CzytajPL konkurs
Konkursy LubimyCzytać.pl
Oficjalna grupa serwisu LubimyCzytać.pl. W grupie tej przeprowadzamy rozmaite książkowe konkursy z bardzo ciekawymi nagrodami. Aby uczestniczyć w konkursach LubimyCzytać.pl trzeba być zapisanym do tej grupy.
866757 czytelników
1954 dyskusji
121550 wypowiedziPokaż ostatnią
[Zakończony] [Zakończony] Stokrotki w śniegu - Magia Świąt

Stokrotki w śniegu - Magia Świąt

Wigilia, Boże Narodzenie - to okres, gdy czas zatrzymuje się dla najbliższych, dla ciepła rodzinnego, refleksji nad całorocznym postępowaniem, chęci poprawy...

Czy wierzycie w możliwość nawrócenia się podczas Świąt? Może znacie opowiesci o świątecznych przemianach, rodem z "Opowieści wigilijnej" Dickensa?

Dla najlepszych historii mamy 2 egzemplarze książki.

Nagrody

Nagrodą w konkursie jest egzemplarz książki o miłości i bliskości w Święta Bożego Narodzenia.

Stokrotki w śniegu - Jacek Skowroński

Stokrotki w śniegu

Autor: Richard Paul Evans

James Kier zginął w wypadku. Tak przynajmniej wszystkim się wydawało. On sam dowiedział się o własnej śmierci z gazet. Pomyłkę szybko wyjaśniono, ale błąd popełniony przez dziennikarza ucieszył wszystkich znajomych Jamesa. Nic dziwnego. Czy można zacząć wszystko od nowa? Wynagrodzić popełnione krzywdy? Przebaczyć innym i sobie? Nie był kandydatem na najlepszego przyjaciela. „Stokrotki w śniegu” to piękna, wzruszająca opowieść o sile miłości i nadziei. O tym, że najważniejsza w życiu jest rodzina. Że tylko kochając i będąc kochanym, można odnaleźć własną drogę w życiu.

