscowości. Ma zacząć nowe życie, jednak kompletnie jej się to nie udaje, mimo że początek jest... Lou Clark po trudnych wydarzeniach, po decyzjach, które sprawiły że w rodzinnym mieście zostaje wytykana palcami, stara się wypełnić testament Willa. Wyjeżdża do Paryża i kilku innych miejsc. W końcu z pomocą wskazanego przez Willa prawnika kupuje małe mieszkanie - kilkaset kilometrów od rodzinnej miejscowości. Ma zacząć nowe życie, jednak kompletnie jej się to nie udaje, mimo że początek jest bardzo zjawiskowy. Spada z dachu swojego mieszkania. Po wielu tygodniach leczenia postanawia zmienić coś na dobre.
"Nigdy nie wiadomo co może się stać, kiedy ktoś spadnie z dużej wysokości". Słowa wypowiedziane przez ratownika Sama będą długo prześladowały Lou... na jej drodze staną ludzie, którymi to ona będzie musiała się zaopiekować. Szesnastoletnia, zbuntowana Lilly okaże się większą niespodzianką, niż można by było przypuszczać. Tymczasem to właśnie ona wbrew pozorom obudzi główną bohaterkę do życia. Do tego na nowo zmotywuje do działania rodzinę przeżywającą żałobę po Willu...
Książka świetnie napisana. Pełna wielu dobrych i mądrych słów. Po raz kolejny autorka pokazuje, że nie wszystko w życiu jest czarno - białe; że nie można oceniać po pozorach; że za każdym zachowaniem kryją się konkretne motywy; że trzeba być otwartym na "inność"; w końcu, że nie można odkładać niczego na później, bo to później może nigdy nie nadejść.
Louisa budzi się dopiero wtedy, kiedy okazuje się, że będąc tam gdzie nie powinna się była znaleźć, ratuje czyjeś życie... "W tej chwili wszystko sie zmieniło. Zrozumiałam, co tak naprawdę zrobiłam. Zrozumiałam, że mogę być w centrum czyjegoś wszechświata, czyimś powodem aby nie odchodzić. Zrozumiałam że mogłam wystarczyć...".
Pełna optymizmu książka, przypominająca, że można wiele robić dla innych ale trzeba też zrobić coś dla siebie. Lou robi....wsiada w samolot do Nowego Jorku..ale o tym to w części trzeciej ☺

pokaż więcej

 
2018-11-06 10:20:04
Dodał książkę na półkę: Przeczytane

Nie jestem fanką Cristiano. Co więcej nawet nie kibicuję klubowi, w którym ów piłkarz gra. Raczej kibicuję innym drużynom☺ Nie przepadam za biografiami, a jednak sięgnęłam po tę pozycję, bo polecił i pożyczył mi ją ktoś kto mało czyta, a więc można domniemywać, że czyta to co najlepsze 😉
Autor podszedł do tematu ciekawie. Każdy rozdział to inny moment kariery znanego piłkarza. Obiektywnie i...
Nie jestem fanką Cristiano. Co więcej nawet nie kibicuję klubowi, w którym ów piłkarz gra. Raczej kibicuję innym drużynom☺ Nie przepadam za biografiami, a jednak sięgnęłam po tę pozycję, bo polecił i pożyczył mi ją ktoś kto mało czyta, a więc można domniemywać, że czyta to co najlepsze 😉
Autor podszedł do tematu ciekawie. Każdy rozdział to inny moment kariery znanego piłkarza. Obiektywnie i bez tajemnic pokazał życie jednego z najpopularniejszych sportowców na świecie. Układ wydarzeń jest chronologiczny, co pozwala prześledzić długą drogę do sukcesu. Począwszy od dziecięcych marzeń, poprzez amatorską grę, aż do szczytu możliwości. Jego kariera pewnie nie jest inna niż kolegów po fachu. Obiektywnie patrząc na świat futbolu trzeba przyznać, że dotarcie do punktu, w którym Ronaldo się znajduje wymaga wielu wyrzeczeń, zaciskania zębów, trudnych wyborów i determinacji. Zazwyczaj widzimy piłkarza tylko w świetle jupiterów na boisku. Z tej książki można dowiedzieć się tego, co ma miejsce gdy wszystkie światła zgasną a doping kibiców ucichnie🙂

pokaż więcej

 
2018-11-06 10:18:38
Dodał książkę na półkę: Przeczytane
Cykl: Kawiarenka za rogiem (tom 1)

