Konkursy LubimyCzytać.pl
Oficjalna grupa serwisu LubimyCzytać.pl. W grupie tej przeprowadzamy rozmaite książkowe konkursy z bardzo ciekawymi nagrodami. Aby uczestniczyć w konkursach LubimyCzytać.pl trzeba być zapisanym do tej grupy.
913769 czytelników
2121 dyskusji
129497 wypowiedziPokaż ostatnią
[Zakończony] Mieszkać po studencku, czyli jak dzielić mieszkanie z obcym – wygraj książkę „Współlokatorzy”.

Mieszkać po studencku, czyli jak dzielić mieszkanie z obcym – wygraj książkę „Współlokatorzy”.

Tiffy i Leon dzielą mieszkanie. Tiffy i Leon dzielą jedno łóżko. Tiffy i Leon nigdy się nie spotkali… Tiffy Moore pilnie potrzebuje taniego lokum. Leon Twomey bierze nocne zmiany, bo rozpaczliwie potrzebuje pieniędzy. Choć ich przyjaciele sądzą, że to szaleństwo, oni znajdują idealne rozwiązanie: w ciągu dnia Leon będzie w ciasnej kawalerce odsypiał noce zmiany, dzięki czemu Tiffy będzie miała to samo mieszkanie wyłącznie dla siebie przez resztę doby.

Mieszkanie ze współlokatorami zawsze jest źródłem niezliczonej ilości anegdotek i dla większości jest to nieodłączna część studenckiego życia. Jakie wy mieliście przygody? A może jak w powieści Beth O`Leary dzielenie mieszkania przerodziło się w coś więcej? Przedstawcie nam swoich współlokatorów.

Czekamy na teksty o długości nieprzekraczającej 1500 znaków ze spacjami.

Nagrody

Autorzy pięciu najciekawszych tekstów otrzymają egzemplarz książki.

Współlokatorzy - Jacek Skowroński

Współlokatorzy

Autor: Beth O'Leary

Przewrotna historia miłosna bezbłędnie oddająca ducha naszych czasów! Tiffy i Leon dzielą mieszkanie. Tiffy i Leon dzielą jedno łóżko. Tiffy i Leon nigdy się nie spotkali… Tiffy Moore pilnie potrzebuje taniego lokum. Leon Twomey bierze nocne zmiany, bo rozpaczliwie potrzebuje pieniędzy. Choć ich przyjaciele sądzą, że to szaleństwo, oni znajdują idealne rozwiązanie: w ciągu dnia Leon będzie w ciasnej kawalerce odsypiał noce zmiany, dzięki czemu Tiffy będzie miała to samo mieszkanie wyłącznie dla siebie przez resztę doby. Ona właśnie zerwała ze swoim zazdrosnym chłopakiem i ledwo wiąże koniec z końcem, pracując w niszowym wydawnictwie, on bardziej dba o innych niż o siebie – nocami zajmuje się pensjonariuszami domu opieki, a każdy grosz odkłada na prawników, którzy wyciągną jego niesłusznie skazanego brata z więzienia. Na przekór wszystkim i wszystkiemu, dwoje niezwykłych współlokatorów odkrywa, że jeśli wyrzuci się wszystkie zasady przez okno, można stworzyć całkiem przyjemne i ciepłe domowe ognisko.

