Iwona Matelska 
27 lat, kobieta, Tarnowskie Góry, status: Czytelniczka, ostatnio widziana 1 godzinę temu
Aktywności (z ostatnich 3 miesięcy)
2018-12-04 16:23:40

No tak... Kompletnie nieumalowana, nieogarnięta i w dwukolorowych skarpetkach, a w dodatku sama w domu. Dzwonek do drzwi dzwonił po raz trzeci, więc co miała zrobić. Zeszła na dół i otworzyła drzwi kurierowi, który spojrzał na nią, jakby zobaczył przynajmniej ducha. Miała nadzieję, że pójdzie szybko i nie zdąży się jej przyjrzeć, niestety czytnik do podpisów miał kiepski dzień i zaczął się... No tak... Kompletnie nieumalowana, nieogarnięta i w dwukolorowych skarpetkach, a w dodatku sama w domu. Dzwonek do drzwi dzwonił po raz trzeci, więc co miała zrobić. Zeszła na dół i otworzyła drzwi kurierowi, który spojrzał na nią, jakby zobaczył przynajmniej ducha. Miała nadzieję, że pójdzie szybko i nie zdąży się jej przyjrzeć, niestety czytnik do podpisów miał kiepski dzień i zaczął się zacinać. W końcu po dłuższej chwili, kilku niepewnych uśmiechach znalazła się w domu z upragnioną przesyłką. Bezrobocie kiepsko na mnie wpływa. Muszę chyba zawsze się malować i dobrze wyglądać na wypadek takich sytuacji - pomyślała i zatopiła rękę w paczce z chipsami. Następnego dnia wybrała się na zakupy i do końca nie zrealizowała tego postanowienia. Włosy spięte w kucyk byle jak, stare spodnie i narzucona kurtka. Przecież i tak nikogo nie spotkam, bo wszyscy są w pracy - stwierdziła gdzieś pomiędzy marchewką, a buraczkami. Rozmyślałaby dalej, ale jej myśli przerwał huk pękającej reklamówki i rozsypujących się ziemniaków. Rozejrzała się żeby sprawdzić, czy NIKT NIE IDZIE i w momencie poczuła ciężar w ręku. Ktoś wkładał jej ziemniaki do nowej torby. Nie ktoś... nikt inny - kurier, który odwiedził ją w domu. Uśmiechnęła się szeroko, bo wiedziała, że kawa z nim wisi W POWIETRZU.

pokaż więcej

więcej...
 
2018-12-04 12:24:03

Opowieść będzie o tym, jak przypadkiem uratowałam dziecko. Czy można uratować dziecko przypadkiem? Jak się okazuje można. Wybrałam się tego dnia z przyjaciółmi nad strzeżony zalew. Wypoczywaliśmy na plaży, dookoła głośno, gwarno, wesoło. Wiecie jak to jest... Ktoś rozpala grilla, ktoś inny dręczy wszystkich swoim ulubionym disco polo, a dzieciaki krzyczą ile sił w gardle, bo w końcu nie... Opowieść będzie o tym, jak przypadkiem uratowałam dziecko. Czy można uratować dziecko przypadkiem? Jak się okazuje można. Wybrałam się tego dnia z przyjaciółmi nad strzeżony zalew. Wypoczywaliśmy na plaży, dookoła głośno, gwarno, wesoło. Wiecie jak to jest... Ktoś rozpala grilla, ktoś inny dręczy wszystkich swoim ulubionym disco polo, a dzieciaki krzyczą ile sił w gardle, bo w końcu nie ogranicza ich ściana w bloku. Nie planowałam jakiejś większej kąpieli, bo niestety i wstyd się przyznać, ale pływać zupełnie nie potrafię. Postanowiłam jednak potaplać się przy brzegu i trochę schłodzić ciało, które później jeszcze bardziej pragnie słońca i pięknie się opalam. Przyglądałam się dokazującym maluchom, zdecydowanie bardziej niż ratownicy, którzy znudzeni dyskutowali na swojej wieży,co chwilę wgapiając wzrok w ekran telefonu. Dzieci, jak to dzieci... Nurkowały, chlapały, popychały się. Jeden malec nurkował dłużej... Chwyciłam go pod pachę i wyciągnęłam z wody, a on czerwony w jednej chwili wybuchnął płaczem. Przybiegła mamusia, przybiegła jej koleżanka, żeby z krzykiem oznajmić mi, że mam się zająć sobą, a nie cudzym dzieckiem. Chwilę później, gdy chłopiec wyznał, że przewrócił się i nie potrafił wstać trochę zmieniły ton, ale wciąż jednak nie zdały sobie sprawy z powagi tej sytuacji.

pokaż więcej

więcej...
 
