CzytajPL konkurs
Konkursy LubimyCzytać.pl
Oficjalna grupa serwisu LubimyCzytać.pl. W grupie tej przeprowadzamy rozmaite książkowe konkursy z bardzo ciekawymi nagrodami. Aby uczestniczyć w konkursach LubimyCzytać.pl trzeba być zapisanym do tej grupy.
866770 czytelników
1954 dyskusji
121553 wypowiedziPokaż ostatnią
[Zakończony] [Zakończony] Witaj na świecie! - wygraj książkę "Problem".

Witaj na świecie! - wygraj książkę "Problem".

Hannah ma piętnaście lat. Jest inteligentna i błyskotliwa. Jest też w ciąży. Aaron jest nowy w szkole i nie lubi zwracać na siebie uwagi. Zatem dlaczego decyduje się udawać ojca nienarodzonego dziecka Hannah? W dorosłym życiu napotkasz niejeden PROBLEM, ale tylko stawiając mu czoła dowiesz się, co jest naprawdę ważne…


Posiadanie dziecka to ogromna życiowa rewolucja i niesamowita odpowiedzialność, bez względu na wiek rodziców. Prawdopodobnie rodzice opowiadali Wam o Waszych pierwszych chwilach na świecie, dyskretnie ocierając oczy chusteczką. Może nawet uwiecznili je na kliszy fotograficznej. Opiszcie swoje pierwsze zdjęcie lub przywołajcie nostalgiczną historię o tym, jak pojawiliście się w życiu Waszych rodziców.


Czekamy na teksty o długości nieprzekraczającej 1500 znaków ze spacjami.


Nagrody

Autorzy pięciu najciekawszych tekstów otrzymają egzemplarz książki.

Problem - Jacek Skowroński

Problem

Autor: Non Pratt

Dziewczyna, chłopak i…. Hannah ma piętnaście lat. Jest inteligentna i błyskotliwa. Jest też w ciąży. Aaron jest nowy w szkole i nie lubi zwracać na siebie uwagi. Zatem dlaczego decyduje się udawać ojca nienarodzonego dziecka Hannah? W dorosłym życiu napotkasz niejeden PROBLEM, ale tylko stawiając mu czoła dowiesz się, co jest naprawdę ważne…