Regulamin
  • Konkurs trwa 24 - 30 czerwca włącznie. W konkursie mogą wziąć udział jedynie osoby posiadające adres korespondencyjny w Polsce i posiadające konto na portalu lubimyczytać.pl.
  • Prace zamieszczane na serwerze portalu powinny spełniać następujące wymagania: Maksymalna waga ilustracji - 100 KB. Maksymalna szerokość - 300 px. Format pliku graficznego: .jpeg. Wymagania nie dotyczą grafik pochodzących z serwerów zewnętrznych
  • Odpowiedzi muszą być napisane samodzielnie. Kopiowanie części lub fragmentów tekstów, recenzji innych osób jest zabronione. Teksty nie mogą przekraczać 1500 znaków ze spacjami.
  • Każdy użytkownik może zgłosić tylko jedną pracę.
  • Zwycięzców wybiera administracja serwisu lubimyczytać.pl. Decyzja jest nieodwołalna.
  • Dane osobowe uczestnika (imię, nazwisko, adres korespondencyjny i numer telefonu) przetwarzane będą przez administratora serwisu lubimyczytać.pl w celu przeprowadzania konkursu, wysyłki nagród oraz analizy i statystyki . Dane osobowe zwycięzcy mogą zostać przekazane w celu wysyłki nagrody partnerowi konkursu - Wydawnictwu Albatros. Więcej informacji o przetwarzaniu Twoich danych osobowych znajdziesz w naszej Polityce prywatności.
  • Adres i numer telefonu zwycięzcy powinien zostać nadesłany do dwóch tygodniu od daty ogłoszenia wyników konkursu. Po tym terminie administracja lubimyczytać.pl dopuszcza wybór kolejnego laureata lub nieprzyznanie nagrody.
liczba postów na stronie: 
książek: 2320
LubimyCzytać
24-06-2019 15:45
Współlokatorzy Współlokatorzy
Użytkownicy oznaczyli ten post jako spam
książek: 501
Andi
24-06-2019 17:03
Jako współlokatorki dobrałyśmy się jak dwie wiedźmy w garncu. Ja i Agata szybko znalazłyśmy wspólny język - osoby nie lubiące imprez, za to kochające wszystko co magiczne i nadnaturalne. Nie znałyśmy się wcześniej, ale już po dwóch tygodniach nie wyobrażałyśmy sobie, że mogłybyśmy nie mieszkać razem i czułyśmy, że byłyśmy sobie pisane. Ona podrzucała mi pisma o istotach pozaziemskich i oznakach obecności zjaw na poddaszach czy objawiających się na tajemniczych zdjęciach, a ja częstowałam ją "Wiedźminem" i innymi książkami, które znaczyły dla mnie i wciąż znaczą bardzo dużo.