2018-12-04 12:15:21

Zahipnotyzowana nastolatka wpatrywała się w telefon w milczeniu. Już 10 minut temu dodała zdjęcie, a wciąż miała zaledwie kilka reakcji. Gośka - jej najlepsza przyjaciółka po takim czasie nie mogłaby opędzić się od powiadomień i wiadomości od nieznajomych. Tak długo pracowała nad tym zdjęciem, dlatego zupełnie nie potrafiła zrozumieć, jak to się stało. Pewnie zjadłaby jakiegoś batonika na... Zahipnotyzowana nastolatka wpatrywała się w telefon w milczeniu. Już 10 minut temu dodała zdjęcie, a wciąż miała zaledwie kilka reakcji. Gośka - jej najlepsza przyjaciółka po takim czasie nie mogłaby opędzić się od powiadomień i wiadomości od nieznajomych. Tak długo pracowała nad tym zdjęciem, dlatego zupełnie nie potrafiła zrozumieć, jak to się stało. Pewnie zjadłaby jakiegoś batonika na pocieszenie, ale obiecała sobie, że żadnych słodyczy poza wegańskimi ciasteczkami, które były koszmarnie drogie - nie tknie. Nie tknie, bo znowu będzie gruba. Myślę, że to jest właśnie problem współczesnych nastolatków. Postrzeganie siebie i innych przez pryzmat tego, co kreujemy w mediach społecznościowych. Podążanie za modą, przez to, że nie chcą zostać odsunięci od środowiska rówieśników. W tym wszystkim zatracają siebie, własne zdanie, ulubione zwyczaje, bo wciąż dążą do tego, by być kimś kto zyska uznanie, dostanie więcej lajków i będzie bardziej popularny. Biorą udział w kretyńskich wyzwaniach, które często źle się kończą, bez włączenia myślenia, byle tylko nie wypaść z gry. Przecież jeśli nie ma Cię w Internecie, nie istniejesz.

pokaż więcej

więcej...
 
2018-11-29 14:07:33

Trochę się naczytaliśmy książek, prawda?
Ktoś wchodzi przez szafę do zupełnie innego świata, a czyjś pociąg odjeżdża z peronu na który przechodzi się przez słup.
Czy nasze życie i świat w którym żyjemy to fikcja? Ile w zasadzie jest jeszcze tych światów? Jeśli zadajesz sobie takie pytania, koniecznie musisz spróbować najlepszej na rynku substancji TRAVELS FICTION. Jesteś Androidem i martwisz...
Trochę się naczytaliśmy książek, prawda?
Ktoś wchodzi przez szafę do zupełnie innego świata, a czyjś pociąg odjeżdża z peronu na który przechodzi się przez słup.
Czy nasze życie i świat w którym żyjemy to fikcja? Ile w zasadzie jest jeszcze tych światów? Jeśli zadajesz sobie takie pytania, koniecznie musisz spróbować najlepszej na rynku substancji TRAVELS FICTION. Jesteś Androidem i martwisz się, że na Ciebie nie zadziała? Nic bardziej mylnego. To pierwsza na rynku substancja, która z powodzeniem przenosi do fikcyjnej rzeczywistości nie tylko ludzi, ale też Androidy. Myślisz, że będziesz musiał wykupić kilkumiesięczną kurację zanim zobaczysz efekty? Masz wrażenie, że jest za późno i nic już na Ciebie nie zadziała? Spróbuj, a nie pożałujesz.
TRAVELS FICTION to niewielkie czerwone kapsułki, które zmieszczą się w najmniejszej kieszeni spodni i nie wymagają popicia wodą. Możesz po nich prowadzić samochód, statek kosmiczny, a nawet łączyć je z mocnym alkoholem. Już po 15 minutach zaczynasz odczuwać lekkie zawroty głowy i przyjemne ciepło. Znajdź wygodne miejsce, rozsiądź się wygodnie i wyczekuj momentu, kiedy zobaczysz długi tunel. Nie będzie dobrze oświetlony, ale bez problemu dostrzeżesz jego zarys i na pewno nie uderzysz się w głowę. Wędruj powoli i zapamiętaj szczegóły, niedługo mogą Ci się przydać. Kiedy dojdziesz do końca tunelu weź głęboki oddech i wskocz w wielką dziurę. Nie myśl o wysokości, nie myśl o bólu, nie miej obaw. Za chwilę znajdziesz się w świecie fikcji.

pokaż więcej

więcej...
 
