Nomen omen

Okładka książki Nomen omen
Marta Kisiel Wydawnictwo: Uroboros Cykl: Cykl wrocławski (tom 2) fantasy, science fiction
336 str. 5 godz. 36 min.
Kategoria:
fantasy, science fiction
Cykl:
Cykl wrocławski (tom 2)
Wydawnictwo:
Uroboros
Data wydania:
2019-02-13
Data 1. wyd. pol.:
2019-02-13
Liczba stron:
336
Czas czytania
5 godz. 36 min.
Język:
polski
ISBN:
9788328060746
Tagi:
urban fantasy fantasy
Dodaj do pakietu
Dodaj do pakietu

Oceń książkę
i
Dodaj do biblioteczki

Porównaj ceny

i
Porównywarka z zawsze aktualnymi cenami
W naszej porównywarce znajdziesz książki, audiobooki i e-booki, ze wszystkich najpopularniejszych księgarni internetowych i stacjonarnych, zawsze w najlepszej cenie. Wszystkie pozycje zawierają aktualne ceny sprzedaży. Nasze księgarnie partnerskie oferują wygodne formy dostawy takie jak: dostawę do paczkomatu, przesyłkę kurierską lub odebranie przesyłki w wybranym punkcie odbioru. Darmowa dostawa jest możliwa po przekroczeniu odpowiedniej kwoty za zamówienie lub dla stałych klientów i beneficjentów usług premium zgodnie z regulaminem wybranej księgarni.
Za zamówienie u naszych partnerów zapłacisz w najwygodniejszej dla Ciebie formie:
• online
• przelewem
• kartą płatniczą
• Blikiem
• podczas odbioru
W zależności od wybranej księgarni możliwa jest także wysyłka za granicę. Ceny widoczne na liście uwzględniają rabaty i promocje dotyczące danego tytułu, dzięki czemu zawsze możesz szybko porównać najkorzystniejszą ofertę.
Reklama
Reklama

Książki autora

Podobne książki

Reklama
Tania Książka
bestsellery TaniaKsiazka.pl

Oceny

Średnia ocen
7,2 / 10
806 ocen
Twoja ocena
0 / 10

OPINIE i DYSKUSJE

Sortuj:
avatar
221
21

Na półkach:

Przyznam, że po "Nagle trup" z lekkim wahaniem brałam do ręki kolejną książkę Marty Kisiel, ale tym razem odetchnęłam z ulgą - książkę wsunęłam praktycznie w jeden wieczór, tak mnie wciągnęła. Główna bohaterka mnie trochę zaskoczyła, bo nie spodziewałam się kogoś, kto jest taką chodzącą sprzecznością - cały czas narzeka na brata, ucieka od niego, ale jednocześnie uważa, że jest to jej obowiązek opiekowania się bratem i nazywa to odpowiedzialnością! Natomiast bardzo mnie zafascynowała dyskusja na temat odpowiedzialnośći i jej rozumienia - jak ja dobrze to znam z życia...

Przyznam, że po "Nagle trup" z lekkim wahaniem brałam do ręki kolejną książkę Marty Kisiel, ale tym razem odetchnęłam z ulgą - książkę wsunęłam praktycznie w jeden wieczór, tak mnie wciągnęła. Główna bohaterka mnie trochę zaskoczyła, bo nie spodziewałam się kogoś, kto jest taką chodzącą sprzecznością - cały czas narzeka na brata, ucieka od niego, ale jednocześnie uważa, że...

więcej Pokaż mimo to

avatar
269
67

Na półkach:

Ta seria jest dla mnie prawdziwym zaskoczeniem. Szczerze polecam!

Ta seria jest dla mnie prawdziwym zaskoczeniem. Szczerze polecam!

Pokaż mimo to

avatar
581
219

Na półkach: ,

Marta Kisiel to autorka, której nieobce są różne gatunki. Od książek typowo fantasy, przez komedię kryminalną, po książki dla dzieci. A najlepiej wszystko razem, wymieszane w jednym garze. I właśnie taką mieszanką wybuchową jest jej Nomen omen.