Połączyła nas pasja do magii, zjawisk nie z tej ziemi i fantastyki. Agata jest jedyną osobą, którą wśród moich znajomych i rodziny nie dziwi, że zamiast udzielać się towarzysko, wolę porozmawiać o smokach i hobbitach.
Użytkownicy oznaczyli ten post jako spam
książek: 635
Ssylwia
24-06-2019 20:08
2 razy mieszkałam w akademiku i dwa razy stamtąd uciekałam. Pierwszym razem przez sąsiadów z pokoju obok, którzy okazali się cudzoziemcami ze Wschodu. Natomiast drugim razem przez moją współlokatorkę. Jestem osobą, która lubi spokój. A moja współlokatorka – nadajmy jej imię, by nie była anonimowa – Sara, była uzależniona od telefonu. I nie chodzi mi tutaj o ciągłe wgapianie się w ten malutki ekranik i przeglądanie Facebooka czy Instagrama. Nie o takie uzależnienie chodzi. Chodzi o uzależnienie od rozmów przez telefon. Sara miała chłopaka. Rok młodszego. Szczegół. Non stop rozmawiała z nim przez telefon. I wiecie, istnieją jakieś niepisane zasady mieszkania z drugą osobą. Chociażby takie, aby kulturalnie wyjść z pokoju jak się rozmawia o prywatnych rzeczach albo chociaż zapytać czy komuś to przeszkadza. Ale po co. Sara rozmawiała kiedy się dało, czyli kiedy nie była na zajęciach i wtedy, kiedy ja z nich wracałam. Moja irytacja sięgała zenitu. Pewnego dnia już nie wytrzymałam, a że jestem z natury złośliwa, ale bardzo rzadko to okazuję, postanowiłam jednak to zmienić. W naszym pokoju, gdzie ona już w najlepsze kłóciła się i krzyczała do telefonu, poprosiłam przyjaciółkę, żeby zadzwoniła do mnie i zaczęłam z nią rozmawiać. Żadna z nas nic nie słyszała, bo ta druga też w tym czasie mówiła. Satysfakcja była, ale na drugi dzień postawiłam sprawę jasno. Co z tego. Sara przez jakiś czas przestała tak często rozmawiać. Ale potem zaczęło się od nowa. A kiedy miałam egzaminy i próbowałam się uczyć – ona tuż obok mnie gadała… Jak do ściany. I nie byłoby w tym nic złego, ale wiecie niekoniecznie chce się słuchać kłótni i prywatnych rozmów. A o skupieniu się na czymkolwiek już nie wspomnę. Na szczęście było minęło. Wniosek jest jeden: akademik nie dla mnie.
Użytkownicy oznaczyli ten post jako spam
książek: 379
lily_rose
24-06-2019 21:19
MOI WSPÓŁLOKATORZY, CZYLI GALERIA OSOBLIWOŚCI...
Większość moich współlokatorów była na tyle ekscentryczna, że opisy ich osobowości, zajęłyby w książce więcej miejsca niż opisy przyrody w prozie Orzeszkowej. Oto jeden z przykładów:
- PAN PRYSZNIC - Właściciele domu, w którym wynajmowałam pokój byli wściekli. Przyszły astronomiczne rachunki za wodę (a rachunki mieliśmy wliczone w czynsz). Na tyle duże, że ktoś mógłby pomyśleć, że jeden z najemców napełnia wodą basen sportowy. Oprócz mnie, pokoje na piętrze wynajmowało dwoje studentów. Właściciel próbował ustalić kto i JAK zużywa tyle wody. Chłopacy po dżentelmeńsku zrzucili winę na mnie, bo jestem dziewczyną i pewnie dużo czasu spędzam w łazience. Właściciel postanowił to sprawdzić. Pewnego dnia, gdy usłyszał, że w łazience na parterze ktoś znów od kilkudziesięciu minut puszcza wodę pod prysznicem, zakradł się cichaczem pod drzwi z krzesełkiem, usiadł i czekał na to, kto wyjdzie z łazienki. Minęła godzina, półtorej godziny... Woda pod prysznicem leciała dalej. Co najdziwniejsze - w ogóle nie było słychać pluskania! Jakby ktoś odkręcił kran i woda spływała tylko do brodziku. W końcu z łazienki wyszedł zrelaksowany i uśmiechnięty... Radzio, mój współlokator! Właściciel o mało go nie zabił! Jednego nie rozumiałam - co Radek robił prawie 2 godziny w łazience i po co puszczał wodę skoro się nie kąpał? Właściciel mi wytłumaczył, że Radzio najpewniej się masturbował.
Użytkownicy oznaczyli ten post jako spam
książek: 1068
Mollinka_90
24-06-2019 21:38
Okres studencki przemieszkałam w akademiku, co było nie lada wyzwaniem dla osoby introwertycznej. Mieszkałam w pokoju trzy, dwu- a na koniec jednoosobowym. Najwięcej „przebojów” przeżyłam na pierwszym roku, nie znając nikogo i trafiając do pokoju z przypadkowymi osobami. Okazało się, że jedna z koleżanek wychowana była w iście wojskowym drylu. Od razu po posiłku maszerowała umyć naczynia, jakby nie mogły one chwilę dłużej postać na stole i takiego samego zachowania wymagała od nas. Tak samo chodzenie spać musiało odbywać się synchronicznie o tej samej porze, a rano obowiązkowe ścielenie łóżek na równiutko. Nie muszę dodawać, że po roku nastąpiło rozstanie i każda z nas poszła swoją drogą. Ja wylądowałam z dobrą koleżanką, ale chciałyśmy, żeby było taniej i zgodziłyśmy się na pokój trzyosobowy. Przyszła współlokatorka była dobrana przypadkowo przez administrację. Okazała się roszczeniowym pierwszakiem. Przyjechałyśmy z koleżanką zmęczone w dniu kwaterowania, a tamta rozdzieliła nam łóżka, zaczęła oglądać nasze „sprzęty” i prosiła, żeby koleżanka zawiesiła od razu zasłony, bo ona nie może doczekać się efektu. Byłyśmy w takim szoku, że początkowo zrobiłyśmy wszystko pod jej dyktando, ale już następnego dnia wynosiłyśmy się do droższego, ale komfortowego dwuosobowego pokoju, uciekając przed tą dziwną dziewczyną. Na szczęście były to jedyne niemiłe przygody związane z mieszkaniem, które mnie spotkały w tym okresie, wspominanym do dzisiaj przede wszystkim z ogromnym sentymentem.