2018-11-20 12:12:34

Aluniu!
Znam Cię nie od dzisiaj i wiem, że zawsze wszystkie winy tego świata bierzesz na siebie.
A to, że autobus się spóźnił, Twoje dziecko dostało kiepską ocenę w szkole, a mąż skrzywił się podczas obiadu.
Wiem, że trudno pozbyć się tego nawyku, bo sama przez wiele lat z nim walczyłam. Zadręczałam się błahostkami, które wzrastały do rangi poważnych problemów, które zdecydowanie zabierały mi...
Aluniu!
Znam Cię nie od dzisiaj i wiem, że zawsze wszystkie winy tego świata bierzesz na siebie.
A to, że autobus się spóźnił, Twoje dziecko dostało kiepską ocenę w szkole, a mąż skrzywił się podczas obiadu.
Wiem, że trudno pozbyć się tego nawyku, bo sama przez wiele lat z nim walczyłam. Zadręczałam się błahostkami, które wzrastały do rangi poważnych problemów, które zdecydowanie zabierały mi energię życiową. Mam dla Ciebie 3 rady, które mam nadzieję zastosujesz, bo w przeciwnym razie będę Cię nimi zadręczać, aż do czasu, kiedy z nudów spróbujesz.
Po pierwsze: NIE NA WSZYSTKO MAMY WPŁYW
Pogódź się proszę z tym, że nastroje ludzi zmieniają się tak szybko, jak pogoda, a Ty nie jesteś w stanie zadowolić wszystko. Czasem trzeba założyć kolorowy kapelusz, by uchronić się przed czyimś pesymizmem, a w przypadkach tragicznych dodać do tej stylizacji różowe okulary. I nie zapominaj, że nie ma złej pogody, a są tylko źle ubrani ludzie.
Po drugie: ODPUŚĆ CZASEM
Nie musisz być perfekcyjna. Dobrze wiesz, że te wszystkie programy telewizyjne to praca całego sztabu ludzi i niezła reżyserka. Babeczka z okładki gazety nie wyglądałaby tak dobrze, gdyby nie makijażysta, stylista i oczywiście dobry grafik. Nie musisz być idealna, bądź najzwyczajniej sobą.
Po trzecie: NIE OCZEKUJ FAJERWERKÓW
Ciesz się z małych rzeczy, doceniaj drobiazgi, które do tej pory pomijałaś. Nie czekaj na podniosłe chwile, wiele emocje. Po prostu świętuj każdy dzień, a będzie Ci lepiej.

Twoja Iwona

pokaż więcej

więcej...
 