Regulamin
  • Konkurs trwa od 24 grudnia do 2 stycznia włącznie.
  • W konkursie mogą wziąć udział jedynie osoby będące w Polsce (adres korespondencyjny potrzebny do wysłania książki w PL).
  • Historie muszą być napisane samodzielnie. Kopiowanie części lub fragmentów opinii, recenzji innych osób jest zabronione.
  • Zwycięzców wybiera administracja serwisu LubimyCzytać.pl. Decyzja jest nieodwołalna.
liczba postów na stronie: 
książek: 950
Monika
24-12-2010 12:13
Stokrotki w śniegu
Użytkownicy oznaczyli ten post jako spam
książek: 612
Franciszek
24-12-2010 12:41
Nie znam nikogo, kto doświadczyłby nawrócenia w okresie Bożego Narodzenia. Jednak nie ukrywam, że szczerze wierzę, iż istnieje taka możliwość. Upewnia mnie mój własny przykład. Co roku się nawracam. Często dzieje się tak, że dopiero w te magiczne Święta znajduję w sobie Boga na nowo. Poprzedzony adwentem, czasem refleksji, okres daje mi zawsze dużo do myślenia. Mogę się wyciszyć, spędzić czas z rodziną, a od popołudnia 24 grudnia pójść off-line. Zawsze z utęsknieniem czekam na te Święta, bynajmniej nie dla prezentów (o czym świadczy fakt, że na przykład w tym roku, żadnych mieć nie będę). Chodzi właśnie o to dotkliwe ciepło, którego potrafię doświadczyć i które sprawia, że staję się wrażliwy na głos wołającego na pustyni. To jest moje nawrócenie. Nie ma w nim trzech duchów, ale jest Bóg. I to tyle, co chciałem powiedzieć.
Sobie i wszystkim życzę, by w tym radosnym okresie w naszych sercach zakiełkowała miłość taka sama, która była w sercu Jezusa.
Użytkownicy oznaczyli ten post jako spam
książek: 350
Patrycja
25-12-2010 13:47
Chciałabym zacząć od tego, że dla każdego człowieka Boże Narodzenie to czas niezwykły, pełen magii, istne szaleństwo. Najpierw przygotowania do tych wspaniałych dni, dni spędzone w kuchni, które owocują wspaniałymi potrawami. Cudowna choinka, którą ubieramy całą rodziną. Żywe drzewko, które znajduje się w tym czasie w naszych domach. To znak życia, nowego życia, zmartwychwstania Jezusa. Ludzie, którzy przez cały rok zajęci własnymi sprawami, żyjący w biegu, oddani pracy zawodowej, nie mający chwil wolnych dla siebie i bliskich. To właśnie podczas tego cudownego okresu, jakim jest Boże Narodzenie, typowi pracoholicy chociaż przez chwilę zasiadają podczas wigilijnej kolacji z rodziną. Znów między ludźmi wytwarza się więź - na nowo. Czujemy tę moc, magię, która nas otacza. Z uśmiechem na twarzy patrzymy na dzieci, które z przejęciem wypatrują pierwszej gwiazdy. W te dni, topór wojenny zostaje zagrzebany. Znika z twarzy smutek, a pojawia się radość. To właśnie w święta odnajdujemy w swoich bliskich na nowo oparcie, bliskość i przywiązanie. Doceniamy ludzi, którzy przy nas są, w tak wspaniałym i ważnym dla nas czasie. A jeśli chodzi o Kościół? Wydaje mi się, że nawet najgorszy bezbożnik uda się w Święta Bożego Narodzenia do Kościoła. W końcu to Zmartwychwstanie Jezusa. Przeżyje te wspaniałe chwile z rodziną i doceni to co ma... Każdy człowiek podczas świąt odnajduje w swoim życiu pozytywne aspekty, radosne chwile, szczęście. Nawet jeśli wracając do szarej i czasami smutnej rzeczywistości znów wpadamy w wir pracy, nauki, obowiązków. Chociaż przez te kilka dni znów stajemy się ludźmi. Ludźmi, którzy spędzają czas ze swoją rodziną. Rodziną, która jest dla nas najważniejsza.
Użytkownicy oznaczyli ten post jako spam
książek: 33
Beata
25-12-2010 20:45
Nigdy nie spotkałam się z jakimś trwałym, spektakularnym nawróceniem w Święta Bożego Narodzenia. Ludzie przeważnie podczas takich okazji godzą się, szukają porozumienia między sobą i podsumowują swoje osiągnięcia z całego roku tylko po to, żeby dwa dni później znów wpaść w sidła codzienności, zawiści, stereotypu i powinności. Tymczasem po cichu, choć w świetle Gwiazdy Betlejemskiej przychodzi do nas Bóg, który przynosi nam nadzieje, że świat wreszcie obudzi się z gonitwy po pieniądz i wygodę, dobro własne bez poczucia odpowiedzialności za innych. Ludzie z wiarą uważani są za głupców, za naiwnych, dziwnych. Są alienowani, choć przyświeca im cudowna idea Boga, który przyjął ciało i zamieszkał między ludźmi. Myślę, że nawrócenie w Święta nie jest tak istotnym wydarzeniem, jak poczucie potrzeby zmiany w dzień powszedni. Tak po prostu, jak pięknie byłoby obudzić się i zrozumieć, ilu rzeczy nie dostrzegamy jak bardzo daliśmy się uwikłać w codzienność, jak nasze więzi z innymi są kruche i nieodporne na nagłe problemy. Nawrócenie w święta następuje co rok. Na chwile. Nawrócić się na Boga i ludzi na całe życie można raz, dwa razy, a może to nie nastąpić nigdy. Dlatego jeśli kiedyś nas "dopadnie" możemy mówić o tym, że to wielkie święto i docenić każdy nowy dzień, nowego życia, nowych ideałów niczym człowiek z wadą wzroku, który pierwszy raz założył okulary, dzięki którym widzi wyraźnie.
Użytkownicy oznaczyli ten post jako spam
książek: 247
emm
25-12-2010 21:19
Czy wierzę w możliwość nawrócenia się podczas Świąt? Oczywiście – tak samo jak wierzę w to, że nawrócić się można każdego innego dnia. Wierzę, że Pan Bóg (choć często się ukrywa) działa każdego dnia i to od nas zależy, czy przyjmiemy Jego łaskę, czy nie.
To nie muszę być Święta – te, czy inne. Osobiście bardziej przemawia do mnie okres Wielkiego Postu, pewnie dlatego, że Wielkanoc, mimo zajączków i jajeczek nie jest tak bardzo skomercjalizowana jak Boże Narodzenie. Ludzie mniej biegają, nie kupuje się choinki, nowych bombek, prezentu dla każdego.

