Lubimyczytać.pl Sp. z o.o
http://lubimyczytac.pl/aktualnosci/publicystyka/4501/dluga-lekcja-czyli-slowo-o-lekturach-szkolnych

Długa lekcja, czyli słowo o lekturach szkolnych

49 wartościowy tekst

Za nami pierwszy tydzień szkoły. Mieszkając na parterze, w mieszkaniu, którego okno balkonowe wychodzi na podwórko służące dzieciakom za boisko, od razu można odczuć, że wrzesień otworzył przed nami swoje podwoje. Skończyły się radosne piski do późna i kopanie piłki od rana. Przyznam, że to co dzieje się nierzadko za moim oknem, przeczy ogólnemu pojmowaniu dzieciaków i młodzieży w XXI wieku. Ta niewielka kwadratowa przestrzeń tętniła życiem niezależnie od pogody! Nadszedł jednak czas na naukę i teraz zdeptany plac straszy szarością i pustką. Dzieci i młodzież - wszyscy na powrót co rano drepczą do szkoły, a tam, jak zawsze, czeka na nich - często znienawidzona - lista lektur szkolnych.

To, że nie mam jeszcze dzieci, nie znaczy wcale, że nie myślę o tym, jakie książki podsunę w przyszłości swoim latoroślom. Od tych myśli natomiast, prosta droga do lektur narzucanych uczniom w podstawówce, gimnazjum i liceum. Za moich czasów ich lista wyglądała nieco inaczej, choć lwia część pozostała jednak bez zmian. Ja natomiast w ciągu ostatnich lat przeczytałam kilka powieści, które - moim skromnym, ale upartym zdaniem - powinny znaleźć się wśród obowiązkowych lektur. Bo, na przykład, jeśli moje dziecko nie będzie przepadało za czytaniem, to podsuwanie mu książek na nic się zda. I tutaj może z pomocą (nie sądziłam, że kiedyś to powiem) przyjść szkoła. Wydaje mi się jednak, że nadal za dużo jest lektur, które choć przekazują słuszne wartości, to nie robią tego w sposób zrozumiały dla młodych czytelników. Poza tym np. „W pustyni i w puszczy”, „Kamienie na szaniec” czy „Krzyżacy” - mimo, że jak najbardziej doceniam ich wartość, to uważam, że niejednokrotnie dzieciaki nie wrosną w ich świat ze względu na to, że będzie im zbyt obcy. Za mało jest natomiast lektur, które przekazują wartości za pomocą tematów i problemów wciąż jak najbardziej aktualnych. Mało tego - problemów, o których nadal niewiele lub po prostu za mało się mówi. A czy uczniowie nie chcieliby też przeczytać czegoś, co mogą doświadczyć na własnej skórze? Co będą potrafili odnieść do swojej rzeczywistości?

Na pewno widziałabym na liście lektur, wydaną w tym roku powieść Cud chłopak. Myślę, że koniec szkoły podstawowej lub początek gimnazjum byłby dobrym okresem na taką lekturę. Powieść R.J. Palacio podsunęłabym każdemu dziecku w wieku od dziesięciu lat, jakie tylko bym spotkała. Historia chłopczyka, który w takim właśnie wieku pierwszy raz idzie do szkoły ze względu na swoją chorobę i związaną z tym deformację twarzy, jest porządną nauką przyjaźni i tolerancji, a także zaglądania w głąb człowieka, a nie tylko na jego aparycję. Dodatkowo osadzona współcześnie, w szkole jaką będą znali z własnego doświadczenia młodzi czytelnicy; pełna wątpliwości, smutków i radości, z którymi oni również na co dzień się spotykają. Dodatkowo, narratorem jest właśnie dziesięcioletni August, dzięki czemu język jest prosty - taki, jakim właśnie posługują się dzieciaki. A nie ukrywam, że nauczycielom i rodzicom również  przyda się lektura takiej historii i lekcja empatii.

Po „Cud chłopaku” kolej na coś ze szczyptą magii i przygody. I tutaj na scenę wkracza Robert McCammon i jego wspaniałe Magiczne lata. Ileż bym dała, żeby już teraz, kolejny raz sięgnąć po tę historię! Wypełniona tajemnicą i przygodą, z lekką nutką fantastyki, a mimo wszystko wciąż tak bliska, że chciałoby się wedrzeć w książkę, wsiąść na rower i razem z dwunastoletnim Corym Mackensonem wyruszyć ku przygodzie. Ta, jedna z najcieplejszych i najwspanialszych książek, jakie dane mi było czytać, również bezapelacyjnie powinna znaleźć swoje miejsce na liście lektur. Świetnym eksperymentem dla dzieciaków byłoby też odkrywanie tych zacierających się i rozmywających granic pomiędzy snem a jawą, pomiędzy tym, co rzeczywiste a tym, co jest wytworem naszej wyobraźni. Zalecałabym jednak czytać tę powieść w czerwcu, pod sam koniec roku szkolnego. „Magiczne lata” obejmują bowiem okres wakacyjny, co może miernie wpłynąć na siedzenie za szkolną ławą.