2018-11-19 15:05:21

Jak zwykle wstał bladym świtem, zarzucił na siebie ubranie robocze i przemył twarz lodowatą wodą. Wiedział, że powinien zjeść jeszcze śniadanie, ale na wsi wszyscy wiedzieli, że pierwsze jedzą zwierzęta. Nakarmił świnie, oporządził pozostałe zwierzęta, zerknął z dumą na pole, które ciągnęło się aż do lasu i wrócił do domu. Czajnik wesoło gwizdał poranną melodię, a na porysowanej od widelca... Jak zwykle wstał bladym świtem, zarzucił na siebie ubranie robocze i przemył twarz lodowatą wodą. Wiedział, że powinien zjeść jeszcze śniadanie, ale na wsi wszyscy wiedzieli, że pierwsze jedzą zwierzęta. Nakarmił świnie, oporządził pozostałe zwierzęta, zerknął z dumą na pole, które ciągnęło się aż do lasu i wrócił do domu. Czajnik wesoło gwizdał poranną melodię, a na porysowanej od widelca patelni smażyły się jajka, oczywiście na swojskim boczku. Jogurt z płatkami mogą jadać panicze z wielkich miast, którzy tylko przerzucają papierki - pomyślał i zaśmiał się w duchu. Brakowało mu czegoś do szczęścia. Jednej rzeczy, można powiedzieć, że to niewiele, ale kiedy chodzi o coś tak znaczącego jak miłość, zmienia się wszystko. Zobaczył ją, kiedy udał się po piwo do najbliższego, a zarazem jedynego blaszanego sklepu w okolicy. Urszula - nowa, młoda, złotowłosa i piękna sprzedawczyni, która nieprzyzwyczajona do lokalnych typków rumieniła się za każdym razem, kiedy ktoś kupował kolejny trunek, albo próbował utargować cenę papierosów. Zapytał, co tutaj robi i dlaczego zdecydowała się pracować akurat w tym niepozornym sklepiku, a ona z uśmiechem odpowiedziała, że potrzebuje pieniędzy na studia i może MIŁOŚĆ NA DZIESIĄTEJ WSI jej się trafi. Potraktował słowa młodej dziewczyny dość proroczo i do sklepu przychodził częściej niż zwykle, tym razem po czekoladki, kawki, herbatki, które po opłacaniu zostawiał na ladzie i z równym jej rumieńcowi rumieńcem mówił: to dla Ciebie Urszulko.

pokaż więcej

więcej...
 
2018-11-15 15:00:28

Jak jednostkowo możemy sprawić, żeby świat był dla wszystkich ludzi lepszym miejscem?
Myślę, że jest kilka składników, które stworzą nam doskonały przepis.
Po pierwsze AKCEPTACJA. Powinniśmy zrozumieć, że różni ludzie chodzą po świecie. Często mają inne zainteresowania, wyglądają inaczej niż my, często odchodzą daleko od naszego kanonu piękna. Nie powinniśmy ich za taką odmienność...
Jak jednostkowo możemy sprawić, żeby świat był dla wszystkich ludzi lepszym miejscem?
Myślę, że jest kilka składników, które stworzą nam doskonały przepis.
Po pierwsze AKCEPTACJA. Powinniśmy zrozumieć, że różni ludzie chodzą po świecie. Często mają inne zainteresowania, wyglądają inaczej niż my, często odchodzą daleko od naszego kanonu piękna. Nie powinniśmy ich za taką odmienność dyskredytować, gorzej traktować, a co najważniejsze, nie powinniśmy się z takich osób śmiać.
Po drugie ZROZUMIENIE. Nie zawsze czarne jest czarne, a białe jest białe. Bardzo łatwo jest nam oceniać, zrozumieć jest nam znacznie trudniej. Za każdym człowiekiem kryje się inna historia, dlatego zanim kogoś ocenimy, potępimy, pogonimy, wyśmiejemy - zróbmy wszystko, żeby zrozumieć powód jego postępowania.
Po trzecie POMAGAJMY. Wiem, że od wielu lat panuje moda, żeby to nam było dobrze i nasze interesy miały się świetnie. Czasem jednak warto zatrzymać się w wiecznym biegu i nachylić nad drugą osobą, aby jej pomóc. Bez oczekiwania profitów, całkowicie bezinteresownie. Myślę, że dla osób, które potrafią się pozytywnie zaangażować w problemy społeczne, kiedyś zostanie przewidziana nagroda. Bo dobro wraca, zwykle z nawiązką.

pokaż więcej

więcej...
 