Użytkownicy oznaczyli ten post jako spam
książek: 140
anitreading
24-06-2019 23:47
Wynajęłyśy mieszkanie we trzy, dwupokojowe. Jedna z nas (która ewidentnie nie była mną ) miała swój osobny pokój , natomiast ja i "ta druga" otrzymałyśmy pokój numer2.
Mieszkanie w opłakanym stanie. Musiałysmy dokonać kilku poprawek tj.pozbyć się dywanów czy firanek. Nie wszystko mogłyśmy zmienić. Nasza meblościanka-to dopiero był zabytek! Zajmowała całą ścianę,zbędna i obskórna. Przynajmniej miałyśmy w niej filiżanki,których używałyśmy na imprezach zamiast kieliszków.
Wyzwaniem były spotkania w kuchni, w której mogła zmieścić się jedna osoba. Największym osiągnięciem było odpalenie piekarnika gazowego. Potrafiłyśmy spędzić nawet godzinę, próbując go uruchomić. Kiedy chciałysmy coś razem zjeść ,używałyśmy szafki nocnej jako stolika.Co do łazienki-umywalka prędko się zapychała, musiałyśmy uważać, aby przypadkiem nie nalać za dużo wody (przynajmniej oszczędnie). Niewątpliwie uprzykrzałyśmy życie naszym sąsiadom. Nie bez przyczyny dostałyśmy upomnienie od pana mieszkającego obok za odkurzanie o 1 w nocy (w końcu w ciągu dnia nie ma czasu na takie rzeczy).Kolejnym naszym wypełniaczem czasu była lodówka, z której pojemnością walczyłyśmy dzielnie.Wiecznie nie miałysmy miejsca. Największy problem pojawiał się,gdy wracałyśmy z torbami pełnymi słoików z rodzinnego miasta.
Kiedyś zrobiłam lunchboxy na uczelnię-kuskus z warzywami. Koleżanka postanowiła jednak wkroić sobie wieczorem kotleta, a na następny dzień zabrała nie to pudełko,co trzeba.
Jako wegetarianka miałam na uczelni (nie)miłą niespodziankę.
Użytkownicy oznaczyli ten post jako spam
książek: 78
TakaJednaMarta
25-06-2019 08:03
Ja w akademiku mieszkałam z studentką kryminologii. Była wesołą, radosną i ciepłą osobą :) Często opowiadała mi różne ciekawostki jakie wyniosła z wykładu itp. Oprócz tego zawsze oglądałyśmy jakieś filmy w piątkowe popołudnia (nie tylko kryminały ale również komedie i komedie romantyczne).Bardzo miło wspominam sobie ten czas.
Użytkownicy oznaczyli ten post jako spam
książek: 514
Charlie1608
25-06-2019 09:30
W moim życiu współlokatorów zdobyłam dopiero po zakończeniu studiów. Wiadomo, świeża praca, pieniążków na mieszkanie brak, trzeba sobie radzić. Z moją współlokatorką załapałyśmu świetny kontakt, spędzałyśmy wieczory na oglądaniu filmów lub spacerach po mieście. Z kolei współlokator trafił mi się playboy jak z książki. Robił podnoszenia w drzwiach bez koszulki, z łazienki wychodził w samym ręczniku i tylko się uśmiechał jak natrafił na którąś z nas. My zbywałyśmy go jednak z uśmiechem. Ale prawdziwe przygody rozpoczęły się jak zaczął spotykać się z dziewczynami. Jako że nie był stały w uczuciach, a no a budziły nas odgłosy które wydawał razem ze swoją uwczesną partnerką doszlysmy do wniosku że nie będziemy go umoralniać, aczkolwiek nie byłyśmy w stanie zapamiętać imion dziewczyn z którymi się spotykał. Stąd opracowałyśmy system, który do dzisiaj się sprawdza - każda dziewczyna była nazywana miesiącem lub tygodniem, w którym aktualnie przebywała w naszym mieszkaniu. I działa to do dzisiaj chociaż sam zainteresowany albo nie zdaje sobie z tego sprawy, albo mu to nie przeszkadza. Ubaw z tego mamy do dzisiaj :)
Użytkownicy oznaczyli ten post jako spam
książek: 81
Szyszka
25-06-2019 10:02
Swoje czasy studenckie i mieszkanie ze współlokatorami wspominam bardzo miło. Co to były za szalone i wesołe czasy!
Mieszkaliśmy w 8 osób (4 dziewczyny i 4 chłopaków), więc taka mała komuna, ale do dyspozycji mieliśmy 4-pokojowe mieszkanie w kamienicy + 2 łazienki (damską i męską:)), więc przestrzeni nam nie brakowało. Były chwile spięcia, jak notorycznie ginący ketchup, czy sterta naczyń w zlewie, ale poza tym mieliśmy jasno określone zasady i tak sobie wspólnie żyliśmy przez 4 lata. Za to jak przychodziły czyjeś urodziny, to szampan lał się strumieniami i to była nasza mała tradycja. Śpiewy i tance do rana? No problem! A co tego całe rzesze znajomych, którzy wrośli w nasze domostwo i było przy tym dużo śmiechu.
A samo lokatorzy:
- JA - będę nieobiektywna, więc pozwolę sobie siebie pominąć.
- Ala - śmieszka lubująca się w j. angielskim i gadżetach - "w tym miesiącu zabraknie mi na czynsz, ale patrzcie, jaki mam nowy telefon".
- Monia - wiecznie wisząca na telefonie z kolejnym ukochanym i znająca wszystkie ploteczki ze swojej rodzinnej miejscowości.
- Wera - cicha myszka, na której zawsze można polegać. W przypuszczeniach pozostałych lokatorów, ukryta fanka kobiecego piękna.
- Kudłaty - student prawa, który koniecznie musi poprawić 5- i nie rozumie, dlaczego jajecznica się tak szybko ścina (zmniejsz gaz!);).
- Rufster - kolejny student prawa wytrwale poszukujący tej jednej jedynej, ale będący na tyle nieśmiały, że poszukiwania ograniczył do swoich myśli.
- Miruniu - "jest lustro jest fajnie" - więcej nie trzeba dodawać:)
- Tomuś - nagotuję gar makaronu i na kilka dni zniknę w pokoju żeby zatopić się w świecie gier. Rodzice jakoś to zrozumieją.