Komentarze
Autor:  Sylwia |  wypowiedzi: 158  [pokaż ostatnią] Odpowiedź
książek: 1511
furugoori
14-09-2014 00:24

Raspberry: Teraz jestem w I klasie liceum (mat-fiz), więc mam tylko 4 lektury.
1) Sofokles "Król Edyp"
Znam tą historię, ponieważ omawiałam Antygonę w gimnazjum i wiem, że nie jest taka zła :)
2) Dzieje Tristana i Izoldy
Również znam :)
3) Szekspir "Makbet"
Gimnazjum: Oczywiście "Romeo i Julia", ale z fabuły "Makbeta" nie znam ani słowa
4) Goethe "Cierpienia młodego Wertera"
Szczerze.... nie...

Raspberry: Teraz jestem w I klasie liceum (mat-fiz), więc mam tylko 4 lektury.
1) Sofokles "Król Edyp"
Znam tą historię, ponieważ omawiałam Antygonę w gimnazjum i wiem, że nie jest taka zła :)
2) Dzieje Tristana i Izoldy
Również znam :)
3) Szekspir "Makbet"
Gimnazjum: Oczywiście "Romeo i Julia", ale z fabuły "Makbeta" nie znam ani słowa
4) Goethe "Cierpienia młodego Wertera"
Szczerze.... nie mam pojęcia co to jest :/


Też jestem w 1 liceum i lektury mam tylko dwie, ale to już moja wina, że wybrałam szkołę plastyczną, gdzie jest mało godzin polskiego.

Zazdroszczę Cierpień młodego Wertera, bo tyle dobrego słyszałam o tej książce, a omawiać będę same dramaty, które z kolei ciężko mi się czyta.


Bardzo mi przeszkadza wspomniane wcześniej "czytanie na oceny". Na przykład taki Folwark zwierzęcy czytało mi się bardzo dobrze, ale co chwilę musiałam się zatrzymywać i starać zapamiętać informacje. I potem co z tego, że rozpisuję się w pytaniach otwartych, jeśli tracę punkty na pytaniach o imiona bohaterów czy chronologię wydarzeń (mam baaardzo słabą pamięć, taką naprawdę słabą).
pokaż więcej
książek: 0
konto_usuniete
14-09-2014 00:58
Z tą chronologią wydarzeń to ciesz się, że np. nie jest omawiamy "Lord Jim", w którym nie dość, że akcja jest niesamowicie szybka, to jeszcze sama narracja nie przedstawia wydarzeń chronologicznie tylko skacze po różnych miejscach ;).

Jako "humanista" (to jest uczeń klasy "humanistycznej", "zainteresowanej" humanistycznymi naukami) miałem w pierwszej klasie bardzo mało lektur. W antyku ważna...
Z tą chronologią wydarzeń to ciesz się, że np. nie jest omawiamy "Lord Jim", w którym nie dość, że akcja jest niesamowicie szybka, to jeszcze sama narracja nie przedstawia wydarzeń chronologicznie tylko skacze po różnych miejscach ;).

Jako "humanista" (to jest uczeń klasy "humanistycznej", "zainteresowanej" humanistycznymi naukami) miałem w pierwszej klasie bardzo mało lektur. W antyku ważna jest filozofia, architektura i historia, które zjadają masę czasu (a tak naprawdę i tak są wyjątkowe okrojone, szczególnie ta pierwsza sprowadzająca się do wyłożenia kilku postulatów Platona, Sokratesa, Arystotelesa i Epikura). W średniowieczu bazujesz na fragmentach Biblii, Bogurodzicy, Rozmowie Polikarpa ze Śmiercią, też dużo filozofii i historii. Renesans to znowu Kochanowski, czyli głównie wiersze i Szekspir. W drugiej i trzeciej klasie będziesz miała sporo lektur - aż Ci się odechce. W połowie września jestem w trakcie przerabiania trzeciej ;).

"Folwark zwierzęcy" jest wyjątkowo przyjemny i ciężko się pomylić w chronologii wydarzeń. Co do "Cierpień", zaskakuje mnie, że tyle dobrego słyszałaś, wydaje mi się, że wieeeele osób ma skrajnie mało szacunku dla tej pozycji. Sam mam skłonności do "1/10 albo 10/10" i w tym wypadku każdy dzień to inne podejście do niej.
pokaż więcej
Użytkownicy oznaczyli ten post jako spam
książek: 1511
furugoori
14-09-2014 02:22

Michał: Co do "Cierpień", zaskakuje mnie, że tyle dobrego słyszałaś, wydaje mi się, że wieeeele osób ma skrajnie mało szacunku dla tej pozycji. Sam mam skłonności do "1/10 albo 10/10" i w tym wypadku każdy dzień to inne podejście do niej.