Salomea Klementyna Przygoda ma dość swoich rodziców i brata, więc postanawia spakować manatki i wybyć z rodzinnego domu na stancję do Wrocławia. Mieszkanie znajduje u sióstr Bolesnych – Matyldy i Jagi, pracę w uniwersyteckim sklepie i wreszcie może odetchnąć. Sielanka nie trwa długo, bo w domu w telefonie słychać dziwne głosy, żadne radio nie odbiera sygnału, siostry różnią się jak ogień i woda, a na dodatek do Wrocławia przyjeżdża Adam Przygoda, zwany Niedasiem, czyli brat Salomei. Jakby tego było mało, to w mieście grasuje morderca, który za cel obrał sobie długowłose, drobne blondynki – i pewnie nie byłby to problem, gdyby nie fakt, że rzeczony kryminalista wygląda zupełnie jak młody Przygoda, więc Salka rusza na ratunek bratu... A to ujawni, że nic nie jest takie proste, jak się wydaje, szczególnie w rodzinie Przygodów.

Pod płaszczykiem lekkiej i przyjemnej lektury Marta Kisiel opowiada historię rodzinną, która porusza do głębi. Snuje opowieść o ciężkich latach wojny i tych po niej, kiedy to Breslau stało się znanym nam dzisiaj Wrocławiem. O tym, do czego potrafi posunąć się człowiek, by zemścić się za śmierć dziecka. I jak bardzo historia potrafi poplątać ludzkie losy i wywołać w duszy wielką traumę. Dla sióstr Bolesnych, które żyły w trakcie wojny w mieście, to co zrobili z nim hitlerowcy, a po wyzwoleniu Polacy, jest ogromną raną w sercu – każdy, kto przejmował Wrocław, odmieniał go i dewastował w imię wyższych idei. Daje to czytelnikowi do myślenia i obala teorię, że świat, który nas otacza, może być i jest czarno-biały.

Po raz pierwszy u Marty Kisiel zdarzyli mi się bohaterowie, których nie polubiłam, a których wprost miałam ochotę podusić z irytacji. Niedaś, czyli brat Salki, to młody student, ale tak głupi i tak irytująco-wkurzający, że regularnie potrafił mnie wytrącić z równowagi. Jedyne, co potrafi, to grać w Warcrafta oraz być wredny i nieznośny wobec siostry i otoczenia, co wynika ze zwykłego braku empatii i pomyślunku. Na tym by się jego charakter kończył. Serio, chłopak to klasyczna pustynia intelektualna, może czasami pod kopułą jedna szara komórka ma dyżur. Rodzice Salomei są niewiele lepsi – matka cały czas wygaduje głupoty o seksie i raczy wszystkich swoimi teoriami, a ojciec to miłośnik literatury romantycznej i inżynierii. O wiele lepiej mi się czytało książkę, gdy nie przewijali się na jej stronach.

Na szczęście, dla równowagi, tych pozytywnych w moim odczuciu bohaterów było znacznie więcej. Główna postać, czyli Salomea, to pechowa sztuka, która non stop wpada w kłopoty. Z oryginalną urodą i dość ciętym charakterkiem jest osobą, która wywołuje uśmiech na twarzy. Bartek, filolog i doktorant, który ze wzajemnością pała uczuciem do Salki, to ciepły i serdeczny chłopak, nic, tylko do rany przyłóż. Siostry Bolesne różnią się od siebie jak ogień i woda – Matylda to konkretna i bardzo zasadnicza emerytowana profesor łaciny, a Jadwiga to profesor medycyny, wykształcona i bardzo żywiołowa, umiejąca znaleźć wspólny język nawet z Niedasiem i go okiełznać. I jest jeszcze Roy Keane – niebiesko-żółta, duża papuga, lubiąca gadać i wcinać wafelki śmietankowe. Takiego barwnego towarzystwa nie sposób nie polubić.

Nawiązania do polskich romantyków, lekki humor, często ironiczny – to cechy charakterystyczne stylu autorki. Marta Kisiel jak chyba mało który polski autor potrafi się bawić naszym ojczystym językiem i tworzyć tak karkołomne konstrukcje językowe, że aż szczęka opada. Trzeba jej też oddać to, że tworząc postać Niedasia, bardzo zindywidualizowała jego język – mnóstwo wtrąceń z Warcrafta, zrozumiałych tylko dla zapamiętałych graczy, od razu rzuca się w oczy.