W swojej rodzinie i w wielu innych miejscach widzę wiele osób, które „nawracają się”, idą do spowiedzi, w pasterkę przyjmują Jezusa a później? Później z reguły jest jak zwykle, czyli czekamy do Wielkanocy z kolejną spowiedzią, do kościoła nie zawsze nam po drodze itd. Niby dobrze, że są te świąteczne okresy, w których ludzi w kościele przybywa, ale jakże pięknie by było widzieć takie tłumy co niedzielę.

Czasami się zastanawiam nad tym, czy Boże Narodzenie, to rzeczywiście ten okres zastanawiania się „nad całorocznym postępowaniem”. To wydarzenie, przyjście Jezusa na świat, nie wydaje mi się powodem do tego. Prędzej fakt, że od Bożego Narodzenia do sylwestra jest w zasadzie niedługa droga, kończy się jeden rok, zaczyna kolejny i ludzie tworzą masę postanowień i życzą sobie „aby ten rok był lepszy od poprzedniego”. A przecież to, czy będzie on lepszy, czy nie, zależy w głównej mierze od nas i od tego jak będziemy w swoim życiu postępować.

Nie znam ludzi, którzy nawróciliby się podczas Świąt w jakiś cudowny i nadzwyczajny sposób. Sama staram się nawracać każdego dnia, ciągle pracować nad sobą, poprawiać wady, naprawiać błędy – trudne to jest i często się nie udaje (bardzo często nawet), ale to akurat nie jest powód do tego, by przestać się starać. Święta są okresem kiedy można te starania jakoś zwiększyć, w kościele przez czas Adwentu słyszymy często o tym, że trzeba się przygotować na przyjście Pana, że można powziąć jakieś postanowienia etc. Jak się tego słucha, to i człowiek się więcej zastanawia, ale dla mnie i tak najważniejsze jest, aby się zastanawiać codziennie. I nie zapominać o tym, że Bóg jest Tym, w Którym „żyjemy, poruszamy się i jesteśmy”. Niezależnie od tego czy jest Boże Narodzenie, Wielkanoc czy wspomnienie świętego Jacka, czy świętej Cecylii.
Użytkownicy oznaczyli ten post jako spam
książek: 864
Elina
26-12-2010 00:21
Najłatwiej byłoby odpowiedzieć : "tak, znam przypadki całkowitej zmiany życia, które zainicjowały Święta Bożego Narodzenia".
Ale niestety... nie znam takich. Ale wierzę, wierzę głęboko w możliwość nawrócenia podczas Świąt. Możliwość.
Nawrócenie to proces ciągły, bardzo czasochłonny i wymagający dużo wytrwałości. Nie można nawrócić się w sekundzie. Nie... ale ta sekunda może się stać pierwszą , w której będziemy pragnęli zmian wewnątrz siebie.
Czy to nie jest właśnie cud?

I tego właśnie sobie i Wam życzę na ten Nowy Rok. Aby codziennie się nawracać, nigdy nie zaniechać zastępowania siebie- drugim człowiekiem , mimo jego wszystkich wad i ułomności.

"Dobroć ma bowiem ludzkie serce,
Litość- ludzkie wejrzenie
Miłość- człowieka postać boską
Pokój - jego odzienie."*



* Fragment wiersza Williama Blake'a "Boski wizerunek"
Użytkownicy oznaczyli ten post jako spam
książek: 1177
ovillo
26-12-2010 14:34
Myślę, że trudno opowiadać o takich "całkowitych" przemianach, dlatego że najczęściej ci, których znamy, są "w łatki", a nie całkiem czarni czy biali, jeśli idzie o charakter. Stąd też i przemiany, które w nas zachodzą, nie są aż tak spektakularne, jak w przypadku Jamesa Kiera.