Pomimo tak istnie wybuchowej mieszanki, to były to fantastyczne lata, podczas których wspólnie świętowaliśmy sukcesy i wspieraliśmy się w razie porażki. Znając swoje przywary żartom nie było końca i o to chodziło w tym okresie życia.
Użytkownicy oznaczyli ten post jako spam
książek: 455
Mystery
25-06-2019 12:00
Dzieliłam kiedyś pokój z Gosią. Gosia od początku mnie irytowała; ubierała się na czarno, miała mnóstwo kolczyków na całym ciele, tatuaże zdobiły nawet jej szyję, a jej sposób bycia... Cóż, jest co najmniej dziwny. Uczyła się tylko o parzystej godzinie, zasypiała o 19, wstawała o 3 nad ranem (a to tylko niektóre z jej dziwactw).
- Co za kretynka! Taki syf w pokoju, jak zwykle... - mruczałam pod nosem pewnego dnia po wejściu do pokoju.
- Aż tak ci to przeszkadza? To sorry, zaraz posprzątam, pani porządnicka. - w drzwiach stanęła Gocha.
- Mam już tego dosyć! - zaczęłam na nią krzyczeć, wygarniając jej wszystkie wady.
Po chwili obie na siebie wrzeszczałyśmy, a po kilku minutach... wybuchnęłyśmy śmiechem.
- To żeśmy się dobrały. - skwitowała Gosia.
Od tamtej pory się przyjaźnimy, mimo tego, że jesteśmy całkowicie różne. Okazuje się, że każdy z nas ma wady, trzeba jednak umieć żyć z innymi. Mimo wszystko tamta przygoda z lokatorką wyszła mi na dobre, bo zyskałam niesamowitą przyjaciółkę, jaką jest Gosia - za chwilę druhna na moim ślubie.
Użytkownicy oznaczyli ten post jako spam
Aby napisać wypowiedź musisz być zalogowany. Logowanie
Moderatorzy
Książki w tej dyskusji
zgłoś błąd zgłoś błąd