Nomen omen to drugi tom Cyklu Wrocławskiego, chociaż powiązany z pierwszym tylko poprzez trzy bohaterski. Jeśli nie czytaliście Toń, to nic straconego – możecie śmiało zacząć od tej części, bez problemu połapiecie się w fabule. Opowieść o przygodach Salomei Przygody wywoła na waszych twarzach nie raz i nie dwa szeroki uśmiech i rozbawi wręcz do łez. Bierzcie kocyk, herbatę i czytajcie, bo to czyste dobro.

https://wiewiorkawokularach.blogspot.com/2022/06/nomen-omen-marta-kisiel.html

Marta Kisiel to autorka, której nieobce są różne gatunki. Od książek typowo fantasy, przez komedię kryminalną, po książki dla dzieci. A najlepiej wszystko razem, wymieszane w jednym garze. I właśnie taką mieszanką wybuchową jest jej Nomen omen.

Salomea Klementyna Przygoda ma dość swoich rodziców i brata, więc postanawia spakować manatki i wybyć z rodzinnego domu na stancję...

więcej Pokaż mimo to

Reklama
avatar
32
6

Na półkach:

Nie wiem, czy nie lepszy od tomu I. Znakomita opowieść

Nie wiem, czy nie lepszy od tomu I. Znakomita opowieść

Pokaż mimo to

avatar
503
281

Na półkach: , ,

Druga część cyklu Wrocławskiego.

Jeśli pierwszy tom się spodobał, na tej książce też się nie zawiedziecie :)

Polecam!

Druga część cyklu Wrocławskiego.

Jeśli pierwszy tom się spodobał, na tej książce też się nie zawiedziecie :)

Polecam!

Pokaż mimo to

avatar
863
348

Na półkach:

Jakiś rok temu przeczytałam część pierwszą „Cyklu wrocławskiego”, czyli „Toń”. Powieść zrobiła na mnie dwojakie wrażenie, gdyż z jednej strony spodobał mi się humor i styl narracji autorki, ale z drugiej książka niezbyt przypadła mi do gustu pod kątem budowy fabuły. Sięgając po „Nomen omen” miałam zatem nieco obawy, iż ta część okaże się gorsza od poprzedniej. Ostatecznie jednakże przeszła moje wszelkie oczekiwania.
Już od pierwszych stron Kisiel oczarowała mnie nie tylko bardzo dobrze rozpoczętą historią, ale także nader błyskotliwym, humorystycznym językiem. Już w „Toni” dała popis swojego dowcipu, jednak podczas gdy w tomie pierwszym poziom tegoż nie został utrzymany, tak tu nie spadał ani przez chwilę: cała treść jest nieco ironiczna, ale bardzo lekka i przyjemna, dająca chwilę wytchnienia od codziennych zmartwień i poprawiająca nastrój. Fabuła również jest tu znacznie lepiej dopracowana i wyjaśniona, a zdarzenia logicznie się ze sobą łączą. To znakomite fantasy komediowe, jeśli mogę je tak nazwać: podczas lektury nieraz się zaśmiałam nad sprytną, żartobliwą grą słów, a całość historii tak mnie wciągnęła, że niemal nie mogłam się do niej oderwać. Ponadto jeszcze Kisiel wplotła tu wątki z historii Wrocławia, co jest dodatkowym, „edukacyjnym” plusem powieści – nie tylko bawi, ale także czegoś uczy.
„Nomen omen” to wspaniała czytelnicza rozrywka: komiczne, acz wiarygodne opisy, barwne postaci, dobrze obmyślona fabuła, inteligentny język, zabawne dialogi. Jestem wprost zachwycona tą książką i już się nie mogę doczekać lektury kolejnej części cyklu.
Polecam gorąco!

Jakiś rok temu przeczytałam część pierwszą „Cyklu wrocławskiego”, czyli „Toń”. Powieść zrobiła na mnie dwojakie wrażenie, gdyż z jednej strony spodobał mi się humor i styl narracji autorki, ale z drugiej książka niezbyt przypadła mi do gustu pod kątem budowy fabuły. Sięgając po „Nomen omen” miałam zatem nieco obawy, iż ta część okaże się gorsza od poprzedniej. Ostatecznie...

więcej Pokaż mimo to

avatar
819
435

Na półkach: ,

No czasami nie ma wyboru i trzeba uciekać i jakoś żyć dalej. Zgodzicie się? Pewnie wszystko zależy od sytuacji i możliwości danej osoby. Ale gdy dom jest nieprzychylnym miejscem, a mała miejscowość wie wszystko o wszystkich i postanawia dokładnie każdą, nawet najbardziej intymną, sprawę omówić, to marzy się o tym, żeby tylko się spakować, wyprowadzić i zacząć żyć na nowo w jakimś miłym miejscu, gdzie nikogo nie obchodzi kto, kim jest, czyli do dużego miasta – tak w dużym uproszczeniu.