2018-11-14 15:15:50

I znowu jestem władcą! Uwielbiam ten moment, kiedy wszyscy wychodzą z domu, a ja zostaję w nim sama i nigdzie się nie wybieram. Zawsze odczekuję kilka minut, żeby upewnić się, że czegoś nie zapomnieli i nie wrócą tutaj za chwilę. Później mam stały repertuar czynności, które powtarzam za każdym razem, gdy zostaję sama w domowym królestwie. Przyznam ze smutkiem, że to nie zdarza się zbyt często.... I znowu jestem władcą! Uwielbiam ten moment, kiedy wszyscy wychodzą z domu, a ja zostaję w nim sama i nigdzie się nie wybieram. Zawsze odczekuję kilka minut, żeby upewnić się, że czegoś nie zapomnieli i nie wrócą tutaj za chwilę. Później mam stały repertuar czynności, które powtarzam za każdym razem, gdy zostaję sama w domowym królestwie. Przyznam ze smutkiem, że to nie zdarza się zbyt często. Wskakuję w piżamę, którą byłam zmuszona zdjąć rano (kto to wymyślił, żeby zdejmować tak wygodny strój o poranku, powinno się je nosić zawsze!), wstawiam wodę na kawę (w końcu nie będzie marudzenia, że powinnam pić mniej kofeiny, bo ciśnienie jest zbyt wysokie). Ulubiona płyta rockowego zespołu czeka już na odtworzenie. Podkręcam głośność mocniej niż zwykle i klikam w dodatkowy bas, którego nigdy ze względu na domowników nie używam, bo przeszkadza. Wyciągam gitarę, którą kupiłam sobie kilka lat temu na urodziny, a na której wciąż nie nauczyłam się grać. Dość miałam podśmiechunków i pytań, co już potrafię. Źle się czułam, kiedy wszyscy stali pod drzwiami i chcieli śledzić moją karierę, mogłoby się to źle skończyć. Zalewam kawę, chwytam kilka ciastek, które kładę na stole, nie na talerzyku (normalnie ktoś zwróciłby mi uwagę) i co robię? Zamieniam się w gwiazdę rocka! W jednej chwili z szarej myszki jestem niczym jak Slash podczas trasy koncertowej. Walę paluchami w gitarę na oślep, śpiewam fałszując niemiłosiernie i kręcę włosami, aż do zawrotu głowy. Taki ze mnie król.

pokaż więcej

więcej...
 
2018-11-14 11:43:05

Sielska okolica to nie zawsze piękne domki ze starannie pielęgnowanymi ogórkami i starsze panie, które odwiedzają się na popołudniową herbatkę. Pomimo, że mogłoby się wydawać, że jest tutaj wszystko, co do szczęścia potrzebne łącznie z diabelskim młynem na środku. Co noc wyje tutaj jakiś czerwony alarm, bo ktoś wkrada się do domu, zostawiając w nim totalne spustoszenie. Co jakiś czas słychać... Sielska okolica to nie zawsze piękne domki ze starannie pielęgnowanymi ogórkami i starsze panie, które odwiedzają się na popołudniową herbatkę. Pomimo, że mogłoby się wydawać, że jest tutaj wszystko, co do szczęścia potrzebne łącznie z diabelskim młynem na środku. Co noc wyje tutaj jakiś czerwony alarm, bo ktoś wkrada się do domu, zostawiając w nim totalne spustoszenie. Co jakiś czas słychać wybuch na parkingu i w powietrze wylatuje czyjś samochód. Chociaż policja wciąż patroluje wszystkie uliczki, a kolejne osoby składają zeznania na policji, sprawców wciąż nie udało się ująć. Nie ma nawet podejrzeń, kto dopuszcza się tego wszystkiego.

pokaż więcej

więcej...
 
2018-11-01 16:04:38

Najgrubszy w całej grupie był Niedźwiedź do którego wszyscy się przytulali, najmądrzejsza jak to zwykle bywa Sowa z ogromną głową, a najbardziej uparty Osiołek. Była też pracowita Pszczółka, która zawsze wszystko robiła najszybciej i chytry Lisek, który wszystkie najlepsze zabawki chował dla siebie. Była też dwójka maluchów z którymi nikt się nie bawił. Jednorożec - najbardziej wyśmiewany... Najgrubszy w całej grupie był Niedźwiedź do którego wszyscy się przytulali, najmądrzejsza jak to zwykle bywa Sowa z ogromną głową, a najbardziej uparty Osiołek. Była też pracowita Pszczółka, która zawsze wszystko robiła najszybciej i chytry Lisek, który wszystkie najlepsze zabawki chował dla siebie. Była też dwójka maluchów z którymi nikt się nie bawił. Jednorożec - najbardziej wyśmiewany przez Konika, który ciągle przy wszystkich pytał, co dziwnego wyrosło mu na głowie i Struś, który bardzo wszystkim się przejmował i gdy tylko pojawiał się strach, chował głowę we wszystkie możliwe miejsca. Pani Przedszkolanka Koza próbowała wiele razy rozmawiać z dzieciakami o tolerancji i tłumaczyć im, że każdy jest inny, jednak bezskutecznie. Pewnego dnia przed świętami, kiedy większość grupy leżała chora w swoich domowych łóżkach, przyprowadzono tylko czwórkę dzieci. Struś i Jednorożec, jak zwykle zajęli swoje miejsca w kącie, a Niedźwiadek rozpychał się obok Nosorożca. Kiedy Pani zarządziła wspólną zabawę, byli bardzo niezadowoleni, bo z braku innych dzieci musieli bawić się w czwórkę. Protestowali, ale wychowawczyni była nieugięta. Na początku było dość dziwnie i niezręcznie. Wieża z klocków nie wyglądała jak ta z obrazka, a rozmowa się nie kleiła. Struś nieśmiało zaproponował, że on spróbuje ukończyć wieżę, a Jednorożec pobiegł po więcej klocków. Miś zachwycił się tym pomysłem, Nosorożec pomógł w noszeniu słabszemu koledze. Zabawa i możliwość przebywania razem zmienia punkt widzenia.

