Lubimyczytać.pl Sp. z o.o
http://lubimyczytac.pl/aktualnosci/varia/10066/ludolfino-dzis-twoj-dzien

Ludolfino, dziś Twój dzień!

1 wartościowy tekst

Dzisiaj w redakcji lubimyczytać.pl do głosu dopuszczamy miłośników liczb, wykresów i wzorów wszelakich. A to dlatego, że 14 marca jest dniem jednej z najbardziej tajemniczych liczb - π, zwanej również ludolfiną. Nie przepadacie za matematyką? Liczba π jest dla Was niczym więcej, jak szkolną zmorą? Koniecznie zerknijcie na nasze zestawienie! O matematyce można pisać w naprawdę fascynujący sposób.

Dzień Liczby π jest obchodzony od 1988 roku. 14 marca wybrano dlatego, że data ta jest zapisywana w USA jako 3.14, czyli przybliżona wartość π. Gwoli wyjaśnienia: dwa miejsca po przecinku to niewiele, by opisać naszą dzisiejszą solenizantkę - obecnie wyliczono już 22,5 bilionów miejsc po przecinku liczby π! Podobno w π ukryte są wszystkie tajemnice Wszechświata. Część z nich poznacie, sięgając po poniższe książki ;)

Pi. Biografia najbardziej tajemniczej liczby na świecie
Ingmar Lehmann, Alfred S. Posamentier

Zacznijmy nasze zestawienie od biografii dzisiejszej solenizantki. W swojej książce popularyzatorzy matematyki, Lehmann i Posamentier, starają się odkryć przed Czytelnikami piękno liczby π i wyjaśnić, dlaczego ludolfina od wieków niezmiennie inspiruje i fascynuje ludzi. A fascynuje do tego stopnia, że niektórzy za cel stawiają sobie zapamiętanie jak największej liczby miejsc po przecinku (obecny rekord należy do Suresha Kumara Sharmy, który wyrecytował z pamięci 70 030 miejsc po przecinku π)!

Niezwykłe liczby profesora Stewarta
Ian Stewart

W naszym zestawieniu nie mogło oczywiście zabraknąć chyba najbardziej znanego popularyzatora matematyki, profesora Iana Stewarta. Spośród jego fascynujących książek wybraliśmy tę, w której π jest bohaterką całego rozdziału i o której Wkp pisze:

Co powinna zawierać dobra książka? Wciągającą treść, fascynujące zagadki, zwroty akcji, które wszystkich zaskakują, zdumiewające pomysły i wreszcie sceny, w których najbardziej rozpalające umysł rzeczy stają się jedną, przepiękną całością, uzyskując idealne rozwiązanie. A wszystko to napisane w sposób porywający i zrozumiały dla każdego. Czy to musi być domeną tylko i wyłącznie beletrystyki? Jak udowadnia nam Ian Stewart wcale nie i wszystkie powyższe przymiotniki można odnieść do książki o… matematyce!

Spal pracownię matematyczną... i sam sobie wymyśl matematykę
Jason Wilkes

Zapomnij o wszystkim, czego nauczono cię na lekcjach matematyki - wzywa Jason Wilkes. A jeśli nie pamiętacie nic lub prawie nic z lekcji matematyki, to jeszcze lepiej. Ta książka nauczy Was matematyki od nowa i… czerpania przyjemności z liczenia, rozwiązywania, analizowania. Tak w każdym razie twierdzi autor. A czy jest to prawda? Zerknijcie na opinie pod „Spal pracownię matematyczną…”. Użytkownicy LC uważają, że warto sięgnąć po książkę i samemu się przekonać, jak świetna może być nauka matematyki.

Simpsonowie i ich matematyczne sekrety
Simon Singh

Czy wiecie, że animowany serial „Simpsonowie” tworzony jest przez… matematyków? Scenarzyści serialu poza wyśmienitą porcją humoru ukrywają w niemal każdym odcinku gagi i zagadki matematyczne. W książce serialowe żarty są punktem wyjścia do omówienia zagadnień matematycznych, ich historii, związanych z nimi anegdot, popkulturowych nawiązań czy folkloru matematycznego. Na stronach książki nie mogło zabraknąć oczywiście ludolfiny i związanej z nią postaci genialnego samouka Srinivasy Ramanujana (miłośnikom biografii polecamy fascynującego Człowieka, który poznał nieskończoność).