Regulamin
  • Konkurs trwa od 4 stycznia do 11 stycznia włącznie. W konkursie mogą wziąć udział jedynie osoby posiadające adres korespondencyjny w Polsce.
  • Odpowiedzi muszą być napisane samodzielnie. Kopiowanie części lub fragmentów tekstów, recenzji innych osób jest zabronione. Teksty nie mogą przekraczać 1500 znaków ze spacjami.
  • Każdy użytkownik może zgłosić tylko jedną pracę.
  • Zwycięzców wybiera administracja serwisu lubimyczytać.pl. Decyzja jest nieodwołalna.
  • Dane adresowe zostaną wykorzystane przez serwis lubimyczytać.pl i Wydawnictwo Zielona Sowa.
  • Adres zwycięzcy powinien zostać nadesłany do dwóch tygodniu od daty ogłoszenia wyników konkursu. Po tym terminie administracja lubimyczytać.pl dopuszcza wybór kolejnego laureata lub nieprzyznanie nagrody.
liczba postów na stronie: 
książek: 0
Evexus
07-01-2018 10:57
U mnie było tak : rodzice poznali się zakochali, potem była ciąża (pełnia szczęścia <3). Wynik USG - bliźniaki=duma. Poród i zaczęło się - ojciec w pracy, mama 2 x tyle obowiązków co przy jednym dziecku. Po ośmiu latach katorgi, Ania i Tomek w miarę duzi, chodzą do szkoły, samodzielni. Więc czemu by nie zrobić sobie teraz jeszcze jednego dziecka, aby nacieszyć się macierzyństwem, tym razem na spokojnie x1. Ale życie pełnie niespodzianek dało im znów x2 :D i tak na świat przyszłyśmy ja i Ada. Dwa razy bliźniaki to już z nie lada wyczyn a dom wywrócony do góry nogami.
Użytkownicy oznaczyli ten post jako spam
książek: 143
Monika
07-01-2018 12:09
Byłam planowana. A przynajmniej tak cały czas mówią moi rodzice, więc im wierzę:) Jednak moje przyjście na świat było dość ciekawe:)
Kiedy mama nastawiała się na to, że czas jechać do szpitala tata już czekał w gotowości! Czekał na swoje drugie dziecko, a pierwszego syna! Jak to zawsze powtarzał "w końcu jakiś facet w rodzinie, a nie tylko ja" :D
Pojechali do szpitala, ale okazało się, że oddział był zamknięty, więc znów w wsiedli do samochodu i pognali 60 km dalej do następnego szpitala. Tam Mama o 9:55 w dniu ojca dała tacie najlepszy prezent jaki mógł oczekiwać - dziecko. Dlaczego najlepszy? Bo jestem podoba do taty z wyglądu i charakteru do tego stopnia, że na sto procent się mnie nie wyprze i zawsze szczyci się tym, że ma kogoś takiego. Byli zaskoczeni, bo Wojtek okazał się.. dziewczynką, ale jednak bardzo szczęśliwi, bo ich rodzina się powiększa! :)
Jak przy mojej siostrze imię dawał tata. Zawsze chciał wynaleźć takie, którego nie da się w zabawny albo niemiły sposób przerobić. I tak wymyślił imię Monika.
W mieście, gdzie się urodziłam był zwyczaj, że w święta umieszczali zdjęcia pierwszego noworodka w gazecie. I tak właśnie ja się tam znalazłam. To najlepsza pamiątka jaką mogłam mieć! Mała, pyzata dziewczynka z miną "co ten Pan trzyma przede mną i co ja w ogóle tutaj robię?!", była i jest w gazecie! :D Do dzisiaj mam wycinek z niej zostawiony w albumie obok pierwszego zdjęcia mamy, taty i siostry. Co najdziwniejsze? Nikt nie umie rozpoznać kto jest kim :D
Użytkownicy oznaczyli ten post jako spam
książek: 144
olywka
07-01-2018 12:17
Moja mama była bardzo młoda, miała ona dopiero 17-lat a w jej brzuchu już pojawiła się mała istotka - byłam to ja. Jej życie nie było łatwe, brak pracy zarówno z jej strony, jak i mojego ojca, nieukończona szkoła, a nawet brak większego wsparcia ze strony rodziców. Każdy był na nią zły, że tak szybko zaszła w ciążę, w szkole była to sensacja do rozmów, zatem nie było to ani trochę łatwe, a nawet okazało się to być DUŻYM PROBLEMEM, ale moja mama nie poddawała się, kochała mojego tatę i nawet przez myśl jej nie przeszło mnie oddać. Z czasem mojej mamy rodzice przyzwyczaili się do myśli, że zostaną dziadkami w dość młodym wieku, przestali się gniewać i zaczęli wspierać mamę, a tuż po moich narodzinach zaczęli bardzo pomagać. Moja mama pomimo obowiązków związanych z wychowywaniem dziecka, ukończyła szkołę i zdobyła szacunek u wielu osób, które doceniały to, że mimo trudności losu się nie poddała. Krótko po ukończeniu szkoły, zaczęła mnie ona samotnie wychowywać, poszła bardzo szybko do pracy i zarabiała na moje utrzymanie. Teraz 21-lat później rozumiem dokładnie, co przechodziła. Jestem bardzo dumna z tego, że pomimo trudności, jakie ją na jej drodze spotkały, nie poddała się, miała ona pełno samozaparcia i mimo jej częstego zapracowania, zawsze przy mnie była i poświęcała mi swój cenny czas.
Użytkownicy oznaczyli ten post jako spam
książek: 37
Pat
07-01-2018 15:59
Z pierwszym i zarazem moim ulubionym zdjęciem, mam spory problem. Siedzę sobie wygodnie, odziana w białe ciuszki, jest pewnie wiosna pełną gębą albo sam środek lata. Dookoła soczyście zielona trawa, z nieba sączy się gorący słoneczny żar. Ja zadowolona z siebie, siedzę na malutkim dziecięcym ni to krzesełku, ni to leżaczku, z czupryną czarnych włosów na główce, w miejscu, gdzie w tym wieku większość dzieci bywa prawie łysych, marszczę brwi i patrzę z prawdziwym oburzeniem, a nawet wyciągam cieniutki paluch w te stronę, na moją sąsiadkę, pomarańczową foczkę, która bezczelnie się na mnie gapi i za nic nie chce odwrócić wzroku. Mój paluch prawie prawie sięga do jej czarnego, nadmuchanego nosa, ale ona nic sobie z tego nie robi. A nawet, jeśli t w ogóle możliwe, gapi się na mnie jeszcze bardziej.
Użytkownicy oznaczyli ten post jako spam
książek: 346
Lexy
07-01-2018 22:35
Jakoś zdjęcia mnie tak nie fascynują jak historia moich narodzin. Byłam planowanym dzieckiem. Rodzice chcieli mieć pociechy i przez długi czas się o nie starali, aż wreszcie się udało. Byli wniebowzięci. Mama pojechała do szpitala w dzień wyznaczony na poród, jednak ja ani myślałam jeszcze przychodzić na świat. "Dobrze mi było w brzuchu mamy" - do tej pory tak żartujemy. Około drugiej w nocy mama zaczęła odczuwać bóle, więc poszła poszukać jakiegoś lekarza lub pielęgniarki z nocnej zmiany. Obchodziła szpital, ale nie natrafiła na nikogo z personelu. Czekała tak do szóstej rano, aż przyszedł doktor z porannej zmiany. Dziwnym zbiegiem okoliczności było, że lekarz nazywał się tak, jak dzień tygodnia, w którym przyszłam na świat, czyli środa. Mama mówiła, że sporo się wymęczyła przez tę noc i poród, ale jak tylko wzięła mnie na ręce stwierdziła, że zostało jej to wynagrodzone. Oczywiście personel z nocnej zmiany został opierniczony. Co najlepsze? Jeszcze pielęgniarka z tej nocnej zmiany powiedziała do mojej mamy "to dlaczego pani do nas nie przyszła?". Po prostu mistrzostwo. W następnym roku doczekałam się brata. Rodzice mieli z nami sporo kłopotów i wycieczek do szpitali, ale nie żałują, że daliśmy im nieźle w kość, bo zbyt wiele szczęścia im daliśmy, żeby rozpamiętywać złe chwile.
Użytkownicy oznaczyli ten post jako spam
książek: 3267
Beata-Chiara
08-01-2018 05:13
Nie spieszyłam się na świat, urodziłam się dwa tygodnie po terminie (może dlatego wszędzie się spóźniam?), miałam czarne, bujne- jak na noworodka- włosy, wielkie oczy i ważyłam prawie 4,5 kg. Moi rodzice mieszkali wówczas u dziadków ze strony mamy- obydwoje jeszcze studiowali. Nie wiem dlaczego mama była pewna, że urodzi chłopca- Bartka. Byłam więc też niespodzianką, do tego stopnia, że gdy szczęśliwy ojciec szedł mnie zarejestrować w urzędzie, zamiast imienia które naprędce wymyśliła mama (Monika), uparł się przy literze "b" i tak zostałam Beatą Moniką. Jeśli chodzi o zdjęcia, oprócz zwykłych niemowlęcych fotek na których przypominam tłustą Chinkę, mam też TE zdjęcia- robione małym dzieciom na golasa. Dlaczego rodzice uważają że to takie słodkie? Moje zdjęcia w negliżu są liczne i o ile to możliwe- urozmaicone: tutaj "gimnastyczka" z wpatrzonym we mnie, długowłosym ojcem, tam leżę na ręczniku po kąpieli, na kolejnym wypinam pupę i wyraźnie znudzona "sesją", zamierzam się na fotografa. Zdjęcia w wózku, podczas snu, z rodziną- byłam chcianym i wyczekanym dzieckiem.
Mama do dziś wspomina słowa jednego z lekarzy: "Będzie miała charakterek...", a ja złoszczę się że nie "charakterek" ale "charakter"- to owszem.
Użytkownicy oznaczyli ten post jako spam
książek: 845
mynameism
08-01-2018 10:10
– Będę miał brata – oznajmił z zadowoleniem trzyipółletni chłopiec, przyciskając buzię do okrągłego brzucha mamy.