pokaż więcej

więcej...
 
2018-10-29 18:23:40

Koniec z zabijaniem kreatywności!
Koniec z kluczem do którego musisz się dopasować!
Czas na użycie własnej wyobraźni i rozwiązań na które niekoniecznie postawiłby Twój nauczyciel.
Ile razy staraliście się pisząc wypracowanie z polskiego, a później okazywało się, że dostaliście najniższą ocenę w klasie?
Ile razy rozwiązywaliście zadanie z matematyki w inny sposób niż zrobiłby to Wasz nauczyciel...
Koniec z zabijaniem kreatywności!
Koniec z kluczem do którego musisz się dopasować!
Czas na użycie własnej wyobraźni i rozwiązań na które niekoniecznie postawiłby Twój nauczyciel.
Ile razy staraliście się pisząc wypracowanie z polskiego, a później okazywało się, że dostaliście najniższą ocenę w klasie?
Ile razy rozwiązywaliście zadanie z matematyki w inny sposób niż zrobiłby to Wasz nauczyciel i kończyliście z wielką czerwoną jedynką?
A praca z plastyki znacząco różniła się od tej podręcznikowej i lądowała w koszu, wśród wychwalanych kopii kolegów z klasy?
Uważam, że nauczyciele zabijają kreatywność i uważają, że ich racje są jedyne i prawdziwe.
Kiedy robisz coś po swojemu, albo inaczej, jesteś krytykowany i sprowadzany do pionu.
Podobnie podczas egzaminów i zaliczeń, musisz trafić w klucz zupełnie jak uczestnik ,,Jaka to melodia'' w odpowiednią nutkę. I później się dziwić, że produkcja absolwentów, którzy myślą książkowo przebiega tak dobrze. Zero własnej inwencji, pomysłów, bo kreatywność zabito w zalążku. Koniec z tym!

pokaż więcej

więcej...
 
2018-10-28 15:09:30

To już ostatni dzwonek na dziecko!
Czy wiesz, że przegapiłaś najlepszy czas żeby zostać matką?
Ludzie w Twoim weku mają już po dwójce, jak nie więcej.
Zamiast szukać pracy zrób sobie dziecko, jakoś to będzie.
Przekładasz ten moment i w końcu będzie za późno.
Wysłuchiwałam tych mądrości z kamienną twarzą, aż w końcu nie wytrzymałam.
Dlaczego ktoś ma decydować o tym ile mam mieć dzieci, w jakim...
To już ostatni dzwonek na dziecko!
Czy wiesz, że przegapiłaś najlepszy czas żeby zostać matką?
Ludzie w Twoim weku mają już po dwójce, jak nie więcej.
Zamiast szukać pracy zrób sobie dziecko, jakoś to będzie.
Przekładasz ten moment i w końcu będzie za późno.
Wysłuchiwałam tych mądrości z kamienną twarzą, aż w końcu nie wytrzymałam.
Dlaczego ktoś ma decydować o tym ile mam mieć dzieci, w jakim tempie i, że w ogóle mam je mieć?
Dlaczego ktoś ma mi mówić, kiedy jest najlepszy czas? I jakim prawem, ktoś traktuje mnie jak maszynę, która ma się brać do roboty.
Zawsze marzyłam o rodzinie, kiedy przyjdzie odpowiedni moment. Kiedy będę miała u swojego boku cudownego męża, będę zakochana, będę miała pracę i odpowiednie warunki. Nawet się nie zorientowałam, a okazało się, że jestem szczęśliwą dziewczyną fajnego chłopaka, która szuka pracy, bo kiepsko trafiała i której do trzydziestki niewiele brakuje.
Już pominę żywe zainteresowanie terminem ślubu i wesela na którym wszyscy chcą się bawić i zajadać frykasami, a którego nie planujemy. Nie wspomnę również o żywym zainteresowaniu moim zwolnieniem z pracy. Mówienie o dzieciach, macierzyństwie i o tym, że może coś w brzuszku się dzieje, kiedy się najem, albo odmówię alkoholu jest niezwykle męczące.
Nikt nie pomyśli, że mogę mieć problemy z zajściem w ciążę, być może nie mogę mieć dzieci, albo jestem po nieudanych próbach zostania mamą. Każdego interesuje tylko, kiedy...
Dlatego i ja zaczęłam pytać ludzi, kiedy zmądrzeją.