Właśnie w takiej sytuacji znalazła się Salka. Jej matka jest osobą bardzo otwartą, która uwielbia omawiać sprawy swojej córki z innymi osobami – w szczególności te erotyczne sprawy. Młodszy brat ma robić doktorat na uczelni we Wrocławiu, a przynajmniej tak mówią plotki ojca, bo jakoś sama Salka w żaden sposób nie może w to uwierzyć. Tym bardziej że ona sama nie poszła na studia. Dziewczyna ma już tego wszystkiego dość i przy pierwszej okazji wyprowadza się z domu do Wrocławia, by tam móc choć na chwilę odpocząć od przytłaczającej rodziny oraz zacząć żyć według swoich zasad. Lecz początki potrafią być trudne. Czy Salka sobie poradzi? U kogo wynajmie pokój? I jakie przygody przyniesie jej życie?

Z tą książką mam tak wiele anegdot, że aż ciężko wybrać coś na dobry początek. Jednak zacznę od przyczyny, dlaczego zdecydowałam się właśnie z nią zapoznać – Marta Kisiel. Dotychczas nie miałam przyjemności zapoznać się z twórczością pisarki, a słyszałam o niej dużo pozytywnych opinii, w szczególności o jej fenomenalnym poczuciu humoru. Chciałam osobiście to sprawdzić. Szkoda tylko, że nie zauważyłam, że "Nomen Omen" to już drugi tom "Cyklu wrocławskiego". Jakkolwiek się staram, to nie jest mi dane czytać tomy serii w odpowiedniej kolejności... Też na odbiór tej powieści na pewno wpływał fakt, że słuchałam ją w audiobooku i jest to mój pierwszy w całości przesłuchany właśnie audiobook.

Do gustu przypadła mi koncepcja na całą powieść, ponieważ wyróżniła się ona niesztampowością. Dotychczas nie miałam okazji spotkać się z czymś tak niekonwencjonalnym. Tym bardziej że "Nomen Omen" powoli odkrywa swoje karty, by dopiero z czasem i to w dość powolnym tempie ukazywać niezwykłość historii. To ciekawy zabieg, który według mnie osiąga wyznaczony cel – zainteresować czytelnika. Wykorzystuje stare, dobrze znane czytelnikom motywy, ale robi to w sposób odmienny od tego, z czym zwykle się spotykamy, co pod względem pomysłu robi duże wrażenie.

Co sądzę o stylu? W końcu to zapowiedź czegoś wspaniałego w tym aspekcie mnie przyciągnęło do książki. Ewidentnie jest mocno dowcipny i pisarka w żaden sposób się nie ograniczała, co dodawało odpowiedniej pikanterii całej historii. Dzięki temu była też łatwa i przyjemna w odbiorze, choć momentami zbyt infantylna. We wspaniały sposób były opisane wydarzenia z dawnych czasów. Jedyną wadą pod względem stylu było niedopracowanie, ponieważ momentami miałam wrażenie, że niektóre wątki przedwcześnie się kończyły lub całkowicie urywały, co przecież nie jest pożądane.

Historia jest tak, jak wspomniałam na początku, wolnopłynąca, by dopiero z czasem zaskakiwać niesamowitymi zwrotami akcji i... ponownie być powolna. We współczesność wplatane są opisy historyczne dotyczące Breslau, czyli ówczesnego Wrocławia. Ten wątek wyjątkowo mi się spodobał, ponieważ mam wrażenie, że w ogóle w Polsce się o tym nie mówi, a przecież Wrocław obecnie to nasze miasto i w jakieś części też nasza historia. Powracając do fabuły, to wielką wadą, która niestety bardzo intensywnie zniechęcała mnie do całości, był mocno zamknięty świat. I nie mam tutaj na myśli faktu, że autorka sama go zamknęła, ale cały czas wkradało mi się podczas czytania poczucie, że w powieści jest dość klaustrofobicznie.