Tym niemniej jednak czas Świąt pobudza nas do refleksji nad swoim życiem i często sprawia, że coś próbujemy zmienić. Impulsy mogą przychodzić w różny sposób- czasem będą to czyjeś płynące z serca życzenia, czasem refleksja znaleziona w jakimś artykule czy na blogu- w której nagle odkrywamy właśnie to, co kłębiło się w naszym wnętrzu, a czego nie umieliśmy jasno wyartykułować. Wypowiedzi takie jak powyżej, pobudzające do zastanowienia się, na czym tak naprawdę polega nawrócenie. Czasem takim impulsem będzie książka, przeczytana we "właściwym momencie", bo to, co przeżywamy, ma wpływ na to, jak odbieramy literaturę.

Mój egzemplarz "Stokrotek" powędrował w daleką drogę jako nietypowa kartka świąteczna. By podzielić się przekonaniem, że w życiu są sprawy najważniejsze. By stać się kolejnym krokiem, pokazującym, że prawdziwa przyjaźń pokona trudności.

By wreszcie uświadomić sobie na nowo to, o czym zapomniał James- że "tylko tracąc tu czas z innymi, mogę mieć przekonanie, że kiedyś punktualnie stanę przed Nim".
Użytkownicy oznaczyli ten post jako spam
książek: 1825
Kornelia
27-12-2010 12:58
Nie, nie znam. Dobrze byłoby powiedzieć "pewnie, że znam, przecież taka przemiana zachodzi nawet w nas po kolejnych, corocznych roratach". Ale nie znam. Sama nie czuję się jakaś przemieniona, czasem nawet nie czuję świąt. Myślę, że kiedyś to było inaczej. Kiedy robiło się te ciasta i inne potrawy. Wszyscy byli dla siebie mili i byli bardziej wyciszeni. Teraz jest jeden wielki wyścig szczurów. To kiedy mamy usiąść i poważnie zastanowić się nad swoim życiem? A nawet gdybyśmy się zastanowili to czy i tak ludzie nie traktowali by nas normalnie? Czy teraz dobro może być bezinteresowne?
Użytkownicy oznaczyli ten post jako spam
książek: 400
Joanna
27-12-2010 14:35
Nie znam opowieści o cudownym świątecznym nawróceniu ale napewno jest to czas, w którym łatwiej nam zapomnieć o wzajemnych urazach i nieporozumieniach.Mimo, że coraz mniej mamy czasu dla siebie, codzienna bieganina wykańcza niejednego siłacza, a i te święta coraz mniej świąteczne, mniej pachnące, mniej wyczekiwane...to jednak w tym okresie jakoś bardziej jesteśmy skłonni do rozdawania uśmiechów i miłych słów, przyjaznych gestów...szkoda że nie częściej i bez okazji tak poprostu.Pozdrawiam i życzę wielu usmiechów i sympatii bez powodu:)
Użytkownicy oznaczyli ten post jako spam
książek: 31
emes
27-12-2010 23:55
Boże Narodzenie według mnie i dla mnie jest czasem zadumy, refleksji. Każdy z nas zatrzymuje się na chwilę i dostrzega to, czego na co dzień się nie widzi lub nie chce zobaczyć-drugiego człowieka. Każdy z nas nie myśli wtedy o sobie a o innych. Magia świąt sprawia że każdy ma chęć pomagania i jakiejś małej przemiany. I myślę, że w jakiś sposób każdy z nas w Święta choć przez mały moment się nawraca, w jakiś sposób zmienia. patrzy na świat inaczej, lepiej. atmosfera świąt dodaje nam skrzydeł i dokonujemy maleńkich cudów choć sami o tym nie wiemy...
Użytkownicy oznaczyli ten post jako spam
Aby napisać wypowiedź musisz być zalogowany. Logowanie
Moderatorzy
Książki w tej dyskusji
zgłoś błąd zgłoś błąd