Kobieta pokiwała tylko głową. Na dniach spodziewała się rozwiązania, a czerwcowy upał wcale nie ułatwiał tego oczekiwania. Plecy ją bolały, nogi atakowały przeszywające skurcze, kwiecista sukienka kleiła się do ciała – nie miała nawet siły odpowiadać na radosne uwagi syna.

– Jacuś – powiedział chłopiec, całując jej brzuch.

Czerwiec dobiegł końca, zaczął się lipiec i w końcu przyszedł dzień, w którym rodzina powitała… no właśnie.

– Dziecko – powiedział tata. – Płacze.

Rodzice wraz z babcią stali przy łóżeczku, patrząc niepewnie na kwilące niemowlę. Wydziergany przez mamę sweterek z czerwonym autem i żółtym napisem „Jacek” leżał na krześle obok.

– Nie możemy w kółko mówić o niej „dziecko”. Potrzebuje imienia – westchnęła mama.

– Kiedy ja jakieś proponuję, i tak ci się nie podoba.

– Ty zachowujesz się tak samo, gdy ja jakieś wymyślę.

– Miał być Jacuś – burknął obrażony chłopczyk, siedząc w kącie i rozmyślając nad utraconą szansą na towarzysza zabaw wymagających użycia piłki.

– Dajcie spokój – powiedziała stanowczo babcia, biorąc łkającą dziewczynkę na ręce. – Po prostu wybierzemy jakieś i już. – Popatrzyła na wykrzywioną płaczem twarzyczkę. – Nazwijmy ją M. Pasuje jej.

