Lubimyczytać.pl Sp. z o.o
http://lubimyczytac.pl/aktualnosci/rozmowy/11654/usmiercilam-zaledwie-dwoch-znajomych-wywiad-z-marta-kisiel

Uśmierciłam zaledwie dwóch znajomych – wywiad z Martą Kisiel

8 wartościowy tekst

Marta Kisiel, autorka powieści i opowiadań fantasy, a także laureatka tegorocznego Plebiscytu Książka Roku 2018 w kategorii Literatura dziecięca, z okazji premiery swej najnowszej powieści zatytułowanej „Oczy uroczne” opowiada o swojej strefie komfortu, uśmiercaniu przyjaciół i traktowaniu książek jak własnych dzieci.

Gdzie anioł nie może, tam czorta pośle. Laureatka Nagrody im. Janusza A. Zajdla powraca z nowymi dożywotnikami w kolejnej odsłonie bestsellerowego cyklu! Wraz z nieoczekiwanym atakiem zimy nadciągają równie niespodziewane kłopoty. Ktoś lub coś grasuje po okolicy, atakując przypadkowe osoby. Tymczasem Bazyl wyraźnie coś knuje i w tej intrydze niespodziewanie zyskuje sprzymierzeńca, zaś przyjaźń Ody z Rochem zostaje wystawiona na poważną próbę. Lecz wszystko to blednie w obliczu tajemnic sprzed wielu lat, jakie skrywa pobliski cmentarz — i niewielki staw w samym sercu ciemnego lasu.

Nadciąga czas nieprzejednanej nocy. Czas śmierci.

Masz na swoim koncie powieści fantastyczne – „Nomen omen”, „Dożywocie”, „Siła niższa”, „Toń”, „Oczy uroczne”, zbiór opowiadań – „Pierwsze słowo”, a nawet książkę dla dzieci. Nie ustajesz w pracy pisarskiej. Nie lubisz swojej strefy komfortu? Przecież mogłabyś odcinać kupony od kultowego „Dożywocia”.

Marta Kisiel: Ależ ja uwielbiam moją strefę komfortu! Tyle że ona nieustannie się poszerza, bo tym, co najbardziej burzy mój komfort, jest stagnacja, marazm, powtarzalność. Zmieniam się jako człowiek i jako pisarz też nie chcę dreptać w miejscu, dlatego, siłą rzeczy, ciągle szukam – tematów, historii, ścieżek, którymi mogłabym poprowadzić bohaterów, zarówno tych nowych, jak i starych. Gdybym miała pisać w kółko o tym samym, na dodatek w ten sam sposób, to chyba wolałabym nie pisać wcale.

„Oczy uroczne” to Twoja najnowsza powieść, która od kilku dni jest na rynku. To nietypowa kontynuacja cyklu, która tak naprawdę kontynuacją sensu stricto nie jest. Zamiast anioła Licho – czort Bazyl, zamiast Konrada i Carmilli – Roch i Oda. A całość wyrosła na pogorzelisku po Lichotce. Skąd pomysł na wprowadzenie nowych bohaterów do starego uniwersum?

Zaczęło się od nominacji do Nagrody im. Janusza A. Zajdla dla „Siły niższej”. Moja redaktorka, Agnieszka Trzeszkowska, zaproponowała, żebym w ramach podziękowania dla czytelników napisała opowiadanie, które moglibyśmy sprezentować czytelnikom. Problem polegał na tym, że musiało to być opowiadanie z uniwersum serii, które z jednej strony byłoby spójne z historią opisaną w obydwu częściach, z drugiej nie zdradziłoby zbyt wiele z „Siły niższej”. Stąd pomysł, by punktem zaczepienia uczynić nie bohatera, a miejsce – bardzo konkretne i bardzo ważne – i opowiedzieć, co się z nim działo po wydarzeniach z „Dożywocia”, znaleźć odpowiednią postać i perspektywę. A potem poszło już z górki.

Czy któraś z napisanych przez Ciebie powieści zajmuje szczególne miejsce w Twoim sercu?

Do swoich książek podchodzę tak samo jak do swoich dzieci – każdą kocham inaczej, ale wszystkie tak samo mocno. Wiadomo, bywają lepsze lub gorsze, ciekawsze lub nudniejsze, śmieszniejsze lub poważniejsze, mniej lub bardziej popularne, ale każda jest tak samo moja.

Planujesz powrót „starych” dożywotników?

Nie planuję, bo też nawet na moment się z nimi nie rozstawałam. Tyle że teraz żyją głównie na kartach serii „Małe Licho” – niby ci sami, a jednak ukazani z zupełnie nowej perspektywy, bo oczami Niebożątka, za którym teraz podąża fabuła. Wydawałoby się, że to nic takiego, szalony dziewięciolatek zamiast cholerycznego pisarza, a to jednak wiele zmienia. Daje ten powiew świeżości, którego zawsze szukam.