Bohaterowie też zawodzą, gdyż wydają się wyraziści i charyzmatyczni, ale tak naprawdę to są wykreowani wyłącznie pobieżnie, a główną rolę odkrywają pojedyncze, mocno wyolbrzymione cechy. Brakowało mi głębi ich osobowości. I przede wszystkim nie polubiłam Salomei... To nawet za mało powiedziane, bo mnie po prostu cały czas, dosłownie cały czas irytowała. Wydawała mi się niepotrzebnie przedramatyzowana i przez to ciężko było mi dostrzec jakiekolwiek inne jej cechy. Jednak żeby nie było zbyt dużo narzekania, to doceniam postać Matyldy, która dla mnie była jedynym wielowymiarowym bohaterem. Niosła ze sobą tajemniczość i nieuchwytność, co fascynowało.

Tematycznie "Nomen Omen" niesie ze sobą przesłanie, że nie można kierować życiem innych osób. W fenomenalny sposób ukazuje efekt motyla i uświadamia, że nasze nawet najmniejsze poczynania mogą pociągnąć za sobą wiele często nieświadomych dla nas konsekwencji. Na większość nie mamy wpływu, ale są decyzje, które trzeba dobrze przemyśleć, nie dać się impulsowi i emocjom. Inaczej wiele osób może zapłacić za nasze błędy.

Jak czytacie sami, "Nomen Omen" nie wywołał we mnie nadmiernego zachwytu. Zauważyłam wiele wad, które z trudnością akceptowałam i w większości moje oczekiwania nie zostały spełnione. Choć możliwe, że to efekt właśnie zbyt wygórowanych oczekiwań. Niemniej na pewno zapoznam się z pierwszym tomem "Cyklu wrocławskiego" i dam jeszcze jedną szansę pisarce.

No czasami nie ma wyboru i trzeba uciekać i jakoś żyć dalej. Zgodzicie się? Pewnie wszystko zależy od sytuacji i możliwości danej osoby. Ale gdy dom jest nieprzychylnym miejscem, a mała miejscowość wie wszystko o wszystkich i postanawia dokładnie każdą, nawet najbardziej intymną, sprawę omówić, to marzy się o tym, żeby tylko się spakować, wyprowadzić i zacząć żyć na nowo w...

więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

avatar
327
287

Na półkach:

Nic dodać, nic ująć. Moje odkrycie roku 2022 :-) Świetni bohaterowie, świetny język i szczypta fantastyki. No i mój Wrocław - love, love, love ;-)

Nic dodać, nic ująć. Moje odkrycie roku 2022 :-) Świetni bohaterowie, świetny język i szczypta fantastyki. No i mój Wrocław - love, love, love ;-)

Pokaż mimo to

avatar
602
246

Na półkach:

Dawno żadna książka nie wprowadziła mnie w tak doskonały humor.
Było zabawnie, wesoło i strasznie śmiesznie, a miejscami mądrze i z nostalgią.
Pędzę po następną część.

Dawno żadna książka nie wprowadziła mnie w tak doskonały humor.
Było zabawnie, wesoło i strasznie śmiesznie, a miejscami mądrze i z nostalgią.
Pędzę po następną część.

Pokaż mimo to

avatar
50
50

Na półkach:

Druga z kolei książka Pani Marty przeczytana i muszę ponownie zamieścić dwa zdania o niej. Po pierwsze autorka używa pięknego języka polskiego, że aż chce się czytać i słuchać. Opowiadanie na pograniczu rzeczywistości i fantazji. Tym razem w odróżnieniu od "Dożywocia" ta rzeczywistość i fantazja jest mroczna. Nie zabrakło tu również refleksji nad ludźmi, skupiskiem ludzi pod nazwą Wrocław-Breslau. Skupiska ludzi przed, w czasie i po wojnie. Gorąco polecam książkę Pani Marty Kisiel. Bardzo miła lektura na ponure zimowe wieczory z nutką zadumy nad ludźmi, nad nami samymi. Miłej lektury.

Druga z kolei książka Pani Marty przeczytana i muszę ponownie zamieścić dwa zdania o niej. Po pierwsze autorka używa pięknego języka polskiego, że aż chce się czytać i słuchać. Opowiadanie na pograniczu rzeczywistości i fantazji. Tym razem w odróżnieniu od "Dożywocia" ta rzeczywistość i fantazja jest mroczna. Nie zabrakło tu również refleksji nad ludźmi, skupiskiem ludzi...

więcej Pokaż mimo to


Cytaty

Więcej
Marta Kisiel Nomen omen Zobacz więcej
Marta Kisiel Nomen omen Zobacz więcej
Marta Kisiel Nomen omen Zobacz więcej
Więcej
Reklama
zgłoś błąd