Po chwili namysłu rodzice wzruszyli ramionami, mrucząc niewyraźne słowa poparcia.

– Miał być Jacuś – dobiegło z kąta pokoju.

– Będziesz miała na imię M – oznajmiła babcia. – I już.
Użytkownicy oznaczyli ten post jako spam
książek: 257
Agnieszka
08-01-2018 10:16
Dzień porodu. Były to czasy kiedy jeszcze mało kto miał samochód i telefon. Było  gdzieś po godzinie 24. Mama kładzie się do łóżka, ale co chwilę wstaje, bo ma bóle pleców. Tata pyta co mamie dolega a ona twierdzi, że wszystko jest w porządku. W końcu po którymś razie wstawania i kładzenia się mamy tata zaniepokojnony biegnie do swoich rodziców, którzy mieszkali obok spytać co się z nią dzieje. Babcia stwierdziła, że zaczyna się poród. Kazała tacie  biec gdzieś gdzie mógłby zadzwonić po pogotowie. Tata pomyślał o stróżu w dawnych SKR i szybko tam pobiegł. Stróżem była kobieta. Kiedy tata tam dobiegł przeskoczył przez ogrodzenie i kopniakiem drzwi wyważył. Do dzisiaj przy każdej nadarzającej się okazji tata wspomina przerażoną minę tej kobiety, kiedy tata tam wpadł. Karetka przyjechała, ale mama uparcie twierdziła, że nie będzie jeszcze rodzić i nie ma zamiaru jechać do szpitala. W końcu lekarz ją namówił i wsiadła do karetki. Nad ranem tego samego dnia urodziłam się ja. W tych czasach niestety nie można było wejść na salę i zobaczyć dziecka, więc tata przekupił jakimiś prezentami pielęgniarkę żeby chociaż przez szparę w drzwiach pokazała mu dziecko. Tata nie mógł też odwiedzać mamy przez obowiązujący rygor w szpitalach, dlatego rodzice pisali do siebie listy. Mają je do dzisiaj. Jest to bezcenna pamiątka. Nawet lepsza niż zdjęcia.
Kiedy miałyśmy wychodzić ze szpitala tata poprosił, kogoś z rodziny kto miał samochód żeby z nim po nas pojechał. Oczywiście mimo, że mama spisała tacie co ma przywieźć jej do ubrania on zapomniał spódnicy. Dobrze, że to był grudzień, bo pod grubym płaszczem nie było widać, że mama jest w samych rajstopach.
Dzisiaj rodzice wspominając to śmieją się z wszystkich tych sytuacji.
Użytkownicy oznaczyli ten post jako spam
książek: 1336
triste
08-01-2018 13:12
Jedną z historii, którą moi rodzice lubią powtarzać jak mantrę to ta, że mieli pewien PROBLEM, gdy się urodziłam. Tym problemem był wybór imienia. Byli przekonani, że urodzi im się chłopiec a tu niespodzianka - drobna, mała dziewczynka. Jako, że nie chcieli podejmować tak ważnej decyzji od razu, wybierali imię przez tydzień. Przez ten cały okres nazywali mnie więc bąbelkiem. Do dziś moja siostra się śmieje, że też wyrosłam na takiego bąbelka (bo mam ¾ kg za dużo) a znajomi się śmieją, że mam się cieszyć, że nie dostałam na imię Pamela (aluzja do nazwiska).
Użytkownicy oznaczyli ten post jako spam
książek: 341
Shy
08-01-2018 16:49
OJCOWSKA DEPRESJA POPORODOWA
Moi rodzice po 9latach zdecydowali się na kolejne dziecko. Tata strasznie chciał mieć synka. Kupił nawet malutką koszulę flanelową i ogrodniczki.
Upierał się by być przy porodzie, chciał jako pierwszy potrzymać swojego syna. No cóż...
Jak się okazało zemdlał jak tylko się zaczęło. Wprowadzono go z sali.
Wrócił dopiero jak było po wszystkim. Wziął mnie nie danie na ręce i powiedział przez łzy:
- Mój syn...
Akurat weszła pielęgniarka.
-Proszę pana, ma Pan córeczkę. Zdrowy, silny bobas.
Ojciec zaniemówił. To była 3córka.
Nie był szczęśliwym tatą, ale załamanym. Po roku spróbowali znów i urodziła się mi kolejna siostra...
Użytkownicy oznaczyli ten post jako spam
Aby napisać wypowiedź musisz być zalogowany. Logowanie
Moderatorzy
Książki w tej dyskusji
zgłoś błąd zgłoś błąd