Powiem tak - opinie były różne, ale sam zarys fabuły wydaje mi się ciekawy i jeśli nie będę "Cierpień" przerabiała w liceum to na pewno po nie sięgnę jak...

Michał: Co do "Cierpień", zaskakuje mnie, że tyle dobrego słyszałaś, wydaje mi się, że wieeeele osób ma skrajnie mało szacunku dla tej pozycji. Sam mam skłonności do "1/10 albo 10/10" i w tym wypadku każdy dzień to inne podejście do niej.


Powiem tak - opinie były różne, ale sam zarys fabuły wydaje mi się ciekawy i jeśli nie będę "Cierpień" przerabiała w liceum to na pewno po nie sięgnę jak będę miała więcej czasu :) Na "Lorda Jima" też jestem lekko podhype'owana.
Z licealnych lektur to imo jeszcze "Lalka" i "Ferdydurke" nieźle się zapowiadają.

Problemy z chronologią to się zaczynają dopiero z tydzień po przeczytaniu książki, bo pamiętam tylko poszczególne wydarzenia, a zapominam "łączniki" między końcem jednego, a początkiem drugiego ;-;
pokaż więcej
książek: 516
Molly
17-09-2014 17:28
Uwierz mi, Ferdydurke to nic dobrego. Jeszcze wspomnisz moje słowa.
Użytkownicy oznaczyli ten post jako spam
książek: 824
Viola
27-11-2014 10:43
W artykule o tytule "Czas przewietrzyć kanon lektur w podstawówce" w Wyborczej napisano:

"Książkowe dziewczynki służą za lustra, w których odbija się chłopięca wspaniałość.

Przykład? Staś Tarkowski z "W pustyni i w puszczy". W raporcie czytamy: "Chłopiec jawi się jako nadczłowiek: przeprowadza przez pustynię 8-latkę, walczy i w końcu pokonuje swoich prześladowców, zabija dzikie zwierzęta....
W artykule o tytule "Czas przewietrzyć kanon lektur w podstawówce" w Wyborczej napisano:

"Książkowe dziewczynki służą za lustra, w których odbija się chłopięca wspaniałość.

Przykład? Staś Tarkowski z "W pustyni i w puszczy". W raporcie czytamy: "Chłopiec jawi się jako nadczłowiek: przeprowadza przez pustynię 8-latkę, walczy i w końcu pokonuje swoich prześladowców, zabija dzikie zwierzęta. Wszystkiego tego dokonuje, przypomnijmy, 14-latek".

Bohaterki przedstawiane są jako bierne i koniecznie ładne. Te, które ze schematu się wyłamują, z czasem i tak pokornieją.

Ale twórcy raportu zwracają uwagę na jeszcze jedną rzecz - bierność kobiet łączy się z przyzwoleniem na przemoc wobec nich."

Czy ktoś jeszcze uważa, że świat sie kończy?

Cały tekst: http://wyborcza.pl/1,75478,17027703,Czas_przewietrzyc_kanon_lektur_w_podstawowce__Resort.html?utm_source=facebook.com&utm_medium=SM&utm_campaign=FB_Gazeta_Wyborcza
pokaż więcej
książek: 1077
Zuba
27-11-2014 11:37
Nel była tak irytującą rozmemłaną bohaterką, że już jako dziecko miałam ochotę nią potrząsnąć mocno.
To samo Danuśka, Gerda od Kaya i wiele innych.

Zastanawiam się czy chłopaki kochali się w jakichkolwiek bohaterkach lektur szkolnych - byłby to wyznacznik, czy postaci te były ciekawe i inspirujące, czy tez jak chce cytowany artykuł stanowiły jedynie tło.
książek: 2590
jatymyoni
27-11-2014 12:56
Nie pamiętam jakieś ciekawej, inspirujące bohaterki z lektur szkolnych. Wszystkie one były jakieś rozmemłane. Dawno chodziłam do szkoły, lektóry się zmieniają.
książek: 1941
IsaX
27-11-2014 15:47
Moja córka ma w 4 klasie Opowieści z Narnii na liście lektur. Uważam że to fajna książka, dobrze, ze oprócz klasyków nauczyciele maja teraz więcej swobody na wprowadzanie książek które mogą dzieci naprawdę zainteresować i zachęcić do czytania, tak dla przyjemności a nie z obowiązku. Za moich czasów nie było takiej dowolności , a lektury raczej należały do gatunku ciężkich.
Użytkownicy oznaczyli ten post jako spam
Aby napisać wypowiedź musisz być zalogowany. Logowanie

Opinie czytelników


O książce:
Chłopak, którego nie było

Martyna pomaga rodzicom w prowadzeniu rodzinnego interesu, którym jest pensjonat. Od dzieciństwa jest od nich zależna, ponieważ gdy w wieku kilku lat...

zgłoś błąd zgłoś błąd