pokaż więcej

więcej...
 
2018-10-28 14:31:12

Pamiętacie czasy, kiedy popularne było przebywanie na czatach internetowych?
Dopadło i mnie. W regionalnym pokoju spędzałam długie godziny, rozmawiają, żartując, sporadycznie umawiając się z kimś na piwo, albo na jakąś kawę. Z czasem zyskałam nawet sporą grupę znajomych z którymi spotykałam się regularnie i z którymi kontakt utrzymujemy do dzisiaj. Któregoś dnia pojawił się jednak zupełnie...
Pamiętacie czasy, kiedy popularne było przebywanie na czatach internetowych?
Dopadło i mnie. W regionalnym pokoju spędzałam długie godziny, rozmawiają, żartując, sporadycznie umawiając się z kimś na piwo, albo na jakąś kawę. Z czasem zyskałam nawet sporą grupę znajomych z którymi spotykałam się regularnie i z którymi kontakt utrzymujemy do dzisiaj. Któregoś dnia pojawił się jednak zupełnie ktoś nowy. Swoim poczuciem humoru, żartami i ciekawymi opowieściami szybko zyskał sobie przychylność i sympatię nawet starszych bywalców tego miejsca. Któregoś wieczoru, kiedy miałam w planach pójście do łóżka i położenie się spać, wysłał do mnie wiadomość prywatną. Myślałam, że może chce o coś zapytać lub wkręcić się w nasze cykliczne spotkania, ale chyba bardziej był zainteresowany mną. Chwila rozmowy, później kolejna. Żegnałam się z nim chyba z 10 razy, a finalnie rozmawialiśmy do rana. Tym sposobem straciłam kilka nocy. Rozmowy szybko przeszły na smsy, a spotkanie wydawało się być tylko kwestią czasu. Nastąpił dzień ,,zero''. Ja w jednej ze swoich najlepszych sukienek, a on z wielkim bukietem róż. Cudowny koncert, pyszna kolacja i jedna myśl w mojej głowie: Gdzieś go już widziałam. Głupio mi było pytać o to, czy możemy się znać, więc postanowiłam znaleźć odpowiedź drogą dedukcji. Niestety przypomniałam sobie i bez problemu wyszukałam zdjęcie na którym stał obok mojej koleżanki z liceum z dwójką uroczych dzieci. Napisanie do niej i opowiedzenie o tym było wielkim aktem odwagi.

pokaż więcej

więcej...
 