Miłka, dotąd wiedzie spokojne życie w uzdrowiskowym Busku, pomagając rodzicom w prowadzeniu pensjonatu dla kuracjuszy. Rytm dnia wyznaczany jest rzez pory posiłków, sprzątania pokoi, załatwiania spraw związanych z pensjonatem, czy zaprowadzania kuracjuszy do parku. To ostatnie Miłka lubi najbardziej. Siada wówczas w cieniu drzew na ławce i rozmyśla o życiu. Ten spokój zostaje zburzony, gdy... Miłka, dotąd wiedzie spokojne życie w uzdrowiskowym Busku, pomagając rodzicom w prowadzeniu pensjonatu dla kuracjuszy. Rytm dnia wyznaczany jest rzez pory posiłków, sprzątania pokoi, załatwiania spraw związanych z pensjonatem, czy zaprowadzania kuracjuszy do parku. To ostatnie Miłka lubi najbardziej. Siada wówczas w cieniu drzew na ławce i rozmyśla o życiu. Ten spokój zostaje zburzony, gdy pogarsza się stan zdrowia jej babci i staruszka trafia do szpitala. Korzysta z okazji, że wnuczka przychodzi sama i wyjawia jej tajemnicę....Jak się okazuje to jest ich ostatnia rozmowa.
To moment przełomowy w życiu dziewczyny. To co przekazuje jej babcia zmienia życie bohaterki diametralnie. Nie potrafi przejść nad tym do porządku dziennego i podejmuje ważne decyzje w ciągu kilku chwil. Pakuje najpotrzebniejsze rzeczy i wyjeżdża do Kielc, nic nie tłumacząc zdezorientowanej rodzinie. Wybiera to miasto, bo pamięta je jeszcze z czasu studiów. Na początku pomaga jej koleżanka Agnieszka, jednak po trzech dniach okazuje się, że zamieszkanie w rodzinnym domu przyjaciółki nie przynosi nic dobrego. Wprost przeciwnie. Trzy dni spędzone z najbardziej wpływową rodziną w mieście zburzy spokój Miłki na kolejne tygodnie...
Nigdy jednak nie jest tak, żeby w życiu było tylko źle. Jak mówi jedna ze stałych bywalczyń kawiarenki, w której zatrudnia się Miłka, życie jest jak espresso, z pozoru to mocny i gorzki napój, ale przecież można go posłodzić i wówczas całkowicie inaczej smakuje....
Książkę czyta się szybko i przyjemnie. Porusza wiele ciekawych wątków, przede wszystkim zwraca uwagę na to jak oceniamy innych ludzi. Zarówno główna bohaterka jak i jej nowo poznany przyjaciel dziesięciolatek Franek znajdują nić porozumienia, bo czują się odrzuceni przez społeczeństwo. To powoduje refleksję nad tym, jak czasami bez zastanowienia wypowiadamy komentarze pod adresem innych osób, a może to w konsekwencji przynieść więcej zła niż pożytku.
Jest też wiele optymizmu w tej powieści, bo okazuje się, że dobro jest zawsze prędzej czy później doceniane. Cierpliwość i upór zostają wynagrodzone, a umiejętność patrzenia szerzej niż tylko na to co przed własnym nosem pozwala dostrzec, że ocenianie po okładce rzadko jest w 100% trafne.
Polecam 😀

pokaż więcej

 
Moja biblioteczka
38 33 183
Porównaj książki w Waszych biblioteczkach.
Sprawdź oceny wspólnych książek.
Tyle książek ma ten użytkownik w swojej biblioteczce.
Tyle opinii dodał ten użytkownik.
Tyle plusów otrzymał ten użytkownik za swoje wypowiedzi.
Znajomi (0)
Lista jest pusta
zgłoś błąd zgłoś błąd