Cykl Nauka Świata Dysku
Terry Pratchett, Jack Cohen, Ian Stewart

Pewnego popołudnia pisarz fantasy Terry Pratchett, biolog Jack Cohen i matematyk Ian Stewart wpadli na pomysł napisania książki popularnonaukowej bazującej na cyklu Świat Dysku. Z ich połączonych mocy powstał Kapitan Planeta… hm… no prawie... właściwie to „Nauka Świata Dysku”. Oprócz liczby π znajdziecie w książkach tego cyklu co nieco o nieskończoności (m.in. ile jest tych nieskończoności i która tej większa), troszkę informacji o ewolucji i wielebnym Darwinie, mieszankę fizyki, matematyki, astronomii, biologii… ufff... i mnóstwo doskonałego humoru.

Do sięgnięcia po ten cykl nie trzeba nikogo szczególnie namawiać, ale jeśli jednak znajdzie się ktoś oporny na urok tria Pratchett-Cohen-Stewart, niech przekona go użytkownik Raduss:

O matko, co ja przeczytałem? Ja, umysł stricte humanistyczny, unikający wszelakich nauk ścisłych od czasów szkoły podstawowej.
Przeczytałem książkę popularnonaukową i.... nie żałuję.


Pokaż wszystkie varia
Komentarze
Autor:  LubimyCzytać |  wypowiedzi: 3  [pokaż ostatnią] Odpowiedź
książek: 1857
LubimyCzytać
13-03-2018 15:10
Zapraszamy do dyskusji.
książek: 112
klaudynka
14-03-2018 16:37
Nie podoba mi się zabarwienie tego artykułu. Zupełnie niepotrzebnie stygmatyzuje humanistów i ścisłowców. Humanistów - że matematyka sprawia im wielką trudność, ścisłowców - że mają jakąś awersję do książek, więc nie warto zwracać się również do nich w artykule.

Będzie światowy dzień kota, to też będziecie pisać "wiadomo, nikt na lubimyczytac.pl nie przepada za kotami, jasna sprawa, ale... o...
Nie podoba mi się zabarwienie tego artykułu. Zupełnie niepotrzebnie stygmatyzuje humanistów i ścisłowców. Humanistów - że matematyka sprawia im wielką trudność, ścisłowców - że mają jakąś awersję do książek, więc nie warto zwracać się również do nich w artykule.

Będzie światowy dzień kota, to też będziecie pisać "wiadomo, nikt na lubimyczytac.pl nie przepada za kotami, jasna sprawa, ale... o kotach da się pisać w naprawdę fascynujący sposób!"?

Lubimyczytac jest tak samo głównie dla humanistów, jak filmweb głównie dla aktorów i scenarzystów.
pokaż więcej
książek: 324
Carmel
14-03-2018 21:23
Charles Percy Snow w wydanej ponad pół wieku temu książce "Dwie kultury" opisał nieciekawe zjawisko, które administracja LC wydaje się pielęgnować i promować, a co najmniej zabarwiać konfrontacyjnie. Snow zanalizował ziejącą przepaść między światem 'ścisłowców' i 'humanistów', która zaprzecza humanizmowi uniwersalnemu, takiemu w rozumieniu renesansowym. W szczególności opisał niepokojące go... Charles Percy Snow w wydanej ponad pół wieku temu książce "Dwie kultury" opisał nieciekawe zjawisko, które administracja LC wydaje się pielęgnować i promować, a co najmniej zabarwiać konfrontacyjnie. Snow zanalizował ziejącą przepaść między światem 'ścisłowców' i 'humanistów', która zaprzecza humanizmowi uniwersalnemu, takiemu w rozumieniu renesansowym. W szczególności opisał niepokojące go postawy 'humanistów':