2018-10-22 17:00:26

Pierwszy raz w Warszawie i człowiek czuje się, jakby wylądował w zupełnie innym świecie.
Można to nawet nazwać ,,Snem o Warszawie'' i nawiązać przy okazji do bardzo znanej piosenki.
Nigdy nie przepadałam za dużymi miastami, przytłaczała mnie ogromna ilość ludzi, wieczny pośpiech, kolorowe neony, atakujące mnie z każdej strony reklamy, hałas, spaliny, wszystko... Tym razem miałam odwiedzić...
Pierwszy raz w Warszawie i człowiek czuje się, jakby wylądował w zupełnie innym świecie.
Można to nawet nazwać ,,Snem o Warszawie'' i nawiązać przy okazji do bardzo znanej piosenki.
Nigdy nie przepadałam za dużymi miastami, przytłaczała mnie ogromna ilość ludzi, wieczny pośpiech, kolorowe neony, atakujące mnie z każdej strony reklamy, hałas, spaliny, wszystko... Tym razem miałam odwiedzić koleżankę, która przeprowadziła się tutaj zaraz po studiach. Bardzo dobrze się dogadywałyśmy, chociaż nasza wizja przyszłości była nieco inna. U niej wielkie miasto, kariera, wielka niezależność, samotność z przygodami. U mnie raczej stabilizacja w przydomowym ogródku w towarzystwie ukochanego faceta i gromadki kotów, bo na dzieci przyjdzie jeszcze czas. I tak wysiadłam z pociągu i poczułam się, jak gdzieś bardzo daleko. Skośnoocy, ciemni, opatuleni chustami, że nic nie widać i nikt nie mówił po polsku! Czy aby na pewno dobrze trafiłam? - przeszło mi przez myśl, ale jak byk było napisane, że to WARSZAWA. Postanowiłam, że napiję się kawy i wchodząc do pierwszej lepszej kawiarni, zaliczyłam prawie zawał serca. 17 zł za kawę z mlekiem? Osobiście Pani Gessler ją podaje, czy co? Później było tylko gorzej. Okazało się, że nikt nie jest stąd i znalezienie odpowiedniego autobusu graniczyło z cudem. Internet w telefonie się skończył, a Kaśka jak na złość miała wyłączony telefon. Postanowiłam pooglądać plan miasta, kiedy stanął za mną jakiś rudy facet, niczym książę Karol i zaczął angielską przemowę.

pokaż więcej

więcej...
 
2018-10-17 16:41:27

Od zawsze bardzo cenię sobie polską muzykę i wykonawców o których pamiętają moi rodzice i dziadkowie, a których współczesna młodzież i młodzi ludzie nawet nie kojarzą. Jednym z nich był właśnie Pan Zbigniew Wodecki. Człowiek o niesamowitym głosie, wielkiej charyzmie i włosach o których większość mężczyzn w jego wieku mogłaby pomarzyć. Zawsze sympatyczny, roześmiany i mający wiele do... Od zawsze bardzo cenię sobie polską muzykę i wykonawców o których pamiętają moi rodzice i dziadkowie, a których współczesna młodzież i młodzi ludzie nawet nie kojarzą. Jednym z nich był właśnie Pan Zbigniew Wodecki. Człowiek o niesamowitym głosie, wielkiej charyzmie i włosach o których większość mężczyzn w jego wieku mogłaby pomarzyć. Zawsze sympatyczny, roześmiany i mający wiele do powiedzenia. Nie ograniczał się tylko do działalności muzycznej, wiele lat występował w składzie jury Tańca z Gwiazdami i chociaż może nie był ekspertem w tej dziecinie, jego komentarze zawsze były bardzo rzeczowe i kulturalne. Kiedy dowiedziałyśmy się razem z mamą, że przyjeżdża do naszego tarnogórskiego Centrum Kultury, nie mogłyśmy przepuścić takiej okazji! Co prawda z wielkim smutkiem dowiedziałyśmy się, że miejsca w pierwszym rzędzie są już zajęte, ale udało nam się dostać równie dobre troszkę dalej. Byłyśmy mocno podekscytowane. Mama nawet wspominała, że dwie noce wcześniej śnił jej się Pan Wodecki, przejeżdżający naszą ulicą czerwonym kabrioletem i z rozwianymi przez wiatr włosami. Co prawda to był tylko sen, ale jaki piękny. Koncert był cudowny! Oklaskom i bisom nie było końca, a wszyscy chcieli zachować jak najdłużej niezwykłą atmosferę, którą stworzył na scenie artysta

pokaż więcej

więcej...
 
Moja biblioteczka
9 0 0
Porównaj książki w Waszych biblioteczkach.
Sprawdź oceny wspólnych książek.
Tyle książek ma ten użytkownik w swojej biblioteczce.
Tyle opinii dodał ten użytkownik.
Tyle plusów otrzymał ten użytkownik za swoje wypowiedzi.
Znajomi (3)

zgłoś błąd zgłoś błąd