Czy pisanie jest sposobem na zmienianie świata? W Twoich książkach – uważanych przecież za humorystyczne – są poruszane poważne wątki społeczne, jak tolerancja, szczepienia dzieci, trudne stosunki rodzinne. Czy pisanie to Twoja misja?

Osobiście uważam, że czytanie książek jest przede wszystkim fantastyczną rozrywką, formą przyjemnego spędzania wolnego czasu. A jeśli ta rozrywka daje nam coś więcej – porusza, uczy, przekazuje wartości, i robi to poniekąd przy okazji, bez nachalnego dydaktyzmu, w taki sposób, że czytelnik dopiero po ostatniej książce uświadamia sobie, co tak naprawdę przeczytał – to tym lepiej i dla czytelnika, i dla książki. Nie nazwałabym tego misją, raczej powrotem do źródeł. W końcu dzieci uczą się poprzez zabawę, więc czemu dorośli nie mieliby tego robić?

Czasami uśmiercasz w książkach swoich znajomych. Lubią to?

Oj tam, uśmierciłam zaledwie dwóch, w tym jednego na jego życzenie. Mam świadków! To znaczy wyraźnie zażyczył sobie wystąpić w mojej książce, ponieważ wygrał ze mną zakład, tylko chyba nie przewidział, że już w pierwszym zdaniu dostanie wdzięczną rolę trupa wypływającego o świcie. Ale nie narzeka, wprost przeciwnie – bardzo sobie owo utrupienie chwali.

Mówisz „Nie umiem w opowiadania” i dostajesz Nagrodę im. Janusza A. Zajdla za „Szaławiłę”. Z kolei „Małe Licho i tajemnica Niebożątka” wygrało w plebiscycie lubimyczytac.pl na Książkę Roku 2018 roku w kategorii Literatura dziecięca. Teraz nie możesz uciec od kolejnych opowiadań i książek dla dzieci.

Chyba nawet nie będę próbować… Opowiadania to wciąż coś, co mi się przydarza, zdecydowanie wolę dłuższe formy prozatorskie, lecz od pisania dla dzieci już się nie wykręcę. Nie tylko dlatego, że „Małe Licho i tajemnica Niebożątka” spotkały się z tak ciepłym przyjęciem czytelników, córka mi zwyczajnie nie pozwoli. Muszę przyznać, że pisanie dla dzieci – zwłaszcza pisanie po mojemu, z założeniem, że dziecko jest czytelnikiem bardzo otwartym, ciekawym i inteligentnym, i to bardziej, niż się często rodzicom wydaje – sprawia mi wielką frajdę, choć niesie również spory stres. Dzieci są o wiele bardziej wymagającymi czytelnikami, nie dają się omamić pięknymi opisami przyrody czy elokwentnymi dywagacjami i bez żalu rzucają w kąt książkę, która je zwyczajnie nudzi. Dlatego pisanie dla nich to prawdziwe wyzwanie i trud, ale nagrodą jest prawdziwa satysfakcja.

Jakie jeszcze niespodzianki nam szykujesz?

Och, mowy nie ma, nie puszczę pary z ust. Przecież wtedy nie byłoby niespodzianki!


Pokaż wszystkie rozmowy
Komentarze
Autor:  LubimyCzytać |  wypowiedzi: 9  [pokaż ostatnią] Odpowiedź
książek: 3434
filozof
19-03-2019 20:40
Może coś będzie w bibliotece
książek: 1331
Batalia
20-03-2019 00:43
Dlaczego ona się tak oszpeca tą fryzurą? W dłuższych włosach wyglądała o wiele lepiej.
książek: 494
Almara
20-03-2019 02:31
Zapewne, podobnie jak wielu innych oszpecających się, woli podobać się sobie niż innym.
Podobno zdrowe dla psychiki.
Użytkownicy oznaczyli ten post jako spam
książek: 634
Wisienka
20-03-2019 07:51
Bardzo fajna krótka fryzurka. O książkach nie wspomnę, bo też fajne, bardzo.
książek: 679
strrrasznaCiotka
20-03-2019 09:16
Pięknie dziękuję, w imieniu całej rodziny oraz krewnych i znajomych, za dotychczasową twórczość Ałtorki. I urzekającą dbałość o nasz język ojczysty. I poproszę o jeszcze. Dużo, dużo jeszcze. A, i jeśli wzrośnie zapotrzebowanie na truchła, chętnie służę swoją osobą.
książek: 685
Airain
20-03-2019 13:51
Mam nadzieję, że grono rodziny i przyjaciół jest liczne, hłe, hłe. Żeby było w kim wybierać, hłe, hłe.
Aby napisać wypowiedź musisz być zalogowany. Logowanie

Opinie czytelników


O książce:
Mów szeptem

Cóż mogę rzec – uwielbiam takie książki jak ta. Kwestia miłości i prosperowania w społeczeństwie jest już tyle razy wykorzystana i tyle razy oklepana,...

zgłoś błąd zgłoś błąd