"Podobnie jak ludzie pozbawieni muzycznego słuchu, nie wiedzą oni (intelektualiści o literackiej proweniencji) jednak, co tracą. Chichoczą z politowaniem na wieść o tym, że naukowcy nie przeczytali nigdy jakiegoś wielkiego dzieła angielskiej literatury. Traktują ich lekceważąco, jako niedouczonych specjalistów. Ale ich własna ignorancja i specjalizacja jest równie szokująca. Uczestniczyłem wielokrotnie w spotkaniach ludzi, którzy według kryteriów tradycyjnej kultury odebrali staranne wykształcenie i którzy z niemałą lubością wyrażali swoje zdumienie ignorancją naukowców. W kilku przypadkach nie wytrzymałem i zadałem zebranym pytanie, jak wielu z nich potrafiłoby opisać drugie prawo termodynamiki. Powiało chłodem: nikt nie potrafił. A przecież pytałem o coś, co jest naukowym odpowiednikiem pytania: Czy czytałeś któreś z dzieł Szekspira?"

Już sam wstęp tekstu o liczbie PI, gdzie pada stwierdzenie o dopuszczeniu jednego dnia w roku zwolenników liczb do głosu, jest trudnym do jednoznacznego zinterpretowania zwrotem - lekkiej kpiny, podenerwowania czy łaskawego zezwolenia w drodze wyjątku na tematy związane z naukami podstawowymi? Obrona tego zwrotu, jako czegoś wyłącznie żartobliwego, według mnie nie wyczerpuje wszystkich warstw intencji.

Czemu matematyka jest w szkole zmorą? Takie myślenie ma być usprawiedliwieniem, wymówką? A może dyskryminacją przedmiotu? Czemu zmorą nie może być historia i wymaganie wykucia szeregu dat (jakby dzienna data wybuchu powstania była ważniejsza od opisu kondycji chłopstwa w tym okresie); język polski i wiersz, którego jedynie słusznej interpretacji oczekuje nauczyciel; plastyka, na której zadany pejzaż należy odmalować zgodnie z wizją plastyka; lekcja muzyki i piosenka, którą trzeba zaśpiewać mimo braku talentu i uaktywnionej akurat mutacji młodzieńczej, ...

Gdzie jest równowaga?

To, że na LC dominują ludzie odnajdujący się w klasycznie 'humanistycznym' profilu, nie oznacza, że mniej lub bardzie zawinione braki z przedmiotów ścisłych maję być szczególnie piętnowane czy podawane, jako koszmar z lat szkolnych.

Czy zrozumienie, że PI to tylko liczba, będąca stosunkiem obwodu koła do średnicy, który jest zawsze stały (rośnie obwód, to i średnica koła) jest czymś o niebo trudniejszym od synekdochy, podstaw muzyki atonalnej, znaczenia Wielkiej Emigracji, moralności w utworach Dostojewskiego,...!? Nie - ta właściwość PI jest ZDECYDOWANIE prostsza do zrozumienia, bo jednoznaczna i niewymagająca wgłębiania się w semantyczne interpretacje tekstów.

Czemu liczba PI jest tajemnicza? Czemu PI jest zmorą?

NIE DEMONIZUJMY TEGO, CO JEST PIĘKNE, PROSTE, SKUTECZNE I CZYTELNE.
NIE TWÓRZMY Z NAUK ŚCISŁYCH CHŁOPCA DO BICIA.

=======

"Nie przepadacie za czytaniem książek, uwielbiacie matematykę i fizykę? - ten dzień jest dla was (i tylko ten)." - to jest przesłanie tekstu?! Trochę skandal, a poważnie - stygmatyzacja i próba budowania wrogich obozów. Lista książek też przypadkowa (poza jedną) - tak w duchu 'wrzućmy coś'. To tak, jakby w Światowym Dniu Książki pod okolicznościowym tekstem podpiąć podręcznik do introligatorstwa, kryminał i komiks.

Kulturę budują rożne elementy, a książka jest tylko (bądź aż) nośnikiem treści. Człowiek kulturę buduje na różnych poziomach, samo czytanie nie jest jeszcze jednoznacznym wyznacznikiem czegoś wartościowego.
pokaż więcej
Aby napisać wypowiedź musisz być zalogowany. Logowanie

Opinie czytelników


O książce:
Pieśń jutra

Brawo, po prostu brawo! Chyba tylko tyle jestem aktualnie w stanie powiedzieć! Nie mogę wyjść z podziwu wobec zdolności Samanthy Shannon! Czekam z nie...

zgłoś błąd zgłoś błąd